WiA�cej pracy, mniej koA�aczy. Polski naukowiec na rynku nauki i dydaktyki

nr 1/2012 |

Znowelizowana Ustawa oA�szkolnictwie wyA?szym obowiA�zuje od 1 paA?dziernika 2011A�r. Jestem pracownikiem naukowym iA�chciaA�bym podzieliA� siA� kilkoma refleksjami krytycznymi. DotyczA� one nie tyle szczegA?A�owych ustaleA�, co samego a�zduchaa�? ustawy. Nowelizacja wprowadza dwie zmiany tak istotne, A?e moA?na odnieA�A� wraA?enie, iA?A�to nie nowelizacja, lecz caA�kiem nowa ustawa. Chodzi nie tyle oA�ewolucjA�, coA�raczej oA�rewolucjA�, ktA?ra dokonuje siA� wA�szkolnictwie wyA?szym. Nie sadzA� jednak, A?e tak radykalna reforma szkolnictwa wyA?szego przyczyni siA� do znaczA�cego podniesienia poziomu nauki polskiej.

Pierwsza ze znaczA�cych zmian dotyczy samej nauki, druga zaA� dydaktyki. Nowelizacja osadza naukA� wA�ramach gospodarki rynkowej iA�to nie tylko krajowej, lecz rA?wnieA? europejskiej iA�A�wiatowej. SA�uszniej byA�oby mA?wiA� odtA�d nie tyle oA�nauce, lecz oA�rynku nauki. Zadaniem nowelizacji jest dopasowanie nauki polskiej do zasad obowiA�zujA�cych na A�wiecie, poprzez wypracowanie ram prawnych oraz wywarcie presji na polskich naukowcach, aby podjA�li wyzwanie walki oA�osiA�gniA�cie sukcesu na rynku miA�dzynarodowym.

Samo wA�sobie nie jest to czymA� zA�ym. Dla naukowcA?w reprezentujA�cych dziedziny nauk, na ktA?re gospodarka patrzy A�akomym okiem, bA�dzie to tylko sA�uszne uporzA�dkowanie iA�usprawnienie procesu dokonujA�cego siA� od dawna, uA�nas wA�duA?o mniejszym stopniu niA? na A�wiecie. Natomiast dla przedstawicieli nauk humanistycznych jest to szok: czy np. filozof zgodzi siA�, by go zamknA�A� wA�przedsiA�biorstwie produkcyjnym, zwanym naukA�? Znajdzie uzasadnione argumenty, A?e tak siA� nie da. Powiew gospodarki wolnorynkowej moA?na jednak do pewnego stopnia pogodziA� zA�naukami humanistycznymi, poniewaA? nauki te, wbrew temu, co siA� powszechnie iA�zarazem bA�A�dnie sA�dzi, majA� wiele wspA?lnego zA�naukami A�cisA�ymi.

Ale zostawiajA�c na boku protesty czy wA�tpliwoA�ci przedstawicieli nauk humanistycznych, ktA?rych postawiono wA�jednym szeregu np. zA�biotechnologami, powody do buntu przeciw nowym rozwiA�zaniom majA� wszyscy: filozofowie, inA?ynierowie, matematycy itd. Dlaczego? PoniewaA? ten a�zwolny rynek naukia�? nie oferuje nic lub prawie nic tym, ktA?rzy majA� byA� twA?rcami iA�wytwA?rcami dA?br naukowych. KrA?tko mA?wiA�c, od polskich naukowcA?w A?A�da siA� wiA�cej, nie obiecujA�c nic wA�zamian. Gospodarka, paA�stwo iA�uczelnie otrzymujA� prawo do pasoA?ytowania na naukowcu, aA�ten ostatni, jeA�li nie opatentuje swego wynalazku, nic zA�tego nieA�ma.

