Sprawiedliwa i zdrowa żywność

Sprawiedliwa i zdrowa żywność

·

Co jest fair?

Dlaczego zdecydowałem się postawić na rolnictwo ekologiczne? Zawsze mówię o liczbach. Rocznie mamy 120 cieląt, do których trzeba wstawać 300 nocy w roku. 14 szczepionek pomnóżmy przez 180 euro, które za cielę otrzymuje weterynarz – a i straty sięgają 25%. Nie masz życia. Jesteś karykaturą rolnika. Z termometrem w jednej i igłą w drugiej ręce. Teraz jednak wiem, że z ekologicznego punktu widzenia to, co robiłem do tej pory, nie przynosiło korzyści. Nie służyło zdrowiu. Smak mięsa znikał.

Rolnik André Grevisse w filmie dokumentalnym „Les Liberterres” (2016)

Przytoczony cytat to tylko jeden przykład. Jeśli popatrzymy na sektor rolnictwa i produkcji żywności jak na całość, dostrzeżemy w nim systemowy kryzys, napędzany całymi dekadami dążenia do maksymalizacji produkcji oraz stawiania na posunięcia polityczne wspierające eksport w ramach zglobalizowanej gospodarki. Żywność, zamieniona w towar mający generować (coraz większy) zysk, w efekcie zaspokaja chciwość nielicznych, nie zaś głód zwykłych zjadaczy chleba. Lokalni producenci, tacy jak André Grevisse, stają się pionkami w tej grze.

Szkodliwe trendy ekonomiczne, społeczne i ekologiczne przyczyniły się do erozji naszych łańcuchów produkcji rolnej i żywnościowej. „Biznes taki jak zwykle” nie może się utrzymać. Jesteśmy dziś w punkcie zwrotnym. Widzimy rosnącą krytykę istniejącego systemu, ale również szereg nowych, alternatywnych podejść do rolnictwa oraz żywności.

W niniejszym raporcie opiszemy stan obecny i jego różnorodne oblicza, ale także obiecujące zmiany, mogące być pierwszymi krokami w stronę sprawiedliwego i zdrowego systemu produkcji żywności, który musimy stworzyć.

Rolnictwo pod lupą

André nie jest odosobnionym przypadkiem. Wielu rolnikom ledwo udaje się utrzymać na powierzchni. W 2017 r. Eurostat odnotował, iż dochody na obszarach wiejskich są o 12,5% niższe niż średnia dla UE-28. Europejscy rolnicy są zarazem zmuszeni do inwestowania w produkcję, by uczynić ją bardziej konkurencyjną na globalnych rynkach. Efekt jest taki, że w okresie od 2003 do 2013 r. z europejskiego krajobrazu zniknęło ponad 25% gospodarstw rolnych. Niewiele wskazuje na to, by sytuacja miała w najbliższym czasie ulec poprawie, jako że co trzecim działającym gospodarstwem zarządza osoba powyżej 65. roku życia, która na dodatek nie ma spadkobiercy.

Raport IPES Food (Międzynarodowego Zespołu Ekspertów do spraw Zrównoważonych Systemów Żywnościowych) z 2017 r. odnotowuje, że rolnicy – bardziej niż kiedykolwiek wcześniej – uzależnieni są od niewielkiego grona dostawców i nabywców, co przyczynia się do postępującego kurczenia się ich – i tak już niewielkich – dochodów i do dalszego ograniczenia możliwości wyboru tego, co, w jaki sposób i dla kogo uprawiają.

W tym samym czasie fala wielkich fuzji przynosi nam bezprecedensową konsolidację w sektorach takich jak nasiennictwo, produkcja pestycydów, nawozów czy maszyn rolniczych, czego efektem stają się olbrzymi gracze w sektorze produkcji i sprzedaży. Tego typu fuzje, takie jak Bayera i Monsanto w 2018 r. – zwiększają udział rynkowy takich podmiotów w rynku patentowanych nasion czy powiązanych z nimi pestycydów. Nowi giganci reklamują się obietnicą zmniejszenia strat spowodowanych chorobami oraz zwiększeniem plonów – „wyciśnięciem większej ilości pieniędzy z hektara” do kieszeni farmerów poprzez „dostarczenie im narzędzi umożliwiających maksymalizację efektywności i zysków”. Narzędzia te, takie jak drogie, objęte patentami nasiona, często powiązane z dedykowanym im pestycydem, potrafią jednak wcisnąć rolników w kierat ujednolicenia.

Europejska polityka rolna zachęca rolników do wchodzenia we współpracę z wielkimi graczami. Efektem jest to, że system stawia drobnych gospodarzy w niestabilnej sytuacji finansowej, z której trudno im się wydostać.

W jaki sposób dotarliśmy do tego punktu? Wybierzmy się w podróż w czasie.

Historia wspólnej polityki rolnej

II wojna światowa na nowo przypomniała o głodzie. Zawołanie „nigdy więcej głodu” stało się jednym z najważniejszych po jej zakończeniu. Świat musiał poradzić sobie ze wzrostem demograficznym i związanym z tym rosnącym zapotrzebowaniem na żywność. Poszczególne państwa zaczęły inwestować niemało pieniędzy w zwiększenie produkcji i utrzymywanie cen na niskim poziomie, stawiając sobie za cel zapewnienie powszechnego bezpieczeństwa żywnościowego. Współczesne systemy żywnościowe i rolne poddane zostały postępującemu uprzemysłowieniu. Nacisk położono na produkcję dużej ilości wyrobów żywnościowych. Europa swoje cele zawarła w tezach, które w 1957 r. stały się podstawą Wspólnej Polityki Rolnej: zabezpieczenie dostaw żywności dzięki zwiększonej produktywności, stabilizacja rynków oraz zapewnienie rolnikom uczciwych dochodów. WPR przyczyniła się do stworzenia rynku oraz polityki cenowej skutkujących cenami minimalnymi dla rolników, europejskiej polityki handlowej wspierającej eksport oraz wprowadzającej restrykcje importowe, wspólny rynek i regulacje. Europejska Wspólnota Gospodarcza zawarła porozumienie z USA, którego skutkiem było zniesienie wszystkich restrykcji na import roślin oleistych i pasz, przy jednoczesnej ochronie rynku produktów takich jak zboża, mleko, cukier czy mięso. Efektem był masowy import tanich pasz ze Stanów Zjednoczonych do EWG, prowadzący do intensyfikacji europejskiej produkcji zwierząt gospodarskich.

Coś, co było niegdyś cyrkularnym łańcuchem produkcji żywności, stopniowo zaczęło przejmować cechy modelu linearnego. Niegdyś w dużej mierze niezależny system rolny, zaczął teraz być silnie uzależniony od zewnętrznych graczy i od upraw pojedynczych gatunków na dużym obszarze. Ujednolicenie zaczęło brać górę nad dążeniem do różnorodności. Cały ten model zaczął działać na bazie paliw kopalnych.

Wraz z wprowadzeniem go na szerszą skalę, zmiana ta przyczyniła się do spektakularnego wzrostu produkcji. Dzięki WPR rolnicy mogli liczyć na gwarantowane ceny, skupowane były również nadwyżki. Nadprodukcja i nadwyżki przyczyniły się jednak do tego, że Unia Europejska stworzyła subsydia na eksport do krajów globalnego Południa – związany z tym dumping cenowy w oczywisty sposób przyczynił się do zakłócenia sytuacji na lokalnych rynkach. Po fali krytyki mechanizmy Wspólnej Polityki Rolnej uległy zmianie – w miejsce subsydiowania nadwyżek wprowadzono kwoty produkcyjne.

W 1992 r. rolnicy otrzymywali już dopłaty bezpośrednie od hektara czy zwierzęcia, zamiast ceny gwarantowanej. Zwiększyć to miało globalną konkurencyjność. Liberalizacja rynku stała się nowym wyznaniem wiary. W połączeniu z deregulacją krok ten przyczynił się jednak do wielu nieprawidłowości – na przykład do bezmyślnej fiksacji na cięciu kosztów poprzez zwiększanie skali działalności rolnej i stawianie na monokultury. Produkcja przenosić się zaczęła do miejsc, gdzie była najtańsza.
Najbardziej dotknięte tymi zmianami zostały kraje najsłabiej rozwinięte. Nie będąc w stanie odpowiedzieć na nie własnymi inwestycjami o porównywalnej skali, wpadły w pułapkę systemu, który oznacza dla nich brak samowystarczalności i duże uzależnienie od importu (tanich) produktów – wszystko to w sytuacji, gdy wielu lokalnych rolników ma problemy z osiągnięciem godnego zarobku. W przypadku globalnego Południa rolników pozbawia się ziemi na rzecz wielkoobszarowych plantacji, na których pracują za głodowe wynagrodzenie. Stają się ofiarami wyzysku, zarabiając na przykład 1 pens za pudełko herbaty, które w Wielkiej Brytanii kosztuje 1,60 funta. Przed wyzwaniami stają również farmerzy w krajach rozwiniętych. W Belgii wraz z upływem czasu cena płacona przez konsumenta za dany produkt rosła odwrotnie proporcjonalnie do ceny, jaką otrzymywał za niego rolnik.

