PrzemA?wienie sejmowe

20 czerwca 1947 r.
w debacie nad ustawA� i preliminarzem budA?etowym na rok 1947

Wysoki Sejmie! NajlepszA� charakterystykA� kaA?dego rzA�du jest zawsze jego budA?et. Cecha obecnego zaA� to przede wszystkim jego tajemniczoA�A�. Dominuje w nim bowiem kolosalna, nieokreA�lona A�ciA�A�le, zagadkowa pozycja blisko 50 miliardA?w na wyA?ywienie ludnoA�ci, rzekomo po to, by po zniesieniu osobnego Funduszu AprowizacyjneA�go osiA�gnA�A� jednolitoA�A� i powszechnoA�A� caA�ej gospodarki. Tylko wtedy w tym jednolitym budA?ecie powinno siA� ustaliA�, ile A�A�cznie wynosi wydatek w poszczegA?lnych dziaA�ach gospodarczych, np. na obronA� narodowA�, poczA�wszy od kosztA?w wyA?ywienia robotnika, wydoA�bywajA�cego wA�giel i A?elazo, by zrobiA� karabin lub buty dla A?oA�nieA�rza, a nie wtA�aczaA� tego w ryczaA�towA� pozycjA� wydatkA?w na a�zwyA?yA�wienie ludnoA�cia�? bez okreA�lenia, czy ta ludnoA�A� pracuje dla celA?w wyA?ywienia, dla odbudowy czy teA? dla nowego uzbrojenia.

Brak rA?wnieA? w tym budA?ecie szczegA?A�owych wydatkA?w na obronA� i na bezpieczeA�stwo, tak A?e razem z tA� nieokreA�lonA� pozycjA� 50 miliardA?w a�zna wyA?ywienie ludnoA�cia�? tajemnicze pozycje wynoA�szA� aA? 90 miliardA?w zA�otych, a wiA�c przeszA�o poA�owA� wszystkich wydatkA?w.

W budA?ecie tym, jak za czasA?w endeckich, jak za czasA?w PiA�sudA�skiego i AsmigA�ego, wysunA�A�y siA� na czoA�o wydatki na obronA� narodu i na wojsko. To charakteryzuje teA? ten rzA�d dosadniej niA? wszystkie piA�kne, roztaczane plany. Preliminuje siA� bowiem na wojsko ogromA�nA� kwotA� 25 miliardA?w, nie liczA�c tego, co jest ukryte w 48-miliarA�dowej pozycji na wyA?ywienie ludnoA�ci. I chociaA? przekonano siA� juA? boleA�nie, A?e w warunkach, w ktA?rych A?yjemy, nie jesteA�my w stanie zapewniA� swej niepodlegA�oA�ci A?adnA� wA�asnA� siA�A�, A?adnA� armiA� naroA�dowA� i A?adnymi sojuszami, znowu z uszczerbkiem dobrobytu caA�ego spoA�eczeA�stwa budujemy wielkA� armiA� i tworzymy obronA� sA�owiaA�skich narodA?w, nie baczA�c, A?e to jest wA�aA�nie rasizm sA�owiaA�ski, ktA?ry jutro moA?e wywoA�aA� powstanie bloku innych szczepA?w i rozpA�taA� nowA� wojnA�, w ktA?rej a�� pomijajA�c moA�ralne wzglA�dy a�� moA?emy siA� okazaA� sA�absi, bo szczep sA�owiaA�ski nie jest najwiA�kszy i najsilniejszy na A�wiecie.

I wtedy nie pomogA� nam A?adne buA�czuczenia: a�zna wiekia�? i a�zzawA�szea�?, i a�znigdya�?, tym bardziej, iA? widzieliA�my, jak a�znigdya�? i a�zzawszea�? zmieniaA�y siA� nawet w ciA�gu jednego pokolenia.