Przez ostatnie lata pracownik naukowo-dydaktyczny byA� raczej pracownikiem dydaktyczno-naukowym. Do nA�dznej pensji dorabiaA� gA�A?wnie dydaktykA�, przynajmniej tak byA�o wA�naukach humanistycznych. FunkcjonowaA� na wolnym rynku, gdzie zarabiaA� przyzwoicie. To wA�aA�nie wolny rynek edukacyjny pozwalaA� iA�pozwala wznieA�A� siA� pracownikowi na godziwy poziom A?ycia. Ale nie ma nic za darmo. WA�ten sposA?b zaprzedaje duszA� diabA�u, poniewaA? traci czas, ktA?ry powinien poA�wiA�ciA� na pracA� naukowA�. ZA�twA?rcy dA?br naukowych staje siA� on rzemieA�lnikiem przepracowujA�cym te same przedmioty, te same tematy, te same idee wA�ramach kolejnych setek godzin nadliczbowych. To problem obecny od lat, ktA?ry wA�nowelizacji na pewno nie znalazA� satysfakcjonujA�cego rozwiA�zania.

Granty naukowe, przy A?enujA�co niskich przeznaczonych na ten cel nakA�adach finansowych, majA� wartoA�A� bardziej prestiA?owA� niA? materialnA�. Nie moA?na ich potraktowaA� jako A?rA?dA�a godziwego iA�sprawiedliwego wynagrodzenia. OdwoA�am siA� do przykA�adu. UczestniczA� wA�ministerialnym grancie naukowym, zA�ktA?rego otrzymujA� okoA�o 300 zA�otych netto miesiA�cznego wynagrodzenia, doliczanego do pensji podstawowej. PoczA�tkowy projekt uwzglA�dniaA� niewygA?rowane wynagrodzenie, ale postulowana kwota zmalaA�a na kilku etapach: najpierw przez komisjA� oceniajA�cA� wniosek zostaA�a obciA�ta oA�poA�owA� ze wzglA�du na niski budA?et nauki polskiej, aA�nastA�pnie zA�pozostaA�ej poA�owy narzut uczelni iA�podatek zabraA�y kolejnA� poA�owA�. Prace nad wspomnianym grantem zajmujA� mi nie mniej niA? 100 godzin wA�miesiA�cu, co wA�przeliczeniu dajea�� 3 zA�ote na godzinA�. KwotA� 300 zA�otych mogA� zarobiA� przepracowujA�c cztery, piA�A� godzin zajA�A� dydaktycznych wA�jednej zA�uczelni prywatnych. Rachunek jest prosty: sto godzin nakA�adu pracy naukowej, trudnej iA�mA�czA�cej umysA�owo, wobec czterech czy piA�ciu godzin A�atwej pracy dydaktycznej.

Gdyby autorzy nowelizacji mA?wiA�c A, odwaA?yli siA� zrobiA� jeszcze jeden krok iA�powiedzieli B, wtedy ustawa stosunkowo szybko zaczA�A�aby przynosiA� dobre owoce. Nie chodzi wcale oA�to, by caA�kowicie zliberalizowaA� system, ale nie trzeba byA� geniuszem, aby wymyA�liA� proste, skuteczne rozwiA�zania. Na przykA�ad takie: skoro ustala siA� rankingi czasopism iA�odpowiednio je punktuje, to kaA?dy naukowiec, ktA?ry opublikuje artykuA� wA�prestiA?owym czasopiA�mie, gdzie ocenia siA� surowo, lecz sprawiedliwie, powinien byA� za to nagrodzony finansowoA�a�� ale niekoniecznie nagradzany za uciuA�anie wielu punktA?w dziesiA�tkami artykuA�A?w wA�przeciA�tnych czasopismach. Skoro minister Kudrycka promuje, jak to okreA�la, a�zgrantowA� kulturA� finansowania naukia�?, to za przyznany grant pracownik naukowy powinien otrzymywaA� dodatkowA�, staA�A� pensjA�, aby mA?gA� caA�kowicie poA�wiA�ciA� siA� zagadnieniu badawczemu, rezygnujA�c zA�zajA�A� dydaktycznych.

