Pracownicy sieci handlowej protestowali w Warszawie.
Jak informuje portal Tysol.pl, wczoraj w Warszawie odbyła się akcja protestacyjna pod siedzibą sieci handlowej Stokrotka, należącej do kapitału litewskiego. Pracownicy, zrzeszeni w „Solidarności”, domagali się ucywilizowania zasad udzielania urlopów pracownikom tej sieci.
Protestujący twierdzą, że obecnie pracownicy nie mają wpływu na to, kiedy otrzymają urlop. Nie decydują o tym samodzielnie, lecz dni urlopowe są im przydzielane wedle woli władz firmy i wedle potrzeb obsady poszczególnych sklepów sieci. „System w Stokrotce jest tak skonstruowany, że pracownik nie ma praktycznie żadnego wpływu na to, kiedy dostanie urlop. Dowiaduje się o tym dopiero wtedy, gdy zobaczy grafik. To jest zabieranie nam prawa do normalnego życia prywatnego. Nie możemy zaplanować najprostszych, najbardziej zwyczajnych rzeczy takich, jak wyjazd z dziećmi czy jakakolwiek rodzinna uroczystość” – powiedziała portalowi Tysol.pl Alicja Symbor, przewodnicząca „Solidarności” w Stokrotce.
Taka sytuacja wynika z krytykowanej przez związkowców od dawna zbyt małej obsady kadrowej w sklepach tej sieci.
Protest odbył się pod jednym z warszawskich sklepów, w którym problem urlopów przybrał szczególnie drastyczną postać. Do tego stopnia, że kierowniczka placówki, która stanęła po stronie pracowników, została z tego powodu przeniesiona do innego sklepu, a następnie zrezygnowała z pracy w sieci.
Stokrotka ma w Polsce ok. 1000 sklepów.
W niewielkiej miejscowości zamykany jest zakład produkcji mebli.
Jak informuje Polskie Radio, podjęto decyzję o likwidacji zakładu meblarskiego firmy Steinpol w Wołowie. Wytwarzano w nim meble tapicerowane. Zakład był jednym z kilku należących do tej firmy. Był z nich także najmłodszy. Powstał w roku 2016 i właśnie podjęto decyzję o jego likwidacji.
Pracę straci 110 osób. Firma była jednym z największych pracodawców w mieście. Przestanie działać do końca kwietnia. Bezrobocie w powiecie wołowskim wynosi 11,5%.
Pracownicy huty szkła dostali polecenie przeniesienia się o 700 kilometrów.
Pracownicy Huty Biaglass w Białymstoku dostali od właściciela firmy ultimatum: mają się w połowie kwietnia stawić w pracy w hucie w Pieńsku. Czyli w miejscowości oddalonej o 700 kilometrów, położonej pod granicą z Niemcami. Działa tam huta szkła Biaglass Łużyce. Podmiot ten powstał niedawno po fuzji należących do tego samego właściciela hut szkła na wschodzie i zachodzie Polski.
Nowy prezes tego tworu, Leszek Czemiel, nakazał pracownikom z Białegostoku stawienie się 14 kwietnia do pracy w zakładzie w Pieńsku. Zdaniem pracowników jest to wybieg prawny, a jego celem są zwolnienia dyscyplinarne. Gdy osoby zatrudnione w Białymstoku nie stawią się w pracy na drugim końcu Polski, zostaną zwolnione dyscyplinarnie, co oznacza brak konieczności wypłacenia im odpraw i wszczęcia procedury zwolnień grupowych. W ten sposób „pracodawca” zaoszczędzi spore kwoty.
„Mamy podejrzenie, że dochodzi do naruszenia praw pracowniczych. Wysłaliśmy pismo do pracodawcy, aby wyjaśnił, na jakiej podstawie prawnej samą informacją chce zmieniać znaczące warunki świadczenia pracy” – powiedział „Kurierowi Porannemu” Maciej Łuszczewski, przewodniczący komisji zakładowej związku Solidarność 80 w białostockiej hucie. O sprawie została powiadomiona Państwowa Inspekcja Pracy, która obecnie prowadzi w firmie kontrolę.
Huta w Białymstoku działa od roku 1929.
Związki zawodowe wspólnie domagały się od rządu wsparcia Huty Łabędy.
Pracownicy Huty Łabędy oraz przedstawiciele organizacji związkowych po raz kolejny alarmują: bez pilnych decyzji inwestycyjnych przyszłość zakładu stoi pod poważnym znakiem zapytania. Podczas manifestacji, która odbyła się 20 marca 2026 roku przed Hutą Łabędy w Gliwicach, wyraźnie wybrzmiał jeden przekaz – kończy się czas deklaracji, a zaczyna czas oczekiwania na konkretne działania.
W proteście udział wzięli przedstawiciele związków zawodowych z całego sektora oraz wiceprzewodnicząca OPZZ Barbara Popielarz, która wyraziła solidarność z pracownikami i poparcie dla ich postulatów.
Mimo że zakład dysponuje wykwalifikowaną kadrą, zapleczem produkcyjnym oraz przygotowanymi planami rozwojowymi, inwestycje nie zostały dotąd uruchomione. To sytuacja niezrozumiała, szczególnie w kontekście rosnącego znaczenia przemysłu ciężkiego dla bezpieczeństwa gospodarczego i obronnego państwa.
Związkowcy podkreślają, że Huta Łabędy ma realny potencjał, by stać się ważnym ogniwem w łańcuchu dostaw dla sektora zbrojeniowego oraz nowoczesnego przemysłu. Jednak bez wsparcia właścicielskiego i skutecznego nadzoru ze strony państwa, szansa ta może zostać bezpowrotnie zaprzepaszczona.
Dlatego przygotowane zostały petycje skierowane do Prezesa Rady Ministrów, w których przedstawiono konkretne postulaty oraz oczekiwania pracowników i strony społecznej. Dokumenty te są wyrazem troski nie tylko o przyszłość jednego zakładu, ale całego sektora przemysłowego w Polsce.
Przedruk za: opzz.org.pl