GA�os z otchA�ani

Zima 2012 |

WA�pamiA�ci mojejA�wypA�ywa jeden zA�utworA?w Kielanda.

Ku schyA�kowi wspaniaA�ej uczty proszA� obecnego tam wirtuoza, aA?eby zechciaA� coA� zagraA�. Mistrz siadA� doA�fortepianu iA�zgrzytem przejA�A� obecnych a�� zaimprowizowaA� pieA�A� gA�odnycha��

Mam wraA?enie, A?eA�a�zPamiA�tniki bezrobotnycha�? bA�dA� dla wielu takim zgrzytem. AleA�niechaj idA� wA�A�wiat, choA�by miaA�y wywoA�ywaA� takie ciA�A?kie wraA?enie, niechaj budzA� sumienia ludzkie! Niechaj idA� wA�A�wiat te odgA�osy nA�dzy, ktA?raA�w chwili obecnej nie tylko uA�nas, aleA�i gdzie indziej rozsiadA�a siA� tak buA�czucznie a�� te podA?wiA�ki ciA�A?kich doA�wiadczeA�, aA�przede wszystkim gA�odu iA�chorA?b, te niedopowiedziane mA�ki cierpieA� moralnych, ktA?re tak obficie tkwiA� wA�sytuacji dzisiejszej. Liczba woA�ajA�cych oA�pomoc idzie wA�dziesiA�tki iA�setki tysiA�cy! AA�nie jest toA�sprawa zamkniA�ta tylko wA�obrA�bie chwili obecnej. Chodzi tam oA�przyszA�oA�A� naszA�, oA�to nie odrosA�e jeszcze odA�ziemi pokolenie, naA�ktA?rego barkach spocznA� kiedyA� losy kraju, aA�ktA?re dzisiaj nie dojada, podupada naA�zdrowiu, karA�owacieje iA�wyrodnieje. Albowiem, pomimo nA�dzy, dzieci rodzA� siA� obficie. RodzA� siA� iA�umierajA�! Traktuje siA� te narodziny jako dopust boA?y, ktA?ryA�wywoA�uje niekiedy westchnienie: ach! BoA?e zA�wysokiego nieba, nie daj juA? nikomu duA?ej rodziny, aby chodzili poA�ojczystej ziemi boso iA�gA�odno! AA�ojcom opadajA� bezwA�adnie rA�ce: powiA�a mi A?ona aA? dwoje dziecia�� PrzyzwyczaiA�em siA� juA? doA�dziecka, ktA?re miaA�o przyjA�A�, aleA�dwoje a�� tego siA� nie spodziewaA�em. SA�siedzi zA�suteryn mi gratulowali, aA�ja staA�em prawie oszoA�omiony, widzA�c caA�A� grozA� swego poA�oA?enia. A�ona wzrokiem jakby mi siA� tA�umaczyA�a, A?eA�nie jest temu winna. Rodzice korzA� siA� przedA�a�zwolA� niebaa�?, aA�dla niemowlA�cia nastajA� ciA�A?kie chwile doA�wiadczeA�: pierA� matki wyschniA�ta nie darzy dziecka pokarmem, naA�kupno mleka nie staA� rodzicA?w, dziecku wlewa siA� doA�ust czarne pomyje, ktA?re noszA� miano kawya�� MoA?e wybawi je A�mierA�, aA�jeA�li tego nie uczyni, krajowi przybA�dzie cherlak zeA�skutkami wygA�odzenia wA�ciele swoim naA�caA�e A?ycie. WA�rA?d ciA�A?kich doA�wiadczeA� nawet poA?ycie rodzinne ulega rozprzA�A?eniu: mA�A? opuszcza A?onA� iA�przemierza nieraz kraj caA�y, czy nie znajdzie zarobku. A�ona przyjmuje miejsce staA�ej posA�ugi lub wraca doA�swoich rodzicA?w. MaA�A?onkowie marzA� oA�wznowieniu wspA?lnego poA?ycia, gdyA�nastanA� lepsze czasy. Niekiedy A?ona zniecierpliwiona niedoA�A�stwem mA�A?a, a�zktA?ry nie umie znaleA?A� pracya�?, porzuca go iA�A?yje zA�mA�A?czyznA�, ktA?ryA�ma zarobek. ToA�rozejA�cie siA� maA�A?onkA?w, chwilowe lub staA�e, jest ostatnim ogniwem dA�ugiego pasma swarA?w iA�kA�A?tni. NA�dza materialna, zanik wiA�zi uczuciowych, niekiedy kompletne piekA�o! CzA�owiek marnieje. Marnieje fizycznie, marnieje duchowo. AA�poniewaA? najwiA�kszym bogactwem spoA�ecznym jest niewA�tpliwie istota ludzka, klA�ska dzisiejsza zastoju, tak chA�oszczA�ca jA� gA�odem iA�chorobami, tak szarpiA�ca jej nerwy iA�tak wroga subtelniejszemu poczuciu godnoA�ci osobistej, jest wielkim marnotrawieniem tego bogactwa.

