Co z tA� szkoA�A�?

Zima 2012 |

Wywiad zA�Panem dla pisma a�zKontakta�? nosiA� tytuA� a�zWalka klasa�?. Czy rzeczywiA�cie polska edukacja zostaA�a poddana konfliktom klasowym?

Tomasz Szkudlarek: Teoretycznie rzecz biorA�c, mamy doA�czynienia zA�publicznym systemem edukacji, powszechnie dostA�pnym. Natomiast doA�wiadczenia pokazujA�, A?eA�gdy formalna dostA�pnoA�A� wzrasta, pojawiajA� siA� inne bariery naA�drodze doA�edukacji oA�dobrej jakoA�ci. ZaczynajA� funkcjonowaA� mechanizmy selekcyjne, ktA?re tylnymi drzwiami wprowadzajA� elementy segregacji. WA�Polsce ewidentnie mamy zA�tym doA�czynienia. SzczegA?lnie jest toA�widoczne naA�poziomie ponadpodstawowym. Wyniki testA?w egzaminacyjnych sA� bardzo silnie skorelowane zeA�statusem spoA�eczno-ekonomicznym rodzicA?w, przede wszystkim zA�poziomem ich wyksztaA�cenia. JeA�li szkoA�a jest selekcyjna, posiada moA?liwoA�A� wyboru uczniA?w, toA�dobiera tych zA�wysokim statusem spoA�ecznym. NastA�puje powolna segregacja klasowa edukacji.

Gdzie szukaA� przyczyn zjawiska?

Sytuacja wynika zA�neoliberalnego sposobu zarzA�dzania systemem. Sterowanie jakoA�ciA� ksztaA�cenia zwiA�zane jest zA�konkurencjA� miA�dzy szkoA�ami. ToA�jest metafora rynku: jeA?eli dyrektorzy zachowujA� siA� zgodnie zA�a�zlogikA� systemua�?, toA�starajA� siA� pozyskaA� jak najlepszych uczniA?w. Poziom kompetencji iA�umiejA�tnoA�ci przychodzA�cych uczniA?w decyduje wA�duA?ym stopniu oA�tym, jakie bA�dA� wyniki naA�egzaminach koA�cowych. AA�wedA�ug nich szkoA�y sA� a�zrankingowanea�? iA�otrzymujA� profity: zyskujA� miano elitarnych, sA� premiowane finansowo.

Dochodzi doA�rozwarstwienia: dziecko zeA�szkoA�y zA�a�zdolnych miejsc rankingowycha�? uczy siA� wA�klasie, zA�ktA?rej juA? a�zwyprowadziA�y siA�a�? dzieci rodzicA?w oA�wyA?szym poziomie wyksztaA�cenia a�� dzieci zA�domu, gdzie sA� ksiA�A?ki, gdzie rozmawia siA� oA�sprawach, ktA?rychA�dotyczy edukacja szkolna, gdzie moA?na uzyskaA� pomoc wA�odrabianiu lekcji itd. Te a�zgorszea�? dzieciaki tracA� wA�ten sposA?b szanse uczenia siA� odA�swoich rA?wieA�nikA?w rzeczy, ktA?rychA�nie wyniosA�y zA�domu.

Proces ten wA�Polsce zaczA�A� siA� wA�latach 90., naA�A�wiecie a�� naA�poczA�tku lat 80. ToA�czA�A�A� a�zpakietua�? myA�lenia oA�problemach spoA�ecznych, ktA?ryA�moA?na wiA�zaA� zA�thatcheryzmem wA�Wielkiej Brytanii iA�politykA� Ronalda Reagana wA�USA. OkreA�la siA� go mianem a�znowego stylu zarzA�dzania sferA� publicznA�a�?. WA�momencie, wA�ktA?rym uznano, A?eA�tzw. budA?etA?wka toA�A?rA?dA�o marnotrawienia pieniA�dzy, A?eA�podraA?a koszty funkcjonowania gospodarki, zaczA�to jA� traktowaA� jak inne czA�A�ci systemu gospodarczego. Metody wykorzystywane wA�biznesie zastosowano doA�zarzA�dzania szkoA�ami czy szpitalami. Sztucznie wprowadzono mechanizmy rywalizacji, konkurencji, wolnorynkowego wyboru usA�ug. SzkoA�A� moA?na zatem sobie wybraA�. Rzecz jasna aktywnie wybierajA�cymi sA� osoby oA�wyA?szym statusie ekonomicznym, bo staA� je choA�by naA�to, A?ebyA�dowoziA� dzieci doA�szkoA�y poza rejonem zamieszkania. Poza tym gdyA�mamy aktywnie wybieraA�, musimy mieA� informacje oA�tym, co wybieramy. Tu jest wA�aA�nie miejsce naA�publikowane iA�powszechnie dostA�pne rankingi, egzaminy iA�testy wewnA�trzne.

ZA�jednej strony wiA�A?e siA� toA�z liberalizacjA� systemu, czyli zeA�zwiA�kszeniem zakresu wolnoA�ci iA�odpowiedzialnoA�ci pojedynczych osA?b, co jest powszechnie akceptowane, aA�ludzie postrzegajA� toA�jako sensowne. AleA�z drugiej strony te wybory sA� wA�wiA�kszoA�ci dokonywane przez osoby oA�wyA?szym statusie spoA�ecznym, co stopniowo prowadzi doA�klasowego rozwarstwienia.

Jakie konsekwencje moA?e przynieA�A� model edukacji oparty naA�rozwarstwieniu ekonomicznym iA�kulturowym dla dalszego spoA�ecznego funkcjonowania mA�odych ludzi?

