Podwyżka płacy minimalnej w przyszłym roku będzie bardzo niska, a właściwie fikcyjna.
Rząd liberalno-lewicowy podjął ostateczną decyzję w sprawie płacy minimalnej w roku 2027. Jej wzrost jest czysto teoretyczny. Minimalna pensja wyniesie od 1 stycznia 2027 roku 4950 zł brutto. To wzrost o 144 zł brutto. Godzinowa stawka minimalna na umowach śmieciowych rośnie natomiast o 90 groszy i wyniesie 32,3 zł brutto. Procentowo płaca minimalna rośnie o 3% rok do roku.
Inflacja prognozowana na rok 2027 wynosi wedle analityków od 2 do 3,3%, a i to jedynie przy założeniu, że nie będą miały miejsce żadne czynniki inflacjogenne, np. trwałe wzrosty cen paliwa itp. Oznacza to, że płaca minimalna, dotycząca około 2,5 mln najgorzej zarabiających, będzie stała w miejscu. Zbiednieją oni także względem lepiej zarabiających, bo szacowany średni wzrost płac w roku 2027 ma wynieść około 6%.
Podejmując decyzję o wzroście płacy minimalnej rząd liberalno-lewicowy całkowicie zlekceważył stanowisko związków zawodowych. Domagały się one wspólnie, aby wzrost płacy minimalnej był o 250 zł brutto większy, co pozwoliłoby poprawić sytuację najmniej zarabiających.
Sąd uznał, że zwolnienie lidera związkowego w publicznej spółce było bezprawne.
Jak informuje portal Tysol.pl, sąd w Katowicach uznał, że zwolnienie dwóch działaczy „Solidarności” w PKP Cargo odbyło się niezgodnie z prawem. Wśród zwolnionych był Henryk Grymel, wiceprzewodniczący struktur związku w PKP Cargo – Henryk Grymel, w przeszłości lider struktur „Solidarności” w całej branży kolejowej. Grymel został zwolniony z wieloaspektowym naruszeniem prawa – zarówno jako osoba objęta ochroną prawną jako lider struktur związku zawodowego, jak i w kresie ochrony przedemerytalnej, bowiem do osiągnięcia wieku emerytalnego brakowało mu dwóch miesięcy.
Sąd nakazał wypłacenie zwolnionym odszkodowań. Proces trwał niemal dwa lata. Henryk Grymel oraz inni pracownicy spółki zostali zwolnieni w okresie od lipca do września 2024 roku w ramach „restrukturyzacji” prowadzonej przez ówczesnego szefa PKP Cargo z nadania rządu Tuska – Marcina Wojewódkę, znanego z ultraliberalnych metod w firmach, którymi zarządzał.
Zwolnienia objęły wówczas 27% załogi PKP Cargo, czyli 3665 osób. Zarówno zwalniani, jak i sąd zwrócili uwagę, że w pierwszej kolejności były one wymierzone w pracowników zrzeszonych w „Solidarności”, bez uwzględniania przesłanek merytorycznych. Paweł Szczepańczyk, radca prawny śląsko-dąbrowskiej „Solidarności”, powiedział po wyroku: „Sędzia wskazała, że kryterium doboru do zwolnienia było dyskryminacyjne i odnosiło się do jego działalności związkowej, a osobą, która wskazała go do zwolnienia, był najprawdopodobniej prezes Marcin Wojewódka”.
Udział PKP Cargo w rynku kolejowych przewozów towarowych wynosił przed „reformami” 27,4% wedle stanu na maj 2026. Na koniec roku 2023 było to 31,35%.
Przed urzędem miasta protestowali związkowcy domagający się poprawy sytuacji pracowników.
Jak informuje portal ctmyslowice.pl, przed urzędem miasta Mysłowice protestowali związkowcy zrzeszeni w organizacji WZZ Sierpień ’80. Byli to głównie pracownicy Zakładu Oczyszczania Miasta wspierani przez delegacje związkowców z innych okolicznych zakładów.
Kilkadziesiąt osób domagało się poprawy sytuacji płacowej i godnego traktowania zatrudnionych. Związkowcy twierdzą, że zarząd spółki miejskiej lekceważy pracowników i ich postulaty. Zaapelowali do władz miasta o interwencję w tej sprawie.
Struktury związku zawodowego Sierpień ’80 powstały w Zakładzie Oczyszczania Miasta wiosną 2025 roku. Związek od tamtej pory pozostaje w sporze z szefostwem firmy. Uważają oni, że spółka, która generuje duże przychody, w niewielkim stopniu dba o płace i warunki zatrudnienia szeregowych pracowników. Domagają się wzrostu płac o 800 zł dla pracowników fizycznych i o 500 zł dla pracowników administracyjnych. Uważają także, iż działalność związkowa jest utrudniana i domagają się zaprzestania takich praktyk. Zwracają także uwagę na złe warunki sanitarne w siedzibie firmy.
Związkowcy w przeddzień akcji protestacyjnej skierowali do prokuratury i Państwowej Inspekcji Pracy podejrzenie przestępstwa polegającego na utrudnianiu działalności związkowej – m.in. szykanowania związkowców, wywierania nacisków w celu wystąpienia ze związku itp.
Maleją w Polsce produkcja i eksport AGD z powodu presji chińskiej konkurencji.
Jak informuje „Rzeczpospolita”, narasta problem ekspansji w Europie produktów AGD z Chin. Tracą na tym m.in. polscy producenci, których skala wytwórczości maleje, podobnie jak eksport na rynki krajów unijnych.
Eksport produktów AGD z polskich zakładów na rynki krajów unijnych zmalał pod względem wartości spadł o 10% w roku 2025. W tym czasie eksport do Europy AGD wytworzonego w Chinach wzrósł o 7%. Maleje także rentowność produkcji w Polsce – chińska konkurencja sprawia, że producenci muszą obniżać ceny. Nie jest to jednak konkurencja uczciwa: chińskie firmy nie muszą przestrzegać wielu europejskich norm dotyczących np. ochrony środowiska czy zasad zatrudniania.
Nie tylko w Polsce, ale także w innych krajach Europy maleje produkcja AGD – są to w skali roku kilkuprocentowe spadki w większości produktów z tego sektora. Już niemal każdy co drugi produkt AGD w Europie pochodzi z importu z krajów pozaeuropejskich, głównie z Chin.
Przedstawiciele branży alarmują, że taka tendencja zagraża istnieniu fabryk i mocy produkcyjnych w Europie i że w przypadku braku przeciwdziałania zaczną się likwidacje zakładów i miejsc pracy.