Transparent Liverpoolu z Corbynem i rola sportu w polityce

Dzień przed meczem Liverpool kontra Southampton pojawiły się pogłoski, że na stadionie Anfield ma zostać wywieszony transparent z Jeremym Corbynem. Ta wiadomość wywołała u wielu osób mieszane uczucia. Gdy jednak go zaprezentowano, szybko okazało się, że „transparent z Jeremym Corbynem” to tak naprawdę transparent dotyczący socjalizmu, który widziany był już w tym sezonie na Anfield. Dla niektórych transparent był znakiem dumy, inni byli nim zażenowani, a duża część młodszych fanów FC Liverpool nie rozumiała, co polityka i lider partii laburzystów mają wspólnego z meczem Liverpoolu przeciwko Southampton.

Żeby to zrozumieć, należy przyjrzeć się społecznej, gospodarczej oraz politycznej historii Wielkiej Brytanii i Liverpoolu.

Rejon Liverpoolu od zawsze miał związki z partią laburzystowską, a w jego okręgach wyborczych od lat 60. wygrywali kandydaci tego ugrupowania. Te związki umocniły się w latach 80., gdy Margaret Thatcher sprowokowała nienawiść do siebie i swojej partii w Liverpoolu oraz w wielu rejonach północnej Anglii i Szkocji. Podczas pierwszej kadencji Thatcher wprowadziła reformy, w efekcie których drastycznie wzrosły poziomy bezrobocia i inflacji w całym kraju. Ta monetarystyczna „terapia wstrząsowa” spotkała się z dużym sprzeciwem, w wyniku czego w marcu 1981 r. wskaźnik zadowolenia z przywództwa Thatcher wynosił tylko 16%.

Między kwietniem a czerwcem 1981 r. w Toxteth i innych rejonach kraju wybuchły zamieszki, w których został użyty gaz łzawiący, ponad 500 osób aresztowano, a jedna zginęła pod kołami wozu policyjnego.

W 1985 r. stopa bezrobocia wzrosła do ponad 20% i znów rozpoczęły się zamieszki. Północna Anglia nie skorzystała na reformach gospodarczych rządu Margaret Thatcher, których pewne pozytywne efekty dały się odczuć głównie na południu Anglii, szczególnie w Londynie – było to wynikiem transformacji gospodarki od opartej na pracy fizycznej ku opartej na usługach.

Sama ta spuścizna wystarczyła, żeby mieszkańcy Liverpoolu polubili laburzystów. Miasto było również siedzibą walczącego odłamu partii, który organizował masowe protesty przeciwko cięciom budżetowym wprowadzanym przez rząd. W słynnej wypowiedzi kanclerz Geoffrey Howe zasugerował Margaret Thatcher, że Liverpool powinien zostać poddany „kontrolowanemu upadkowi”, sprzeciwił się też inwestycjom publicznym w regionie tego miasta, ponieważ uważał je za marnotrawstwo środków.

Piłka nożna była swoistą pociechą dla społeczności Liverpoolu w tamtym okresie – ich kluby dominowały w Anglii lat 80. Między 1979 a 1990 rokiem Liverpool zdobył osiem tytułów mistrzowskich w lidze, a Everton kolejne dwa. FC Liverpool zdobył również Puchar Europy w 1981 i 1984 r.

Mimo że relacje między partią konserwatystów a społeczeństwem Liverpoolu były oziębłe, wciąż istniała jeszcze szansa na ich ocieplenie – jednak szansę tę zaprzepaściła ostatecznie rola, jaką odegrał rząd podczas tragedii na Hillsborough w 1989 r. Po otrzymaniu sprawozdania lorda Taylora na temat tego wydarzenia, Thatcher stwierdziła, że ona i jej rząd nie są w stanie zaakceptować w pełni ustaleń raportu, jako że jej zdaniem odniósł się on zbyt krytycznie do działań policji.