ToA�przede wszystkim kwestia znacznych rozbieA?noA�ci wA�szansach A?yciowych a�� kryteria dostA�pu doA�wyA?szej jakoA�ci ksztaA�cenia bardzo siA� rA?A?nicujA�. WA�Polsce dodatkowym czynnikiem jest to, A?eA�po wprowadzeniu reformy strukturalnej, czyli gimnazjum, wiek, wA�ktA?rym dokonywana jest selekcja doA�szkA?A� wyA?szego szczebla, obniA?yA� siA� oA�dwa lata. AA�im wczeA�niej dokonuje siA� wyboru szkoA�y, tym silniej uzaleA?niony on jest nie odA�zdolnoA�ci dziecka, lecz odA�kapitaA�u kulturowego rodzicA?w. AA�to wpA�ywa nie tylko naA�losy dzieci, aleA�takA?e naA�sposA?b funkcjonowania spoA�eczeA�stwa. Tracimy bowiem tutaj rA?A?norodnA� kulturowo, klasowo iA�ekonomicznie szkoA�A� powszechnA�, wA�ktA?rej mA�odzi ludzie przez sam fakt bycia razem uczA� siA� zeA�sobA� rozmawiaA�, koegzystowaA� wA�spoA�eczeA�stwie. WA�dorosA�ym A?yciu tacy ludzie rozumiejA� siA� lepiej lub gorzej, aleA�na ogA?A� nie dziwiA� siA�, A?eA�ktoA� myA�li inaczej odA�nich, wiedzA�, A?eA�ludzie sA� rA?A?ni, rA?A?nie trzeba siA� zA�nimi dogadywaA�. WA�Polsce ten problem jest jeszcze trudny doA�zauwaA?enia, poniewaA? wA�A�wiadomoA�ci osA?b dorosA�ych klasowy model wychowania iA�edukacji nie wystA�puje. AleA�przez analogiA� doA�tego, oA�czym przez lata pisano wA�USA, moA?na prognozowaA� stopniowy zanik zrA?A?nicowanej, nieselekcyjnej szkoA�y publicznej. BA�dzie toA�prowadziA�o doA�a�zapartheidu kulturowegoa�?, gdzie ludzie A?yjA� weA�wA�asnych, zamkniA�tych enklawach iA�tracA� zdolnoA�A� komunikowania siA�.

Zatem klasowy model szkolnictwa moA?e mieA� istotne skutki dla funkcjonowania spoA�eczeA�stwa, dla demokracji rozumianej jako sztuka negocjacji, dla szukania konsensusu wA�kwestiach spornych. JakoA�ciowe badania, ktA?re prowadzA� moi koledzy zA�uniwersytetu, bardzo wyraA?nie pokazujA�, A?eA�te szkoA�y, ktA?re plasujA� siA� wA�rA?A?nych miejscach rankingu, wytwarzajA� bardzo odmienne kultury: inaczej ksztaA�cA� dzieci, te zaA� inaczej myA�lA�, majA� inne sposoby argumentowania, autorytety. ToA�sA� osobne A�wiaty. Takie zjawisko nie bA�dzie obojA�tne dla sposobu funkcjonowania spoA�eczeA�stwa wA�przyszA�oA�ci.

OczywiA�cie ten proces zawsze miaA� miejsce, nawet wA�PRL nie A?yliA�my wA�A�wiecie egalitarnym. WaA?ne jednak jest to, A?eA�przy wiA�kszym a�zwymieszaniua�? niejako wymuszona byA�a komunikacja miA�dzy rA?A?nymi grupami spoA�ecznymi: poprzez szkoA�A�, politykA� mieszkaniowA� (osiedla, naA�ktA?rych mieszkali ludzie zA�rA?A?nych warstw) itp. DziA� te A�wiaty rA?A?nicujA� siA� tak geograficznie (urbanistycznie), jak iA�kulturowo. Mamy doA�czynienia zA�rekonstrukcjA� struktury klasowej. MoA?e toA�wywoA�ywaA� tA�sknoty doA�a�zneofeudalnegoa�? porzA�dku spoA�ecznego, gdzie bA�dziemy mieli ludzi naleA?A�cych doA�elit, zupeA�nie nie rozumiejA�cych pozostaA�ych warstw spoA�eczeA�stwa. IA�wzajemnie: klasy wyA?sze bA�dA� kompletnie niezrozumiane przez niA?sze. BA�dzie siA� toA�wiA�zaA�o zA�tworzeniem coraz wiA�kszej iloA�ci barier, takA?e czysto fizycznych, gdyA�ludziom coraz trudniej bA�dzie dostaA� siA� doA�a�znieodpowiedniegoa�? dla nich miejsca: dobre dzielnice, zA�e dzielnice. WA�takim modelu roA�nie wzajemny lA�k przedA�kontaktami. ZA�jednej strony bA�dzie toA�obawa oA�wA�asne bezpieczeA�stwo wA�przypadku ludzi zA�elit, zA�drugiej strony osoby wykluczone bA�dA� odczuwaA�y lA�k przedA�oA�mieszeniem siA�, kompromitacjA�, nie bA�dA� podejmowaA� prA?b wchodzenia wA�pewne rejony, ktA?re a�znie sA� dla nicha�?. IA�tak moA?e tworzyA� siA� tendencja doA�budowania wzajemnie izolowanych ukA�adA?w spoA�ecznych.

WA�sytuacji konfliktu spoA�ecznego moA?e toA�skutkowaA� powstawaniem populistycznych ideologii, wA�ktA?rych szuka siA� kozA�a ofiarnego, gdzie widzi siA� elity jako przyczynA� wszelkiego zA�a a�� aleA�bA�dzie toA�oderwane odA�rzeczywistoA�ci, odA�znajomoA�ci prawdziwych realiA?w A?ycia tych a�zinnycha�?. WA�takim a�� wzajemnym a�� myA�leniu trudno oA�moA?liwoA�ci kompromisu. SA�dzA�, A?eA�juA? dziA� trzeba zaczA�A� pracowaA� naA�rzecz zmniejszania tego dystansu kulturowego.

WedA�ug informacji mediA?w wA�2012 r. zamkniA�to ponad 1500 szkA?A�. DoA�2014 r. moA?e ich zniknA�A� nawet piA�A� tysiA�cy, przede wszystkim naA�prowincji. LikwidacjA� placA?wek tA�umaczy siA� zwykle dwoma kwestiami: niA?em demograficznym iA�problemami budA?etowymi samorzA�dA?w. Jaka jest Pana odpowiedA? naA�te zwyczajowe wyjaA�nienia?

