Reklama dA?wigniA� A�adu?

Jesień 2012 |

W Polsce nie mamy na szczA�A�cie do czynienia z dyktaturA� politycznA�. W wiA�kszoA�ci naszych miast moA?emy jednak zaobserwowaA� tyraniA� innego rodzaju: dyktaturA� reklam w przestrzeni miejskiej. Coraz czA�A�ciej buntujA� siA� przeciwko temu obywatele i wA�adze lokalne.

Mimo krA?tkotrwaA�ego zaA�amania zwiA�zanego z kryzysem finansowym w 2008 r. rynek reklamy nazywanej out of home (dosA�ownie: a�zpoza domema�?) ma siA� bardzo dobrze. WedA�ug raportu Izby Gospodarczej Reklamy ZewnA�trznej kwota uzyskana ze sprzedaA?y tego typu reklam w 2011 r. to prawie 600 mln zA�, czyli w przybliA?eniu tyle samo co rok wczeA�niej. W koA�cu 2011 r. byA�o w Polsce 92 646 systemowych noA�nikA?w reklamy zewnA�trznej a�� 76% z nich znajduje siA� w 16 najwiA�kszych miastach i aglomeracjach. JednoczeA�nie w ciA�gu czterech lat liczba noA�nikA?w reklamy zmniejszyA�a siA� o ok. 12%. Z czego to wynika? Firmy doszA�y do wniosku, A?e nie ma sensu tworzenie dodatkowych miejsc ekspozycyjnych, ktA?re nie sA� atrakcyjne, a sA� kosztowne a�� wyjaA�nia prezes Izby Gospodarczej Reklamy ZewnA�trznej, Lech KaczoA�. Wiele z nich umieszcza reklamy na sA�upach, przystankach komunikacji miejskiej czy A�cianach budynkA?w. Nie wszystkie sA� uwzglA�dniane w raportach takich jak ten przywoA�any powyA?ej, co oznacza, A?e faktyczna liczba reklam a�zoutdoorowycha�? jest jeszcze wyA?sza niA? ta podana w oficjalnie.

NaduA?ycia, jakich dopuszczajA� siA� reklamodawcy, sA� moA?liwe dziA�ki wadliwoA�ci obowiA�zujA�cych w Polsce przepisA?w regulujA�cych ksztaA�towanie przestrzeni miejskiej i eksponowanie reklam. ChociaA? zapewnienie a�zA�adu przestrzennegoa�? jest wymienione na pierwszym miejscu zadaA� wA�asnych gminy (art. 7.1 Ustawy o samorzA�dzie gminnym), to zarA?wno w teorii, jak i w praktyce system prawny w Polsce nie zabezpiecza miast i ich mieszkaA�cA?w przed inwazjA� reklam. Niedostatecznie przeciwdziaA�a rA?wnieA? naduA?yciom w wykonaniu firm z branA?y reklamowej. a�� Mamy do czynienia z niedoskonaA�ymi przepisami czy raczej niemal z brakiem przepisA?w natury ogA?lnej, z prA?bami stanowienia przepisA?w narzA�dziami prawa miejscowego, a jednoczeA�nie z ewidentnym brakiem egzekucji tych przepisA?w a�� komentuje Grzegorz Buczek, wiceprezes Towarzystwa UrbanistA?w Polskich, wykA�adowca WydziaA�u Architektury Politechniki Warszawskiej.

Miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego, bA�dA�ce aktami prawa miejscowego dotyczA�cymi przestrzeni, mogA�yby stanowiA� rozwiA�zanie problemu reklam zewnA�trznych. Jednak rzadko kiedy obejmujA� choA� poA�owA� obszaru miejskiego i zazwyczaj ustalane sA� w wA�skim gronie, czA�sto z niewystarczajA�cym udziaA�em mieszkaA�cA?w. KsztaA�towanie tego, co publiczne dokonuje siA� zwykle w drodze wewnA�trznych ustaleA� miA�dzy sektorem prywatnym a urzA�dnikami i planistami. Ponadto, na co zwraca uwagA� ElA?bieta Dymna, do niedawna prezes stowarzyszenia Miasto Moje a w Nim, zajmujA�cego siA� dziaA�aniami na rzecz uporzA�dkowania przestrzeni publicznej pod kA�tem reklamy zewnA�trznej, plany miejscowe uchwalane sA� przede wszystkim dla nowych dzielnic i obszarA?w nowo urbanizowanych, nie zaA� dla uksztaA�towanych centrA?w, gdzie w wielu miastach jest najwiA�cej reklam.

Lech KaczoA� wskazuje takA?e na niespA?jnoA�A� tych regulacji: Plany sA� przygotowywane przez rA?A?ne grupy osA?b, rA?A?ne pracownie architektoniczne. Czasami sA� to ludzie bezpoA�rednio zatrudniani w samorzA�dzie, czasami zleca siA� prace na zewnA�trz. Ci, ktA?rzy przygotowujA� plany, nie majA� peA�nej wizji lub kierujA� siA� zaA�oA?eniami narzuconymi z gA?ry. UwaA?a siA�, A?e najlepiej zaA�atwiA� sprawA� jak najproA�ciej, wiA�c albo w ogA?le nie dotyka siA� spraw reklamy, albo wpisuje zakaz reklamy a�� bo niektA?rzy wychodzA� z zaA�oA?enia, A?e kaA?da reklama jest zA�a i zaA�mieca miasto, co nie jest prawdA�. JeA?eli tak traktuje siA� reklamA�, to powstajA� luki w prawie, ktA?re sA� wykorzystywane przez reklamodawcA?w. UmieszczajA� oni reklamy przede wszystkim na gruntach prywatnych, wobec ktA?rych trudno cokolwiek wyegzekwowaA�. Tworzy siA� baA�agan estetyczny i decyzyjny.

