Miasto jest nasze!

O oA?ywieniu warszawskiego A?ycia obywatelskiego, demoralizacji wA�adzy, a�zkoszmarze partycypacjia�? oraz o szansach i wyzwaniach stojA�cych przed ruchami miejskimi rozmawiamy z Janem Aspiewakiem.

***

JesteA� jednym z liderA?w warszawskiej organizacji Miasto Jest Nasze. SkA�d siA� wziA�liA�cie i dokA�d zmierzacie?

Jan Aspiewak: ZaczA�A�o siA� od warszawskiego referendum w sprawie odwoA�ania prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. WystartowaliA�my jako inicjatywa obywatelska, ktA?ra miaA�a zachA�ciA� ludzi do udziaA�u w gA�osowaniu. MieliA�my nadziejA�, A?e referendum stanie siA� przyczynkiem do dyskusji na temat kondycji miasta i kierunkA?w jego rozwoju. Niestety tak siA� nie staA�o a�� referendum zostaA�o zawA�aszczone przez partie polityczne. Pewnie nie mogA�o siA� skoA�czyA� inaczej, taka byA�a logika wydarzeA�. Efekt byA� niestety taki, A?e referendum w sprawie polityki HGW zostaA�o wpisane w konflikt wygodny dla wA�adz: za czy przeciw KaczyA�skiemu. MichaA� KamiA�ski, ktA?ry szykowaA� siA� wtedy do transferu do Platformy, pytaA� w telewizji, czy warszawiacy chcieliby, A?eby JarosA�aw KaczyA�ski cieszyA� siA� z wyniku referendum. Ten zabieg okazaA� siA� niestety skuteczny i bardzo wydatnie przyA�oA?yA� siA� do klA�ski referendum. Mimo wszystko ten nasz chrzest bojowy miaA� teA? jasne strony. Zmiana ostatecznego wyniku byA�a ponad nasze siA�y, ale udaA�o nam siA� zdobyA� doA�wiadczenie oraz spore zainteresowanie mediA?w. ZobaczyliA�my, jak A�atwo w gruncie rzeczy przebiA� siA� do ludzi z waA?nymi dla nas sprawami, jeA�li ma siA� dobre pomysA�y i umie je dobrze i przystA�pnie a�zoprawiA�a�? a�� np. stosujA�c formA� happeningu, memu czy infografiki. Po referendum okazaA�o siA�, A?e czA�A�A� z nas chce dziaA�aA� dalej. PowoA�aliA�my stowarzyszenie, w ktA?rym dziaA�a dziA� ok. 40 osA?b.

Czym zajmujecie siA� na co dzieA�?

J. As.: JesteA�my przede wszystkim organizacjA� interwencyjnA�, typu a�zwatchdogowegoa�?. Monitorujemy, co siA� dzieje w mieA�cie i staramy siA� wychwytywaA� najistotniejsze wydarzenia i zagadnienia. Walczymy z korupcjA�, nepotyzmem, arogancjA� i niekompetencjA� urzA�dnikA?w. Jednym z pierwszych tematA?w, ktA?rym siA� zajA�liA�my, byA�a sprawa biurowca na Podwalu. JakiA� tydzieA� po referendum dowiedzieliA�my siA� od zaprzyjaA?nionej organizacji a�zOgrA?d Warszawaa�? (stworzonej przez aktywistA?w broniA�cych Ogrodu KrasiA�skich przed a�zrewitalizacjA�a�? polegajA�cA� m.in. na nielegalnej, jak stwierdziA� generalny konserwator zabytkA?w, wycince kilkuset drzew), A?e w sA�siedztwie warszawskiej starA?wki planuje siA� wyburzenie czA�A�ci jednego z budynkA?w i postawienie tam nowego biurowca, i A?e dzieje siA� to z naruszeniem wszelkich zasad konserwatorskich. Warto dodaA�, A?e Stare Miasto jest wedA�ug UNESCO obiektem szczegA?lnej wartoA�ci. Proponowany projekt a�� trzeciorzA�dna agresywna komercyjna architektura a�� byA� nie do przyjA�cia w tym miejscu. Warszawa mogA�a zatem przypA�aciA� ingerencjA� w chroniony krajobraz wykreA�leniem Starego Miasta z listy A�wiatowego dziedzictwa UNESCO. NarobiliA�my trochA� rabanu, zrobiliA�my happening a�� a�zpogrzeba�? warszawskiej starA?wki na liA�cie UNESCO. Potem media wykryA�y, A?e biurowiec projektowaA� syn naczelniczki dzielnicowego Biura Architektury, ktA?re wydawaA�o pozwolenie na budowA�. Hanna Gronkiewicz-Waltz zdecydowaA�a o wstrzymaniu budowy, ale wojewoda uchyliA� jej decyzjA�. MyA�lA�, A?e porozumieli siA� wczeA�niej, A?eby pani prezydent mogA�a zademonstrowaA� opinii publicznej, iA? a�zzrobiA�a co mogA�a, ale prawo wiA�A?e jej rA�cea�?. Ale to byA� dopiero poczA�tek dramatu…

