Jak walczyA� z czymA�, czego nie rozumiemy?

Zima 2012 |

Powiedzmy toA�raz jeszcze: lewica jest wA�kryzysie. NaA�prawicy zresztA� nie jest lepiej. A�adna zeA�stron nie ma odpowiedzi naA�coA�, co potocznie zwie siA� a�zkryzysem kapitalizmua�?. My a�� ludzie lewicy (nie mogA� oprzeA� siA� wraA?eniu, A?eA�zwrot ten moA?e byA� tylko ironiczny) a�� zajA�ci jesteA�my ciA�gA�ym powtarzaniem tych samych gestA?w, ktA?re absolutnie doA�niczego nie prowadzA�. a�zA?li kapitaliA�ci okradajA� biednych ludzi, naleA?y siA� zorganizowaA� iA�obaliA� ten obrzydliwy kapitalizm!a�? a�� krzyczymy naA�demonstracjach, podniesionym gA�osem przekonujemy znajomych, piszemy naA�blogach, wA�gazetach czy periodykach naukowych. NaA�prawicy jest jeszcze gorzej, bo jeA�li rzeczywiA�cie lekiem naA�wspA?A�czesne problemy miaA�aby byA� jeszcze wiA�ksza deregulacja, toA�moA?e odA�razu zlikwidujmy struktury polityczne iA�ze zwieszonA� gA�owA� mA?dlmy siA� oA�A�askA� doA�A�wiA�tych derywatA?w iA�bA�ogosA�awionych funduszy hedgingowych. Kryzys lewicy iA�prawicy toA�tak naprawdA� kryzys politycznoA�ci wA�ogA?le. JeA�li A?adna zeA�stron nie jest wA�stanie wypracowaA� rozwiA�zaA�, ktA?re mogA�yby zmierzyA� siA� zA�obecnym stanem rynkA?w (czyli czymA�, co najbardziej determinuje dobrostan spoA�eczeA�stw), toA�znaczy, A?eA�polityka przestaA�a poA�prostu odpowiadaA� naA�problemy A�wiata, wA�ktA?rym A?yjemy.

MogA�oby siA� zatem wydawaA�, A?eA�mamy doA�czynienia zA�dwoma powiA�zanymi kryzysami: politycznoA�ci iA�kapitalizmu. Mniemanie takie jest bA�A�dne, gdyA?A�kapitalizm nie znajduje siA� wA�kryzysie. NaleA?aA�oby raczej powiedzieA�, A?eA�A?yje on peA�niA� A?ycia, rozwija siA� bez wiA�kszych przeszkA?d, biorA�c weA�wA�adanie coraz wiA�ksze obszary. Upadek Grecji, bankructwa bankA?w, niespA�acalne kredyty, stagnacja gospodarcza a�� sA� problemami dla spoA�eczeA�stw, aleA�w A?aden sposA?b nie nadwA�tlajA� samego systemu kapitalistycznego. KapitaA� staje siA� tak wszechobecny, A?eA�gdyby staroA?ytni Grecy mieli dziA� formuA�owaA� listA� A?ywioA�A?w, toA�do powietrza, ognia, wody iA�ziemi dodaliby pieniA�dz.

JeA�li zA�kapitalizmem wszystko jest wA�porzA�dku, oznacza to, A?eA�jedynie politycznoA�A� znajduje siA� wA�kryzysie. Kryzys ten spowodowany jest wA�aA�nie rosnA�cA� siA�A� kapitaA�u. KapitaA� staA� siA� niejako potA�A?niejszy iA�wiA�kszy odA�spoA�eczeA�stw, ktA?re utraciA�y moA?liwoA�ci kontroli. Paul Krugman stwierdziA�, A?eA�nawet gdybyA�ludzie naA�poczA�tku obecnego wieku wiedzieli, A?eA�w 2008 r. dojdzie doA�krachu naA�rynkach finansowych, nie zachowaliby siA� inaczej, gdyA?A�i tak nie byliby wA�stanie wyzwoliA� siA� zA�kapitalistycznego sposobu myA�lenia. Jak bowiem moA?na myA�leA� inaczej, skoro kapitaA� jest podobny doA�powietrza: naturalny iA�wszechobecny. RA?A?nica jest tylko taka, A?eA�wiemy, czym jest powietrze, natomiast oA�kapitalizmie nie moA?na tego powiedzieA�.

