CzA�owiek dialogu

Gdzie tylko zamieszkaA�, skupiaA� wokA?A� siebie przyjaciA?A�. CaA�e jego A?ycie byA�o nieustannym dialogiem z ludA?mi i caA�ym A�wiatem. Wybitni uczeni, chA�opi, A?oA�nierze sowieccy a�� przychodzili do niego, by choA� przez chwilA� w towarzystwie tego dobrodusznego mA�A?czyzny odpoczA�A�, zaczerpnA�A� ciepA�a i nadziei. A jego nic tak bardzo nie zajmowaA�o, jak poszukiwanie prawdy, ktA?ra jednoczy wszystkich ludzi na A�wiecie.

StanisA�aw Vincenz A?yA� i tworzyA� w jednym z najciekawszych momentA?w naszej historii. Wiek XX byA� czasem gwaA�townego rozwoju techniki, zwA�aszcza A�rodkA?w transportu i masowego przekazu. Aswiat staA� siA� nagle maA�y, ludzie mogli prowadziA� rozmowy czy interesy niezaleA?nie od miejsca pobytu. ZdawaA� by siA� mogA�o, A?e oto nastaA�y idealne warunki do porozumienia ludzkoA�ci ponad narodami. Tymczasem rozwA?j cywilizacyjny zamiast zbliA?aA� a�� oddalaA�. Ludzie doA�wiadczali coraz bardziej okrutnej samotnoA�ci. XX wiek naznaczony byA� okrucieA�stwem dwA?ch wielkich wojen A�wiatowych i systemA?w totalitarnych.

JasnA� stronA� minionego stulecia byA�y natomiast dziaA�ania zmierzajA�ce do zachowania i poszanowania praw czA�owieka oraz starania, by A�agodziA� spory lokalne, narodowe czy miA�dzywyznaniowe na drodze dialogu. WA�rA?d pionierA?w tego ruchu wymieniA� naleA?y A?ydowskiego filozofa polskiego pochodzenia, twA?rcA� filozofii dialogu a�� Martina Bubera, wybitnego rosyjskiego myA�liciela, twA?rcA� dialogizmu rosyjskiego a�� MichaiA�a Bachtina, a takA?e polskiego pisarza, myA�liciela, gorA�cego rzecznika budowania porozumienia przez dialog a�� wspomnianego StanisA�awa Vincenza.

***

UrodziA� siA� 30 listopada 1888 r. w SA�obodzie Runguskiej na HuculszczyA?nie jako syn inA?yniera-ziemianina. Po A�mierci ojca, StanisA�aw odziedziczyA� niewielki majA�tek ziemski wraz z wysychajA�cym juA? polem wiertniczym, wydobywajA�cym naftA�. Obco brzmiA�ce nazwisko pozostaA�o A�ladem francuskich korzeni pradziada.

U podnA?A?a Karpat StanisA�aw Vincenz przeA?yA� 50 lat. W dzieciA�stwie wiele czasu spA�dzaA� w KrzyworA?wni u dziadkA?w ze strony matki. Tu zapoznaA� siA� z huculskA� gwarA� i obyczajami. Jego nianiA� byA�a PaA�ahna Slipenczuk-Rybenczuk a�� HucuA�ka, ktA?rA� z A?yczliwA� wdziA�cznoA�ciA� wspominaA� do koA�ca A?ycia. Tu teA? zbieraA� pierwsze materiaA�y do swego najwiA�kszego dzieA�a a�� cyklu epickiego a�zNa wysokiej poA�oninie. Obrazy, dumy i gawA�dy z Wierchowiny Huculskieja�?.

Vincenz odebraA� staranne wyksztaA�cenie. Najpierw w gimnazjum w KoA�omyi, pA?A?niej w gimnazjum klasycznym w Stryju. ByA� uczniem niepokornym, ale z pasjA� poznawczA�. UczestniczyA� w spotkaniach kA?A�ka samoksztaA�ceniowego, ktA?remu przewodniczyA� Stefan Vrtel-WierczyA�ski, pA?A?niejszy wybitny naukowiec. Studia Vincenz rozpoczA�A� na Uniwersytecie Lwowskim, kontynuowaA� je w Wiedniu. Przez pewien czas nie mA?gA� znaleA?A� swojego miejsca w A�wiecie nauki. InteresowaA�o go wszystko, zatem studiowaA� prawo, biologiA�, sanskryt, psychologiA� i filozofiA�. EdukacjA� uniwersyteckA� zakoA�czyA� pracA� doktorskA� na temat wpA�ywu filozofii Hegla na Feuerbacha. ZebraA� rA?wnieA? materiaA�y do rozprawy habilitacyjnej o Heglu, jednak wszystko zaginA�A�o w zawierusze wojennej.

