Chora praca w służbie zdrowia. Wyniki badań na temat outsourcingu usług porządkowych w szpitalach publicznych

·

Chora praca w służbie zdrowia. Wyniki badań na temat outsourcingu usług porządkowych w szpitalach publicznych

·

 

Ośrodek Myśli Społecznej im. Ferdynanda Lassalle’a od lipca 2017 r. do czerwca 2018 r. badał sytuację zatrudnieniową pracowników niemedycznych (głównie salowych) z firm zewnętrznych. Ogólnopolskiemu badaniu poddano 32 szpitale publiczne, koncentrując się na usługach porządkowych. Pełny raport z badania ukaże się w październiku 2018 r., a w niniejszym tekście przybliżono kilka ważniejszych wątków.

Ograniczone zaufanie zamawiających do outsourcingu

Wśród 32 zbadanych szpitali można wyróżnić trzy rodzaje instytucji ze względu na przyjęty model wywiązywania się z zadania utrzymania czystości. Podział ten dostarcza bardzo ciekawych informacji co do rzeczywistej opinii kupujących usługi porządkowe o outsourcingu.

Do pierwszej grupy należą szpitale stosujące outsourcing na terenie wszystkich swoich obiektów. Jest ich 12. Do drugiej grupy należą szpitale dysponujące wyłącznie własną obsługą, która odpowiada za utrzymanie czystości na całej powierzchni. Jest ich 10. Trzecią grupą, zasługującą na szczególną uwagę, są instytucje, które nie powierzają firmom do sprzątania pewnych powierzchni, stosują natomiast outsourcing tylko w odniesieniu do niektórych części. Należy do tej grupy 10 następujących instytucji z całej Polski:

  1. Wojewódzkie Wielospecjalistyczne Centrum Onkologii i Traumatologii im. Mikołaja Kopernika w Łodzi.
  2. Mazowiecki Szpital Wojewódzki w Siedlcach.
  3. Wojewódzki Specjalistyczny Szpital Dziecięcy w Olsztynie.
  4. Samodzielny Publiczny Wojewódzki Szpital Chirurgii Urazowej im. dr. Janusza Daaba w Piekarach Śląskich.
  5. Wojewódzki Szpital Rehabilitacyjny dla dzieci w Jastrzębiu-Zdroju.
  6. Mazowiecki Szpital Bródnowski w Warszawie Sp. z o.o.
  7. Samodzielny Publiczny Specjalistyczny Psychiatryczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Suwałkach.
  8. Wojewódzki Szpital Zespolony w Elblągu.
  9. Szpital Wojewódzki im. Mikołaja Kopernika w Koszalinie.
  10. Zachodniopomorskie Centrum Onkologii w Szczecinie.

Jakie argumenty przemawiały za tym, aby zlecić firmom zewnętrznym sprzątanie jedynie części powierzchni szpitalnych? Czy obszary, które wydzielono do sprzątania własnemu personelowi, są w różnych szpitalach podobne? Co ten podział mówi nam na temat poglądu kupujących usługi sprzątania w kwestii outsourcingu?

Punktem wyjścia do odpowiedzi na te pytania niech będzie przykład Mazowieckiego Szpitala Wojewódzkiego w Siedlcach. Personel zewnętrzny odpowiada w nim za utrzymanie czystości na wszystkich powierzchniach, z wyłączeniem obiektu apteki szpitalnej. Urzędniczka instytucji następująco uzasadniła to rozwiązanie: „Sami sprzątamy aptekę szpitalną swoimi pracownikami. Tam musi być inny nadzór, bo tam są leki. Jest dostęp do leków psychotropowych i terapeutycznych, do leków robionych, a więc reżim sanitarny jest inny, wyższy. Poza tym panie sprzątające są wykorzystywane do innych celów. Na przykład pomagają też przy rozładunku materiałów na półkach. Ta nasza osoba jest cały czas pod ręką jak coś trzeba przynieść, zanieść, uzupełnić w recepturze. Musimy mieć na uwadze, że osoby z firmy nie byłyby wykorzystane w 100% w razie takiej potrzeby”.

