Vox populi, vox Dei

·

Vox populi, vox Dei

·

Tytuł  jest nieco przewrotny. Można go wyrazić inaczej – gdy Pan Bóg chce kogoś pokarać, to mu rozum odbiera. Może nie rozum, bo w potocznym znaczeniu głosowanie na silniejszego jest rozumne i bezpieczne. Innym darem Ducha Świętego jest cnota męstwa.

Wybory do Senatu w miejskim okręgu Gdańsk-Sopot wykazały realną siłę polityczną  Platformy. Bogdan Borusewicz zebrał 32 tysiące podpisów poparcia i dostał 147 tys. głosów. Andrzej Gwiazda odpowiednio – 8,5 tys. i 62,6 tys., kilka procent więcej niż PiS na tym obszarze. To imponujące zwycięstwo Borusewicz osiągnął nie kiwając palcem w bucie. Społeczny komitet wspierający Gwiazdę ciężko harował kilka tygodni. Kampania była merytoryczna, nie emocjonalna, prowadzona na ulicach i w klubach osiedlowych, z elementami happeningu. Gdyby spontanicznie nie zgłosili się niezwykli ludzie, Gwiazda nie zdołałby poinformować mieszkańców, że kandyduje. Struktury PiS-u na Pomorzu zostały kilka miesięcy temu rozwiązane. Media papierowe i elektroniczne, prawicowe, lewicowe i nijakie, lokalne i ogólnopolskie, zachowały szlachetną apolityczność, nie podając absolutnie żadnych informacji. 

Jedynie tygodnik „Uważam Rze” opublikował wyważony artykuł o obu kandydatach. U Gwiazdy najbardziej denerwujące jest podobno, że zawsze ma rację. Autor obu kandydatom przypisał szlachetność, czy może szlacheckość, już nie pamiętam. Czego to ludzie nie wymyślą, żeby zachować obiektywizm! Ale dzięki i za to. Może ktoś przeczytał i dowiedział się, że Gwiazda jeszcze żyje.

Apolityczność jest teraz najwyższą cnotą obywatelską. Naród nie zajmuje się polityką, buduje stadiony. Dlaczego stadiony są apolityczne, a przychodnie lekarskie polityczne? Muszę się nad tym zastanowić. Bez wątpienia wybory są polityczne, więc nie mogliśmy wynajmować na spotkania lokali w szkołach, na uczelniach, w placówkach podległych Urzędowi Miasta i komercyjnych. Łatwiej było w klubach spółdzielni mieszkaniowych, choć nie zawsze. Platforma organizowała lekcje demokracji. Niestety, wszyscy wiedzą, że Gwiazda jest politykiem i przebieranie się w owczą skórę nie pomaga. 

Agora bardzo się skurczyła, o czym już pisałam w „Obywatelu”. Wiec uliczny trzeba zgłosić trzy dni wcześniej i modlić się o pogodę. Wiec zaatakowały bojówki Palikota i agenci Matrixu. Naszą tajną bronią byli szczudlarze na sprężynujących szczudłach. Pijani wysłannicy Belzebuba zobaczyli w nich wojsko szefa i pierzchali w popłochu. Wielokrotnie wzywana policja nie przyjeżdżała. Człowiek spotkany na spacerze w lesie mówił, że głosował na Palikota, ponieważ jest ateistą i boi się Kościoła. Może coś w tym jest, ale jak wszyscy wszystkiego będą się bali, to nie da się żyć. Udusimy się w dusznej atmosferze.

O głosujących na Platformę nie dowiedzieliśmy się niczego nowego. Nienawidzą  PiS-u i boją się, że Putin spuści na Polskę bombę (autentyczne), a obrażona Angela Merkel wyrzuci nas z Unii. Elity włożyły pokutny wór i niebezpieczeństwo zostało zażegnane. Są też tacy, którzy popierają Platformę ze strachu przed zemstą. – „Podpisałabym panu Andrzejowi, ale po PESEL-u do mnie trafią”.

W czasie kampanii wyborczej telewizja była jeszcze bardziej niż poprzednio nudna, tendencyjna i agresywna. Teraz oglądam tylko „To był dzień  na świecie” w Polsat News i od czasu do czasu CNN, ponieważ na świecie dzieją się ciekawe rzeczy. Z CNN można się  dowiedzieć, że pętla długów na greckiej szyi zacisnęła się  po inwestycjach z okazji Olimpiady. To temat niewygodny dla Platformy, więc nikt o tym w polskich mediach nie wspomniał. Ciekawe, jakie będzie poparcie dla Platformy po Euro 2012, kiedy skończą się pieniądze, firmy zaczną bankrutować, a długi trzeba będzie spłacać.

Polacy, nie tylko elity władzy, są zdezorientowani i zaniepokojeni antysystemowym protestem. Stracili język przydatny do opisu świata. Przez wiele lat lewicą nazywali lobby rosyjskie, obrońców agentury i mniejszości seksualnych. Teraz mówią „lewacy” o antyglobalistach, obrońcach środowiska i związkach zawodowych. Inteligentna i wykształcona kobieta nie uwierzyła nam, że w kapitalizmie związki zawodowe działają też w przedsiębiorstwach prywatnych, nie tylko państwowych. Wszyscy obawiają się, że ten ruch zdominują anarchiści. Mój czarny scenariusz wynika z obaw przed opcją przeciwną – trockistami. To jedyna grupa, która stosując entryzm ma wszędzie wpływy, jest dobrze zorganizowana i wie, czego chce. Ich celem jest totalitaryzm, likwidacja demokracji, państw narodowych, religii, tradycji. W tak ukształtowanym globalnym społeczeństwie, centralne zarządzanie gospodarką światową będzie możliwe, co zawsze było celem marksistów. Ich cele są niebezpiecznie zgodne z celami elit władzy i biznesu. Wiele lat temu ostrzegaliśmy przed trockistami, nazywaliśmy ich lewą nogą globalizacji. 

Spotykam wielu ludzi udręczonych przez nonsensowne procedury i biurokrację wynikające z dyrektyw Unii. Są nawet tacy delikatni, którzy cierpią  słuchając zakłamanej drętwej unijnej nowomowy. Ja się dostosowałam. Nie mogę zapalić zapalniczki childrenproof, więc kupuję zapałki. Gorzej mają nauczyciele w małej szkole. Wymogi sanitarne obowiązujące przy wydawaniu gotowych posiłków pozbawiły ich pokoju nauczycielskiego.

Światełko w tunelu to Kabaret Dwójki. Tam rząd się boi, chowa pod stołem przed ostrzałem Macierewicza i Ziobry, emigruje do Peru. W razie prześladowań za obrazę majestatu państwa, rozbijam namiot, choć jeszcze nie wiem gdzie.

Dział
Nasze opinie
komentarzy
Przeczytaj poprzednie