UspoA�eczniA� internet

Google i Facebook to informacyjne pasoA?yty. OgrabiajA� nas z produkowanych przez nas danych i wyciskajA� z nich zysk. Zacznijmy domagaA� siA� wynagrodzenia. A�A�dajmy wyzwolenia danych.

A�ycie w erze dominacji datascape [gA�A�boko zwirtualizowanego A�wiata a�� przyp. tA�um.] bywa szalone. MoA?emy za darmo komunikowaA� siA� z kaA?dA� osobA� na caA�ej planecie. JesteA�my w stanie w znacznym stopniu uczestniczyA� w codziennym A?yciu ludzi, na ktA?rych nam zaleA?y, bez wzglA�du na ich poA�oA?enie geograficzne. MoA?emy pA�awiA� siA� w wiedzy odlegA�ej o jedno naciA�niA�cie klawisza i a�zzwiedzaA�a�? obce miasta. Mamy moA?liwoA�A� tworzenia a�zna A?ywoa�? i dzielenia siA� z innymi jeszcze ciepA�ym tekstem, dA?wiA�kiem, obrazem i filmem video a�� i to natychmiast, niemal w locie, za pomocA� rA?A?nych urzA�dzeA�; moA?emy teA? wspA?A�pracowaA� z innymi ludA?mi w ramach tworzenia tych rzeczy w czasie rzeczywistym. Nasze umysA�y, myA�l i podmiotowoA�A� poszerzyA�y siA� o rzeczywistoA�A� opartA� na technologii. Wyszukiwarki i sieci mediA?w spoA�ecznoA�ciowych staA�y siA� przybudA?wkami do naszej jaA?ni.

dsfds

Negatywnym skutkiem A?ycia w tej epoce jest ogromny A�lad cyfrowy, jaki za sobA� pozostawiamy. KaA?dy nasz ruch jest namierzany przez usA�ugi lokalizacyjne w smartfonie. KaA?da nasza potrzeba i chA�A� sA� odnotowywane jako odpowiedA? zwrotna z wyszukiwarki. Nasze rozmowy przez telefon, korespondencja mailowa i smsowa mogA� byA� potencjalnie nagrywane i archiwizowane. TreA�A� wiadomoA�ci mailowych i tekstowych jest automatycznie przeszukiwana przez algorytmy pod kA�tem sA�A?w kluczowych i zakresA?w tematycznych.

Takie dane a�� ktA?re sA� potem zbierane, dzielone na kategorie i opisywane w ogromnej wiA�kszoA�ci jako metadane a�� stanowiA� zasA?b o sile A�adunku wybuchowego, w dodatku bardzo szybko powiA�kszajA�cy siA� na przestrzeni dwA?ch ostatnich dziesiA�cioleci. Nasze A?ycie jest nagrywane, wyodrA�bnia siA� z tego zapisu kluczowe informacje i przechowuje siA� je. Informacje te, zanim cyfrowa komunikacja podbiA�a A�wiat, zazwyczaj ginA�A�y w eterze. I to wA�aA�nie na tych ogromnych magazynach danych, na tych wirtualnych przedstawieniach nas samych, pasoA?ytujA� technologiczne monolity, jak Google i Facebook, i na nich siA� bogacA�. To dlatego musimy domagaA� siA� zapA�aty i wyzwolenia danych a�� aby walczyA� z takA� prywatyzacjA�.

PasoA?yty informacyjne

Facebook i Google sA� przedstawiane na dwa sposoby a�� albo okrzykuje siA� je dobrodusznymi dostawcami korzystnej dla uA?ytkownika i darmowej infrastruktury cyfrowej, albo praktykami nikczemnego, totalitarnego polowania na dane, majA�cego na celu nadzorowanie kaA?dego naszego ruchu. A�adna z tych dwA?ch charakterystyk nie jest do koA�ca zgodna z prawdA�. ChociaA? usA�ugi takie, jak e-mail, wymiana wiadomoA�ci tekstowych, wyszukiwarki i wirtualne mapy zmieniA�y i poszerzyA�y nasze umiejA�tnoA�ci komunikacyjne, logistyczne oraz intelektualne, to nie dostajemy ich wcale za darmo od A?yczliwych dostarczycieli.

