Lewica post-neoliberalna

nr 3/2011 |

a�zPolska Solidarnaa�? jest pojA�ciem po politycznych przejA�ciach. Nie jestem pewna, czy nadaje siA� do reanimacji. Nie chodzi tylko o to, iA? lansowaA�a je partia, ktA?ra po objA�ciu wA�adzy nie zrealizowaA�a wyborczych obietnic.

Partie parlamentarne funkcjonujA� w obrA�bie politycznych, historycznie ksztaA�towanych moA?liwoA�ci oraz panujA�cej polityki prawdy, ktA?ra zabetonowana jest w neoliberalnych ramach. Niemal wcale nie ma u nas krytyki tego dyskursu wiedzy/wA�adzy. Panuje wrA�cz zamieszanie pojA�ciowe, spowodowane brakiem rozrA?A?nienia miA�dzy spoA�ecznie zakorzenionym liberalizmem (prawa czA�owieka i paA�stwo poA�redniczA�ce w podziale kosztA?w reprodukcji spoA�ecznej a�� projekt historyczny, bo wszA�dzie przejechaA� po nim neoliberalny walec), a neoliberalizmem (paA�stwo jako firma, zarzA�dzanie przez finanse, polityczny podmiot paA�stwa to nawet nie przedsiA�biorca, lecz inwestor). W efekcie lewica ma politycznego przeciwnika, ktA?ry jest zamglonym cieniem i nie ma jak mu siA� przeciwstawiaA�.

O ile niektA?re dyskusje odnoszA� siA� do A�wieckoA�ci paA�stwa, o tyle do doktryny neoliberalnej nie odnosi siA� A?adna z partii parlamentarnych, ktA?re jednoczeA�nie jA� wdraA?ajA�. To jedna z najwiA�kszych przeszkA?d na drodze do przyszA�ej realizacji polityki lewicowej czy polityki solidarnoA�ci spoA�ecznej, czyli takiej, ktA?ra zapewni bezpieczeA�stwo socjalne i ekologiczne, wdraA?anie wszystkich praw czA�owieka oraz bardziej sprawiedliwy podziaA� kosztA?w opieki i wynikA?w wzrostu gospodarczego. Taka polityka nie ma jeszcze w Polsce zaplecza w postaci silnego krytycznego dyskursu, ktA?ry byA�by w stanie osiA�gnA�A� takA� masA� krytycznA�, aby przeA�amaA� neoliberalny monopol w polityce prawdy. W parlamencie i mediach toczA� siA� gorA�ce spory o politykA� obyczajowA� czy historycznA�, ale ustawy spoA�eczne i gospodarcze, ograniczajA�ce prawa obywatelskie, przechodzA� bez wiA�kszych dyskusji.

WA�rA?d przyczyn hamujA�cych rozwA?j lewicowej polityki w Polsce byA� zaA�oA?ycielski dyskurs transformacji, zorganizowany wedA�ug wzoru przejA�cia od piekA�a, czyli totalitaryzmu i nA�dzy czasA?w komuny, przez czyA�ciec reform ustrojowych a�� do raju a�zwolnego rynkua�? i a�zdemokracjia�?, ktA?re zapewniA� powszechnA� szczA�A�liwoA�A� i dobrobyt. a�zWolny ryneka�?, opisywany przy pomocy atrybutA?w prywatyzacji, konkurencyjnoA�ci oraz efektywnoA�ci, niewiele ma wspA?lnego z tym, jak w istocie funkcjonujA� rynki. Jest natomiast uA?yteczny jako polityczny ideaA� czy a�� jak chce Foucault a�� a�zpermanentny trybunaA� ekonomicznya�?. Wymusza powszechne dostosowania, w tym przeobraA?a jednostki w przedsiA�biorcze podmioty, ktA?rym solidarne paA�stwo nie jest potrzebne, a takA?e uzasadnia likwidacjA� wszelkich ograniczeA� w przepA�ywie kapitaA�u, ukrywajA�c zarazem spoA�eczne i ekologiczne koszty. Analogicznie uprawiano ewangelizacjA� na rzecz Unii Europejskiej i a�zpowrotu do Europya�?. Transformacja legitymizowaA�a siA� przez projekcje powszechnego bogactwa i przez KoA�ciA?A�, ktA?ry nota bene sam ulegaA� urynkowieniu: ksiA�A?a stali siA� przedsiA�biorcami, ktA?rzy zarzA�dzajA� duszami wiernych oraz parafiA� jak przedsiA�biorstwem.