AleA�w zastoju istnieje jeszcze inna strona, znaczenia pierwszorzA�dnego.

Chodzi oA�nastroje tA�umA?w dotkniA�tych klA�skA� bezrobocia.

Tam, wA�rA?d tych tA�umA?w odsuniA�tych odA�jedynego A?rA?dA�a utrzymania, jakim jest praca, zA�koniecznoA�ci narasta jakiA� osad stanA?w uczuciowych dotychczas nieznanych wcale albo nieznanych wA�takim napiA�ciu. KieA�kujA� tam poglA�dy mocnym zabarwione niezadowoleniem, aA�nieraz iA�chA�ciA� odwetu. NarastajA� iA�kieA�kujA� A?ywioA�owo zA�dnia naA�dzieA�, zA�tygodnia naA�tydzieA�. OddA?wiA�ki tych kieA�kowaA� rozbrzmiewajA� obficie wA�nadesA�anych pamiA�tnikach, oddA?wiA�ki tym rzetelniejsze, iA? gA�os zabiera czA�owiek, ktA?remuA�najczA�A�ciej obca jest umiejA�tnoA�A� przyoblekania swoich myA�li wA�barwne wyrazy, aA�nawet niekiedy wA�logiczny tok skojarzeA�. IA�wA�aA�nie toA�oddziaA�ywanie zastoju naA�umysA�y ludzkie, toA�rzeA?bienie przezeA� a�� zA�potulnego czA�owieka a�� zgorzkniaA�ego malkontenta, toA�kieA�kowanie tu iA�A?wdzie moA?liwoA�ci jakiegoA� odruchu zbiorowego, sA� sprawA� niezmiernie doniosA�A� zA�punktu ogA?lnospoA�ecznego. KaA?dy usiA�ujA�cy trzymaA� rA�kA� naA�pulsie A?ycia spoA�ecznego: mA�A? stanu, polityk partyjny, dziaA�acz spoA�eczny, powinien mieA� toA�w pamiA�ci swojej, A?eA�chwila taka jak dzisiejsza nie tylko doA�wiadcza ludzi nA�dzA� iA�gA�odem, aleA�nadto krzesze wA�jaA?niach ludzkich iskry rokoszu a�� A?ywioA�owo, samorzutnie wA�kaA?dej chwili ich ciA�A?kiego A?ywota. Dlatego a�zPamiA�tniki bezrobotnycha�?sA� nie tylko opowieA�ciA� majA�cA� ocknA�A� sumienia ludzkie, aleA�takA?e ksiA�A?kA� dla ludzi dbaA�ych oA�przyszA�oA�A�, dla politykA?w, dla mA�A?A?w stanu, aby wiedzieli, co tam wA�gA�A�bi narasta wA�duszach ludzkich. Niekiedy wyrazy tego narastania sA� mocno naiwne, niemal dziecinne, nieraz nawet zakrawajA� naA�niepowiA�zany beA�kot, naA�odruch emocjonalny wA�jednym wykrzykniku zawarty, aleA�swojA� drogA� sA� wyrazami czegoA�, co chociaA? nie zawsze dorzeczne, staje siA� przecieA? wyznaniem tysiA�cy.

AleA�zanim podejmiemy sprawA� tych nastrojA?w, warto poznaA� tych, ktA?rzyA�sA� wyrazicielami tych stanA?w, jak rzekliA�my raczej emocjonalnych niA? jasno sformuA�owanych.