PrzestaliA�my rozumieA� kapitalizm. OczywiA�cie pomijam tzw. korwinowcA?w, bo trudno zaufaA� gimnazjalistom. MA?wiA� zatem wA�pierwszym rzA�dzie oA�zwykA�ych ludziach, oA�nas. Jasne, przyzwyczailiA�my siA� doA�tego, A?eA�fabryki muszA� byA� przenoszone tam, gdzie praca jest taA�sza, A?eA�makler zA�Wall Street zarabia 1000 razy wiA�cej odA�kucharki, A?eA�gospodarka kraju moA?e upaA�A�, poniewaA? bankierzy podejmowali ryzykowne decyzje. JesteA�my doA�tego przyzwyczajeni, aleA�czy rozumiemy przyczyny takich faktA?w? Czy wiemy, dlaczego wA�USA odA�1978 r. dochody najbogatszej grupy spoA�eczeA�stwa wzrosA�y oA�277%, aA�tylko oA�18% zwiA�kszyA�y siA� zarobki najbiedniejszych 20% obywateli1? Albo: jak toA�siA� staA�o, A?eA�w 1987 r. obrA?t instrumentami pochodnymi wynosiA� 10% globalnego PKB, aA�juA? wA�2005 r. stanowiA� 570%2?

Nie powinniA�my siA� jednak specjalnie martwiA�, jeA�li nie znamy odpowiedzi naA�takie pytania. Bez cienia wA�tpliwoA�ci moA?na przecieA? stwierdziA�, A?eA�nawet politycy, tj.A�osoby, ktA?re powinny siA� jakoA� wA�tym wszystkim orientowaA�, rA?wnieA? raczej nie potrafiliby udzieliA� spA?jnej odpowiedzi. ChoA� toA�moA?e juA? trochA� martwiA�. Jeszcze bardziej niepokojA�cy jest jednak fakt, A?eA�nawet ludzie, ktA?rzyA�zawodowo zajmujA� siA� finansami, niezbyt dobrze rozumiejA�, naA�czym polega obecnie kapitalizm. Prof.A�Geoffrey Ingham, socjolog zA�Cambridge, wA�ksiA�A?ce a�zKapitalizma�? stwierdza bez ogrA?dek: Ekspansji sektora finansowego towarzyszyA�a zdumiewajA�ca zA�oA?onoA�A� zjawisk. Nawet ich uczestnicy majA� problemy zeA�zrozumieniem zaskakujA�cego rozprzestrzeniania siA� wyspecjalizowanych rynkA?w, ktA?re przemieniajA� pieniA�dz a�� wA�ramach czegoA�, co jest znane podA�nazwA� a�zinA?ynierii finansoweja�? a�� wA�rozbudowany szereg ciA�gle zmieniajA�cych siA� zbywalnych papierA?w iA�instrumentA?w finansowych.

OdnoA�nie doA�stanu A�wiadomoA�ci osA?b znajdujA�cych siA� wA�samym centrum sterowania A�wiatowym kapitalizmem, pouczajA�ca byA�a anonimowa wypowiedA?3 programisty pracujA�cego wA�firmie tradingowej wA�Londynie. Zanim jA� przytoczA� a�� kilka sA�A?w oA�tym, czym zajmuje siA� A?w czA�owiek. OtA?A? odpowiada on zaA�program komputerowy, ktA?ryA�handluje aktywami wA�ramach HFT (High-frequency trading). Czym jest HFT? Chodzi oA�to, A?eA�skomplikowane algorytmy (dostajA�ce naA�wejA�ciu informacje oA�tym, jak wczeA�niej zachowywaA� siA� dany obiekt finansowy) iA�bardzo szybkie komputery dokonujA� dziennie dziesiA�tek tysiA�cy transakcji, pozycje inwestycyjne zajmowane sA� naA�bardzo krA?tki okres (odA�sekundy doA�kilku godzin), aA�zyski osiA�gane nawet dziA�ki minimalnym wahaniom wA�kursie. NaA�poczA�tku tego wieku czas wykonania transakcji HFT wynosiA� kilka sekund, pA?A?niej liczony byA� juA? wA�milisekundach, aA�obecnie wA�skali mikro. ChoA� brzmi toA�absurdalnie, im szybszy masz komputer, im lepszy program iA�im bliA?ej jesteA� serwerA?w gieA�dy (czas przesyA�u danych!), tym wiA�cej zarabiasz. WrA?A�my jednak doA�naszego programisty. ZostaA� on zapytany przez dziennikarza oA�tzw. Flash Crash zA�6 maja 2010 r., gdyA�Dow Jones wA�5 minut straciA� 1000 pkt., czyli prawie 10% (byA� toA�najbardziej gwaA�towny spadek wA�historii indeksu), poA�czym poA�kilkunastu minutach odrobiA� straty. Anonimowy programista naA�pytanie, czy toA�nie HFT byA�o przyczynA� krachu, odpowiada: CiA�gle nie rozumiemy, co byA�o przyczynA�. MogA�o toA�byA� HFT, aleA�moA?liwe teA?, A?eA�to wA�aA�nie HFT zA�agodziA�o efekty. Nie istniejA� tu A?adne przekonujA�ce dowody. Dziennikarz rozsA�dnie dopytuje: MoA?na byA�powiedzieA�, A?eA�to dobry powA?d, byA�zakazaA� HFT. Nie uA?ywaj czegoA�, czego nie rozumiesz. CzA�owiek zA�City rezolutnie odpowiada: ZwykA�e zakazywanie czegoA�, czego nie doA�koA�ca rozumiesz, jest gA�upotA�. CA?A? tu rzec?

