30 srebrników

Wiosna 2014 |

Bilans członkostwa w Unii Europejskiej może być rozpatrywany na wielu płaszczyznach. Poniżej przedstawiam syntetyczne refleksje w pięciu wybranych obszarach.

10 lat to wystarczająco długi okres, aby stwierdzić, że Unia nie rozwiązała żadnego z problemów, z którymi boryka się niepodległa Polska. Państwo, które nie potrafiło lub nie chciało uporać się ze spuścizną PRL, podporządkowano sztywnym unijnym normom. Przypomina się ostrzeżenie informatyków – komputeryzacja chaotycznego systemu tylko przyspiesza krążenie bałaganu.

Po 1989 r. rządzący doprowadzili kraj do chaosu, gospodarkę, która mocno ucierpiała pod rządami junty wojskowej, do zapaści, miliony ludzi do nędzy, bezrobocia i bezdomności. Wmawiano opinii publicznej, że kapitał to gotówka w kasie, nie przedsiębiorstwa dobrze wyposażone i produkujące dobre wyroby. Jedynym ratunkiem miały być dotacje i inwestycje zagraniczne, które napłyną, jeśli przystąpimy do Unii. Państwo wymagało naprawy, ale Unia nie była właściwym narzędziem do zlikwidowania korupcji, wybrania patriotycznego rządu i przywrócenia sensu demokracji, która obecnie sprowadza się do przegłosowywania opozycji.

W podobnej pułapce znaleźli się teraz Ukraińcy. Unia nie pomoże im w odsunięciu od władzy rządu Janukowycza i prorosyjskiego lobby. Nie pomoże też w uniezależnieniu się od Rosji. Muszą poradzić sobie sami. Przekonali się o tym Polacy, którym rosyjsko-niemiecki rurociąg na dnie Bałtyku odciął dostęp dużych statków do portu w Świnoujściu. Kiedy Putin dyscyplinował Polskę wstrzymaniem importu polskich płodów rolnych, Unia uznała, że to lokalny bilateralny problem.

Nieudana transformacja systemu PRL w III RP jest pierwotną przyczyną małej skuteczności Unii w rozwiązywaniu polskich problemów. Przeprowadzona została tak, aby zaspokoić żądania międzynarodowych organizacji finansowych i nie osłabić pozycji klasy politycznej PRL. Przykładem może być pozostawienie na stanowiskach sędziów dyspozycyjnych w stanie wojennym i przyznanie im statusu niezawisłych. Teraz żadne reformy wymiaru sprawiedliwości nie przynoszą poprawy.

Wolny rynek (przepływu kapitału) otworzył Polskę na napływ kapitału spekulacyjnego, a sztucznie utrzymywany kurs złotego umożliwił wyprowadzenie z polski miliardów dolarów w pierwszych latach planu Balcerowicza. Przystąpienie do OECD w 1996 r. oznaczało dalszą liberalizację. W niekorzystnych warunkach makroekonomicznych polskie przedsiębiorstwa produkowały za drogo, mimo głodowych płac, i masowo bankrutowały. Dogmaty o prywatyzacji i żądanie „restrukturyzacji” przemysłu, czyli zwalniania pracowników i ograniczania działalności, osłabiły polską gospodarkę tak, że z chwilą formalnego przystąpienia do UE Polska nie mogła już konkurować na rynku europejskim w żadnej dziedzinie. Miliony bezrobotnych i brak perspektyw dla młodzieży zapewniły pozytywny dla integracji wynik referendum.

Mało znanym faktem jest, że wejście Polski do UE nie było projektem władz niepodległej RP, lecz było planowane już w PRL, podobnie jak w innych krajach bloku sowieckiego, np. w Rumunii. We wrześniu 1988 r. Polska nawiązała stosunki dyplomatyczne z EWG, 19 września 1989 r. podpisała umowę o współpracy handlowej i gospodarczej.

Wniosek o członkostwo Polska złożyła w 1994 r., negocjacje akcesyjne rozpoczęła w marcu 1998 r., a w grudniu 2001 r. przyjęto dokument, który wprowadzał nowe instrumenty nadzoru nad polską gospodarką, np. przedakcesyjną procedurę nadzoru fiskalnego. Negocjacje zakończyły się w grudniu 2002 r. Traktat Akcesyjny został podpisany w kwietniu 2003 r., wszedł w życie 1 maja 2004 r. A zatem 10 lat członkostwa w Unii zostało poprzedzone 10-letnim okresem ubiegania się o przyjęcie, kiedy gospodarka polska poddana została nadzorowi Unii, a władze w Warszawie spełniały kolejne żądania. Przedstawiam tę chronologię, aby uświadomić czytelnikom, że bilans zysków i strat ekonomicznych powinien obejmować okres co najmniej 20 lat.