Obecny system produkcji żywności jest niezrównoważony na wielu poziomach. Jak zauważa profesor Marjolein Visser, „nasze systemy żywnościowe pożerają ropę. Nasze usta aż nią ociekają”. Konsumenci nie zawsze są świadomi rzeczywistych kosztów produkcji towarów, które kupują, oraz odległości, jakie pokonują, dajmy na to, fasola z Kenii, jabłka z Nowej Zelandii czy winogrona z Chile. Niezrównoważone nawyki żywieniowe, w połączeniu z międzynarodowymi porozumieniami handlowymi, dodatkowo pogarszają sytuację.

20 lata temu europejski przemysł drobiarski zalał rynek afrykański tanimi produktami z drobiu. Europejski eksport przyczynił się do zniszczenia lokalnej produkcji w krajach takich, jak Ghana czy Kamerun, a w efekcie pracę straciły setki tysięcy osób. Wcześniej, w latach 90. XX wieku, lokalne rynki chroniono przed importem tanich towarów poprzez szereg rygorystycznych ograniczeń i wysokich ceł. W tym też czasie Ghana otrzymała jednak pożyczki z Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego, obwarowane wymogiem otwarcia swojego rynku wewnętrznego. Reszta jest historią.

Cenowy wyścig do dna w nieunikniony sposób oznacza pogorszenie jakości żywności, a nawet skażenie pożywienia, co pokazały kryzysy związane z dioksynami czy fipronilem. Obecnie dominujące systemy rolne i produkcji żywności podtrzymuje mieszanka rozwiązań legislacyjnych, patentów, polityka cenowa, a nawet przemoc.

Choć globalna produkcja żywności uległa zwiększeniu – wytwarzamy jej nawet więcej, niż potrzebujemy aktualnie do wykarmienia lokalnej populacji – obecny system żywnościowy ponosi klęskę w zapewnieniu pożywienia ogromnym rzeszom ludzi. Od 2014 r. odnotowujemy wzrost liczby osób niedożywionych. Według statystyk Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) w 2018 r. głodu zaznało 820 milionów ludzi. Trzecia część ludzkości nie miała zapewnionej niezbędnej dawki witamin. W tym samym czasie 600 milionów ludzi zostało zaklasyfikowanych jako cierpiący na otyłość, a 2 miliardy – na nadwagę. Ma to poważne konsekwencje dla ich zdrowia. Co więcej, co roku marnowany jest ponad miliard ton żywności, a więc trzecia część jej ogólnej produkcji.

Wskaźniki te pokazują czarno na białym, że nasz system żywnościowy działa źle.

W 2017 r. IPES Food opublikował raport poświęcony wpływowi koncentracji na sektor agrobiznesu. Podkreśla on, że dominujące na rynku firmy stały się zbyt wielkie, by móc w zrównoważony sposób żywić ludzkość oraz by na równych zasadach wchodzić w relacje z innymi graczami rynkowymi, a także za duże, by wdrażać potrzebne nam dziś innowacje. Wysoki – i wciąż gwałtownie rosnący – poziom koncentracji branży dodatkowo umacnia dominację przemysłowego modelu upraw i hodowli, zwiększając tym samym jego negatywne społeczne i środowiskowe koszty zewnętrzne oraz pogłębiając istniejący, nierówny układ sił między graczami.

Szacuje się, że jeszcze do początków XX wieku człowiek uprawiał dziesiątki tysięcy odmian roślin. Produkcja nasion odbywała się bez potrzeby odwoływania się do ochrony własności intelektualnej, co prowadziło do ogromnej różnorodności plonów. Dziś z kolei nasiona nie są już traktowane jako dobro wspólne, lecz kosztowny, skierowany do rolników towar, co prowadzi do ogromnej utraty bioróżnorodności. Brak dostępu na rynku do tradycyjnie używanych nasion pozbawia rolników kontroli nad własnymi plonami i wymusza na nich stosowanie ujednoliconych, nieorganicznych, niemożliwych do wykorzystywania przy kolejnych zasiewach odmian komercyjnych (tzw. nasiona samobójcze).

W chwili obecnej liczba odmian roślin uprawnych skurczyła się do poziomu, w którym 90% zapotrzebowania na warzywa realizujemy w skali świata za pomocą 120 odmian. 12 odmian roślin i 5 gatunków zwierząt składa się na ponad 70% żywności wytwarzanej przez ludzkość. Połowa pożywienia bierze się z raptem 4 gatunków roślin (ziemniaków, ryżu, kukurydzy i pszenicy) i 3 zwierząt (krów, świń i kur).

Wraz ze wzrostem poziomu dochodów i migracjami do miast zauważalny staje się również wzrost konsumpcji mięsa. Trendowi temu towarzyszy wzrost hodowli przemysłowych, branych pod lupę przez media z powodu kiepskiego traktowania zwierząt czy używania zakazanych substancji (takich jak fipronil). W samej Europie aż 71% powierzchni rolnych przeznacza się na potrzeby hodowli zwierząt i zapewnienia im pokarmu (pasz).

Równie problematyczna jest dziś również produkcja ryb. W 2016 r. osiągnęła swój szczyt (171 milionów ton), z czego 47% stanowiła niezrównoważona, generująca zanieczyszczenia akwakultura. Pomimo jej ciągłego wzrostu wciąż mamy do czynienia z przetrzebianiem łowisk. Podobnie jak w przypadku innych sektorów produkcji żywności, również i w kwestii ryb potrzebujemy nowego spojrzenia, uwzględniającego kwestie związane ze zmianami klimatu, rolą handlu międzynarodowego, zanieczyszczeniem środowiska wodnego, ochroną konsumentów czy zrównoważonym rozwojem. Trudno określić mianem sensownego system polegający dziś na eksporcie holenderskiego śledzia do Afryki i jego późniejszym imporcie z powrotem do tego kraju.

Produkcja żywności stała się źródłem zysków dla nielicznych, zamiast powszechnym prawem każdej i każdego z nas. Coraz bardziej widoczny staje się gwałtowny wyścig między popytem na grunty zapewniające dostęp do żywności, wody i energii, a usługami wspierającymi oraz regulującymi planetarne cykle życiowe. Według Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie Zwalczania Pustynnienia, co roku tracimy 24 miliardy ton żyznej gleby i 13 milionów hektarów lasów.

Już około 130 narodowych instytucji naukowych i medycznych na całym świecie wyraziło swoje zaniepokojenie negatywnymi tendencjami, zauważalnymi w produkcji żywności, żywieniu i rolnictwie. Globalne systemy żywnościowe w ścisły – i złożony – sposób powiązane są z innymi kwestiami środowiskowymi, zdrowotnymi, klimatycznymi, ekologicznymi czy dotyczącymi ludzkiego zachowania. W układance tej pojawiają się również kwestie handlu, miejsc pracy czy stanu gospodarki. Kluczowe staje się zabieganie o to, aby przyszłość bezpieczeństwa żywnościowego oraz rolnictwa tworzona była z uwzględnieniem globalnej, wielodyscyplinarnej perspektywy, biorącej pod uwagę dynamiki handlowe oraz kształt globalnych rynków, zapobieganie kryzysom żywnościowym, rolę polityki konkurencji oraz standardów przy bezpośrednich inwestycjach zagranicznych, ponadnarodowe zarządzanie zasobami naturalnymi, zapewnienie transgranicznego bezpieczeństwa żywności, jak również wykorzystywanie wiedzy i innowacji.

W ostatnich latach takie holistyczne podejście zostało wypracowane i jest coraz mocniej wyrażane. Uwzględnia ono powiązania między sektorem rolnym, produkcją żywności, klimatem i bioróżnorodnością. Spójrzmy uważniej na jego najważniejsze założenia.

 

Konsekwencje dysfunkcjonalnego rolnictwa

Skutki ekologiczne

 

1. Kryzys klimatyczny

Rolnictwo, leśnictwo i pozostałe sposoby gospodarowania obszarami lądowymi – i to bez uwzględnienia transportu żywności czy innych energochłonnych procesów – odpowiadają za około 24% rocznych globalnych emisji gazów cieplarnianych. Wynika to głównie z wylesiania, emisji rolniczych związanych z zarządzaniem glebami i ich nawożeniem, jak również z hodowli zwierząt. W efekcie używanie gleby przez człowieka jest drugim największym (po transporcie) źródłem emisji. Produkcja rolna – w tym żywności – jest dziś w dużej mierze zależna od paliw kopalnych. Daje się to zauważyć przy przetwórstwie i pakowaniu żywności, jej przechowywaniu i transporcie, produkcji nawozów sztucznych, herbicydów i pestycydów, przy orce, nawadnianiu i nawożeniu. Rolnictwo odpowiada również za 53% emisji metanu w Unii Europejskiej (pochodzącego głównie z hodowli przeżuwaczy). Aż 1/3 ogólnych emisji gazów cieplarnianych związanych z działalnością człowieka powiązana jest z funkcjonowaniem systemów żywnościowych. Wraz z rosnącym popytem na żywność, którego świadkami będziemy w pierwszej połowie XXI wieku, spodziewać się możemy dalszych wzrostów emisji z tego źródła – szczególnie z olejów roślinnych i produktów zwierzęcych.