Nie, nie chodzi mi oA�to, A?eA�HFT jest niebezpieczne, wiA�c powinno zostaA� zakazane. CaA�kiem prawdopodobne, A?eA�handel naA�wysokich czA�stotliwoA�ciach transakcji nie wpA�ywa znaczA�co naA�rynek finansowy. ChcA� tylko pokazaA�, jak bardzo jest toA�abstrakcyjne; jak bardzo kapitalizm oderwaA� siA� odA�A�wiata ludzi a�� A?yje on wA�asnym A?yciem, karmiA�c siA� czystymi liczbami. 70% transakcji wA�USA odbywa siA� zaA�pomocA� wielce skomplikowanych algorytmA?w komputerowych. Pytam wiA�c: wA�jaki sposA?b to, co dzieje siA� wA�A�wiecie finansA?w, moA?e zostaA� pojA�te przez czA�owieka? Nie moA?e a�� aA�przecieA? toA�wszystko decyduje oA�losie caA�ych spoA�eczeA�stw. AA�jeA�li nie jesteA�my wA�stanie tego zrozumieA�, toA�z pewnoA�ciA� nie moA?emy umieA�ciA� kapitalizmu wA�centrum politycznych sporA?w. Jak debatowaA� nadA�czymA�, czego nie rozumiemy?

Co wiA�c robiA�? OczywiA�cie kuszA�cA� strategiA� jest zwracanie uwagi naA�problem. Krzyczmy wiA�c: a�zkapitalizm jest zA�y, nieludzki iA�niepotrzebny, odrzuA�my go iA�wtedy bA�dzie dobrzea�?. Krzyczmy tak, aA�pA?A?niej zA�poczuciem dobrze speA�nionego obowiA�zku pA?jdA?my doA�bankomatu, wypA�aA�my 50 zA�, kupmy kilka piw iA�papierosy, poA�czym wA�domu wA�A�czmy jakiA� hollywoodzki film odA�czasu doA�czasu przerywany A�adnymi reklamami. Jak widaA�, kapitalizmu nie da siA� zanegowaA�. DziaA�a tu dokA�adnie ten sam mechanizm, jak wA�przypadku semantyki. Zdanie a�znieparzyste krzesA�a majA� nadziejA� naA�symfoniczny obiada�? jest nonsensowne. Jednak negacja zdania pozbawionego sensu jest tak samo bezsensowna jak toA�zdanie. IA�nic siA� zA�tym nie da zrobiA�. Trzeba przemilczeA�, nie negowaA�.

WspA?A�czesnym sposobem negowania kapitalizmu sA� ruchy typu Occupy Wall Street. WA�A�wietle tego, co dotychczas tutaj stwierdzono, wydaje siA� jasne, dlaczego Occupy Wall Street iA�jemu podobne ruchy wstrzymywaA�y siA� zA�artykuA�owaniem programu, pozytywnych tez, ktA?re miaA�yby wskazywaA� kierunek dalszych dziaA�aA�. WiA�kszoA�A� publicystA?w przychylnych tym ruchom argumentowaA�a, A?eA�brak programu byA� pewnA� strategiA�: a�znie mA?wimy, co trzeba zrobiA�, gdyA?A�najpierw chcemy stworzyA� przestrzeA� dla wolnej dyskusji, chcemy przywrA?ciA� politycznoA�A�, toA�jest naszym celema�?. Jednak nie da siA� stworzyA� A?adnej przestrzeni dla dyskusji, gdyA?A�jej przedmiot wA�ogA?le nie moA?e byA� dyskutowany. Nie byA�o wiA�c A?adnej strategii. To, A?eA�Occupy Wall Street pozostaA�o nieme, spowodowane byA�o faktem, iA? nie istniaA� sposA?b, naA�ktA?ry potrafili siA� oni odnieA�A� doA�kapitalizmu. Poza a�� oczywiA�cie a�� emocjami, aleA�z takiej mA�ki chleba nie bA�dzie.

