Zaległości za leczenie

Zaległości za leczenie

Narodowy Fundusz Zdrowia wciąż nie zapłacił szpitalom ponad 2 mld zł za leczenie pacjentów w programach lekowych w 2025 r. To pieniądze za terapie, które już podano.

Szpitale, które realizują programy lekowe, muszą najpierw samodzielnie pokryć koszty terapii, zanim NFZ je rozliczy i za nie zapłaci. Jeśli są opóźnienia w płatnościach, placówki „kredytują” płatnika, aby móc dalej leczyć i kwalifikować do programów kolejnych chorych.

To nie jest problem pojedynczych terapii ani jednej grupy pacjentów. Z danych zebranych przez Federację Przedsiębiorców Polskich wynika, że szpitale nie otrzymały pełnych płatności zarówno za leczenie onkologiczne, jak i nieonkologiczne. Do tej pory NFZ rozliczył niespełna 14 mld zł za ubiegły rok. Na pozostałe środki placówki wciąż czekają, a zaległości dotyczą również drugiego i trzeciego kwartału ubiegłego roku.

Szpitale czekają na rozliczenie m.in. leczenia pacjentów z nowotworami hematoonkologicznymi, takimi jak ostra białaczka limfoblastyczna czy chłoniaki T- i B-komórkowe. Podobna sytuacja dotyczy nowotworów kobiecych. Za leczenie raka szyjki macicy Narodowy Fundusz Zdrowia zapłacił tylko 70 proc. należnych kwot, a w przypadku raka endometrium – 55 proc.

W programach lekowych dla pacjentów z chorobami nieonkologicznymi zaległości obejmują m.in. leczenie chorób nerek, choroby Parkinsona oraz leczenie profilaktyczne pacjentów po przeszczepach. Duże braki widać w leczeniu kardiomiopatii – tu NFZ uregulował 63 proc. zobowiązań – oraz miastenii, gdzie zapłacono tylko połowę należności.

„Ratujmy życie i zdrowie pacjentów poprzez umożliwienie im realnego dostępu do programów lekowych, zapewniając ich stabilne finansowanie” – mówiła prof. Alina Kułakowska w listopadzie, podczas prezentacji raportu „Dostępność programów lekowych w ocenie pacjentów”. W swojej wypowiedzi podkreślała, że programy lekowe przynoszą świetne efekty terapeutyczne i ekonomiczne. Apelowała do decydentów o niezmarnowanie tego, co już poprzez programy lekowe zostało osiągnięte, a co można stracić poprzez niestabilne ich finansowanie. Wskazała, że w neurologii kontrakty w regionach na realizację programów lekowych są niższe średnio o 16% vs rok poprzedni, co generuje nadwykonania, będące ogromnym problemem dla szpitali.

Programy lekowe są istotne dla zdrowia pacjentów. Federacja Przedsiębiorców Polskich zawnioskowała o omówienie tej kwestii podczas posiedzenia Trójstronnego Zespołu do spraw Ochrony Zdrowia, które ma się odbyć 18 lutego 2026 r. FPP oczekuje informacji o planowanym terminie uregulowania zaległych zobowiązań oraz przedstawienia zbiorczych danych dotyczących wartości kontraktów na programy lekowe w 2026 r.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Czystego powietrza nie będzie

Czystego powietrza nie będzie

Samorządy krytykują nową wersję rządowego programu mającego przeciwdziałać smogowi.

Jak informuje Portal Samorządowy, wiele krytycznych opinii samorządów lokalnych odnosi się do nowej wersji rządowego programu Czyste Powietrze. Program ma z założenia ograniczać niską emisję i zapewniać przejście na czyste źródła ogrzewania. Po zmianie władzy również ten program spotkały zmiany. Opinie władz lokalnych na ten temat zebrała organizacja Polski Alarm Smogowy.

Samorządy przede wszystkim krytykują długie procedury, zawiłości biurokratyczne i wykluczenie uboższych mieszkańców z nowej wersji programu. Potwierdzają to twarde dane: liczba wniosków o dofinansowanie w przechodzeniu na czyste źródła ogrzewania spadła ponad czterokrotnie. Od 31 marca 2025 do końca ubiegłego roku złożono niespełna 50 tysięcy wniosków o dofinansowanie. Rok wcześniej w analogicznym okresie było to ponad 205 tysięcy wniosków.

W ankiecie Polskiego Alarmu Smogowego przedstawiciele samorządów lokalnych podkreślają przede wszystkim wielomiesięczne procedury, uznaniowość w interpretowaniu regulaminu, zmiany zasad i decyzji – wszystko to w wykonaniu pracowników Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska, którzy odpowiadają za wdrażanie programu. Znacznie wzrosła liczba oczekiwanych dokumentów, wyjaśnień, certyfikatów itp. Zanim zostaną one dostarczone, wstrzymywane są wypłaty środków. Dochodzi nawet do arbitralnego zmniejszania dotacji na prace i wydatki już wykonane wedle wcześniej ustalonych i zatwierdzonych kwot.

Procedury trwają bardzo długo. Przedstawiciele samorządów zwracają uwagę, że nie tylko samo przekazywanie środków, ale także wiele procedur formalnych trwa bardzo długo, np. na sam numer umowy z WFOŚ czeka się całymi miesiącami.

Nowa wersja program ma też wykluczać z niego osoby ubogie. Nie są one w stanie wyłożyć kilkudziesięciu tysięcy złotych, a nawet większych kwot na termomodernizację budynków czy wymianę źródeł ogrzewania, a następnie na długie czekanie na zwrot tych środków. Nie tylko w ubogich, choć najbardziej w nich uderza także koszt kwalifikacji do programu – audyt energetyczny budynku kosztuje 1500-2000 zł, bez gwarancji, że zaowocuje to otrzymaniem dotacji czy choćby zwrotu tych kosztów.