2. Pogarszanie się jakości gleb

40% ziemskiej powierzchni lądowej wykorzystywane jest obecnie na potrzeby rolnictwa – upraw roślinnych lub hodowli zwierząt. Zużycie surowców naturalnych uległo w ostatnich 30 latach podwojeniu. Trzecią część powierzchni lądowej określić można mianem poważnie zdegradowanej. Powodem tego stanu rzeczy jest erozja gleb oraz wypas zwierząt. Erozja gleb oznacza ich zakwaszanie, rosnące zasolenie czy utratę zawartych w glebie substancji odżywczych z powodu kontaktu z wodą i powietrzem (wywiewanie warstwy wierzchniej). Może być również skutkiem zanieczyszczeń spowodowanych nadmiernym używaniem bogatego w azot nawozu naturalnego lub nawożenia w trakcie orki. Wypasanie zwierząt prowadzi do zniszczenia roślinności, co również naraża glebę na procesy erozji. Według raportu FAO pt. „2015 Status of the World’s Soil Resources” co najmniej 1/3 globalnych zasobów gleby znajduje się dziś w słabym lub bardzo słabym stanie. Możliwe, że mamy przed sobą już tylko 60 lat żyzności gleby – tylko tyle wskutek dominacji intensywnego (przemysłowego) rolnictwa.

3. Niedobór wody

70% naszego zużycia wody pitnej w skali globu co roku idzie na potrzeby rolnictwa. Około 40% światowych zbiorów zbóż pozyskujemy z terenów nawadnianych. Rosnąca konkurencja o ograniczone zasoby wodne prowadzi do napięć tak na poziomie regionalnym, jak i międzynarodowym. USA wykorzystuje na przykład tyle wody z rzeki Colorado, że niemal wysycha ona przed dotarciem do należącej do Meksyku Zatoki Kalifornijskiej. W Afryce wykup ziemi przez zagraniczne podmioty w krajach takich jak Etiopia czy Sudan będzie mieć wpływ na dostęp do wody pitnej z Nilu w Egipcie. W Azji z kolei tworzone przez Chiny zapory na Mekongu zmniejszają dopływ wody do Tajlandii, Wietnamu i innych krajów leżących w dolnym biegu tej rzeki. Związany z niedoborem wody niepokój dotyka również Europę. Około 1/3 terytorium UE mierzy się ze stale lub sporadycznie występującym niedoborem wody. Rolnictwo pozostanie w najbliższych latach największym konsumentem wody – coraz więcej obszarów rolnych wymaga nawadniania, szczególnie na południu Europy. Światowy niedobór wody spowodowany jest jednak nie tylko fizycznym brakiem tego zasobu, ale również postępującym pogarszaniem się jakości wody w wielu krajach.

4. Zanieczyszczenia

Rolnictwo odgrywa również istotną rolę w zanieczyszczaniu powietrza i wód. Gospodarstwa rolne uwalniają do przyrody – a konkretnie do wody – duże ilości chemii rolniczej, materii organicznej, leków, osadów czy resztek z odsalania. Przeprowadzone we Flandrii śledztwo wykazało szeroko zakrojone fałszerstwa w skali użytkowania tak naturalnych, jak i sztucznych nawozów. Pomimo istniejących regulacji aż 50% użycia nawozów sztucznych miało nielegalny charakter, przyczyniając się do nadmiernej obecności azotu i fosforu w przebadanych akwenach, zagrażającej różnorodności biologicznej i całym ekosystemom.

Rolnictwo odpowiada również za 94% powietrznych emisji amoniaku w UE (3751 kiloton w roku 2015). Zanieczyszczenie powietrza, wywodzące się m.in. z tego źródła, ma – jak wyjaśnimy dalej – istotny wpływ na zdrowie człowieka.

Wpływ na różnorodność biologiczną

 

1. Utrata bioróżnorodności

Intensyfikacja produkcji rolnej w Europie, prowadząca do powstania coraz bardziej podobnych do siebie krajobrazów, stała się jednym z głównych czynników zmian, a czasem wręcz zupełnego zaniku jezior, stawów i potoków. Przyczyniła się również do długofalowego trendu spadkowego populacji zwierząt lądowych, kurczenia się ich zasięgu oraz malejącej spójności ekosystemów. Systematyczne stosowanie środków owadobójczych, herbicydów czy fungicydów w rolnictwie prowadzi do utraty bioróżnorodności, a także istotnych usług ekosystemowych. Zbyt duże stężenie azotu i fosforu w wodzie tworzy warunki sprzyjające rozkwitowi alg. Jako że pochłaniają one olbrzymie ilości tlenu, stanowią zagrożenie dla innych roślin, a także ryb.

Zagrożonych wyginięciem jest dziś milion gatunków roślin i zwierząt. Kluczowymi przyczynami tego stanu rzeczy są (w kolejności od najbardziej do najmniej dotkliwych): 1. zmiany w sposobach użytkowania obszarów wodnych i lądowych, 2. bezpośrednie wykorzystywanie określonego gatunku, 3. zmiany klimatu, 4. zanieczyszczenia oraz 5. gatunki inwazyjne. Pomimo lokalnych wysiłków coraz mniejsza ilość odmian poszczególnych gatunków roślin i zwierząt pozostaje wykorzystywana w rolnictwie, np. do uprawy, hodowli czy handlu.

2. Wylesianie

Z powodu ekspansji rolnictwa 1/3 powierzchni lądowej świata używana jest obecnie do uprawy roślin i hodowli zwierząt. Większość tego obszaru zdobyta została kosztem wycięcia lasów. Według danych Banku Światowego, w latach 1990–2015 co godzinę traciliśmy w skali globu powierzchnię leśną równą obszarowi tysiąca boisk do piłki nożnej. Wylesianie na potrzeby aktywności gospodarczej było najważniejszym elementem tego bilansu, odpowiadającym za 27% utraty obszarów leśnych w latach 2001–2015. To tyle, co – mniej więcej – 25% powierzchni Indii. Drzewa wycinane są po to, by zrobić miejsce dla produkcji rolnej, wydobycia surowców mineralnych czy paliw kopalnych. Proces ten jest najbardziej zauważalny w lasach deszczowych Ameryki Łacińskiej, a także w Azji Południowo-Wschodniej. W przypadku Malezji i Indonezji lasy wycinane są – często nielegalnie – na potrzeby produkcji oleju palmowego, będącego składnikiem niejednego przetworzonego produktu żywnościowego. Kluczowymi czynnikami prowadzącym do kurczenia się Amazonii są z kolei hodowla bydła oraz uprawy, przede wszystkim soi.

 

GMO pod znakiem zapytania

Czy inżynieria genetyczna może pomóc naszym systemom rolnym w staniu się bardziej produktywnymi, oferującymi bardziej odporne rośliny dające bardziej pożywne plony? Całymi latami w tej kwestii toczyła się ożywiona dyskusja. Zanim zajmiemy się samą technologią, spojrzeć musimy na to, kto ją posiada i jakim celom ona służy. Analizując sytuację zauważymy, że organizmy modyfikowane genetycznie (GMO) znajdują się obecnie głównie w rękach nakierowanych na zysk korporacji międzynarodowych, które używają ich do coraz bardziej monokulturowej produkcji żywności, opartej na nawozach sztucznych i pestycydach. Z tego punktu widzenia kryzys systemów rolnych i żywnościowych uznawany jest za problem techniczny i ekonomiczny, którego rozwiązaniem jest modyfikowanie genów danej odmiany rośliny, dokonywane przez biotechnologów. Jak jednak zauważyliśmy już wcześniej, prawdziwe źródła kryzysu, o którym tu mówimy, widoczne są na poziomie społecznym i środowiskowym. Dobrze pokazuje to przykład złotego ryżu. Sektor rolnictwa przemysłowego próbuje mierzyć się na terenie Azji Południowo-Wschodniej ze zjawiskiem ślepoty spowodowanej brakiem witaminy A, zwiększając jej poziomy w oferowanym przez siebie ryżu. Działanie to nie mierzy się jednak z fundamentalnym problemem – niedobory substancji odżywczych wynikają bowiem z pojawienia się monokultur na terenie, który znany był z różnorodności wykorzystywanych tam gatunków i odmian. Sektor przemysłowej produkcji żywności oferuje zmianę w jednej odmianie – wąską odpowiedź na znacznie szerszy kryzys, będący skutkiem tzw. zielonej rewolucji z lat 70. XX wieku. Zróżnicowane systemy produkcji rolnej zastąpione zostały intensywnie uprawianymi monokulturami przemysłowych odmian ryżu. Transformacja ta doprowadziła do pojawienia się nowych wzorców żywieniowych, w nadmierny sposób opierających się na ryżu.

