Strach przed zwolnieniami

Strach przed zwolnieniami

Niemal jedna trzecia polskich pracowników obawia się zwolnień grupowych.

Jak informuje portal Filary Biznesu, nowe badania pokazują dużą skalę obaw dotyczących zwolnień grupowych. Według nowego badania firmy LiveCareer Polska aż 28% ogółu pracowników obawia się utraty pracy w wyniku zbiorowej redukcji etatów. Co prawda tylko 7% ogółu zatrudnionych bardzo obawia się zwolnień, a kolejne 21% w mniejszym stopniu, ale i tak niemal co trzeci zatrudniony wyraża lęk tego rodzaju. W grupie obawiających się zwolnień grupowych co trzecia osoba pracuje w miejscu, w którym zapowiedziano zwolnienia grupowe. 44% z nich uważa, że zatrudniająca ich firma ma widoczne problemy finansowe.

Wśród ogółu ankietowanych 26% już doświadczyło na własnej skórze zwolnień grupowych w trakcie swojej pracy zawodowej. 36% zatrudnionych nie posiada żadnych oszczędności na wypadek utraty pracy i zarobków. 64% nie ma planu awaryjnego i przemyślanej alternatywy, gdyby stracili zatrudnienie.

Zbadano także odczucia zatrudnionych wobec informacji o zwolnieniach grupowych w jakimkolwiek dziale gospodarki. – „Z naszego badania wynika, że gdy media poruszają temat zwolnień grupowych, aż 31% Polaków odczuwa głównie smutek. Kolejne 22% z nas czuje złość, a 21% nawet lęk. Te trudne emocje to nasza reakcja na niepewność na rynku pracy” – komentuje Żaneta Spadło z LiveCareer.pl, autorka raportu z przeprowadzonych badań.

Wśród badanych aż 66% uważa, że zbyt niskie są odprawy, które przysługują pracownikom zwalnianym grupowo. 45% badanych ocenia swoje szanse na znalezienie nowej pracy jako średnie, 23% jako niskie lub bardzo niskie. Tylko 22% ocenia je jako wysokie lub bardzo wysokie.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Stop drożyźnie

Stop drożyźnie

Przedstawiciele spółdzielni mieszkaniowych apelują do rządu o przeciwdziałanie drastycznym podwyżkom cen ogrzewania.

Jak informuje „Rzeczpospolita”, Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych RP w Warszawie w imieniu spółdzielni apeluje do premiera Tuska i ministra energii Miłosza Motyki w sprawie przeciwdziałania drastycznym wzrostom cen ogrzewania z ciepłowni.

Do 1 lipca obowiązywało zamrożenie cen ogrzewania z sieci, przyjęte przez poprzedni rząd we wrześniu 2022 roku. Od momentu wygaśnięcia moratorium na podwyżki notowany jest drastyczny wzrost cen. Wynosi on od kilkudziesięciu do nawet stu procent. Przedstawiciele spółdzielni mieszkaniowych apelują w związku z tym do rządu o ochronę przed wysokimi cenami energii cieplnej dla wrażliwych grup odbiorców. Spółdzielcy już wcześniej apelowali o to do rządu, prosząc o przygotowanie się w obliczu spodziewanych podwyżek, ale ich pisma z kwietnia pozostały bez odpowiedzi.

Spółdzielcy piszą: „Od dnia 1 lipca 2025 roku mieszkańcy spółdzielni mieszkaniowych i wspólnot zostali pozbawieni jakiejkolwiek ochrony przed wysokimi cenami ciepła, ponieważ ograniczenia wzrostu cen ciepła wynikające z ustawy z dnia 15 września 2022 r. o szczególnych rozwiązaniach w zakresie niektórych źródeł ciepła w związku z sytuacją na rynku paliw obowiązywały do dnia 30 czerwca 2025 r. Podwyżki cen ciepła spowodują, że liczba gospodarstw domowych dotknięta ubóstwem energetycznym, która w 2024 roku wynosiła ok. 1,5 mln, znacznie się zwiększy”. Autorzy apelu podkreślają, że koszty ogrzewania stanowią już nawet 70-80 procent całości opłat za mieszkanie.

Rząd od miesięcy zapowiada ogólnikowo wprowadzenie „bonu ciepłowniczego”. Ma on wesprzeć finansowo osoby z najniższych grup dochodowych. Kto choć trochę przekroczy dochody kwalifikujące do tej grupy, zostanie bez wsparcia, z wyższymi opłatami. Z ciepła systemowego korzysta w Polsce około 15 milionów osób.