Jednak jednoczeA�nie, choA� te korporacje posiadajA� moA?liwoA�A� stworzenia niesA�ychanie szczegA?A�owego zbioru danych na temat poszczegA?lnych jednostek, nie majA� one ambicji totalitarnych. Nie interesuje ich wyzwolenie ludzkiego potencjaA�u, ale w podobnym stopniu nie sA� zainteresowane kontrolowaniem nas za pomocA� ciA�gA�ego nadzoru. DA�A?A� za to do wydobycia z caA�ej tej sprawy wartoA�ci dodatkowej. Ich celem jest reprodukowanie kapitaA�u. Jak kaA?da inna korporacja a�� goniA� za zyskiem.

WA�aA�nie w tym Google i Facebook sA� niesamowicie sprawne. Obecnie A�A�cznie warte sA� prawie 800 miliardA?w dolarA?w a�� wiA�cej niA? caA�kowite PKB Holandii, a przy tym sA� dwiema najszybciej rosnA�cymi korporacjami w historii kapitalizmu. A jednak wydaje siA� to poczA�tkowo niezrozumiaA�e, zwaA?ywszy na to, skA�d ta wartoA�A� siA� wywodzi. Ani Google, ani Facebook nie tworzA� A?adnego contentu, zapewniajA� tylko infrastrukturA� katalogujA�cA� i szeregujA�cA�. Nie obciA�A?ajA� nas takA?e kosztami zakupu usA�ugi ani kosztami obsA�ugi serwisowej, lecz ofiarowujA� je za darmo. Oba wymagajA� niewielkiego wkA�adu pracy najemnej, wziA�wszy pod uwagA� ich rozmiar a�� wartoA�A� Facebooka rA?wna siA� siedmiokrotnej wartoA�ci sieci Starbucks, choA� w portalu spoA�ecznoA�ciowym znajduje zatrudnienie liczba osA?b stanowiA�ca odpowiednik tylko 7 procent siA�y roboczej sieci kawiarni.

Jak to siA� zatem staA�o, A?e te firmy majA� tak wysokA� wartoA�A�? PrzyczynA� jest darmowa praca, ktA?rA� my sami a�� jako konsumenci, uA?ytkownicy i producenci a�� dla nich wykonujemy. To my tworzymy zawartoA�A�, ktA?rA� one wykorzystujA�. To my eksponujemy nasze prywatne A�wiaty, by te firmy mogA�y je pochwyciA� w swoje cyfrowe macki. To my pozwalamy im uprawiaA� gA?rnictwo w kopalniach naszych danych. Potem dane te sA� zbierane i opisywane jako metadane, a z ich pomocA� sA� nam nastA�pnie serwowane precyzyjne, skrojone pod nas reklamy, od ktA?rych zaleA?y to, jak szeroki strumieA� dochodA?w spA�ynie do Facebooka i Googlea��a. To wA�aA�nie dlatego, A?e istniejemy w datascape, A?e staliA�my siA� cyfrowymi bytami, nasze A?ycie jest wykorzystywane jako A?rA?dA�o wartoA�ci dodatkowej.