Badanie z 2009 r. wskazało, iż ponad 20 lat uprawiania modyfikowanej genetycznie kukurydzy i soi przyczyniło się do jedynie bardzo niewielkiego wzrostu otrzymywanych plonów, niższego nawet w porównaniu do wskaźnika wzrostu niezmodyfikowanych genetycznie upraw w Europie. Inżynieria genetyczna jest drogą techniką – i tak też pozostanie. Zanim zaczniemy myśleć, jak można ją wdrażać w przynoszący pozytywne rezultaty i bezpieczny sposób w ramach zrównoważonego systemu rolnego, warto pomyśleć o ewaluacji dotychczasowych efektów jej wdrażania. Czy funkcjonuje ona w oderwaniu od interesów graczy z sektora rolnictwa przemysłowego i strategii promujących model produkcji nastawionej na eksport? Czy daje rolnikom realny wybór i poszerza ich wolność? Na dzień dzisiejszy na oba te pytania odpowiedź brzmi: nie1.

 

Wpływ na ludzkie zdrowie

1. Choroby układu oddechowego

Systemy produkcji żywności w istotny sposób przyczyniają się do zanieczyszczenia powietrza poprzez emisje wytwarzane podczas transportu żywności i paszy. Produkty rolne i związane z rybołówstwem odpowiadają za ponad 12% globalnych emisji dwutlenku węgla z sektora transportu międzynarodowego. Sektor rolny odpowiada również za ponad 90% emisji amoniaku. Zanieczyszczenie powietrza jest jednym z ważniejszych powodów przedwczesnych zgonów i chorób, stanowiąc największe związane ze stanem środowiska zagrożenie zdrowotne w Europie2.

2. Drobnoustroje odporne na antybiotyki

Rozprzestrzenianie się bakterii odpornych na antybiotyki, coraz częściej używane w przemysłowej hodowli zwierząt (w tym na farmach rybnych), to kolejne istotne źródło ryzyk zdrowotnych związanych ze stanem środowiska. W wielu rejonach świata antybiotyki są regularnie podawane zwierzętom w celach niezwiązanych z ich leczeniem – na przykład w stałych, niskich dawkach, mających na celu zapobieżenie zachorowaniom i/lub przyspieszenie procesu wzrostu. Do celów tych używa się ich na całym świecie więcej niż do leczenia chorób u ludzi. Odporność drobnoustrojów na antybiotyki przyczynia się co roku do śmierci około 700 tys. zwierząt i 33 tys. ludzi.

3. Substancje zaburzające funkcjonowanie układu hormonalnego

Regularne narażenie rolników na niewielkie dawki różnych pestycydów, w szczególności związków endokrynnie czynnych (EDC), w wyraźny sposób wiąże się z szeregiem długofalowych skutków zdrowotnych, takich jak zwiększone ryzyko zachorowania na raka czy problemy z płodnością. Badania pokazują, że np. choroba Parkinsona może być bezpośrednim skutkiem używania pestycydów. Od 2012 r., po spełnieniu określonych warunków, schorzenie to może być we Francji uznane u rolników za chorobę zawodową.

Związki endokrynnie czynne stają się wszechobecne w naszych systemach żywnościowych. Znaleźć je można w pestycydach stosowanych w uprawach „konwencjonalnych” odmian, w hormonach używanych przy produkcji mięsa, drobiu czy nabiału, w elementach opakowań (metalowych i plastikowych), w związkach używanych w charakterze konserwantów, a nawet w naczyniach teflonowych.

4. Problemy żywieniowe (niedożywienie, nieprawidłowy bilans substancji odżywczych, nadwaga i otyłość)

Nadmierna konsumpcja produktów pochodzenia zwierzęcego łączyć się może z problemami zdrowotnymi, takimi jak choroby serca, cukrzyca czy różnego rodzaju nowotwory. Z drugiej strony, intensyfikacja produkcji rolnej przyczynia się do zmniejszenia liczby uprawianych odmian roślin, co wpływa na malejącą różnorodność pożywienia.

Nasz system żywnościowy ponosi porażkę w zadaniu wyżywienia na odpowiednim poziomie sporej części ludzkości. Pomimo poprawy dostępu do żywności, w szeregu rejonów świata zauważalne staje się pogorszenie (pod pewnymi względami) jakości diet. Problem ten dodatkowo pogłębiają kwestie związane z ich przystępnością cenową. Skupianiu się na kaloryczności produkcji żywności towarzyszy szereg wyzwań zdrowotnych, takich jak otyłość. Niezdrowe diety odpowiadają za 49% ogółu schorzeń układu krążenia – głównej przyczyny śmierci na terenie UE. Coraz większa konsumpcja słodzonych napojów, produktów odzwierzęcych i tłuszczów nasyconych ma szkodliwe skutki dla naszego zdrowia i jakości życia. Brytyjski raport z 2017 r., dotyczący reklam emitowanych przy popularnych wśród dzieci programach telewizyjnych, wskazał, iż 59% z nich przedstawiało żywność z dużą ilością tłuszczu, soli czy cukru. Owoce i warzywa odpowiadały za nieco ponad 1% ogółu reklam żywności i napojów, emitowanych w czasie antenowym nakierowanym na rodzinne oglądanie telewizji.

 

Skutki społeczno-ekonomiczne

1. Rosnące nierówności

Jak wspomnieliśmy, gwałtowna koncentracja oraz nierówne siły poszczególnych graczy w systemie produkcji i dystrybucji żywności są dziś wszechobecne, przyczyniając się do marginalizacji drobnych rolników lub do intensyfikowania przez nich produkcji. Około 3% gospodarstw zajmuje dziś 52% powierzchni przeznaczonej w UE na potrzeby rolnictwa, a 20% farm otrzymuje 80% dotacji wypłacanych w ramach Wspólnej Polityki Rolnej. Wiejski krajobraz ulegać może dalszym przekształceniom w związku ze starzeniem się rolników. W 2013 r. niemal połowa właścicieli gospodarstw rolnych miała 55 lub więcej lat, a 25% było po 65. roku życia.

IPES Food w swoim raporcie z 2019 r. na temat unijnej Wspólnej Polityki Rolnej zauważa, że 70% globalnego przemysłu agrochemicznego znajduje się w rękach 3 koncernów, a nawet do 90% globalnego handlu nasionami kontrolują 4 firmy. Dominujący na rynku gracze byli w stanie przyczynić się do obniżki cen oraz pogorszenia warunków pracy w łańcuchach dostaw, wpływając tym samym na sytuację pracujących na roli migrantów, osób zatrudnionych w sprzedaży detalicznej czy samozatrudnionych dostawców. Rolnicy płacą za to szczególnie wysoką cenę – ponoszone przez nich koszty, takie jak zakup nasion, nawozów czy pestycydów od globalnych koncernów, urosły w okresie 2000–2010 o 40%. Bieda i nierówności na obszarach wiejskich zwiększyły się w różnych rejonach świata. Trend ten jest szczególnie niepokojący na globalnym Południu, gdzie znajdziemy większość osób doświadczających głodu. Afryka Subsaharyjska, podobnie jak inne kraje o słabej pozycji gospodarczej, stały się celem zawłaszczania ziemi. Importujące zboża bogate kraje, a także inni inwestorzy, decydują się na zakup lub dzierżawę ziemi na terenie innych państw. Ten lukratywny biznes wiąże się z pogorszeniem jakości życia tracących grunty i miejsca pracy lokalnych społeczności. Kontrowersyjne pozyskiwania obszarów rolnych stały się nieodłączną częścią coraz bardziej zaciętej globalnej rywalizacji o kontrolę nad zasobami ziemi i wody.

W przypadku Unii Europejskiej przeciętny odsetek udziału przychodów farmerów w finalnej cenie oferowanego produktu rolnego w porównaniu do innych graczy w łańcuchu dostaw spadł z 31% w 1995 r. do 21% dzisiaj. W takich warunkach możliwość utrzymania się z produkcji rolnej (szczególnie dla drobnych rolników) staje się coraz bardziej problematyczna.

Poziom dochodów gospodarstwa domowego ma często istotny wpływ na to, czy spożywana w nim dieta jest zdrowa. Pełnowartościowa, świeża żywność jest z reguły droższa – kiedy zatem dostępne zasoby finansowe przeznaczane na żywność ulegają skurczeniu, następuje zwrot w stronę bardziej przystępnych cenowo produktów, bogatych w kalorie, ale już nie w wartości odżywcze. Efektem jest zwiększenie liczby osób z nadwagą i otyłych. Trend ten jest szczególnie mocno zauważalny na obszarach miejskich w krajach rozwiniętych, gdzie tzw. pustynie żywieniowe (obszary o ograniczonym dostępie do pełnowartościowych, przystępnych cenowo posiłków) pojawiają się najczęściej w miejscach o najwyższych wskaźnikach wykluczenia społecznego.