Uchwalanie miejscowych planA?w sprzyja nie tylko obywatelom, lecz takA?e przedstawicielom branA?y reklamowej. NatA�ok i chaos reklamowy powodujA�, A?e istniejA�ce reklamy nie speA�niajA� swojej funkcji, gdyA? przekroczona zostaje granica maksymalnej ich iloA�ci moA?liwej do przyswojenia przez konsumentA?w. Potwierdza to ElA?bieta Dymna: BranA?a reklamowa poparA�a nasze postulaty zmierzajA�ce do ograniczenia liczby reklam zewnA�trznych, poniewaA? dla niej to teA? jest korzystne. KiedyA� do kampanii reklamowej wystarczyA�o zamA?wiA� 500 billboardA?w i byA�a ona widoczna w mieA�cie. Teraz, gdy kampania obejmuje ich 1500, to znika w chaosie innych reklam. Dlatego teA? MiA�dzynarodowe Stowarzyszenie Reklamy IAA oraz Izba Gospodarcza Reklamy ZewnA�trznej rozpoczA�A�y w lipcu dziaA�ania polegajA�ce na udostA�pnianiu danych o nielegalnych powierzchniach reklamowych, a takA?e zamierzajA� wA�A�czyA� zagadnienia zmian prawnych w tym zakresie do tematyki konferencji branA?owych, ktA?rym patronujA�. Organizacje te tA�umaczA�, iA? jest to konieczne ze wzglA�du na nagminne A�amanie przez branA?A� reklamowA� obecnie obowiA�zujA�cych przepisA?w. Warto dodaA�, A?e sama IGRZ juA? od kilku lat zabiega o poprawA� funkcjonowania noA�nikA?w reklamowych w przestrzeni publicznej, przede wszystkim zachA�cajA�c wA�adze do tworzenia spA?jnych i caA�oA�ciowych koncepcji lokalizacji reklam zewnA�trznych zamiast mnoA?enia kolejnych nakazA?w i zakazA?w.

Ze wzglA�du na konkurencjA� wiA�kszoA�A� firm reklamowych niestety wciA�A? traktuje przestrzeA� miejskA� w kategoriach a�zDzikiego Zachodua�?, gdzie istniejA�ce prawo moA?na naginaA�, a jego luki i nieA�cisA�oA�ci wykorzystywaA� do swoich celA?w. SprzyjajA� temu rozproszenie i brak spA?jnoA�ci unormowaA� w wielu aktach prawnych, ktA?re egzekwowane sA� przez rA?A?ne instytucje publiczne, stA�d teA? nikt nie bierze peA�nej odpowiedzialnoA�ci za A�ad przestrzenny. Na tle innych paA�stw jest to sytuacja wyjA�tkowa. PrzykA�adowo ParyA? ograniczyA� wielkoA�A� noA�nikA?w reklamowych (do 8 m2 w strefie centralnej i 12 m2 poza niA�). Nawet w Stanach Zjednoczonych, stereotypowo uznawanych za kraj najbardziej a�zzalanya�? reklamami zewnA�trznymi, istniejA� miasta z restrykcyjnymi ograniczeniami stawiania przydroA?nych billboardA?w.

Trudno jednak oczekiwaA� w Polsce poprawy sytuacji, gdy nawet instytucje publiczne dajA� zA�y przykA�ad, jeA�li chodzi o przestrzeA� publicznA�. Odpowiedniej kultury brakuje podmiotom reklamowym, ale i podmiotom wA�aA�cicielskim. Bardzo czA�sto mamy do czynienia z nastA�pujA�cym paradoksem: na ekspansjA� reklam skarA?A� siA� wA?jtowie, burmistrzowie czy prezydenci miast, a jednoczeA�nie podlegA�e im jednostki organizacyjne, ktA?re wA�adajA� fragmentami przestrzeni wszA�dzie tam, gdzie miasto ma majA�tek komunalny a�� budynki i nieruchomoA�ci gruntowe a�� podpisujA� umowy dopuszczajA�ce umieszczanie w tych przestrzeniach czy na tych budynkach reklam wielkogabarytowych. Tu nie trzeba przepisA?w, tu wystarczy wprowadziA� wewnA�trznA� regulacjA� a�� zauwaA?a Grzegorz Buczek.

