Brak pracy i płacy

Brak pracy i płacy

Otrzymali wypowiedzenia z pracy, lecz nie otrzymali należnych pensji.

Jak informuje „Gazeta Pomorska”, kilkudziesięciu pracowników firmy Form-Plast w Bydgoszczy znajduje się w trudnej sytuacji finansowej. Nie otrzymali należnych wynagrodzeń.

Firma Form-Plast została założona w roku 1978. Wytwarzała plastikowe detale za pomocą wtryskarek. Pod koniec roku 2024 jej kondycja finansowa była na tyle kiepska, że rozpoczęto proces restrukturyzacji zadłużenia i próby porozumienia się z wierzycielami. Działania te nie przyniosły oczekiwanych skutków i 29 maja 2026 Sąd Rejonowy w Bydgoszczy ogłosił upadłość zakładu. Wyznaczył też syndyka masy upadłości przedsiębiorstwa.

Kilkudziesięciu zatrudnionym wręczono wówczas wypowiedzenia. Część z nich wysłano także na tzw. postojowe lub na zaległe urlopy. Jednak nikt z nich nie otrzymał do dzisiaj wynagrodzeń za maj i innych należnych środków. Czekają na to już trzy miesiące i wielu z nich ma fatalną sytuację finansową.

Syndyk masy upadłościowej bardzo lakonicznie poinformował czekających na zaległe pensje o wystąpieniu do Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (składają się na niego głównie potrącenia z pensji zatrudnionych), ale póki co nie otrzymali oni żadnych środków.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Obchodzenie prawa ukarane

Obchodzenie prawa ukarane

Sąd Najwyższy uznał, że sprzeczny z prawem jest handel w niedzielę pod przykrywką „klubu czytelnika”.

Jak informuje portal Dla Handlu, nowy wyrok Sądu Najwyższego piętnuje obchodzenie prawa o zakazie handlu w niedziele w sklepach wielkopowierzchniowych i opartych na najemnej pracy osób niebędących właścicielami sklepu.

Sąd Najwyższy uchylił wyroki sądów niższych instancji w sprawie obchodzenia prawa przez właściciela supermarketu z polski południowo-wschodniej. Pod pretekstem uruchomienia „Klubu czytelnika” prowadził on handel w niedziele w placówce wielkopowierzchniowej i zatrudniającej personel najemny. Gdy został ukarany przez Państwową Inspekcję Pracy za ten proceder, odwołał się do sądu, twierdząc, że placówka prowadzi „klub czytelnika” i zajmuje się m.in. działalnością kulturalną, która jest dozwolona w niedziele.

Sąd rejonowy w Kolbuszowej, a następnie sąd okręgowy w Tarnobrzegu uchyliły decyzję PIP i uznały, że przedsiębiorca działał zgodnie z prawem. Prokurator Generalny wniósł o wydanie orzeczenia przez Sąd Najwyższy. Ten natomiast zakwestionował wcześnejsze orzeczenia.

Wyrok SN mówi, że placówki handlu wielkopowierzchniowego nie mogą omijać zakazu handlu w niedziele za pomocą tworzenia takich podmiotów jak „klub czytelników” i podobne. Gdy głównym przedmiotem aktywności firmy i całego miejsca jest działalność handlowa, nie dotyczy takich podmiotów zapis o ustawowych wyjątkach dla placówek kulturalnych, które przy okazji działania w niedziele mogą też dodatkowo pełnić funkcje handlowe. Wyjątki zapisane w ustawie o zakazie niedzielnego handlu mają dotyczyć wyłącznie podmiotów funkcjonujących w miejscach, gdzie rzeczywiście w niedziele prowadzona jest działalność kulturalna, oświatowa, sportowa, turystyczna lub wypoczynkowa.

W obronie miejsc pracy

W obronie miejsc pracy

Związek zawodowy organizuje protest przeciwko działaniom dewelopera zagrażającym miejscom pracy.