2. Utrata odporności na czynniki ryzyka

Zmniejszenie różnorodności uprawianych odmian oznacza, że systemy produkcji żywności są mniej odporne na przyszłe zmiany klimatu, pasożyty i patogeny.

Wyjątkowo gorące i suche lato 2018 r. przyczyniło się do spadku zbiorów zbóż na terenie UE. Szwecja doświadczyła wówczas najgorszego zbioru od przeszło pół wieku. Mimo iż z reguły kraj ten jest eksporterem zboża, w 2019 r. był jego importerem. Wskaźniki zbiorów ziemniaków okazały się jeszcze gorsze niż w latach 1867 i 1899, kiedy były tak niskie, że doprowadziły do klęski głodu. W Belgii z kolei wzrost występowania gwałtownych zjawisk pogodowych przyczynił się do tego, że działający we Flandrii fundusz wypłacający odszkodowania za szkody w uprawach rolnych, od września 2019 r. zdecydował się na ich wstrzymanie. Firmy ubezpieczeniowe zastąpiły je (subsydiowanym) ubezpieczeniem od zjawisk pogodowych.

3. Oderwanie od natury

Podmywanie tradycyjnych kultur żywnościowych oraz pojawienie się dynamicznych, miejskich stylów życia przyczyniły się do transformacji nawyków w zakresie przygotowania i konsumpcji żywności, a tym samym do utraty przez ludzi więzi z produkcją pożywienia czy ogołocenia ich z doświadczeń takich jak sezonowość owoców i warzyw. Rośnie skala kryzysów żywnościowych, co z kolei prowadzi do utraty zaufania do nowoczesnych systemów produkcji żywności, od których jednak coraz mocniej zależymy. Niedawne badanie opinii publicznej wykazało, że jedynie 35% osób ankietowanych na terenie UE ufa supermarketom, a tylko 38% wierzy w zdolność producentów żywności do dostarczenia im rzetelnych informacji o ryzykach związanych z żywnością.

Nowa droga naprzód

W jaki sposób zmierzyć się zatem z wszystkimi wspomnianymi wyzwaniami, biorąc pod uwagę istotne globalne trendy, takie jak wzrost populacji, urbanizacja, zmiana klimatu, zanieczyszczenie środowiska, nierówności ekonomiczne, niestabilne rynki, problemy polityczne i niesprawiedliwości społeczne? Kluczowe staje się zasypanie przepaści między żywnością a rolnictwem, przywrócenie więzi społecznej z produkcją pożywienia, jak również wprowadzenie cyrkularnego łańcucha żywnościowego, funkcjonującego z poszanowaniem różnorodności biologicznej i ekosystemów. Oznacza to przyjęcie zintegrowanego podejścia do tworzenia systemu zrównoważonego rolnictwa, jak również do zapewniania zdrowego, stworzonego w godnych warunkach pożywienia. Tego typu system pozwoliłby rolnikom na odzyskanie samodzielności, nawiązanie ściślejszych kontaktów z konsumentami oraz odbudowę poczucia wspólnego interesu tych dwóch grup. Wymaga on tego, by produkcja żywności na nowo powiązana została z rolnictwem i jego otoczeniem społecznym. Podejście to oferuje szansę na wzrost odporności na wyzwania, lepszą jakość żywności czy bardziej uczciwe ceny. To zupełnie inna wizja niż ta realizowana obecnie, w której przegranymi są dwie strony łańcucha żywnościowego – rolnicy i konsumenci. Ci pierwsi – bo nie otrzymują godnych zarobków, ci drudzy zaś – bo nie mogą liczyć na otrzymanie zdrowej żywności. Łącząc ich na nowo, przyczyniamy się również do poszerzenia niezależności obu tych grup.

Wyróżnić możemy pięć działań wspierających odbudowę systemów żywieniowych na nowych, zdrowszych niż do tej pory podstawach:

  1. Podnoszenie świadomości skali skomplikowania obecnego systemu oraz potrzeby globalnych zmian w stronę bardziej zdrowego, zrównoważonego podejścia.
  2. Wykorzystanie badań naukowych w dążeniach do bardziej przejrzystego, całościowego podejścia do żywności – podejścia, które nie ogranicza się do kwestii ekonomicznych, ale bierze również pod uwagę czynniki takie jak wartości odżywcze produktów, zdrowie, szczęście, dobrostan społeczny i kulturalny.
  3. Popularyzacja istniejących, przyjaznych dla środowiska rozwiązań.
  4. Przyjęcie zasady przezorności – zaczynając od uwzględniania czynników środowiskowych, społecznych i kulturowych przy reformach systemów żywnościowych.
  5. Budowa zintegrowanych polityk dotyczących żywności z wykorzystaniem partycypacji społecznej.

Wspomniane zasady kierują nas do stanowiska cechującego się całościową perspektywą – do agroekologii.

Agroekologia

To zintegrowana wizja i praktyka, która zakłada jednocześnie uwzględnianie kwestii ekologicznych i społecznych przy tworzeniu oraz zarządzaniu systemami żywnościowymi i produkcją rolną. Stawia sobie za cel optymalizację powiązań pomiędzy roślinami, zwierzętami, człowiekiem i środowiskiem, uwzględniając kwestie społeczne, na które powinien odpowiadać sprawiedliwy, zrównoważony system żywnościowy.

Agroekologia poszukuje również dróg do ulepszania produkcji rolnej poprzez jej ponowne powiązanie z naturalnymi procesami. Zmniejsza zapotrzebowanie na czynniki zewnętrzne (takie jak nawozy sztuczne czy pestycydy), jak również odporność na wyzwania (np. zanieczyszczenia czy zmiany klimatu). Stymuluje za to naturalne, okrężne interakcje między drzewami, innymi roślinami, zwierzętami oraz insektami, występującymi na tym samym obszarze. Fundamentalne założenia agroekologii opierają się zatem na recyklingu substancji odżywczych i energii w ramach gospodarstwa rolnego, integracji hodowli i upraw, dywersyfikacji (czasowej i przestrzennej) stosowanych gatunków i odmian, jak również na badaniu interakcji między poszczególnymi elementami układanki a produktywnością systemu rolnego. Podejście to zaczyna cieszyć się rosnącą popularnością dzięki towarzyszącej mu renomie zwiększania odporności i zrównoważonego charakteru systemów żywnościowych.

Olivier De Schutter, były Specjalny Sprawozdawca ONZ ds. Prawa do Pożywienia, jeszcze w roku 2010 zauważył, że inicjatywy podobne do opisanego podejścia, takie jak agroleśnictwo, włączające wielofunkcyjne drzewa do produkcji rolnej, potrafią przynosić spektakularne korzyści. 350 tysięcy hektarów w zachodnich prowincjach Tanzanii – Shinyanga i Tabora – poddanych zostało rekultywacji w ten właśnie sposób. Podobne, realizowane na wielką skalę projekty wdrażane są w innych krajach globalnego Południa, przyczyniając się do podniesienia ogólnej produktywności tamtejszych sektorów rolnych i zmniejszenia poziomów ubóstwa na obszarach wiejskich, poprawy stanu odżywienia oraz do działania na rzecz ochrony klimatu.

Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa wymienia dziesięć wzajemnie ze sobą powiązanych elementów agroekologii, które mogą pomóc w naszym przejściu do bardziej zrównoważonych systemów rolnych i produkcji żywności:

  1. Różnorodność. Ochrona bioróżnorodności w rolnictwie przyczynia się do poprawy jakości świadczonych usług ekosystemowych, takich jak zapylanie czy żyzność gleby, od których zależy produkcja rolna. Różnorodność wzmacnia również odporność środowiskową oraz społeczno-ekonomiczną, w tym poprzez tworzenie nowych szans rynkowych. Różnorodność upraw czy hodowli zwierzęcej pozwala ograniczać ryzyka, związane np. z chwastami czy efektami zmian klimatu. Różnorodność źródeł dochodu pozwala na stabilizację budżetów gospodarstw domowych, jak również na zapewnienie dostępu do zróżnicowanej oferty zbóż, roślin strączkowych, owoców, warzyw czy produktów pochodzenia zwierzęcego, przyczyniając się do poprawy jakości odżywiania.
  2. Współtworzenie i dzielenie się wiedzą. Łączenie tradycyjnej wiedzy rdzennych społeczności, praktycznych umiejętności producentów i handlarzy z globalną wiedzą naukową poprzez promowanie procesów partycypacji oraz innowacji instytucjonalnych, tworzących atmosferę wzajemnego zaufania.
  3. Synergie. Wzmacnianie funkcji środowiskowych, prowadzące do większej efektywności wykorzystywania surowców oraz odporności na wyzwania poprzez skupianie uwagi na tworzeniu zróżnicowanych systemów, w przemyślany sposób łączących rośliny jednoroczne i wieloletnie, hodowlę zwierząt gospodarskich, drzewa, glebę, zasoby wodne i inne elementy na obszarze gospodarstw rolnych i krajobrazów wiejskich.
  4. Efektywność. Produkowanie więcej przy użyciu mniejszej ilości zasobów, przyczyniające się do obniżenia kosztów oraz skali negatywnych efektów środowiskowych, pozwalające producentom na zmniejszenie zależności od zasobów zewnętrznych, zwiększenie poziomu niezależności i odporności na zagrożenia naturalne czy ekonomiczne.
  5. Recykling. Zamykanie obiegów substancji odżywczych i redukowanie poziomu odpadów, przyczyniające się do zmniejszenia zależności od sprowadzanych z zewnątrz surowców, zwiększające za to niezależność producentów oraz ich odporność na wyzwania rynkowe czy klimatyczne.
  6. Elastyczność. Zachowywanie równowagi funkcjonalnej pozwala systemom agroekologicznym na zwiększenie odporności na choroby. Zróżnicowanie i integracja gatunków pozwala zwiększyć producentom odporność w porównaniu do sytuacji, w której stawiają na pojedynczą roślinę uprawną czy gatunek zwierzęcia. Niższa zależność od sprowadzanych z zewnątrz zasobów może również zmniejszyć ich zagrożenie ryzykiem ekonomicznym.
  7. Wartości ludzkie i społeczne. Stawianie w centrum systemów żywnościowych aspiracji i potrzeb osób produkujących, dystrybuujących i spożywających pożywienie przyczynia się do ochrony i poprawy jakości życia gospodarstw domowych na wsi, wzrostu poziomów równości i dobrostanu społecznego. Agroekologia daje ludziom narzędzia do oddolnego działania na rzecz zmiany.
  8. Kultura i tradycje dotyczące żywności. Wspieranie diety zdrowej, zróżnicowanej i realizującej normy kulturowe przyczynia się do bezpieczeństwa żywnościowego i żywieniowego przy jednoczesnym zachowaniu zdrowia ekosystemów. Agroekologia stawia sobie za cel rozwijanie zdrowych relacji między ludźmi i żywnością. Pozwala na realizację potencjału poszczególnych terytoriów do zaspokajania potrzeb zamieszkujących je osób.
  9. Odpowiedzialne zarządzanie. Promowanie przejrzystych, możliwych do kontroli, inkluzywnych modeli zarządzania na różnych szczeblach.
  10. Solidarna gospodarka o obiegu zamkniętym. Przyczyniając się do ponownego powiązania ze sobą producentów i konsumentów, pozwoli ona na tworzenie innowacyjnych rozwiązań, umożliwiających nam życie w obrębie granic ekosystemowych planety i zapewniając społeczne podstawy dla prawdziwie włączającego, zrównoważonego rozwoju.

Choć wciąż pozostajemy daleko od realizacji tego idealnego scenariusza, to już dziś widoczne są trzy istotne czynniki, które mogą nam pomóc w jego urzeczywistnieniu: 1. zdrowa dieta, 2. zrównoważona produkcja żywności oraz 3. reformy w systemach zarządzania.

Zdrowa dieta

Już dziś istnieje spora liczba dowodów naukowych łączących wybory dietetyczne z ludzkim zdrowiem oraz stanem środowiska. Badania wskazują, że gdy zdecydujemy się na zdrowszą dla siebie dietę, poziom plonów otrzymywanych z rolnictwa ekologicznego będzie w stanie zaspokoić potrzeby rosnącej populacji – i to pomimo oczekiwanego spadku produkcji w przypadku tego zwrotu. „Dieta zdrowej planety”, opracowana przez EAT Lancet Comission, zawiera mniej produktów pochodzenia zwierzęcego (te zaś, które wciąż w niej pozostają, mają być lepszej jakości), mniej węglowodanów, za to więcej błonnika oraz (sezonowych) owoców i warzyw, dostarczając średnio 2500 kalorii dziennie.

Zrównoważona produkcja żywności

Globalny system produkcji żywności wymaga intensyfikacji realizowanej w przemyślany sposób. Oznacza to podnoszenie efektywności wykorzystywania surowców i innych niezbędnych czynników umożliwiających produkcję. Zmniejszanie liczby zwierząt gospodarskich i ponowne powiązanie wytwarzania produktów pochodzenia zwierzęcego z poziomem plonów pomoże na przykład w odbudowie naturalnych rezerw nawozów (zamykając tym samym cykl obiegu azotu oraz pomagając w unikaniu jego nadmiernego używania) oraz w odzyskaniu samowystarczalności produkcji białka (pozwalając na zakończenie importu soi, której uprawy wiążą się z wycinką lasów tropikalnych). Płodozmian i uprawa różnych gatunków na tym samym obszarze mogą pomóc w rozwijaniu biologicznej kontroli nad pasożytami i chwastami, pozwalając na zmniejszenie poziomów użycia pestycydów oraz zwiększenie różnorodności krajobrazów. Zachowanie przestrzeni trawiastych może z kolei przyczyniać się do podtrzymywania zdolności gleb do wiązania dwutlenku węgla. Rolnicy muszą z kolei odzyskać prawo do swobodnego produkowania, dzielenia się i sprzedawania swoich towarów – bez bycia zależnymi od opatentowanych nasion. Tego typu alternatywy dla dominujących monokultur zaczynają cieszyć się rosnącą popularnością. OpenSourceSeeds, niemiecka organizacja typu non-profit, wspiera ten trend, tworząc nowe, otwarte licencje na nasiona, chroniące je przed patentowaniem i umożliwiające ochronę różnorodności odmian. Dzięki nowym europejskim regułom dotyczącym produktów ekologicznych, które obowiązywać mają od 2021 r., pod uwagę przy definiowaniu kryteriów eko-nasion brane będą kwestie takie, jak podtrzymywanie różnorodności genetycznej czy zwiększanie odporności na choroby. Pozwoli to na wprowadzanie na rynek tradycyjnych nasion oraz odmian stworzonych przez samych rolników.

Reforma systemu zarządzania

Jeśli mamy realizować agroekologiczne podejście do żywności i rolnictwa, wówczas potrzebować będziemy do tej transformacji efektywnych form zarządzania systemem. Jedynie poprzez transparentne, możliwe do kontroli, inkluzywne i wielopoziomowe mechanizmy możliwa stanie się zmiana, którą odczują producenci i konsumenci. Udane przykłady tego typu posunięć to wykorzystywanie programów dożywiania w szkołach i zamówień publicznych, regulacje rynku umożliwiające stosowanie znaków potwierdzających wytworzenie danego produktu z wykorzystaniem zasad agroekologii, jak również subsydia i inne bodźce, stymulujące rozwój systemów opartych na obiegu zamkniętym. Rolnictwo ekologiczne może tu pochwalić się szeregiem sukcesów. Rejon Sikkim w Indiach stał się pierwszym obszarem, w którym 100% upraw kieruje się tymi zasadami, a całość tamtejszych gruntów może pochwalić się stosownymi certyfikatami. Realizowana polityka publiczna przyczyniła się do rezygnacji z nawozów sztucznych i pestycydów – w stanie tym obowiązuje całkowity zakaz sprzedaży i stosowania syntetycznych środków pestycydów. Transformacja ta poprawiła los ponad 66 tys. rodzin rolniczych. Podejście Sikkimu wykracza poza kwestie rolnictwa ekologicznego, zmieniając zarówno ten stan, jak i jakość życia mieszkańców. Istotnym jego elementem jest uwzględnianie kwestii społeczno-ekonomicznych, takich jak konsumpcja i ekspansja rynkowa, kulturowych, zdrowotnych, edukacyjnych, jak również rozwijanie obszarów wiejskich czy zrównoważonej turystyki. Ten ostatni sektor mocno skorzystał na ekologicznym wizerunku regionu – w okresie między 2014 a 2017 r. liczba turystów wzrosła w nim o ponad 50%.

Geograficznie bliższym przykładem jest duński plan działań na rzecz rolnictwa ekologicznego. Opracowany dzięki zaproszeniu szerokiego grona interesariuszy jest on całościową strategią, przyczyniającą się z jednej strony do zwiększenia popytu na tego typu produkty, z drugiej zaś stymulującą badania oraz innowacje produktowe. Wsparty znaczącymi dotacjami, przyniósł szereg pozytywnych rezultatów. Dania może się pochwalić najwyższym udziałem rynkowym eko-produktów na świecie – niemal 80% osób mieszkających w tym kraju przyznaje się do kupowania żywności ekologicznej. Dzięki wysokiemu popytowi zrealizowany został zapisany w planie działań cel podwojenia obszaru przeznaczonego na uprawy ekologiczne w stosunku do 2007 r. Zachęcił również samorządy do działania poprzez krajowy cel 60% udziału produktów ekologicznych we wszystkich publicznych placówkach żywienia. Kopenhadze udało się w 2015 r. osiągnąć cel 90% – i to bez wzrostu cen oferowanych posiłków.

