Jest coraz ciekawiej. System oparty na globalnej dyktaturze finansów trzeszczy w szwach. Na wszelki wypadek proponuję uchwalenie ustawy o przejmowaniu porzuconego mienia. W Ameryce Łacińskiej robotnicy musieli walczyć z wojskiem, aby wejść do opuszczonych fabryk w celu kontynuowania produkcji.
Możni tego świata wpadli w szaleństwo pacyfikowania Węgier. Chcą usunąć premiera Viktora Orbana i doprowadzić do przegranej rządzącej partii Fidesz. Poważane w świecie finansowym gazety i autorytety wylewają na głowę Orbana kubły pomyj. „The Economist” napisał, że Orban jest bezprzykładnie podły. Zarzuty są mętne i nieistotne. Powodem nie może być nowa konstytucja, w której nic zdrożnego nie ma. Fidesz wprowadził lub ma zamiar wprowadzić podatek liniowy. Jest to flagowy punkt programu twardej prawicy, troszczącej się o dochody bogatych. Pojawiły się okręgi większościowe, co też jest idée fixe prawicy, która nie chce dopuścić do parlamentu poglądów mniejszości. Orban nie jest zatem groźnym socjalistą, przebranym w owczą skórę prawicowca. Inny zarzut to przeniesienie korony króla Stefana do parlamentu. Korona to nie sierp i młot albo swastyka, nawet nie krzyż czy półksiężyc. Co komu przeszkadza korona?
Między wierszami daje się wyczytać prawdziwe powody ataku. Fidesz chce ograniczyć dochody nowej nomenklatury i możliwości wyprowadzania pieniędzy z kraju. Beneficjenci neoliberalizmu buntują się w imię demokracji i praw człowieka. Jak wiadomo, podstawowym prawem człowieka jest zarabianie pieniędzy na Węgrzech i płacenie podatków na Malcie. Oliwy do ognia dolewa zamiar rozliczenia okresu komunizmu. Partia komunistyczna, po cudownym nawróceniu na socjalizm i demokrację, podnosi larum. Sytuacja przypomina nagonkę na Kaczyńskich. Powinniśmy poprzeć Węgrów w imię suwerenności państw Europy Środkowo-Wschodniej. Mam nadzieję, że przywódcy Węgier nie wybierają się we wspólną podróż samolotem.
Nie mam wątpliwości, że katastrofa pod Smoleńskiem to był zamach. Nie kolekcjonowałam dowodów zamachu. Pilnie czytałam i słuchałam tego, co mieli nam do powiedzenia funkcjonariusze Polski, Rosji i autorytety uznawane przez media. Od pierwszych chwil po katastrofie opinię publiczną zalewała fala kłamstw, oszczerstw pod adresem ofiar i barbarzyńskie opinie o ludziach przejętych tragedią i pogrążonych w żałobie. Kto ma czyste sumienie, nie plecie byle czego w tak ważnej sprawie, nie niszczy dowodów, nie zaciera śladów, a także nie wpada w panikę, że ktoś publicznie zada proste i oczywiste pytanie: Czy to był zamach?
Jeśli odpuścimy sprawę Smoleńska, nie przetrwa ani naród, ani suwerenne państwo. Gdyby w podobnej katastrofie zginął prezydent Komorowski, miałabym takie samo zdanie. Nic nam nie pomoże naprawa finansów publicznych, koniec światowego kryzysu, ani umocnienie się Unii Europejskiej czy też jej rozpad. Będziemy pariasami, których nikt nie szanuje, każdy może im narzucić swoją wolę i wykorzystać we własnym interesie. Już bojówki niemieckie przyjeżdżają do Polski walczyć 11 listopada z „polskim nazizmem”.