W czasie I wojny A�wiatowej braA� udziaA� w walkach pod Haliczem, a takA?e w wyprawie kijowskiej PiA�sudskiego. PracowaA� jako wykA�adowca w szkole wojskowej w Modlinie. Po wojnie przez krA?tki okres zajmowaA� siA� politykA�, szybko jednak zniechA�ciA� siA� do tej formy dziaA�alnoA�ci. Czas dwudziestolecia miA�dzywojennego spA�dziA� z A?onA� i dzieA�mi w swoim majA�tku w SA�obodzie Runguskiej.

Po wybuchu II wojny A�wiatowej pisarz wraz z rodzinA� uciekA� na WA�gry, tam zaangaA?owaA� siA� w pomoc A�ydom, za co po wojnie przyznano mu tytuA� a�zSprawiedliwego wA�rA?d narodA?w A�wiataa�?. Nie wrA?ciA� juA? nigdy do kraju. W latach 1946-47 przebywaA� w Niemczech, pA?A?niej zamieszkaA� w poA�udniowo-wschodniej Francji, a od 1964 r. w Lozannie w Szwajcarii. Tam zmarA� 28 stycznia 1971 r.

W kaA?dym miejscu, w ktA?rym siA� znajdowaA�, byA� zaangaA?owany w A?ycie kulturalne danego kraju czy regionu.

***

DziaA�alnoA�A� literackA� rozpoczA�A� od przetA�umaczenia a�zTrzech poematA?wa�? Walta Whitmana (1921). PA?A?niej wspA?A�pracowaA� z miesiA�cznikiem a�zDrogaa�?, ktA?rego przez dwa lata byA� redaktorem naczelnym. Przed wojnA� wydaA� drukiem pierwszA� czA�A�A� huculskiej tetralogii, a�zPrawdA� starowiekua�?. CaA�oA�A� a�zNa wysokiej poA�oniniea�? powstawaA�a i byA�a publikowana na przestrzeni kilkudziesiA�ciu lat, do 1979 roku. W latach 1938-1944 prowadziA� Vincenz zapiski z czytanych lektur oraz luA?nych przemyA�leA� (wydane jako a�zOutopos. Zapiski z lat 1938-1944a�?, oprac. A. Vincenz), ktA?re staA�y siA� pA?A?niej fundamentem esejA?w tworzonych juA? na emigracji. Ich tematem sA� zagadnienia zwiA�zane z wieloma dziedzinami: antropologiA�, historiozofiA�, filozofiA�, religioznawstwem, jA�zykoznawstwem i literaturoznawstwem. Szkice te publikowane byA�y najpierw w rA?A?nych czasopismach emigracyjnych, m.in. w paryskiej a�zKulturzea�?, pA?A?niej zostaA�y zebrane w zbiorze a�zPo stronie pamiA�cia�? (ParyA? 1965). Za A?ycia Vincenza opublikowano takA?e a�zDialogi z Sowietamia�? (Londyn 1966) a�� eseje wspomnieniowe z okresu okupacji. Po A�mierci pisarza ukazaA�o siA� jeszcze kilka zbiorA?w esejA?w: a�zTematy A?ydowskiea�?, a�zZ perspektywy podrA?A?ya�?, a�zPo stronie dialogua�?, a�zEseje i szkice zebranea�?.

***

a�zOn jest stamtA�d, skA�d wszyscy a�� pisze CzesA�aw MiA�osz o Vincenzie w eseju a�zLa Combea�?. a�� Tak A?artobliwie okreA�la siA� pochodzenie ludzi najbardziej intelektualnie aktywnych na Zachodziea�?. W innym miejscu wspomina: a�zVincenz, zukraiA�szczaA�y i zA?ydziaA�y dokA�adnie w takim stopniu, jaki jest niezbA�dny, A?eby w jego osobie dokonaA� siA� stop trzech pierwiastkA?w jego ojczyzny. /…/ Kiedy chce ujA�A� coA� dobitnym ludowym zwrotem, uA?ywa ukraiA�skiego. W swoich medytacjach nad Samaelem, czyli ZA�ym, zapuszcza siA� w przeraA?ajA�ce gA�A�bie dialektyki A?ydowskich baA�aguA�A?w spod Kosowa /…/. I nagle z polskiego szlachcica wyziera ktoA� inny: cadyk w huculskim koA?uchua�?.

Galicja Wschodnia, ojczyzna Vincenza i Bubera, w dwudziestoleciu miA�dzywojennym byA�a prawdziwym tyglem etnicznym i kulturowym. Na terenie tym wspA?A�istniaA�y obok siebie wspA?lnoty pozostajA�ce pod wpA�ywem m.in. polskim, ukraiA�skim, A?ydowskim, wA�gierskim, moA�dawskim i ormiaA�skim. Przez wieki A�cieraA�y siA� tu wpA�ywy dziedzictwa bizantyjskiego i zachodnioeuropejskiego. Wskutek wojen z imperium otomaA�skim okresowo silne byA�y teA? wpA�ywy tureckie. Pod koniec XVIII w., po upadku Rzeczpospolitej, czA�A�A� tych ziem weszA�a do wielonarodowej monarchii austro-wA�gierskiej. Obrazu wielokulturowoA�ci dopeA�niaA�y wspA?lnoty A?ydowskie, znajdujA�ce w Galicji schronienie przed wzbierajA�cymi co jakiA� czas w Europie falami antysemityzmu.

