Koniec spółdzielni

Koniec spółdzielni

Duża grupa produkcji wyrobów mlecznych zamyka jedną ze spółdzielni nieco ponad rok po jej przejęciu.

Jak poinformował fanpage facebook.com/Szczekociny, po ponad 80 latach działalności Spółdzielnia Mleczarska „Rokitnianka” w Szczekocinach wkrótce przejdzie do historii. Zakład znany z tradycyjnych wyrobów mlecznych zakończy produkcję w lutym. Wszyscy zatrudnieni stracą pracę.

Zakład powstał w 1946 roku. Jesienią roku 2024 został przejęty przez grupę kapitałową Polmlek, do której należą liczne zakłady produkcyjne nabiału w Polsce, a także znany producent soków Fortuna. Zgodę na sprzedaż zakładu wyraziło wówczas ponad 500 udziałów spółdzielni, głównie rolnicy dostarczający do niej mleko. Zakład wytwarzał rocznie 1,5 mln kilogramów gotowych wyrobów mlecznych.

W roku 2021 zarząd „Rokitnianki” zlikwidował spółdzielnię mleczarską w Wadowicach, którą przejął w roku 2010. Teraz spółdzielnia w Szczekocinach sama ulegnie likwidacji. Wytwarzała masło, twarogi, serki homogenizowane, kefir, maślankę, serwatkę i odtłuszczone mleko w proszku. Jej wyroby były od lat cenione w okolicy.

Przed kilkoma tygodniami podobny los spotkał spółdzielnię mleczarską w nieodległym Myszkowie. Również ona, przejęta niewiele wcześniej przez OSM Łowicz, została zlikwidowana. W obu przypadkach pracę traci po kilkadziesiąt osób.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

W sporze z szefostwem

W sporze z szefostwem

Związek zawodowy Kontra wszczął spór zbiorowy z zarządem firmy z sektora automoto.

15 stycznia 2026 r. związek zawodowy Kontra działający w Adient Seating Poland w Siemianowicach Śląskich oficjalnie wszczął spór zbiorowy z szefostwem firmy.

Decyzja o rozpoczęciu procedury sporu zbiorowego została podjęta w związku z brakiem porozumienia w sprawach dotyczących warunków wynagradzania oraz świadczeń pracowniczych.

Podjęto próbę dialogu z szefostwem zakładu produkującego części samochodowe, jednak już pierwsza propozycja przedstawiona podczas rozmów poruszyła załogę. Na zgłoszone postulaty zarząd odpowiedział, że w 2026 roku nie przewiduje żadnych podwyżek wynagrodzeń. Podczas kolejnego spotkania padła propozycja podwyżki w wysokości 2%, jednak pod warunkiem rezygnacji z pozostałych postulatów strony społecznej.

– „Propozycja ta została jednoznacznie odrzucona przez naszych członków, co potwierdziła przeprowadzona przez nas ankieta. Pracownicy w sposób stanowczy wyrazili swój sprzeciw oraz jasno zadeklarowali brak zgody na takie warunki” – mówi Adam Klacka Przewodniczący ZZ Kontra w Adient.

Związek zawodowy Kontra jest największą oraz jedyną reprezentatywną organizacją związkową w zakładzie Adient. Żądania związku w ramach sporu zbiorowego są następujące:

1. Podwyższenie wynagrodzeń zasadniczych o 5% stawek zaszeregowania dla wszystkich grup pracowniczych, tj.:

– pracowników produkcji,

– pracowników pośrednioprodukcyjnych,

– pracowników biurowych.

2. Wypłata jednorazowej premii w wysokości 1000 zł

3. Wprowadzenie dodatku stażowego

Tusk zabiera bezrobotnym

Tusk zabiera bezrobotnym

Drastycznie zmniejszono środki na wsparcie bezrobotnych.

Jak informuje „Gazeta Prawna”, w roku 2026 w budżecie znacznie zmniejszono nakłady na aktywizację bezrobotnych i tworzenie miejsc pracy dla osób bez zatrudnienia. Spadek ten wynosi w zależności od regionu od 30 do 50% wobec kwot ubiegłorocznych.