Obydwa te elementy, demografia iA�budA?et, sA� realne. Jednak zamiast zamykaA� szkoA�y, sensowniej byA�oby przeksztaA�caA� je wA�centra edukacji dorosA�ych. WA�Polsce ta sfera wciA�A? nie jest dostatecznie rozwiniA�ta. OczywiA�cie doroA�li siA� uczA�, aleA�jeA�li porA?wnamy toA�choA�by zA�krajami skandynawskimi, skala iA�jakoA�A� zjawiska wyglA�dajA� doA�A� mizernie. Jest toA�a�zczarna dziuraa�? wA�polityce oA�wiatowej wA�Polsce. Ministerstwo Edukacji Narodowej kojarzone jest zA�ministerstwem edukowania dzieci, aA�jego kompetencje koA�czA� siA�, gdyA�dzieci osiA�gajA� wiek, wA�ktA?rym koA�czy siA� obowiA�zek szkolny. MoA?na byA�wiA�c wykorzystaA� to, A?eA�mamy infrastrukturA�, pustoszejA�ce budynki orazA�sporA� grupA� nauczycieli. Ci ostatni nie sA� jedynie specjalistami odA�nauczania biologii, geografii czy jA�zyka polskiego, bo nauczyciele toA�zazwyczaj ludzie doA�A� aktywni spoA�ecznie a�� takA?e emerytowani nauczyciele. ByA�oby bardzo mA�drze, gdybyA�gminy utrzymaA�y budynki, ludzi, pieniA�dze, otwierajA�c je dla dorosA�ych, skoro jest coraz mniej dzieci. WA�aA�nie dorosA�ym wA�takim ukA�adzie warto daA� moA?liwoA�A� edukacji, samoksztaA�cenia, aA�nawet A?ycia towarzyskiego a�� wszystkiego, co moA?e zaoferowaA� centrum kulturowe lokalnej spoA�ecznoA�ci. SzczegA?lnie wA�maA�ych miejscowoA�ciach panuje wA�tym wzglA�dzie dramatyczna sytuacja. CzA�sto wA�aA�nie szkoA�a jest tam jedynym a�� poza parafiA� a�� miejscem, wA�ktA?rym ludzie majA� szansA� siA� spotkaA�, dziaA�aA� razem. ByA�oby bardzo dobrze, gdybyA�niA? demograficzny zostaA� wykorzystany doA�tworzenia pA�aszczyzny A?ycia wspA?lnotowego, wA�aA�nie wA�szkoA�ach.

WA�PRL zA�reguA�y dzielono szkoA�y naA�gorsze, prowincjonalne orazA�lepsze, (wielko)miejskie. DziA� mamy badania wskazujA�ce, A?eA�te podziaA�y nie sA� tak jasne, A?eA�znaczne rA?A?nice zachodzA� np.A�w obrA�bie miast.

SA� pewne sugestie, wynikajA�ce zA�badaA� nadA�wynikami egzaminA?w szkolnych, ktA?re potwierdzajA� ten podziaA� wA�miastach. ToA�doA�A� ograniczona baza wiedzy, bo mA?wimy oA�badaniach majA�cych zaA�punkt wyjA�cia wyniki testA?w, ktA?re dzieci zdajA� pomiA�dzy progami selekcyjnymi wA�szkole, aA�to nie bierze podA�uwagA� mnA?stwa czynnikA?w spoA�ecznych. AleA�jeA�li popatrzymy naA�te wyniki a�� mA?wiA� np.A�o analizach Romana Dolaty zA�Instytut BadaA� Edukacyjnych a�� toA�rzeczywiA�cie zaznaczajA� siA� takie tendencje, iA? mocno rA?A?nicujA� siA� szkoA�y miejskie. WiA�A?e siA� toA�z procesami, oA�ktA?rych mA?wiA�em naA�poczA�tku, czyli zA�neoliberalnymi sposobami zarzA�dzania oA�wiatA�, dajA�cymi rodzicom moA?liwoA�A� wyboru szkoA�y. Specyfika miejska powoduje, A?eA�szkA?A� doA�wyboru jest wA�okolicy kilka czy kilkadziesiA�t. Wtedy system faktycznie moA?e aktywnie pracowaA� naA�ich rozwarstwienie. DziaA�a toA�na zasadzie gettoizacji a�� lepiej wyksztaA�cone grupy spoA�eczne wyprowadzajA� siA� zA�dzielnic wymieszanych kulturowo iA�zabierajA� swoje dzieci zeA�szkA?A�, ktA?re uwaA?ajA� zaA�niedostatecznie dobre, przenoszA�c je doA�bardziej elitarnych. IA�jest toA�proces gwaA�towny.

Natomiast wA�wiejskich szkoA�ach, np.A�w gimnazjach, zdarza siA�, A?eA�dyrektorzy iA�nauczyciele wykorzystujA� wyniki testA?w zeA�szkA?A� podstawowych nie poA�to, A?ebyA�klasy segregowaA�, czyli tworzyA� lepsze iA�gorsze grupy, tylko poA�to, A?ebyA�je mieszaA� iA�celowo tworzyA� bardziej wyrA?wnane A�rodowiska edukacyjne.

Wspomniane badania Dolaty wskazujA� teA?, A?eA�zaczyna siA� tendencja doA�wyrA?wnywania poziomu szkA?A� wiejskich zeA�sA�abszymi szkoA�ami wielkomiejskimi iA�placA?wkami zeA�A�rednich miast orazA�bardzo silne zrA?A?nicowanie szkA?A� naA�terenie wielkich miast. JuA? obecnie mamy wA�duA?ych miastach szkoA�y, ktA?rychA�uczniowie majA� znacznie wiA�ksze problemy zA�rozwiA�zywaniem testA?w niA? wA�przypadku przeciA�tnej szkoA�y wiejskiej. ToA�zupeA�nie inna sytuacja niA? ta, zA�ktA?rA� mieliA�my doA�czynienia jeszcze wA�latach 70. iA�80., gdyA�socjologowie edukacji identyfikowali granicA� miasto-wieA� jako gA�A?wnA� barierA� blokady rozwojowej. NaA�wsiach byA�o gorzej iA�trudniej, wA�miastach ten poziom byA� znacznie wyA?szy iA�bardziej wyrA?wnany niA? wA�szkoA�ach wiejskich.

AA�z czego moA?e wynikaA� wspomniana przez Pana polityka wA�wiejskich szkoA�ach?

MogA� wysnuA� tylko pewne przypuszczenia, bo nie znam szczegA?A�owych badaA� naA�ten temat. MoA?liwe, A?eA�w maA�ych, prowincjonalnych szkoA�ach A�atwiej utrzymaA� pewne poczucie misji, etos nauczycielski. WA�miejskich aglomeracjach mamy doA�czynienia zA�gA�stA� sieciA� szkA?A�, aA�zatem iA�z poczuciem, iA? zrA?A?nicowane opcje wyboru powodujA�, A?eA�jeA�li ktoA� nie pasuje tutaj, toA�siA� powinien przenieA�A� gdzie indziej. WA�maA�ej, lokalnej spoA�ecznoA�ci jesteA�my niejako skazani naA�siebie, aA�wspA?lnotowoA�A�, kapitaA� spoA�eczny sA� silniejsze, bo trudniej oA�alternatywA�.