Praca danotwA?rcza

Ten sposA?b prezentacji pojA�cia ukrytej a�zpracy danotwA?rczeja�? odzwierciedla poglA�dy takich teoretykA?w pracy cyfrowej jak Tatiana Terranova. KatalogowaA�a ona wyzysk w wirtualnym A�wiecie i ujawniA�a istnienie a�zcyfrowych sweatshopA?wa�?, co byA�o bardzo istotnym czynnikiem dla odbrA�zowienia tej wirtualnej pracy i dla napiA�tnowania niektA?rych firm a�� np. gazety a�zHuffington Posta�?, ktA?ra w duA?ej mierze polega na treA�ciach tworzonych przez nieopA�acanych piszA�cych a�� za to, kim naprawdA� sA� i co robiA�: wyzyskujA� powiA�kszajA�cy siA� sektor pracy prekarnej w przemyA�le kulturalnym i poza nim. Co wiA�cej, Terranova twierdzi, A?e praca taka jest rozproszona, konieczna do wykonania oraz ma charakter bytowy. Zatem tylko dlatego, A?e istniejemy w datascape, nawet jeA�li wykazujemy tam tylko najbardziej podstawowy poziom zaangaA?owania, pracujemy w interesie kapitaA�u.

MuszA� przyznaA�, A?e brzmi to osobliwie. UA?ywanie Facebooka czy wyszukiwarki Google nie przypomina pracy. To czynnoA�A� wykonywana w wolnym czasie, a jej wykonywanie uwaA?amy za swA?j wybA?r, albo co najmniej za wygodnA� usA�ugA� podnoszA�cA� poziom naszego A?ycia. I chociaA? to drugie jest prawdA�, to coraz trudniej uniknA�A� uA?ywania pasoA?ytA?w informacyjnych. Kiedy stajA� siA� one niewidzialnA� infrastrukturA� zarA?wno A�wiata wirtualnego, jak i fizycznego, nasze coraz bardziej wymuszone zaangaA?owanie zaczyna mocno przypominaA� wykonywanie pracy.

JeA�li chcemy w obecnych czasach istnieA� w datascape, nie uda nam siA� uniknA�A� usA�ug A?erujA�cych na zbieraniu danych na nasz temat, takich jak skrzynka mailowa, wyszukiwarka i media spoA�ecznoA�ciowe. Nieposiadanie adresu mailowego wykluczyA�oby nas z moA?liwoA�ci udziaA�u w spoA�ecznoA�ciach internetowych, z robienia zakupA?w w sieci, pozbawiA�oby nas moA?liwoA�ci zaA�oA?enia konta bankowego i zakazaA�oby nam wstA�pu do prawie wszystkich platform komunikacji cyfrowej. Wyszukiwania takA?e nie da siA� uniknA�A�. JeA�li chcemy faktycznie angaA?owaA� siA� w aktywnoA�A� w sieci, nieA� uciekniemy przed koniecznoA�ciA� uA?ywania Googlea��a lub ktA?regoA� z jego rywali. JeA?eli jednak bA�dziemy korzystaA� z tych wszystkich moA?liwoA�ci, to kaA?dy wiA�kszy dostawca usA�ug pocztowych czy usA�ugi wyszukiwania uA?yje swoich algorytmA?w, by przeczesaA� kaA?de sA�owo, ktA?re wystukamy na klawiaturze. Nasze myA�li, zapytania, nasza komunikacja i nasze pragnienia a�� wszystko to zostanie przechwycone i zmienione w sprywatyzowane metadane o konkretnej wartoA�ci.

MoA?na posunA�A� siA� jeszcze dalej. Istnienie w datascape i uA?ytkowanie wymienionych komponentA?w (pasoA?ytA?w technologicznych i informacyjnych) coraz czA�A�ciej staje siA� takA?e warunkiem wstA�pnym do sensownego istnienia poza przestrzeniA� wirtualnA�, a zatem wpA�ywa na naszA� realnA� egzystencjA�. Posiadanie skrzynki mailowej jest nie do unikniA�cia, jeA�li chcemy wykonywaA� w XXI wieku wiA�kszoA�A� zawodA?w. Wyszukiwarka jest koniecznoA�ciA�, jeA?eli paramy siA� jakA�kolwiek pracA� zwiA�zanA� z pozyskiwaniem informacji. Mapy Google sA� niezbA�dne wciA�A? rosnA�cej grupie pracownikA?w-freelancerA?w, A�wiadczA�cych na prekarnych warunkach usA�ugi polegajA�ce na nawigowaniu po mieA�cie na czas.