JeA�li danego pracownika naukowo-dydaktycznego nie staA� na to, aby wznieA�A� siA� na wyA?yny nauki, to moA?e zamieniA� siA� wA�pracownika dydaktyczno-naukowego iA�dorabiaA� wA�charakterze kogoA� wA�rodzaju a�zstarszego wykA�adowcya�?. MoA?na A?aA�owaA�, A?e zlikwidowano tA� a�zinstytucjA�a�?, pozbywajA�c siA� wielu dobrych dydaktykA?w, ktA?rzy niekoniecznie chcieli realizowaA� siA� wA�wymiarze naukowym. a�zStarsi wykA�adowcya�? mogliby odciA�A?yA� naukowcA?w od zajA�A� dydaktycznych, ktA?rzy wA�tym samym czasie zarabialiby wiA�cej, pracujA�c naukowo. Wilk syty iA�owca caA�a.

Warto podkreA�liA�, A?e wA�nastA�pstwie nowelizacji A�rodowisko naukowe ucierpi pod wzglA�dem merytorycznym. PrzyjA�te rynkowo-metryczne kryteria oceny wartoA�ci prac naukowych uniewaA?niajA� niemal caA�y dorobek A�redniego iA�starszego pokolenia. Pokolenia, ktA?re gdy wchodziA�o wA�A�wiat nauki, nie znaA�o wirusa a�zpunktomaniia�? oraz a�zcytatomaniia�?, aA�teraz za pA?A?no juA?, by siA� tym wirusem zaraziA�. Materialnie ucierpi jedynie aktywna naukowo czA�A�A� A�rodowiska, poniewaA? nie zdywersyfikuje siA� wynagrodzenia, uzaleA?niajA�c je od jakoA�ci wytwarzanych produktA?w nauki. WA�tym sensie profesor zA�duA?ym, uznanym dorobkiem moA?e byA� opA�acany tak samo, jak doktor, ktA?ry po habilitacji osiadA� caA�kowicie na laurach, smakujA�c przedwczesnA� a�zemeryturA�a�?, oA�ile regulacje uczelniane nie pozwolA� rektorowi pA�aciA� renomowanym pracownikom wiA�cej niA? tym przeciA�tnym.

Nie chodzi mi oA�to, aby kalaA� wA�asne gniazdo iA�postulowaA� zabranie jednym, by daA� innym. ByA�oby to szaleA�stwem przy pensjach, ktA?re naleA?aA�oby nazwaA� socjalnymi, bo zarobki profesora belwederskiego sA� mniejsze od pracownika budowlanego. Nie chodzi tu oA�rA?A?nicowanie pensji wA�dA?A� iA�wA�gA?rA�, tylko od pewnego staA�ego poziomu wA�gA?rA�. Ministerstwo natomiast stworzyA�o dziwaczny twA?r, ktA?ry A�A�czy hasA�o a�zCzy siA� robi, czy siA� leA?ya��a�? zA�mitycznA� niewidzialnA� rA�kA� rynku. Ta rA�ka jednak nadal bA�dzie pieA�ciA�a iA�karmiA�a wybraA�cA?w bogA?w, ale jak nie byA�o, tak iA�nie bA�dzie wA�rA?d nich zdolnych pracownikA?w nauki.

ZA�mA�odym pokoleniem jest odwrotnie: ustawa otwiera drogA� naukowA� latoroA�lom, obarczajA�c je zadaniem przystosowania siA� do uciekajA�cego nam A�wiata, ktA?ry po upadku komunizmu, aA�potem po wejA�ciu Polski do Unii Europejskiej, dwukrotnie na chwilA� przybliA?yA� siA�, by zaraz potem znowu odpA�ynA�A�. PaA�stwo mobilizuje mA�odych polskich naukowcA?w, aby stanA�li wA�szranki ze swymi europejskimi, amerykaA�skimi iA�azjatyckimi kolegami, nie dajA�c im jednak nic wA�zamian. AA�dokA�adnie: nie wynagradzajA�c ich godziwie iA�sprawiedliwie za ciA�A?kA� pracA�.

