Cóż szkodziło obiecać?

Cóż szkodziło obiecać?

Minister Infrastruktury Klimczak obiecywał wspólny bilet w 2027 roku – resort przesuwa go nawet na 2034 rok.

Wspólny bilet na pociągi, autobusy i komunikację miejską miał być gotowy około 2027 roku – tak zapowiadał minister infrastruktury Dariusz Klimczak w 2024 r. i powtarzał w 2025 r. Z odpowiedzi resortu na interpelację posła Michała Moskala (PiS) wynika, że ministerstwo przesunęło termin na lata 2031–2034, porzuciło zapowiedziany w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej przetarg na analizę, od której miała zacząć się budowa systemu. Z projektu wspólnego biletu został jedynie projekt ustawy o ulgach, którego rząd nie wpisał nawet do swojego planu prac.
Ogólnopolski Bilet Zintegrowany miał rozwiązać problem dobrze znany każdemu, kto dojeżdża z mniejszej miejscowości: jedna podróż – kilka biletów, kilku przewoźników i kilka osobnych rozkładów jazdy. Idea była prosta: jeden bilet na całą trasę, niezależnie od tego, czy jedziemy pociągiem PKP Intercity, pociągiem regionalnym, autobusem czy tramwajem. Wspólny bilet był jedną z obietnic wyborczych partii tworzących obecną koalicję. W marcu 2024 r. minister infrastruktury Dariusz Klimczak zapowiedział w TVP Info: „około roku 2027 będziemy mieli wspólny bilet”. We wrześniu 2025 r. ponownie wskazał ten termin: „Chciałbym, aby w 2027 roku funkcjonował jeden zintegrowany bilet”.

Odpowiedź z 19 października 2026 r., podpisana z upoważnienia ministra przez wiceministra Piotra Malepszaka, rozwiewa te nadzieje. Resort pisze wprost, że „zmiany koncepcyjne” spowodowały przesunięcie zakładanej perspektywy na lata 2031–2034. To od czterech do siedmiu lat później, niż obiecywał minister – poza obecną kadencją Sejmu i w dużej części także poza następną. Ministerstwo nie odpowiedziało, kiedy i kto podjął tę decyzję.

Najbardziej wymowny jest los tzw. studium wykonalności. To szczegółowa analiza, od której zaczyna się budowę każdego dużego systemu: ma odpowiedzieć, jak bilet będzie działał, kto nim zarządza, jak przewoźnicy podzielą się pieniędzmi z jego sprzedaży i ile całość będzie kosztować. W kwietniu 2025 r. ministerstwo ogłosiło w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej zamiar zamówienia takiej analizy wraz z projektem technicznym systemu. Wartość zamówienia oszacowano na 4,39 mln zł netto, projekt miał być współfinansowany ze środków unijnych z programu FEnIKS, a ogłoszenie przetargu zaplanowano na 30 czerwca 2025 r. Przetargu nie ogłoszono nigdy. Jeszcze w lipcu 2025 r. resort zapewniał w odpowiedzi na wcześniejszą interpelację posła Moskala, że opracowuje dokumentację potrzebną do ogłoszenia przetargu. Dziś przyznaje, że odstąpił od zlecenia studium, powołując się na „ograniczony czas wydatkowania środków publicznych na ten cel”. Tyle że ten czas ministerstwo straciło samo – przez ponad rok nie ogłosiło przetargu, który samo zapowiedziało. Resort dodaje też, że prace, na których chce się teraz skupić, nie kwalifikują się do wsparcia z programu FEnIKS.

Pierwszym etapem projektu, jak zapowiadało ministerstwo w 2025 r., miał być wspólny cennik na pociągi dalekobieżne i regionalne, czyli jeden bilet honorowany przez różnych przewoźników kolejowych. Według odpowiedzi resortu nie został wdrożony, a nowego terminu nie podano. Co więcej, ministerstwo przyznaje, że projekt został „przeformułowany na przedsięwzięcie o charakterze regulacyjnym”. W praktyce oznacza to, że zamiast budowy systemu biletowego resort zajmie się przede wszystkim porządkowaniem ulg ustawowych – zniżek przysługujących m.in. uczniom, studentom, emerytom, osobom z niepełnosprawnościami czy kombatantom. Problem w tym, że i ta praca stoi w miejscu. Projekt zmian w ulgach miał trafić do konsultacji w drugiej połowie 2025 r. W czerwcu 2026 r. ministerstwo przyznało w odpowiedzi na inną interpelację posła Moskala, że projekt nie został nawet wpisany do wykazu prac rządu, a w październiku potwierdza, że od tamtej pory nic się nie zmieniło.

Niewiele wiadomo też o pracach zespołu, który minister powołał do realizacji projektu wspólnego biletu w lutym 2025 r. Przez ponad półtora roku przygotował on dwa sprawozdania – za pierwszy i drugi kwartał 2025 r. Ministerstwo nie podało, ile razy zespół się zebrał ani kto w nim zasiada. Nie udostępniło też sprawozdań, wskazując jedynie, że nie ma obowiązku publikowania ich w Biuletynie Informacji Publicznej.