Polskiej opinii publicznej nie informowano o ograniczaniu suwerenności Polski, przedstawiano tylko dobrodziejstwa programu PHARE i funduszy SAPARD i ISPA. Zasadą w przyznawaniu dotacji z Unii jest posiadanie własnego wkładu. Konieczne jest prowadzenie drobiazgowej księgowości, spełnienie restrykcyjnych wymogów formalnych, znajomość procedur. Są to uzasadnione wymagania przy uznaniowym przyznawaniu pomocy, ale w postkomunistycznej rzeczywistości RP przyczyniły się do utrwalenia hierarchii społecznej odziedziczonej po PRL. Pojawiło się zjawisko klientyzmu, uzależnienia od władzy politycznej i urzędników. Kto był bogaty, miał szanse stać się jeszcze bogatszym. To samo dotyczy miast i regionów.

„Polska w Unii Europejskiej, Nasze warunki członkostwa” z marca 2003 r. jest dokumentem Kancelarii Premiera. Wyciąganie wniosków dotyczących natury Unii, jej struktury, celów i intencji jest zatem uprawnione. Entuzjastyczny, propagandowy ton oparty jest na prostych założeniach – Unia jest ostatnim etapem rozwoju Europy, Unia najlepiej wie, co jest dobre dla Polski, neoliberalizm jest najwyższym stadium rozwoju ludzkości. A przede wszystkim nie mamy innego wyjścia. Pogróżka jest wyraźna: Negatywny wynik referendum […] mógłby prowadzić do gwałtownego wycofywania lokat podmiotów zagranicznych, zwłaszcza w polskie papiery wartościowe, i do kryzysu finansowego wywołanego dużym spadkiem wartości złotego. Strzyżona owca musi stać spokojnie.

Nawet gdy nie można ukryć, że wejście do Unii przyniesie straty, wyjdzie nam to na dobre, ponieważ będziemy musieli lepiej się starać. Klasyczny cytat: Deficyt handlowy może ulec pogłębieniu […] po kilku latach jednak, w wyniku poprawy konkurencyjności polskich towarów, efekty proeksportowe powinny zacząć przeważać nad proimportowymi. Albo: Przewiduje się, iż do 2006 r. nastąpi redukcja mocy produkcyjnych w hutnictwie o 1,231 tys. ton. Działania te mają doprowadzić do osiągnięcia przez polskie huty rentowności i wydajności pracy na poziomie hut zachodnioeuropejskich.

W zakresie gospodarki polityka Unii jest skrajnie neoliberalna, chociaż opakowana w liberalne hasła wolnego rynku, wolnej konkurencji i uwolnienia gospodarki od ingerencji państwa. Neoliberalizm, najkrócej mówiąc, jest to marksizm na opak, czyli zabrać biednym, dać bogatym, ale cel jest ten sam – centralne zarządzanie światową gospodarką. Nie udało się pod hasłem dyktatury proletariatu zawojować świata, to może uda się go podporządkować za pomocą dyktatu banków i mechanizmów finansowych.

Zalecenia monetarystów ze szkoły chicagowskiej wprowadził Balcerowicz. Z takim zapałem zwalczał inflację, którą sam wywołał, że doprowadził do bankructwa wiele tysięcy polskich przedsiębiorstw. Wejście do Unii gwarantuje zarządzającym światowymi finansami, że Polska z pętli długów się nie wywikła. Jak czytamy, celem akcesji jest pełne włączenie kraju w europejski, a także światowy obieg kapitału. Bronić się przed spekulantami nie możemy. Polska zadeklarowała zniesienie ograniczeń w zakresie operacji rynku pieniężnego i innych operacji krótkoterminowych. W połowie 2012 r. udział kapitału zagranicznego w funduszach własnych sektora bankowego sięgał 81%.

W Unii wolny rynek ograniczony jest limitami produkcji, które wyznaczają Komisja Europejska i WTO. Wolna konkurencja obowiązuje, dopóki polskie wyroby i usługi nie zagrożą zmniejszeniem zysków państw „starej Unii” lub wielkich korporacji. Jest wiele sposobów wyeliminowania z rynku polskich przedsiębiorców, np. polityka kredytowa, nachalna propaganda i reklama, a nawet powoływanie organizacji pozarządowych, które występując jako „głos ludu”, działają w interesie jakiegoś biznesowego lobby. Kiedy zawiodą miękkie sposoby, stosuje się bezpośrednio środki administracyjne, np. ostatnio zakaz wędzenia wędlin. Analogie do sterowania gospodarką w PRL nasuwają się same.

Zakaz ingerencji w spółki prawa handlowego ogranicza kompetencje państwa. Kiedy czeski koncern farmaceutyczny wypuścił groźną dla życia serię leku, rząd, który odpowiada za bezpieczeństwo obywateli, nie miał prawa wkroczyć do spółki w celu kontroli. Państwo nie ma prawa prowadzić polityki gospodarczej. Na samo hasło liberałowie ruszają do wściekłego ataku na „socjalistów, którym marzy się wprowadzenie w Polsce łagrów”. Politykę może prowadzić tylko megapaństwo, czyli Unia.