Teren pogranicza kultur wymagaA� szczegA?lnych relacji miA�dzy czA�onkami poszczegA?lnych grup. Wzajemna otwartoA�A�, zrozumienie, tolerancja chroniA�y przed konfliktami i jednoczeA�nie ubogacaA�y A?ycie caA�ych wspA?lnot, gA�A�boko osadzonych we wA�asnych tradycjach. To przenikanie siA� kultur, poA�A�czone z powszechnym gA�A�bokim szacunkiem dla A�wiata przyrody, jego praw, ksztaA�towaA�o ludzi szczegA?lnie wraA?liwych, twA?rczych i niezaleA?nych.

Jednym z owocA?w obcowania w tym regionie kultury A?ydowskiej z innymi, jest chasydyzm, ruch religijno-mistyczno-spoA�eczny z XVIII w. ZapoczA�tkowaA� go A?ydowski pustelnik i myA�liciel Baal Szem Towa. WedA�ug jego nauki, BA?g prowadzi dialog z czA�owiekiem za poA�rednictwem A�wiata, zwA�aszcza przyrody i drugiego czA�owieka. Na poczA�tku XX w. chasydyzm miaA� wciA�A? wielu zwolennikA?w, zwA�aszcza wA�rA?d huculskich A�ydA?w. Vincenz zafascynowany byA� duchowoA�ciA� chasydA?w, radosnA� i poboA?nA�, stojA�c jednak poza religiA� A?ydowskA� nie mA?gA� w niej uczestniczyA�. InteresowaA� siA� chasydyzmem w jego spoA�ecznym wymiarze, szczegA?lnie skutecznoA�ciA� nauki Baal Szem Towa oraz samym twA?rcA� ruchu, osobowoA�ciA� niezwykle charyzmatycznA�. W 1933 r. z przyjaciA?A�mi odbyA� wA�drA?wkA� A�ladami Baal Szem Towa. W dorobku Vincenza moA?emy odnaleA?A� A�lady wpA�ywu chasydyzmu a�� patrzenie na A�wiat jak na wielkA� ksiA�gA�, ktA?ra zaprasza czA�owieka do odczytania, do wejA�cia z niA� w dialog, a przez to odczytanie do zrozumienia samego siebie. W eseju a�zO ksiA�A?kach i czytaniua�? pisarz, przestrzegajA�c przed niewA�aA�ciwym, bezmyA�lnym czytaniem ksiA�A?ek, przestrzega jednoczeA�nie przed zamkniA�ciem siA� w A�wiecie literatury: a�zByA�my nie stali siA� A�literoA?ercamiA�, ktA?rzy wszystko czerpiA� z papieru, a nie umiejA� spojrzeA� na A?ycie. Nie potrafiA� spojrzeA� na las, na A�A�kA�, na chmury, na ludzi. Nie zacznA� nigdy uczyA� siA� z tej wielkiej ksiA�gi A�czytaA� niewidzialne pismo A�wiatoweA� (Psd 1, s. 85)a�?.

***

Wszyscy, ktA?rzy go znali, chylili czoA�a przed jego erudycjA�. Trudno zaznaczyA� granice miA�dzy rA?A?nymi dyscyplinami naukowymi, w obszar ktA?rych wkracza pisarstwo Vincenza. Wedle sA�A?w MiA�osza, reprezentowaA� on a�zrzadki gatunek, gatunek, ktA?remu wiedza humanistyczna zawdziA�cza swoje najwyA?sze osiA�gniA�cia: prywatnego myA�liciela, przerzucajA�cego pomosty miA�dzy rA?A?nymi dyscyplinami, posA�ugujA�cego siA� czytanym po grecku Homerem w swoich rozwaA?aniach nad herosami Karpat, niechA�tnego dyskusjom historiozofii w oderwaniu od filozofii pasterzya�?. JarosA�aw Iwaszkiewicz napisaA� z kolei o nim, A?e a�ztylko drobnA� czA�A�A� swojej wiedzy i talentu przekazaA� nam w drukua�?.

Vincenza cechowaA�a szczegA?lna pasja poznawcza. a�zTak wielki byA� w nim gA�A?d do kaA?dego z najrA?A?norodniejszych gA�osA?w czA�owieka w caA�ej ich dosA�ownoA�ci i swoistoA�ci a�� po A�mierci Vincenza pisaA�a Jeanne Hersch, szwajcarska filozofka i przyjaciA?A�ka rodziny VincenzA?w a�� A?e osiA�gnA�A� zdolnoA�A� czytania w oryginale w czternastu rozmaitych jA�zykach. Ale przywiA�zywaA� siA� tylko do arcydzieA�. Nie wydaje mi siA�, A?eby mA?gA� choA� jeden dzieA� spA�dziA� bez Homera czy Dantego i Szekspira. /…/ A?yA� za pan brat z najwiA�kszymi autorami naszych czasA?w w jakiejA� kpiarskiej komitywie, w poufaA�ym zachwyciea�?. Wyraz tego daA� w licznych esejach komentujA�cych dzieA�a swoich mistrzA?w, w ktA?rych odkrywa najgA�A�bsze warstwy omawianych utworA?w.