Druga rzecz, ktA?raA�takA?e moA?e wynikaA� zA�kultury a�zbycia razema�? wA�A�rodowiskach wiejskich a�� niewykluczone, A?eA�dyrektorzy nie chcA� antagonizowaA� nauczycieli. JeA?eli jest kilka rA?wnolegA�ych klas, toA�nauczyciele majA� mniejsze problemy, gdyA�prezentujA� one podobny poziom, niA? wtedy, gdyA�stworzymy sobie klasy a�zorA�A?wa�? iA�a�zkaczko-gA�sia�?. A?atwiej siA� zarzA�dza zespoA�em, A�atwiej utrzymaA� dobrA� atmosferA�, gdyA�siA� stosunkowo rA?wno podzielimy trudnoA�ciami iA�sukcesami.

Kim jest nauczyciel wA�dzisiejszej szkole? Jaki jest jego status orazA�poziom edukacji, ktA?rA� sam otrzymuje naA�studiach?

MyA�lA�, A?eA�jest nauczycielem przeA�adowanym pracA� biurokratycznA� orazA�zagonionym. Logika zarzA�dzania sferA� publicznA� (nie tylko szkoA�A�, bo takA?e sA�uA?bA� zdrowia, pracA� socjalnA� itp.) jest przeA�adowana procedurami, parametryzacjA�, reguA�ami oceniania, przygotowywaniem rankingA?w. NaA�to wszyscy narzekajA�, bo toA�odsuwa ludzi odA�faktycznej pracy.

JeA�li idzie oA�ksztaA�cenie nauczycieli, toA�w Polsce jest zA�tym A?le. ZA�jednej strony nauczyciele ksztaA�ceni sA� naA�wydziaA�ach a�zprzedmiotowycha�? a�� toA�daje potencjalnie dobrA� bazA� doA�ksztaA�cenia naA�wysokim poziomie. JednoczeA�nie ta sama struktura ksztaA�cenia jest fatalna, gdyA�chodzi oA�spoA�eczny wymiar pracy nauczyciela: radzenie sobie zA�problemami wychowawczymi, wspA?A�pracA� zA�rodzinA� ucznia, dziaA�anie wA�A�rodowisku lokalnym itp. Tego wszystkiego ludzie muszA� siA� uczyA� naA�wA�asnej skA?rze, iA�to nieraz bardzo boleA�nie. To, co obecnie jest systemem ksztaA�cenia nauczycieli wA�tej kwestii, czyli ponad 300-godzinny kurs wA�ramach studiA?w przedmiotowych (psychologia, pedagogika, metodyka nauczania), toA�bardzo maA�o. Poza tym jest toA�realizowane wA�sposA?b daleki odA�systematycznoA�ci. NaA�polskich uniwersytetach nie powstaA�y wydziaA�y, ktA?re traktowaA�yby a�zbycie nauczycielema�? wA�kategoriach specjalistycznego wyksztaA�cenia. Moim zdaniem nauczyciel przede wszystkim a�� zA�zawodu a�� powinien byA� osobA� przygotowanA� doA�ksztaA�cenia wielokierunkowego, mniej specjalistycznego, zaA�to znacznie lepiej radziA� sobie zA�problemami rozwojowymi dzieci, zA�problemami spoA�ecznymi A�rodowiska, wA�ktA?rym A?yjA�, posiadaA� zdolnoA�A� wspA?A�pracy zA�instytucjami wA�otoczeniu szkoA�y iA�z rodzicami. ToA�bardzo trudne, aA�nauczyciele narzekajA�, A?eA�do tego nie zostali przygotowani.

Dzieje siA� tak, poniewaA? brakuje odpowiedniej struktury wA�tym wzglA�dzie. AA�tej nie ma, bo poA�reformach systemu edukacji jeszcze zA�lat 90., uczelnie wyA?sze otrzymaA�y bardzo duA?A� autonomiA� iA�trudno byA�oby je zmusiA� doA�stworzenia innej metodologii edukacji przyszA�ych nauczycieli. ZaA�tym kryje siA� rA?wnieA? problem pieniA�dzy a�� bardziej zaawansowany system ksztaA�cenia wiA�zaA�by siA� zA�kosztami. WymagaA�oby toA�rA?wnieA? pewnej formy centralizacji caA�oA�ci tejA�dziedziny edukacji.

ChciaA�bym podkreA�liA�, A?eA�jest mnA?stwo nauczycieli, ktA?rzyA�wypruwajA� sobie A?yA�y, pracujA�c zA�tymi a�zgorszymia�? dzieciakami, aleA�w niewielkim stopniu przekA�ada siA� toA�na opiniA� oA�ich pracy. NajA�atwiej jest stworzyA� wyobraA?enie oA�jakoA�ci edukacji naA�podstawie wskaA?nikA?w: zdawalnoA�ci matury, rekrutacji naA�studia, sukcesA?w wA�olimpiadacha��

MA?wiA�c oA�kwestii nauczyciela jako pedagoga, czyli wspA?A�uczestnika wychowania, nasuwa siA� pytanie, czy zA�zaniedbaA� wA�tej materii wynikajA� kA�opoty zA�agresjA� uczniA?w, ich sposobem bycia wA�szkole?

Nie sA�dzA�, A?ebyA�to akurat bA�A�dy wA�wyksztaA�ceniu nauczycieli powodowaA�y tego typu problemy, aleA�z pewnoA�ciA� nie uA�atwiajA� one ich rozwiA�zywania. To, A?eA�mA�odzi sA� dziA� inni niA? 50 lat temu, wynika zA�bardzo wielu rzeczy, przede wszystkim zA�rozwoju kultury konsumpcyjnej. Wszyscy A?yjemy wA�A�wiecie, wA�ktA?rym egoizm staA� siA� cnotA�. Media instruujA� nas, A?eA�powinniA�my dA�A?yA� doA�intensyfikowania wA�asnych potrzeb iA�zachcianek. Ten przekaz jest wszA�dzie. Druga rzecz, A?eA�ta nuworyszowska faza kapitalizmu spowodowaA�a, iA? pokolenie rodzicA?w dzisiejszych uczniA?w toA�ludzie wciA�A? uganiajA�cy siA� zaA�pracA� iA�pieniA�dzmi. ToA�jest oczywiA�cie uwarunkowane takA?e ekonomicznie, nie tylko kulturowo, nie ma co zrzucaA� winy naA�rodzicA?w, bo czasem zA�oA�miogodzinnej pracy nie da siA� utrzymaA� rodziny. AleA�tak czy owak efekt jest jeden a�� rodzice sA� nieobecni. Dzieci wychowujA� siA� weA�wA�asnym A�rodowisku. DoA�tego dodajmy trzeciA� kwestiA�: styl A?ycia wA�przestrzeni publicznej. ProszA� zauwaA?yA�, A?eA�miejsca publiczne sA� posegregowane wiekowo. GdyA�wchodzA� zA�A?onA� doA�jakiegoA� pubu, toA�nierzadko dwukrotnie zawyA?amy A�redniA� wieku, bo zwykle siedzA� tam 17-latki. Ich rodzice sA� wA�tym czasie wA�domu iA�oglA�dajA� telewizjA�. GdyA�siA� wejdzie doA�knajpy wA�Anglii czy wA�Niemczech, toA�mamy tam ludzi odA�16. doA�90. roku A?ycia. Komunikacja miA�dzypokoleniowa zostaA�a zerwana wA�Polsce wA�wielu miejscach. JeA�li nauczyciele nie czujA� siA� bezpiecznie iA�swobodnie wA�kontakcie zA�mA�odymi ludA?mi jako doroA�li iA�jako profesjonaliA�ci, ktA?rzyA�potrafiA� organizowaA� A?ycie zespoA�owe iA�rozumiejA�, czym A?yjA� dzieciaki a�� toA�majA� potA�A?ny kA�opot. MyA�lA� zatem, A?eA�wiele jest problemA?w, ktA?re wymagaA�yby pracy czasem terapeutycznej, czasem animacyjnej. WA�takim kontekA�cie sytuacyjnym iA�kulturowym nie wystarczy profesjonalizm wA�przygotowywaniu dzieciakA?w doA�rozwiA�zywania testA?w.

