Konserwatywny socjalizm Pete’a Seegera

·

Konserwatywny socjalizm Pete’a Seegera

Neil Clark ·

Kiedy Nowa Lewica rozpoczęła wojny kulturowe, zmarły niedawno muzyk folkowy pozostał przywiązany do wartości pokoju i „zadomowienia”.

„The Penguin Encyclopedia of Popular Music” opisuje poglądy polityczne Pete’a Seegera, zmarłego niedawno 94-letniego muzyka folkowego, tekściarza i aktywisty antywojennego, jako „naiwne, choć szczere”. Z pewnością były szczere – to nie budzi wątpliwości nawet u jego najzagorzalszych wrogów. Co jednak było naiwnego w jego socjalistycznym konserwatyzmie?

Seeger był autentycznym głosem starej amerykańskiej lewicy i rozumiał, że konserwatyzm, daleki od nieprzychylnego nastawienia wobec socjalizmu, w gruncie rzeczy stanowił jej istotny element. W wywiadzie dla „New York Timesa” z 1995 r. oświadczył: „Lubię mówić, że jestem bardziej konserwatywny niż Goldwater [1]. On chciał jedynie cofnąć się do czasu, kiedy nie istniał podatek dochodowy. Ja natomiast chcę cofnąć się do czasu, kiedy ludzie żyli w małych wioskach i opiekowali się sobą wzajemnie”.

Wizja idealnego społeczeństwa nie łączyła się dla Seegera z futurystycznym metropolis, lecz była mocno zakorzeniona w amerykańskiej przeszłości. – „Kiedy byłem chłopcem, przeczytałem każdą książkę Ernesta Thompsona Setona” [2] – stwierdza w wywiadzie z 1982 r. – „Seton uznawał Indian za ucieleśnienie pewnego ideału… z powodu ich siły, godności, moralności, bezinteresowności i życia zgodnego z naturą. Opisany przez Setona okres historii Indian antropologowie nazywają »komunizmem plemiennym«… Lubię myśleć o sobie jako o komuniście w tym sensie, w jakim był nim przeciętny amerykański Indianin…”.

W rozmowie dla „New York Timesa” Seeger został opisany jako człowiek znajdujący się „politycznie tak bardzo na lewo, że prawdopodobnie nigdy nie nazwano go liberałem”. To wspaniały komplement, z którego byłby dumny każdy prawdziwy socjalista. Liberalizm – zarówno w wersji ekonomicznej, jak i społecznej – stawiający „ja” na pierwszym miejscu, zaraził zachodnią lewicę od lat 60. XX w., lecz Seeger nie dał się zwieść.

Zmarły niedawno Eugene Genovese pisał o „irracjonalizmie przyjęcia przez lewicę liberalnego programu jednostkowego wyzwolenia”. Taki irracjonalizm dobrze posłużył finansistom z Wall Street i podżegaczom wojennym, ponieważ skłonił dużą część środowisk lewicowych do porzucenia socjalizmu, ruchów związkowych i opozycji wobec imperialistycznej agresji wojennej, a zamiast tego skupienia się na kwestiach, które nie naruszyły bastionów władzy ani im nie zagroziły.

Seeger prowadził kampanię na rzecz praw obywatelskich, ale odrzucał wojny kulturowe i jałowe konflikty pokoleń. Dla niego socjalizm nie oznaczał walki pomiędzy dorastającą młodzieżą oraz jej rodzicami (w swym utworze „Be Kind to Your Parents” uczył, by „odnosić się do nich z cierpliwością i życzliwą wyrozumiałością”). Socjalizm oznaczał ludzi jednoczących się bez względu na wiek, płeć, kolor skóry lub wyznanie po to, by wspólnie budować życzliwe i opiekuńcze społeczeństwo, gdzie ludzie – i cała planeta – są ważniejsi od zysków. Tradycyjne lewicowe przekonania polityczne Seegera stały w kontrze do tendencji społecznych sprzyjających egoizmowi i materializmowi, które popychają nas do nieustannej wojny i dewastacji środowiska.

Kiedy Nowa Lewica zabrała się do rewolucji kulturowej, dążąc do zniszczenia wszystkiego z przeszłości, Pete pragnął, byśmy ponownie odkryli i podjęli model życia naszych przodków. – „Mogę jedynie stwierdzić, że teraz jestem bardziej nieufny w stosunku do techniki niż kiedykolwiek wcześniej w moim życiu” – powiedział w 1982 r. – „Jestem szczerze przekonany, że gdybym żył wtedy, gdy wynaleziono koło, powiedziałbym: »Nie, nie. Życie może być okropne, krótkie i brutalne… lecz nie wiecie, do czego może doprowadzić technika«. Dziś już wiemy, do czego może doprowadzić… prowadzi nas w stronę katastrofy”.