Eseistyka Vincenza stawia czytelnikowi bardzo wysokie wymagania. Pisarz a�� jak zauwaA?a Eugeniusz Czaplejewicz, jeden z badaczy tej twA?rczoA�ci a�� w swoich rozwaA?aniach kluczy, wyprowadza czytelnika w pole, figlarnie maskuje i ukrywa tezy, wnioski i intencje. Ten sposA?b pisania, ktA?ry przypomina cechy sokratycznego dialogu, moA?e zniechA�caA� czytelnika przyzwyczajonego do A�atwej lektury. MiA�osz w Przedmowie do paryskiego wydania esejA?w a�zPo stronie pamiA�cia�? stwierdza, A?e najwiA�kszA� trudnoA�ciA� dla wspA?A�czesnego czytelnika jest koniecznoA�A� zmiany a�zrytmua�? a�� a�zniespieszne rozwaA?anie o sprawach trudnych, nie zmierzajA�ce do A?adnych dramatycznych wnioskA?w moA?e znuA?yA�a�?.

a�zPOTOMKOWIE OPRYSZKA�Wa�?, ZDJA?CIE Z PIERWODRUKU KSIA�A�KI PRAWDA STAROWIEKU

***

Dialog jest najwaA?niejszA� ideA� wskrzeszonA� z tradycji antycznej przez Vincenza. NajwaA?niejszA�, bo z niA� wiA�A?A� siA� wszystkie inne idee i wartoA�ci. a�zW naszej epoce monologA?w i monologistA?w a�� pisaA� w eseju poA�wiA�conym Gandhiemu a�� jako, A?e zerwaA�y siA�, czy ukryA�y sieci wspA?lnoty, ludzie doA�A� rzadko przemawiajA� jeden do drugiego. Raczej mA?wiA� obok siebie, nie starajA�c siA�, nie dbajA�c o porozumienie, nawet wtedy, gdy mA?wiA� bardzo wyraA?nie, aA? do okrucieA�stwa. Nie tylko A?ycie polityczne, nawet sztuka i literatura dajA� wiele przykA�adA?w zawziA�tego monologizmu, takA?e monologizmu grup i grupek, bez oglA�dania siA� na porozumienie. I jakoA� mimo woli rodzi siA� niesamowite przeczucie, A?e wszystkich razem czeka takie porozumienie, a raczej unifikacja, w ktA?rej nikt nie bA�dzie miaA� nic do gadania. Wydaje siA� przeto stosownA� formA� porozumienia, takA?e w pisaniu powinien byA� dialog. Niekoniecznie zewnA�trzna forma dialogu, raczej jego zasada: wysA�uchanie innych, uwzglA�dnienie nie tylko gA�osA?w, ale nawet szeptA?wa�?.

PowyA?sze sA�owa, pisane juA? po II wojnie A�wiatowej, stanowiA� bardzo surowA� ocenA� wspA?A�czesnoA�ci i skutkA?w, jakie powoduje brak troski o porozumienie. Zatracenie poczucia wspA?lnoty ludzkiej, monologizm, tj. zamkniA�cie siA� na odmiennoA�A�, odrzucenie rA?A?norodnoA�ci i uznanie siebie za ostatecznA� miarA� prawdy, to zagroA?enia, ktA?re dotykajA� ludzi w kaA?dym systemie politycznym. ZagroA?one sA� nimi nie tylko poszczegA?lne jednostki, ale i caA�e grupy. Skutki przyjA�cia przez grupy postawy monologowej sA� szczegA?lnie okrutne, rodzA� a�zsystemy monologizmua�?, czego przejawem w historii Europy byA�y faszyzm i komunizm. Dialog jest antidotum na te zagroA?enia. Przytoczony fragment dobrze ilustruje szerokie spojrzenie Vincenza na ideA� dialogu a�� dialog to nie forma, lecz zasada, postawa, ktA?rA� moA?e przybraA� kaA?dy czA�owiek, twA?rca oraz caA�e grupy spoA�eczne.

TwA?rczoA�A� Vincenza, przesycona jest duchem dialogu. Samo pojA�cie a�zdialoga�? nie zostaA�o jednak nigdzie przezeA� zdefiniowane. Pisarz najczA�A�ciej uA?ywa tego sA�owa na okreA�lenie sytuacji konwersacji. Mimo to, podobnie jak w filozofii Bubera i teorii Bachtina, jego sens wykracza poza tA� sytuacjA�, wchodzi w obszar relacji miA�dzy rA?A?nymi wspA?lnotami kulturowymi. W odrA?A?nieniu jednak od wymienionych nurtA?w myA�lowych, dialog w jego twA?rczoA�ci nie jest przedmiotem rozwaA?aA� teoretycznych a�� jest praktykA�.