Podobne argumenty padały również w pozostałych szpitalach utrzymujących podział na pracowników własnych i zewnętrznych. Prawidłowość, która ma miejsce we wskazanych instytucjach, jest taka, że nie stosuje się outsourcingu w odniesieniu do powierzchni, w których panują szczególne zasady higieny (np. na salach operacyjnych, w aptekach), a ponadto zajmowanych przez dyrektorów i kadry administracyjne. Jedynym wyjątkiem jest Wojewódzki Szpital Rehabilitacyjny dla dzieci w Jastrzębiu-Zdroju, w którym piętro zajmowane przez dział administracyjny, w tym przez dyrektora, jest sprzątane przez firmę zewnętrzną, natomiast piętro z salami, gdzie leżą dzieci, jest sprzątane przez własną obsługę w trosce o bezpieczeństwo małych pacjentów.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że podobne podziały zaobserwowano również w urzędach wojewódzkich i marszałkowskich oraz na uczelniach wyższych i w sądach okręgowych. W raporcie opublikowanym przez Ośrodek Myśli Społecznej im. F. Lassalle’a w 2016 r. wskazywano na świadomość zamawiających co do ryzyka związanego z jakością usług oferowaną przez firmy zewnętrzne. Na przykład w budynku Biblioteki Głównej Uniwersytetu Warszawskiego pracownice własne sprzątały gabinety pracowników, natomiast pracownice zewnętrzne – korytarze i toalety. Uniwersytet Medyczny w Poznaniu powierzał ciągi komunikacyjne do sprzątania firmom zewnętrznym, a gabinet Rektora własnym pracownicom. Trudno o bardziej dobitny przykład nieufności wobec outsourcingu niż Politechnika Opolska, która zleciła sprzątanie wszystkich budynków, poza Rektoratem i Pionem Kanclerza. Na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza budynek rektoratu sprzątany jest przez własne pracownice – z wyjątkiem gabinetu rektora. Sąd Okręgowy w Poznaniu powierzył świadczenie usług sprzątania firmie zewnętrznej na wszystkich piętrach, poza częścią trzeciego, gdzie urzędują prezes i dyrektor. Podobnie Urząd Wojewódzki w Szczecinie powierzył świadczenie usług sprzątania w gabinetach, poza gabinetami dyrektora generalnego oraz wojewody. Mazowiecki Urząd Wojewódzki był natomiast za dnia sprzątany przez własne pracownice, natomiast po południu – przez zewnętrzne.

O krytycznym myśleniu o outsourcingu świadczy również decyzja Samodzielnego Publicznego Wojewódzkiego Szpitala Chirurgii Urazowej im. dr. Janusza Daaba w Piekarach Śląskich z dnia 15 października 2016 r. Ogłosił on wówczas przetarg na świadczenie usług sprzątania, stawiając następujące wymaganie: „Na podstawie art. 29 ust. 3a ustawy Pzp Zamawiający wymaga, aby pracownicy wykonujący czynności opisane w załączniku nr 11 na bloku operacyjnym oraz w administracji zatrudnieni byli na podstawie umowy o pracę w rozumieniu przepisów Kodeksu pracy”.

Dopiero w następnym przetargu szpital wymagał zatrudnienia na umowach o pracę wszystkich pracowników, a nie tylko tych, którzy sprzątają powierzchnie najistotniejsze z punktu widzenia urzędników. Utrzymywanie przez szpitale podziału na własny personel i personel zewnętrzny, a także stosowanie wyłączeń spod outsourcingu w odniesieniu do powierzchni kluczowych z punktu widzenia instytucji, jest bardzo znaczące i wymowne. Stojące za tymi podziałami podejrzenia bądź wiadomości o zagrożeniach związanych z outsourcingiem stawiają pod dużym znakiem zapytania zasadność stosowania tego rozwiązania na innych obszarach szpitalnych.

Biedne pracujące

Brak godziwych wynagrodzeń jest podstawowym problemem, na który uskarżają się panie sprzątające. Wszystkie zbadane pracownice z firm zewnętrznych pracujące na umowach o pracę otrzymują wynagrodzenia równe pensji minimalnej, tj. 2100 złotych brutto, a więc nie więcej niż 1530 złotych netto. Z własnych kieszeni ponoszą one koszty dojazdów do pracy, zwykle ok. 100 złotych. Oznacza to, że w rzeczywistości za 160 godzin ciężkiej i odpowiedzialnej pracy fizycznej dostają „na rękę” zaledwie 1400 złotych na życie. W żadnej ze zbadanych firm zewnętrznych, które świadczą usługi na rzecz szpitali, nie funkcjonuje Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych. Outsourcowane pracownice nie mogą liczyć na nagrody jubileuszowe, odprawy dla osób przechodzących na emerytury, premie, trzynaste pensje, tzw. wczasy pod gruszą, dodatki z okazji świąt, prawo do skorzystania z niskooprocentowanych pożyczek w zakładzie pracy.