PrzykA�adem wykorzystywania niejasnoA�ci prawa sA� olbrzymie reklamy zasA�aniajA�ce okna w wielorodzinnych budynkach mieszkalnych. DA�ugi czas kwestia ta byA�a marginalizowana, dziesiA�tki mieszkaA� odciA�to od naturalnego A�wiatA�a, a nie dla wszystkich adekwatnA� rekompensatA� tej sytuacji byA�y pieniA�dze, ktA?re administrator przeznaczyA� mA?gA� np. na remonty. Jeszcze we wrzeA�niu 2009 r., po wniesieniu sprawy przez mieszkankA� stolicy, SA�d Apelacyjny w Warszawie uznaA�, iA? billboard zawieszony na budynku nie jest naruszeniem dA?br prywatnych, miru domowego i A?e ograniczenie praw jednostki w imiA� dobra wspA?lnoty w tego typu sytuacjach jest zgodne z prawem. Jednak w tym samym roku z inicjatywy wojewody mazowieckiego, Jacka KozA�owskiego, po rosnA�cej liczbie skarg mieszkaA�cA?w rzA�d wprowadziA� zakaz wieszania reklam zasA�aniajA�cych okna w wielorodzinnych budynkach mieszkalnych. Firmy i wA�aA�ciciele budynkA?w mieli pA?A�tora roku na wypeA�nienie umA?w do koA�ca i dostosowanie siA� do nowego prawa. W przypadku, gdyby reklam nie zdjA�to, interweniowaA� mA?gA� Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego, wystawiajA�c mandat za nieprzestrzeganie prawa budowlanego. Mandat w wysokoA�ci maksimum 500 zA�, co stanowi uA�amek dochodA?w z tytuA�u reklamy. WyA?sze kary a�� 10 tys. zA� (dla zarzA�dcy budynku) lub 50 tys. zA� (dla spA?A�dzielni mieszkaniowej) a�� mogA� zostaA� naA�oA?one, gdy wyczerpane zostanA� wszystkie A�rodki administracyjne. WiA�A?e siA� z tym oczywiA�cie ryzyko, A?e wA�aA�ciciele reklam bA�dA� odwoA�ywali siA� do sA�dA?w i urzA�dA?w, a tym samym odwlekali podejmowanie jakichkolwiek decyzji a�� podczas gdy reklama bA�dzie nadal wisiaA�a. JuA? po miesiA�cu od wprowadzenia nowego przepisu Warszawski Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego prowadziA� w samej tylko stolicy 15 postA�powaA� w celu usuniA�cia pA�acht zasA�aniajA�cych okna i trudno byA�o te przypadki uznaA� za efekt niewiedzy, a raczej za A�wiadomA� kalkulacjA� zyskA?w i strat z tytuA�u A�amania prawa. Kampanie reklamowe rzadko kiedy zaplanowane sA� na czas dA�uA?szy niA? przeciA�tny czas postA�powania sA�dowego. Dlatego teA? Jacek KozA�owski proponuje uproszczenie procedur egzekucyjnych, a takA?e podwyA?szenie wysokoA�ci jednorazowej grzywny do 200 tysiA�cy zA�otych, a sumy grzywien do 1 miliona zA�otych.

Ponadto, choA� nowe prawo w tej kwestii wydaje siA� byA� restrykcyjne, to jednak nie jest w zupeA�noA�ci szczelne. Ustawodawca zezwoliA� bowiem na wieszanie reklam na remontowanych elewacjach, a takA?e budynkach o charakterze handlowym, usA�ugowym i takich, w ktA?rych mieszka tylko jedna rodzina. Stwarza to problematyczne sytuacje, gdy na rusztowaniu wisi reklama, a remont siA� przedA�uA?a i trudno jednoznacznie stwierdziA�, czy dzieje siA� tak wskutek faktycznych problemA?w, czy teA? z powodu chA�ci uzyskania zysku z reklamy.

WA�tpliwoA�A� budzi takA?e zawarty w ustawodawstwie dotyczA�cym zakazu przysA�aniania okien reklamami wyjA�tek wobec budynkA?w zamieszkania zbiorowego. Szczelnie przysA�oniA� okna moA?na w przypadku akademikA?w, internatA?w lub hoteli, z wyA�A�czeniem sytuacji, gdy budynek objA�ty jest ochronA� konserwatora zabytkA?w.

Problemy z reklamA� a�zza oknema�? byA�y bezpoA�rednim powodem dziaA�aA� rozpoczA�tych przez Antoniego Hryniewieckiego. a�� ZaczA�A�o siA� od reklamy wiszA�cej na moich oknach. WisiaA�a 5 lat, od 2007 r. Na gA�osowaniu wspA?lnoty mieszkaniowej postanowiono, A?e reklama zawiA�nie. OczywiA�cie wiA�kszoA�A� mieszkaA�cA?w nie miaA�a zasA�oniA�tych okien, choA� czerpali z tego korzyA�ci. WspA?lnota otrzymywaA�a duA?e pieniA�dze, ok. 10 tys. zA� miesiA�cznie, i nie musiano pA�aciA� na fundusz remontowy. Ja jednak mieszkaA�em za tA� reklamA�, co mnie strasznie wkurzaA�o, nie mogA�em siA� jej pozbyA�, a ze wspA?lnotA� mieszkaniowA� nie mogA�em siA� dogadaA�. Na poczA�tku obecnego roku reklama zostaA�a zdjA�ta, po miesiA�cu pojawiA�a siA� ponownie. Antoni Hryniewiecki, sfrustrowany jej powrotem, na Facebooku umieA�ciA� post na stronie reklamodawcy, Toyota Banku. a�� NapisaA�em, A?e to nie jest fajne, A?e siA� na to nie zgadzam, a poza tym reklama jest nielegalna, poniewaA? istnieje rozporzA�dzenie Ministra Infrastruktury zabraniajA�ce wieszania takich reklam na budynkach mieszkalnych. Jedynym wyjA�tkiem jest remont. Poza tym reklama wychodziA�a na teren parku, ktA?ry jest zabytkiem, a wiA�c wymagaA�a dodatkowego zezwolenia, ktA?rego nie byA�o. Firma przez piA�A� lat siA� odwoA�ywaA�a i wymieniaA�a papierkami z urzA�dnikami a�� wspomina p. Hryniewiecki.

