SprawiedliwoA�A� spoA�eczna zamiast solidaryzmu

nr 3/2011 |

A�eby dokonaA� znaczA�cej reorientacji polityki spoA�eczno-gospodarczej, nie mA?wiA�c juA? o zmianie modelu paA�stwa, trzeba mieA� za sobA� zbuntowane masy, a nie na sznurki powiA�zanA� koalicjA�.

Nic to, A?e ludzie gA�osowali na lewicowA� retorykA� braci KaczyA�skich czy buntownicze tyrady Andrzeja Leppera. Wszystkie trzy partie koalicyjne, ktA?re miaA�y zaprowadziA� PolskA� SolidarnA�, nie odbiegaA�y konstrukcjA� od reszty sceny politycznej. Nawet Samoobrona, ktA?ra rozpoczynaA�a jako ruch oddolny, bardzo szybko przywdziaA�a garnitur i weszA�a w buty biurokracji PSL-owskiej. OkazaA�o siA�, A?e lokalnym dziaA�aczom chodzi o wA�adzA� i pieniA�dze, a nie o A?adne zmiany. Bojownicy z czasu blokad musieli ustA�piA� miejsca napA�ywajA�cym szerokA� rzekA� karierowiczom, sponsorom, ktA?rzy wA�adzy raz zdobytej ani myA�leli oddawaA�. Nawet wiA�c gdyby Andrzej Lepper nie pokochaA� tak bardzo drogich garniturA?w, limuzyn i tytuA�A?w, to i tak staA�by siA� zakA�adnikiem wA�asnego aparatu, kierujA�cego siA� czystym egoizmem, nie zaA� dobrem spoA�ecznym czy jakA�kolwiek ideA�.

Bracia KaczyA�scy zrobili duA?y numer, obchodzA�c SLD z lewej flanki, ale byA� to wybieg taktyczny, a nie A?aden przeA�om programowy. SkrzydA�o liberalne jest w PiS z pewnoA�ciA� najmocniejsze a�� gdyby byA�o inaczej, partia nie miaA�aby tych wszystkich pieniA�dzy na kampaniA�. Obsesyjne skupianie siA� na a�zwalce z ukA�adema�? byA�o najwiA�kszA� sA�aboA�ciA� intelektualnA� tej konstrukcji. KaczyA�scy umieli dostrzec niesprawiedliwoA�A�, ale nie potrafili jej przypisaA� systemowi. StA�d teorie spiskowe i paranoiczne tropienie agentA?w, mimo A?e winni sytuacji spoA�ecznej byli bardzo blisko, np. wA�rA?d sponsorA?w ich kampanii wyborczych.

Gdyby np. traktowali powaA?nie swoje zamierzenia w zakresie budowy mieszkaA�, musiaA�oby to oznaczaA� starcie siA� z potA�A?nA� grupA� interesu, jakA� sA� banki A?yjA�ce z kredytA?w hipotecznych oraz deweloperzy. Do niczego takiego nie doszA�o. Polska Solidarna to chadecki humbug, podobnie jak spoA�eczna gospodarka rynkowa. Bracia byli gotowi na likwidacjA� WSI i bardzo siA� dziwili, A?e po wykonaniu tego zadania Polska nie staA�a siA� ani trochA� bardziej solidarna. Bo solidarnoA�A� moA?e siA� przejawiaA� w systemie podatkowym oraz konstrukcji budA?etu, a tu A?adnych godnych zauwaA?enia zmian na lepsze nie byA�o. Przeciwnie, finanse publiczne pod wodzA� pani Gilowskiej dryfowaA�y w dotychczasowym, niesolidarnym kierunku, polegajA�cym na negatywnej redystrybucji i malejA�cym udziale budA?etu w rosnA�cym PKB. Okres rzA�dA?w egzotycznej z pozoru koalicji byA� przy tym tak burzliwy i obfitowaA� w tyle objawA?w koalicyjnej nielojalnoA�ci ze strony PiS, A?e niemoA?liwa byA�a realizacja jakiejkolwiek a�� zA�ej czy dobrej a�� wizji ustrojowej. Gdyby oczywiA�cie istniaA�a taka wizja, czyli coA� ponad wyborcze gruszki na wierzbie.