Teoretycznie, mA�ody polski naukowiecA�a�� dla przykA�adu filozof, ktA?ry opublikuje artykuA� wA�prestiA?owym czasopiA�mie a�zMinda�?, nie bA�dzie mieA� zA�tego nic, tzn. nic materialnie wymiernego. PiA�A�dziesiA�t punktA?w, jakie wA�A�wietle ustaleA� ministerialnych zdobA�dzie za tak znakomitA� publikacjA�, pA?jdzie na konto instytucji, wA�ktA?rej pracuje. AA�takA?e na konto idei pod patriotycznym szyldem a�zchwaA�a nauce polskieja�?, choA� tekst musi powstaA� wA�jA�zyku angielskim. JeA�li autor artykuA�u wczeA�niej klepaA� biedA�, to po tak wielkim wyczynie teraz bieda go klepnie, uA�wiadamiajA�c mu znikomoA�A� wpA�ywu a�znadbudowya�? na a�zbazA�a�?. Chyba A?e wA�osiem lat zrobi doktorat, aA�za kolejne osiem habilitacjA�A�a�� wtedy wA�jakiA� sposA?b A?w A�wietlany artykuA� zacznie mu siA� a�zspA�acaA�a�?.

Nie moA?na rA?wnieA? zapominaA�, A?e aby napisaA� artykuA�, ktA?ry trafi do czasopisma a�zMinda�?, trzeba pracowaA� bardzo duA?o iA�bardzo ciA�A?ko. WA�tym czasie nie da siA� a�zchaA�turzyA�a�?, bo aby byA� dobrym, trzeba poA�wiA�ciA� ten czas na zajmowanie siA� swojA� specjalnoA�ciA�. KoA�o siA� zamyka, chyba A?e mA�ody naukowiec A?yje zA�pomocy rodzicielskiej, konsumuje spadek po babci lub jest utrzymywany przez a�zdobrze ustawionA�a�? wA�korporacji A?onA�, ktA?rej wA�mA�A?u podoba siA� to, iA? jest spokojnym facetem zA�nosem wA�ksiA�A?kach.

Aby odnaleA?A� siA� na rynku nauki, trzeba przede wszystkim publikowaA� wA�jA�zykach obcych, wA�czasopismach punktowanych. Najlepiej wA�tych umieszczonych na LiA�cie Filadelfijskiej oraz liA�cie ERIH, szczegA?lnie wA�tych czasopismach, ktA?re sA� najczA�A�ciej cytowane. MoA?na teA? publikowaA� wA�tych sA�abych lub wA�ogA?le nie punktowanych, ale na rynku nauki nie bA�dzie miaA�o to znaczenia. WA�tej kwestii znA?w jednak powstajA� wA�tpliwoA�ci: brak segregacji jakoA�ciowej wydawnictw, jak to uczyniono zA�czasopismami.

WA�dwa miesiA�ce jestem wA�stanie napisaA� ksiA�A?kA�, aA�byle jakA� jeszcze szybciej. BA�dzie miaA�a wymagane minimum szeA�A� arkuszy wydawniczych, aA�potem wystarczy wydaA� jA� wA�pierwszym lepszym wydawnictwie. JeA�li do manuskryptu doA�A�czA� kopertA�, to wydam jA� bez problemuA�a�� iA�znowu dostanA� dwadzieA�cia punktA?w. To niesprawiedliwe. To nierynkowe. To propozycja do zmiany. Wydawnictwa teA? powinny zostaA� podzielone na lepsze iA�gorsze. Ale znowu wracam do fundamentalnego zarzutu. JeA�li polski naukowiec bA�dzie publikowaA� bardzo dobre artykuA�y wA�prestiA?owych czasopismach, to kto go za to godziwie wynagrodzi? PrzecieA? na wolnym rynku praca ludzka ma swA� cenA�, zwA�aszcza ta dobrej jakoA�ci.

Nowelizacja czyni teA? kolejny krok wA�kierunku biurokratyzacji systemu ksztaA�cenia, tym razem wA�postaci Krajowych Ram KsztaA�cenia. OA�ile Proces BoloA�ski wraz zA�wprowadzeniem punktacji ETCS miaA� sens, oA�tyle tego sensuA�a�� oprA?cz kolejnego kroku wA�ujednoliceniu systemu szkolnictwa europejskiego, co jest pewnym pozytywemA�a�� nie dostrzegam wA�KRK. MoA?e dlatego, A?e obarczono mnie wA�macierzystym Instytucie Filozofii iA�Socjologii zadaniem przygotowania KRK dla filozofii. SiedzA�c caA�ymi dniami iA�niejednA� nocA� nad sporzA�dzaniem zaszyfrowanej listy tzw. efektA?w ksztaA�cenia, ktA?re urosA�y wA�sumie do kilkudziesiA�ciu stron, miaA�em nieodparte wraA?enie, A?e jest to kolejny przykA�ad triumfu formy nad treA�ciA�. DziA�ki temu lepsi nie stanA� siA� ani polska nauka, ani studenci, ani pracownicy naukowo-dydaktyczni.

