Sąd uznał, że zwolnienie z pracy działaczki związkowej było niezgodne z prawem.
Jak informuje bielska edycja „Gazety Wyborczej”, 21 lipca sąd wydał wyrok, w którym stwierdza, że bezprawne było zwolnienie z pracy przez sieć Kaufland działaczki związkowej Jolanty Żołnierczyk.
Pani Jolanta przez 9 lat pracowała w sklepie sieci Kaufland w Żywcu. Zaangażowała się w aktywność związkową i podjęła szereg działań. Między innymi zgłosiła do Państwowej Inspekcji Pracy fakt dyskryminacji płacowej kobiet, które wracają do pracy w tej sieci po urlopie macierzyńskim. Po powrocie do pracy otrzymywały one pensje takiej samej wysokości jak przed urlopem macierzyńskim, choć płace reszty załogi wzrosły w tym czasie. Jolanta Żołnierczyk nagłośniła takie praktyki sieci stosowane w całej Polsce.
Problem dotyczył co najmniej 200 pracownic. Państwowa Inspekcja Pracy po zbadaniu sprawy nakazała zaprzestania dyskryminacji płacowej matki powracających z urlopów macierzyńskich.
Kaufland zwolnił z pracy Jolantę Żołnierczyk w trybie dyscyplinarnym. Działaczka skierowała sprawę do sądu pracy, a ten nakazał dalsze jej zatrudnianie do czasu wyroku sądu – stało się to na mocy przepisów wprowadzonych latem 2023 roku przez rząd Prawa i Sprawiedliwości w celu ochrony działaczy związkowych przed zwalnianiem ich z pracy i pozbawianiem środków do życia.
Przedwczoraj sąd uznał, że zwolnienie Jolanty Żołnierczyk było bezprawne. Wyrok nie jest prawomocny, Kaufland może się od niego odwołać do wyższej instancji, ale wciąż musi zatrudniać działaczkę związku zawodowego Konfederacja Pracy.
Związkowcy wywalczyli podwyżki po kilkumiesięcznym sporze z szefostwem.
Jak informuje Radio Bielsko, zakończono spór zbiorowy w zakładzie T.Erre Polska w Czechowicach-Dziedzicach z sektora automotive. Podpisano porozumienie między związkowcami a szefostwem firmy – na jego mocy zatrudnieni otrzymają podwyżki płac.
Spór toczył się od kilku miesięcy. Pracowników reprezentował związek zawodowy „Solidarność”. Działania te były odpowiedzią na stanowisko zarządu firmy, który nie przewidywał żadnych podwyżek w roku 2026. Wskutek działań związkowców podwyżki zostaną jednak przyznane.
Od 1 lipca podwyżki pensji zasadniczych wyniosą 250 zł brutto. Zwiększone zostaną także dodatki stażowe, czyli osoby pracujące w zakładzie najdłużej, otrzymają większe płace.
Rząd liberałów szykuje rzeź opieki reumatologicznej.
Jak informuje portal Termedia.pl, nowe plany rządu liberałów zakładają prawdziwą rzeź szpitalnych oddziałów reumatologicznych. Przyjęte nowe kryteria kwalifikacji do finansowania przez NFZ są skonstruowane tak, że z obecnych 74 oddziałów reumatologii pozostałoby zaledwie 13. Środowiska lekarskie biją na alarm.
Ministerstwo Zdrowia przedstawiło 14 lipca tzw. nowy komponent mapy potrzeb zdrowotnych 2022–2026 dotyczący schematu zabezpieczenia opieki szpitalnej. Ma on być podstawą kolejnej „reformy” sieci szpitali i opieki zdrowotnej. Plany rządu liberałów oznaczają drastyczną likwidację oddziałów szpitalnych w zakresie reumatologii.
Jeśli przyjęte kryteria wejdą w życie, w całej Polsce pozostanie zaledwie 13 oddziałów reumatologicznych. Oznacza to likwidację ok. 80% takich placówek. Pacjenci z Pomorza oraz województw na wschodzie kraju zostaliby całkowicie pozbawieni takiej opieki nie tylko w swojej okolicy, ale wręcz w całych regionach.