Ten polityczny PR miaA� zaplecze w produkcji wiedzy na temat gospodarki, paA�stwa, grup spoA�ecznych i jednostek (diagnozy, raporty, strategie, programy, poradniki). WprowadziA�a ona kryteria z ekonomii do analiz spoA�ecznych i do dyskursu jurydycznego; np. rok temu sA�dy rodzinne zlikwidowano z powodu ich nieefektywnoA�ci ekonomicznej. To, co byA�o kategoriA� praw i potrzeb, przeobraA?one zostaA�o w kategorie finansowea�� vide nadrzA�dnoA�A� diagnozy ekonomicznej nad medycznA� w reformach zarzA�dzania ochronA� zdrowia. Nowa kategoria, spoA�eczeA�stwo obywatelskie, jak mA?wiA� Foucault w a�zNarodzinach biopolitykia�?, to zbiorowoA�A� przedsiA�biorczych jednostek, wyposaA?onych do konkurencji z innymi, ktA?re kalkulujA� koszty i korzyA�ci, inwestujA� w siebie i potomstwo, i czerpiA� z tego zyski. Pozwala to przerzuciA� koszty hiperkonkurencji i ryzyka biznesowego do gospodarstw domowych. PoniewaA? upowszechnienie normy przedsiA�biorczoA�ci i wzrost gospodarczy majA� rozwiA�zaA� problem ubA?stwa, polityka spoA�eczna okazuje siA� zbA�dna, a jeA�li racjonalny ekonomiczny podmiot jest bezrobotny, to na wA�asne A?yczenie.

DopA?ki transformacja ustrojowa nie byA�a a�zzaklepanaa�? (m.in. przez akcesjA� do Unii), ten dyskurs dziaA�aA� jak broA� masowego raA?enia wobec wszelkich tA�sknot lewicowych. Dopiero pA?A?niej zaczA�A�y w Polsce powstawaA� nowe ogniska krytyki spoA�ecznej. Jednak wskutek zaA�oA?ycielskiego dyskursu transformacji, ktA?ry wyznaczyA� granice polityki parlamentarnej, scena polityczna i polityka prawdy bardzo mocno przesunA�A�y siA� w konserwatywno-neoliberalnA� stronA�. Dzisiaj ten pierwotny dyskurs, ktA?ry wdraA?aA� i zabezpieczaA� transformacjA�, jest juA? zbA�dny i zostaA� zastA�piony przez dwie nowe ramy: postpolityki (zamazanie konfliktA?w spoA�ecznych) i modernizacji (neoliberalizm w nowym opakowaniu).

Kiedy jednak spojrzymy na wspomniane dyskursy przez pryzmat realu, to za regulatywnymi ideaA�ami wolnego rynku i demokracji skrywa siA� paradoks jednoczesnej widzialnoA�ci i bezgA�osu licznych grup spoA�ecznych, dezindustrializacja i likwidacja miejsc pracy, a�zuelastycznieniea�? (czytaj: intensyfikacja i potanienie) pracy, prywatyzacja sfery publicznej, kontrola reprodukcji (zakaz aborcji i odbieranie dzieci ubogim matkom), przerzucanie kosztA?w szeroko rozumianej opieki do gospodarstw domowych. A wszystko to w ramach ustawicznego dA�A?enia do hiperkonkurencyjnoA�ci i jak chcA� doradcy premiera, autorzy raportu a�zPolska 2030a�?, w imiA� rozwoju podporzA�dkowanego akumulacji kapitaA�u.