Vincenz wielokrotnie powtarzaA�, A?e sA�uchanie i zrozumienie w dialogu jest po stokroA� waA?niejsze niA? mA?wienie. Na podstawie rozmyA�laA� rozsianych po rA?A?nych esejach, osobistych wspomnieA� pisarza, a takA?e relacji zachodzA�cych miA�dzy bohaterami cyklu a�zNa wysokiej poA�oniniea�?, moA?na pokusiA� siA� o zestawienie warunkA?w niezbA�dnych do zaistnienia sytuacji dialogowej. Po pierwsze, wykazywaA� on szczegA?lnA� troskA� o dobre przekA�ady i komentarze do wielkich dzieA� literackich. UwaA?aA� bowiem, A?e podstawowym warunkiem do zbliA?enia rA?A?nych kultur jest ich objaA�nianie w jA�zykach zrozumiaA�ych dla odbiorcA?w. Po drugie, dialog nie moA?e zaistnieA� w sytuacji, gdy partnerzy stajA� na nierA?wnych pozycjach, zatem nie naleA?y wartoA�ciowaA� siebie nawzajem. Po trzecie, w prawdziwym dialogu moA?e uczestniczyA� tylko czA�owiek zakorzeniony w tradycji swojej wspA?lnoty, A�wiadom wartoA�ci, ktA?re moA?e wnieA�A� do powszechnego dziedzictwa. DziA�ki zakorzenieniu czA�owiek moA?e odkryA� wA�asnA� toA?samoA�A�, a to jest warunek autentycznoA�ci. Po czwarte, konieczne sA� otwartoA�A� poznawcza, zaangaA?owanie, wzajemna sympatia, zainteresowanie partnerem dialogu i jego sprawami. Bez tych czynnikA?w trudno stworzyA� sytuacjA�, w ktA?rej kaA?da ze stron zostanie naleA?ycie wysA�uchana.

***

MyA�liciel z Pokucia opowiadaA� siA� za przyznaniem kulturom ludowym naleA?nego miejsca w dziedzictwie A�wiatowym. ZaliczaA� je do drugiej warstwy kultury powszechnej a�� warstwy nieuA�wiadomionej i spontanicznej. Doskonale znaA� obyczaje i podania huculskie, na bieA?A�co A�ledziA� takA?e rozwA?j myA�li antropologicznej. UwaA?aA�, A?e odkrycie kultur prymitywnych, skazanych przez wieki na swoistA� a�zbanicjA� kulturowA�a�?, jest wydarzeniem donioA�lejszym niA? odkrycie psychoanalizy.

Vincenz ceniA� kulturA� nieA�wiadomA� jako autentycznA�, nierozerwalnie zwiA�zanA� z A?yciem a�� pracA�, rodzinA�, przyrodA�, a przez to odpowiadajA�cA� na najgA�A�bsze potrzeby czA�owieka: pragnienie piA�kna, nieA�miertelnoA�ci, Boga, bezpieczeA�stwa. W niej odnajdywaA� uniwersalny pierwiastek, wspA?lny caA�ej ludzkoA�ci. CzA�sto podkreA�laA� w swoich pracach szczegA?lnA� bliskoA�A� ludA?w europejskich, ktA?rA� dostrzegaA� w sprawach zawiA�zanych ze wspA?A�istnieniem w obrA�bie spoA�ecznoA�ci. Chrzest, konfirmacja, wesela, pogrzeby a�� Vincenz wielokrotnie byA� A�wiadkiem takich uroczystoA�ci, nazywaA� je a�zteatrami obyczaju i okazjami do uczenia siA� dla pamiA�ci tradycjonalneja�?.

Pisarz zaangaA?owany byA� w dziaA�ania zmierzajA�ce do rozprzestrzenienia idei a�zbliA?szej ojczyznya�?, w naszym wspA?A�czesnym jA�zyku powiedzielibyA�my a�� a�zmaA�ej ojczyznya�?. Miejsce dorastania, jego krajobraz, tradycja, zanurzenie w pewnej wspA?lnocie, dajA� czA�owiekowi poczucie bezpieczeA�stwa. Zakorzenienie w a�zmaA�ej ojczyA?niea�? umoA?liwia twA?rcy i kaA?demu czA�owiekowi samoidentyfikacjA�, jest gwarancjA� autentycznoA�ci, a wiA�c warunku niezbA�dnego do zaistnienia dialogu. Homer, Dante, Goethe, Mickiewicz a�� to pisarze wymieniani przez Vincenza jako ci, ktA?rzy czerpiA�c ze skarbca kultur, w ktA?rych wzrastali, wnosili regionalizmy do dziedzictwa A�wiatowego. Vincenz byA� jednym z organizatorA?w zjazdA?w ludzi, ktA?rym bliska byA�a idea zachowania poszczegA?lnych regionA?w w ich ksztaA�cie kulturowym.