Gdy juA? KRK zostanA� opracowane pod kA�tem efektA?w ksztaA�cenia, bA�dA� zdobiA� strony internetowe uczelni, przedstawiajA�c idealny model absolwenta iA�studiA?w. WA�praktyce natomiast zabierajA� one mnA?stwo czasu pracownikom uczelni (rektorom, dziekanom, dyrektorom instytutA?w, pracownikom naukowym), ktA?rzy nie powinni zajmowaA� siA� kolejnymi zadaniami biurokratyczno-urzA�dniczymi, lecz sprawami istotnymi, tj. dbaA�oA�ciA� oA�efekty ksztaA�cenia. Te ostatnie, dzielA�c siA� na wiedzA�, umiejA�tnoA�ci iA�kompetencje spoA�eczne, wskazujA� na kierunek reformy wA�wymiarze dydaktyki. Ma ona odtA�d, podobnie jak sama nauka, byA� uzaleA?niona od potrzeb rynku. Rewolucja wA�obszarze dydaktyki polega na decentralizacji organizacji kierunkA?w studiA?w iA�specjalizacji otwieranych na uczelniach. Instytuty naukowe otrzymujA� niemal peA�nA� wolnoA�A� wA�tworzeniu nowych kierunkA?w.

DziA�ki decentralizacji organizacji dydaktyki, dyrektorzy jednostek naukowych bA�dA� mogli szybko iA�sprawnie reagowaA� na potrzeby rynku. Na przykA�ad wA�Instytucie Filozofii iA�Socjologii Uniwersytetu Pedagogicznego wA�Krakowie prA?cz tradycyjnej filozofii dla studiA?w magisterskich powstaje juA? nowy kierunek a�zetykaa�? oraz specjalizacja a�zfilozofia dla gospodarkia�?. BA�dziemy uczyA� coachingu, negocjacji spoA�ecznych, gospodarczych itd. Zgodnie zA�ustawA�, otwieramy siA� na rynek. Nie chodzi przy tym jedynie oA�walkA� oA�studenta, ktA?ry wA�czasie niA?u demograficznego staje siA� coraz cenniejszym a�zklientema�? uczelni, lecz rA?wnieA? oA�umiejA�tne wA�A�czenie siA� wA�proces podaA?y iA�popytu. Na szkoleniach zA�KRK, na ktA?re uczA�szczaA�em przez caA�y rok, padaA�y czA�sto okreA�lenia przeniesione do nauki ze A�wiata kapitalizmu wolnorynkowego. Najbardziej utkwiA�o mi wA�pamiA�ci pojA�cie a�zlideraa�?. AA�zatem profesor nie jest juA? mA�drcem, mentorem, animatorem, itd., lecz liderem grupy, ktA?ra zbiera siA� wokA?A� niego, by zdobyA� pewien okreA�lony zasA?b wiedzy praktycznej, nakierowanej na osiA�gniA�cie sukcesu.

ByA� moA?e wA�Instytucie, ktA?rego jestem pracownikiem, za dziesiA�A� lat spotykaA� siA� bA�dA� etyk, seksuolog, logik iA�neurolog. ByA� moA?e, prawo podaA?y iA�popytu sprawi, A?e najwiA�kszymi gwiazdami filozofii bA�dA� Markiz de Sade iA�Lacan, aA�Quinea��aA�iA�Gaddamera wspominaA� bA�dA� juA? tylko a�zdinozaurya�?. ByA� moA?e takie przedmioty, jak metafizyka iA�ontologia, ktA?re tworzyA�y rdzeA� filozofii iA�caA�ej kultury, bA�dA� przedmiotami fakultatywnymi, przeznaczonymi dla nielicznej a�zresztya�? nawiedzonych. ByA� moA?e.