WA�paA?dzierniku 2011 r. McKenzie Wark opublikowaA� tekst a�zJak okupowaA� abstrakcjA�a�?4. TytuA�owA� abstrakcjA� jest oczywiA�cie kapitalizm, symbolizowany przez Wall Street. Wark stawia pytanie oA�strategiA� walki zA�kapitalizmem. OdpowiedA? a�� wyraA?ona nie doA�koA�ca wprost a�� byA�a nastA�pujA�ca: a�zJak? DokA�adnie tak, jak zrobiA�o toA�Occupy Wall Street!a�?.Sama okupacja Zuccotti Park byA�a abstrakcjA�, gdyA?A�na abstrakcjA�, jakA� jest kapitalizm, naleA?aA�o zareagowaA� zaA�pomocA� innej abstrakcji. Wydaje siA�, A?eA�a�� przynajmniej wA�teorii a�� rA?wnanie siA� zgadza. Jednak gdyA�przyjrzymy siA� rezultatom OWS, trudno stwierdziA�, A?eA�ich strategia okazaA�a siA� skuteczna. Jak siA� zdaje, Wark dostrzegA� te problemy, gdyA?A�w wywiadzie5 udzielonym naA�poczA�tku sierpnia 2012 r. ponownie sprA?bowaA� odpowiedzieA� naA�pytanie postawione weA�wczeA�niejszym tekA�cie: Problem jest taki: jak moA?esz okupowaA� abstrakcjA�? WA�adza staA�a siA� wektorowa. MoA?e przemieszczaA� pieniA�dze iA�zasoby zA�niespotykanA� szybkoA�ciA� wA�dowolne miejsce naA�Ziemi. MoA?esz zablokowaA� konkretne miejsce, aleA�wektory wA�adzy poA�prostu ominA� blokadA�.

TezA� Warka doprowadza doA�koA�ca Levi Bryant, amerykaA�ski filozof, jeden zA�twA?rcA?w nowego iA�coraz bardziej wpA�ywowego nurtu filozoficznego oA�nazwie object-oriented ontology. Bryant swA?j wywA?d6 rozpoczyna odA�stwierdzenia, A?eA�kapitalizm nie tyle jest abstrakcjA�, co raczej hiperobiektem (termin Tima Mortona). PrzykA�adem tego, czym sA� hiperobiekty, jest klimat. Hiperobiekty nie znajdujA� siA� wA�A?adnym konkretnym miejscu: sA� wszA�dzie iA�nigdzie. Zawsze majA� wpA�yw naA�ludzi, nie jest moA?liwe trzymanie siA� odA�nich naA�dystans. ZA�drugiej jednak strony nigdy nie stykamy siA� zA�nimi wA�ich totalnoA�ci. MoA?emy doA�wiadczyA� jedynie poszczegA?lnych manifestacji, lokalnych wydarzeA� iA�konkretnych rezultatA?w dziaA�aA� hiperobiektA?w. JeA�li kapitalizm jest takim hiperobiektem, toA�Bryant musi powtA?rzyA� pytanie Warka: jak walczyA� zA�przedmiotem, ktA?regoA�nawet nie moA?emy doA�wiadczyA�?