My swA?j niepodlegA�y byt moA?emy zabezpieczyA� tylko przez swoA�jA� politykA� a�� nie ludowo-demokratycznA�, lecz szczerze demokraA�tycznA� i pokojowA�, przez respektowanie woli caA�ego narodu i budoA�wanie solidarnoA�ci miA�dzynarodowej bez wzglA�du na rasy i szczepy.

JeA?eli zaA� jest tak, to po co ten ogromny wysiA�ek powstajA�cego z gruzA?w paA�stwa w kierunku budowania narodowego wojska? Z kim my siA� to mamy biA�? Z Niemcami? Oni sA� rozbrojeni, a nad tym, aby nie powstawaA�y wA�rA?d nich nowe tendencje agresji czy odwetu, czuwaA� musi caA�a miA�dzynarodowa organizacja narodA?w, a nie armia polska. Z CzechosA�owacjA�, z ktA?rA� dopiero co zawarliA�my pakt przyjaA?ni, czy a�� jak dawniej z MoskwA�, ktA?ra dziA� sama daje nam broA�, nawet na kredyt? Po co wiA�c ta droga zabawa w wojsko, tym bardziej, A?e trzeba zawsze pamiA�taA�, A?e kto stwarza armiA�, stwarza rA?wA�noczeA�nie i moA?liwoA�A� wojny.

Druga z kolei najwyA?sza pozycja w wydatkach to bezpieczeA�A�stwo, na ktA?re wydajemy przeszA�o 17 miliardA?w, znowu nie liczA�c tego, co jest juA? ukryte w pozycji a�zna wyA?ywienie ludnoA�cia�?.

A teraz te pozycje wydatkA?w na utrzymanie wA�adzy porA?wnam z wydatkami dla obywateli.

Niestety, ze wzglA�du na brak czasu nie mogA� omA?wiA� sposobA?w szerzenia tej reklamowanej dziA� oA�wiaty, obecnych gA�odowych pensji nauczycieli, poziomu nauki i jego kontroli przy egzaminach ze stroA�ny zwiA�zkA?w zawodowych i politycznych partii i przejdA� do odbudowy.

Mimo A?e naszym gA�A?wnym zadaniem ma byA� odbudowywanie z gruzA?w, ktA?re zostaA�y po tej strasznej wojnie, preliminujemy na tA� odbudowA� a�� poza obietnicami wielkich inwestycji a�� wszystkiego razem aA? 1700 milionA?w.

Na opiekA� spoA�ecznA� chcemy wydaA� niespeA�na 5 miliardA?w, a zaA�tem znacznie mniej niA? daA�a nam pomoc zagraniczna z Zachodu.

Przez caA�y wiek walczyliA�my o to, by czA�owiek, gdy steraA� juA? swe siA�y w pracy, miaA� zapewnionA� spokojnA� staroA�A� i nie byA� traktoA�wany jak A�mieA� niepotrzebny. DziA�, gdy partie robotnicze przyodziaA�A�y siA� w purpury wA�adzy a�� niestety a�� apoteozujA� znowu tylko siA�A� i mA�odoA�A�. A przecieA? zapewnienie A?ycia tym, ktA?rzy lata caA�e pracoA�wali ofiarnie i pracA� swojA� zdobyli swoje uprawnienia, to nie A�aska, ale pierwszy obowiA�zek spoczywajA�cy na paA�stwie, ktA?re gA�osi sprawiedliwoA�A� spoA�ecznA�.

PowoA�ywanie siA� na koniecznoA�A� utrzymania rA?wnowagi w buA�dA?ecie i na brak pieniA�dzy a�� dla mnie nie jest A?adnym usprawiedliA�wieniem.

Co bowiem, Panowie, w tym budA?ecie chcecie zrA?wnowaA?yA� i co w nim stawiacie po dwA?ch stronach? Czy tak jak w najlepszych burA?uazyjnych, kapitalistycznych czasach a�� zA�oto, ktA?rego nie macie, i banknoty? W budA?ecie paA�stwowym faktycznie sA� zawsze tylko potrzeby spoA�eczne a�� i to sA� wydatki a�� i uruchomiona energia ludzka, i praca, ktA?ra ma je zaspokoiA�.