Według byłego ministra spraw wewnętrznych z ramienia laburzystów, Jacka Straw, to właśnie nastawienie Thatcher do policji oraz jej przyzwolenie na rozwój i trwanie „kultury bezkarności” w służbach mundurowych były pośrednią próby zatuszowania faktów w kwestii tragedii na Hillsborough. W 2012 r. premier David Cameron oświadczył przed Izbą Gmin: „W czasie powstawania raportu Taylora ówczesna premier została poinformowana przez osobistego sekretarza, że, cytuję, »bliska oszukańczej« postawa wyższych funkcjonariuszy policji z South Yorkshire wydawała się mu »przygnębiająco znajoma«”. Zauważył on też, że w raporcie znajdowało się zdanie o braku podstaw do twierdzenia, iż „władze próbowały cokolwiek ukryć”. Jednak zdaniem społeczności Liverpoolu rząd w 1989 r. nie poświęcił wystarczająco dużo wysiłków na zbadanie, co naprawdę się wydarzyło, a ponadto nie zwalczał obiegowych opinii mówiących, że kibice Liverpoolu nie tylko zachowali się nieodpowiedzialnie, ale wręcz „jak kryminaliści”, jak pisał brukowiec „The Sun”. Minister John Major przeprosił w 2013 r. za to, że nie nakazał przeprowadzenia dochodzenia w sprawie tragedii, ale do tego czasu wizerunek konserwatystów jako „wstrętnej partii” zadomowił się już w wyobraźni mieszkańców Liverpoolu.

Obecnie w hrabstwie Merseyside znajduje się sześć z dziesięciu rejonów zdominowanych tradycyjnie przez laburzystów: Liverpool Waton, Knowsley, Liverpool West Derby, Bootle, Liverpool Wavertree oraz Liverpool Riverside.

Wróćmy teraz do Jeremy’ego Corbyna oraz jego znaczenia dla wielu spośród mieszkańców Liverpoolu. Spora część z nich uważa, że to wcielenie laburzysty starej daty. Jest człowiekiem z zasadami, uczęszczał do szkoły państwowej i nie należy do westminsterskiej elity wykształconej w Oxfordzie lub Cambridge. Ponadto w ciągu całej swojej kariery parlamentarnej sprzeciwiał się on neoliberalnym ideom, które przyśpieszyły proces gospodarczej zapaści w północnej Anglii, a jednocześnie utożsamia się z nimi wielu młodych polityków partii laburzystów.

Jego szczere przywiązanie do socjaldemokracji przemawia do mieszkańców Liverpoolu, rejonu z bardzo silnym poczuciem przynależności do społeczności oraz niezłomną wiarą w założenia systemu wartości podzielanych przez Corbyna. Jego przemowa w 2013 r. dotycząca tragedii na Hillsborough zawierała wszystko, co osoby domagające się sprawiedliwego traktowania 96 ofiar chciały usłyszeć z ust rządu od 1989 r. – otwarte potępienie fałszywej narracji promowanej przez brukowce typu „The Sun” oraz słowa wsparcia dla rodzin osób zmarłych. Corbyn mówił:

Dziś, po 27 długich latach, 96 ofiar tragedii na Hillsborough i ich rodziny doczekały się sprawiedliwości. Najmłodsza ofiara, Jon-Paul Gilhooley, miała tylko 10 lat, a najstarsza, Gerard Bernard Patrick Baron – 67 lat. Poszli oni na mecz jako kibice, tacy jak my, 15 kwietnia 1989 r., ale nigdy nie wrócili do swoich rodzin.

Składam hołd rodzinom i przyjaciołom wszystkich ofiar tragedii – jak też innym mieszkańcom miasta – za ich pełną pasji i godności kampanię prowadzoną przez prawie trzy dekady.

Dzisiaj ich walka o prawdę i sprawiedliwość zostaje zrehabilitowana.

Po tragedii na Hillsborough wielu przedstawiało ofiary oraz kibiców LFC jako pijanych chuliganów i złodziei.

Wnioski z dochodzenia pokazują, że to oszczerstwa – zachowanie fanów nie spowodowało ani nie przyczyniło się do tragedii, zostają oni oczyszczeni z jakichkolwiek zarzutów.

Ci, którzy przybyli na półfinał 27 lat temu, byli niewinnymi ofiarami – nadszedł czas, żeby osoby, które propagowały te obrzydliwe i złośliwe kłamstwa przyznały, iż głęboko zraniły tym dziesiątki tysięcy niewinnych ludzi, oraz by zostały pociągnięte do odpowiedzialności.

Rola polityki i rządu jest zapewne bardziej odczuwalna w Liverpoolu niż w innych miastach kraju. Żadne inne miasto nie zjednoczyło się w jednej sprawie na tak długo jak mieszkańcy Liverpoolu w sprawie tragedii na Hillsborough. W tym kontekście nie dziwi obecność flagi z Jeremym Corbynem na stadionie.