OdpowiedA? jest zA�oA?ona iA�warto siA� jej przyjrzeA�. Bryant stwierdza, A?eA�wspA?A�czeA�ni teoretycy polityki zbyt wielkA� wagA� przykA�adajA� doA�semiosfery, tj.A�do ideologii, narracji, praw czy tekstA?w, zaA�pomocA� ktA?rychA�wA�adzautwierdza swoje panowanie. Jako materialista stwierdza, A?eA�kapitalizm przede wszystkim potrzebuje infrastruktury, dziA�ki ktA?rejA�moA?e dziaA�aA�. Drogi, lotniska, sieci komputerowe, programy, satelity, fabryki, porty itd. a�� gdybyA�to wszystko zniknA�A�o, znikA�by rA?wnieA? kapitalizm, gdybyA�my jednak pozbyli siA� tylko ideologii, toA�kapitaA� ciA�gle pozostaA�by nienaruszony. Czym byA�y protesty wA�ramach ruchA?w Occupy? WyA�A�cznie aktami mowy. Bryant pyta zatem: Czy kapitalizm oparty jest naA�indywidualnych decyzjach bankierA?w iA�prezesA?w, czy raczej system ten ma swoje wA�asne formy A�wiadomoA�ci, wA�asny sposA?b dziaA�ania, wA�ktA?rym ludzie zostali uwiA�zieni? [a��] WartoA�A� [OWS] polega naA�tym, A?eA�tworzone sA� kolektywy chcA�ce walczyA� zA�tymi nieludzkimi bytami, ktA?re funkcjonujA� poA�rA?d nas (rynki, korporacje, etc.), aleA�protesty nie wpA�ywajA� naA�owe byty, gdyA?A�te nawet nie rozpoznajA� faktu istnienia protestujA�cych. Protestowanie przeciw kapitalistom czy politykom jest wiA�c nieskuteczne, gdyA?A�ci sA� jedynie prostymi robotnikami (choA� zA�bardzo wysokimi zarobkami) wA�wielkiej fabryce kapitalizmu.

Akty mowy protestujA�cych zA�Wall Street sA� zA�perspektywy, ktA?rA� przyjmujA� Bryant czy Wark, strategiA� nieadekwatnA� wobec przedmiotu ich protestA?w. Nie szkodzA� one kapitalizmowi, albowiem ten nie jest ufundowany naA�sferze dyskursu. Recepta Bryanta jest nastA�pujA�ca: Nie stA?j naA�Wall Street, narzekajA�c naA�bankierA?w iA�brokerA?w a�� okupuj autostradA�. Zhakuj satelitA� iA�zamknij komunikacjA�. Zablokuj port. UsuA� dane trzymane przez banki itd. Blokuj arterie, dziA�ki ktA?rymA�hiperobiekt utrzymuje siA� przy A?yciu. Tylko wA�ten sposA?b wstrzA�A�niesz wA�adzA� iA�zyskasz siA�A�, zA�ktA?rA� bA�dA� musiaA�y siA� liczyA� rzA�dowe organy kapitalizmu iA�korporacji.

Levi Bryant ma racjA�, twierdzA�c, A?eA�dyskursywne strategie walki zA�rynkami sA� skazane naA�poraA?kA�. System kapitalistyczny pochyli siA� nadA�nimi a�� jasne a�� aleA�tylko poA�to, byA�sprawdziA�, czy przez przypadek nie da siA� tutaj czegoA� zarobiA� (sA�ynna sprawa zA�maskami Guya Fawkesa, naA�ktA?rych zarabia gigant medialny Time Warner). WrA?A�my doA�HFT iA�faktu, A?eA�70% transakcji naA�rynku finansowym zawieranych jest zaA�pomocA� algorytmA?w komputerowych. Algorytmy te dostajA� liczbowe dane oA�rA?A?nych aktywach iA�na tejA�podstawie kupujA� iA�sprzedajA�. Oznacza to, A?eA�w ich ontologii nie istniejA� takie rzeczy jak wyzysk, prawo pracy, strajk, bieda itd. WA�przemysA�owym kapitalizmie wA�aA�ciciel fabryki traktowaA� robotnika jako A�rodek produkcji, jako rzecz, musiaA� jednak mieA� doA�niego jakiA� stosunek, robotnik znajdowaA� siA� wA�jego polu widzenia. Dla wspA?A�czesnych kapitalistA?w zA�Wall Street czy londyA�skiego City robotnik nie jest nawet rzeczA� a�� wiedza oA�istnieniu klasy nieposiadajA�cej A�rodkA?w produkcji nie jest im doA�niczego potrzebna. Przypomnijmy sobie sA�ynne zdjA�cia, naA�ktA?rych finansjera Wall St. zA�kieliszkami szampana wA�dA�oniach iA�uA�miechami naA�ustach przyglA�daA�a siA� protestom. Co znaczy ten obrazek? Stwierdzenie, A?eA�jest toA�jedynie dowA?d demoralizacji elity wspA?A�czesnego kapitalizmu, pomija istotA� sprawy. ZdjA�cia te wA�rzeczywistoA�ci pokazujA�, A?eA�owa elita, A?yjA�c wA�A�wiecie doA�samego koA�ca przesiA�kniA�tym kapitaA�em, nie ma moA?liwoA�ci zrozumienia, skA�d biorA� siA� protesty. Nie chodzi zatem oA�degeneracjA� finansistA?w, aleA�o ich niezdolnoA�A� doA�operowania tymi samymi pojA�ciami, ktA?rychA�uA?ywa OWS. Oznacza to, A?eA�nie ma A?adnego punktu styku a�� miejsca, odA�ktA?rego moA?na byA�zaczA�A� rozmowA�.

