Strajkowali pracownicy dużej firmy transportowej.
Jak informuje „Kurier Poranny”, dzisiaj odbył się dwugodzinny strajk ostrzegawczy pracowników firmy Adampol w jej oddziale w Zaściankach koło Białegostoku. Załoga porzuciła pracę i domagała się poprawy warunków zatrudnienia.
W firmie z branży logistycznej i spedycyjnej trwa od roku spór zbiorowy. Pracownicy domagają się podwyżek płac i innych zmian w warunkach zatrudniania. Ich zdaniem przyrostowi obowiązków i wymagań nie towarzyszą podwyżki płac. W dodatku zasady wynagradzania, premiowania i potrąceń są niejasne, co nie pozwala oszacować wysokości najbliższej pensji. Mają także być zmuszani do pracy w systemie akordowym, co jest nielegalne w tej formule zatrudnienia. Skarżą się na wywieranie presji na skracanie czas ich odpoczynku, nawet po długich, wielodniowych kursach samochodem po całej Europie.
Pracownicy twierdzą, że warunki zatrudnienia bardzo się pogorszyły, gdy firma o polskim kapitale została sprzedana koncernowi z kapitałami chińskim i koreańskim. Domagają się zmian. Po bezowocnych oczekiwaniach i negocjacjach podjęli dzisiaj strajk ostrzegawczy – przez dwie godziny nie pracowali, lecz pikietowali siedzibę firmy. Zapowiadają kolejne działania tego typu.
Firma działa od 35 lat, ma 14 oddziałów w Europie i zatrudnia 1300 osób.
Duży bank przeprowadzi kolejną, już trzecią redukcję zatrudnienia.
Jak informuje Interia Biznes, kolejną falę zwolnień prowadzi Nordea Bank. To już trzecia fala zwolnień w tym roku. Tym razem łódzki oddział tej grupy bankowej zwalnia 32 osoby. 15 z nich już zostało zwolnionych.
Obecna redukcja zatrudnienia jest już trzecią w tym roku. W styczniu zwolniono 106 pracowników z oddziałów w Łodzi, Warszawie i Katowicach. Z kolei w czerwcu pracę w firmie straciły 43 osoby. W sumie zwolnienia objęły więc ponad 180 zatrudnionych. Co gorsza, może to nie być koniec zwolnień. Krążące w firmie pogłoski mówią o tym, że z jednego z działów mogą zostać zwolnione w pierwszym kwartale 2027 roku kolejne 30 osób.
Na decyzje narzekają osoby, które zachowały pracę. Są obciążane obowiązkami zwolnionych osób i sfrustrowane nadmiarem obowiązków. Nie przekłada się na to na wzrost ich płac.
Duża sieć jubilerska szykanuje za wstąpienie do związku zawodowego.
Jak informuje poznańska edycja „Gazety Wyborczej”, znana sieć sprzedaży wyrobów jubilerskich Apart szykanuje osoby, które założyły w firmie struktury związku zawodowego „Solidarność” lub tylko wyrażały zainteresowanie przystąpieniem do związku.
W sierpniu pracownicy kilkudziesięciu salonów Apart otrzymali informację o obniżeniu im dodatku z tytułu prowizji sprzedażowej. Uznali wówczas, że powinni założyć struktury związku zawodowego, który broniłby ich praw przed arbitralnymi decyzjami szefostwa firmy. Kontaktowali się w tym celu na zamkniętej facebookowej grupie dyskusyjnej. Dzień przed spotkaniem założycielskim związku inicjator całej akcji został zwolniony z pracy. O sprawie poinformował policje, prokuraturę i Państwową Inspekcję Pracy.
Działanie zarządu firmy miało na celu zastraszenie chętnych na przystąpienie do związku zawodowego. Nie udało się w efekcie tego stworzyć struktury zakładowej. Kilka osób zapisało się jednak do międzyzakładowej struktury „Solidarności” z siedzibą w Nowym Targu. Organizacja zgodnie z prawem zawiadomiła kierownictwo firmy o tym, że obejmuje pracowników spółki swoim działaniem.
W odpowiedzi firma stosuje kruczki prawne i formalne, aby uniknąć potwierdzenia działania organizacji związkowej, np. nie odbiera stosownej korespondencji. W październiku zwolniono z pracy kolejne osoby działające w związku oraz takie, które o to tylko podejrzewano – jedna z nich straciła pracę po ponad 20 latach zatrudnienia w Aparcie. Sprawę komplikuje fakt, że część tych osób, nieświadomych swoich praw i wezwanych nagle przez szefostwo, podpisało rozwiązanie umów o pracę za porozumieniem stron.
Kilkoro zwolnionych skierowało sprawę do sądu. Polskie prawo zabrania represjonowania za przynależność do związków zawodowych. Sprawą zajęła się także prokuratura w Poznaniu.
Wielki koncern przeprowadzi zwolnienia grupowe.
Polski oddział koncernu Nokia zamierza przeprowadzić zwolnienia grupowe. Pracę ma stracić około 250 osób. Zwolnienia mają się odbyć głównie w Centrum Technologii we Wrocławiu. Zagrożone są jednak także miejsca pracy w oddziałach w Bydgoszczy, Krakowie i Warszawie. Koncern zatrudnia w Polsce około 7000 osób, z czego w oddziale wrocławskim zatrudniono około 5000 osób.
Redukcja zatrudnienia jest częścią działań koncernu w wielu krajach. Polska jest pod względem skali zwolnień druga – w Finlandii ma stracić zatrudnienie o kilkanaście osób więcej, a w Rumunii o kilkanaście mniej. Łącznie zwolnionych z pracy w Nokii ma zostać 1100 osób.
Zastrzeżenia wobec sposobu działania w Polsce ma związek zawodowy Związkowa Alternatywa działająca w Nokii. Związkowcy twierdzą, że wbrew wymogom prawa nie zostali poinformowani o zwolnieniach grupowych i zasadach ich przeprowadzania.