AleA�chyba juA? nikt nie oczekuje, A?eA�nauczyciel bA�dzie wychowawcA�? Rodzice wrA�cz broniA� niezaleA?noA�ci swoich dzieci odA�szkoA�ya��

ToA�bardziej zA�oA?ona kwestia. ZA�jednej strony zA�radoA�ciA� pozbyliA�my siA� tejA�wizji szkoA�y, ktA?raA�ma wychowywaA�, bo kojarzyA�o siA� nam toA�z indoktrynacjA�, zA�dominacjA� paA�stwa nadA�rodzinA� iA�spoA�eczeA�stwem. Bezpiecznie jest patrzeA� naA�szkoA�A� jako naA�instytucjA�, ktA?raA�zajmuje siA� wiedzA� iA�kompetencjami intelektualnymi, aA�od wychowywania jest rodzina. ZA�tym A?eA�rodzina znajduje siA� wA�kryzysie: mentalnym, kulturowym, ekonomicznym. Rodzina teA? siA� zawA�A?a wA�swoich funkcjach, aA�rodzice czA�sto nie wiedzA�, jak siA� okreA�liA� wobec wA�asnych dzieci. AA�do tego nie zadaliA�my sobie powaA?nego pytania wA�dyskursie publicznym oA�funkcjA� szkoA�y. To, co nam dziA� zostaA�o, toA�przekonanie, A?eA�edukacja jest waA?na dla rozwoju gospodarczego. IA�jedyne, oA�czym siA� publicznie, gA�oA�no debatuje, toA�kwestia tego, czy szkoA�y wypuszczajA� naA�rynek bezrobotnych, czy nie. PowrA?t doA�funkcji wychowawczej wydaje mi siA� moA?liwy tylko wtedy, gdyA�bA�dzie siA� toA�dziaA�o wA�kontekA�cie jakiegoA� wiA�kszego dziaA�ania spoA�ecznego, angaA?ujA�cego nie tylko szkoA�y, aleA�takA?e A�rodowiska lokalne. Trudno dziA� wyobraziA� sobie sytuacjA�, A?eA�szkoA�a zaczyna peA�niA� rolA� wychowawczA�, wytwarzaA� wA�asne normy obyczajowe, normy zachowania, ktA?re ignorujA� to, co dzieje siA� zaA�jej murami. WiA�zaA�oby siA� toA�ze zbyt duA?ym oporem spoA�ecznym, zA�przekonaniem, A?eA�rodzice pozbawiani sA� odpowiedzialnoA�ci. WA�tej chwili rodzina nie peA�ni funkcji wychowawczych lub peA�ni je sA�abo, aleA�zarazem nie da sobie narzuciA�, A?ebyA�ktoA� robiA� toA�za niA�. AleA�oczywiA�cie, gdyA�dochodzi doA�jakichA� trudnych kwestii, wA�rodzaju a�zwychowania seksualnegoa�?, toA�wtedy rodzice chA�tnie mA?wiA�, A?eA�to jednak szkoA�a powinna zaA�nich tA� robotA� wykonaA� iA�przygotowaA� dzieci doA�odpowiedzialnego A?ycia.

Dyskusja dotyczA�ca sensu szkoA�y publicznej dopiero musi siA� odbyA�. WA�jej trakcie musimy wypracowaA� pomysA�y naA�to, czym ta instytucja ma byA� zA�punktu widzenia szerszych kwestii, niA? tylko przygotowanie ludzi doA�znalezienia pracy.

SposA?b funkcjonowania szkolnictwa, zasA?b iA�charakter wiedzy, jakA� ono przekazuje, zaleA?A� wA�duA?ej mierze odA�ustrojowego iA�kulturowego zaplecza spoA�eczeA�stw iA�paA�stw, nie tylko odA�czynnikA?w A�ciA�le ekonomicznych. Podobnie realizacja iA�wyznaczenie celA?w edukacji.

WA�podrA�cznikach pedagogiki mA?wi siA� oA�trzech podstawowych funkcjach edukacji, ktA?re bardzo mocno wiA�A?A� siA� zA�ideologiami politycznymi. SzkoA�a konserwatywna nastawiona jest naA�a�ztransmisjA� kulturya�?, czyli przekazywanie wiedzy iA�wartoA�ci, ktA?re tworzA� toA?samoA�A� spoA�ecznA�, ciA�gA�oA�A� historycznA�.

Druga funkcja, ktA?raA�jest bliska ideologiom liberalnym, wiA�A?e siA� zA�rozwojem potencjaA�u iA�kompetencji jednostek. Dobra szkoA�a toA�taka, ktA?raA�sprzyja rozwojowi kaA?dej jednostki, musi zatem byA� naA�tyle zrA?A?nicowana, aby kaA?demu inaczej zapewniaA� to, co jest mu potrzebne.

Te dwie funkcje sA� wA�konflikcie zeA�sobA�, bo jeA?eli mA?wimy oA�ciA�gA�oA�ci historycznej, toA�zakA�adamy wspA?lny kanon wartoA�ci, ktA?re wszyscy powinni opanowaA�, aA�gdy mA?wimy oA�wolnoA�ci indywidualnej, toA�wchodzimy wA�logikA� zrA?A?nicowania.