Polska Solidarna to pojA�cie wydumane, u ktA?rego podstaw leA?y naiwna wiara w moA?liwoA�A� sprawiedliwego A�adu spoA�ecznego, utworzonego na bazie wspA?lnoty, jakA� jest Polska a�� NarA?d. Od kwietnia 1997 r. mamy, przynajmniej formalnie, jakieA� reguA�y gry, zbiA?r norm, ktA?rymi powinien siA� kierowaA� ustawodawca, a takA?e wA�adza wykonawcza. Analiza tego zbioru ma znaczenie nie tylko teoretyczne, zwaA?ywszy na wymA?g zgodnoA�ci ustaw z KonstytucjA�. Ustawa zasadnicza jest teA?, co rA?wnie waA?ne, pierwszym manifestem ideowym nowego ustroju. W akcie tym ani razu nie pada sA�owo a�zspoA�eczeA�stwoa�?.

Jest wiA�c Rzeczpospolita a�zdobrem wspA?lnym wszystkich obywatelia�?, ale jedynym, co tych obywateli spaja, jest wspA?lna toA?samoA�A� narodowa, bo skoro nie ma spoA�eczeA�stwa, to i o wiA�ziach spoA�ecznych trudno mA?wiA�. WA�adzA� sprawuje wA�aA�nie narA?d, ktA?ry w myA�l stwierdzenia PreambuA�y jest toA?samy z a�zwszystkimi obywatelami Rzeczypospoliteja�?. Tym jednym ruchem zapisano do niego rA?wnieA? mniejszoA�ci narodowe, w tym wyodrA�bniajA�cA� siA� dynamicznie mniejszoA�A� A�lA�skA�. Tak sztucznego zabiegu dokonano, A?eby poza narodem, podmiotem o okreA�lonej toA?samoA�ci kulturowej, religijnej i historycznej, nie wprowadzaA� A?adnej innej kategorii wspA?lnoty, aby Konstytucja mogA�a chroniA� nie spoA�eczeA�stwo, lecz kaA?dego obywatela z osobna, jako jednostkA�.

SzczegA?lne znaczenie w kontekA�cie innych ustaw zasadniczych ma zabarwienie sA�owa a�znarA?da�?, ktA?re w jA�zykach zachodnich oznacza jednoczeA�nie grupA� etnicznA� o okreA�lonej toA?samoA�ci i po prostu lud. StA�d tym samym sA�owem posA�uA?yli siA� ojcowie-zaA�oA?yciele w Konstytucji StanA?w Zjednoczonych: We the People a�� My narA?d/lud, oraz demonstranci w latach 60., gA�oszA�c hasA�o power to the people a�� wA�adza dla ludu. Po rosyjsku moA?na powiedzieA� raboczij narod i oznaczaA� to bA�dzie lud roboczy, nie narA?d. Ten ostatni w polskiej tradycji byA� szlachecki, we wspA?A�czesnej Polsce zatem, wbrew istocie idei demokracji, wA�adza nie naleA?y do ludu. SA�owo a�zspoA�eczeA�stwoa�? znikA�o teA? z debaty publicznej, zastA�pione wA�aA�nie narodem lub a�zPolakamia�?, odmienianymi przez wszystkie przypadki w przemA?wieniach politykA?w dowolnej orientacji.