Taki byłby efekt nowych kryteriów pozwalających na istnienie i finansowanie oddziałów reumatologicznych. Nowe kryteria obejmują m.in. co najmniej 1000 hospitalizacji rocznie z rozpoznaniem głównym związanym z chorobami zapalnymi; co najmniej 300 hospitalizacji rocznie związanych z chorobami układowymi tkanki łącznej; realizacja programów lekowych – dla co najmniej 120 pacjentów – w zakresie reumatologii, obejmujących m.in. reumatoidalne zapalenie stawów, młodzieńcze idiopatyczne zapalenie stawów, zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa; co najmniej 120 pacjentów objętych wybranymi programami lekowymi w zakresie reumatologii.
Jeszcze gorzej wygląda to w przypadku reumatologii dziecięcej. Wedle nowych kryteriów na dalsze działanie mogłoby liczyć tylko 10 oddziałów w całym kraju, gdyż tutaj roczny limit minimum pacjentów ustalono na 400 osób.
Środowisko reumatologów jest oburzone takimi planami. Dało temu wyraz 15 lipca na posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Chorób Reumatycznych. Jego zdaniem kryterium 1000 hospitalizacji rocznie jest całkowicie absurdalne i znacznie większe niż w przypadku innych chorób, w tym takich o podobnym natężeniu w polskiej populacji.
Wiceprezes Polskiego Towarzystwa Reumatologicznego, prof. Magdalena Krajewska-Włodarczyk, mówi: „Jeśli nowe kryteria byłyby podstawą przy planowaniu zmian w szpitalnictwie, to reumatologia w północnej Polsce i na ścianie wschodniej po prostu przestanie funkcjonować. Na Pomorzu zostanie tylko jeden oddział szpitalny. Województwa podlaskie, warmińsko-mazurskie oraz zachodniopomorskie zostaną całkowicie pozbawione szpitalnego zaplecza reumatologicznego. Pacjenci po prostu nie trafią do ośrodków, które mogłyby ich leczyć. Chory z Giżycka nie będzie przyjeżdżać co miesiąc do Warszawy po to, by dostać dożylny wlew leku. To niemożliwe”.
Brytyjski rząd podjął decyzję o upaństwowieniu wielkiej huty należącej do kapitału chińskiego.
Jak informuje Polska Agencja Prasowa, brytyjski rząd dzięki specjalnej ustawie dokonał nacjonalizacji przedsiębiorstwa British Steel, która po prywatyzacji i kolejnych zmianach własnościowych należała w ostatnim czasie do chińskiej grupy kapitałowej Jingye.
Rząd Wielkiej Brytanii dokonał upaństwowienia przedsiębiorstwa, motywując to ochroną interesu narodowego. Do British Steel należy ostatnia duża działająca w Wielkiej Brytanii huta w Scunthorpe. Od kilku miesięcy chiński właściciel planował jej zamknięcie, motywując to wysokimi kosztami energii oraz zapaścią na europejskim rynku stali. Gdyby zakład został zamknięty, w Wielkiej Brytanii nie wytwarzano by stali pierwotnej na potrzeby budownictwa, kolei, przemysłu samochodowego, zbrojeniówki itp.
Peter Kyle, minister ds. biznesu, mówi, że gdyby huta została zamknięta, „bylibyśmy zdani na łaskę międzynarodowych rynków i dostaw zza granicy, jeśli chodzi o wyroby wykorzystywane przez naszą kolej i budownictwo”. Z kolei premier Keir Starmer dodawał: „British Steel jest częścią tkanki naszego kraju i jednym z filarów przemysłowej siły Brytanii”, a decyzja o nacjonalizacji „zabezpiecza przyszłość produkcji stali w Zjednoczonym Królestwie, chroni miejsca pracy wymagające wysokich kwalifikacji i zachowuje kluczową dla państwa zdolność”.
W obliczu gróźb wygaszenia wielkich pieców w hucie w Scunthorpe, rząd Wielkiej Brytanii nakłaniał chińskiego właściciela, aby sprzedał zakład innemu przedsiębiorstwu. Nie było jednak chętnych. W związku z tym podjęto decyzję o nacjonalizacji. Dokonano jej na mocy specjalnej ustawy, przyjętej w środę. Decyzja spotkała się z krytyką ze strony chińskich władz i zapowiedzią ubiegania się o odszkodowania.
Huta w Scunthorpe zatrudnia 2700 osób.