ObowiA�zkiem wiA�c rzA�du jest nie to, by stwarzaA� silne armie i korpusy bezpieczeA�stwa, bo tej apoteozy siA�y mieliA�my juA? doA�A� za sanacji, lecz to, by byA� sprawiedliwy, by sprawiedliwie rozdzielaA� plony pracy ludzkiej, by nie deklarowaA�, lecz rzeczywiA�cie nie dopuszczaA� do wyzysku jednego czA�owieka przez drugiego, i by umiaA� zorganizowaA� poA?ytecznie i celowo pracA� ludzkA�, ktA?ra jest jedynym bogactwem spoA�eczeA�stw.

Co wyA�cie, Panowie, z tego wszystkiego speA�nili prA?cz rzucania coraz gA�oA�niejszych obietnic i prA?cz bezkrytycznych chwalb, ktA?re a�� jak powiedziaA�em juA? raz a�� nie majA� A?adnego znaczenia? Samo zadowolenie rzA�dzA�cych jeszcze nie wystarcza i budzi w spoA�eczeA�stwie tylko wielkA� obawA�, A?e nie potrafiA� poprawiA� zA�a ci, ktA?rzy go nawet nie widzA�. Czy to naprawdA� ta nowa rzeczywistoA�A� i te nowe urzA�dzenia to juA? A�witajA�ca wolnoA�A� i sprawiedliwoA�A� spoA�eczna? Czy zmniejsza siA� w niej wyzysk?

PorA?wnajmy sposA?b A?ycia ustosunkowanego dziaA�acza spoA�eczA�nego, ktA?ry syty i zadowolony moA?e skA�adaA� dziesiA�tki tysiA�cy na ceA�le spoA�eczne i wzywa do tego samego swych przyjaciA?A�. PorA?wnajcie ich a�� choA�by tylko na wyglA�d. PosA�uchajmy gA�osA?w i skarg przeciA�tnego obywatela na droA?yznA�, na ceny, ktA?re rzA�d oficjalnie ustanawia.

Nie umiano rA?wnieA? w dostatecznej mierze uruchomiA� pracy i energii ludzkiej. SA�yszA� coraz czA�A�ciej o ustawicznych redukcjach to w tym, to w innym mieA�cie i patrzA� na zastA?j ruchu budowlanego, a rA?wnoczeA�nie na te masy kramA?w w Warszawie, zaA� w Krakowie na nowA� tandetA�, na Sukiennice, na Planty. To wszystko bezrobotni, przewaA?nie robotnicy budowlani i niekwalifikowani, ktA?rzy nie moA�gA�c siA� utrzymaA� z pracy handlujA� i wyzyskujA� siA� nawzajem, demoralizujA�c siA� coraz bardziej. To zA�uda, A?e usuniA�to bezrobocie i A?e dziA� nie ma juA? bezrobotnych.

A przecieA? jeA?eli my jako socjaliA�ci A?A�daliA�my uspoA�ecznienia produkcji a�� to nie po to, by zmieniaA� tytuA� jednych wA�adcA?w na drugich, lecz by usunA�A� wszelki wyzysk, uruchomiA� praA�cA� ludzkA� i wprowadziA� sprawiedliwoA�A� spoA�ecznA�.

ChwalA� siA� wA�adze przemysA�owe ustawicznym wzrostem produA�kcji i tym, A?e jednak dziA� upaA�stwowione przedsiA�biorstwa oddajA� swe plony i towary caA�emu spoA�eczeA�stwu. Tylko zapominajA�, A?e kapitaliA�ci teA? chcieli oddaA� wszystko, co robiA�y ich przedsiA�biorstwa, i byli nawet nieszczA�A�liwi, gdy tego zrobiA� nie mogli a�� tylko zawA�sze chcieli to zrobiA� tak, by otrzymaA� zysk.