W ten sposA?b pasoA?ytom informacyjnym udaA�o siA� zrobiA� z siebie wszechobecnA�, niemoA?liwA� do zignorowania infrastrukturA�, na ktA?rej coraz bardziej nauczyliA�my siA� polegaA�, jeA�li chodzi o naszA� wA�asnA� reprodukcjA� pracy. Ich uA?ytkowanie staje siA� normalne i oczekuje siA� go od nas. KanalizujA� one nasze A?ycie w coraz bardziej zauwaA?alny sposA?b. Coraz wiA�ksza czA�A�A� naszych codziennych czynnoA�ci jest przeszukiwana pod kA�tem informacji, w zwiA�zku z czym sami wytwarzamy wartoA�A� dla tych korporacji. Do tej nieuchronnoA�ci dodajmy fakt, A?e nasze zaangaA?owanie w wirtualnym A�wiecie jest gA�A?wnym A?rA?dA�em pozyskiwanej przez nie wartoA�ci, A?e na danych, ktA?re od nas pozyskujA�, zasadza siA� ich zysk, i oczywistym okaA?e siA�, iA? uA?ytkowanie przez nas usA�ug dostarczanych przez pasoA?yty informacyjne to jest praca. Nie moA?emy jej uniknA�A�. JesteA�my przymuszani do jej wykonywania. BezpoA�rednio wpA�ywa ona na tworzenie siA� kapitaA�u. JesteA�my pracownikami najemnymi w sektorze danych.

OpA?r w datascape

W tak postawionym kontekA�cie technologiczne sny twA?rcA?w Google gwaA�townie zmieniajA� siA� w nasz koszmar. Sergiej Brin spekuluje nad moA?liwoA�ciA� opracowania a�zmniejszej wersji Google, ktA?rA� po prostu podpinaA�oby siA� wprost do mA?zgua�?, po to, by, jak ujmuje to Schmidt, a�zna podstawie uzyskanych danych moA?na byA�o zaproponowaA� nam dokA�adnie odpowiadajA�ce naszym oczekiwaniom informacje, newsy, reklamA� a�� natychmiast i bezproblemowoa�?.

Ujawniono zatem zamiar Googlea��a, by mA?c caA�kowicie wtopiA� siA� w A?ycie. ZajA�A� pastwiska najA?yA?niejsze w dane, zamontowaA� swojego pasoA?yta w samiutkim A?rA?dle a�� naszym mA?zgu a�� i zapewniA� sobie dopA�yw i prywatyzacjA� caA�oA�ci ludzkich procesA?w poznawczych. Google staA�oby siA� biologiczne, a kaA?de drgnienie naszej A�wiadomoA�ci dostarczaA�oby mu zyskA?w.

NiebezpieczeA�stwo takiej nA�dznej, dystopijnej przyszA�oA�ci moA?e zostaA� zaA?egnane, jeA�li tylko potrafimy dowieA�A�, A?e praca najemna, ktA?rA� wykonujemy nad danymi, istnieje, oraz wykorzystaA� jA� do zbadania bieA?A�cych metod oporu i poinformowania innych uA?ytkownikA?w o potencjalnych alternatywach. Na przykA�ad a�� jeA�li walkA� o prywatnoA�A� w nowym A�wiecie bA�dziemy nadal postrzegaA� w ujA�ciu panoptycznym, a nie ekonomicznym, czyli jako wojnA� raczej z nikczemnym nadzorem, niA? jako walkA� o pozyskiwanie wartoA�ci dodatkowej, to wA�asnymi rA�kami przyA�oA?ymy siA� do zaciemnienia prawdziwych intencji tych polujA�cych na dane korporacji.