Pracownice zatrudnione bezpośrednio przez szpitale również w każdym z 10 z nich zarabiają najniższą krajową, jednak w każdym istnieje Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych. Dzięki temu panie mogą liczyć na dodatkowe środki pieniężne z części wyżej wymienionych rozwiązań. Wskutek tego różnice w zarobkach między własnym personelem a pracownikami zewnętrznymi różnią się miesięcznie kwotami rzędu 100 złotych. Należy zauważyć, że w czasie transformacji ustrojowej w Polsce degradacji ekonomicznej doświadczał zarówno własny personel sprzątający szpitale, jak i personel będący w firmach zewnętrznych, lecz zdecydowanie gorsza sytuacja dotyczy drugiej grupy. Outsourcowane salowe są w grupie najniżej zarabiających zawodów w Polsce.

Sytuacja pań zatrudnionych bezpośrednio przez szpitale ulegnie w najbliższych latach pewnej poprawie. W sierpniu 2017 r. została przyjęta ustawa regulująca sposób ustalania podwyżek w służbie zdrowia. Zgodnie z jej zapisami, płace w tym sektorze będą podwyższane do końca 2021 r. Personel niemedyczny został pominięty w pierwotnej wersji ustawy, na nierówne potraktowanie pracowników służby zdrowia zwrócił jednak uwagę prezydent Andrzej Duda. W lipcu 2017 r. podpisał ustawę o podwyżkach, a następnie skierował list do ówczesnego szefa resoru Konstantego Radziwiłła z następującą uwagą: „Wprowadzenie regulacji obejmującej swoim zakresem tylko niektóre grupy stwarza ryzyko narastania konfliktu wśród personelu, który, będąc zatrudniony w tym samym miejscu, otrzymuje wynagrodzenie w oparciu o inne zasady”.

Interwencja prezydenta, a także zabiegi NSZZ „Solidarność”, odniosły skutek i w 2018 r. wprowadzono nowelizację ustawy, obejmując nią również salowe. Zmiana ta pozytywnie wpłynie więc na sytuację bezpośrednich pracownic szpitala, lecz przepaść ekonomiczna między nimi a pracownicami outsourcowanymi ulegnie zwiększeniu.

Salowa – to brzmiało dumnie

„Lekarz, pielęgniarka i salowa to były w dawnych czasach trzy najważniejsze osoby na oddziałach” – powiedziała jedna salowa, która pracuje w tym charakterze od 1988 r. Pracownica z sentymentem wspominała czasy, gdy bycie salową było powodem do dumy. W zbadanych szpitalach do mniejszości należą już sytuacje, gdy określa się salowymi panie sprzątające oddziały. W większości nazywa się je sprzątaczkami, pracownikami serwisowymi, pomocą szpitalną i robotnikami gospodarczymi. Nawet na poziomie nazewnictwa nastąpiło w ocenie pań sprzątających obniżenie rangi tego zawodu. Ponadto wśród samych salowych istniał dawniej ze względu na staż pracy podział na salową i starszą salową, wiążący się ze zróżnicowanymi zarobkami. Ten podział już jednak nie funkcjonuje i każda nowo przyjmowana pracownica otrzymuje ten sam tytuł oraz pensję, co osoby z większym stażem pracy oceniają jako niesprawiedliwe.

Przed transformacją ustrojową salowe były bezpośrednio podległe służbowo pielęgniarce oddziałowej. Spoczywały na niej następujące obowiązki związane z podległym zespołem salowych: ustalanie grafiku, ustalanie zakresu obowiązków, nadzór.

Wskutek zastosowania outsourcingu ta relacja służbowa między salowymi i pielęgniarkami już nie zachodzi. Za grafiki, zakres obowiązków i nadzór nad personelem sprzątającym odpowiadają bowiem pracownicy z firm zewnętrznych. Zerwanie więzi służbowej nastąpiło jednak również w 8 szpitalach, które posiadają własną obsługę porządkową. Panie nie podlegają już w nich „pod pielęgniarki”, a głównie pod Sekcje Higieny Szpitalnej. Zaledwie w 2 z 10 szpitali salowe podlegają bezpośrednio pielęgniarkom oddziałowym. Odkąd w szpitalach nastąpiło zerwanie służbowej więzi salowych i pielęgniarek, te pierwsze nie czują się już traktowane przez drugie z takim szacunkiem jak dawniej. Poczucie degradacji zawodowej wynika również ze zmian prawnych. W zarządzeniu Ministra Zdrowia z 1999 r. w tabeli zaszeregowania stanowisk pracy w placówkach zdrowotnych, salowa była w grupie VIII razem z młodszą pielęgniarką. Natomiast w zarządzeniu z 17 lipca 2014 r. w tabeli zaszeregowania salowa jest w ostatniej kategorii, a starsza salowa w przedostatniej, lecz młodsza pielęgniarka jest już w wyższej grupie.