W tym samym wywiadzie dzieli się swoimi przemyśleniami na temat słowa „postępowy”: „Sądzę, że pojęcie postępu uległo uproszczeniu. Ciągle słyszymy: »Musimy być postępowi.. musimy mieć toalety ze spłuczką. Już nigdy więcej nie używajcie wygódek«. Cóż, wygódki nie są jedyną alternatywą dla toalet ze spłuczką. A może by tak pomyśleć o toaletach kompostujących lub urządzeniach wykorzystujących fermentację metanową? Za jedno z najbardziej »postępowych« wydarzeń w Ameryce minionej dekady uważam ponowne odkrycie – przez miliony osób – że przyjemniej jest uprawiać rośliny i samemu gotować posiłki, zamiast otwierać kolejną konserwę z supermarketu”.

Seeger odrzucał egotyzm nowoczesnego społeczeństwa rywalizacji, wylansowanego przez neoliberalny kapitalizm. „W muzyce Seegera nie istniało »ja«, istniało jedynie wielkie, wszechobejmujące »my«” – napisał Jody Rosen. Seeger nigdy nie lubił rozmawiać w kategoriach własnej kariery. „Nie znoszę słowa »kariera«, ponieważ sugeruje poszukiwanie sławy i fortuny – dwóch najbardziej głupich rzeczy, jakich można pragnąć” – podkreślał. Nie cierpiał komercjalizmu. Kiedy dano mu mikrofon, używał go w imię spraw, w które wierzył – nie w celu sprzedania nowej płyty.

Seeger był pełen pasji do spraw, w które wierzył, a jego poglądy polityczne opierały się nie na nienawiści, lecz na miłości. „Krótkowzroczni ludzie mówią: »Wiemy, jak rozwiązać problemy. Umieśćmy odpowiedni materiał wybuchowy we właściwym miejscu i dajmy im nauczkę«. Ja jednak mówię: »jedyne, czego ktokolwiek się wówczas nauczy, jest przemoc«. Aby przywołać słowa Martina Luthera Kinga, słabością przemocy jest to, że zawsze stwarza jeszcze więcej przemocy. Ciemność nie może zostać wyparta przez ciemność. Jedynie jasność potrafi to zrobić. Nienawiść nie może zostać wyparta przez nienawiść. Jedynie miłość potrafi to zrobić” – podkreślał.

Kiedy „postępowa” liberalna lewica – po dokonaniu ataku na „siły konserwatyzmu” – połączyła się z neokonserwatystami, by pod oszukańczym szyldem humanitaryzmu uruchomić serię wojen napędzających zyski na Wall Street, Pete nadal pytał: „Where Have All the Flowers Gone?” [3]. Dobrze wiedział, że „humanitarna interwencja” wojskowa była sprzecznością samą w sobie.

Był lepszym socjalistą niż trockistowscy ideologowie, którzy oskarżali go o bycie stalinistą; był lepszym konserwatystą niż maccartyści, którzy go prześladowali. Rozumiał, prawdopodobnie lepiej niż jakakolwiek inna postać na amerykańskiej lewicy, że jeśli rodzaj ludzki ma zrobić krok naprzód, to najpierw trzeba zawrócić.

Spośród wielu hołdów złożonych pamięci Seegera po jego śmierci za najbardziej wymowny uważam ten Roberta Foxxa z dziennika „The Guardian”: „Zawsze powiedział dzień dobry, kiedy mijaliśmy się na brzegu rzeki. Zapamiętam go jako łagodnego i życzliwego człowieka, śpiewającego z twarzą podniesioną ku niebu”.

Neil Clark

Przekład: Krzysztof Kołek

Powyższy tekst pierwotnie ukazał się na stronie internetowej www.theamericanconservative.com. Przedruk za zgodą autora.

Przypisy redakcji „Nowego Obywatela”:

  1. Barry Goldwater (1909-1998) – amerykański prawicowy polityk, wieloletni senator USA, początkowo łączył skrajny liberalizm gospodarczy z ultrakonserwatyzmem, antykomunizmem i krytyką wielu swobód obywatelskich, by na starość zbliżyć się do środowisk libertariańskich.
  2. Ernest Thompson Seton (1860-1946) – zobacz biogram w Wikipedii.
  3. Seeger jest współautorem tej piosenki, której polską wersję pt. „Gdzie są kwiaty z tamtych lat?” śpiewała m.in. Sława Przybylska, a Marlena Dietrich upowszechniła wersję niemiecką pt. „Sag mir, wo die Blumen sind”.
Dział
Nasze opinie
komentarzy
Przeczytaj poprzednie