PisaA�em kilkakrotnie przed wojnA� w prasie robotniczej, A?e samo upaA�stwowienie nie usunie jeszcze krzywdy spoA�ecznej i nie wyzwoli czA�owieka z jarzma drugiego czA�owieka. Dla ludzi kwestia: kto ich wyzyskuje a�� kapitaA� czy paA�stwo a�� jest obojA�tna. ObojA�tA�ne jest teA? dla nich, czy otrzymajA� zapA�atA� w zakA�adzie paA�stwowym, czy prywatnym i czy kupiA� towary w spA?A�dzielni, czy w skleA�pie. Tylko nie jest obojA�tne dla nich, ile majA� pracowaA�, jakA� otrzymajA� zapA�atA� za ich pracA�, ile muszA� pA�aciA� za towary, i nie jest dla nich obojA�tny stopieA� wA�adzy jednych nad drugimi i stopieA� ich wolnoA�ci.

PowiedziaA� mi przed laty starszy marynarz szwedzki, kiedy zaA�chwyciA�em siA� wobec niego dobrobytem i kulturA� Szwecji, A?e on pamiA�ta jednak w swym dzieciA�stwie, jak jego kraj byA� jeszcze krajem ciemnoty, nA�dzy i pijaA�stwa, a pojA�cie a�zSzweda�? byA�o rA?wnoznaczne z pojA�ciem brutala i gA�upca. JeA�li zaA� w ciA�gu trzech czy czterech poA�koleA� narA?d szwedzki osiA�gnA�A� swA?j obecny wysoki poziom, to tylko przez coraz wiA�ksze rA?wnouprawnienie i przez coraz wiA�kszA� wolA�noA�A�.

ByA�oby teA? wielkim bA�A�dem, gdyby ktoA�, jak zrobiA� to w poprzeA�dniej sesji p. wicemarszaA�ek Zambrowski, wolnoA�A� oceniaA� wedle wzrostu i stanu czA�onkA?w zwiA�zkA?w zawodowych, ktA?re zresztA� dziA� zmieniA�y swA?j dawny charakter organA?w walki przeciwko wyzyskoA�wi przedsiA�biorcA?w, a staA�y siA� a�� razem z rzA�dem jako przedsiA�biorA�cA� a�� organizacjA� sprawowania wA�adzy. Czy zresztA� w hitlerowskiej Rzeszy w ciA�gu dwA?ch lat Ley nie podwoiA� czy nawet nie potroiA� stanu czA�onkA?w zwiA�zkA?w zawodowych? /…/

To nie sA� przejawy wolnoA�ci, ktA?rej podstawA� jest zawsze rA?wA�noA�A� praw wszystkich obywateli a�� nie tylko bez rA?A?nicy ich urodzeA�nia i majA�tku, lecz rA?wnieA? bez rA?A?nicy ich przynaleA?noA�ci partyjnej i przekonaA�.

Natomiast bezsprzecznie pewien postA�p w kierunku prawdziwej wolnoA�ci zobaczyA�em w piA�knej deklaracji Sejmu o wolnoA�ciach obywatelskich, chociaA? przyznajA�, A?e wolaA�bym znacznie, gdyby te piA�kne zasady przejawiaA�y siA� rA?wnieA? w odpowiednich, chociaA?by suchych ustawach i w A?yciu. /…/