WA�a�zPamiA�tnikacha�? doszli doA�gA�osu rA?A?ni ludzie: mocno religijni iA�zdecydowani ateusze, osobistoA�ci oA�duA?ej wrodzonej inteligencji iA�pA?A�analfabeci, duchy niespokojne A?A�dne wciA�A? nowych wraA?eA� iA�oportuniA�ci zA�urodzenia, godzA�cy siA� zA�losem swoim iA�z kaA?dA� sytuacjA�. SA� wA�tej gromadzie wyznawcy rA?A?nych stronnictw, aA�obok nich inni, zupeA�nie obojA�tni naA�sprawy ogA?lniejsze. RA?A?nobarwna mozaika typA?w! IA�tak samo unosi siA� nadA�nimi zA�oA?ona atmosfera zapatrywaA� iA�nastrojA?w, acz bardzo jednolita przy gA�A�bszym wejrzeniu. WA�tym rozbiorze poczesne miejsce naleA?y siA� tym, ktA?rzyA�zaliczajA� siebie doA�tej lub innej partii, aA�wiA�c bezrobotnym, ktA?rzyA�majA� jakiA� wyrobiony poglA�d naA�stosunki spoA�eczne lub raczej jakieA� uA�omki sformuA�owanych aspiracji. Albowiem oA�konsekwentnej caA�oA�ci powiA�zanych zapatrywaA� wyjA�tkowo moA?e byA� mowa wA�rA?d tego grona osA?b, ktA?re nadesA�aA�y doA�Instytutu Gospodarstwa SpoA�ecznego swoje wynurzenia. AleA�rA?A?nego znaku a�zpartyjnicya�? sA� wA�nieznacznym odsetku, nawet bardzo nieznacznym. RdzeA� pamiA�tnikA?w tworzA� zwyczajni A�miertelnicy, moA?e A?ywiA�cy jakieA� A?ywsze sympatie dla haseA� tego lub innego stronnictwa, aleA�nie idA�cy wA�A?adnym ordynku partyjnym, aA�wiA�c majA�cy swoje wA�asne drogi myA�lenia, swoje wA�asne zapatrywania iA�nawet wA�asne A�rodki zaradcze naA�poskromnienie kryzysu a�� naiwne, nieraz bardzo naiwne, ale, jeszcze raz powtarzamy, wA�asne bez jakiegokolwiek stempla partyjnego. AA�w tejA�gromadzie bezksztaA�tnej sA� niektA?rzy jako tako oczytani, aleA�znowu ci stanowiA� niewielki odsetek, wiA�kszoA�A� zaA� nie grzeszy ani umiejA�tnoA�ciA� zdawania sobie sprawy zA�natury tejA�klA�ski, jaka ich dotknA�A�a, ani potrzebA� gA�A�bszego wnikniA�cia wA�jej istotA�. Nie winniA�my temu siA� dziwiA�. [a��] Wiele spoA�rA?d osA?b, ktA?re nadesA�aA�y pamiA�tniki, odczuwa tA� A?ywioA�owoA�A� klA�ski, aleA�nadaje jej charakter jakiegoA� fatum a�� widzA� wA�niej dopuszczenie boA?e iA�w bezwA�adnej rozpaczy opuszczajA� rA�ce. AleA�przecieA? zrozumienie istoty kryzysu iA�jego A?rA?deA� jest rzadkie nawet wA�rA?d osA?b bardziej wyksztaA�conych spoA�rA?d inteligencji! Jest rA?wnieA? rzadkie pomiA�dzy naszymi pamiA�tnikarzami. BA�dA? co bA�dA? kryzys jest ostatecznie dzieA�em rA�k ludzkich poA�omacku plA�czA�cych siA� iA�poruszajA�cych wA�rA?d bezplanowej anarchii wA�sferze produkcji. AleA�jego wyA�adowanie siA�, jego przebiegi stale posA�ugujA� siA� A�wiadomA� dziaA�alnoA�ciA� ludzi. WA�aA�nie tych ludzi stawia siA� zwykle podA�prA�gierz jako sprawcA?w iA�winowajcA?w. A�ywioA�owe, A�lepe potA�gi anarchii gospodarczej rozpA�ywajA� siA� wA�ludziach, zostajA� przetA�umaczone naA�czyny woli ludzkiej, naA�skutki ich A�wiadomoA�ci.

Takie stanowisko zajmujA� zazwyczaj nasi pamiA�tnikarze.

MyA�l ich wA�uA�ciskach ciA�A?kiej rzeczywistoA�ci pracuje a�� naiwna, niepogA�A�biona.