Co staA�o siA� potem?

J. As.: Ratusz opowiadaA�, A?e sprawa byA�a szeroko konsultowana. ZapewniaA�a tak m.in. byA�a wieloletnia stoA�eczna konserwator zabytkA?w, Ewa Nekanda-Trepka, ktA?ra jest bardzo bliskA� i zaufanA� wspA?A�pracowniczkA� Hanny Gronkiewicz-Waltz (pomagaA�a jej choA�by w delikatnym sporze z a�zobroA�cami krzyA?aa�?, wydajA�c opiniA�, ktA?ra przesA�dziA�a o zablokowaniu inicjatywy wybudowania pomnika ofiar katastrofy smoleA�skiej pod PaA�acem Prezydenckim). W sprawie biurowca rzeczywiA�cie odbyA�y siA� konsultacje a�� z Ministerstwem Kultury i ze SpoA�ecznA� RadA� Kultury przy Prezydencie Warszawy a�� ale ich wyniki byA�y negatywne! OkazaA�o siA� ponadto, A?e stoA�eczny konserwator miaA� obowiA�zek skonsultowaA� swoje plany z UNESCO. Nasze a�zjA�trzeniea�? zmusiA�o UNESCO do wysA�ania specjalnej misji do Warszawy. Wydany pA?A?niej raport potwierdziA�, A?e ratusz miaA� obowiA�zek zapytaA� o zdanie organizacje. RA?wnieA? projekt budynku zostaA� skrytykowany. ZaA?A�dano nad nim dalszych prac. CaA�a ta sprawa jak w soczewce skupia patologie dziaA�ania warszawskich wA�adz i prowadzonych przez nie procesA?w inwestycyjnych. Miejsce symbolicznie bardzo waA?ne dla Warszawy i dla Polski, bo zwiA�zane nie tylko z dawniejszA� historiA�, ale i z tA� zupeA�nie A�wieA?A�. I w tym miejscu nagle budowane jest coA�, co nie tylko niszczy jego charakter estetyczny, ale teA? w jakimA� sensie godzi w zbiorowy trud powojennej odbudowy Warszawy. W dodatku dzieje siA� to z ewidentnym naruszeniem prawa.

I tak, poprzez tA� pierwszA� prA?bA� oddolnej kontroli dziaA�aA� wA�adzy, doszliA�cie do tematu reprywatyzacji.

J. As.: Zgadza siA�. WaA?na byA�a teA? sprawa osoby inwestora. W pewnym momencie zorientowaliA�my siA�, A?e ten sam czA�owiek stoi za szeregiem wA�asnoA�ciowych a�zpunktA?w zapalnycha�? na mapie Warszawy. Pan Maciej Marcinkowski jest jednA� z kluczowych postaci warszawskiego biznesu reprywatyzacyjnego. DorobiA� siA� wielkiego majA�tku na handlu roszczeniami i nieruchomoA�ciami. Jego rolA� oraz powiA�zania ze stoA�ecznymi urzA�dnikami pokazaliA�my poprzez popularnA� a�zwarszawskA� mapA� reprywatyzacjia�?. PoczA�tkowo zarA?wno ratusz jak i on grozili nam za to pozwem, ale jak do tej pory nikt nie przeszedA� od sA�A?w do czynA?w.