Niemiecki socjolog Wolfgang Streeck wA�bardzo ciekawym tekA�cie opisujA�cym napiA�cia kryjA�ce siA� wA�zachodnim modelu demokracji kapitalistycznej7, formuA�uje nastA�pujA�cA� myA�l: WA�ciA�gu trzech lat odA�2008 r. konflikt dystrybucji wA�ramach demokratycznego kapitalizmu zmieniA� siA� wA�skomplikowane przeciA�ganie liny miA�dzy globalnymi inwestorami aA�paA�stwami narodowymi. Podczas gdyA�w przeszA�oA�ci pracownicy zmagali siA� zA�pracodawcami, obywatele zA�ministrami finansA?w, aA�prywatni dA�uA?nicy zA�prywatnymi bankami, obecnie instytucje finansowe siA�ujA� siA� zA�paA�stwami. Oznacza to, A?eA�rynki finansowe nie sA� wA�sporze zA�okupujA�cymi Wall Street. ZresztA� dlaczego miaA�yby byA�? WA�jaki sposA?b protestujA�cy mogliby zagroziA� A�wiatu finansA?w? Nie jest toA�przecieA? sytuacja, wA�ktA?rej strajkujA�cy robotnicy zatrzymujA� produkcjA� wA�fabryce, przez co wA�aA�ciciel ponosi straty. GA�A?wna linia sporu nie przebiega juA? miA�dzy tymi, ktA?rzyA�dysponujA� A�rodkami produkcji, aA�tymi, ktA?rzyA�ich nie posiadajA�. Obecnie protesty osA?b, ktA?re nie majA� (prawie) nic, nie sA� A?adnym zagroA?eniem dla kapitaA�u.

PrzywoA�aA�em tekst Bryanta, poniewaA? uwaA?am, A?eA�jest toA�zasadniczo logiczna odpowiedA? naA�pytanie, jak walczyA� zA�kapitalizmem. Wiemy jednak przecieA?, A?eA�jest toA�zarazem odpowiedA? bA�A�dna iA�nierealistyczna. BA�A�d nie leA?y wA�odpowiedzi, lecz wA�samym pytaniu. Nie powinno siA� zaczynaA� rozwaA?aA� politycznych odA�tego zagadnienia, gdyA?A�obecnie zA�kapitalizmem nie da siA� zwyciA�A?yA�. Nie da siA� wprowadziA� kapitalizmu jako kwestii, odA�ktA?rej moA?na rozpoczA�A� politycznoA�A�. OddajA� jeszcze raz gA�os Streeckowi: Krajowe rynki pracy wA�latach 70. wyposaA?one wA�rA?A?norakie moA?liwoA�ci politycznej mobilizacji iA�miA�dzyklasowych sojuszy czy teA? polityka publicznych wydatkA?w lat 80. nie byA�y zA�koniecznoA�ci czymA�, czego nie zrozumiaA�by a�zczA�owiek zA�ulicya�?. OdA�tego czasu bitwy, wA�ramach ktA?rychA�rozgrywajA� siA� sprzecznoA�ci demokratycznego kapitalizmu, staA�y siA� czymA� duA?o bardziej zA�oA?onym, co sprawiaA�o, A?eA�dla kogoA� spoza elity finansowej lub politycznej rozpoznawanie ukrytych interesA?w iA�identyfikowanie wA�asnych staA�o siA� niezmiernie trudne.