Temat zostaA� podchwycony przez a�zGazetA� WyborczA�a�? oraz zainteresowaA� znajomych autora protestu, ktA?rzy podzielali oburzenie w sprawie reklamy. ZaA�oA?yA� on wiA�c tematycznA� stronA� na Facebooku, a po artykule prasowym w a�zGazecie Wyborczeja�? i zainteresowaniu w cyberprzestrzeni sporej liczby osA?b, a takA?e po wiadomoA�ciach pisanych do Toyota Banku, reklama zostaA�a zdjA�ta. Po tym sukcesie, choA� jego wA�asna sprawa zostaA�a zaA�atwiona pomyA�lnie, p. Antoni zaangaA?owaA� siA� w walkA� z reklamowym chaosem. ZaA�oA?yA� na Facebooku nowA� stronA� a�zCo ja pacze? Korporacjo, mam prawo do widoku za oknem!a�?, wokA?A� ktA?rej zebraA�a siA� spora liczba indywidualnych osA?b oraz grup i organizacji wspierajA�cych akcjA�. DzielA� siA� oni informacjami dotyczA�cymi nielegalnych czy nieestetycznych reklam, a takA?e przedstawiajA� pomysA�y na poprawA� sytuacji oraz dobre wzorce z rA?A?nych miejsc Polski. Przede wszystkim jednak zasypujA� reklamodawcA?w skargami, gdy ci swoimi reklamami psujA� estetykA� miasta lub szkodzA� jego mieszkaA�com.

PojawiA� siA� teA? pomysA�, A?eby oprA?cz aktywnoA�ci w internecie dziaA�aA� a�zna A?ywoa�?. Postanowiono zaA�oA?yA� stowarzyszenie. a�� Naszym celem bA�dzie uA�wiadomienie opinii publicznej, A?e nadmiar reklam to bA�A�d oraz istotny problem, ktA?ry dotyczy kaA?dego z nas. Kiedy siA� o tym nie myA�li, to nie zauwaA?amy tych reklam. Naszym pierwszym celem jest pokazanie ludziom, jak moA?e wyglA�daA� miasto bez tylu reklam, natomiast kolejnym bA�dzie przekonywanie urzA�dnikA?w i politykA?w do zmiany prawa na takie, ktA?re reguluje rynek reklamy zewnA�trznej w sposA?b bardziej jasny, precyzyjny i skuteczny. Tak, aby daA� urzA�dnikom skuteczne narzA�dzia do egzekwowania prawa. W tym momencie firmy mogA� odwoA�ywaA� siA� w nieskoA�czonoA�A�, tak jak byA�o w moim przypadku a�� wyjaA�nia p. Hryniewiecki.

Problemem sA� nie tylko wielkoformatowe reklamy zawieszane na fasadach budynkA?w. RA?wnie szkodliwe sA� niewielkie reklamy umieszczane gdzie siA� da. CelujA� w tych dziaA�aniach maA�e firmy usA�ugowe oraza�� politycy w czasie kampanii wyborczych. CzA�sto wA�aA�nie osoby aspirujA�ce do rzA�dzenia na poziomie samorzA�dowym lub krajowym wykazujA� siA� zupeA�nym brakiem szacunku wobec przestrzeni, czego dowodem sA� plakaty wyborcze umieszczane dosA�ownie wszA�dzie. Powtarzanie siA� tego procederu wskazuje na bezkarnoA�A�, dziA�ki ktA?rej tego typu reklamowa partyzantka jest dla zleceniodawcA?w opA�acalna i bezkarna. Kara dotyka najczA�A�ciej jedynie osobA� naklejajA�cA� plakat a�� czA�sto bezrobotnego lub studenta.

Spora czA�A�A� reklamodawcA?w pomysA�owo balansuje na granicy prawa. Chodzi tu o pojazdy na kA?A�kach a�� gA�A?wnie samochody, czasem przyczepy lub rowery a�� oklejone reklamami lub z przymocowanymi tablicami reklamowymi, zaparkowane nieraz miesiA�cami w jednym miejscu. Pojazd taki, formalnie dopuszczony do ruchu drogowego, w praktyce jednak nie sA�uA?y do transportu, lecz do reklamowania. Ze wzglA�du na swojA� mobilnoA�A� i status prawny (nie jest obiektem budowlanym) moA?e a�zatakowaA� oczya�? w miejscu, gdzie billboardy sA� z rA?A?nych wzglA�dA?w zabronione lub kosztowne.

Problem ten nadal wystA�puje, choA� jest juA? rzadziej spotykany niA? kilka lat temu. To efekt zmiany prawa z 2007 r., ktA?ra przyczyniA�a siA� do tego, iA? zajmowanie pasa ruchu przez lawetA� wiA�A?e siA� z koniecznoA�ciA� uregulowania opA�aty. DziA�ki temu ZarzA�d DrA?g Miejskich w Poznaniu musiaA� w zeszA�ym roku wszczA�A� postA�powanie w takich sprawach jedynie kilkakrotnie. Nadal jednak trudno wA�aA�cicielowi auta udowodniA�, iA? speA�nia ono funkcjA� reklamy, a nie A�rodka transportu. Wymaga to ze strony straA?y miejskiej lub urzA�dnikA?w odrobiny sprytu, wytrwaA�oA�ci i a�zczepiania siA�a�? szczegA?A�A?w. Na przykA�ad gdy wA�aA�ciciel twierdzi, A?e ciA�gA�y postA?j auta jest spowodowany awariA�, urzA�dnicy z Miejskiego ZarzA�du DrA?g w Toruniu pytajA� o awaryjne oznakowanie, ktA?rego zazwyczaj brak.