Nieprzychylny stosunek Unii do Polski najlepiej widoczny był w negocjacjach na temat rolnictwa. Cytuję: Szereg kwot produkcyjnych wynegocjowano pomimo wcześniejszej odmowy UE przyznania ich w jakiejkolwiek wysokości. Dotyczy to lnu i konopi na włókno, suszu paszowego, cukru, pomidorów do przetwórstwa, premii dla hodowli krów mamek i owiec maciorek.

Próba ręcznego sterowania wszystkimi przejawami życia gospodarczego na ogromnym terytorium wielu państw zakrawa na szaleństwo, ale urzędnicy nie ustają w wysiłkach centralizacji. W Unii działało około 250 grup roboczych i komitetów, teraz pewnie więcej. W 2003 r. planowano zatrudnienie 3,5 do 4 tys. obywateli polskich. Odpowiednio wzrasta w Polsce zatrudnienie w administracji obsługującej Unię.

Monstrualnie rozbudowana struktura Unii oraz skomplikowane i nieustannie zmieniane zasady przyznawania dotacji utrudniają przeprowadzenie bilansu zysków i strat. Na przykład rzekome zwiększenie dotacji na jakiś cel okazuje się tylko zgodą na przesunięcie środków z jednej dziedziny do drugiej. Funkcjonariusze Unii nie odpowiadają na pytania obywateli. Liczbom i statystykom nie można wierzyć, a chodzi o duże pieniądze. Ministerstwo Finansów podaje, że Polska przekazała składkę za rok 2011 w wysokości 3 733 869 437 euro, natomiast Komisja Europejska potwierdza przyjęcie 3 580 400 000 euro. Gdyby w przelewach między bankami zawieruszyło się 153 469 437 euro, nawet w Polsce byłaby afera.

Podam za ww. dokumentem z 2003 r. kilka przykładów kosztów, o których obywatele nie są informowani i trudno je wyśledzić. W 5. Programie Ramowym (badania i rozwój techniczny) składka z polskiego budżetu wynosiła około 95,5 mln euro.

Oprócz składki do ogólnego budżetu Unii Polska wnosi roczne opłaty do:

  • Europejskiego Banku Centralnego – 13,2–14,3 mln euro
  • Europejskiego Banku Inwestycyjnego – 637 mln euro
  • Europejskiego Funduszu Rozwoju oraz Układu o Partnerstwie między UE i krajami Afryki, Karaibów i Pacyfiku – ok. 34 mln euro
  • Funduszu Badawczego Węgla i Stali – wysokość stawki w marcu 2003 r. była w trakcie ustalania.

Polska straciła podmiotowość w polityce ekonomicznej, cedując na Unię kompetencje państwa. Dotyczy to organizacji ponadnarodowych, np. WTO, EOG (Europejski Obszar Gospodarczy), NAFTA, OECD oraz stosunków bilateralnych. Około 190 umów handlowych i gospodarczych, w tym z USA i Japonią, wymagało wypowiedzenia lub renegocjacji. Również w polityce zagranicznej (sojusze, zbrojenia) suwerenność Polski została ograniczona.

Żargon opakowany w slogany, które mogą być zapowiedzią niebezpiecznych dla Polski działań, chroni Unię przed wścibstwem obywateli. Przykładem celowego pomieszania materii i braku precyzji jest wstawienie między „prawo pracy” i „dialog społeczny” takich określeń: „równość szans kobiet i mężczyzn i walka z rasizmem i ksenofobią”. Co to jest „szansa” albo „ksenofobia” nie wyjaśniono w dokumencie, który ma moc prawną.

Amator nie oswojony z Unią popada w osłupienie i zaczyna wątpić w istnienie języka polskiego, spotykając co rusz dziwolągi w rodzaju: kwota mleczna, premia wołowa, rabat brytyjski albo Europejski Fundusz Orientacji i Gwarancji Rolnej, Sekcja Orientacji. Prawdopodobnie nie chodzi o orientację seksualną, chociaż w Unii nie jest to pewne.

Iluzoryczna obietnica poprawy sytuacji materialnej przekonała Polaków do rezygnacji z niepodległości i suwerenności. Co najgorsze, Unia oduczyła i władze, i obywateli samodzielnego decydowania o swoim losie. Strofowani przez starszego brata popadliśmy w kompleksy. Doganianie Unii po wyznaczonej przez nią trajektorii nigdy się nie skończy i nie jest nam do niczego potrzebne.

Jestem pełna podziwu dla moich rodaków, którzy w tak niesprzyjających warunkach nadzwyczajnie dobrze sobie radzą.


Dziękuję Jance i Andrzejowi.

Joanna Duda-Gwiazda

inżynier okrętowiec, działaczka Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża (1978) i Pierwszej „Solidarności” (członek prezydium MKS-MKZ, Zarządu Regionu), w stanie wojennym internowana, niezależna dziennikarka i publicystka („Robotnik Wybrzeża”, „Skorpion”, „Poza Układem”). Od początku do dziś konsekwentnie w opozycji do metod i polityki firmowanej przez Lecha Wałęsę i jego następców. Żona Andrzeja Gwiazdy. Odznaczona Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. Stała współpracowniczka „Nowego Obywatela”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>