Jest jeszcze sprawa wA�asnoA�ci tunelu trasy W-Z, ktA?ry przebiega pod a�zodzyskanA�a�? przez Marcinkowskiego dziaA�kA� na Podwalu…

J. As.: OkazaA�o siA�, A?e przekazujA�c nieruchomoA�A� w rA�ce posiadacza roszczeA�, miasto przekazaA�o teA? handlarzowi fragment waA?nej arterii komunikacyjnej. A�eby byA�o zabawniej, fragment oddalony zaledwie kilkaset metrA?w od Ratusza… Polskie prawo nie reguluje a�zwarstwowej wA�asnoA�ci gruntua�?, wiA�c razem z dziaA�kA� Marcinkowski dostaA� w prezencie takA?e to, co znajduje siA� pod niA�, a w urzA�dzie nikt o tym w porA� nie pomyA�laA�. Do tej pory wydawaA�o siA�, A?e przynajmniej drogi publiczne sA� zabezpieczone przed dzikA� prywatyzacjA�. Ratusz tA�umaczy siA�, A?e Trasa W-Z to a�zsamowola budowlanaa�?. Drogi pod tunelem nie ma w A?adnej ewidencji.

MA?wi siA�, A?e to m.in. dziA�ki Waszym dziaA�aniom temat reprywatyzacji wrA?ciA� do mainstreamu jako problem nie tylko stygmatyzowanych czA�sto lokatorA?w mieszkaA� komunalnych, ale wszystkich warszawiakA?w, takA?e tych z klasy A�redniej.

J. As.: Temat reprywatyzacji wciA�A? jest traktowany po macoszemu przez mainstream, ale na poziomie mediA?w lokalnych zrobiA�o siA� o nim doA�A� gA�oA�no. NaszA� mapA� reprywatyzacji obejrzaA�o ok. 40 tys. osA?b. OczywiA�cie wzrost zainteresowania tym tematem jest tylko czA�A�ciowo naszA� zasA�ugA�. Przede wszystkim wynika on z faktu, A?e dzika reprywatyzacja zaczyna zagraA?aA� wspA?lnej przestrzeni a�� parkom, szkoA�om czy szpitalom a�� na niespotykanA� dotA�d skalA�. CzA�A�ciowo jest to teA? niestety kwestia wizerunku lokatorA?w a�� z jednej strony klasa A�rednia patrzy na nich trochA� z gA?ry, z drugiej, ludziom, ktA?rzy wynajmujA� mieszkania na rynku albo kupujA� ciasne mieszkanie na kredyt gdzieA� na obrzeA?ach miasta, jawiA� siA� oni jako grupa uprzywilejowana. Ale to nie jest tylko kwestia uprzedzeA� klasowych a�� po prostu sama logika konfliktA?w o mieszkania jest bardziej partykularna, bo odbywa siA� np. na skalA� kamienicy. Ludzi A�atwiej jest podzieliA�, pozbywaA� siA� ich stopniowo, a protest na wiA�kszA� skalA� opiera siA� raczej na odruchach solidarnoA�ci niA? na poczuciu, A?e broni siA� wspA?lnej wA�asnoA�ci wszystkich mieszkaA�cA?w. Tymczasem konflikt np. o szkoA�A� czy skwer dotyka bezpoA�rednio caA�ej spoA�ecznoA�ci.

Czy widzisz szansA� na zbudowanie szerokiego sojuszu, ktA?ry doprowadzi do uregulowania reprywatyzacji?

J. As.: MyA�lA�, A?e tak. W Warszawie na pewno bardzo narasta A�wiadomoA�A�, A?e to powaA?ny problem i A?e znaczna czA�A�A� reprywatyzacji jest przeprowadzana niezgodnie z prawem. BrakujA�cym elementem do rozwiA�zania systemowego jest jednak zmiana obecnego ukA�adu wA�adzy.

Ostatnio zaangaA?owaliA�cie siA� z kolei w dziaA�ania zwiA�zane z a�zaferA� na Bemowiea�?.