Przede wszystkim jednak reklamy na lawetach, rowerach czy starych samochodach przeniosA�y siA� na tereny prywatne, na ktA?rych, choA� szpecA� przestrzeA� rA?wnie mocno jak przedtem, sA� nie do ruszenia. Chyba A?e dojdzie do takiej sytuacji jak w stolicy Wielkopolski, gdzie mieszkaniec zniszczyA� jeden z billboardA?w stojA�cych na lawecie, piszA�c na nim sprayem a�zWara z Poznaniaa�?. a�� NiszczA�c billboard, chciaA�em wsadziA� kij w mrowisko. Irytuje mnie skala zjawiska i bezczelnoA�A� firm, ktA?re specjalizujA� siA� w mocowaniu reklam do przyczep i stawianiu ich w niedozwolonych miejscach a�� wypowiadaA� siA� bohater akcji na A�amach a�zGazety Wyborczeja�?. a�� ZdajA� sobie sprawA�, A?e to akt wandalizmu, ale jeszcze wiA�kszym jest wandalizm estetyczny, czyli robienie sobie dobrze kosztem miasta i ich mieszkaA�cA?w a�� twierdzi Damian Wojna, ktA?ry, co ciekawe, nie ukrywa swojej toA?samoA�ci. DodaA� rA?wnieA? naleA?y, iA? akcja przyniosA�a pozytywny skutek. Hotel reklamujA�cy siA� na zniszczonym billboardzie po pojawieniu siA� gA�osA?w aprobaty dla dziaA�ania pana Damiana ze strony mieszkaA�cA?w wycofaA� siA� z tej formy reklamy, rA?wnoczeA�nie przepraszajA�c za niA� na swoim profilu na Facebooku.

Obywatelskie dziaA�ania cieszA�, jednak nie byA�yby potrzebne w przypadku dokA�adnie skonstruowanego prawa i zdrowego rozsA�dku reklamodawcA?w. PrA?by ograniczenia samowoli firm sA� konieczne. PodjA�to je np. w Krakowie, gdzie uchwaA�A� krakowskiej Rady Miasta wprowadzono Park Kulturowy w obrA�bie Plant. Ma to stworzyA� A�ad w przestrzeni miejskiej, w najbardziej urokliwych i reprezentatywnych czA�A�ciach dawnej stolicy Polski. WA�aA�ciciele i zarzA�dcy nieruchomoA�ci mieli szeA�A� miesiA�cy, by wprowadziA� odpowiednie zmiany. Szyldy znajdujA�ce siA� na budynkach oceniaA� bA�dA� urzA�dnicy, dyskwalifikujA�c te najbardziej agresywne i jaskrawe, niepasujA�ce do otoczenia i estetyki miejskiej. Ponadto wielkoformatowe reklamy umieszczone na rusztowaniach na czas remontu elewacji bA�dA� mogA�y wisieA� na budynku nie dA�uA?ej niA? rok, a na dachach budynkA?w frontowych oraz w miejscach widocznych z poziomu przechodnia od strony ulicy zakazano ustawiania anten i masztA?w. UbiegA�ej jesieni wyliczono, A?e na terenie Parku Kulturowego zainstalowanych jest ok. 1,2 tys. szyldA?w na elewacjach, 800 szyldA?w na wysiA�gnikach, prawie 600 rA?A?nych tablic i tabliczek, 250 gablot, 100 bannerA?w, a na chodniki wystawianych jest ok. 350 rozmaitych noA�nikA?w reklamowych. Spora ich czA�A�A� powinna byA� zmieniona, czA�A�A� caA�kowicie usuniA�ta. OczywiA�cie tego typu rozwiA�zania mogA� budziA� kontrowersje, jednak ze wzglA�du na natA�ok reklam wydajA� siA� koniecznym dziaA�aniem w celu zachowania pamiA�ci o historii i tradycji tych miejsc. Na szczA�A�cie zdajA� sobie z tego sprawA� przedsiA�biorcy z terenu Parku Kulturowego, ktA?rzy a�� jak informuje Filip Szatanik, zastA�pca dyrektora WydziaA�u Informacji w UrzA�dzie Miasta Krakowa a�� coraz czA�A�ciej skA�adajA� wnioski o uzgodnienie wyglA�du swoich szyldA?w i reklam.

Warto rA?wnieA? podkreA�liA�, A?e problemy z reklamA� zewnA�trznA� nie ograniczajA� siA� do najwiA�kszych miast. Grzegorz Buczek zauwaA?a, iA? poza metropoliami ekspansja reklamy jest szczegA?lnie agresywna w miejscowoA�ciach rekreacyjno-wypoczynkowych, jak choA�by Zakopane czy miasteczka nadmorskie, a nawet w krajobrazie otwartym, szczegA?lnie w okolicach gA�A?wnych drA?g. Jest prawdA�, A?e w maA�ych miejscowoA�ciach reklam wielkogabarytowych znajdziemy maA�o albo prawie wcale, lecz mamy tam zwykle do czynienia z chaosem reklamy drobnej. Bardzo czA�sto niesA�ychanie prymitywnej, rA�cznie malowanej, z tandetnymi szyldami, stojaczkami a�� twierdzi Grzegorz Buczek. a�� PewnA� pociechA� moA?e byA� to, A?e w miejscach historycznych sporo do powiedzenia ma konserwator zabytkA?w, a jego wA�adza a�� jeA?eli czyni z niej uA?ytek a�� jest dosyA� skuteczna.

Sopot jest przykA�adem miasta, do ktA?rego w sezonie letnim przybywa wielu turystA?w. Staje siA� w ten sposA?b A�akomym kA�skiem dla reklamodawcA?w. Jednak w przeciwieA�stwie do wielu innych nadmorskich miejscowoA�ci postanowiono tam, aby turyA�ci mogli oglA�daA� coA� wiA�cej niA? wszechobecne reklamy. WA�adze miejskie zamierzajA� w specyficzny sposA?b ograniczyA� liczbA� reklam w najbardziej reprezentatywnych miejscach (m.in. popularnym Monciaku). Zaproponowano powrA?t do tradycyjnych form promocji, czyli rA�cznie malowanych szyldA?w, liter przestrzennych oraz neonA?w. Miasto chce m.in. cofaA� zgodA� na wystawianie ogrA?dkA?w, jeA�li ktA?ryA� z przedsiA�biorcA?w nie bA�dzie stosowaA� siA� do zakazu. WA�aA�ciciele noA�nikA?w reklamowych przy gA�A?wnych ulicach Sopotu dostali juA? od konserwatora informacjA� o wszczA�ciu postA�powania w sprawie samowolnego montaA?u reklam.