Często słyszę opinię, że Polacy są już zmęczeni wracaniem do sprawy Smoleńska. „Prawdy i tak nie poznamy. Pamięć się zaciera, pojawiają się nowe ważne i trudne problemy, patrzmy w przyszłość”. Kapitulacja przed przemocą nie jest cechą wyróżniającą Polaków. Gdy Europie Zachodniej bezpośrednio zagrażał ZSRR, modne tam było powiedzenie „Lepiej być czerwonym niż martwym”. Jedno nie wyklucza drugiego, ale demokratyczny Zachód zachował wdzięczną pamięć o dobrym wujaszku Stalinie, który pokonał faszyzm i dał schronienie polskim Żydom-komunistom. Oprócz tego, w pamięci pozostały obozy koncentracyjne na terenie Polski. To dlatego nie możemy przebić się do opinii światowej z pamięcią o Katyniu, AK i Powstaniu Warszawskim. Żaden prezydent Stanów Zjednoczonych ani premier Wielkiej Brytanii nie przeprosił narodów Europy Środkowo-Wschodniej za Jałtę.
Stany Zjednoczone nie opuściły w zagrożeniu swoich europejskich sojuszników, którzy dla wygody, ze strachu i dla doraźnych korzyści flirtowali ze Związkiem Radzieckim. Ale Polska nie należy do Europy Zachodniej. O swoją przyszłość musimy zadbać sami. Polska zawsze stwarzała problemy. Nie oddała Niemcom „korytarza”, co wywołało wojnę światową, tak jak Węgry walczyła z komunizmem powodując napięcia międzynarodowe. Powstanie „Solidarności” groziło destabilizacją regionu i demoralizowało robotników na całym świecie. Mało brakowało, aby świat finansów i wielkie korporacje zostały pozbawione premii za upadek komunizmu. Niebezpieczeństwo udało się zażegnać. Stan wojenny zakończył się kapitulacją przy okrągłym stole. Interwencja Moskwy i Waszyngtonu umożliwiła Jaruzelskiemu objęcie stanowiska prezydenta niepodległej Polski.
Brak reakcji na żądanie rzetelnego wyjaśnienia tragedii w Smoleńsku jest racjonalny. Na nadziei na przedawnienie opierają swoje kalkulacje wszyscy przestępcy, a także nieudolne, totalitarne i autorytarne rządy. Wystarczy dostatecznie długo iść w zaparte, nie reagować na krytykę, uchylać się od odpowiedzialności, a sprawa się przedawni, rozmyje, zobojętnieje. Najpierw jest za wcześnie, żeby cokolwiek sądzić, czegoś się domagać. Więc nic się nie robi, tylko karci pokrzywdzonych za oskarżenia nie dowiedzione przed sądem, oszołomów za spiskowe teorie. Potem jest już za późno.
Taki los spotkał lustrację i wszystkie nawet najbardziej głośne zbrodnie komunistyczne. Niczym zakończył się proces w sprawie Grudnia ‘70. Stos kłamstw i przemilczeń rośnie. Gdy prawdy nie da się już dłużej zakrzyczeć lub przemilczeć, winni stają w pierwszym szeregu jej obrońców. Na przykład Balcerowicz karci Polaków za zadłużenie kraju. Jakiś autorytet współczuł autorom stanu wojennego, że tak długo musieli czekać na wyrok sądu. Ale im się opłaciło. Jeśli w ciągu pięciu lat generał Kiszczak nie wywoła następnego stanu wojennego, nie pójdzie do więzienia.
Teraz oczekuję od Adama Michnika przeproszenia wszystkich, których oskarżał o wyznawanie spiskowych teorii.
Joanna Duda-Gwiazda












Jeśli chodzi o katastrofę smoleńską, to oprócz nieistotnych szczegółów wiadomo, że spowodowała ją nierozważna decyzja lądowania na słabo wyposażonym lotnisku przy bardzo ograniczonej widoczności.
Co zaś do rozliczeń: uwzględniać należy nie tylko ‘zbrodnie”, lecz również dokonania pozytywne, których PRL miało sporo, głównie na polu dziedzin tragicznego zacofania Polski tj. w budowie gospodarki i oświaty. Ponadto rozliczać należy nie tylko „komunę”, lecz również inne siły, które wykreowały naszą współczesność. M. in. pamiętać należy o zmarnowaniu znacznej części majątku narodowego, do którego doszło w nieudolnie przeprowadzonym procesie transformacji ustrojowej, a co nastąpiło z walnym udziałem oszołomów typu m. in. obydwojga Gwiazdów
Akurat Gwiazdowie na przebieg transformacji ustrojowej mieli wpływ zerowy, za to od niemal jej początku krytykowali publicznie przebieg tego procesu. Warto się nieco dokształcić.