J. As.: Opowiem parA� sA�A?w o tej aferze, bo dobrze oddaje poziom demoralizacji elit naszego miasta. ByA�y burmistrz Bemowa, a nastA�pnie wiceprezydent Warszawy, JarosA�aw DA�browski, byA� waA?nA� postaciA� w warszawskim systemie wA�adzy. Jako burmistrz byA� doA�A� sprawny PR-owo, potrafiA� wykorzystywaA� media do budowania swojego wizerunku jako nowoczesnego polityka. DoprowadziA� poza tym do uruchomienia pierwszego w Warszawie systemu rowerA?w miejskich oraz bezpA�atnego internetu w caA�ej dzielnicy. Jest to w dodatku typ polityka, ktA?ry stara siA� o dobre relacje ze wszystkimi: z KoA�cioA�em, z kombatantami, z organizacjami pozarzA�dowymi, z hiphopowcami. Taki swojak. WydawaA�o siA�, A?e kariera polityczna stoi przed nim otworem. JednoczeA�nie byA� jednak czA�owiekiem pozbawionym skrupuA�A?w jeA�li chodzi o wykorzystywanie swojej pozycji dla prywatnych celA?w. ZaA�atwiA� swojej partnerce mieszkanie komunalne poza kolejnoA�ciA�, w budynku A�wieA?o wyremontowanym za kilkadziesiA�t tysiA�cy zA�otych, w najlepszej czA�A�ci dzielnicy, za co do dzisiaj nie spotkaA�y go A?adne konsekwencje. Asrodowisku aktywistA?w podpadA� poza tym, gdy opowiedziaA� siA� za postawieniem na Bemowie osiedla kontenerowego dla najuboA?szych. WsA�awiA� siA� takA?e tym, A?e sprowadziA� na zebranie rady dzielnicy klaunA?w, A?eby oA�mieszyA� grupA� rodzicA?w, ktA?rzy przyszli zaprotestowaA� na przeciwko prywatyzacji stoA�A?wek szkolnych. Tymczasem przychodzi okres przedreferendalny i jeden z wiceprezydentA?w miasta, Kochaniak, ktA?ry odpowiadaA� za wdroA?enie w Warszawie a�zustawy A�miecioweja�?, zostaje posA�dzony o ustawienie przetargu. Gronkiewicz-Waltz odwoA�uje go (na pocieszenie dostaje rA?A?ne stanowiska w radach nadzorczych, m.in. w Dalkii, czyli francuskiej spA?A�ce, ktA?ra przejA�A�a w ramach kontrowersyjnej prywatyzacji StoA�eczne PrzedsiA�biorstwo Energetyki Cieplnej), a DA�browski zajmuje jego miejsce. Mniej wiA�cej w tym samym czasie odbywajA� siA� wybory do wA�adz regionA?w w Platformie. Trzeba wiedzieA�, A?e warszawska Platforma ma dwa oblicza: z jednej strony mamy struktury terenowe partii, kontrolowane przez ludzi Schetyny a�� Halickiego i KierwiA�skiego, a z drugiej dwA?r Hanny Gronkiewicz-Waltz. Nominacja DA�browskiego, czA�owieka a�zschetynowcA?wa�?, miaA�a zapewniA� pokA?j w obozie wA�adzy w przededniu referendum. Po niecaA�ym roku od jego awansu na Bemowie wybuchA�a afera. ZagroA?ony zwolnieniem wiceburmistrz Bujski, biznesmen, ktA?ry zapisaA� siA� do Platformy w 2005 roku, na fali nastrojA?w anty-PiS-owskich, wydaA� oA�wiadczenie mA?wiA�ce o licznych nieprawidA�owoA�ciach, od korupcji, po mobbing, oraz o nieformalnym ukA�adzie trzymajA�cym wA�adzA� na Bemowie, w ktA?rym za sznurki pociA�ga z Ratusza DA�browski. PomogliA�my nagA�oA�niA� jego zarzuty i A?A�daliA�my ich wyjaA�nienia, nie pozwalajA�c, A?eby sprawa zostaA�a zamieciona pod dywan. JednoczeA�nie podnosiliA�my kwestie konfliktu interesA?w, gdy Hanna Gronkiewicz-Waltz zapowiedziaA�a kontrolA� wewnA�trznA�, ktA?ra miaA�a siA� odbyA� pod nadzorem ludzi powiA�zanych z a�zbemowskim ukA�adema�?. DA�browski oczywiA�cie wszystkiemu zaprzeczaA�, ale wymuszony na wA�adzy miejski audyt potwierdziA�, A?e dochodziA�o tam do nieprawidA�owoA�ci, a wiceprezydent zostaA� zmuszony do dymisji.