Warto przyjrzeA� siA� pozytywnemu przykA�adowi z Krosna. RA?wnieA? tam, jak w wiA�kszoA�ci polskich miast, dominowaA� chaos reklamowy. Postanowiono temu zaradziA�, w pierwszej kolejnoA�ci na terenie starA?wki. W tym celu wA�adze Krosna wystA�piA�y do wojewA?dzkiego konserwatora zabytkA?w oraz wojewody o przekazanie wiA�kszych kompetencji w sprawie nadzoru nad witrynami, elewacjami, opiniowaniem projektA?w i uzgodnieA� remontowych w obszarze staromiejskim. a�� DopA?ki peA�niA�am funkcjA� peA�nomocnika prezydenta ds. ochrony zabytkA?w, mogA�am jedynie doradziA�, co trzeba zmieniA�, jakie dziaA�ania wprowadziA�, A?eby poprawiA� estetykA� miasta, ale dotyczyA�o to dziaA�aA� tylko w przestrzeni naleA?A�cej do gminy Krosno. CaA�A� resztA�, wszystkimi obiektami wpisanymi do rejestru zabytkA?w, zajmowaA� siA� wojewA?dzki konserwator zabytkA?w, poniewaA? my jako urzA�d miasta nie mieliA�my takiego narzA�dzia prawnego. MogliA�my jedynie mA?wiA�, co moA?emy zmieniA�, lecz nie zawsze odnosiA�o to poA?A�dany skutek a�� tA�umaczy Marta Rymar, aktualnie miejski konserwator zabytkA?w w KroA�nie. WyjaA�nia takA?e, iA? brak odpowiednich dziaA�aA� nie byA� zwiA�zany ze zA�A� wolA� wojewA?dzkiego konserwatora zabytkA?w. Problemem byA�a m.in. ograniczona liczba pracownikA?w a�� majA�c pod nadzorem caA�e wojewA?dztwo, nie mogli skupiA� siA� na tym jednym konkretnym mieA�cie. My w tym momencie mamy pod nadzorem tylko nasze miasto. MogA� raz czy kilka razy w tygodniu przejA�A� siA� po zespole staromiejskim, zobaczyA�, gdzie powstaA�a nowa reklama, i od razu interweniowaA�. Konserwator wojewA?dzki nie miaA� takich moA?liwoA�ci, musiaA�by codziennie wysyA�aA� do Krosna swoich pracownikA?w a�� tA�umaczy p. Rymar.

Do porozumienia i przekazania odpowiednich kompetencji doszA�o w lutym 2012 r. a�� W praktyce 90% reklam w KroA�nie nie posiada zezwolenia wojewA?dzkiego konserwatora zabytkA?w. W tym momencie moA?emy do wA�aA�ciciela wystosowaA� nakaz zmiany reklamy lub jej zdjA�cia, jeA?eli faktycznie jest ona bardzo nieestetyczna. Takie nakazy stosujemy i wA?wczas w ciA�gu 30 dni reklama musi zostaA� zdjA�ta lub teA? uzgodniona z miejskim konserwatorem zabytkA?w a�� tA�umaczy Marta Rymar. PodkreA�la ona, A?e takie dziaA�ania nie zawsze zyskujA� natychmiastowe zrozumienie wA�aA�cicieli firm. Konieczne bywa ich przekonanie, przede wszystkim poprzez spotkania, dyskusje i edukowanie. Przed wprowadzaniem jakichkolwiek sankcji i nakazA?w zawsze jest czas na porozumienie siA� w tej sprawie i pomoc ze strony urzA�du. a�� CzA�A�A� osA?b juA? przekonaA�am, a inni od razu nastawili siA� do tego pomysA�u pozytywnie, poniewaA? sami wiedzA�, A?e nie majA� pomysA�u na to, jak dobraA� reklamA� do najstarszej czA�A�ci zabudowy a�� czy moA?na zasA�oniA� gzyms, czy nie, jak udekorowaA� witrynA� itd. a�� wyjaA�nia Marta Rymar. Dlatego urzA�dnicy na poczA�tku rozmawiajA�, ustalajA� wzajemne oczekiwania wobec reklamy, a pA?A?niej oferujA� fachowA� pomoc plastycznA�.

