W grudniu po wielu latach przerwy pociągi wrócą do miasta powiatowego.
Od 15 grudnia Koleje Śląskie wprowadzają pociągi obsługujące Kłobuck – 12-tysięczne miasto powiatowe nieopodal Częstochowy. Oznacza to, że pociągi osobowe wrócą do tego miasta po ponad 12 latach przerwy.
Plany wznowienia skomunikowań kolejowych Kłobucka ze światem powracały od lat. Ostatnie pociągi pasażerskie obsługiwały tę stację 1 czerwca 2013 roku. W 2019 pojawiły się zapowiedzi spółki PKP Intercity, że od roku 2027 stacja w Kłobucku byłaby postojem dla pociągów dalekobieżnych na linii nr 131. W roku 2024 dzięki zaangażowaniu władz powiatu kłobuckiego rozpoczęto remont peronów na tej stacji, który został sprawnie wykonany. Opuszczony i wymagający remontu jest natomiast budynek dworca, nieużywany od lat.
Od kilkunastu miesięcy była mowa o wznowieniu połączeń do i z tej stacji w roku 2026. Okazuje się jednak, że nastąpi to wcześniej. Koleje Śląskie już 15 grudnia, w nowym rozkładzie jazdy, przewidziały wznowienie ruchu pasażerskiego na stacji Kłobuck. Codziennie będzie to 8 par pociągów – osiem wyjazdów i osiem przyjazdów. Przede wszystkim na trasie Chorzew Siemkowice – Chorzów Batory przez m.in. Bytom, Tarnowskie Góry i węzeł kolejowy Herby. Część kursów umożliwi przesiadki do Łodzi, Katowic i na lotnisko w Pyrzowicach. Przejazd z północnej części województwa śląskiego do Chorzowa Batorego w centrum aglomeracji górnośląskiej potrwa 40 minut.
Zdjęcie w nagłówku tekstu: Autorstwa Kamil Czaiński – Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=147444737
W Olsztynie protestowali pracownicy ratusza.
Jak informuje Radio Olsztyn, w Olsztynie odbył się protest z udziałem około 70 członków związku zawodowego Symetria i niezrzeszonych pracowników ratusza. Domagają się oni sprawiedliwego i przejrzystego systemu płac. Protestowali przeciwko obniżeniu tzw. kategorii zaszeregowania. Niedawno otrzymali oni od władz miasta pisma obniżające zaszeregowanie. Oznacza to, że mogą zapomnieć o obiecywanych podwyżkach płac lub dostać je w wysokości niewielkiej.
– „Po prostu obniżono te stawki o kilka szczebli. Do czego to prowadzi? Spadając do niższej kategorii, jest niższy wymóg, jeśli chodzi o płacę minimalną zasadniczą w tej kategorii. W naszym przekonaniu jest to realne obejście możliwości systemowych podwyżek dla pracowników samorządowych” – mówiła podczas protestu Ewa Wyka, liderka związku zawodowego Symetria. Protestujący uważają, że taka zmiana oznacza podwyżki symboliczne, a dla części zatrudnionych – żadne.
Pracownicy olsztyńskiego ratusza protestowali pod hasłem „Cóż szkodzi obiecać”. Większość w radzie miasta ma Platforma Obywatelska, a prezydentem Olsztyna i pracodawcą protestujących jest kandydat PO w wyborach samorządowych w 2024.
W kilkunastu miejscach kraju odbył się dzisiaj protest kolejarzy.
Jak informuje Polska Agencja Prasowa, w trzynastu miejscach w całej Polsce odbyły się dzisiaj protesty zorganizowane przez Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych w Polsce. Przybrały one formę blokad dróg. – „Chcemy zwrócić uwagę na problem wygaszania kolei towarowej. Z naszej strony jest to akt desperacji. W duchu dialogu społecznego niestety nie możemy przebić się z tym, że realizowana jest polityka transportowa państwa, która zabija kolej towarową. Ofiarami tej polityki są pracownicy kolejowi” – mówił w Czarlinie lider protestującego związku, Leszek Miętek.
Lider ZZMwP argumentował, że transport drogowy korzysta z bezpłatnej infrastruktury utrzymywanej z budżetu państwa, a kolej ponosi ogromne koszty. Samochody ciężarowe prawie w 90 proc. korzystają z bezpłatnych dróg, budowanych i utrzymywanych na koszt polskiego podatnika. – „Kolej płaci olbrzymie stawki za dostęp do infrastruktury oraz najdroższą w Europie energię trakcyjną. Nie chcemy jako kolejarze żadnej łaski. Chcemy tylko, żeby były stworzone równe warunki do konkurencji. A one nie są równe” – mówił Miętek.