Chyba doA�A� czA�sto a�� nawet w krA�gach warszawskich ruchA?w miejskich a�� pojawia siA� przeciw Wam zarzut, A?e dziaA�acie w sposA?b tendencyjny czy teA? populistyczny, A?e tylko krytykujecie wA�adzA�, zamiast przedstawiA� szerszA�, konstruktywnA� wizjA�.

J. As.: Nie jest to do koA�ca prawda, ale teA? nie wiem, dlaczego to miaA�by byA� zarzut. MyA�lA�, A?e na lokalnej scenie politycznej oraz wA�rA?d organizacji spoA�ecznych jest miejsce takA?e dla inicjatyw, ktA?re patrzA� wA�adzy na rA�ce i poddajA� jej politykA� zdecydowanej krytyce. MyA�lA� wrA�cz, A?e tego rodzaju wyrazistego gA�osu w Warszawie trochA� brakowaA�o. WA�adza pozbawiona takiej opozycji szybko siA� degeneruje. ZupeA�nie mnie nie przekonuje podejA�cie, wedle ktA?rego musisz zA�A� wA�adzA� za coA� pochwaliA�, aby zostaA� traktowanym powaA?nie. WystA�pujemy jednak rA?wnieA? z programem pozytywnym. Projekt Rotacyjny Dom Kultury na Jazdowie bA�dzie braA� udziaA� w gA�osowaniu w ramach budA?etu obywatelskiego. To rA?wnieA? okazja do opowiedzenia o naszej wizji tego parku, skarpy wiA�lanej, zagospodarowania przestrzeni publicznych. Takich inicjatyw jest wiA�cej.

Jakie sA� Wasze dalsze plany? Jak chcecie dziaA�aA�, w jakim kierunku siA� rozwijaA�?

J. As.: Chcemy stworzyA� konkretny pozytywny program. RozwaA?amy start w tegorocznych wyborach samorzA�dowych, na razie do rady dzielnicy AsrA?dmieA�cie. Jeszcze nie podjA�liA�my w tej sprawie decyzji, ale jesteA�my przekonani, A?e docelowo konieczna jest budowa obywatelskiej opozycji dla obecnego ukA�adu, takA?e w wymiarze alternatywy wyborczej.

Jakiego programu moA?na siA� po Was spodziewaA�?

J. As.: WpA�yw rad na rzA�dzenie miastem jest niestety ograniczony a�� prezydent dysponuje olbrzymiA� wA�adzA�. Na pewne rzeczy moA?na jednak wpA�ywaA� juA? z poziomu rady dzielnicy. Przede wszystkim uwaA?amy, A?e samorzA�d powinien byA� odpartyjniony. LojalnoA�A� partyjna powinna byA� zastA�piona lojalnoA�ciA� dzielnicowA�. Po drugie, stawiamy na zrA?wnowaA?ony rozwA?j. To bardzo pojemne pojA�cie zawiera w sobie planowanie przestrzenne, rewitalizacjA�, walkA� z zanieczyszczeniem powietrza czy ochronA� dziedzictwa kulturowego. Po trzecie, demokratyzacja procesA?w samorzA�dowych. WiA�cej wiA�A?A�cych konsultacji i transparentnoA�ci. Miasto powinno byA� dla ludzi. Stawiamy na transport publiczny, rozbudowA� A�cieA?ek rowerowych i zwiA�kszenie liczby przejA�A� dla pieszych, uspokajanie ruchu samochodowego tam, gdzie to moA?liwe. Chcemy ocaliA� osiedle a�zdomkA?w fiA�skicha�? na Jazdowie i stworzyA� tam centrum kulturalne Warszawy. ZaleA?y nam takA?e na stworzeniu sieci osiedlowych dziennych domA?w opieki seniora. Dzielnica moA?e ponadto byA� stronA� w postA�powaniach reprywatyzacyjnych, choA� dziA� najczA�A�ciej tego nie robi. MoA?e takA?e wspieraA� lokatorA?w zagroA?onych utratA� mieszkaA�. Wreszcie a�� chcemy wspieraA� procesy decentralizacji wA�adzy w mieA�cie, wzmacnianie kompetencji rad dzielnic i rad osiedli.