***

Eseje Vincenza i przedstawione w nich poglA�dy, wg sA�A?w Eugeniusza Czaplejewicza, a�zstanowiA� raczej kunsztownA� oprawA� i naturalne uzupeA�nienie, rzec moA?na: tA�o dla koronnego klejnotua�?. TymA?e klejnotem jest natomiast czterotomowy cykl a�zNa wysokiej poA�oniniea�?. Sam pisarz nazywaA� go a�zdzieA�em A?yciaa�?, pracowaA� nad nim nieustannie prawie 40 lat. To utwA?r absolutnie oryginalny i nie majA�cy swoich odpowiednikA?w w literaturze polskiej. Przez ponad 2300 stron Vincenz snuje opowieA�A� o huculskim A�wiecie, niesamowitej gA?rskiej przestrzeni, mieszkaA�cach naleA?A�cych do rA?A?nych wspA?lnot kulturowych, ich obyczajach, wierzeniach, pracy a�� o wszystkim, co stanowiA�o istotA� A?ycia huculskich pasterzy i ich sA�siadA?w.

ILUSTRACJE Z PIERWODRUKU KSIA�A�KI TEMATY A�YDOWSKIE

a�zPoA�oninaa�? jest opowieA�ciA� gawA�dziarza, ktA?ry nie dba o chronologiA� wydarzeA�, bo sA� one tylko pretekstem do opowiedzenia o sprawach znacznie waA?niejszych, uniwersalnych a�� o A�cieraniu siA� czA�owieka ze A�wiatem przyrody, o odwiecznej walce dobra ze zA�em. Vincenz, wzorem Homera, zbiera podania, obserwacje wA�asne z wielokulturowej Huculszczyzny i na ich podstawie buduje w najdrobniejszych szczegA?A�ach obraz A�wiata odchodzA�cej cywilizacji pasterskiej. Jest to jednoczeA�nie prA?ba nakreA�lenia idealnej wspA?lnoty, wzoru budowania gA�A�bokich relacji miA�dzy ludA?mi i otaczajA�cym ich A�wiatem przyrody. PodstawA� tych relacji jest sokratyczny dialog a�� rozmowa rA?wnego z rA?wnym w atmosferze wzajemnej otwartoA�ci.

TA� AtlantydA� SA�owiaA�szczyzny zatapia napA�yw cywilizacji zachodniej. a�zNa wysokiej poA�oniniea�?, a zwA�aszcza a�zPasmo 2a�? a�� a�zNowe czasy. Zwadaa�?, to gA�os sprzeciwu Vincenza wobec wprowadzania praw cywilizacji miejskiej w obszar kultur ludowych. To zderzenie dwA?ch zupeA�nie rA?A?nych porzA�dkA?w A�wiata, a nawet rA?A?nych czasA?w. a�zDo miasta przychodzi gazda a�� opowiada narrator a�zPrawdy starowiekua�? a�� albo zbyt rano o A�wicie i tam wyczekuje cierpliwie przed urzA�dem do poA�udnia, albo choA� w biaA�y dzieA� przyjdzie, ale dla nich czegoA� za pA?A?no, czekajA?e teraz przez noc. Tam u nich swA?j czasa�?. Prawa zachodniego A�wiata sA� dla HucuA�a obce i burzA� istotA� dialogu, bo miejsce czA�owieka zajmuje abstrakcyjna instytucja, przestaje wiA�c nagle funkcjonowaA� zasada, A?e a�zgazda z gazdA� zawsze siA� dogada i pogodzia�?. Foka, gA�A?wny bohater cyklu, domyA�la siA�, A?e gA�A?wnym gazdA� w tym obcym A�wiecie jest pieniA�dz.

a�zCzas gA?rskia�? nie ma ukA�adu linearnego. Vincenz tak go opisuje: a�zczas siA� jakoA� rozwiewa, rozpyla, a nie spieszy /a��/ rozwija siA�, rozpoA�ciera jak wachlarz i rozszerza po A�A�kach a�� nie czas to, lecz a�� fala wiecznoA�cia�?. Kompozycja caA�oA�ci cyklu rozpoA�ciera siA� na podobnej a�zfalia�?. Czas akcji a�zPoA�oninya�? ma A�ciA�le okreA�lone ramy a�� jesieA� 1887 roku. Jednak akcja jest tylko zaczynem, z ktA?rego wyrastajA� historie minione a�� te bliA?sze, z lat 60. XIX w. i te najstarsze a�� z prawieku. OA?ywajA� w nich dawni bohaterowie i dawna tradycja. DziA�ki zerwaniu z linearnoA�ciA� czasowA�, jednoczeA�nie otwiera siA� tu perspektywa wiecznoA�ci: a�znasz obyczaj stary /…/ najlepszy dla nas. I nas przeA?yjea�? a�� powie w a�zZwadziea�? Foka wA�oskim przybyszom.