Rzecz ciekawa, uA�wielu daje siA� wyczuwaA� jakiA� A?al, niekiedy niejasny, jak gdybyA�zamglony, aA�niekiedy wyraA?ny, doA�NiepodlegA�ej Polski, iA? pozwala naA�sroA?enie siA� takiej klA�ski: wA�gA�owie nie moA?e im siA� pomieA�ciA�, aA?eby ta NiepodlegA�a nie zdoA�aA�a ukrA?ciA� kryzysu. CzA�A�ciej jednak szuka siA� winowajcy wyraA?niej skrystalizowanego, aA�wiA�c czyjejA� zA�ej woli, ktA?raA�przyczyniA�a siA� doA�rozpanoszenia siA� kryzysu, aA�w kaA?dym razie sprawiA�a, iA? nie ma wystarczajA�cej pomocy zbiedzonym ludziom wA�tej ciA�A?kiej potrzebie, albo A?eA�pomoc, oA�ile istnieje, jest powolna, niedostateczna, niedbaA�a. Winowajcami sA� przede wszystkim przemysA�owcy, ktA?rzyA�wypowiedzieli pracA�. Poprzez pamiA�tniki wije siA� nieustajA�ca skarga naA�niesprawiedliwy sposA?b dokonywania redukcji: zwalnia siA� nie tych, ktA?rzyA�najmniej potrzebujA� zarobku, aleA�tych, ktA?rzyA�nie byli dostatecznie czoA�obitni iA�potulni lub nie mieli a�zplecA?w zaA�sobA�a�?. PozostajA� przy pracy tacy, ktA?rzyA�majA� grunty iA�sklepy, pozostajA� mA�odociani, aA�tymczasem ojcowie licznej rodziny sA� odsuniA�ci odA�zarobku. Niekiedy pozostaje dziewczyna, poniewaA? zA�oA?yA�a daninA� zeA�swoich wdziA�kA?wa�� Oto pierwsze A?rA?dA�o obrachunkA?w bezrobotnego a�� zeA�swoim przedsiA�biorcA�, obrachunkA?w odbywajA�cych siA� wA�izdebce poszkodowanego wA�jego rozmyA�laniach wA�rA?d ciszy nocnej, wA�jego rozmowach zA�A?onA�, wA�jego A?alach przedA�towarzyszami niedoli. Zarzuty czepiajA� siA� naA�razie jednej osoby, tj.A�pryncypaA�a, ktA?ryA�wymA?wiA� miejsce, aleA�w zetkniA�ciu zA�innymi poszkodowanymi tak samo dotkniA�tymi redukcjA� iA�tak samo pielA�gnujA�cymi wA�sercu swoim A?al naA�razie tylko doA�swego pryncypaA�a rzecz A?ywioA�owo, samorzutnie przybiera charakter ogA?lniejszy, klasowy. CzA�owiek zaczyna, A?eA�tak powiemy, chwytaA� zA�powietrza nastrA?j oA�takim zabarwieniu. Te nowe pierwiastki poczynajA� siA� nie tyle zA�samej nA�dzy, aleA�z rozwaA?aA�, zA�rozmA?w oA�niej. ZwA�aszcza dojrzewajA� tam, wA�rA?d dA�ugich wystajA�cych ogonkA?w przedA�rA?A?nymi instytucjami pomocy. Ach te ogonki!a�� Ludzie wystajA� gA�odni, nieufni, zdenerwowani, toczA� siA� rozmowy, rozbrzmiewajA� A?ale. Uczestnik tych zborA?w odchodzi stamtA�d zA�uA�amkami filozofii klasowej, zA�wrogoA�ciA� dla komitetA?w pomocy. AA�te komitety, te instytucje pomocy!a�� ToA�inni winowajcy. [a��]