JednA� z alternatywnych taktyk jest porA?wnanie polityk prywatnoA�ci Googlea��a i Facebooka do polityk zwiA�zanych z tradycyjnymi stosunkami pracy a�� A�A�cznie z caA�A� przyrodzonA� im walkA� o wysokoA�A� pA�acy, warunki pracy i jej godziny. Takie przewartoA�ciowanie pozwoliA�oby nam zdaA� sobie sprawA� z naszej prawdziwej pozycji w relacji do pasoA?ytA?w informacyjnych. Nie jesteA�my wdziA�cznymi beneficjentami darmowych usA�ug, jak twierdzi Dolina Krzemowa. Nie jesteA�my jednak takA?e przedmiotami totalitarnej obserwacji i absolutnej kontroli, jak to lubi powtarzaA� lewica liberalna. Zamiast tego wszystkiego a�� jesteA�my pracownikami. Pracownikami, ktA?rzy powinni domagaA� siA� powaA?niejszego wynagrodzenia niA? tylko liA?niA�cie darmowych usA�ug.

Ma to oczywiste, silne implikacje dla polityki postpracy. Srnicek i Williams, autorzy zapalczywego postkapitalistycznego traktatu pod tytuA�em a�zInventing the Futurea�?, argumentujA�, A?e wprowadzenie Gwarantowanego Dochodu Podstawowego nigdy nie bA�dzie miaA�o miejsca, jeA�li A�A�cznie z nim nie wprowadzi siA� antyhegemonicznego projektu, ktA?ry w sposA?b radykalny osA�abiA�by etykA� pracy. Takie zadanie byA�oby trudne, jednak jeA?eli popularne definicje cyfrowej pracy dopasuje siA� do tradycyjnych wspA?A�rzA�dnych, definiujA�c jA� jako mierzalnA�, wyliczonA� godzinowo i w sposA?b oczywisty i wyraA?ny wymuszonA�, jeA�li udaA�oby siA� nam spopularyzowaA� koncepcjA� takiej pracy jako rozproszonej, nieprzerwanej i wikA�ajA�cej nas w ukA�ad z cyfrowA� infrastrukturA�, od ktA?rej zaleA?y nasze A?ycie a�� wtedy uogA?lniona forma wynagrodzenia, jakA� jest Gwarantowany DochA?d Podstawowy, zaczA�A�aby mieA� sens.

Innym z wnioskA?w, jakie przyniosA�oby takie przewartoA�ciowanie, jest potencjaA�, ktA?ry niosA� ze sobA� metadane jako rezerwy wartoA�ci, oraz prA�dkoA�A�, z jakA� sA� przechwytywane i prywatyzowane. Dawniej, gdy wyszukiwaliA�my jakA�A� informacjA� w ksiA�A?ce lub pytaliA�my o niA� innA� osobA� w relacji twarzA� w twarz, efekty zewnA�trzne tego zapytania natychmiast znikaA�y w eterze. Ale juA? w epoce informacyjnej nasze chA�ci, potrzeby, pragnienia i zasoby twA?rcze a�� czy teA? nasz a�zintelekt powszechnya�?, jak Marks okreA�liA� go we a�zWprowadzeniu do krytyki ekonomii polityczneja�? a�� sA� digitalizowane i archiwizowane.

Musimy postrzegaA� te sieci jako nowy A�rodek produkcji, za pomocA� ktA?rego moA?na zebraA� A?niwo w postaci ogromnej wartoA�ci dodatkowej a�� co widaA� po tym, jak niewiarygodnie urosA�y Facebook i Google a�� gdyby tylko zostaA� on wyzwolony spod prywatnej kurateli. Nie ma co upieraA� siA�, jak robi to wielu utopistA?w z prawej i lewej strony, A?e samo w sobie mnoA?enie siA� i rozpowszechnianie informacji spowoduje rozkwit postkapitalistycznej ery braku niedoborA?w. Zamiast tego warto wziA�A� pod uwagA�, A?e epoka informacji przyniosA�a ze sobA� ogromne rezerwy wartoA�ci dodatkowej i A?e moA?liwoA�ci wykorzystania tej wartoA�ci przez jednostki, za pomocA� poA�A�czonej w sieA� produkcji opartej na open source, dopiero zaczynajA� siA� rysowaA�.

