Robert Cyglicki

Wołanie dla Puszczy

Z rozmawia ·

Wołanie dla Puszczy

Z rozmawia ·

Od połowy lutego trwa akcja na rzecz ochrony najcenniejszych obszarów Puszczy Białowieskiej. O jej celu i przebiegu rozmawiamy z Robertem Cyglickim, dyrektorem Greenpeace Polska.

***

Czemu Puszcza Białowieska jest ważna?

Robert Cyglicki: To ostatni naturalny las nizinny w strefie umiarkowanej w Europie. Jest on olbrzymim laboratorium naukowym, ale również miejscem, w którym możemy zobaczyć, jak wyglądały lasy pokrywające Europę kilka tysięcy lat temu, zanim człowiek zaczął je eksploatować.

Dlaczego Greenpeace rozpoczął obecną akcję w obronie Puszczy?

R. C.: Cofnijmy się do sierpnia ubiegłego roku. Organizacjom ekologicznym udało się wówczas podpisać porozumienie z Ministerstwem Środowiska, na mocy którego miało zostać ograniczone pozyskiwanie drewna z Puszczy. Ten warunek został spełniony. Równocześnie wycinka drzew miała ulec przeniesieniu poza tereny najcenniejsze przyrodniczo. W tej sprawie miało dojść do spotkania ekspertów, aby sprecyzować, jakie kryteria przyjmiemy dla określenia, czym są takie obszary.

Niestety ten warunek nie został dotrzymany przez stronę rządową. Wiemy, że kryteria, które Ministerstwo przesłało do Lasów Państwowych, nie pokrywają się z kryteriami przygotowanymi przez naukowców. Zorganizowaliśmy leśne patrole w Puszczy Białowieskiej, aby zweryfikować, czy w najcenniejszych obszarach tego unikalnego lasu trwa wycinka. Niestety, okazało się, że wbrew obietnicom i publicznym deklaracjom Ministra Środowiska, wycinka trwała i trwa. Przygotowujemy mapę tych miejsc, którą przekażemy Ministerstwu i oczekujemy, że na jej podstawie plany cięć zostaną zweryfikowane. Rzeczniczka ministra Kraszewskiego zapowiada to w mediach od początku trwania naszych patroli.

Jak przebiega akcja?

R. C.: Weryfikujemy w terenie miejsca potencjalnego konfliktu, które wyznaczyliśmy w oparciu o analizę przygotowaną przez naukowców i przy pomocy geograficznych systemów informacyjnych pod kątem tego, gdzie planowana jest wycinka. Pracujemy w trzech zespołach, w każdym mamy zawodowego przyrodnika – osobę, która pomaga nam porównać dane zawarte w tabelach z tym, co widzimy w terenie. W ten sposób sprawdzamy również, jakiego rodzaju cięcia są planowane na terenie Puszczy Białowieskiej oraz w jaki sposób będą one oddziaływać na dany fragment naturalnego lasu. Będąc w Puszczy, sprawdzamy również na miejscu, gdzie wycinka już miała miejsce. Po kilku dniach zidentyfikowaliśmy co najmniej dziesięć obszarów cennych przyrodniczo, na których doszło do wycinki drzew, a tym samym zniszczono ciągłość pokoleniową lasu.

Greenpeace ma opinię organizacji „zadymiarskiej”, tymczasem okazuje się, że współpracują z Wami naukowcy. Jacy naukowcy i czemu zdecydowali się na wsparcie „zadymiarzy”?

R. C.: Nie jesteśmy „zadymiarzami”. Akcje organizujemy dopiero wtedy, gdy inne metody zawodzą. Nikt przy zdrowych zmysłach nie siedziałby 2 tygodnie w lesie przy -20 stopniach, jeśli można by to było załatwić rozmową. Niestety inne metody zawiodły. Minister Środowiska wydaje się być głuchy na nasze argumenty lub nie panuje nad własnym resortem.

Naukowcy wspierają nas przy każdej kampanii. Nie jest tajemnicą, że badacze Puszczy Białowieskiej zabiegają od co najmniej kilkunastu lat o poszerzenie Białowieskiego Parku Narodowego i zmniejszenie pozyskania drewna w Puszczy Białowieskiej. Niestety, przez te kilkanaście lat niewiele udało się zrobić. Argumenty merytoryczne, opracowania naukowe, dziesiątki spotkań – nie przyniosły pożądanego efektu.