IA�wreszcie jeszcze jeden winowajca, zresztA� rzadziej wysuwany. SA� toA�organizacje paA�stwowe. Ten iA�A?w zwraca siA� zA�proA�bA� oA�pracA� doA�wA�adz rA?A?nej instancji odA�najniA?szych doA�najwyA?szych. Patrzy siA� tam naA�paA�stwo jako naA�potA�gA�, ktA?raA�na wszystko ma A�rodki, wszystkiemu moA?e zaradziA�. AA�poniewaA? paA�stwo jest rA?wnieA? bezradne iA�bezsilne, rodzi siA� A?al doA�niego iA�do NiepodlegA�ej Polski. Jak toA�w Polsce nie ma miejsca dla chcA�cych pracowaA�! Czy Polska nie jest niepodlegA�a! AA�zwA�aszcza takie A?ale wystA�pujA� wA�postaci napiA�tej uA�tych, ktA?rzyA�orA�A?nie walczyli oA�PolskA�1, aA�obecnie znaleA?li siA� bez pracy. AA�jest ich przeszA�o 15% wA�rA?d naszych pamiA�tnikarzy. AA�pomiA�dzy nimi sA� tacy, ktA?rzyA�poszli naA�obronA� kraju odA�warsztatu zarobkowego lub odeA� zostali powoA�ani doA�wojska a�� aA�gdy wrA?cili, bez ogrA?dek odmA?wiono im pracya��

WinowajcA?w wiA�c jest co niemiara.

WinowajcA?w, ktA?rzyA�niekiedy sA� coA� winni, aleA�najczA�A�ciej sA� bezsilni wobec podmuchA?w huraganu gospodarczego. Im wyrobienie spoA�eczne pamiA�tnikarza jest mniejsze, tym wiA�cej rozbrzmiewa skarg przeciw poszczegA?lnym osobom, tym namiA�tniej sA� piA�tnowane jako sprawcy sytuacji obecnej. IA�tylko uA�niewielu wystA�puje A�wiadomoA�A�, A?eA�klA�ska tkwi nie wA�osobach, nie wA�poszczegA?lnych instytucjach, nie wA�dobrej lub zA�ej czyjejA� woli, aleA�w anarchii dzisiejszej produkcji, wA�bezplanowoA�ci dzisiejszego gospodarstwa spoA�ecznego, znajdujA�cego siA� wA�rA�kach przedsiA�biorstw prywatnych.

Wzbiera wiA�c powA?dA? utyskiwaA�, urasta wA�napiA�ciu A?al, zA�wolna nabierajA�cy charakteru klasowego, potA�A?nieje niechA�A� ku okupionej tylu ofiarami NiepodlegA�ej Polsce, aA�w koA�cu kieA�kujA� moA?liwoA�ci rA?A?nych dreszczA?w, przynajmniej dreszczA?w miejscowych. AA�w tym zamA�cie niejasnych stanA?w, rozgoryczonych myA�li, tego szukania winowajcA?w silnym tA�tnem uderza tA�sknota doA�utraconej pracy iA�jej idealizowanie.

Oto wiA�zanka takich wynurzeA�:

a��WszA�dzie iA�zewszA�d pA�ynA� skargi ludu, dotkniA�tego bezrobociem, tA�umnie iA�gromadnie skarga A�A�czy siA� wA�jedno wielkie, rozpaczliwe woA�anie: Pracy! Pracy nam dajcie!

a��Robotnik pracowaA�by chA�tnie, gdybyA�zaofiarowano mu zamiast jaA�muA?ny pracA� zaA�sprawiedliwA� zapA�atA�.

a��Bez pracy nikczemniejA� dusze, A�amiA� siA� charaktery. OA�pracA� wiA�c woA�am zA�gA�A�bi serca, oA�pracA� dla siebie iA�tych tysiA�cy innych bezrobotnych, ktA?rzyA�pracowaA� sA� zdolni doA�niej, aleA�nie majA� sposobu naA�jej zdobycie. Witaj jutrzenko pracy!

a��Nie chcA� zapomogi ni wsparcia a�� dajcie mi pracy!

a��OA�kiedyA? siA� skoA�czA� te nasze mA�czarnie? Kiedy wreszcie przestaniemy byA� nA�dzarzami my wszyscy, ktA?rzyA�przecieA? mamy zdrowe iA�mA�ode rA�ce doA�pracy, zA�ktA?rej moglibyA�my A?yA� jak ludzie? OA�kiedyA? znA?w zaryczA� syreny fabryki, byA�oznajmiA�, A?eA�jest praca? Kiedy toA�nastA�pi, kiedya�� OA�bA�ogosA�awiona praca, praca, praca!

***

DoA�konkursu stanA�A�o 774 bezrobotnych: jeden uczestnik przypada naA�400 zarejestrowanych bezrobotnych.

