Zakład o ponad 150-letniej tradycji jest bliski upadku.
Jak informuje portal Katowice Dziś, zagrożone jest dalsze istnienie Fabryki Elementów Złącznych w Siemianowicach Śląskich. Zakład został postawiony w stan likwidacji i lada moment mogą rozpocząć się zwolnienia całej załogi. Oznaczałoby to kres przedsiębiorstwa, którego korzenie sięgają roku 1868.
Obecny zakład ma początki w manufakturze Wilhelma Fitznera, która wytwarzała śruby, nity, nakrętki itp. Z czasem zakład rozrastał się, a produkował m.in. dla górnictwa, budownictwa i przemysłu maszynowego. Był jednym z największych przedsiębiorstw w Siemianowicach, w okresie PRL zatrudniał nawet 2000 osób. W roku 1999 został sprywatyzowany.
Pod koniec roku 2024 pojawiły się pierwsze niepokojące sygnały o kondycji firmy. Ruszyła wyprzedaż maszyn i urządzeń. Poprzedni właściciel sprzedał zakład Towarzystwu Finansowemu Silesia. Zamiast poprawy sytuacji doszło jednak do jej pogorszenia. W lipcu 2026 roku Fabrykę Elementów Złącznych postawiono w stan likwidacji.
Poszukiwany jest inwestor branżowy, mogący utrzymać produkcję i zatrudnienie. W momencie ogłoszenia stanu likwidacji zakład zatrudniał 60 osób, w tym część w wieku przedemerytalnym. Jako główna przyczyna problemów wskazywany jest duży wzrost cen energii. Jej koszty to około jednej trzeciej ogółu wydatków zakładu. Mimo programów wsparcia dla firm energochłonnych, branża metalowa nie została nimi objęta.
Wielki koncern został ukarany za nadużywanie przewagi wobec rolników.
Jak informuje Portal spożywczy, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów interweniował w sprawie działań koncernu Bunge Polska. To krajowy oddział jednego z największych w skali świata koncernów agrospożywczych, wyspecjalizowanych przede wszystkim w produkcji tłuszczów roślinnych. W Polsce jest on właścicielem m.in. marki Olej Kujawski.
Koncern stosował niewłaściwe praktyki wobec polskich producentów rolnych. UOKiK przyjrzał się temu, jakie kontrakty zawiera koncern z polskimi dostawcami surowców do produkcji olejów. Zakwestionowano zapisy tych umów. Wielki biznes w całości przerzucał na dostawców ryzyko związane z nieprzewidzianymi zdarzeniami, np. pogodowymi, i nakładał na nich kary za niewywiązanie się z umów w takim przypadku. UOKiK uznał, że oznacza to nadużycie dominującej pozycji rynkowej przez koncern i wykorzystanie swojej przewagi względem niewielkich podmiotów, w dodatku w sferze, na którą nie mają oni wpływu.
„Producenci rolni są szczególnie wrażliwymi uczestnikami rynku. Specyfika ich działalności sprawia, że są narażeni na skutki zdarzeń niezależnych od nich, takich jak ekstremalne zjawiska pogodowe. Dlatego przedsiębiorcy nie mogą kształtować umów w sposób, który pozbawia rolników możliwości zwolnienia się z odpowiedzialności za niewykonanie umowy w tych okolicznościach. Działania, które podejmujemy na rynku rolno-spożywczym, służą nie tylko ochronie jego słabszych uczestników. Są także elementem wspierania bezpieczeństwa żywnościowego Polski” – stwierdza prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Decyzja UOKiK była możliwa na mocy wprowadzonej w 2021 roku ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwemu wykorzystywaniu przewagi kontraktowej. Koncern Bunge przez lata, także po wprowadzeniu ustawy, stosował takie praktyki wobec dostawców płodów rolnych, przerzucając na nich całe ryzyko związane ze zjawiskami typu klęski żywiołowe.
Po interwencji UOKiK koncern zawnioskował o dobrowolne poddanie się karze oraz zmienił zapisy umów z kontrahentami. Kara wyniosła niemal 4,3 mln złotych, a przypadku braku współpracy ze strony koncernu byłaby znacznie wyższa.
Podwyżka płacy minimalnej w przyszłym roku będzie bardzo niska, a właściwie fikcyjna.
Rząd liberalno-lewicowy podjął ostateczną decyzję w sprawie płacy minimalnej w roku 2027. Jej wzrost jest czysto teoretyczny. Minimalna pensja wyniesie od 1 stycznia 2027 roku 4950 zł brutto. To wzrost o 144 zł brutto. Godzinowa stawka minimalna na umowach śmieciowych rośnie natomiast o 90 groszy i wyniesie 32,3 zł brutto. Procentowo płaca minimalna rośnie o 3% rok do roku.
Inflacja prognozowana na rok 2027 wynosi wedle analityków od 2 do 3,3%, a i to jedynie przy założeniu, że nie będą miały miejsce żadne czynniki inflacjogenne, np. trwałe wzrosty cen paliwa itp. Oznacza to, że płaca minimalna, dotycząca około 2,5 mln najgorzej zarabiających, będzie stała w miejscu. Zbiednieją oni także względem lepiej zarabiających, bo szacowany średni wzrost płac w roku 2027 ma wynieść około 6%.
Podejmując decyzję o wzroście płacy minimalnej rząd liberalno-lewicowy całkowicie zlekceważył stanowisko związków zawodowych. Domagały się one wspólnie, aby wzrost płacy minimalnej był o 250 zł brutto większy, co pozwoliłoby poprawić sytuację najmniej zarabiających.
Zakład do likwidacji, cała załoga bez pracy.
Jak informują portale dts24.pl i limanowa.in, zapadła decyzja o likwidacji Spółdzielni Pracy Meblomet w Mszanie Dolnej. Cała załoga straci pracę, majątek firmy zostaje wystawiony na licytację i tak kończy się ponad 70-letnia historia zakładu.
Firma powstała w roku 1953 w Krakowie, a trzy lata później przeniesiono ją do Mszany Dolnej. Zakład wytwarzał głównie metalowe elementy do produkcji mebli. Po przełomie ustrojowym zmniejszył zatrudnienie, ale udało mu się przetrwać. Wytwarzał m.in. elementy do produktów sieci Ikea.
W ostatnich latach mocno podupadł, głównie wskutek drastycznego wzrostu kosztów energii i cen surowców po napaści Rosji na Ukrainę. Wzrost kosztów produkcji przełożył się na wyższe ceny finalnych wyrobów, a to poskutkowało utratą części zamówień na rzecz producentów z tańszych krajów. Mimo to firmie udało się znaleźć nowe nisze rynkowe. Produkowała m.in. wyposażenie siłowni zewnętrznych, placów zabaw, stojaki rowerowe, metalowe konstrukcje ławek miejskich, ogrodzenia, a nawet stelaże urządzeń medycznych itp.
Restrukturyzacja zakładu wydawała się przynosić efekty. Jeszcze jesienią 2025 pozyskano nowy pakiet zamówień i prowadzono rekrutację pracowników. Niestety obecnie zapowiedziano likwidację firmy z powodu trwałej nierentowności, wywołanej m.in. stałym spadkiem zamówień na elementy do produkcji mebli z powodu stale kurczącej się skali ich produkcji w Polsce.
Pracę straci cała załoga – około 50 osób. O procedurze zwolnień grupowych powiadomiono już Powiatowy Urząd Pracy. Biurowiec, halę produkcyjną, magazyny i teren zakładu wystawiono na licytację. Stopa bezrobocia w powiecie limanowskim wynosiła przed tymi zwolnieniami 7,3%.