Motywem scalajA�cym wszystkie tomy powieA�ci jest wesele we dworze w KrzyworA?wni. a�zTemat a�� wyjaA�niaA� pisarz w jednym z listA?w a�� wziA�ty z wesela mojej Matki, na ktA?rym spotykajA� siA� wszystkie stany, a nawet cudzoziemcy przybywajA�. CA?A? to znaczy? To zagadnienie juA? nie regionalne, tylko pytanie, co nasz kraj, wzglA�dnie jego postacie duchowe, mogA� daA� A�wiatu. /a��/ IdA�c A�ladami Platona, ale nie naA�ladujA�c go, chciaA�em postawA� i A�wiatopoglA�d wyraziA� za pomocA� tych naszych rodzimych mitA?wa�?.

Vincenz obdarzony byA� niezwykA�ym talentem gawA�dziarskim. Epicki rozmach tego dzieA�a ma swA� przyczynA� przede wszystkim w tym, A?e od poczA�tku do koA�ca wyrasta ono z tradycji ustnej. Andrzej Vincenz, syn pisarza, tak wspomina pracA� ojca: a�zcaA�e A�Na wysokiej poA�oninieA� jest tekstem mA?wionym, jednym wielkim opowiadaniem, rozmowA� z czytelnikiem. O tym naleA?y stale pamiA�taA�. GdyA? takA?e pisane byA�o w ten sposA?b: najpierw notowane /a��/ jako pierwszy brulion, z ktA?rego dyktowaA� potem mojej Matce na maszynA� tekst mniej wiA�cej definitywny. NiektA?re teksty byA�y dyktowane dwa albo trzy razy, wszystkie powstaA�y jako teksty ustne, mA?wione. A?atwo siA� o tym przekonaA�, czytajA�c je na gA�osa�?.

Sam Vincenz po skoA�czonej pracy, gdy zebraA� wokA?A� siebie rodzinA� i przyjaciA?A�, a�zczytaA� gA�oA�no wieczorem przy winie swoje kroniki: o Boku, ktA?ry tarA� czarnego byka w nadziei, A?e wybieleje /a��/ o radoA�ci jaka zapanowaA�a na dworze krA?la Hiszpanii, kiedy zjawiA� siA� tam krawiec Pinkas, bo chrzeA�cijanom jest nakazane kochaA� nieprzyjaciA?A�, a oni wytA�pili swoich A�ydA?w i nie mieli juA? kogo kochaA�. Ale przede wszystkim byA� promieniujA�cy, epicki, z tym rodzajem humoru, ktA?ry rA?wny jest szczodrobliwoA�ci /a��/ i obdziela wszystkich na rA?wni nie po to, A?eby gA?rowaA�, ale A?eby komizm wA�A�czyA� w strukturA� bytua�? a�� wspominaA� CzesA�aw MiA�osz.

***

Dom VincenzA?w, czy to u podnA?A?a Karpat, czy w sA�siedztwie Alp, czA�sto byA� peA�en goA�ci. Nawet w czasach emigracji, gdy na stole u gospodarzy nie byA�o nic prA?cz pomidorA?w i mamaA�ygi, pielgrzymowali do Mistrza z Pokucia intelektualiA�ci rA?A?nych formacji kulturowych i wyznaA�. Przychodzili, by szukaA� uspokojenia i uzdrowienia, by, wedle sA�A?w MiA�osza, a�zodtruwaA� siA�a�? z jadu wspA?A�czesnej cywilizacji. JA?zef Czapski napisaA�: a�zJeA?eli nie zdziczeliA�my wszyscy na naszych wyspach oddalonych /…/ zawdziA�czamy to paru ludziom wA�rA?d nas a�� miary StanisA�awa Vincenza a�� ktA?rzy byli naszym sumieniem historiia�?.

W czym tkwiA� sekret Vincenza? ByA� czA�owiekiem nadziei. DostrzegaA� cywilizacyjne zagroA?enia, a w swej twA?rczoA�ci a�� jak zauwaA?a StanisA�aw Tomala a�� zdawaA� siA� zmierzaA�, wbrew opinii MiA�osza, do dramatycznego wniosku: jeA?eli ludzkoA�A� zrezygnuje z dA�A?eA� do porozumienia i nie przyjmie postawy dialogowej, moA?e stanA�A� a�zw obliczu zagroA?eA�, ktA?rym nie bA�dzie umiaA�a przeciwdziaA�aA�a�?. Mimo to, wzrok czytelnika i kaA?dego napotkanego czA�owieka, Vincenz staraA� siA� odwracaA� w stronA� piA�kna i dobra, tak jakby przeczuwaA�, A?e lekiem na zA�o jest skierowanie uwagi na to, co naprawdA� wartoA�ciowe.