Jak informuje portal Bielsko-Biała Nasze Miasto wkrótce odbędzie się protest w obronie miejsc pracy w firmach działających na terenie byłych zakładów Fiata w Bielsku-Białej. Akcję organizuje związek zawodowy Inicjatywa Pracownicza, który uważa, że nowy właściciel terenu prowadzi działania wymierzone w kontynuację produkcji w tej lokalizacji.

Wielki zakład koncernu Fiat działał w tym miejscu do roku 2024, gdy został zlikwidowany. Teren nabyła firma dewelopersko-inwestycyjna DL Invest Group. Zamierza na nim zbudować m.in. wielkie centrum danych, przeciwko któremu protestuje część mieszkańców miasta i okolicy. Na terenie działają inne firmy, które niegdyś kooperowały z zakładami Fiata. Choć nowy nabywca deklarował chęć współpracy z nimi i podtrzymania produkcji, nowe działania wzbudziły niepokój związkowców.

Nieoczekiwanie, bez zapowiedzi i konsultacji, dotychczas darmowe parkingi dla pracowników firm działających na tym terenie, zostały zamienione w płatne – stawka dzienna to 20 zł. Oznacza to, że każdy z pracowników musi się liczyć z wydatkiem dodatkowych 400 zł miesięcznie. Przy obecnych zarobkach w działających tu firmach z branży automotive oznacza to duże wydatki i stawia pod znakiem zapytania sens takiej pracy. Działacze Inicjatywy Pracowniczej twierdzą, że takie działania mogą stanowić przymiarki do pozbycia się dotychczasowej produkcji z tego terenu.

Związkowcy z Komisji Międzyzakładowej podbeskidzkich struktur Inicjatywy Pracowniczej organizują protest w dniu 24 sierpnia pod bramą numer 2 dawnych zakładów Fiata. Magdalena Madzia z tego związku mówi: „Żądamy od spółki DL-Invest wycofania się z uruchomienia planowanych opłat oraz oczekujemy włączenia się Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej w mediacje w sprawie utrzymania obecnych miejsc pracy. Pracownicy wychodzą na ulicę przeciwko haraczowi za parking. Utrudnianie działalności gospodarczej, podwyżki czynszów, haracz dla pracowników 400 zł na miesiąc za postawienie auta na terenie parkingu pracowniczego, zwijanie się firm po przejęciu terenu przez patodewelopera DL Invest to codzienność po przejęciu terenu od Fiata”.

Krok od upadku

Krok od upadku

Zakład o ponad 150-letniej tradycji jest bliski upadku.

Jak informuje portal Katowice Dziś, zagrożone jest dalsze istnienie Fabryki Elementów Złącznych w Siemianowicach Śląskich. Zakład został postawiony w stan likwidacji i lada moment mogą rozpocząć się zwolnienia całej załogi. Oznaczałoby to kres przedsiębiorstwa, którego korzenie sięgają roku 1868.

Obecny zakład ma początki w manufakturze Wilhelma Fitznera, która wytwarzała śruby, nity, nakrętki itp. Z czasem zakład rozrastał się, a produkował m.in. dla górnictwa, budownictwa i przemysłu maszynowego. Był jednym z największych przedsiębiorstw w Siemianowicach, w okresie PRL zatrudniał nawet 2000 osób. W roku 1999 został sprywatyzowany.

Pod koniec roku 2024 pojawiły się pierwsze niepokojące sygnały o kondycji firmy. Ruszyła wyprzedaż maszyn i urządzeń. Poprzedni właściciel sprzedał zakład Towarzystwu Finansowemu Silesia. Zamiast poprawy sytuacji doszło jednak do jej pogorszenia. W lipcu 2026 roku Fabrykę Elementów Złącznych postawiono w stan likwidacji.

Poszukiwany jest inwestor branżowy, mogący utrzymać produkcję i zatrudnienie. W momencie ogłoszenia stanu likwidacji zakład zatrudniał 60 osób, w tym część w wieku przedemerytalnym. Jako główna przyczyna problemów wskazywany jest duży wzrost cen energii. Jej koszty to około jednej trzeciej ogółu wydatków zakładu. Mimo programów wsparcia dla firm energochłonnych, branża metalowa nie została nimi objęta.