Nie chciaA�bym jednak, aby to, co mA?wiA�, wywoA�aA�o tylko znowu ataki na mojA� osobA�. Przez caA�e A?ycie walczyA�em szczerze o wolnoA�A� czA�owieka i o demokracjA� przeciwko wszelkim dyktatorskim zakuA�som i przez caA�e A?ycie byA�em z tego powodu przedmiotem atakA?w: to rzA�dzA�cej konserwy, to rzA�dzA�cej endecji, to rzA�dzA�cej sanacji, a dziA� znowu rzA�dzA�cego Bloku, ktA?ry przywA�aszczyA� sobie wyA�A�czne prawo na postA�p i sA�usznoA�A�. Przyznam jednak otwarcie, A?e wA�aA�ciA�wie powinienem byA� dumny, A?e niemal po pA?A�wiekowej mojej dziaA�A�alnoA�ci ci nowi moi przeciwnicy nie mogA� mi zarzuciA� nic, jak tylko to, A?e dziA� jestem stary, i nieprzyzwoicie, po chamA�sku naA�miewajA� siA� z moich niedomA?g fizycznych i braku siA�, ktA?re steraA�em w walce. Albo szarpiA� i szczypiA� mnie tam, gdzie siA�gnA�: po stopach, po A�ydkach, i obrzucajA� mnie ordynarnymi wyzwiskami a�� a�zodszczepienieca�?, a�zwarchoA�a�?, a�zzwolennik liberum vetoa�?, a�zreakcjoniA�staa�? czy a�zzdrajcaa�?. Czy naprawdA� byA�o to wyrazem mojego warcholstwa i takim a�zzaA�bawnym incydentema�? a�� jak napisaA� a�zRobotnika�? a�� gdy gA�osowaA�em sam przeciwko peA�nomocnictwom dla rzA�du, do ktA?rego nie mam zaufania? Czy teA? zabawne byA�o to, A?e ci, ktA?rzy przez caA�e A?ycie zaA�sadniczo walczyli przeciwko wszelkim peA�nomocnictwom, zaczA�li swe rzA�dy wA�aA�nie od tych peA�nomocnictw? Czy to naprawdA� ja jeA�stem reakcjonistA�?

Jeszcze w roku 1927 napisaA�em wyraA?nie, A?e zdA�A?amy do wA�aA�dzy klasy robotniczej, opierajA�c siA� na zasadzie demokracji i na zasaA�dzie, A?e prawem jest wola wiA�kszoA�ci. Do tej chwili a�� pisaA�em a�� wiA�kszoA�ci tej w spoA�eczeA�stwie nie mamy. Mimo to od zasady demokracji nie odstA�piliA�my i nie odstA�pujemy. Rozumiemy bowiem, A?e majA�c do rozporzA�dzenia wolnoA�A� prasy, wolnoA�A� zgromadzeA�, stowarzyszania siA� i prowadzenia walki a�� zdobywamy przez naszA� pracA� organizacyjnA�, agitacyjnA� i kulturalnA�, z roku na rok, coraz wiA�kszy wpA�yw w spoA�eczeA�stwie, coraz wiA�cej zwolennikA?w i w ten sposA?b stwarzamy dla siebie staA�A� podstawA� do ujA�cia wA�adzy w paA�stwie przez ludzi pracy, stanowiA�cych przecieA? wiA�kszoA�A� narodu. Tak pisaA�em jeszcze przed 20 laty i pod tym wzglA�dem nie zmieniA�A�em swego przekonania. ToteA? A�mieszy mnie bardzo, gdy dziA� sA�yszA� gA?rne zapowiedzi, A?e a�znie dopuA�cimy juA? nigdy do bA�A�du z roku 1918a�?, ktA?ry my, socjaliA�ci, mieliA�my popeA�niA� przez to, A?e majA�c za sobA� nie wiA�cej niA? 25% spoA�eczeA�stwa, nie prA?bowaliA�my siA�gnA�A� po wA�adzA� dyktatorskA�.

BA�A�d popeA�niliA�my nie w 1918 r., lecz popeA�niamy go dziA� przez zbytniA� swojA� niecierpliwoA�A� i przez zrywanie zielonych jeszcze jabA�ek w sadzie.