Trzecia funkcja, obecna przynajmniej odA�czasA?w reformacji, toA�traktowanie edukacji jako czynnika zmiany spoA�ecznej. SzkoA�y majA� byA� promotorami modernizacji, zmiany spoA�eczeA�stwa, naprawiania tego, co wA�spoA�eczeA�stwie szwankuje. SzkoA�a ma uczyA� tolerancji, odpowiedzialnoA�ci, moralnoA�ci itd. JakimA� przemieszczonym wariantem tejA�ideologii jest obecne traktowanie szkoA�y jako instytucji modernizujA�cej gospodarkA�.

Jest oczywiste, A?eA�poA�oA?enie nacisku naA�jednym zA�tych trzech aspektA?w oznacza osA�abienie funkcji dwA?ch pozostaA�ych. IdeaA�em byA�oby stworzenie systemu, wA�ktA?rym ta trA?jka pozostaje wA�rA?wnowadze. Rzecz wA�tym, A?eA�kaA?dy zA�elementA?w jest czA�A�ciA� pewnych projektA?w iA�ideologii politycznych, dlatego szkoA�a wA�demokratycznych spoA�eczeA�stwach staje siA� niesamowicie niestabilnym polem walki miA�dzy nimi. Zatem to, co wyobraA?amy sobie jako dobrA� szkoA�A�, bA�dzie zaleA?aA�o odA�naszych wyborA?w A�wiatopoglA�dowych. IA�tak dla ludzi zwiA�zanych zA�narodowA� prawicA� bA�dzie toA�przede wszystkim kwestia historii, kanonu kultury, literatury, wspA?lnych wartoA�ci, dziedzictwa itd. Dla liberaA�A?w bA�dzie toA�przystosowanie jednostek doA�zmieniajA�cego siA� szybko A�wiata, czyli nastawienie naA�indywidualnA� drogA� uczenia siA� iA�adaptowania doA�warunkA?w: inicjatywa, kreatywnoA�A�, elastycznoA�A�. IA�znA?w mamy tu konflikt miA�dzy wersjA� pierwszA� aA�drugA�. ZA�kolei dla socjalistA?w, czy mA?wiA�c jA�zykiem pedagogiki a�� progresywistA?w, waA?ne bA�dzie nie to, wA�jakim A�wiecie A?yjemy, aleA�to, jaki ten A�wiat byA� powinien. Dlatego a�� zA�dzisiejszej perspektywy a�� szkoA�a powinna uczyA� myA�lenia krytycznego orazA�aktywnoA�ci spoA�ecznej nie wA�kontekA�cie indywidualistycznym, lecz wspA?lnotowym.

GdybyA�odnieA�A� siA� doA�znanych nam systemA?w, toA�a�� przykA�adowo a�� wzorce skandynawskie byA�yby liberalno-progresywistyczne. Zatem zA�jednej strony wspierajA� one wolnoA�A� indywidualnA�, zA�drugiej a�� progresywnA� zmianA�, zaA�ktA?rA� kryje siA� model spoA�eczeA�stwa egalitarnego. Jest ono innowacyjne, potrafi rozwiA�zywaA� swoje problemy, troszczy siA� oA�A�rodowisko naturalne itd. WA�polskim systemie edukacji mamy dominacjA� myA�lenia konserwatywnego iA�liberalnego a�� jest toA�swoista pokomunistyczna reakcja naA�poprzedni system, doA�A� trudny dziA� doA�wyobraA?enia, ktA?ryA�byA� fuzjA� myA�lenia socjalistycznego, nastawionego naA�przyszA�y A�wiat, orazA�konserwatywnego, nastawionego naA�przeszA�oA�A�, historiA�. Ten a�zdziwny systema�? pomijaA� element liberalny, dlatego a�� naA�zasadzie odreagowania a�� tak bardzo doA�niego przylgnA�liA�my wA�III RP.

Dla rA?wnowagi warto byA�dziA� przywrA?ciA� myA�lenie oA�szkole jako progresywnym, pozytywnym czynniku ksztaA�towania spoA�eczeA�stw, nie tylko przygotowywania jednostek doA�historycznej pamiA�ci iA�funkcjonowania naA�rynku.

Jakie sA� sposoby krA?tko- iA�dA�ugoterminowe naA�ewentualnA� zmianA� sytuacji? Jakie priorytety nakreA�liA�by Pan dla rodzimego szkolnictwa?

To, oA�czym rozmawialiA�my dotychczas a�� rynkowe rA?A?nicowanie, indywidualizacja, procesy segregacyjne a�� rozwija siA� odA�ponad 20 lat. IA�jeszcze nie dotarA�o toA�do opinii publicznej jako problem wymagajA�cy debaty orazA�rozwiA�zania. Zatem pewnie nastA�pnych dziesiA�A� lat bA�dziemy brnA�A� wA�tA� samA� stronA�. CaA�y PRL, postrzegany jako projekt, ktA?ryA�przeoraA� naszA� A�wiadomoA�A�, trwaA� wA�aktywnej postaci trzydzieA�ci kilka lat (lata 80. toA�byA� juA? okres schyA�ku, zawieszenia), aA�jeszcze nie moA?emy siA� zA�niego wyplA�taA� wA�pewnych wymiarach. SA� toA�zatem dA�ugotrwaA�e procesy iA�to nie jest tak, A?eA�po prostu zmienimy rzA�d poA�wyborach iA�wszystko siA� odmieni. Te kwestie najpierw muszA� siA� pojawiA� jako waA?ne problemy wA�debacie publicznej iA�musi siA� pojawiA� wola zmiany tejA�sytuacji. WedA�ug mnie natomiast wciA�A? trwa chA�A� dalszej separacji iA�segregacji wA�ramach systemu edukacji. Te A�rodowiska, ktA?re lepiej radzA� sobie wA�obecnych realiach ekonomicznych, jeszcze nie majA� doA�A� izolacji, jeszcze siA� odgradzajA�, stawiajA� kolejne bariery. Zmiana bA�dzie wymagaA�a znacznej pracy politycznej, spoA�ecznej, kulturowej, organizacyjnej, iA�to nie tylko wA�rA?d tych, ktA?rzyA�dziA� sA� marginalizowani, lecz gA�A?wnie chyba wA�rA?d elit.