Skoro wiA�c wA�adzy w paA�stwie nie sprawuje lud, tylko podzielony na jednostki narA?d, to i pojA�cie spoA�ecznej gospodarki rynkowej wydaje siA� byA� do Konstytucji wstawione niczym nie pasujA�ce ciaA�o obce.Nie stoi ona bowiem na straA?y A?adnej innej wA�asnoA�ci poza prywatnA�, poA�wiA�cajA�c jej duA?o miejsca. Tymczasem sensem spoA�ecznej gospodarki rynkowej jest harmonijne wspA?A�istnienie wA�asnoA�ci prywatnej obok spA?A�dzielczej, stowarzyszeniowej, komunalnej czy paA�stwowej. Fakt objA�cia konstytucyjnA� ochronA� jednej formy wA�asnoA�ci z pominiA�ciem pozostaA�ych wskazuje na oczywistA� dyskryminacjA� i zadaje kA�am odwoA�aniu do spoA�ecznego charakteru gospodarki rynkowej w Polsce. Nic dziwnego, A?e pod rzA�dami takiej ustawy zasadniczej majA�tek narodowy podlega staA�emu uszczuplaniu na rzecz prywatnych wA�aA�cicieli.

Konstytucja obiecuje teA? chroniA� PolakA?w za granicA�, weteranA?w walk o niepodlegA�oA�A� oraz inwalidA?w wojennych, ale nic nie wspomina o ludziach niezamoA?nych czy zagroA?onych lub dotkniA�tych wykluczeniem spoA�ecznym. Zaledwie napomyka o tak elementarnych kwestiach, jak prawo do pracy, edukacji, zabezpieczenia spoA�ecznego, dachu nad gA�owA�, za to dopuszczalny poziom dA�ugu publicznego okreA�la dokA�adnie, w procentach. Te niespA?jnoA�ci i niekonsekwencje nie sA� bynajmniej wyA�A�cznie wynikiem kiepskiej pracy Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego, ale przede wszystkim skutkiem przyjA�cia ideologii neoliberalnej za podstawA� najwyA?szego aktu prawodawczego w paA�stwie.

Nie istnieje A?aden narA?d o spA?jnych interesach. SA� wygrani i przegrani, krzywdzA�cy i krzywdzeni, bogaci i biedni. Globalizacja narzuca pewien model podporzA�dkowania interesA?w gospodarczych paA�stw strategiom i zyskom ponadnarodowych korporacji, ale porzA�dek wewnA�trz kraju wciA�A? ma charakter klasowy. A klasa uprzywilejowana A�wietnie wychodzi, przynajmniej na krA?tkA� metA�, na wyprzedaA?y interesu wA�asnej gospodarki. GA�A?wne dziedziny, w ktA?rych dokonuje siA� przyspieszona akumulacja kapitaA�u (banki, sieci handlowe, fundusze emerytalne, ubezpieczenia) zostaA�y juA? oddane w rA�ce korporacyjne i procesu tego nie da siA� odwrA?ciA� aktami politycznymi. Klasa polskich wA�aA�cicieli sama siA� marginalizowaA�a, stajA�c siA� grupA� raczej rentierA?w niA? inwestorA?w.

Zamiast szukaA� spiskA?w wewnA�trz kraju, naleA?aA�o A�ledziA� powiA�zania z miA�dzynarodowymi korporacjami a�� nie agenturalne, lecz kapitaA�owe.Gdyby jednak istniaA�a liczA�ca siA� grupa polskich kapitalistA?w, to doA�wiadczenie pokazuje, A?e tak samo nie miaA�aby litoA�ci dla ludzi pracy, jak kapitaliA�ci zagraniczni. I nie ma w tym A?adnego spisku a�� na tym polega kapitalizm. A zatem nie ma nic do zrobienia dla wiA�kszej spA?jnoA�ci spoA�ecznej w ramach filozofii solidaryzmu spoA�ecznego.