Techno-przyszA�oA�A�

PowyA?sze argumenty mogA� sprawiA�, A?e niejednego lewicowca kusiA�oby przyjA�cie stanowiska sprzeciwu wobec technologii. Na bardziej tradycyjnej lewicy to nieprzejednana tendencja, zrodzona z inercji i dogmatu. Nadal zwyciA�A?a ortodoksyjne pojmowanie fabryki jako jedynego miejsca produkcji, oraz proletariatu jako klasy rewolucyjnej, co na wiele sposobA?w kA�A?ci siA� z reprodukcjA� spoA�ecznA�, istnieniem tA�umA?w wykonujA�cych pracA� nad danymi, oraz, juA? w ujA�ciu caA�oA�ciowym, wagA� niematerialnych technologii informacyjnych w obrA�bie kapitalizmu.

Za to na a�znowej lewicya�? akceptacja technologii przenika siA� z jej odrzuceniem. Podczas gdy na jednym poziomie dostrzegamy A?arliwA� radoA�A� z istnienia technologii jako A�rodka rozwijania i wzmacniania naszej walki, na innych sytuujA� siA� impulsy o wrA�cz przeciwnym natA�A?eniu, a przekazujA� nam one, A?e technologia nagradza najpierw tych, ktA?rzy dziaA�ajA� bezzwA�ocznie i majA� najlepsze poA�oA?enie geograficzne. To wszystko dowody na praktykA� politycznA�, w ktA?rej dziaA�anie oddolne [oryg. a�zunmediateda�? a�� niezapoA�redniczone] uznawane jest za najbardziej autentyczne a�� niech przykA�adami bA�dA� ruchy okupujA�ce place, protesty uliczne czy radykalne grupy prowadzA�ce akcje przeciwko producentom broni.

Taka lokalistyczna orientacja zagrzaA�a miejsce w sercach nieliczonych inicjatyw solidarnoA�ciowych, w centrach spoA�ecznych, w kooperatywach i rozmaitych wspA?lnotach, ktA?re pewnego dnia mogA�yby stworzyA� podwaliny pod bezpaA�stwowe, zdecentralizowane spoA�eczeA�stwo a�� a jednak te formy samoorganizacji skazane sA� na pokusA� zapomnienia o sieci samej w sobie, na przegapienie istotnoA�ci globalnych technologii. Czeka je takA?e wycofanie siA� z analizy sieci komunikacyjnych i informacyjnych oraz prA?b ich wyzwolenia spod jarzma kapitalizmu. SwojA� niechA�A� motywujA� tym, A?e nie moA?na tych sieci w A�atwy sposA?b zlokalizowaA� i od razu fizycznie doA�wiadczyA� ich dziaA�ania.

Musimy A?ywo przeciwstawiA� siA� takim pokusom. ChociaA? dA�A?enie do powrotu do A�wiata sprzed epoki cyfrowej jest wysoce niepopularne a�� kto chciaA�by wyrzec siA� wyszukiwarki Google? a�� to jednak kulenie siA� ze strachu na wieA�A� o zA�oA?onych technologiach informacyjnych byA�oby rA?wnieA? katastrofalnym w skutkach poddaniem tyA�A?w na froncie walki o naszA� utopiA�. Zamiast tego wszystkiego, musimy opracowaA� radykalnA� wizjA� dziaA�ania, tak abyA�my mogli przechwyciA� tendencje panujA�ce w datascape i ksztaA�towaA� je na wA�asnA� korzyA�A�. PowinniA�my pogodziA� siA� z tym, A?e przyszA�oA�A� to dla nas naturalny teren. I dA�A?yA� do tego, by siA� takim staA�a.

