OPINIE

Strajk generalny czy pakt społeczny?

Czy jest to propozycja do odrzucenia? Być może, lecz na pewno warto ją wysunąć w postaci konkretnego programu, zamiast liczyć na narastające oburzenie społeczne i niepewną zmianę polityki gospodarczej za 3 lata. Strajk generalny przeprowadzony pod ogólnikowymi postulatami mógłby zostać wykorzystany przez liberałów szermujących hasłami przeciwko rządowi „zadłużającemu Polaków”, skąd już tylko krok do żądania „koniecznych reform”. Przed takim przewrotnym wykorzystaniem frustracji obywateli nie zabezpieczą dobre chęci, tak jak potrzeba zmian nie zawsze idzie w parze z kompetencją programową opozycji. Byłoby wielką szkodą, gdyby „Solidarność”, świadoma swej siły, nie wykorzystała jej na rzecz realistycznej zmiany społecznej, rozmywając się w projektach tożsamościowych. Spokój za zobowiązanie do przyszłych prospołecznych zmian w prawie pracy i odważne wspieranie gospodarki przez państwo – czy można osiągnąć więcej? Czytaj więcej

Wielka lumpeninteligencka rewolucja liberalna (rozważania z dziedziny psychopolityki)

Konwulsje te odzwierciedlają dużo głębszą przemianę mentalności i obyczajowości Polaków. Istotą owej przemiany jest synteza pewnych elementów mentalności chłopskiej i szlacheckiej. W kapitalizmie lepiej radzą sobie pazerni egoiści. W rezultacie indywidualizm – wcześniej moderowany skłonnością do poświęceń dla Dobra Wspólnego – zwyrodniał w socjaldarwinowski egoizm, a pragmatyzm – w zwyczajny cynizm. „Za darmo umarło” – rozbrzmiewa dziś od Bałtyku do Tatr. „Ważne, coby moja miseczka była pełna”. „Ręka zgina się ku sobie”. „Śmierć frajerom!”. Przeciętny Polak stał się stadnym egoistą przekonanym o swojej wyjątkowości. Trochę przypomina to sytuację z „Żywota Briana” Monty Pythona: Brian woła do tłumu: „Musicie być sobą! Każdy z was jest wyjątkowy!” – a tłum powtarza tępo: „Musimy być sobą. Każdy z nas jest wyjątkowy”. Czytaj więcej

Jarosław Ogrodowski
Jarosław Ogrodowski

Koniec małego świata

Likwidując szkoły, likwidujemy nie tylko budynki. Likwidujemy centra, wokół których grupują się lokalne społeczności, a ich zniknięcie pociąga za sobą cały łańcuch następujących po sobie wydarzeń i skutków, które nie zawsze potrafimy dostrzec. Wiele z tych społeczności jest słabych, zniszczonych długimi latami transformacji i permanentnego kryzysu, w którym żyją, a my zamiast pomagać, zabieramy im jedną z ostatnich szans na wydobycie się z biedy. Gdy słyszę o tym, że znika gimnazjum położone w samym środku zidentyfikowanej przez socjologów enklawy ubóstwa, trudno mi powstrzymać emocje, bo w tym samym czasie wydajemy setki milionów złotych na nowe drogi i stadiony. Chowając się za wielkimi inwestycjami, jeszcze bardziej zostawiamy dzieci z biednych dzielnic samym sobie, rzucając im pod nogi kolejne kłody. Najsilniejsze z nich przetrwają i pójdą dalej, niosąc w sobie wieczną krzywdę i urazę. Te słabsze zaś zapadną się w niemocy i już w swojej dzielnicy pozostaną. Dopóki jakaś iskra nie wyprowadzi ich na ulice, gdzie dadzą wreszcie wyraz temu, co myślą o okrutnym, darwinistycznym eksperymencie, który na nich przeprowadziliśmy. Nie chciałbym być wtedy w naszej skórze. Czytaj więcej