W 2005 r. prof. MieczysA�aw Kabaj pisaA� o stracie netto 5 mln miejsc pracy przy jednoczesnym wzroA�cie liczby osA?b w wieku produkcyjnym. CzA�A�A� nowych miejsc pracy, jakie pA?A?niej powstaA�y, miaA�a juA? charakter prekariatu, zwiA�kszyA�a siA� migracja za chlebem, roA�nie grupa a�zpracujA�cych ubogicha�?. Po kryzysie z 2008 r. mamy systematyczny spadek zatrudnienia, ktA?ry ulegnie przyspieszeniu wraz z realizowanymi ciA�ciami w administracji publicznej i po znacznym ograniczeniu w najbliA?szych latach transferA?w z Unii Europejskiej. PrA?ba zagospodarowania przez PO reprezentacji lewicy to nie tylko kalkulacja wyborcza, ale takA?e reakcja na taki przewidywany rozwA?j sytuacji spoA�ecznej.

O ile starsze pokolenia mogA� jeszcze czerpaA� z zasobA?w z czasA?w PRL-u, jak uprawnienia do emerytur, to obecne mA�ode pokolenie juA? nie ma zagwarantowanego bezpieczeA�stwa egzystencjalnego. Pod koniec lat 90. i na poczA�tku kolejnej dekady przed mA�odymi z wyA?szym wyksztaA�ceniem otwieraA�y siA� A�cieA?ki kariery. Dzisiaj te miejsca pracy sA� juA? zajA�te, a bywa, A?e ludzie po studiach pracujA� przy taA�mie w montowniach lub w call centers za grosze. Nawet ci, ktA?rzy majA� pracA� i zdolnoA�A� kredytowA�, kupujA� maA�e, dwupokojowe mieszkania, bo na wiA�ksze ich nie staA�.

W duA?ej mierze takA?e demokracja jest uA?ytecznA� fikcjA�. Jej miarA� miaA�o byA� uwA�asnowolnienie obywateli i decentralizacja wA�adzy. Tymczasem decentralizacji nie towarzyszyA�o przekazywanie wystarczajA�cych A�rodkA?w na ochronA� zdrowia, pomoc socjalnA�, budownictwo komunalne. Z kolei prawa obywatelskie zostaA�y ograniczone do praw wA�asnoA�ci oraz wyborczych. Nie ma z czego wybieraA� wA�rA?d partii obecnych w parlamencie, tymczasem ustawa skutecznie blokuje do niego dostA�p mniejszym ugrupowaniom. SpoA�eczeA�stwo obywatelskie to nie tylko strategia upowszechniania form przedsiA�biorczych, przeobraA?ania ruchA?w spoA�ecznych w grupy interesu. To takA?e polityka jako rynek, konkurencja miA�dzy grupami interesA?w i organizacjami pozarzA�dowymi, odpowiedzialnymi wobec fundatorA?w, a nie tych, ktA?rych majA� reprezentowaA�. Sterowane na odlegA�oA�A� przez warunki przyznawania grantA?w, organizacje obywatelskie mogA� praktykowaA� filantropiA� czy A�wiadczyA� usA�ugi, z ktA?rych wycofaA�o siA� paA�stwo, a krytykA� spoA�ecznA� czy walkA� o prawa pracownicze i socjalne mogA� uprawiaA� kosztem wA�asnego A?ycia swoich aktywistA?w, co prowadzi do reprywatyzacji politycznej odpowiedzialnoA�ci paA�stwa za warunki A?ycia jego mieszkaA�cA?w. Dyskursy a�zspoA�eczeA�stwa obywatelskiegoa�? i postpolityki skutecznie pozamazywaA�y konflikty spoA�eczne.