Szczerze mA?wiA�c, aksjologia leA?A�ca u podstaw koncepcji Polski Solidarnej to nacjonalizm i ja akurat nie optujA� za tym, A?eby siA� do niej odwoA�ywaA�. Jest to w istocie moralnoA�A� Kalego, tylko na skalA� grupy narodowej. Czyli obrzydliwoA�A�. KiedyA� byA�em w koA�ciele a�� oczywiA�cie w okresie walk o demokracjA� a�� na wykA�adzie o spoA�ecznej nauce KoA�cioA�a. WykA�ad prowadziA� MichaA� Boni. Na moje pytanie, co powinien robiA� dobry Polak-katolik, gdy okaA?e siA�, A?e pracodawca nie kieruje siA� tA� doktrynA�? UsA�yszaA�em, A?e trzeba zrobiA� wszystko, aby siA� niA� kierowaA�. Tego rodzaju katechizacja bogatych prowadzona przez ubogich nie wydaje siA� sensowna, tak jak i caA�a doktryna solidaryzmu.

OczywiA�cie moA?na sobie wyobraziA� atrakcyjnA� dla spoA�eczeA�stwa wizjA� politycznA�. BA�dzie to wizja Polski socjalnej, czyli wychodzA�ca z zaA�oA?enia, A?e istnieje coA� takiego jak spoA�eczeA�stwo, a nie tylko zbiA?r jednostek, zantagonizowanych i konkurujA�cych ze sobA� zaciekle. SpA?jnoA�A� takiej zbiorowoA�ci bA�dzie tym wiA�ksza, im mniejsze bA�dA� rA?A?nice majA�tkowe, im mniejsze rozwarstwienie, zaA� jej spoiwem zasada wspA?A�pracy, a nie rywalizacji. Wymaga to jednak istnienia w sferze intelektualnej projektu tak skonstruowanego spoA�eczeA�stwa, a wiA�c inteligencji, ktA?ra bA�dzie taki porzA�dek wymyA�laA� i proponowaA�. W czasach poselskich zaproponowaA�em wszystkim znaczniejszym politykom spoA�ecznym spotkanie pod egidA� prezydenta KwaA�niewskiego i powoA�anie przy jego urzA�dzie Rady Konsultacyjnej ds. Polityki SpoA�ecznej. Zainteresowanie wyraziA� tylko jeden a�� prof. Julian Auleytner. Pozostali obawiali siA� utraty A�ask Komitetu BadaA� Naukowych, ktA?ry byA� juA? pod kontrolA� rzA�du AWS. Auleytner siA� tego nie obawiaA�, bo byA� wA�aA�cicielem uczelni, na ktA?rej wykA�adaA�.

KiedyA� spoA�eczeA�stwo podA�A?aA�o za intelektualistami, wizjonerami takimi jak Mickiewicz, TowiaA�ski, SA�owacki, A�eromski. Oni teA? zawieszali poprzeczkA� politykom. DziA� to inteligenci z tytuA�ami podA�A?ajA� jak barany za politrukami w rodzaju Adama Michnika. Nieliczne wybitne autorytety naukowe i moralne, takie jak Zygmunt Bauman czy prof. MieczysA�aw Kabaj (w wiecznych rozjazdach), pozostajA� poza krajem i jego dusznA� atmosferA� sA�uA?alczoA�ci wobec kapitaA�u i jego politycznych kelnerA?w: posA�A?w, ministrA?w, premierA?w czy prezydentA?w. Autorytet powstaje podczas dyskusji na agorze, u nas jest tylko spA?A�ka Agora, ktA?ra swobodnA� dyskusjA� uniemoA?liwia. Nie wA�tpiA� jednak, A?e przestrzeA� dialogu otworzy jakiA� nowy ruch spoA�eczny, ktA?ry skutecznie przeciwstawi siA� neoliberalnemu barbarzyA�stwu. Wraz z ruchem wyA�oniA� siA� postaci, za ktA?rymi ludzie zechcA� podA�A?yA�. Ale to jeszcze przed nami.