Rząd Tuska w bezprecedensowy sposób zmniejszył środki na Fundusz Pracy. Trafiały one corocznie do powiatowych urzędów pracy i wspierały wychodzenie z bezrobocia. W roku 2025 na ten cel przeznaczono 3,6 miliarda, a w roku obecnym będzie to tylko 2,1 mld. Realnie do samorządów trafi jeszcze mniej, bo tylko 1,7 mld. Co gorsza, środki z tego źródła służyły także współfinansowaniu projektów z Europejskiego Funduszu Społecznego, czyli faktyczne zmniejszenie środków na wychodzenie z bezrobocia będzie jeszcze niższe.

Przykładowo w woj. lubuskim w roku 2026 na przeciwdziałanie bezrobociu trafi od rządu 40 343 621,30 zł. To kwota niższa od ubiegłorocznej o 46,2%. Dzieje się tak pomimo iż wpływy do Funduszu Pracy rosną i dysponuje on środkami większymi niż dawniej.

Cięcia dokonywane są w sytuacji, gdy w ciągu roku bezrobocie wzrosło z poziomu 5,1% do poziomu 5,7%. W ciągu roku przybyło ponad 100 000 nowych bezrobotnych, a ich ogólna liczba wynosi już niemal 900 000 osób.

Studencka walka o klub

Studencka walka o klub

Studenci UW domagają się odzyskania klubu Indeks.

Podczas ostatniego posiedzenia Parlamentu Studentów Uniwersytetu Warszawskiego (13 stycznia) poruszono temat funkcjonowania lokalu Indeks, mieszczącego się w piwnicy budynku należącego do Zarządu Samorządu Studentów UW. Przestrzeń, która przez lata działała jako klub studencki pod nazwą „Sigma” i była miejscem oddolnej aktywności kulturalnej, obecnie funkcjonuje jako komercyjna restauracja. Temat wniosła na obrady OZZ Inicjatywa Pracownicza.

Zgodnie z obowiązującą umową ajent lokalu zobowiązany jest do prowadzenia taniej gastronomii dla studentów oraz realizowania programów kulturalno-artystycznych. Jak jednak wynika z informacji przekazanych przez Dział Organizacji Zasobów Informacyjnych UW, nie istnieją żadne dokumenty potwierdzające prowadzenie w Indeksie działalności studenckiej. Mimo to Zarząd Samorządu Studentów UW uzyskuje z najmu lokalu blisko 180 tysięcy złotych rocznie.

Podczas posiedzenia przedstawiciele samorządu przyznali, że doszło do wieloletnich zaniedbań w nadzorze nad realizacją umowy. Wśród studentów pojawiły się pytania o zasadność dalszego utrzymywania prywatnego biznesu w przestrzeni należącej do społeczności akademickiej oraz o brak reakcji na niewywiązywanie się ajenta z zapisów umowy. „Skoro warunki nie są spełniane, trudno zrozumieć, dlaczego umowa nie została wypowiedziana” – komentowali uczestnicy obrad.

Wielu studentów zwracało również uwagę na brak ogólnodostępnego klubu studenckiego na Uniwersytecie Warszawskim. Ich zdaniem uczelnia potrzebuje przestrzeni otwartej na inicjatywy kulturalne, społeczne i integracyjne, zwłaszcza w kontekście narastających problemów z izolacją i osłabieniem życia studenckiego. Studenci podkreślają, że potrzebują miejsca zarządzanego przez nich samych, a nie kolejnej komercyjnej restauracji w przestrzeni należącej do uczelni. – „Potrzebujemy klubu studenckiego z prawdziwego zdarzenia. Kultura studencka jest martwa. Schabowy za 65 złotych jej nie zastąpi” – mówi inna studentka.

Zapowiedziano rozpoczęcie kampanii, możliwe akcje protestacyjne oraz skierowanie sprawy do rektora Uniwersytetu Warszawskiego.