Pamiętajmy, że ten sam klub wywiesił transparent z Billem Shanklym, Bobem Paisleyem, Joe Faganem, Kennym Daglishem i Rafą Benitezem w pozach takich, jakie przyjęli Marx, Engels, Lenin, Stalin i Mao na wszystkim chyba znanej grafice.

Socjalizm zadomowił się w Liverpoolu, co wyjaśnia do pewnego stopnia, czemu Corbyn i John McDonnell znaleźli się na Anfield w tamtą niedzielę. Jednak debata, która odbyła się na Twitterze, sięga o wiele głębiej. Skupiła się mianowicie na tym, czy na Anfield i ogóle w sporcie powinno być miejsce na politykę.

Argument przeciw jest taki, że kluby oraz ich fani to ludzie z całego świata, o różnych rasach, religii, płci, o różnych przekonaniach politycznych itd.

Czy kluby piłkarskie powinny więc być neutralne politycznie? Faktem jest, że nie są, co więcej, nie istnieje powód, żeby były. Kwiat maku, na przykład, był na początku symbolem pamięci o poległych w pierwszej wojnie światowej – teraz symbolizuje życie wszystkich ludzi, którzy polegli walcząc za Wielką Brytanię. Dla wielu symbol ten jest wyjątkowo obraźliwy. Imperium Brytyjskie było zaangażowane w niewypowiedzialne formy okrucieństwa, których ofiarami stawali się ludzie na całym świecie. Również wydarzenia z XX wieku, takie jak Krwawa Niedziela czy budzące silny sprzeciw społeczny wojny w Iraku i Afganistanie, nie przysparzają rządzącym popularności, zwłaszcza gdy na jaw wychodzą długofalowe konsekwencje tych historycznych wydarzeń.

Każdego sezonu James McClean, irlandzki piłkarz, poddawany jest surowej krytyce za nieprzypięcie symbolicznego maku do koszuli, a jednak mniej niż 10 lat temu takie samo stanowisko demonstrowały i Liverpool, i Manchester United. Mak ma oczywiste znaczenie polityczne, a opinia publiczna zmusiła kluby do zajmowania postaw konformistycznych wobec takich akcji. Dlatego przekonanie, że Corbyn nie powinien pojawić się na Anfield, ponieważ sport i polityka wykluczają się, należałoby uznać za fałszywe. Sport i polityka od zawsze wiązały się ze sobą.

Sport pozwalał ludziom marginalizowanym w społeczeństwie na protest przeciwko niesprawiedliwości. Wiele z najsłynniejszych momentów w sporcie zrodziło się z takiej właśnie motywacji. Jako przykład można podać Johna Carlosa i Tommy’ego Smitha wykonujących gest Czarnej Siły (Black Power) na Olimpiadzie z 1968 r. w trakcie odgrywania amerykańskiego hymnu lub (to już trochę świeższa historia) Colina Kaepernicka klęczącego na znak protestu przeciwko traktowaniu Afroamerykanów w USA.

FC Barcelona jest chwalona i szanowana za swoje przywiązanie do Katalonii, z katalońskimi paskami, które widnieją na odzieży oraz sprzęcie, w podobny sposób jak płomienie Hillsborough są motywem w wizerunku Liverpoolu. Flagi Katalonii są zawsze widoczne na Nou Camp w czasie meczów – chęć niezależności od rządu, który dopuścił się ucisku na swoich obywatelach, jest częścią dziedzictwa kulturowego Katalończyków tak, jak socjalistyczne ideały, które definiowały podejście Billa Shankly’ego do życia i klubu odzwierciedlają się w działaniach Liverpoolu.

Nie znaczy to jednak, że ludzie z prawicowymi przekonaniami nie mogą kibicować Liverpoolowi czy innym tradycyjnym klubom z północy – kluby piłkarskie są otwarte dla wszystkich. Jednak podstawy socjaldemokracji i partia laburzystów znaczą wiele dla tożsamości i kultury miasta Liverpool i dla klubu FC Liverpool ze względu na wydarzenia ze współczesnej historii. Fani z całego świata powinni to zrozumieć i uszanować, ponieważ historia tego dziedzictwa sięga głęboko i dotyka wielu z nich osobiście.

Hamzah Khalique-Loonat
Tłumaczyła Kamila Zubala

Tekst pierwotnie ukazał się w maju 2017 r. na stronie internetowej worldfootball.indec.com.

Hamzah Khalique-Loonat

pracował w redakcji strony internetowej telewizji Al Jazeera. Obecnie zajmuje się obsługą klientów w kinie. Jest członkiem Partii Pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>