Dużą część odpowiedzi resort poświęca krytyce weta Prezydenta RP Karola Nawrockiego z 19 sierpnia 2026 r. do nowelizacji ustawy o publicznym transporcie zbiorowym. To jednak próba przerzucenia odpowiedzialności. Przetarg na analizę miał zostać ogłoszony ponad rok przed wetem. Wśród rozwiązań zawetowanej ustawy, które wylicza sam resort, nie ma wspólnego biletu, a ministerstwo samo przyznaje, że do jego wprowadzenia potrzebny jest dopiero planowany, odrębny pakiet przepisów. Jednocześnie resort deklaruje, że nie przygotowuje nowego projektu nowelizacji tej ustawy, a jedynie „planuje” powołanie zespołu eksperckiego. Ministerstwo obwinia weto także za to, że rozkłady jazdy wciąż są publikowane w różnych formatach i w rozproszonych miejscach, przez co trudno znaleźć połączenie z przesiadką z autobusu na pociąg. W tej samej odpowiedzi sam jednak przypomina, że obowiązek stosowania cyfrowych standardów danych o rozkładach nakładają już przepisy unijne. Mimo to nie wie, ilu przewoźników autobusowych przygotowuje rozkłady w tym standardzie, bo takich danych nie zbierał, a rządowe narzędzie pomagające w cyfryzacji rozkładów ma ruszyć dopiero na początku 2028 r.

Na znaczną część z dwudziestu pytań posła ministerstwo nie odpowiedziało wcale. Nie przedstawiło harmonogramu prac ani informacji o konsultacjach z samorządami, przewoźnikami i organizacjami pasażerów – to pytanie pozostało bez odpowiedzi już po raz drugi. Nie wskazało, kto po wecie ma organizować i finansować autobusy dowożące pasażerów do stacji kolejowych, ani czy zadba o przedłużenie porozumienia o wzajemnym honorowaniu biletów w województwie pomorskim, które wygasa 12 grudnia 2026 r. Tymczasem, jak przyznaje sam resort, problem wykluczenia komunikacyjnego dotyczy 27 proc. mieszkańców Polski, czyli 10,1 mln osób. Dotyka on przede wszystkim mieszkańców mniejszych miejscowości.

– „Wspólny bilet to porażka ministra Dariusza Klimczaka. Dwukrotnie obiecywał go Polakom na 2027 rok, a dziś jego resort na piśmie przyznaje, że przesuwa sprawę na lata 2031–2034. Ministerstwo porzuciło przetarg, który samo zapowiedziało w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej, a z projektu biletu został jedynie projekt ustawy o ulgach, którego rząd nie wpisał nawet do swojego planu prac. To nie jest przesunięcie, czy obsuwa terminu, tylko wycofanie się z obietnicy. Za Ministerstwo Infrastruktury odpowiadają politycy PSL z ministrem Klimczakiem, wiceprezesem tej partii, na czele” – mówi poseł Michał Moskal (PiS).

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Huta zwalnia

Huta zwalnia

Kolejne 150 osób straci pracę w hucie.

Jak informuje portal zawiercianska.pl, w zakładzie CMC Poland (dawna Huta Zawiercie) przeprowadzone zostaną zwolnienia grupowe. Stosowną informację otrzymały już związki zawodowe w celu przeprowadzenia negocjacji wymaganych polskim prawem. Negocjacje mają się zakończyć do 4 listopada.

Zwolnienia mają objąć w sumie 150 osób. Część pracowników będzie mogła skorzystać z Programu Dobrowolnych Odejść. Wypowiedzenia zostaną wręczone w grudniu i styczniu. Pracę stracą osoby z wielu działów przedsiębiorstwa.

CMC Poland jesienią ubiegłego roku także zwolniła 150 osób.

Triumf oporu

Triumf oporu

Pracownice stawiły opór i władze miasta wycofały się z prywatyzacji usług opiekuńczych.

Jak informuje portal Bielsko.info, władze Bielska-Białej zdecydowały się wycofać z zamiarów prywatyzacji i outsourcingu usług opiekuńczych. Władze miasta zamierzały przenieść usługi opiekuńcze z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej do sektora „pozarządowego”. Pracownice MOPS świadczące od lat opiekę nad osobami chorymi, niesamodzielnymi, starszymi itp. obawiały się utraty zatrudnienia lub znacznego pogorszenia warunków pracy. Problem miał dotyczyć nawet 50 osób. Zamiast wyspecjalizowanego działu MOPS opiekę nad osobami starszymi, chorymi i niesamodzielnymi świadczyć miał podmiot zewnętrzny, wyłoniony w przetargu. Pracownice MOPS, choć obiecywano im zatrudnienie w podmiocie, który wygra przetarg, obawiały się obniżki płac, braku pewności długofalowego zatrudnienia, braku premii i dodatków gwarantowanych dotychczas przez MOPS itp.

Ich protesty przeciwko zmianie sposobu świadczenia opieki wsparły m.in. związki zawodowe Inicjatywa Pracownicza i „Solidarność” oraz regionalne struktury partii Razem. 14 października, po nagłośnieniu problemu w mediach, z przedstawicielkami protestujących spotkał się prezydent Bielska-Białej. Zadeklarował on, że władze miasta odstępują od pomysłów przeniesienia usług opiekuńczych do podmiotów zewnętrznych. Będą one świadczone przez pracownice MOPS na dotychczasowych zasadach.

Mniej pracy przy piwie

Mniej pracy przy piwie

Wielki koncern piwowarski przeprowadzi zwolnienia grupowe.

Jak informuje portal Dla Handlu, jeden z największych producentów piwa w Polsce, Kompania Piwowarska, ogłosił zamiar przeprowadzenia zwolnień grupowych.

Decyzja ma być odpowiedzią na malejącą produkcję i sprzedaż piwa globalnie, w tym w Polsce. Kompania Piwowarska należy do największego na świecie producenta piwa – Asahi. Jej udział w polskim rynku sprzedaży piwa wynosi około 32 procent. Ze względu na malejący zbyt władze firmy zapowiedziały, że w bieżącym miesiącu zwolnią z pracy 60 osób.