Liczba uczestnikA?w jest powaA?na, tym bardziej, iA? ta gromada powstaA�a samorzutnie wA�rA?A?nych zakA�tkach kraju, iA�to spomiA�dzy osA?b, ktA?re siebie nigdy nie oglA�daA�y.

Wolno wiA�c siA� spodziewaA�, iA? ogA?A� tych pamiA�tnikA?w posiada charakter dostatecznie przedstawienniczy, A?eA�uA?yjemy starego wyraA?enia zamiast dzisiejszego a�zreprezentatywnya�?.

NasuwajA� siA� jednak rA?A?ne zastrzeA?enia co doA�wagi tego przedstawiennictwa.

PoA�pierwsze wA�rA?d bezrobotnych, ktA?rzyA�stanA�li doA�konkursu, wielu mogA�o ulec zA�udnej pokusie, A?eA�ten uzyska nagrodA�, kto przeszedA� najciA�A?sze doA�wiadczenia, iA�dlatego przedstawiali swA?j los beznadziejniej niA? byA�o wA�rzeczywistoA�ci. Istotnie, moglibyA�my wskazaA� kilka pamiA�tnikA?w, zA�ktA?rych wA�caA�ej peA�ni wyziera chA�A� wzruszenia czytelnika a�� moA?e ktoA� litoA�ciwy poA�pieszy zA�pomocA�a�� AleA�opowieA�ci robione rzucaA�y siA� odA�razu wA�oczy swojA� nienaturalnoA�ciA�. WypadA�o nam odrzuciA� dwa opowiadania, niby nowele, ktA?re niezrA�cznym mnoA?eniem sytuacji ciA�A?kich iA�ponurych, aA�do tego niedorzecznych, dawaA�y zamiast rzeczywistoA�ci jej karykaturA�. SA� toA�jednak wyjA�tki. Ludzie pracy fizycznej nie sA� przyzwyczajeni doA�chodzenia naA�szczudA�ach iA�nawet gdybyA�chcieli nakA�adaA� sztuczne barwy, poczucie prawdy bierze gA?rA�, aA�obraz kreA�lony staje siA� rzetelnym odtworzeniem tego, co byA�o. Przesady nie byA�o! IA�nie byA�o takA?e tego, czego obawiaA� siA� jeden zA�bezrobotnych: WA�ankiecie a�� pisaA� a�� weA?mie udziaA� nieliczna garstka bezrobotnych, umiejA�cych siA� wysA�owiA� wA�piA�mie, iA�ci nie opiszA� wszystkiego, nie opiszA� dokA�adnie swej nA�dzy, gdyA?A�w naturze Polaka leA?y hardoA�A�, ktA?raA�wyraA?a siA� wA�przysA�owiu: Trzy dni wodA� krasiA�, aA�o biedzie nie daA� poA�sobie znaczyA�. AA�Litwini oA�Polakach (aA�wA�aA�ciwie Polacy naA�Litwie) tak mA?wiA�: Koroniarz, psia krew, trzy dni nie je, aA�jeszcze wykaA�aczkA� wA�zA�bach dA�ubie. GdybyA�jednak ci oficjalni bezrobotni chcieli opisaA� swe zmagania siA� zA�ciA�A?kA� swojA� sytuacjA�, toA�burA?uazja miaA�aby taki obraz, A?eA�piekA�o dantejskie zbladA�oby przy nim. Ta ankieta uchyli tylko skromny rA�bek tajemnicy a�� bezrobocia. Obawy pA�onne! Wielu jA�A�o siA� piA?ra nie poA�to, byA�otrzymaA� nagrodA�, lecz aA?eby wyspowiadaA� siA� zeA�swoich utrapieA�, jak ktoA� wA�ciA�A?kim zmartwieniu pA�acze, aby siA� wypA�akaA�. NiektA?rzy nie tylko opowiadajA� oA�swoich upokorzeniach, aleA�spowiadajA� siA� takA?e zA�chwilowych pomysA�A?w zbrodniczych, przyznajA� siA� doA�czynA?w, ktA?re bA�dA? co bA�dA? nie przynoszA� zaszczytu, acz ktA?re nA�dza caA�kowicie uniewinnia. [a��]