Na poziomie ogA?lnomiejskim chcemy pilnej i znaczA�cej rozbudowy komunalnego zasobu mieszkaniowego. Miasto dysponuje bardzo licznymi gruntami, ktA?re mogA�yby zostaA� przeznaczone na ten cel. Warto dodaA�, A?e budowa mieszkaA� komunalnych (np. w partnerstwie publiczno-prywatnym) to nie tylko zmniejszenie deficytu mieszkaniowego, nie tylko wpA�yw na obniA?enie cen na rynku mieszkaniowym, ale i inwestycja w lokalnA� gospodarkA�. JednoczeA�nie naszym wyrA?A?nikiem jest to, A?e nie jesteA�my nacechowani ideologicznie.

Co masz na myA�li?

J. As.: Staramy siA� trzymaA� konkretA?w, unikaA� tematA?w obarczonych takiego rodzaju warstwA� ideologicznA�, ktA?ra powoduje zakrzywienie perspektywy i uniemoA?liwia wspA?A�dziaA�anie. Nasz program jest z jednej strony a�zpostA�powya�?, ale w pewnym sensie takA?e bardzo konserwatywny a�� opiera siA� na myA�leniu o samorzA�dzie jako o wspA?lnym dobru mieszkaA�cA?w, wzmacnianiu wiA�zi spoA�ecznych, na ograniczaniu siA�y deweloperA?w i wielkich korporacji. JesteA�my przekonani, A?e dziaA�ajA�c w takim duchu moA?emy przekroczyA�, choA�by na lokalnA� skalA�, podziaA�y, ktA?re najsilniej polaryzujA� dziA� polskie spoA�eczeA�stwo.

Co, jako organizacja, zawdziA�czacie ruchom miejskim? W jakiej mierze czujecie siA� czA�A�ciA� tego zjawiska, a w jakiej czymA� odrA�bnym?

J. As.: NaleA?aA�oby najpierw zdefiniowaA�, czym sA� ruchy miejskie. Czy np. w Warszawie istniaA�y ruchy miejskie przed referendum?

A istniaA�y?

J. As.: W jakimA� sensie istniaA�y, ale raczej byA�y to niszowe inicjatywy, niA? jakaA� szeroko zakrojona obywatelska alternatywa. Nie byA�o niczego, co moA?na by porA?wnaA� z poznaA�skim stowarzyszeniem My Poznaniacy czy krakowskA� inicjatywA� przeciw igrzyskom. Na pewno My Poznaniacy sA� dla nas pewnego rodzaju inspiracjA�, to jest juA? powaA?na i mA�drze dziaA�ajA�ca siA�a, chociaA? istniejA�ca ordynacja wyborcza nie pozwoliA�a im na zdobycie miejsc w radzie miasta.

Od czasu warszawskiego referendum sytuacja jest juA? duA?o lepsza, na pewno moA?na mA?wiA� o pewnego rodzaju twA?rczym fermencie na styku rA?A?nych A�rodowisk, stowarzyszeA� i inicjatyw obywatelskich. MoA?na teA? mA?wiA� o postA�pujA�cym upolitycznieniu a�� w dobrym sensie tego sA�owa a�� aktywistA?w, o tym, A?e sA� gotowi przyjA�A� odpowiedzialnoA�A� za to, co siA� w mieA�cie dzieje.