Obecną akcję rozpoczęliśmy po odpowiednim przygotowaniu i zapewnieniu wsparcia naukowców i badaczy Puszczy, którym od lat zależało na jej ochronie. Współpracujemy głównie z biologiem lasu, prof. Tomaszem Wesołowskim, a także z prof. Wiesławem Walankiewiczem, który na zlecenie stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot wykonał wiele opracowań dotyczących Puszczy. Dzięki ich analizom wiemy, gdzie są cenne tereny, które powinniśmy chronić. Lista naukowców jest o wiele dłuższa i nie sposób wszystkich wymienić, więc pozwolę sobie zwrócić uwagę jeszcze tylko na prof. Jerzego Gutowskiego oraz dr. Przemysława Chylareckiego.

Społeczność lokalna jest nastawiona raczej niechętnie do organizacji ekologicznych. Jak przyjmują obecną akcję Greenpeace’u i jakie propozycje Greenpeace ma dla społeczności lokalnej?

R. C.: Ci ludzie są nieufni wobec akcji dotyczącej rozszerzania parku narodowego, bo jak sami podkreślają, zdarzało się w przeszłości, że byli oszukiwani. Wsłuchujemy się w te głosy, bo nie jesteśmy zamknięci na dialog. Wydaje nam się, że najpilniejszą potrzebą lokalnej społeczności jest to, aby rzeczywistością stały się deklaracje ministra z października ubiegłego roku – chodzi o przeznaczenie drewna na opał dla lokalnych potrzeb. Takiego drewna w tym momencie nie ma. To jest do zrobienia, ale wymaga szczególnego podejścia wobec Puszczy Białowieskiej i zaprzestania sprzedaży drewna przez Lasy Państwowe za pomocą aukcji internetowych.

Czemu drewno nie trafia do społeczności lokalnej, skoro jest pozyskiwane na miejscu?

R. C.: Wynika to z ogólnopolskiego zarządzenia Generalnego Dyrektora Lasów Państwowych, które reguluje sposób sprzedaży drewna. Zgodnie z nim, większość drewna musi być sprzedawana poprzez aukcje internetowe. Lokalna ludność nie jest w stanie stanąć do takiego przetargu i konkurować z dużymi nabywcami.

Pozostaje mi życzyć powodzenia w działaniach na rzecz objęcia całej Puszczy Białowieskiej parkiem narodowym.

R. C.: Oczywiście byłoby dobrze, gdyby cały obszar Puszczy został objęty ochroną w formie parku narodowego, ale takie stwierdzenie działa na lokalną ludność jak płachta na byka. Powinniśmy dążyć do tego, aby Puszcza Białowieska była dobrze chroniona. Możemy to osiągać poprzez zadania planu Natura 2000, ograniczenie pozyskania drewna, powołanie nowych rezerwatów – form ochrony Puszczy Białowieskiej jest mnóstwo, brakuje tylko ich wdrożenia.

Osobiście jestem ciut zawiedziony…

R. C.: Prowadzimy kampanie po to, żeby je wygrywać, nie po to, żeby je prowadzić. Jeżeli są inne metody ochrony Puszczy Białowieskiej, to nie będziemy się upierać przy parku narodowym. Nie o to chodzi, abyśmy nazywali sobie coś tak czy inaczej. Przypomnę tylko, że Minister Środowiska chciał włączyć do parku narodowego istniejące rezerwaty przyrody. Jaką korzyść przyniosłoby to z punktu widzenia ochrony Puszczy? Żadną. Nazwanie czegoś parkiem narodowym, a jednocześnie utrzymanie takiego a nie innego rygoru gospodarki leśnej, spowoduje, że nie będzie się to niczym różniło od sytuacji, gdyby to nadal był rezerwat czy leśny kompleks promocyjny. Wszystko zależy od tego, jakiego rodzaju działalność będzie tutaj prowadzona. Proszę pamiętać, że około 60% cięć na terenie Puszczy Białowieskiej to tzw. cięcia sanitarne. Takie cięcia robi się też na terenie parków narodowych w całej Polsce. Parki narodowe same w sobie nie są gwarantem bezwarunkowej ochrony przyrody.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Konrad Malec, 22 lutego 2011 r.

Dział
Wywiady
komentarzy
Przeczytaj poprzednie