Starannie przemyślane działania, takie jak te opisane przed chwilą, mogą również inspirować do konkretnych posunięć, dzięki którym polityki publiczne wspierać będą rozwój agroekologii. Musi dojść do ponownego powiązania kwestii produkcji żywności oraz gospodarowania gruntami. Zarządzanie zmianą wymagać będzie również przemyślenia regulacji handlowych, jako że dziś potrafią one podmywać standardy prawne i ignorować występujące między poszczególnymi regionami różnice w standardach środowiskowych i zdrowotnych. Umowy wolnohandlowe wspierają wyścig do dna. Procesy decyzyjne muszą na nowo stać się demokratyczne – decyzje obywateli ponownie muszą wpływać na kształt życia gospodarczego w celu zapewnienia lepszej sieci zabezpieczeń społecznych. Potrzebujemy nie umów o wolnym handlu, lecz porozumień o zrównoważonej wymianie, umożliwiającej demokratyczne regulowanie przepływów dóbr, usług czy inwestycji. Więcej handlu, opierającego się na zasadach wzajemności i solidarności, a nie konkurencji i chciwości, prowadzić może do wzrostu bezpieczeństwa żywnościowego.

W stronę demokracji żywnościowej i wspólnej polityki żywnościowej

Obecnie realizowana Wspólna Polityka Rolna UE musi być fundamentalnie przemyślana po to, by zacząć spełniać wspomniane zasady. Spora część państw członkowskich nie opracowała własnej polityki żywnościowej, która umożliwiłaby realizację podstawowych potrzeb, takich jak dostęp do substancji odżywczych, zdrowie, stabilne środowisko czy otoczenie społeczno-ekonomiczne. Brak nam dziś uczciwości w przemyśle spożywczym. Potrzeba więcej przejrzystości oraz narzędzi kontroli sytuacji, jak również demokratyzacji stosunków między różnymi interesariuszami: obywatelami/konsumentami, producentami, sprzedawcami i władzami publicznymi.

Z tych też powodów organizacja IPES Food wezwała do stworzenia Wspólnej Polityki Żywnościowej UE. Obecna szachownica zróżnicowanych regulacji ma bezpośredni, niekoniecznie pozytywny wpływ na systemy żywnościowe, zahaczając o kwestie takie, jak polityka rolna, handlowa, bezpieczeństwo żywności, stan środowiska, badania i rozwój, edukacja, polityka podatkowa i społeczna, regulacje rynkowe czy konkurencyjność. W zestawie tym nie brak niedociągnięć i niespójności, utrudniających możliwość wdrażania spójnej wizji bardziej sprawiedliwego systemu i zdrowszej żywności.

Stworzenie i wdrożenie Wspólnej Polityki Żywnościowej UE może spełnić pokładane w niej nadzieje, jeśli realizowane będzie w oparciu o opisane wcześniej refleksje, dotyczące zdrowych diet, dobrych praktyk produkcji żywności i reform w zakresie zarządzania systemem, jak również na bazie długofalowej wizji Komisji Europejskiej, dotyczącej realizacji strategii zrównoważonego rozwoju. Przejście do lepszego systemu żywnościowego możliwe będzie dzięki realizacji pięciu fundamentalnych zmian, którymi są:

  1. Zapewnienie dostępu do ziemi, wody oraz zdrowych gleb.
  2. Odbudowa odpornych na zmiany klimatu, zdrowych ekosystemów rolnych.
  3. Promowanie odpowiednich, zdrowych, zrównoważonych i dostępnych dla wszystkich diet.
  4. Tworzenie uczciwszych, krótszych i lepszych dla środowiska łańcuchów dostaw.
  5. Postawienie handlu w służbie zrównoważonego rozwoju.

Już dziś nie brak pierwszych śladów świadczących o ponownej demokratyzacji systemów żywnościowych, które można zauważyć na poziomie lokalnym czy miejskim.

Ponowne odkrycie żywności jako dobra wspólnego

Grunt pod nogami zaczyna tracić narracja, wedle której wielkoskalowe, zmechanizowane monokultury pozostające pod kontrolą korporacji z sektora agrobiznesu były bardziej produktywne niż mniejsze, bardziej zróżnicowane formy rolnictwa. Nadszedł czas na nową opowieść, w której główne miejsce zajmują inicjatywy zdolne do przekształcenia systemów rolniczych i produkcji żywności z podejścia indywidualistycznego (wy)zysku w stronę wspólnego tworzenia, dzięki szerszemu stosowaniu kolektywnych form użytku i podziału – z dala od dominującej dziś logiki rynku i państwa. To całościowe podejście wiąże się z ideą „żywności jako dobra wspólnego”. Jak ujął to Jose Louis Vivero Pol, oznacza ona inny sposób mówienia o wartości pożywienia – „ponowne przemyślenie całego systemu produkcji żywności tak, by wspierał ludzkie zdrowie, ochronę środowiska, dobrostan rolników czy krajobraz”. Jeśli zaczniemy spoglądać na żywność z perspektywy dobra wspólnego, okaże się, że błędem było traktowanie jej jak zwykłego towaru. Żywność ma wiele wymiarów, wykraczających poza aspekt ekonomiczny. Jej waga kulturowa nie daje się przeliczyć na euro. W różnych miejscach znaczy dla korzystających z niej osób coś innego. Musimy zerwać z dominującym dziś przekonaniem o żywności jako towarze i zacząć o niej myśleć jako o prawie człowieka i wspólnym dobru.

Ta nowa perspektywa realizowana jest zarówno w nowych inicjatywach, jak również w olbrzymiej liczbie tradycyjnych praktyk, które udało się uratować przed falą utowarowienia. Rolnicy odwracają wzrok od korporacyjnego wyzysku, konsumenci z kolei zaczynają być coraz bardziej świadomi negatywnych efektów gospodarki, której naczelną zasadą jest lekceważenie społecznych i ekologicznych kosztów. Zaczyna się proces reorganizacji wokół dóbr/żywności, które są (re)produkowane lokalnie i którymi zarządza się wspólnie z poszanowaniem dla ludzi i środowiska, przyczyniając się do wzmacniania prawa do demokratycznego samostanowienia. Nowe formy produkcji coraz silniej łączą rolników i producentów stawiających na bardziej uczciwy, zdrowszy i zrównoważony system żywnościowy. Tak zarysowane dobra wspólne zaczynają w gwałtowny sposób zdobywać globalną popularność.

Aktualnych przykładów udanych (mini)systemów zorientowanych na realizację wspomnianych zmian nie brakuje – od inicjatyw rolnictwa wspieranego przez społeczność, aż po polityki żywnościowe na szczeblu lokalnym. Przyjrzyjmy się przykładom z Belgii.

Inicjatywy lokalne

Kooperatywy spożywcze

Zespoły Żywnościowe działające dziś we Flandrii to inicjatywa opierająca się na opracowanym w 1965 r. modelu stawiającym na łączenie lokalnych mieszkańców w grupy decydujące się na cotygodniowe zakupy w okolicznych gospodarstwach rolnych. System ten ma za cel zapewnienie tworzonej i sprzedawanej na uczciwych zasadach żywności ekologicznej z regionu, produkowanej w harmonii z rytmem czterech pór roku, szanując ziemię, przyrodę, a także gwarantując autonomię rolników w zakresie wyboru produktów oraz ich wyceny. Tego typu Voedsltems jest dziś we Flandrii około 180.

Rolnictwo Wspierane przez Społeczność (RWS)

To forma współpracy między konsumentami a lokalnymi rolnikami, w której ci pierwsi płacą co roku kwotę, która ma pokryć koszty produkcji danego gospodarstwa. W zamian za to otrzymują część zbiorów oraz uczestniczą w pracach polowych i/lub w kolektywnym podejmowaniu decyzji. RWS narodziło się w 1984 r. w USA, po czym rozprzestrzeniło się po świecie. Od 2007 r. w Belgii na tych zasadach zaczęło funkcjonować 50 farm.

Poza tymi nowymi rodzajami wspólnego uprawiania roli i produkcji żywności pojawiają się również inicjatywy na szczeblu lokalnym. Ten typ działań wygląda naprawdę obiecująco, jako że gromadzi pod swymi skrzydłami zróżnicowane grono aktorów łańcucha żywnościowego, oferując zarazem możliwość zwiększania skali tego typu alternatywnych praktyk.

Strategie żywnościowe na szczeblu lokalnym

Gent en Garde

W 2015 r. 100 miast na całym świecie podpisało się pod mediolańskim paktem na rzecz miejskiej polityki żywnościowej, mającym wspierać zrównoważony rozwój systemów produkcji i konsumpcji żywności. Jednym z tych miast była Gandawa. W ramach „Gent en Garde” zdecydowała się ona na stworzenie rady do spraw żywności oraz polityki miejskiej na rzecz zrównoważonego systemu żywnościowego, opierającego się na 5 celach strategicznych: (1) przejrzystych i krótszych łańcuchach żywnościowych, (2) zrównoważonej produkcji i konsumpcji żywności, (3) unikaniu marnowania żywności, (4) ponownym używaniu odpadów żywnościowych oraz (5) społecznej wartości dodanej, możliwej do osiągnięcia dzięki inicjatywom żywnościowym.