Oczywistymi wydajA� siA� natychmiast dwie propozycje. Pierwsza z nich to Gwarantowany DochA?d Podstawowy, finansowany z podatkA?w pasoA?ytA?w informacyjnych. PA�ynA�A�by on z naszej nareszcie dostrzeA?onej ukrytej pracy, oznaczaA�by odpowiedniej wysokoA�ci, formalne wynagrodzenie za naszA� aktywnoA�A� online, przywracaA�by wagA� uogA?lnionej i niemierzalnej naturze takiej pracy oraz faktowi, iA? my wszyscy, na rozmaite sposoby, tworzymy i reprodukujemy datascape.

Taki ruch byA�by jednak raczej skromny, porA?wnywalny z przejA�ciem od pracy prawie niewynagradzanej do pracy wynagradzanej pensjA� minimalnA�. Prawdziwym celem, ktA?ry Paul Mason przedstawia w ksiA�A?ce a�zPostcapitalism: A Guide to our Futurea�?, jest nie tylko dostrzeA?enie i wynagrodzenie pracy, jakA� wykonujemy dostarczajA�c danych, ale takA?e dostA�p do ogromnej iloA�ci wczeA�niej niewidocznych informacji i wykorzystywanie ich za pomocA� open source oraz do reprodukcji w trybie peer-to-peer.

Obecnie mamy niewiarygodnie wielkA� asymetriA� danych. PasoA?yty informacyjne, rzA�dy paA�stw i zwykA�e firmy wiedzA� na nasz temat niesA�ychanie duA?o, a my sami wiemy niewiele o sobie nawzajem. Oczywistym staje siA�, A?e nie znamy siA� jako spoA�eczeA�stwo. MoA?emy sobie tylko wyobraA?aA�, jakie moA?liwoA�ci niosA�oby wykorzystanie tak ogromnych rezerw metadanych dla publicznego dobra, wspA?lnie.

Kluczowe staje siA� wyrwanie tych danych z prywatnych rA�k. Koniecznym jest uspoA�ecznienie sporego bogactwa, jakie gromadzA� pasoA?yty informacyjne. JuA? czas, byA�my zaczA�li uspoA�eczniaA� internet.

Joseph Todd

TA�um. Magdalena Okraska

Tekst pierwotnie ukazaA� siA� w lewicowym kwartalniku politycznym a�zROAR Magazinea�?, lato 2016 r.

4 odpowiedzi na „UspoA�eczniA� internet

  1. mateopoznan pisze:

    Ciekawe wnioski, ale trudno mi do nich podchodzić z powagą, gdy na etapie analizy problemu są tak karkołomne błędy.

    Po pierwsze, proszę Państwa, można KUPIĆ adres mailowy, albo nawet postawić WŁASNY SERWER i nikt nam tego przeglądać nie będzie. Są też darmowe usługi jak choćby protonmail które oferują szyfrowane konta bez przeglądania ich treści. Podobnie w wypadku wyszukiwarek, jest masa anonimowych wyszukiwarek, najbardziej znana duckduckgo.com ma skuteczność podobną do google czy bing.

    I dla facebooka oraz map google są „bezpieczne” alternatywy. Diaspora czy nawigacje płatne.

    Krótko mówiąc kiedy chcemy korzystać z darmowych usług nie dziwmy się że jakoś na nas zarabiają. Możemy wszak korzystać z usług płatnych i nie będziemy mieć tego problemu. Są też proste alternatywy bezpłatne, więc… dla chcącego nic trudnego.

    No i na koniec, nie demonizował bym Goole czy Facebooka aż tak bardzo. Ostatnia afera to nie wyciek czy kradzież tylko GŁUPOTA UŻYTKOWNIKÓW. Te dane pozyskano bo ktoś robiąc „głupkowaty quiz”, albo generując obrazki typu „zobacz jak będziesz wyglądał na starość” na podstawie swojego zdjęcia, ZGODZIŁ się na udostępnienie swoich danych NA ZEWNĄTRZ. I to nie żaden zapis małym drukiem tylko czytelna informacja, udostępniasz to i to, czy to ci pasuje czy nie. Za głupotę się płaci.