WszechpotA�ga kapitalizmu a�� ograny manewr lewicowych intelektualistA?w. Jego popularnoA�A� bierze siA� gA�A?wnie stA�d, A?eA�A�atwiej tworzyA� spektakularne teorie, gdyA�za punkt wyjA�cia weA?mie siA� jakiA� potA�A?ny byt, ktA?ryA�odpowiada zaA�caA�e zA�o. Niech toA�bA�dA� wA�adza, patriarchat, dyskurs kolonialny czy wA�aA�nie kapitalizm a�� coA�, co wA�zaA�oA?eniu przenika wszystkie sfery ludzkiej dziaA�alnoA�ci, co determinuje kaA?dA� aktywnoA�A� czA�owieka a�� dysponujA�c takim przedmiotem teoretycznym, moA?na napisaA� co najmniej kilka bardzo ciekawych ksiA�A?ek, ktA?re dogA�A�bnie wskaA?A�, naA�czym polega potA�ga tego wroga ludzkoA�ci. Problem wA�tym, A?eA�wniosek zA�podobnych rozwaA?aA� jest zawsze jeden: nic nie da siA� zrobiA�. Pasuje tu bon mot Rortya��ego, zgodnie zA�ktA?rym poA�przeczytaniu a�zKapitalizmu lub kulturowej logiki pA?A?nego kapitalizmua�? Jamesona wiemy wszystko a�� zA�wyjA�tkiem tego, co trzeba robiA�. Wydaje siA�, A?eA�w niniejszym tekA�cie rA?wnieA? prA?bowaA�em wA�taki sposA?b przedstawiA� kapitalizm, aby jego moc przede wszystkim zniechA�caA�a doA�dziaA�ania. Nie doA�koA�ca. TwierdzA� jedynie, A?eA�siA�a systemu kapitalistycznego powoduje, iA? rozwaA?ania nadA�strategiA� nie mogA� zaczynaA� siA� odA�zawoA�ania: a�zobalmy kapitalizm!a�?. JeA�li jesteA�my wystarczajA�co bystrzy, toA�zaczynajA�c wA�taki sposA?b, doA�A� szybko dojdziemy doA�wniosku, A?eA�jednak nie potrafimy osiA�gnA�A� takiego celu, wiA�c rewolucyjny zapaA� osA�abnie. Skoro zatem nie da siA� dziaA�aA� globalnie, dziaA�ajmy lokalnie. ToA�znaczy: moA?e nie przezwyciA�A?ymy systemu kapitalistycznego, aleA�prA?bujmy walczyA� oA�podwyA?szenie pA�acy minimalnej. Najpewniej nie uda siA� nam naA�dobre zlikwidowaA� wyzysku, aleA�moA?na sprawiA�, A?eA�ludzie bA�dA� pracowaA� odrobinA� krA?cej. Oto pierwszy wniosek zA�poczynionych tu uwag: wrA?A�my doA�projektu socjaldemokratycznego.

ChciaA�bym zaproponowaA� jeszcze jeden wniosek, ktA?ryA�byA� moA?e naA�pierwszy rzut oka stoi wA�sprzecznoA�ci zA�pierwszym. SA�dzA� jednak, A?eA�jest raczej jego uzupeA�nieniem. Socjaldemokracja narodziA�a siA� jako reakcja naA�rewolucyjny marksizm. Marksizm byA� marzeniem, bez ktA?regoA�pragmatyczni socjaldemokraci najpewniej nie byliby wA�stanie odnieA�A� sukcesu. Oznacza to, A?eA�teraz rA?wnieA? potrzebujemy nowego marzenia, nowej idei, ktA?re bA�dA� wA�stanie poruszyA� masy. PozwA?lmy sobie naA�formuA�owanie postulatA?w, ktA?re bA�dA� daleko przekraczaA�y obecnA� sytuacjA�. NaA�najbardziej podstawowym poziomie siA�A� kapitalizmu jest jego nieubA�agana logika: lepiej posiadaA� dziesiA�A� milionA?w niA? dwa tysiA�ce. Mamy tu najzwyklejszy matematyczny znak nierA?wnoA�ci, bezproblemowo przyswajalny wA�prawie kaA?dej kulturze. NaleA?y zatem prA?bowaA� formuA�owaA� teorie, ktA?re bA�dA� wA�stanie przekonaA� ludzi, A?eA�owa kapitalistyczna logika jest szkodliwa. Potrzebujemy zatem koncepcji operujA�cych naA�przynajmniej odrobinA� bardziej skomplikowanych wartoA�ciach niA? matematyczna nierA?wnoA�A�.