A zdrada? W pojA�ciu zdrady mieA�ci siA� przede wszystkim koA�rzyA�A�. Co ja zdradziA�em kiedykolwiek w A?yciu? Swoje socjalistyczne ideaA�y czy nasz wspA?lny program PPS, w ktA?rym nigdy nie byA�o hasA�a a�zjednolitego frontua�? ani z PPR, ktA?rego wA?wczas jeszcze nie byA�o, ani z komunistami, ktA?rych dziA� znowu juA? nie ma.

To nie ja siA� zmieniA�em, to wyA�cie siA� zmienili i stanA�liA�cie na stanowisku dyktatury proletariatu, choA� pokrywacie jA� nowA� nazwA� a�zdemokracji ludoweja�?. To wam wolno. Ale nie wolno wam nazywaA� mnie zdrajcA� za to, A?e wspA?lnie z wami nie chciaA�em dokonaA� tej karkoA�omnej zmiany.

StanA�A�em wiA�c wA�rA?d was sam, choA� nie sam w spoA�eczeA�stwie i w klasie robotniczej a�� i sam razem z niezA�omnym PSL walczA� o te same ideaA�y wolnoA�ci, o ktA?re walczyA�em przez pA?A� wieku, przekonany gA�A�boko, A?e prA�dzej czy pA?A?niej one zwyciA�A?A�.

MojA� broniA� zaA� a�� tak jak przez pA?A� wieku a�� sA� tylko sA�owa, ktA?re w tej chwili kierujA� teA? nie do tych A�aw, lecz do caA�ego narodu. A jeA�li ktoA� uzna je za podburzajA�ce i ze strachu je skonfiskuje, to przypomnA�, A?e w tej samej sali przed 15 laty, zwalczajA�c przedA�oA?ony budA?et, powiedziaA�em bez przeszkody, A?e chcA� a�zzburzyA� spokA?j masa�? przeciwko wszelkiemu zA�u i niesprawiedliwoA�ci a�� i dziA� tylko dotrzymujA� swoich zobowiA�zaA�.

Parlament niemy jest nonsensem, a Sejm winien byA� miejscem wolnego sA�owa a�� napisaA� DaszyA�ski. DziA� na niego i na mego szczerego przyjaciela NiedziaA�kowskiego powoA�uje siA� dzisiejsza PPS, chociaA? obaj byli zaciA�tymi przeciwnikami wspA?lnego frontu [z komunistami] i bronili wolnoA�ci sA�owa.

Moje sA�owa, rzucone z tej trybuny a�� nawet najostrzejsze a�� z pewnoA�ciA� mniej sprzeniewierzajA� siA� juA? nie wiernoA�ci dla RzeA�czypospolitej, lecz jej prawom, niA? to, gdy po zamkniA�ciu sesji sejA�mowej zwoA�aA�o siA� komisje sejmowe, gdy oddawaA�o siA� w nich pod obrady przedmioty, ktA?rych im Sejm nie przekazaA�; gdy lekcewaA?y siA� jednomyA�lnA� uchwaA�A�, powziA�tA� jeszcze przed pA?A�tora rokiem, A?e w przeciA�gu 2 tygodni ma byA� znowelizowany dekret mieszkaniowy, gdy wbrew istniejA�cemu prawu znosi siA� obowiA�zujA�ce A�wiA�ta narodowe.

PraworzA�dnoA�A� i prawo a�� o czym dopiero co tak piA�knie mA?wiA� p. premier Cyrankiewicz a�� obowiA�zujA� nie tylko obywateli, szarych ludzi, lecz rA?wnieA? tych, ktA?rzy majA� wA�adzA�, ktA?rzy to prawo wydali i ktA?rzy sA� jego wykonawcami.

KoA�czA�c tym oA�wiadczam tedy, A?e z politykA� tego rzA�du nie zgaA�dzam siA� i jako wyraz tego bA�dA� gA�osowaA� przeciwko przedA�oA?onemu budA?etowi, ktA?ry ani nie zapewnia powszechnej wolnoA�ci, ani nie jest wyrazem sprawiedliwoA�ci spoA�ecznej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>