Poniżające traktowanie salowych

W wypowiedziach pań sprzątających padały liczne przykłady doświadczenia poniżania zarówno przez personel zarządzający szpitalami, jak i firmami zewnętrznymi. Tytułem przykładu można przytoczyć następujące wypowiedzi ze szpitali, w których jest, bądź był, stosowany outsourcing, albo przekształconych w spółki prawa handlowego. Uderzające jest to, że najbardziej przykre wypowiedzi kobiety sprzątające usłyszały nie od mężczyzn, a od innych kobiet. „Usłyszałyśmy od przewodniczącej związku zawodowego pielęgniarek, że nasza praca jest nieskomplikowana, że wystarczy dać małpie banana i też posprząta” (salowa szpitala w Gorzowie Wielkopolskim), „Koordynatorka z firmy sprzątającej powiedziała nam, że jesteśmy warte tyle, co papier toaletowy” (salowa w szpitalu w Siedlcach). „Pielęgniarka oddziałowa powiedziała, że jesteśmy odpadami medycznymi” (salowa szpitala w Lublinie). „Kiedyś (w PRL-u) byłyśmy traktowane jak ktoś, a dziś traktuje się nas jak coś” (salowa szpitala w Lublinie).

Jedna z pań sprzątających powiedziała, że nie czuje się traktowana przez personel szpitalny „ani dobrze, ani źle – jestem traktowana jak niewidzialna”. Salowe z firm zewnętrznych ubolewają nad tym, że nie zaprasza się ich na wspólne spotkania, np. na wigilie oddziałowe, nie składa życzeń na dzień kobiet. Salowa szpitala w Gorzowie Wielkopolskim, zatrudniona przez szpital na podstawie kontraktu, opowiadała, że dyrektor szpitala w okresie świątecznym złożył życzenia w dyżurce lekarskiej i pielęgniarskiej, koło pokoju salowych przechodząc obojętnie. W wywiadach z salowymi zatrudnianymi bezpośrednio przez szpitale, które nigdy nie eksperymentowały z outsourcingiem, nie odnotowano żadnej tak radykalnie krzywdzącej wypowiedzi. Outsourcing sprzyja utrwalaniu wizerunku pań sprzątających jako pracownic gorszej kategorii.

Wskutek opisanego traktowania pracownice outsourcowane czują się wykluczone ze wspólnoty pracowników. „Kierownictwo nam powiedziało, że nie pracujemy w systemie, więc nie należą się nam takie same prawa” – powiedziała salowa w Bełchatowie. Panie mówiły również często z żalem: „jesteśmy niczyje”, „jesteśmy przyklejone” lub „zostałyśmy wypożyczone” oraz jesteśmy jak „zło konieczne”, „podgatunek człowieka” czy nawet „jak śmieci”.

Koszty zdrowotne outsourcingu

Outsourcing odbija się bardzo źle na zdrowiu fizycznym i psychicznym salowych. Przeniesienie do firm zewnętrznych wiązało się dla wielu z nich z dużym stresem związanym z niepewnością przyszłych warunków zatrudnienia, a także z poczuciem odrzucenia: „Musiałam iść do psychiatry po tym, jak mnie oddali firmie prywatnej. Bo poczułam się jak zwykły śmieć. Myślałam, że zwariuję” (salowa w szpitalu w Siedlcach). „Codziennie po przejściu przez bramę szpitala, po przejęciu przez firmę zewnętrzną, zaczynał mnie ze stresu boleć żołądek” (salowa w szpitalu w Lublinie). „Jak muszę iść do biura firmy, to jestem chora. Całą noc nie śpię, bo z nerwów boli mnie brzuch” (salowa w szpitalu w Gdańsku).

Wywoływanie przez szpitale publiczne problemów zdrowotnych pań sprzątających poprzez stosowanie outsourcingu jest szczególnie niezrozumiałe w kontekście funkcji, które mają wypełniać, a więc troski o zdrowie społeczeństwa. Outsourcing praktykują również szpitale mające za zadanie dbanie o zdrowie psychiczne. Urzędnicy tłumaczą swoje decyzje tym, że dokonują dzięki temu oszczędności, dzięki czemu lepiej wywiązują się ze swojego podstawowego zadania. Wypowiedź pierwszej z zacytowanych pań, która po utracie publicznego etatu musiała szukać wsparcia u psychiatry, wskazuje jednak na to, że spodziewane przez urzędników oszczędności mogą być złudzeniem.