A czego a�� Tobie czy wam jako Miasto Jest Nasze a�� brakowaA�o na warszawskiej scenie organizacji spoA�ecznych?

J. As.: Przede wszystkim a�� skutecznoA�ci i gotowoA�ci do wchodzenia w konflikt z establishmentem politycznym. Wydaje mi siA�, A?e to siA� do pewnego stopnia wiA�A?e z poczuciem, A?e jesteA�my sA�abi i w zwiA�zku z tym skazani na poszukiwanie kompromisu. StA�d nie (zawsze) moA?emy sobie pozwoliA� np. na wskazywanie konkretnych mechanizmA?w i konkretnych ludzi wA�adzy odpowiedzialnych za zA�e decyzje. A czasem w dziaA�aniach potrzebna jest odrobina desperacji. Bardzo trudno byA�o nam, jako ludziom dziaA�ajA�cym w A�wiecie ruchA?w miejskich od niedawna, zrozumieA� jak to siA� staA�o, A?e nie udaA�o siA� np. zablokowaA� prywatyzacji SPEC-u. InnA� czA�A�ciA� odpowiedzi jest to, A?e warszawskie wA�adze sA� doA�A� sprawne w kooptacji ruchA?w miejskich, wiedzA�, gdzie mogA� sobie bez wiA�kszej szkody politycznej pozwoliA� na przejA�cie ich postulatA?w, wiedzA�, A?e warto utrzymywaA� z aktywistami kontakty, A?e warto z nimi debatowaA� i A?yA� w pewnego rodzaju symbiozie. A aktywiA�ci starajA� siA� podejmowaA� tA� grA�, myA�lA�c A?e to dobry sposA?b na zwiA�kszenie swojej siA�y oddziaA�ywania.

Czy to jest tak, A?e problem polega na tym, A?e A?ycie obywatelskie w Warszawie jest wciA�A? domenA� raczej pewnego archipelagu A�rodowisk na wpA?A� towarzyskich, a nie szerszego, politycznego ruchu?

J. As.: MyA�lA�, A?e nie da siA� juA? tak powiedzieA�. W Warszawie dzieje siA� obecnie naprawdA� duA?o, caA�y czas powstaje mnA?stwo A�wieA?ych inicjatyw, ktA?re sA� ruchami miejskimi w autentycznym sensie tego sA�owa, ktA?re sA� polityczne, bo chcA� autentycznych zmian. WA�adza nie jest juA? w stanie opanowaA� tych tendencji. Nadchodzi, mam nadziejA�, krytyczny moment, kiedy znaczna czA�A�A� tych inicjatyw bA�dzie w stanie siA� zjednoczyA� i zaproponowaA� autentycznA� alternatywA�.

Mamy w duA?ych miastach w Polsce do czynienia z pewnA� modA� na miasto, ktA?ra moA?e byA� szansA� na upolitycznienie spraw zwiA�zanych z politykA� lokalnA� i zainteresowanie szerokiej rzeszy mieszkaA�cA?w sprawami publicznymi. Jakie widzisz w tak ujA�tym horyzoncie zagroA?enia, na jakie a�zmieliznya�? powinny rodzA�ce siA� ruchy miejskie uwaA?aA�?

J. As.: Nie naleA?y na pewno popadaA� w bA�ogi optymizm. Mody majA� to do siebie, A?e rzA�dzA� siA� swoimi prawami. CaA�e oA?ywienie miejskiego A?ycia obywatelskiego moA?e siA� nagle rozpA�ynA�A�. Jest teA? zagroA?enie, A?e jednak damy siA� wA�adzy w ten czy inny sposA?b spacyfikowaA�. Pewnym wyzwaniem sA� roztaczane przez wA�adze miraA?e konsultacji spoA�ecznych czy budA?etA?w partycypacyjnych.

Ale przecieA? partycypacja to doA�A� stary postulat szeroko pojA�tej a�zstrony spoA�eczneja�?: chcemy, A?eby wA�adza nas sA�uchaA�a, A?eby dziaA�aA�a w sposA?b przejrzysty i przestrzegaA�a procedur. Dlaczego mielibyA�my narzekaA�, kiedy wprowadza siA� to w A?ycie?