JeA�li chodzi o sprzecznoA�ci miA�dzy politycznA� retorykA� a rzeczywistoA�ciA�, to PiS zmniejszyA�o podatki dla najzamoA?niejszych i prowadziA�o neoliberalnA� politykA� ekonomicznA�. W projekcie Konstytucji z 2005 r. prawa socjalne zostaA�y skasowane. W kolejnym projekcie ustawy zasadniczej, przygotowanym przez PiS w 2010 r., przywrA?cone zostaA�y fragmenty retoryki uprawnieA� socjalnych, ujA�to je jako dobra wspA?lne, ale poza ramami praw czA�owieka i obywatela. OchronA� zdrowia potraktowano w kategoriach dostA�pnoA�ci, jednak bez gwarancji rA?wnego dostA�pu, jak w obowiA�zujA�cej ustawie zasadniczej. Wprawdzie lepsze to niA? patologizowanie praw socjalnych jako roszczeA�, niemniej jest faktem, iA? PiS parceluje prawa czA�owieka, ktA?re w ratyfikowanych przez PolskA� miA�dzynarodowych konwencjach rozumiane sA� jako nierozdzielne i uniwersalne. Inny przykA�ad to usuniA�cie zapisu o prawach kobiet, ktA?ry zawiera Konstytucja z 1997 r.

PO dA�A?y do redukcji zaangaA?owania paA�stwa w sferA� spoA�ecznA� i przerzucenia odpowiedzialnoA�ci na rodzinA�, KoA�ciA?A� i organizacje pozarzA�dowe (patrz a�� a�zPolska 2030a�?). Natomiast w PiS-owskich projektach Konstytucji paA�stwo ma zadania spoA�eczne, w tym przeciwdziaA�anie bezrobociu, bezdomnoA�ci i innym postaciom wykluczenia, ochronA� godnoA�ci pracy a�� ale obywatele i obywatelki nie majA� zagwarantowanych praw pracowniczych i socjalnych, ktA?rych realizacji mogA� od paA�stwa wymagaA�. Mamy wiA�c do czynienia z patriarchalnym modelem wA�adzy i opiekA� w zamian za posA�uszeA�stwo. Dla PiS prawa czA�owieka to nie prawa, lecz a�� podobnie jak dla PO a�� dobrodziejstwa. GA�A?wny podmiot polityczny wedA�ug PiS to narA?d, o ktA?ry trzeba dbaA�, aby Polska byA�a potA�gA� politycznA� i gospodarczA�. ImperialnA� wizjA� naszego kraju ma rA?wnieA? PO.

O ile dla PiS podmiot polityczny stanowi narA?d jako wspA?lnota PolakA?w i katolikA?w, a dla PO a�� inwestor, o tyle SLD jest partiA� bez podmiotu. Wprawdzie w dokumentach Sojuszu z 2007 r. sA� deklaracje, A?e identyfikuje siA� on z pracA�, a nie z kapitaA�em, ale formacja ta nie opublikowaA�a programu gospodarczego, ktA?ry pozwoliA�by takie cele realizowaA�. W programie na wybory samorzA�dowe 2010 r. jak ognia unikaA�a politycznego konfliktu, a w prezydenckiej kampanii wyborczej legitymizowaA�a siA� jako lewica obyczajowa. PoruszaA�a wprawdzie waA?ne kwestie spoA�eczne i pracownicze, ale poniewaA? w neoliberalnym kontekA�cie polityka spoA�eczna to polityka gospodarcza (skoro zakA�ada on, iA? korzyA�ci ze wzrostu gospodarczego skapujA� do doA�u), podobne prospoA�eczne deklaracje nie interweniujA� w gA�A?wne ramy polityki, lecz pA�ynA� obok.