Polska Solidarna to mit i to wcale nie niewinny. Sugeruje on, A?e zamiast walki klas potrzebne jest zespolenie wysiA�kA?w wszystkich dobrych patriotA?w. Taki horyzont jest sztuczny i przysA�ania istotA� konfliktu spoA�ecznego miA�dzy tymi, ktA?rych owoce pracy sA� zawA�aszczane, a tymi, ktA?rzy je zawA�aszczajA�. Dlatego naleA?aA�oby tA� koncepcjA� raczej zwalczaA� niA? kombinowaA�, jak jA� wcieliA� w A?ycie. Zawarty w niej neoliberalizm i nacjonalizm sA� przeszkodA� na drodze do urzeczywistnienia bardziej egalitarnego modelu spoA�eczno-gospodarczego.

DopA?ki ludzie bA�dA� pozwalaA� na dzielenie ich na a�zkomunA�a�? i a�zSolidarnoA�A�a�?, wierzA�cych i niewierzA�cych, sposobem kanalizowania niezadowolenia spoA�ecznego bA�dzie eksploatowanie konfliktA?w zastA�pczych. Przez dA�ugi okres po 1989 r. byA� to konflikt historyczny zwolennikA?w a�zSolidarnoA�cia�? oraz a�zkomuchA?wa�?, czyli ludzi identyfikujA�cych siA� z poprzednim systemem. Z punktu widzenia interesA?w A�wiata pracy byA� to konflikt caA�kowicie sztuczny, choA� chA�tnie podtrzymywany przez elity. ZarA?wno bowiem te naleA?A�ce do obozu a�zSolidarnoA�cia�?, jak i te z PZPR zawarA�y przy OkrA�gA�ym Stole kompromis, kontynuowany w Sejmie a�zkontraktowyma�?, ktA?ry dziaA�aA� na szkodA� pracownikA?w niezaleA?nie od ich afiliacji zwiA�zkowej. Prywatyzacja oznaczaA�a przede wszystkim zwolnienia grupowe i ogA?lnie wzrost bezrobocia oraz zmniejszenie siA�y nabywczej spoA�eczeA�stwa. KaA?dy z partnerA?w tego kompromisu mA?gA� winA� za wspA?lny skok na kasA� obarczyA� drugA� stronA�, woA�ajA�c a�zA�apaj zA�odziejaa�?, aby wymigaA� siA� od odpowiedzialnoA�ci przed wA�asnym zapleczem wyborczym.

DziA�, gdy z racji upA�ywu czasu tamten konflikt wygasa, zastA�piono go nowym, rA?wnieA? zastA�pczym podziaA�em na PolskA� nowoczesnA�, europejskA� oraz tA� zacofanA�, klerykalnA�, a�zmoherowA�a�?. Takie sztuczne konflikty majA� do tego stopnia zawA�adnA�A� zbiorowA� wyobraA?niA�, by nie pojawiA�y siA� w debacie publicznej sprawy najwaA?niejsze, decydujA�ce o stratyfikacji spoA�ecznej, spoA�ecznym podziale pracy i dystrybucji dochodu narodowego. A�aden z gA�A?wnych aktorA?w sceny politycznej, A?adna z obecnych w Parlamencie partii nie podwaA?a milczA�cego konsensusu, w ramach ktA?rego w debacie porusza siA� kwestie drugorzA�dne, odsuwajA�c zasadnicze na dalszy plan. Bo w tych ostatnich sA� one niemal jednomyA�lne.

Zamieszanie w ludzkich gA�owach jest juA? dziA� tak wielkie, A?e coraz wiA�kszy posA�uch znajdujA� nawoA�ywania do jednoA�ci siA� politycznych dla dobra kraju. WraA?enie powszechnego konfliktu i nieustajA�cych kA�A?tni kaA?e ludziom upatrywaA� przyczyny ich trudnej sytuacji raczej w sporach niA? w faktycznej jednomyA�lnoA�ci klasy politycznej, ktA?ra pod osA�onA� udawanych utarczek wspA?lnie sA�uA?y interesom grup uprzywilejowanych. HaA�aA�liwy, oparty na brutalnej retoryce styl uprawiania polityki, gdzie rzeczowa dyskusja jest nie do pomyA�lenia, sprawia, A?e to politycy sA� obiektem najwiA�kszej niechA�ci ze strony opinii publicznej, a nie ich mocodawcy, ktA?rzy dziA�ki tak uksztaA�towanemu systemowi politycznemu mogA� zawsze liczyA� na taniA� i zdyscyplinowanA� siA�A� roboczA�.