Moja orientacja ideowa, jeA�li mogA� toA�tak nazwaA�, wiA�zaA�aby siA� zA�przeciwstawieniem tendencjom separacyjnym. DziA� sprzeciwiajA� siA� im przede wszystkim ludzie zA�mentalnoA�ciA� a�znarodowo-socjalistycznA�a�?, ktA?raA�moA?e byA� niebezpieczna. Nawet jeA�li tam siA� nieA?le identyfikuje problemy, toA�sposoby ich rozwiA�zywania sA� nietrafne iA�czA�sto bardzo niebezpieczne. ChoA� prawdopodobnie jest toA�konieczny etap, gdyA�ludzie zaczynajA� sobie pewne problemy uA�wiadamiaA�. DziA� tendencje doA�przywrA?cenia bardziej egalitarnego A�wiata sA� zatem popularne wA�rA?d populistycznej prawicy, ktA?raA�zauwaA?a problemy zwiA�zane zA�nadmiernym dystansem iA�zrA?A?nicowaniami spoA�ecznymi, aleA�rozwiA�zania widzi nie wA�demokratycznych sposobach przezwyciA�A?enia problemA?w politycznych, lecz wA�szukaniu zdrajcA?w, wA�formach symbolicznej przemocy wA�stosunku doA�elit. ToA�A�lepa uliczka.

NaA�poziomie krytyki musimy byA� bardzo radykalni iA�wolno nam przerysowywaA� pewne kwestie, A?ebyA�dotarA�y doA�A�wiadomoA�ci ludzi, ktA?rzyA�o tym jeszcze nie myA�leli. Jednak zmiany spoA�eczne zachodzA� raczej wA�pragmatycznej dziaA�alnoA�ci, wymagajA� wspA?A�pracy, porozumienia, zdolnoA�ci doA�komunikowania siA�. Sensowniej jest myA�leA� oA�tym, jak wA�sposA?b polityczny, zwiA�zany zeA�A�wiadomoA�ciA� spoA�ecznA�, definiowaniem celA?w wspA?lnotowych, przeorientowaA� ten system tak, aby byA� bardziej zrA?wnowaA?ony.

SzkoA�a jest takA?e elementem spoA�eczeA�stwa obywatelskiego. Jaka jest Pana opinia oA�szkoA�ach spoA�ecznych?

SA� szkoA�y spoA�eczne, ktA?re majA� bardzo otwartA� formuA�A�. NaA�poczA�tku, gdyA�powstawaA�y, moA?na byA�o naA�nie patrzeA� jak naA�a�zwyspy obywatelskoA�cia�?: proponowano odmienne odA�ogA?lnie przyjA�tych sposoby wspA?A�pracy nauczycieli, rodzicA?w iA�dzieci, nowe formy bycia razem. Sytuacja zmieniA�a siA�, gdyA�uspoA�eczniona zostaA�a sama szkoA�a publiczna, bo ustawa oA�wiatowa zA�lat 90. wA�aA�ciwie oddaA�a szkoA�y samorzA�dom. Dzisiaj spoA�ecznoA�ci lokalne mogA�yby mieA� znaczny wpA�yw naA�swoje szkoA�y, nie tylko wA�tym sensie, A?eA�decydujA� oA�ich zamykaniu. Nie majA�, bo wA�Polsce nie wyksztaA�ciA�y siA� ruchy rodzicielskie, podmiotowoA�A� rodzicA?w jako partnerA?w wA�systemie edukacji, aA�jeA?eli siA� czasami wyksztaA�ca, toA�ma charakter gA�A?wnie roszczeniowy. ZA�tego, co wiem, rA?A?nica miA�dzy polskimi ruchami rodzicielskimi aA�zachodnioeuropejskimi, szczegA?lnie skandynawskimi, jest taka, A?eA�nasze sA� czymA� wA�rodzaju zwiA�zkA?w zawodowych, czyli traktujA� szkoA�A� jako przestrzeA� pewnego rodzaju konfliktu: trzeba dbaA� oA�dzieci przeciw instytucji. Natomiast zagranicA� funkcjonujA� naA�zasadzie stowarzyszeA� nauczycielsko-rodzicielskich, gdzie wspA?lnie decyduje siA� oA�tym, jak wyglA�dajA� programy wychowawcze, czyli rodzice realnie angaA?owani sA� wA�pracA� szkoA�y. IA�to szkoA�y publicznej.

WA�Polsce szkoA�y spoA�eczne staA�y siA� a�� wA�duA?ej mierze a�� szkoA�ami niepublicznymi, nie tylko wA�sensie formalnym, aleA�takA?e wA�sensie pewnej ideologii, filozofii. StaA�y siA� szkoA�ami, wA�ktA?rych koniecznoA�A� opA�acenia wysokiego czesnego stanowi barierA� dostA�pu dla ludzi nie majA�cych dostatecznej iloA�ci pieniA�dzy, zatem automatycznie wpisujA� siA� wA�elitarny model ksztaA�cenia. FunkcjonujA� lepiej lub gorzej, wiele tych szkA?A� jest znakomitych, aleA�z punktu widzenia caA�ego systemu sA� toA�enklawy zA�doA�A� rygorystycznA� finansowA� barierA� naA�wejA�ciu. DuA?e znaczenie ma teA? kapitaA� kulturowy: relacje zA�rodzicami, kontrakty, zobowiA�zania. WA�aA�nie zeA�wzglA�du naA�tA� elitarnoA�A� nie wierzA�, A?ebyA�obecnie byA�a toA�realna alternatywa dla caA�ego systemu edukacji.

Obawiam siA� rA?wnieA?, A?eA�nawet gdybyA�powstaA�a odpowiednia polityka stypendialna, ktA?raA�zniwelowaA�aby barierA� finansowA�, toA�nie zmieni toA�faktu, A?eA�bA�dziemy mieli doA�czynienia zA�auto-segregacjA� A�rodowisk elitarnych, ktA?re wciA�A? bA�dA� szukaA�y dla siebie kolejnych enklaw uprzywilejowania, bA�dA� siA� staraA�y wydzieliA� dla siebie miejsca edukacji trochA� innej, lepszej, zastrzeA?onej.

AA�co Pan sA�dzi o home-schoolingu, ruchu naA�rzecz nauczania dzieci wA�domach, przez rodzicA?w? Jest on czA�sto przeciwstawiany szkole, jakoby nieefektywnej, nieprzyjaznej dzieciom iA�rodzicom.