Granica miA�dzy prawicA� a lewicA� zawsze byA�a do pewnego stopnia umowna, jednak dzisiaj, w czasach neoliberalno-konserwatywnej hegemonii, mamy do czynienia z jej przesuniA�ciem poza obrA�b dyskursu publicznego i parlamentarnej demokracji. Socjaldemokracja to obecnie polityczny zabytek, a partie, ktA?re zajmowaA�y tA� pozycjA�, albo zostaA�y zmarginalizowane, albo przeobraziA�y siA� w lewicA� neoliberalnA�, ktA?ra etykietuje siA� jako tzw. trzecia droga, odwoA�ujA�c do nowej modernizacji, co czyni zarA?wno SA�awomir Sierakowski i A�rodowisko a�zKrytyki Polityczneja�?, jak i MichaA� Boni. PojA�cia te, jako formy oderwane od sugerowanych przez siebie znaczeA�, robiA� z polityki spektakl, ukrywajA�c zarazem upowszechnienie przemocy, polityki stanu wyjA�tkowego, instrumentalizacjA� i urynkowienie prawa, czy, jak uwaA?a Wendy Brown, jedna z najwybitniejszych wspA?A�czesnych feministycznych filozofek, przemieszczenie suwerennoA�ci do kapitaA�u i KoA�cioA�a a�� a wiA�c maskujA� faktyczne stosunki wA�adzy.

Polska lewica straciA�a zdolnoA�A� komunikacji i nie stworzyA�a siatki pojA�ciowej do krytyki transformacji, co siA� zmienia dopiero teraz, powoli i grubo za pA?A?no. Politycy SLD nie wypracowali analiz, ktA?re pozwolA� zobaczyA� nowA� rzeczywistoA�A� spoA�ecznA� jak krA?la bez ubrania. Podobnie jak inni politycy, skupili siA� na taktyce, na polityce medialnej; nie majA� strategii, a nawet jA�zyka do zaistnienia w polityce inaczej niA? w ramach dozwolonych przez neoliberalizm. Ma to liczne i rA?A?norodne przyczyny, np. MFW i Bank Aswiatowy efektywnie popierali partie postkomunistyczne, gdyA? uwaA?ali, A?e wA�A�czenie ich do polityki parlamentarnej i rzA�dzenia uA�atwi deregulacjA� i prywatyzacjA�. ZarzA�dzanie politycznym ryzykiem przemawiaA�o za tym, aby nie zostawiaA� ich na zewnA�trz, gdzie mogA�yby ogniskowaA� opA?r wobec neoliberalnej transformacji. A domowa patologizacja a�zpostkomunya�? wytwarzaA�a u niej zapotrzebowanie na autoprezentacjA� w roli nowoczesnych, rynkowych obywateli. StworzyA�o to politykA?w takich jak Leszek Miller, szef partii nominalnie lewicowej, ktA?ry domagaA� siA� podatku liniowego.

Co istotne, byA�y i sA� pewne ciA�gA�oA�ci miA�dzy paA�stwowym socjalizmem a neoliberalizmem. GA�A?wne zajA�cie rzA�dA?w i administracji od GomuA�ki po Tuska to rzA�dzenie ekonomiczne, skupione na wzmacnianiu potencjaA�u gospodarczego. RobiA� to inaczej, w rA?A?nych kontekstach, inaczej odnoszA�c siA� do podziaA�u efektA?w wzrostu gospodarczego, ale jego miary (PKB) i podporzA�dkowanie mu spoA�eczeA�stwa sA� identyczne. MiA�dzy innymi dlatego tak A�atwo byA�o intelektualnym elitom wychowanym w PRL-u, w tym Leszkowi Balcerowiczowi czy MichaA�owi Boniemu, przejA�A� od real-socjalizmu do neoliberalizmu.