Reklama w przestrzeni publicznej kojarzy siA� przede wszystkim z tym, co widoczne. Problemem jest jednak rA?wnieA? to, co sA�yszalne. Reklama dA?wiA�kowa atakuje nas m.in. ze sklepA?w i restauracji. W Lublinie walkA� z takim procederem podjA�A� JA?zef SzopiA�ski jr., dziennikarz i dziaA�acz spoA�eczny. a�� Od pewnego czasu w lokalu, ktA?ry mieA�ci siA� na lubelskim deptaku, zaczA�A�a siA� pojawiaA� reklama dA?wiA�kowa a�� wA�aA�ciciel restauracji wywiesiA� gA�oA�nik i emitowaA� zapA�tlonA� reklamA�, ktA?ra zachA�caA�a do tego, A?eby wejA�A� do A�rodka. Parokrotnie przechodzA�c obok, wstA�powaA�em do lokalu i prosiA�em, A?eby A�ciszyA� uciA�A?liwA� dla przechodniA?w reklamA� a�� opowiada p. JA?zef. MenedA?er powiedziaA�, A?e jest innego zdania i nie sA�yszaA� od nikogo uwag, jakoby ta reklama miaA�a byA� uciA�A?liwa. Wtedy wyszedA�em i zarejestrowaA�em tA� reklamA� na noA�nik, po czym wrzuciA�em jA� do sieci z apelem do internautA?w: jeA�li przeszkadza ci ta reklama, to zgraj jA� na swA?j telefon komA?rkowy lub odtwarzacz, spotkajmy siA� okreA�lonego dnia, wejdA?my do restauracji i na umA?wione hasA�o wyemitujmy reklamA�. Niech menedA?er czy wA�aA�ciciel lokalu, ktA?rzy siedzA� w cichym wnA�trzu, doA�wiadczA� tego, czego doA�wiadczajA� przechodnie, bombardowani wciA�A? tym samym, zapA�tlonym przekazem. Ponadto p. SzopiA�ski jr. dodaje: PrzechodzA� obok i nikt mnie nie pyta, czy chcA� sA�uchaA� tej reklamy. To agresja dA?wiA�kowa.

Ostatecznie do happeningu nie doszA�o, co nie oznacza, iA? sprawa zakoA�czyA�a siA� poraA?kA�. W wyniku akcji facebookowej, podczas ktA?rej mieszkaA�cy deklarowali uczestnictwo w happeningu, i w wyniku odwiedzin straA?y miejskiej, ktA?ra wypisaA�a mandat wA�aA�cicielowi lokalu, wA�aA�ciciel postanowiA� wycofaA� siA� z tej reklamy a�� opowiada p. JA?zef. a�� Ta akcja miaA�a na mikroprzykA�adzie pokazaA�, A?e dA?wiA�k moA?e zanieczyszczaA�, a takA?e iA? prostymi metodami, jak bojkot konsumencki albo zbiorowe wyraA?enie sprzeciwu poprzez happening, moA?na zmusiA� wA�aA�ciciela lokalu do rezygnacji z takich zachowaA�.

Po sukcesie pomysA�odawca akcji otrzymaA� wiele sA�A?w podziA�kowaA�, ale i prA?A�b o pomoc w innych, podobnych sytuacjach. JA?zef SzopiA�ski jr. przypomina, A?e istniejA� narzA�dzia prawne pozwalajA�ce zaradziA� tego typu problemom, lecz o nich najczA�A�ciej nie wiemy. a�� StraA? miejska na poczA�tku nie interweniowaA�a, dopiero pod wpA�ywem dyskusji wyszukaA�a konkretny paragraf, ktA?ry daje moA?liwoA�A� reagowania w takich przypadkach. ZapowiedziaA�a, A?e siA�gnie po jeden z artykuA�A?w prawa ochrony A�rodowiska. Przewiduje on karA� grzywny za uA?ywanie instalacji nagA�oA�nieniowych w miejscach publicznych na terenie miast, z wyjA�tkiem rA?A?nych imprez czy demonstracji. To kwestia dobrej woli i chA�ci przeciwdziaA�ania takim problemom. OczywiA�cie druga rzecz to problem wA�aA�cicieli lokali, ktA?rzy sA� nastawieni wyA�A�cznie na zysk i kierujA� siA� tym, co im w krA?tkim terminie przyniesie korzyA�A�. Nie widzA�, A?e sA� czA�A�ciA� spoA�eczeA�stwa, A?e sA� zakorzenieni w jakiejA� spoA�ecznoA�ci a�� komentuje p. JA?zef.

Obywatelska aktywnoA�A� jest istotna, gdyA? zwraca uwagA� na istnienie problemu. MoA?e ona jednak wpA�ynA�A� wyA�A�cznie na pojedynczych reklamodawcA?w. Kompleksowe rozwiA�zanie problemu leA?y w kompetencjach instytucji publicznych, ktA?re powinny opieraA� siA� na dobrze funkcjonujA�cym prawie. RozwiA�zania muszA� byA� skuteczne i zgodne ze zdrowym rozsA�dkiem, aby umoA?liwiaA�y ochronA� A�adu przestrzennego przy zachowaniu prawa do reklamowania produktA?w i usA�ug.

Stowarzyszenie Miasto Moje a w Nim postuluje, aby zaczA�A� od podstaw i zdefiniowaA�, czym sA� przestrzeA� publiczna oraz reklama. a�� JesteA�my sto lat do tyA�u. Pierwsze prawo w USA byA�o spisywane na poczA�tku XX w. i juA? wtedy wprowadzono zasady, na jakich moA?na eksponowaA� reklamy w przestrzeni publicznej. U nas natomiast do dzisiaj trwa chaos reklamowy i prawny, wiA�c moA?na manewrowaA� pomiA�dzy rA?A?nymi ustawami. Nie zostaA�o przede wszystkim dobrze okreA�lone i spisane, czym jest przestrzeA� publiczna. Dzisiaj przestrzeA� publiczna nie najduje siA� w posiadaniu miasta, lecz jest podzielona na kilkadziesiA�t kawaA�kA?w i kaA?dy z nich naleA?y do kogoA� innego. Burmistrz czy prezydent nie jest stanie decydowaA� o przestrzeni swojego miasta a�� jednoznacznie stwierdza ElA?bieta Dymna. a�� Na poczA�tku naleA?y rozszerzyA� definicjA� przestrzeni publicznej, ktA?rA� stanowi, kolokwialnie mA?wiA�c, wszystko, co jest widoczne z ulicy. Wiele osA?b zarzuca nam, A?e a�zwchodzimya�? z naszymi postulatami na teren prywatny. Jednak na terenie prywatnym nie wszystko wolno. Nie moA?emy np. wieczorem gA�oA�no puszczaA� muzyki albo spalaA� odpadA?w w ognisku. Zanieczyszczenie wizualne to powaA?ny problem i jego rozwiA�zanie powinno dotyczyA� takA?e terenA?w prywatnych.