DopA?ki nie pojmA�, A?e linia podziaA�u przebiega miA�dzy bogatymi i biednymi, elitA� wA�adzy i pieniA�dza a A�wiatem pracy, Polacy bA�dA� zniewoleni i niezdolni do wywalczenia sprawiedliwszego podziaA�u dochodu narodowego. PaA�stwo, ktA?re staA�o siA� w najbardziej bezczelny z moA?liwych sposobA?w a�zkomitetem wykonawczym interesA?w burA?uazjia�?, jest znienawidzone. Dlatego dobro publiczne ustA�puje miejsca prywacie, wyznaczajA�cej horyzont myA�lowy mas, ktA?re tylko w ramach Rei Publicae majA� szanse na godne A?ycie. To daje elicie orA�A? do ograniczania i tak juA? skromnej daniny publicznej, ktA?ra jest na niA� naA�oA?ona. Ta logika sprawia, A?e wszelkie podatki jawiA� siA� jako zA�o, a stA�d juA? krok np. do prywatyzacji sA�uA?by zdrowia.

Ci sami ludzie, ktA?rzy utoA?samiajA�c siA� z robiA�cA� im wodA� z mA?zgu elitA�, nie chcA� zwiA�kszenia podatkA?w dla bogatych, nie aprobujA� teA? wycofywania siA� paA�stwa z usA�ug spoA�ecznych i innych form opiekuA�czych. PopierajA� wiA�c przyczynA�, dla ktA?rej jest coraz mniej paA�stwa, nie godzA�c siA� z logicznymi konsekwencjami takiej antypaA�stwowej postawy. KaA?da prA?ba a�zuspoA�ecznienia paA�stwaa�? musi siA� wiA�c wiA�zaA� z rewolucyjnym zrywem na miarA� Sierpnia a�?80. Tylko wtedy, gdy ludzie poczujA�, A?e majA� realny wpA�yw na sprawy publiczne, zacznA� myA�leA� o swym kraju a�zmya�?, a nie a�zonia�?. NajwiA�kszym wrogiem na tej drodze jest a�zpolicja myA�lia�? obecna tak w mediach, jak i w systemie edukacji. NaleA?A� teA? do niej sponsorowane przez elitA� think tanki w rodzaju Fundacji Batorego czy a�zKrytyki Polityczneja�?.

Obecne na scenie politycznej partie stanowiA� zgodne konsorcjum wA�adzy, dziaA�ajA�ce w imiA� przywilejA?w i rosnA�cych przepaA�ci spoA�ecznych, dlatego nie naleA?y z nimi, niezaleA?nie od scenariuszy koalicyjnych, wiA�zaA� A?adnych nadziei na poprawA� losu wiA�kszoA�ci obywateli. Potrzeba spoA�ecznej lewicy, ktA?ra zorganizuje ruch poza obecnym systemem parlamentarnym i dopiero z pozycji siA�y przystA�pi do szturmu na PaA�ac Zimowy. Instrumentem tego szturmu moA?e byA� kartka wyborcza, ale siA�A� a�� jedynie masowy opA?r wobec wyniszczajA�cego tkankA� spoA�ecznA�, gA�A�boko odhumanizowanego systemu ucisku i wyzysku, ktA?ry panuje w Polsce. I tylko pod takim warunkiem dojdzie z czasem do tego, A?e wiA�kszoA�A� wygra wybory.

Jedna odpowiedź na „SprawiedliwoA�A� spoA�eczna zamiast solidaryzmu

  1. Tadeusz Kensy pisze:

    Polecam dyskusyjkę nad tekstem na fb. u Cezarego Miżejewskiego. Sam konkret, bez lania wody …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>