Sieć w prokuraturze

Sieć w prokuraturze

Państwowa Inspekcja Pracy zgłosiła sieć handlową do prokuratury.

Jak informuje Puls Biznesu, Państwowa Inspekcja Pracy skierowała do prokuratury zawiadomienie w sprawie poczynań sieci handlowej Stokrotka. To efekt sporu szefostwa sieci ze związkowcami oraz kontroli PIP w placówkach tej sieci, należącej do kapitału litewskiego.

Spór „Solidarności” działającej w sieci Stokrotka z szefostwem firmy trwa od wielu miesięcy. Oprócz żądań podwyżek płac, związkowcy domagają się zwiększenia obsady sklepów. Ich zdaniem personel jest o wiele za mały – zarówno w kontekście obowiązków spadających na barki zatrudnionych, jak i wobec takich naturalnych wakatów w miejscu pracy, jak urlopy czy zwolnienia lekarskie.

Szefostwo sieci od dawna lekceważy te postulaty. W ubiegłym roku „Solidarność” ogłosiła referendum strajkowe, które jednak zakończyło się niepowodzenie ze względu na zbyt niską frekwencję. Związkowcy od początku uważali, że szefostwo sieci celowo na różne sposoby utrudnia pracownikom udział w głosowaniu.

W lipcu, po apelach związkowców i na wniosek Ministerstwa Rodziny, Pracy i Spraw Społecznych, Państwowa Inspekcja Pracy rozpoczęła kontrole w Stokrotce, w tym weszła do centrali w Lublinie w celu analizy wewnętrznych dokumentów firmy m.in. w sprawie podejrzeń związanych z utrudnianiem referendum strajkowego.

Po zakończeniu kontroli PIP zdecydowała się skierować zawiadomienie do prokuratury w sprawie działań szefostwa sieci i objęcia ich dochodzeniem.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Państwo trochę działa

Państwo trochę działa

Są pierwsze efekty działań kontrolujących „śmieciowe” zatrudnienie.

Jak informuje Business Insider, rezultaty przynoszą pierwsze kontrole Państwowej Inspekcji Pracy przeprowadzane po wprowadzeniu możliwości przekształcania zatrudnienia na umowach śmieciowych w umowy o pracę, gdy zachodziło obchodzenie prawa przez „pracodawców”.

Od 8 lipca do 13 sierpnia PIP przeprowadziła 100 kontroli dotyczących sposobu zatrudniania. W tym samym okresie wpłynęło do niej 690 skarg na zatrudnianie na umowach śmieciowych zamiast na umowach o pracę. W 2025, przed zmianą prawa, przez cały okres styczeń – koniec lipca było takich zgłoszeń tylko 619.

PIP prowadzi 100 kontroli, z czego 35 już zostało zakończonych. Inspektorzy nakazali w przypadku 121 zatrudnionych zawarcie umów o pracę, gdyż realia ich zatrudnienia spełniają wszelkie wymogi pracy etatowej. Oprócz tego ma miejsce dobrowolna zmiana zasad zatrudnienia. PIP otrzymała informacje o 201 przypadkach, w których szefostwo firm zamieniło umowy śmieciowe na umowy o pracę zanim dokonano nakazu takiej zmiany.

Jeszcze mniej na wsparcie?

Jeszcze mniej na wsparcie?

Wsparcie na walkę z bezrobociem może być jeszcze niższe.

Jak informuje Portal Samorządowy, w swoim apelu do rządu Związek Powiatów Polskich wyraża zaniepokojenie planami dotyczącymi nakładów na przeciwdziałanie bezrobociu w roku 2027. W swoim stanowisku skierowanym do Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego organizacja ta domaga się debaty dotyczącej nakładów z Funduszu Pracy, mających trafić w roku 2027 na wsparcie w wychodzeniu z bezrobocia. ZPP jest zaniepokojony informacjami przedstawicieli Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, którzy na posiedzeniu Zespołu ds. Ochrony Zdrowia i Polityki Społecznej KWRiST informowali, że minister finansów i gospodarki zalecił resortowi pracy, aby wydatki z Funduszu Pracy były w 2027 takie, jak w bieżącym roku.

ZPP alarmuje, że w przyszłym roku powiatowe urzędy pracy mają wedle wstępnych planów rządu otrzymać tyle samo środków na walkę z bezrobociem, ile dostały w roku 2026. Oznacza to de facto ich ubytek. Po pierwsze bowiem rosną koszty nakładów na rozmaite działania pomagające znaleźć pracę. Po drugie natomiast przybywa bezrobotnych – przypomnijmy, że w ciągu roku przybyło około 80-90 tysięcy osób zarejestrowanych w urzędach pracy.

Organizacja podkreśla w swym apelu także fakt, że nakłady na przeciwdziałanie bezrobociu mają nie wzrosnąć, mimo iż przybywa środków w Funduszu Pracy, mającym finansować m.in. takie działania. Składki te pochodzą z obligatoryjnych potrąceń z pensji pracowników i składek pracodawców, a służyć mają właśnie wsparciu bezrobotnych w znalezieniu zatrudnienia.

ZPP przypomina też, że w roku 2026 r. rząd Tuska już znacznie – o kilkadziesiąt procent – zmniejszył nakłady na ten cel, a wiele urzędów pracy otrzymało środki tak niewielkie, że mocno ograniczyło to możliwości wsparcia bezrobotnych w poszukiwaniu zatrudnienia. Miało to miejsce nawet w wielu powiatach o wysokiej stopie bezrobocia.

Przywrócą pracę i produkcję?

Przywrócą pracę i produkcję?

Są spore szanse, że polska firma wznowi produkcję w zakładzie zamkniętym przez niemiecki koncern.

Jak informuje portal Wiadomości Handlowe, polski producent chemii gospodarczej chce nabyć zamknięty zakład niemieckiego koncernu i wznowić w nim produkcję. Złożył wniosek o zgodę na transakcję do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Polska grupa Świt z siedzibą w Częstochowie jest producentem i dystrybutorem kosmetyków i chemii gospodarczej. Złożyła wniosek w spawie zakupu części dawnych zakładów koncernu Henkel w Raciborzu i zamierza tam wznowić produkcję proszków do prania.

Zakład w Raciborzu to część dawnej publicznej firmy Pollena. Po prywatyzacji jego właścicielem stał się niemiecki koncern Henkel. Przez długi czas prowadził on w tej lokalizacji działalność produkcyjną, wytwarzając m.in. produkty piorące Silan i Persil. Jednak w roku 2025 koncern zdecydował o likwidacji produkcji i przeniesieniu jej do innych zakładów koncernu. Pracę straciło wówczas 160 osób.

Obecnie grupa Świt stara się o odkupienie części obiektów fabrycznych i instalacji produkcyjnych. Zamierza tam prowadzić produkcję proszków do prania. Zgodę na tę decyzję musi wyrazić UOKiK. Na razie nie ma informacji o planowanej skali produkcji i zatrudnienia po przejęciu zakładu przez polskiego właściciela.