a�� Druga rzecz to zdefiniowanie reklamy a�� kontynuuje pani Dymna. a�� W dzisiejszym prawie reklama zewnA�trzna jest okreA�lona jako konkretny, fizyczny obiekt i w zaleA?noA�ci od tego, jak ten obiekt wyglA�da, stosuje siA� do niego rA?A?ne normy. WeA?my na przykA�ad billboard na sA�upie. JeA�li ten sA�up ma fundament wkopany w ziemiA�, trzeba uzyskaA� pozwolenie na budowA�. JeA�li ten sam fundament to klocek betonu stojA�cy na trawniku, to juA? takiego pozwolenia nie potrzeba. JeA�li do billboardu doczepi siA� kA?A�ka, staje siA� on pojazdem i moA?na parkowaA� go tam, gdzie billboardA?w stawiaA� nie moA?na. Takich trickA?w sA� dziesiA�tki. Oderwijmy reklamA� od jej fizycznego noA�nika, a zdefiniujmy jA� przez funkcjA�, czyli przekaz. WA?wczas bA�dzie niA� wszystko, co siA� pojawia w przestrzeni publicznej i ma charakter promocyjno-komercyjny, niezaleA?nie czy to reklama puszczana z gA�oA�nikA?w, billboard czy ulotka. Nie powinniA�my reklamy definiowaA� jako konkretnego przedmiotu, bo firmy wymyA�lA� coA� nowego.

JeA�li kwestia reklam bA�dzie nadal pozostawiona samowoli firm wykorzystujA�cych luki prawne i opieszaA�oA�A� urzA�dnikA?w, reklamy bA�dA� jeszcze mocniej ingerowaA� w przestrzeA� publicznA�. Sprzyja temu a�� niestety a�� swoista akceptacja tej sytuacji przez sporA� czA�A�A� spoA�eczeA�stwa, na co wskazujA� badania opinii publicznej. a�� Wiele osA?b uznaje, A?e reklamy dodajA� uroku, kolorytu, A?e sA� A�wiadectwem naszej przynaleA?noA�ci do kultury Zachodu. To oczywiste nieporozumienie a�� sfera reklam w miastach zachodnich jest znacznie bardziej uregulowana pod wzglA�dem iloA�ciowym, jakoA�ciowym i tematycznym. W naszym kraju istnieje przyzwolenie spoA�eczne na reklamA�, a przez wiA�kszoA�A� mieszkaA�cA?w np. reklama wielkogabarytowa nie jest postrzegana jako rodzaj plagi czy coA� niestosownego. Co prawda wiele osA?b ma poczucie chaosu i baA�aganu, ale pragmatycy mA?wiA�: a�zlepsza taka reklama niA? A�uszczA�cy siA� tynka�? a�� podkreA�la Grzegorz Buczek.

RA?wnieA? Lech KaczoA�, Prezes Izby Gospodarczej Reklamy ZewnA�trznej, uwaA?a, A?e porA?wnania z krajami Europy Zachodniej wypadajA� na naszA� niekorzyA�A�: SpoA�eczeA�stwa tych paA�stw sA� nauczone szacunku do wA�asnego otoczenia i architektury. Rzadko siA� zdarza, A?e ktoA� wpadnie na pomysA�, aby na wA�asnym balkonie wywiesiA� transparent a�zsprzedam albo wynajmA� mieszkaniea�? lub budowaA� wA�asne sieci noA�nikA?w, czA�sto byle jak ustawionych, czy obklejaA� np. pawilon handlowy rA?A?nego rodzaju przekazami informacyjnymi i reklamami handlowymi, bez A�adu i skA�adu. U nas caA�a masa wA�aA�cicieli rA?A?nych instytucji, np. bankA?w, obwiesza i zakleja caA�e okna fasadowe reklamami, co jest zupeA�nie bez sensu nawet z komercyjnego punktu widzenia, gdyA? powstaje dezinformacyjny miszmasz.

WA�adze brazylijskiego miasta Sao Paulo, nie mogA�c sobie poradziA� z chaosem w przestrzeni publicznej, wprowadziA�y caA�kowity zakaz reklamy. ZniknA�A�y wszystkie billboardy, szyldy i wywieszki. Ten radykalny krok byA� przesadA�, przyniA?sA� wiele niedogodnoA�ci rA?wnieA? mieszkaA�com oraz spowodowaA� wypA�aty wielomilionowych odszkodowaA� przez miasto. UmoA?liwiA� jednak urzA�dnikom unormowanie relacji zarA?wno z wielkimi agencjami reklamowymi, jak i z drobnymi przedsiA�biorcami w kwestii reklam a�zoutdoorowycha�?. Wypada mieA� nadziejA�, A?e cel ten rA?wnieA? w Polsce uda siA� osiA�gnA�A� a�� bez siA�gania do tak radykalnych i kosztownych rozwiA�zaA�.

Bartłomiej Grubich

(ur. 1985) – absolwent socjologii i filozofii (UAM). Obecnie mieszka w Poznaniu, choć wciąż przede wszystkim jest z Bydgoszczy. Uważa, że traci dużo czasu na rzeczy mniej istotne, że za dużo myśli i za mało działa, ale usilnie szuka dobrych proporcji pomiędzy tymi sprawami. Kontakt: bgrubich@interia.pl. Stały współpracownik „Nowego Obywatela”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>