Protest miał zwrócić uwagę opinii publicznej na dramatyczną sytuację w sektorze kolejowych przewozów towarowych. W 2024 z PKP Cargo zwolniono około 4 tys. pracowników. Byli wśród nich maszyniści, rewidenci i ustawiacze. Spółka planuje kolejne masowe zwolnienia w tym i następnym roku. Leszek Miętek mówił: „To ograniczenie zdolności operacyjnych spółek. To wygaszanie kolei towarowej, które jest robione na rzecz transportu drogowego będzie bardzo dotkliwe dla całej gospodarki w Polsce. Jeżeli stracimy możliwość realizacji przewozów, to pytanie, czym będą przewożone miliony ton materiałów potrzebnych do realizacji dużych inwestycji: CPK, kolei dużych prędkości czy elektrowni jądrowej. TIR-ami? One do reszty rozjadą polskie drogi”.
Podczas blokady w Gdyni, lokalny lider ZZMwP Rafał Latuszewski mówił: „Chcemy zablokować ten ruch kołowy symbolicznie, bo przecież te wszystkie TIR-y, które jadą tutaj drogą krajową 22 mogłyby zostać zastąpione przez kilka pociągów”.
Jak informuje „Dziennik Zachodni”, do kolejarzy protestujących w Dąbrowie Górniczej dołączyli aktywiści ekologiczni z organizacji Ostatnie Pokolenie. – „Ostatnie Pokolenie konsekwentnie powtarza, że polityka klimatyczna nie może wyglądać jak dotychczas. Chcemy, aby stała się polityką dla zwykłych ludzi i walką o sprawiedliwość społeczną. Przedstawiamy walkę o klimat jako wyjątkową i niepowtarzalną szansę dla ludzi, ale wykorzystamy ją tylko poprzez współpracę ruchów klimatycznych, rolników i związków zawodowych” – mówiła Katarzyna Piotrowska z Ostatniego Pokolenia. Andrzej Strzałkowski z tej organizacji dodawał: „Przeciwdziałanie zapaści klimatu i bezpieczeństwo narodowe wymagają, aby to kolej była dominującym środkiem transportu, w tym towarowego, a nie transport samochodowy na autostradach i ekspresówkach”.
Ostatnie Pokolenie ma gotowy projekt ustawy o odbudowie polskiej kolei i transportu autobusowego. Zakłada ona na przykład to, że do Funduszu Kolejowego trafi 70% środków z opłaty paliwowej, a nie jak dotychczas niespełna 20%. Pieniądze te miałyby wesprzeć rozbudowę infrastruktury kolejowej i rozwój przewozów, w tym towarowych.
W hucie w Dąbrowie Górniczej zostanie wygaszony wielki piec.
Jak informuje portal WNP.pl, zarząd huty ArcelorMittal w Dąbrowie Górniczej podjął decyzję o czasowym wygaszeniu wielkiego pieca nr 3. To reakcja na sytuację gospodarczą i napływ stali z importu.
Wygaszanie wielkiego pieca potrwa do września. Nie wiadomo, kiedy zostanie on ponownie uruchomiony. Pracownicy obawiają się, że może dojść do scenariusza z należącego do tego samego koncernu wielkiego pieca w Hucie im. Sendzimira w Nowej Hucie. Tam wielki piec po wygaszeniu nie został ponownie uruchomiony, a ponad 650 osób straciło pracę.
W hucie w Dąbrowie Górniczej (dawna Huta Katowice) działają dwa wielkie piece – nr 2 i nr 3. Ten ostatni ma teraz zostać wygaszony. Dyrekcja huty motywuje to kwestiami ekonomicznymi. Znacząco podrożała energia oraz uprawnienia do emisji dwutlenku węgla przemysłu. Ostatnie miesiące to także spadek cen stali. A przede wszystkim brakuje ochrony rynku polskiego i europejskiego wyrobów stalowych.
Drastycznie rośnie import stali. Z krajów spoza UE trafia na rynki obsługiwane przez ArcelorMittal Poland już 1 mln ton wyrobów gorącowalcowanych rocznie. Polska Hutnicza Izba Przemysłowo-Handlowa twierdzi, że import zaspokaja już 80 proc. zużycia jawnego wyrobów stalowych w Polsce. W przypadku wyrobów płaskich ten wskaźnik wynosi aż 95 proc. Skutkiem polityki handlowej UE jest szybki wzrost importu stali z Ukrainy i Serbii, a nawet z Indonezji, Arabii Saudyjska czy Tajwanu. W ostatnim czasie dużo stali przybywa do Polski także z Wietnamu i Korei Południowej. Wszystkie te kraje produkują stal bez konieczności spełniania europejskich wymogów ekologicznych, emisyjnych itp., czyli znacznie taniej.