Do nowej wersji programu zniechęcone są także firmy wykonujące prace w ramach dotacji. Długi czas zwrotu środków powoduje, że ubywa firm, które godzą się wykonywać prace w ramach swoich nakładów, które będą zwracane później. Szczególne ubywa firm niewielkich, lokalnych, mających mniejsze zasoby finansowe. Udział pracy robionych w takim modelu zmalał z 50% do 35% ogółu objętych programem. Skutkuje to także tym, że umowy są zawierane z firmami droższymi, co skutkuje większymi wydatkami z budżetu programu.

„Wnioski płynące z analizy ocen programu Czyste Powietrze przez gminy są porażające. Na początku 2024 r. mieliśmy nadzieję, że zapowiedzi premiera Tuska o usprawnieniu programu Czyste Powietrze, szybszej walce ze smogiem i pomocy dla gospodarstw domowych w termomodernizacji domów zostaną zrealizowane. Niestety, jak widzimy po dwóch latach sprawowania rządów, program znajduje się w głębokim kryzysie, a walka ze smogiem mocno wyhamowała. W obecnym tempie cele programu zdefiniowane przez NFOŚ, a więc wymiana 2,5 mln kopciuchów, nie zostaną osiągnięte nawet w ciągu czterdziestu lat” – mówi Andrzej Guła, lider Polskiego Alarmu Smogowego.

Presja ma sens

Presja ma sens

Po miesiącach uników zarząd wielkiej sieci handlowej przystępuje do negocjacji ze związkowcami.

Jak informuje Portal Spożywczy, ma wreszcie dojść do spotkania i negocjacji związkowców z zarządem sieci Dino. Przed kilkoma miesiącami w tej sieci handlowej, drugiej największej w Polsce w formacie dyskontowym, powstały struktury związku zawodowego Konfederacja Pracy. Wcześniej działał on już w sieciach Kauflandzie, Biedronce, Aldi i Rossmann, gdzie wielokrotnie podejmował inicjatywy na rzecz pracowników.

Po powstaniu związku w Dino od razu unaoczniło się kilka problemów, dotychczas skrzętnie skrywanych. Okazało się, że sieć nie utworzyła Zakładowego Funduszu Świadczeń Pracowniczych – właściciel sieci oszczędza na tym miliony kosztem pracowników. Pracownicy zrzeszeni w związku dopominają się także poprawy warunków zatrudnienia – krytykują zbyt niskie zatrudnienie i niewielką obsadę sklepów, co skutkuje przeciążeniem pracowników.

W ostatnim czasie głośno zrobiło się o warunkach termicznych w sklepach Dino. Okazało się, że sieć oszczędza nawet w największe mrozy na ogrzewaniu swoich placówek. Zaalarmowana o tym Państwowa Inspekcja Pracy przeprowadziła serię kontroli. Inspektorzy potwierdzili naruszenia przepisów BHP m.in. w zakresie temperatury w miejscu pracy.

Po miesiącach unikania spotkań ze związkowcami i ignorowania ich postulatów oraz samej działalności, zarząd sieci Dino zadeklarował wreszcie gotowość do rozmów. Mają one dotyczyć warunków pracy, poziomu wynagrodzeń oraz innych problemów sygnalizowanych przez pracowników. Związkowcy napisali na swoim profilu na Facebooku: „Podczas spotkania będziemy się domagać: podwyżek wynagrodzeń, wprowadzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych, zwiększenia zatrudnienia”.

Spotkanie związkowców z zarządem ma się odbyć w ciągu dwóch najbliższych tygodni.

Zdjęcie w nagłówku tekstu: Autorstwa Warszawska róg Szerokiej w Tomaszowie Mazowieckim, w województwie łódzkim, PL, EU. – Praca własna, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=91161368

Silniejsi razem

Silniejsi razem

Pracownicy wynegocjowali pierwsze podwyżki.

Jak informuje portal Tysol.pl, w oddziale firmy Innerio Thermal Technology w Zabrzu udało się wynegocjować podwyżki wynagrodzeń. Stało się to możliwie dzięki utworzeniu i aktywności komisji zakładowej „Solidarności”.

W tej firmie z branży motoryzacyjnej latem 2023 roku utworzono struktury „Solidarności”. Wcześniej nie było tam związków zawodowych. Efektem aktywności związkowej była zmiana regulaminów pracy i regulaminów wynagradzania na korzyść pracowników oraz podwyższenie wartości bonów na posiłki dla zatrudnionych.

Teraz nadszedł czas na negocjacje płacowe. „Solidarność” wywalczyła 3-procentowe podwyżki dla wszystkich oraz dodatkowe, związane z wykonywaną pracą, wynoszące średnio 1,5%. Choć nie są to wskaźniki wysokie, są to pierwsze w dziejach firmy podwyżki negocjowane zbiorowo i przyznane wszystkim zatrudnionym w jasny i przejrzysty sposób. „Przez kilka lat pracowaliśmy na stawkach uzgodnionych jeszcze w 2017 roku, które z biegiem czasu zbliżyły się do poziomu płacy minimalnej. W zeszłym roku pracodawca przyznał podwyżki sam od siebie, nie podejmując rozmów ze związkiem. W tym roku po raz pierwszy udało się przeprowadzić negocjacje, tak jak to powinno być” – mówi portalowi Tysol.pl przewodniczący zakładowej „Solidarności” Włodzimierz Rutkowski.

Zakład w Zabrzu wytwarza systemy chłodzące do samochodów, głównie marki BMW. Zatrudnia 500 osób, z czego już 170 należy do „Solidarności”.