Obietnice bez pokrycia

Obietnice bez pokrycia

Pracownicy obawiają się zwolnień.

Jak informuje portal Bielsko.biala.pl, właściciel fabryki akumulatorów w Bielsku-Białej zapowiadał inwestycje i zwiększenie produkcji, ale obecnie pracownicy obawiają się zwolnień.

Chodzi o zakład EnerSys w dzielnicy Leszczyny. To nowoczesny zakład produkcji akumulatorów, ładowarek modułowych oraz systemów trakcyjnych. Zatrudnia obecnie 900 pracowników. To jeden z największych takich zakładów w Europie. Do niedawna władze amerykańskiego koncernu, do którego należy polski zakład, zapowiadały inwestycje i zwiększenie produkcji. Miało to być następstwem planowanej likwidacji zakładów spółki w Meksyku, Kanadzie i USA oraz przejęcia przez zakład w Bielsku-Białej części ich produkcji.

Niestety niedawno nadeszły złe wieści. Nowe władze firmy i nowy dyrektor generalny poinformowali pracowników, że konieczne jest zwiększenie wydajności oraz poczynienie oszczędności. Za tą kapitalistyczną nowomową kryją się zamiary zmniejszenia zatrudnienia w całej spółce o 500 osób. Pogłoski mówią, że około stu z nich miałoby stracić pracę w bielskim oddziale. „Początkiem roku z zakładu odeszło ok. 20 pracowników fizycznych. Teraz docierają do nas informacje, że zwolnienia dotyczyć mają pracowników umysłowych” – mówi portalowi Jarosław Jodłowiec, przewodniczący zakładowego związku zawodowego. Bielski zakład przyniósł w ubiegłym roku ponad 15 milionów zysku.

Antyzwiązkowcy w prokuraturze

Antyzwiązkowcy w prokuraturze

Do prokuratury trafił wniosek o ukaranie utrudniania działań związkowych.

Jak informuje portal Tysol.pl, Państwowa Inspekcja Pracy zajęła się sprawą utrudniania działalności związku zawodowego w firmie August Faller w Łodzi.

W polskim oddziale tej niemieckiej firmy, stanowiącej część struktur Faller Packaging, w marcu br. powstała komisja zakładowa „Solidarności”. Do związku zapisało się już ponad 40 osób, czyli co siódmy pracownik z 300-osobowej załogi. Firma produkuje opakowania i etykiety, głównie na potrzeby przemysłu farmaceutycznego. Jest jednym z dziewięciu europejskich zakładów tego koncernu.

– „Chcemy mieć większy wpływ na to, jakie zmiany zachodzą w firmie i poprawić dialog między pracownikami a pracodawcą. Nie podobało nam się przede wszystkim narzucanie pracownikom ponadwymiarowych godzin pracy. Kolejną sprawą są niskie płace, szczególnie u osób na stanowiskach pomocników, którzy wykonują ciężką pracę fizyczną. W ubiegłym roku przed podwyżką była sytuacja, w której pracownik, aby osiągnąć ustawową pensję minimalną, miał ją wyrównaną premią. Mimo wielu prób nawiązania dialogu z pracodawcą i chęci przedstawienia naszych uwag i sugestii byliśmy ignorowani. Stwierdziliśmy, że pora coś z tym zrobić, i założyliśmy związek zawodowy” – mówi przewodniczący zakładowej „Solidarności”, Arkadiusz Bączyk.

Szefostwo zakładu jednak wbrew polskiemu prawu utrudnia działania związku. Przede wszystkim nie uznaje istnienia i utworzenia komisji zakładowej. Na wniosek związkowców kontrolę w zakładzie przeprowadziła Państwowa Inspekcja Pracy. W następstwie kontroli Okręgowy Inspektorat Pracy w Łodzi skierował zawiadomienie do prokuratury. Zarzuca szefostwu firmy uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa. „Pracodawca nie podjął współpracy z Państwa Organizacją, nadal oczekując okazania dokumentów poświadczających powstanie i funkcjonowanie związku zawodowego zgodnie z literą prawa” – napisano w dokumencie przesłanym związkowcom. Inspekcja Pracy zawiadomiła także Urząd Ochrony Danych Osobowych o nieprawidłowościach w zakresie zgodności przetwarzanych danych z przepisami o ochronie danych osobowych.