WA�Polsce home-schooling toA�forma dopiero raczkujA�ca, wiA�c nie wiadomo, wA�jakA� stronA� siA� rozwinie. WA�wielu krajach bywa zwiA�zana zA�wychowaniem religijnym, gdyA�rodzice oA�a�zfundamentalistycznycha�? poglA�dach wyA�A�czajA� swoje dzieci zA�edukacji publicznej. SA�dzA�, A?eA�to ciA�g dalszy procesu, ktA?ryA�rozpoczA�A� siA� wraz zA�tworzeniem szkA?A� spoA�ecznych iA�prywatnych a�� chA�A� znalezienia dla dziecka lepszej przestrzeni edukacyjnej. Bardzo jestem ciekawy, wA�jaki sposA?b rodzice tych dzieci bA�dA� rozwiA�zywali kwestie spoA�eczne. Rzecz jasna bA�dA� siA� pewnie sieciowaA�, tworzyA� struktury, aby a�zbyA� razema�?, uczyA� siA� nawzajem odA�siebie. Jednak mam wraA?enie, A?eA�mamy tutaj doA�czynienia zA�a�zfantazjA� pajdocentrycznA�a�? a�� chcemy dziecku zaoszczA�dziA� cierpienia, koniecznoA�ci dogadywania siA� zA�nie zawsze miA�ymi rA?wieA�nikami, przemocy wA�szkole, zagroA?eA� wA�drodze doA�szkoA�y itd. KrA?tko mA?wiA�c, jest toA�mocno podszyte lA�kiem, przynajmniej wA�tych przypadkach, ktA?re mi sA� znane. ToA�trochA� wypreparowane wychowanie spoA�eczne, wA�ktA?rym toA�my, jako rodzice iA�opiekunowie, bA�dziemy dobieraA� innych ludzi, zA�ktA?rymi nasze dziecko bA�dzie siA� mogA�o kontaktowaA�, uczyA� interakcji, wspA?A�pracy, itd. AleA�kiedyA� toA�dziecko wyjdzie wA�otwarty A�wiat iA�spotka siA� zA�takimi typami ludzi, ktA?rychA�nigdy wczeA�niej nie widziaA�o. Nie sA�dzA�, A?ebyA�byA�o toA�bezpieczne iA�dobre dla tego dzieckaa��

ZnA?w pojawia siA� tutaj izolacja: dla jednych oznacza ona brak dostA�pu doA�lepiej pA�atnej pracy, edukacji itd., dla elit a�� A?ycie wA�A�wiecie wypreparowanym, ktA?ryA�jest kontrolowany podA�wzglA�dem bezpieczeA�stwa iA�jakoA�ci kultury. WA�tak sztucznym A�wiecie dzieci bA�dA� siA� uczyA�, jak byA� przyszA�ymi przywA?dcami, liderami wspA?lnot. Problem wA�tym, A?eA�te dzieci, gdyA�dorosnA�, bA�dA� a�zzarzA�dzaA�ya�? ludA?mi, zA�jakimi nigdy siA� fizycznie iA�spoA�ecznie nie zetknA�A�y. ToA�karkoA�omny pomysA� naA�rolA� elit wA�spoA�eczeA�stwie.

DziA�kujA� zaA�rozmowA�.

Sianowo, 8 listopada 2012 r.

4 odpowiedzi na „Co z tA� szkoA�A�?

  1. magda pisze:

    „Sytuacja wynika z neoliberalnego sposobu zarządzania systemem.”

    Sytuacja wynika z tego, że szkoła jest szkołą.

  2. Łukasz pisze:

    Gdyby tacy ludzie byli w MEN-ie to może polska szkoła miała by się lepiej. Nie tylko szkoła, bo edukacja ma wiodący wpływ na wszystkie sfery życia w społeczeństwie.

  3. Heroo pisze:

    „Gdy wchodzę z żoną do jakiegoś pubu, to nierzadko dwukrotnie zawyżamy średnią wieku, bo zwykle siedzą tam 17-latki. Ich rodzice są w tym czasie w domu i oglądają telewizję. Gdy się wejdzie do knajpy w Anglii czy w Niemczech, to mamy tam ludzi od 16. do 90. roku życia. Komunikacja międzypokoleniowa została zerwana w Polsce w wielu miejscach.”

    Bardzo wciągający wywiad, a powyższe zjawisko jest symptomatyczne: w Polsce u większości ludzi w wieku ponad 35 l. życie towarzyskie zanika, przenosi się do mieszkania.

  4. Krzysztof Ka pisze:

    Główną przyczyną stanu rzeczy, o którym piszesz Heroo nie jest jak mi się wydaję umiłowanie życia rodzinnego (nie sugeruje, że tak twiedzisz), ale zapracowanie i brak pieniędzy u Polaków i Polek w średnim wieku i bieda wśród dużej części seniorów (przyszłe pokolenie być może będzie żyło w jeszcze większej). Po zdobyciu partnera/ partnerki życiowego/ -wej i założeniu rodziny większość ludzi po prostu nie ma czasu wyjść z domu, bo poza obowiązkami domowymi ma jeszcze pracę, która jak wskazują statystyki zajmuje zatrudnionym dużo więcej czasu niż pracownikom w wymienionych społeczeństwach Europy Zachodniej.

    Jakiś czas temu rozmawiałem ze swoją chorą ciotką, która od poczatku transformacji czeka na realizację prospołecznych obietnic kolejnych rządów (oczywiście już od jakiegoś czasu nie głosuje). Kobieta jest w średnim wieku, ma 3 synów, męża i problemy ze zdrowiem. Bardzo mnie zdziwiło, że jako jedną z przewag PRL-u nad dzisiejszymi czasami wymieniła możliwość wyjścia do teatru czy kina. Zdziwiło mnie to dlatego, że pochodzę właściwie ze wsi, z dosyć ubogiej rodziny i zwyczajnie nie należę już do pokolenia, którym szkoła czy zakład pracy fundowałyby takie zbytki; tzw. kultura wysoka to dla mnie już prawie tylko dystynktywna zagrywka ludzi mających więcej pieniędzy i rzecz, z która jest mi prawie całkiem obca. Mówię oczywiście tylko o teatrze czy galerii sztuki. Całe szczęście są jeszcze torrenty, biblioteki i muzea, w których pracują też niektórzy z moich znajomych. Skończyłem też studia i zdarza mi się kupować książki, choć sam klepię biedę, która nie jest w moim wypadku tak dotkliwa z powodu dzielenia gospodarstwa domowego z rodziną.

    Wspomniana ciocia mieszka w Siemiatyczach, które podobnie jak wiele podobnych miejscowości na ścianie wschodniej i w Polsce w ogólności, ma opinię nie dających szans na godne życie w obojętnie jakim wieku (no chyba, że jest się przedsiębiorcą korzystającym z niskiego zaufania społecznego w Polsce, czyli m.in. braku chęci do zrzeszania się w jakichkolwiek stowarzyszeniach czy związkach zawodowych, które z kolei dałyby nadzieję na wywalczenie lepszych warunków pracy i lepszej płacy).

    http://www.tvn24.pl/czarno-na-bialym,42,m/puste-miasteczko,356997.html

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>