Postawy personelu sprzątającego wobec związków zawodowych

W 22 firmach zewnętrznych sprzątających zbadane szpitale związek zawodowy działa tylko w jednej – w przedsiębiorstwie wyłonionym przez szpital w Bełchatowie. Wolny Związek Zawodowy „Zmiana – Jedność Pracownicza” powstał tam przy pomocy etatowego pracownika szpitala, będącego ratownikiem medycznym.

W wypowiedziach pań sprzątających sporadycznie zdarzają się pozytywne oceny związków zawodowych, a przeważają opinie krytyczne wobec tych organizacji. Panie wyrażają rozczarowanie związkami oraz poczucie porzucenia przez nie. Brak tej grupie przekonania, że związki reprezentują ich interesy. Silne i powszechne antyzwiązkowe nastroje pań sprzątających obrazują niniejsze wypowiedzi: „Za każdym razem, gdy pukam do gabinetu związku zawodowego działającego w szpitalu, całuję klamkę. Albo przewodniczącego nie ma, albo się zamyka przed nami dla świętego spokoju” (salowa ze szpitala w Gorzowie Wielkopolskim). „Związki zawodowe się na nas wypięły” (salowa szpitala w Gdańsku).

Salowe w swoich wypowiedziach podkreślały ponadto, że istniejące związki zawodowe, np. zrzeszające lekarzy lub pielęgniarki – nie są zainteresowane pomocą salowym. Jeden z przedstawicieli związku zawodowego w następujących słowach wyjaśnił, dlaczego tak się może dziać: „Pielęgniarki często walczyły o salowe. Była ostra walka i wyciągane sztandary. Ale tylko do momentu, jak to się im opłacało. Na przykład, gdy przewodnicząca miała 151 członków, z czego 15 to było salowych. Gdyby salowe odeszły, to ona straciłaby etat, który przysługuje od 150 członków. Jednak czasami mówiło się pielęgniarkom: albo przekażemy salowe do firmy zewnętrznej, albo wam będziemy musieli ciąć pensje. I wtedy niestety kończyła się solidarność między tymi zawodami”.

Pozazwiązkowe formy organizacji pracowniczej

W 5 z 32 szpitali spotkano osoby poszukujące pozazwiązkowych sposobów na rozwiązanie swoich problemów pracowniczych. Ich inicjatywy polegały na oddolnym organizowaniu zbiórek pieniędzy na opłacenie prawników, aby reprezentowali ich interesy pracownicze przed sądami w konfliktach ze szpitalami i firmami zewnętrznymi. Trudno jednak mówić o satysfakcji pań z efektów tych działań. W żadnym z pięciu przypadków podjęte inicjatywy nie zaowocowały trwałym zorganizowaniem się, np. poprzez zawiązanie jakiegoś rodzaju organizacji. Zbiórki te miały charakter jednorazowy, a pomoc prawna była krótkoterminowa. W każdym przypadku oddawane kwoty znacznie przekraczały standardową składkę członkowską opłacaną w istniejących związkach zawodowych. A w jednym przypadku panie poniosły bardzo wysokie koszty opinii prawnych – po 400 złotych każda, i sugerowały, że zostały wykorzystane finansowo.

W dniu 8 czerwca 2018 r. Sejm przyjął ustawę o możliwości zrzeszania się osób na umowach cywilnoprawnych w związkach zawodowych. Było to efektem wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 2 czerwca 2015 r. TK uznał wówczas, że konstytucyjne pojęcie pracownika, który ma prawo tworzyć i przystępować do organizacji związkowych, jest szersze od tego zawartego w kodeksie pracy. Choć formalnie salowe na zleceniach będą mieć taką możliwość, to w praktyce utworzenie lub dołączenie do organizacji napotka na ich własny opór wynikający ze strachu przed utratą pracy. Chociaż salowe podkreślały brak zainteresowania tworzeniem związków w tradycyjny sposób, a więc bezpośrednio w firmie zatrudniającej, to zgłaszały gotowość przystąpienia do organizacji niezwiązanej z zatrudniającymi je firmami, głównie udzielającej porad prawnych i walczącej o poprawę sytuacji salowych w całej Polsce. Zdaniem pań sprzątających powinna być to organizacja zewnętrzna, niewymagająca informowania pracodawcy o utworzeniu związku (z powodu obawy przed zwolnieniem). Zadaniem środowisk lewicowych powinno być wyjście naprzeciw oczekiwaniom pracownic i wsparcie realizacji pomysłu utworzenia takiej organizacji, a także uruchomienie obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej na rzecz rezygnacji przez szpitale publiczne z outsourcingu usług sprzątania.

komentarzy