Nowelizacja zostaA�a przedstawiona do konsultacji pracownikom nauki. Dano nam raptem kilka dni na przeczytanie, przemyA�lenie iA�przedyskutowanie tego projektu wA�wiA�kszym gronie. OsobiA�cie odebraA�em to jako arogancjA� iA�brak szacunku ze strony minister Kudryckiej. Projekt, ktA?ry zapowiadaA� zmiany pociA�gajA�ce za sobA� ogromne konsekwencje na wiele kolejnych lat, miaA� byA� skonsultowany iA�oceniony wA�kilka dni. MoA?na jednak A?ywiA� pewien A?al wobec samego A�rodowiska nauki, aA�przynajmniej duA?ej jego czA�A�ci, ktA?re a�zgA�osema�? milczenia zaakceptowaA�o nowelizacjA� wA�takiej formie, wA�jakiej zostaA�a przegA�osowana.

Zadziwia ono swojA� fatalistycznA� biernoA�ciA�, chociaA? powinno kreowaA� awangardA� buntu. Tak samo milczaA�o, gdy wprowadzano VAT na ksiA�A?ki, ograniczano moA?liwoA�A� dostA�pu obywateli do informacji publicznych, iA�wA�innych kwestiach, ktA?re miaA�y zwiA�zek zA�caA�ym Lebenswelt polskiej kultury iA�nauki. SpA?r oA�interesy iA�troskA� oA�naukA� nasze A�rodowisko przeniosA�o na pA�aszczyznA� historyczno-politycznA�, ideologizujA�c go wA�negatywnym tego sA�owa znaczeniu. Albo rzA�dzA�cej wA�adzy przyzwoliA�o na wszystko, akceptujA�c jaA�owoA�A� iA�pA�ytkoA�A� postmodernizmu praktycznego, realizowanego pod osA�onA� mydlanego pijaru, alboA�a�� wA�przypadku przeciwnikA?w tejA?e wA�adzyA�a�� poprzez brak wspA?lnego, silnego gA�osu skazaA�o siA� na romantycznA� donkiszoteriA� jednostek.

Wydaje siA� teA?, A?e nasze A�rodowisko popeA�niA�o bA�A�d zaufania do wA�adzy, ktA?ra zawsze zA�respektem patrzyA�a na pracownikA?w nauki. ZdawaA�o nam siA�, A?e nie musimy, na wzA?r innych grup zawodowych (pielA�gniarek, lekarzy, czy nauczycieli), gwaA�tem szturmowaA� bram Ministerstwa FinansA?w oraz Ministerstwa Nauki iA�Szkolnictwa WyA?szego. Tym razem A?w cichy lobbing zawiA?dA� iA�otrzymaliA�my twA?r, na ktA?ry nie mieliA�my A?adnego wpA�ywu. TwA?r, ktA?rego wprowadzenie wA�praktykA� bA�dzie kosztowaA� nas bardzo duA?o wysiA�ku iA�wyrzeczeA�, nie dajA�cA�a�� powtA?rzA�A�a�� nic lub prawie nic wA�zamian.

Czy nam siA� to podoba, czy nie, musimy teraz stanA�A� do naukowo-dydaktyczno-kapitalistycznego a�zwyA�cigu szczurA?wa�?.

dr Kazimierz MrA?wka

PodtytuA� mojego artykuA�u jest parafrazA� tekstu prof.A�Wojciecha Krysztofiaka pt. a�zPolscy filozofowie na rynku filozoficznyma�?, ktA?ry wA�niedA�ugim czasie ukaA?e wA�a�zRuchu Filozoficznyma�?. MA?j artykuA�, wychodzA�cy jednak poza ramy filozofii iA�badaA� statystycznych, aA�koncentrujA�cy siA� na a�zwind of changea�? wA�nauce polskiej, zrodziA� siA� czA�A�ciowo zA�inspiracji badaA� a�zscjentometrycznycha�? filozofii polskiej, opracowanych przez wspomnianego polskiego logika, ale przede wszystkim zA�inspiracji znowelizowanej Ustawy oA�szkolnictwie wyA?szym. Prof. Wojciechowi Krysztofiakowi dziA�kujA� za umoA?liwienie mi lektury manuskryptu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>