Korczak dla każdego! Albo dla nikogo

Do korczakowskich metod wychowawczych przyznają się dziś przede wszystkim szkoły prywatne i tzw. społeczne. Cokolwiek mówią o nich foldery reklamowe, są to szkoły elitarne, a uczniowie są selekcjonowani według klucza finansowego i towarzyskiego, czasami dla przyzwoitości darowuje się w nich miejsca uczniom z upośledzonych grup: uchodźcom, niepełnosprawnym itp. Jednak czego nauczyć się może dziecko umieszczone w grupie rówieśników selekcjonowanych? Tego, że świat normalny, taki, jaki powinien być, składa się właśnie z takich ludzi: sympatycznych, najczęściej przystojnych, porządnie ubranych i mieszkających w ładnych mieszkaniach, słuchających fajnej muzyki, a czasem także z miłych przedstawicieli upośledzonych mniejszości, których szkoła, jej uczniowie i ich rodzice traktują zupełnie tak samo jak wszystkich innych i bardzo pilnują się, aby nigdy nie okazać im własnej wyższości. Z ludzi, którzy oczywiście różnią się stanem posiadania czy zainteresowaniami, ale w gruncie rzeczy podobnych sobie, rozpoznających się nawzajem na pierwszy rzut oka. I tak to biedny Korczak stał się patronem systemu tworzącemu głębokie mentalne podstawy utrwalającego się społecznego podziału. Czytaj więcej

Lewica Smoleńskiem silna?

To, co robi rządząca partia, powinno być zatem dzień w dzień na ustach ludzi lewicy. Ale na lewicy zaczęliśmy teraz kolejną paplaninę. Wyobrażam sobie, jak lekko, łatwo i przyjemnie będą się przekomarzać publicyści lewicy kawiorowej z „lewicą smoleńską”. I ponownie okaże się, że zamiast dyskusji o meritum mamy kolejną modę, następną zasłonę dymną rozsnutą nad rzeczywistością. Smoleńsk jest tematem ważnym (geo)politycznie. Ale moda na „lud smoleński” przypomina nieco paternalistyczne iluzje znanej z XIX wieku chłopomanii. Ta zaś kończyła się albo kompromitacją, albo (wzajemnymi) rozczarowaniami. Zostawmy prawicy miesięcznice, nie szydząc z nich. Ale sami propagujmy spółdzielczość, uczciwą działalność pozarządową, wspierajmy – na ile potrafimy – „tematyczne” ruchy społeczne itp. Dopóki tego nie będzie – także „lewica smoleńska” będzie kawiarnianym snobizmem, zabawką doktorantów, publicystów i hipsterskiej lewicy, szukających nowych podniet dla swoich podniebień. Czytaj więcej

Media naprawdę społecznościowe

Diaspora to krok w dobrym kierunku. Nawet jeśli to nie ona pokona Facebooka i jemu podobnych, jej rola jako prekursora jest tu nie do przecenienia. Rozproszona, demokratyczna struktura to konieczny kierunek rozwoju mediów. W przeciwnym razie będziemy skazani na coraz bardziej scentralizowaną – a więc coraz bardziej podatną na cenzurę – komunikację oraz narastający deficyt prywatności. Już teraz korzystają z tego różnego rodzaju służby inwigilujące nas w imię źle pojętego bezpieczeństwa, a także podmioty komercyjne, które wciąż tylko kombinują, jak nam coś wepchnąć. Czytaj więcej

O lepszą Europę?

Książka „Gra o Europę” byłaby ważnym głosem w dyskusji o przyszłości Unii Europejskiej i naszego kraju. Byłaby, gdyby… taka dyskusja miała miejsce. Niestety krajowe debaty polityczne od dawna nie grzeszą merytoryką, również stanowiska w sprawach europejskich różnych partii ograniczają się do sloganów. Prosty podział na zwolenników dzisiejszego kształtu integracji oraz eurosceptyków nie jest wyłącznie polską specyfiką, lecz dotyka nawet Europarlament, dla którego potrzeba głębokiej refleksji nad ideą wspólnoty powinna być oczywista. Największy kryzys Starego Kontynentu od czasu wojny jedynie polaryzuje stanowiska, tworząc dwa coraz bardziej odległe bieguny opinii europejskiej. „Gra o Europę” odbiega od tego schematu. Czytaj więcej