Takie teorie iA�wartoA�ci nie mogA� byA� jednak zwykA�A� negacjA� kapitalizmu. Negacja wymaga operowania wA�tej samej logice, co negowana teza, aA�z kapitalizmem nie da siA� wygraA� naA�jego podwA?rku. OgA?lnie mA?wiA�c: spA?r polityczny nie polega naA�dwA?ch tezach a�� AA�i nie-A a�� ktA?re rywalizujA� zeA�sobA� naA�podstawie pewnej okreA�lonej logiki. GdybyA�tak byA�o, toA�kaA?dy spA?r byA�by A�atwo rozstrzygalny. PolitycznoA�A� rodzi siA� dopiero, gdyA�przeciwstawiane sA� sobie dwa porzA�dki wartoA�ci, ktA?rychA�nie da siA� poA�prostu rozsA�dziA�. Dlatego teA? wspA?A�czesny kapitalizm nie wymaga zwykA�ej negacji (aA�wiA�c wpisania siA� wA�jego logikA�), aleA�raczej stworzenia nowej myA�li, ktA?raA�go przezwyciA�A?y. PrA?bujmy wiA�c odbudowaA� politycznoA�A� zaA�pomocA� nowych idei, ktA?re dA?wignA� spoA�eczeA�stwa zA�letargu, iA�zarazem starajmy siA� sukcesywnie rozwiA�zywaA� kA�opoty ekonomiczne naA�sposA?b socjaldemokratyczny. Obie strategie powinny siA� uzupeA�niaA�.

Filip BiaA�ek

Przypisy:

  1. Dane za: http://www.trystero.pl/archives/11743
  2. Zob. P.A�Dembinski, Finansjalizacja a�� klA�ska urodzaju wA�gospodarce, 24.01.2012, http://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/debata/finansjalizacja-kleska-urodzaju-w-gospodarce/
  3. Zob.: http://www.guardian.co.uk/commentisfree/joris-luyendijk-banking-blog/2011/sep/26/capitalism-banking-blog-computer-programmer
  4. Zob. McKenzie Wark, How toA�Occupy an Abstraction, 3.10.2011, http://www.versobooks.com/blogs/728
  5. Zob.: http://theoccupiedtimes.co.uk/?p=6451
  6. Zob.: http://larvalsubjects.wordpress.com/2012/08/04/mckenzie-wark-how-do-you-occupy-an-abstraction/
  7. W. Streeck, The Crises of Democratic Capitalism, a�zNew Left Reviewa�?, September-October 2011, dostA�pne naA�stronie internetowej: http://newleftreview.org/II/71/wolfgang-streeck-the-crises-of-democratic-capitalism#_edn21

2 odpowiedzi na „Jak walczyA� z czymA�, czego nie rozumiemy?

  1. Autor wykazał imponującą wiedzę o zdarzeniach i o teoretycznych pracach, a także widoczna jest jego otwartość na dyskurs. Gorzej jest z jego znajomością marksizmu, oraz istoty ruchu zwanego socjaldemokracją, a całkiem źle z postrzeganiem rzeczywistości. Odłóżmy na bok kwestie teoretyczne poprzestając na owej rzeczywistości. Zauważymy, że Autor pominął takie próby naprawy kapitalizmu, jak opodatkowanie operacji finansowych (tzw. podatek Tobina), likwidacja tzw. „rajów podatkowych” i kilka innych. Bez wykazania, iż te sposoby nie mogą być skuteczne, wszelkie przywołane rozprawy o wymowie wręcz katastroficznej tracą sens.
    Zauważmy też, że ew. skuteczność wskazanych działań naprawczych nadaje sens wystąpieniom w rodzaju OWS. Wiadomo bowiem, że finasjera wszelkimi sposobami utrudnia wprowadzenie ograniczeń swobody operacji bankowych wykorzystując swoją obromną potęgę posiadanego kapitału, przed którą np. ostatnio skapitulował prezydent USA. Otóż historia dowodzi, że jedyną siłą, która zdolna jest zmusić kapitalistów do ustępstw, są masowe protesty. Ogromne, dokonane od XIX w., zmiany na rzecz opanowania żywiołowo przebiegających zjawisk z zakresu ekonomii i stosunków społecznych zostały wywalczone przez kolejne strajki i rewolucje, których uczestnicy często zresztą uzyskiwali zupełnie co innego, niż to głosiły hasła. Faktem jest w każdym bądź razie, że ten równoważący potęgę kapitału nacisk jest niezbędny do uzyskania jako tako sensownego kompromisu, który daj nam Boże. Amen

  2. Artur Grala pisze:

    Może zamiast pisać brednie czy kolejne artykuły jak to jest źle na lewicy,pan szanowny spróbował by się zorganizować w jakąś większą strukturę co jest bardzo trudne chociaż nie niemożliwe.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>