Czapski napisaA� o Vincenzie: a�zDo koA�ca dominowaA�o w nim bA�ogosA�awieA�stwo A?ycia, kaA?dego A?ycia, w jego nieskoA�czonej rA?A?norodnoA�ci i nawet w latach wojny, klA�sk, zbrodni, deptania wszelkiej godnoA�ci ludzkiej, nawet wA?wczas umiaA� jeszcze wskrzeszaA� A�wiatA�oa�?. MiA�osz, opisujA�c swoje pobyty w La Combe, wiosce, w ktA?rej Vincenzowie spA�dzali lato, wyznaje: a�zPodpatrywaA�em sekret Vincenza. MiaA�em przed sobA� kogoA�, kto obalaA� /…/ rozdA�te mitologie /…/ lamentujA�cych A�tuA�aczyA�, gotowych zmarnowaA� A?ycie na tymczasowoA�A� i oczekiwanie powrotu /…/, byle udawaA�, A?e nie sA�, gdzie sA�. /…/ ZnikA�d nie byA� wygnany. /…/ DokoA�a rozpoA�cieraA�a siA� ziemia, dostateczna, bo wyposaA?ona we wszystko, co nam jest potrzebne do codziennego podziwua�?.

Na parA� lat przed A�mierciA� wyznaA� jednej z przyjaciA?A�ek rodziny: a�zNie pamiA�tam czA�owieka, ktA?rego bym poznaA� i wobec ktA?rego bym nie czuA�, A?e mA?gA�by byA� moim przyjacielema�?. PrawdziwoA�A� tych sA�A?w potwierdzajA� a�zDialogi z Sowietamia�? a�� zapis wspomnieA� z okresu II wojny A�wiatowej. Jest to surowa ocena nieludzkiego systemu, przed ktA?rym Vincenz uciekaA�, obawiajA�c siA� m.in. nudy wynikajA�cej z jednokierunkowoA�ci myA�lenia. To rA?wnieA? wspomnienie spotkaA� z sowieckimi A?oA�nierzami, w ktA?rych pisarz dostrzegaA� przede wszystkim ludzi. Sowieci to wyczuwali i garnA�li siA� do niego. WyraA?ne jest to zwA�aszcza w opisie wydarzeA� z 1944 r., kiedy wojska radzieckie weszA�y na teren WA�gier. Przychodzili zmA�czeni frontem mA�A?czyA?ni, A?eby po prostu pogawarita��.

PrzyjaciA?A�mi Vincenza byli rA?wnieA? ludzie, wA�rA?d ktA?rych mieszkaA�. W SA�obodzie Runguskiej rozmawiaA� ze swymi sA�siadami w ich narzeczu, byA� jednym z huculskich mieszkaA�cA?w podnA?A?a Czarnohory. Huculi darzyli go niezwykA�A� przyjaA?niA�. I czA�sto tA�umnie odwiedzali w niedzielne popoA�udnia, gdy a�zDochtora�? puszczaA� specjalnie dla nich z patefonowych pA�yt koncerty muzyki klasycznej.

Sekret dobrego sA�siedztwa Vincenz zabraA� ze sobA� na emigracjA�. a�zW maA�ej wiosce La Combe, gdzie spA�dzaA� dA�ugie letnie miesiA�ce /…/ byA� cudzoziemcem a�� wspomina przyjaciela Jeanne Hersch a�� tym, ktA?ry nie mA?wi tak jak wszyscy. Ale byA� ich przyjacielem. Skoro tylko miaA� chwilA� czasu, przychodzili do niego. Starzy, dzieci, mA�A?czyA?ni, kobiety a�� wszyscy. Listonosz zjawiaA� siA� z twarzA� rozpromienionA� odA�wiA�tnie. Przychodzili, aby opowiedzieA�, co siA� wydarzyA�o albo A?e nic siA� nie wydarzyA�o. KaA?dy siadaA� na chwilkA�, aby byA� wysA�uchanym, dostrzeA?onym, pokochanyma�?.

5 odpowiedzi na „CzA�owiek dialogu

  1. leszek pisze:

    To co jest kwintesencją Polskości to Vincenz, Hallerowie, Piłsudzki Miło że tak młoda osoba tyle wie i chce widzieć

  2. leszek pisze:

    Witam w klubie.

  3. Mirek pisze:

    Bardzo interesujacy artykul. Vincenz stworzyl dzielo wysoce oryginalne. Jestem przekonany ze bedzie w przyszlosci uwazane za arcydzielo literatury swiatowej.

  4. Jędrzej Bukowski pisze:

    S.V. to mól ulubiony twórca. Mądrze napisano, że stanowi kwintesencję polskości. W ten sposób odczuwam Połoninę, rzecz o Sokratesie, Dialogi z Sowietami (bywałałem z nimi mając 10 lat), Bywałem w domu w La Combe, pamiętam spotkania z Panią Ireną, dziękuję za przyjaźń Wszystkim Piszącym o S.V., których dane mi było poznać!!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>