Poprzez zapraszanie do składania wniosków przez inne podmioty, Gent en Garde promuje innowacyjne, zrównoważone inicjatywy żywnościowe, takie jak Food Savers, której celem jest gromadzenie nadwyżek żywności na potrzeby działających w mieście organizacji społecznych. Od swojego startu w 2017 r. projekt ten zgromadził tysiąc ton żywności, które następnie trafiły w ręce 106 organizacji. Innym lokalnym przykładem jest Vanier – rynek internetowy, w którym lokalni pracownicy i przedsiębiorcy z sektora HoReCa (hotele, restauracje, kawiarnie) mogą dokonywać zakupów lokalnych produktów bezpośrednio od rolników i innych jej producentów.

Ceinture Aliment-Terre Liégeoise (CATL)

Naszym ostatnim przykładem jest inicjatywa, która wypączkowała w 2013 r. z lokalnej grupy na rzecz transformacji. Ruszyła ona jako sojusz obywateli, graczy rynkowych i sektora kreatywnego, którego celem była kompleksowa transformacja regionalnego systemu żywnościowego. Do działania zachęciła ich z jednej strony perspektywa kryzysu lokalnego sektora rolnego, z drugiej zaś nowa dynamika, obserwowana na polu lokalnego rolnictwa opartego na krótkich łańcuchach dostaw. CATL stworzony został w celu połączenia wszystkich tego typu inicjatyw w jedną sieć, która stawia sobie za cel stworzenie wspólnej strategii. Chce położyć fundament pod refleksję i działanie na rzecz znaczącego wzrostu poziomu konsumpcji lokalnych produktów na terenie jej działania.

Powyższe przykłady, mogące pochwalić się szeregiem sukcesów, łączy kwestia odbudowy więzi producentów i konsumentów oraz cyrkularne podejście do rolnictwa i żywności. Razem z innymi podobnymi inicjatywami pokazują możliwość tak bardzo dziś potrzebnej transformacji w stronę bardziej zrównoważonych systemów żywnościowych i rolnych. System żywnościowy, który szanuje rolników, konsumentów, środowisko i zwierzęta ma potencjał do rozwiązywania problemów, o których pisaliśmy wcześniej.

 

Wnioski

Wskazaliśmy, dlaczego obecny system rolnictwa i produkcji żywności nie funkcjonuje w odpowiedni sposób, szkodząc naszym zasobom, środowisku i tym samym wręcz bezpieczeństwu żywnościowemu. Pilne staje się przejście do bardziej zrównoważonych wzorców produkcji żywności. Agroekologia służy tu za kompas, pozwalający podążać w stronę nowej, całościowej opowieści za pomocą trzech niezwykle istotnych czynników zmian. Po pierwsze – zdrowej diety, w której mniej jest mięsa i cukru, więcej zaś sezonowych warzyw, owoców i błonnika. Po drugie – zrównoważonej produkcji żywności, w której z pomocą mniejszej ilości surowców wytwarzamy lepiej, na nowo dając rolnikom niezależność i godność, umożliwiając wyrób szerokiej, zróżnicowanej gamy produktów, tworzenie partnerstw między nimi a konsumentami oraz ochronę przyrody przed szkodzącymi i zanieczyszczającymi ją praktykami. Po trzecie – dzięki przejrzystym, możliwym do kontroli, włączającym i wielopoziomowym formom realizacji polityki, w tym poprzez wspierające zrównoważony rozwój praktyki handlowe i ponowną demokratyzację.

Aktualnie realizowana polityka unijna utrudnia jednak realizowanie spójnej wizji uczciwego systemu żywnościowego i zdrowej żywności. Potrzebujemy Wspólnej Polityki Żywnościowej, która przyczyniać się będzie do zaspokajania podstawowych potrzeb, takich jak odpowiedni poziom wartości odżywczych, zdrowie, stabilność społeczno-ekonomiczna oraz środowiskowa. Wymagać to będzie zapewnienia dostępu do ziemi, wody i żyznych gleb, odbudowy odpornych na zmiany klimatu i zdrowych ekosystemów rolnych, promowania odpowiedniej jakości, zdrowej i zróżnicowanej diety dla wszystkich, budowania uczciwszych, krótszych i czystszych łańcuchów dostaw, a także poddania handlu służbie zrównoważonemu rozwojowi. Przyczyni się ona do rozkwitu nowej opowieści, w której żywność jest prawem człowieka i dobrem wspólnym.

Na szczeblu lokalnym daje się zauważyć szereg udanych przykładów już istniejących, zdemokratyzowanych systemów żywnościowych. Dzięki poszanowaniu rolników, konsumentów, środowiska i zwierząt mają one charakter zapowiedzi tak bardzo dziś nam potrzebnej zmiany. Wspólna Polityka Żywnościowa, oparta na zasadach agroekologii, pozwoli im rozkwitnąć na jeszcze szerszą skalę.

tłum. Bartłomiej Kozek

Powyższy tekst pierwotnie ukazał się jako publikacja Green European Foundation w czerwcu 2019 r. Publikacja zrealizowana została ze wsparciem finansowym Parlamentu Europejskiego dla Green European Foundation. Parlament Europejski nie odpowiada za zawarte w niej treści. W powyższym polskim tłumaczeniu pominięto wykresy oraz przypisy bibliograficzne. Chętni znajdą je w miejscu oryginalnej publikacji tekstu: https://gef.eu/wp-content/uploads/2019/06/EN_FAIR-AND-HEALTHY-FOOD-.pdf

Przypisy:

  1. Obywatele Unii Europejskiej jasno wyrazili swój mocny sprzeciw wobec GMO. Nie chcą tego typu produktów na swoich stołach. Obecna, niedemokratyczna procedura autoryzacyjna, jak również niedociągnięcia przy szacowaniu ryzyk (branie pod uwagę niedostatecznej ilości konsekwencji ekonomicznych, społecznych i ekologicznych) wciąż pozwala na to, by funkcjonowały one na unijnym rynku. Komisja Europejska autoryzuje GMO nawet w przypadku braku większości kwalifikowanej państw członkowskich popierających takie rozwiązanie – Parlament Europejski nie ma z kolei w tej sytuacji prawa weta. W związku z naciskiem opinii publicznej wiele państw członkowskich ociąga się ze zgodą na autoryzowanie kolejnych odmian organizmów modyfikowanych genetycznie, a nawet wprowadza zakaz ich upraw na swoim terytorium. Dzieje się tak mimo nacisków ze strony sektora agrochemicznego oraz KE. Nie oznacza to jednak, że UE pozostaje wolna od GMO – znaczna ilość tego typu plonów ma zgodę na import do Unii i do ich wykorzystywania na potrzeby produkcji żywności czy jako pasza dla zwierząt. W trakcie kadencji Jean-Claude’a Junckera na stanowisku szefa Komisji Europejskiej zgodę na import na rynek UE otrzymało ponad 30 nowych odmian GMO, w tym kukurydza, soja, bawełna czy rzepak. Kończą one (tak w całości, jak i w formie śladowej) przede wszystkim w paszy spożywanej przez unijne zwierzęta gospodarskie. Nadszedł czas na rewizję procedury autoryzacyjnej, mającą na celu wyjście naprzeciw żądaniom obywateli oraz sprawienie, by stała się ona zgodna z odpowiednio ambitnymi wymogami społeczno-ekonomicznymi i środowiskowymi.
  2. Choroby serca oraz zawały są najczęstszymi przyczynami przedwczesnej śmierci z powodu zanieczyszczeń powietrza. Kolejnym czynnikiem są choroby płuc – w tym rak. Zarówno krótko-, jak i długotrwałe narażenie dzieci oraz dorosłych na zanieczyszczenie powietrza prowadzić może do pogorszenia kondycji płuc, infekcji układu oddechowego czy astmy (Air quality in Europe – 2018 report. EEA, 2018).

Kati Van de Velde – współpracowniczka think tanku Oikos, której obiektem zainteresowań są inicjatywy przyczyniające się do zwiększenia solidarności społecznej przy jednoczesnym realizowaniu zasad zrównoważonego rozwoju środowiskowego, społecznego i gospodarczego.

Dirk Holemans – koordynator działającego we Flandrii ekopolitycznego think tanku Oikos oraz redaktor naczelny wydawanego przez niego periodyku. Autor szeregu artykułów i publikacji z zakresu ekonomii ekologicznej, zielonych miast i ekologii politycznej. Wraz z Susanne Reiger pełni funkcję współprezydenta Green European Foundation – Zielonej Fundacji Europejskiej.

komentarzy