    To tyle z tematu na którym się znam.

    Ale mam pewną wątpliwość w materii poza moją wiedzą. Powiadają Państwo że płaca podstawowa za facebookowanie i googleowanie się należy (w prostackim uproszczeniu to piszę). Ok, spoko, ale czy aby tych pieniędzy które generują powyższe jest aby aż tyle by rozdzielić między nas? Czy może skończy się na tym że to będą grosze, za to rozwój tych platform stanie, albo nawet zbankrutują? Przypominam że taki twitter NIE ZAROBIŁ NIGDY ANI DOLARA… Ciekaw jestem tematu, bo płaca podstawowa wydaje mi – laikowi – się konieczną przyszłością, ale czy aby akurat te koncerny miały to finansować? Mam wątpliwość.

  2. karp pisze:

    Przydałaby się dla tych platform + podstawowego system operacyjnego (którym stał się Windows) konkurencja działająca na zasadach demokratycznych z rządowym wsparciem finansowym. O ile możliwy jest jeszcze przewrót w tych kategoriach, które naturalnie preferują pojedynczego dostawcę. Ostatecznie uwłaszczenie pod egidą ONZ, jako że te „usługi” stały się integralną częścią struktury, na której opiera się nasza cywilizacja i taka władza nie może spoczywać w prywatnych rękach.
    To jest moje chcenie i najpewniej nic takiego się nie stanie… dopóki nie będziemy świadkami wielkiego przekrętu którejś korpo i światowej zapaści ekonomicznej.

    @mateopoznan
    „Ostatnia afera to nie wyciek czy kradzież tylko GŁUPOTA UŻYTKOWNIKÓW.”
    „To tyle z tematu na którym się znam.”
    Kilkadziesiąt tysięcy uczestniczyło w quizie. Dane pochodzą od kilkudziesięciu milionów. Pobierano również dane znajomych uczestników bez ich zgody. Ponadto ludzie zgadzający się na quiz nie byli uświadomieni, że posłuży on później zagranicznej firmie do manipulowania wyborami. Tylko w pseudodemokracji przeżartej przez kapitalizm to się może wydawać normalne, czy nawet być legalne.

    • mateopoznan pisze:

      „Kilkadziesiąt tysięcy uczestniczyło w quizie. Dane pochodzą od kilkudziesięciu milionów. Pobierano również dane znajomych uczestników bez ich zgody. Ponadto ludzie zgadzający się na quiz nie byli uświadomieni, że posłuży on później zagranicznej firmie do manipulowania wyborami.”

      te quizy były tak popularne swego czasu, że nie kilkadziesiąt tysięcy, a miliony własnie korzystały. druga rzecz, że znów nieścisłość, bo dane znajomych były ograniczone względem tych które udostępniali „quizujący”. zresztą to było największym błędem fb wtedy, na szczęście wiele lat temu ten błąd wyeliminowali.

      i jeśli akceptuje się przekazanie danych na cele marketingowe to tak i tego mogę się spodziewać. jak coś akceptuje to czytam, albo biorę na siebie konsekwencje.

      o jej, kupiłem produkt spożywczy, były na nim wypisane alergeny, ale skąd miałem wiedzieć że alergeny wywołają silną reakcję alergiczną?

      ja wiem że występuje w roli adwokata diabła, ale te nieścisłości i nadużycia mnie denerwują.

  3. Adas pisze:

    Strasznie ciężko się to czyta. Brzmi tak tendencyjnie jak najcięższa propaganda. „Pasożyt” – to nie pasożyty, bo oni stworzyli tę infrastrukturę. I oni dostarczają wartość, można mieć zastrzeżenia, że są przewartościowani, że nie płacą podatków, że bywają nieetyczni, ale nazywać pasożytem kogoś kto stworzył darmowe narzędzia, z których korzystamy? Nazywać pracą komunikację ze znajomymi? To jest naprawdę niskie :(

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>