NiewA�tpliwie pamiA�tniki pochodzA� odA�pracownikA?w podA�wzglA�dem ruchliwoA�ci umysA�owej bA�dA�cych wA�swoim otoczeniu powyA?ej A�redniego poziomu iA�moA?e dlatego wraA?liwszych naA�swA?j stan iA�nA�dzA�, naA�swoje upokorzenia. Przy tym wA�przewaA?ajA�cej wiA�kszoA�ci zabrali gA�os ludzie, ktA?rzyA�umieli pracowaA� iA�chcieli pracowaA�, aleA�ktA?rych kryzys wyrzuciA� naA�bruk, sA�owem wA�aA�ciwi bezrobotni. Wprawdzie jest nieco pamiA�tnikA?w odA�ludzi nierobotnych, odA�A�azikA?w, ktA?rzyA�czA�A�ciej byli bez pracy, niA? pracowali a�� opowieA�ciami swymi urozmaicili treA�A� plonu konkursowego, aleA�bynajmniej nie zajA�li podA�wzglA�dem liczby miejsca jako tako poczesnego. Zabrali wiA�c gA�os rA?A?ni ludzie oA�rA?A?nej wartoA�ci iA�rA?A?nym temperamencie. Swoimi przyczynkami wydali stanowczo chlubne A�wiadectwo naszej warstwie pracujA�cej, aA�jednoczeA�nie wykazali, iA? sA� tam talenty nieA�wiadome, iA? sA� nimi. Niechaj ogA�aszane przez nas przyczynki poniosA� wiadomoA�A� oA�ich niedoli, oA�wzlotach ich ducha iA�marzeniach, oA�sposobie ujmowania drA?g A?ycia iA�borykania siA� zA�losem swoim. Nie krA�powaliA�my ich treA�ci A?adnymi ograniczeniami a�� spoA�eczeA�stwo weA�wA�asnym dobrze zrozumianym interesie powinno wiedzieA�, co ci gA�odni czujA� iA�myA�lA�. PamiA�tniki te toA�przecieA? cios zrozpaczonych, zdenerwowanych, rozA?alonych! [a��]

GA�A?d iA�nA�dza byA�y A?rA?dA�em, zA�ktA?rego myA�l oA�pamiA�tnikach siA� poczA�A�a. Drukujemy obecnie 57 przyczynkA?w, ktA?re wA�aA�nie treA�ciA� swojA� wysunA�A�y siA� naA�stanowisko poczesne. OdA�funduszA?w, jakimi Instytut bA�dzie rozporzA�dzaA�, zaleA?y, czy wyjdA� dalsze tomy iA�kiedy. PozostaA�o przecieA? jeszcze 717 pamiA�tnikA?w! SwojA� drogA� iA�ten tom poczA�tkowy a�� moA?e jedyny! a�� uwypukla wA�caA�ej peA�ni ciA�A?kie chwile, jakie przeA?ywa Polska bezrobotna a�� sytuacje sA� ostre, jaskrawe wA�swojej posA�pnej rzeczywistoA�ci. A�w zbiorowy obraz a�� obraz nA�kanej klA�skA� bezrobocia wielkiej rzeszy istot ludzkich a�� stworzyA�y swoim wysiA�kiem zbiorowym setki rA�k, ktA?re nadesA�aA�y doA�Instytutu opowieA�A� oA�swojej nA�dzy. WA�pierwszej chwili tym znA�kanym, zrozpaczonym pragnA�liA�my poA�wiA�ciA� ksiA�A?kA�. AleA�zrozumieliA�my, iA? taka dedykacja byA�aby jedynie szyderstwem zA�ich nA�dzy a�� im potrzeba nie takiego hoA�du czoA�obitnego, aleA�pracy, owej ,,bA�ogosA�awioneja�? pracy, iA�jeszcze raz pracy!..

Przypis:

  1. SpoA�rA?d 774 pamiA�tnikarzy (wA�tej liczbie sA� iA�kobiety) 121 walczyA�o wA�latach 1918a��1921 oA�NiepodlegA�A� PolskA�, aA�nadto 28 sA�uA?yA�o wA�formacjach polskich wA�latach 1914a��1918 (wA�tej liczbie byA�o 17, ktA?rzyA�uczestniczyli pA?A?niej wA�walkach lat 1918a��1921). PomiA�dzy tymi 121 bojownikami jest 62 ochotnikA?w doA�wojska zA�dobrej woli, 9 powstaA�cA?w A�lA�skich, 6 ochotnikA?w doA�wojska, aA�pA?A?niej doA�powstania A�lA�skiego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>