J. As.: Nie naleA?y myliA� partycypacji realnej z pozorowanA�. Istnieje zagroA?enie, A?e sami nie zauwaA?ymy, gdy damy siA� wciA�gnA�A� w system, ktA?ry moA?na by okreA�liA� jako a�zneoliberalizm z ludzkA� twarzA�a�?. OczywiA�cie to prawda, A?e moA?na coA� sensownego ugraA� wchodzA�c w te koncesjonowane przez wA�adze przestrzenie debaty czy procesy decyzyjne, A?e sA� to narzA�dzia, z ktA?rych mimo wszystko trzeba korzystaA�. ZauwaA?my zresztA�, A?e to sA� o tyle realne osiA�gniA�cia ruchA?w miejskich, iA? wA�adze wprowadzajA� je w A?ycie najczA�A�ciej wtedy, kiedy czujA� siA� zagroA?one (np. w Sopocie, przed referendum w sprawie odwoA�ania prezydenta Karnowskiego). Miasta a�zuspoA�eczniajA� siA�a�?, ale dzieje siA� to na warunkach wA�adzy.

Jako MJN bierzemy udziaA� w rA?A?nych konsultacjach, zA�oA?yliA�my teA? szereg projektA?w do budA?etu partycypacyjnego, starajA�c siA�, by nie byA�y one pozbawione pewnego ostrza politycznego. UdaA�o nam siA� np. w ramach budA?etu partycypacyjnego poddaA� pod gA�osowanie projekt zewnA�trznego audytu dzielnicowych ZakA�adA?w Gospodarowania NieruchomoA�ciami. WidzieliA�my pA?A?niej a�� i to jest A�wietne a�� A?e takich projektA?w, wykraczajA�cych poza przysA�owiowe pomalowanie A�awki w parku, pojawiA�o siA� wiA�cej. ByA�y np. projekty reorganizacji ruchu rowerowego w caA�ych kwartaA�ach. Jest bardzo waA?ne, A?ebyA�my uczestniczA�c w tego rodzaju formuA�ach nie tracili szerszego, krytycznego spojrzenia i nie zapominali, A?e sA� to mimo wszystko elementy systemu, A?ebyA�my nie dali siA� uwieA�A� myA�li, A?e ten sympatyczny kwiatek do koA?ucha to jest ta realna demokratyzacja, o ktA?rA� walczymy.

A generalnie masz wraA?enie, A?e A�rodowiska zaangaA?owane w miejski aktywizm zdajA� sobie sprawA� z tego zagroA?enia?

J. As.: Do pewnego stopnia tak. JuA? w zeszA�ym roku ukazaA�a siA� po polsku waA?na ksiA�A?ka pt. a�zKoszmar partycypacjia�?. PrzedmowA� do niej napisaA� zasA�uA?ony teoretyk i dziaA�acz ruchA?w miejskich, Kacper PobA�ocki. KsiA�A?ka jest wA�aA�nie o tym, o czym tu mA?wimy: jak fasadowa partycypacja moA?e sA�uA?yA� kanalizowaniu odruchA?w opozycyjnych i blokowaA� realnA� zmianA�. Ale ta A�wiadomoA�A� niestety niekoniecznie przekA�ada siA� na praktykA�. W wielu przypadkach pseudo-partycypacyjna polityka wA�adz odnosi sukcesy i nawet doA�wiadczeni dziaA�acze dajA� siA� wpleA�A� w jej legitymizacjA�.

DziA�kujA� za rozmowA�.

RozmawiaA� Marceli Sommer. Warszawa, maj 2014 r.

Jedna odpowiedź na „Miasto jest nasze!

  1. RobG56 pisze:

    ciekawy tekst. Każde działanie demokratyzujące naszą codzienność jest ważne. mam podobne spojrzenie na tzw partycypację czy też na Waltzlistę. Ideałem byłaby płynna demokracja propagowana przez Partię Piratów i stosowana w jednej z niemieckich gmin. Partycypacja na sposób polski to śmiech w porównaniu z podobnymi, stosowanymi w społeczeństwach obywatelskich, np w Wiedniu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>