Taktyczne objA�cie przez Bartosza ArA�ukowicza stanowiska a�zreprezentanta wykluczonycha�? pozwala dostrzec, iA? Sojusz zostaA� wprzA�gniA�ty do roli lewicy neoliberalnej i do konkurencji z PO o to miejsce na scenie politycznej. JeA�li reprezentacja wykluczonych jest dopuszczalna, to tylko przez mianowanie, a wiA�c fikcjA� demokracji. Ponadto, sama kategoria wykluczonych ma za zadanie jedynie legitymizacjA� rzekomej normy (zamoA?noA�ci), z ktA?rej 80-90% tzw. spoA�eczeA�stwa jest wykluczone, sA�uA?A�c jednoczeA�nie jako siA�a robocza czy zasA?b fiskalny, z ktA?rego dochody mikroklasa zarzA�dzajA�ca paA�stwem przekierowuje na konta wielkiego biznesu i sektora finansA?w. Bartosz ArA�ukowicz mianowany jest na przedstawiciela wykluczonych, a wiA�c (prawie) wszystkich po to, A?eby a�zwszyscya�? nie mieli swojego przedstawiciela.

PodsumowujA�c, w polskiej polityce parlamentarnej 20-lecia transformacji, w trakcie ktA?rej pod naciskiem dyskursywnego przymusu scena polityczna bardzo mocno przesunA�A�a siA� w prawo, pojA�cia takie jak lewica czy Polska Solidarna odnoszA� siA� do polityki toA?samoA�ciowej reprezentacji, podczas gdy autorytaryzm polityczny i neoliberalne zarzA�dzanie nie sA� kontestowane. PaA�stwo jest zarzA�dzane jak firma: najwaA?niejszy dokument polityczny stanowi sprawozdanie finansowe, a sfera spoA�eczna to pasywa, ktA?re trzeba minimalizowaA�. Mamy wiA�c do czynienia z kryzysem polityki. Dyskurs o Polsce Solidarnej ma zatem formA� bez treA�ci w postaci konkretnego politycznego a�zoprzyrzA�dowaniaa�?, takiego jak krytyka poszczegA?lnych polityk i projekty alternatywnych rozwiA�zaA�. Dopiero od niedawna fermentuje nowa krytyka spoA�eczna, zagA�szczajA� siA� kontestacje neoliberalizmu, A�amania praw pracowniczych i likwidacji uprawnieA� socjalnych, polityki antymieszkaniowej, prywatyzacji edukacji. Feminizm dzieli siA� na neoliberalny i lewicowy a�� ostatnia Manifa odbyA�a siA� pod hasA�em sprzeciwu wobec prekariatu i A�amania praw pracowniczych. Ruch ekologiczny dostaje nowego wiatru w A?agle wraz z rosnA�cym sprzeciwem wobec energetyki jA�drowej, ktA?ry przez dyfrakcjA� moA?e daA� formA� innym protestom spoA�ecznym. Nowa jakoA�A� w pozaparlamentarnej polityce lewicowej to odchodzenie od ruchA?w jednej sprawy czy jednej grupy interesu do budowania zwiA�zkA?w miA�dzy nimi.

Mamy teA? pierwsze szczeliny w polityce gA�A?wnego nurtu, w ktA?rej konflikt miA�dzy interesem przetrwania paA�stwa a interesem rynkA?w finansowych w sprawie emerytur i transferA?w do OFE otworzyA� konflikt polityczny i podwaA?yA� fantazmat rynku jako sielanki i jako zastA�pczego modelu systemu zabezpieczeA� spoA�ecznych. Z drugiej zaA� strony sA� potrzeby i pragnienia czA�A�ci elektoratu, formy negacji, wezwania do naprawy krzywd transformacji, w tym dotyczA�cych likwidowania praw ekonomicznych i socjalnych. Na razie jednak PiS czy SLD i ich przywA?dcy nie podwaA?ajA� neoliberalnego porzA�dku transformacji, nie podejmujA� prA?b wyobraA?enia sobie paA�stwa i rynkA?w inaczej. A szkoda, bo w polskiej polityce parlamentarnej potrzebna jest zarA?wno lewica katolicka, jak i nowy, postneoliberalny projekt lewicowy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>