Aha, no i proszę pamiętać, że następny komentarz z epitetami typu „oszołomy” zostanie stąd natychmiast usunięty. Tu nie „Gazeta Wyborcza” i nie TVN, tu obowiązuje zakaz salonowej mowy nienawiści.
rany boskie, spodziewałem się jakiegoś naprawdę ciekawego tekstu – a tu jak zwykle jad sączony przed niedoszłą solidarnościową spadkobierczynię berii (bo dzierżyński jednak miał klasę). co ma wspólnego tzw. katastrofa smolenska z węgrami? chyba tylko to, że ideologicznie bracia kaczyńscy i ich środowisko (a więc i państwo gwiazdowie) mentalnie stoją w jednym szerego z premierem węgier.
szanowny redaktorze okraska: całe szczęście, że państwo gwiazdowie i im podobni nie mieli wpływu na tzw. transformację, bo z baraku w sowieckim oborze mielibysmy krwawe przejście do polskiej wersji pinochetyzmu. a skoro już mowa o „salonowej mowie nienawiści” – proszę do w/w nazw dołączyć salon24.
A ty, ‘martwy’ to polski w podstawówce miałeś? Jeśli nie, to pogódź się z faktem, że analfabetów rzadko się słucha w poważniejszych niż na Pudelku dyskusjach…
Towarzyszu Martwy zmieńcie nick na martwica mózgu.
Nie dziwi mnie dlaczego nie podoba Ci się ten artykuł , po prostu żeby go docenić trzeba mieć podstawową wiedzę o świecie , w którym żyjemy.
Nie mam tu na myśli tego pięknego , nieskażitelnego jaki kreują media głównego nurtu. Ale tego prawdziwego , w którym wszyscy żyjemy .
Dlatego panie Martwy apel -wyłącz telewizor włącz myślenie.
Ten pan „martwy”
Od „baraku w sowieckim oborze”
Niechby sobie sownik kupił
Może mu pomoże…
Ten artykul wart jest publikacji wszędzie, a napewno w całej Europie,
JW
Przepraszam, oczywiście miało być „słownik”!..
…zemsta pana „martwego”..
JW
Ano to jednak drodzy Państwo, Pan Cimoszewicz, człowiek o poglądach jak najbardziej lewicowych, powiedział, że smoleńskie śledztwo jest prowadzone gorzej niż w sprawie włamania do garażu na Woli. Mam nadzieję, że nie ulega wątpliwości mataczenie i podawanie szeregu nieprawdziwych informacji – zresztą zarówno przez stronę rosyjską, jak i polską [ chociażby Pani Marszałek Kopacz i przekopywanie ziemi na metr w głąb]. To nie są proszę Państwa drobne szczególy
Hmm… Zawsze mialem wielki szacunek dla P. J.D-G. a felietony w jej wykonaniu byly blyskotliwe i trafnie ukazywaly otaczajaca nas rzeczywistosc. Tym raze jednak zupelnie nie rozumiem co autorka chciala nam, czytelnikom przekazac. Jakis zlepek wielu teorii i roznych przemyslen.
Dodam, ze ludzi, ktorzy zgineli w katastrofie pod Smolenskiem nikt na sile nie zaganial do samolotu! Dodam rowniez, ze wczesniej na tym lotnisku wyladowal Jak z dziennikarzami a Tuolew mial start opozniony (zdaje sie, ze o 0,5h). Czy to tez bym element zamachu?
I w koncu podstawowe pytanie! – na kogo byl to zamach?
W calym tym miszmaszu umyka wazny temat jakim jest nagonka na zmiany wprowadzane przez Fidesz na Wegrzech.
ps. przepraszam za brak polskich znakow – taka klawiatura