Ludzka zbędność

·

Ludzka zbędność

·

Czy rewolucja AI właśnie zaczęła pożerać własny ogon? Podczas gdy Dolina Krzemowa świętuje kolejne rekordy wydajności, wpływowy ośrodek Citrini Research publikuje szokujący raport, który właśnie wywołał paniczną wyprzedaż na Wall Street.

Autorzy stawiają brutalną tezę: zastąpienie „białych kołnierzyków” przez algorytmy zniszczy globalną siłę nabywczą klasy średniej, prowadząc do gospodarczego paraliżu i krachu, jakiego nie widzieliśmy od dekad. Oto analiza scenariusza „Globalnego Kryzysu Inteligencji”.

To niszowa, ale niezwykle wpływowa platforma analityczna prowadzona przez anonimowego stratega rynkowego znanego jako Citrini. Serwis specjalizuje się w inwestowaniu tematycznym oraz makroekonomii globalnej, łącząc analizę danych z nieszablonowym myśleniem.

Citrini zyskał szerokie uznanie w środowisku finansowym dzięki trafnym prognozom dotyczącym sektora półprzewodników: wczesnemu postawieniu na Nvidię oraz autorskiemu modelowi „trzech faz handlu AI”. Choć treści są skierowane głównie do profesjonalnych inwestorów i funduszy, takie publikacje często stają się viralami, prowokując debaty o przyszłości pracy i stabilności systemów finansowych w dobie automatyzacji.

Ich raport z 22 lutego („The 2028 Global Intelligence Crisis”) to prowokacyjna symulacja makroekonomiczna o zakresie do roku 2028. Analizuje ona ciemną stronę rewolucji AI, wykraczając poza typowy optymizm Doliny Krzemowej. Zamiast skupiać się na wzroście wydajności, autorzy badają paradoks nadmiaru: sytuację, w której sztuczna inteligencja staje się tak powszechna i tania, że niszczy tradycyjne modele biznesowe oparte na unikalnym know-how i płatnym oprogramowaniu.

Raport kreśli wizję systemowego kryzysu, w którym gwałtowny wzrost produktywności nie przekłada się na dobrobyt społeczny, lecz prowadzi do „deflacji inteligencji”, załamania popytu konsumpcyjnego i konieczności całkowitego przedefiniowania pojęcia wartości w gospodarce opartej na algorytmach.

Raport prognozuje drastyczne przesunięcie w strukturze zatrudnienia, gdzie AI nie tylko uzupełnia, ale całkowicie zastępuje zawody oparte na pracy umysłowej. Zjawisko to, nazwane wprost „ludzką zbędnością”, uderza w fundament współczesnego kapitalizmu: cykl płac i konsumpcji.

Gdy algorytmy przejmują zadania analityczne, kreatywne i administracyjne, miliony wykształconych pracowników tracą źródło dochodu. Prowadzi to do paradoksalnej sytuacji, w której firmy stają się ekstremalnie wydajne, ale tracą klientów, ponieważ społeczeństwo pozbawione pensji nie jest w stanie kupować produktów wytwarzanych przez maszyny.

W efekcie gospodarka wpada w deflacyjną spiralę – produkty stają się tańsze, ale dla społeczeństwa pozbawionego stabilnych dochodów pozostają one niedostępne. To prowadzi do sytuacji, w której algorytmy optymalizują produkcję dla rynku, który fizycznie przestaje istnieć. To ostatecznie uderza w fundamenty przychodowe wszystkich korporacji.

Raport wskazuje, że pracownicy umysłowi stanowią około 50% siły roboczej w USA, ale to oni odpowiadają za blisko 75% całkowitej konsumpcji. W krajach rozwiniętych ta proporcja to 40% do 60%. Autorzy wyliczają, że masowa automatyzacja ich zadań doprowadzi w USA do skoku bezrobocia do poziomu 10,2% w roku 2028, co wywoła nieodwracalną wyrwę w popycie.

Usunięcie z rynku pracy grupy generującej większość wydatków na usługi, nieruchomości i dobra sprawia, że mechanizm krążenia pieniądza zostaje przerwany. To właśnie te liczby stały się dla inwestorów najbardziej przekonującym argumentem za prognozowanym 38-procentowym krachem giełdowym. Jak do tego krachu dochodzi?

W przeprowadzonej symulacji początkowa euforia i rekordowe wyceny spółek AI, osiągające szczyt w 2026 roku, gwałtownie załamują się w roku 2028. Krach następuje w momencie, gdy inwestorzy uświadamiają sobie, że zysk wygenerowany wyłącznie poprzez cięcie kosztów i zwalnianie ludzi ma swój sufit. Bez realnego popytu konsumpcyjnego cały system staje się niewypłacalny. Wszystko jest tanie, ale i tak nikogo na nic nie stać.

Autorzy wprowadzają koncepcję „Ghost GDP” („widmowego PKB”), opisującą wzrost gospodarczy, który w rzeczywistości jest iluzją. Wskaźniki PKB mogą rosnąć dzięki ogromnej aktywności maszyn i wymianie danych między algorytmami, jednak ten „wzrost” nie poprawia standardu życia ludzi.

Ostatecznym skutkiem opisanego kryzysu jest całkowita erozja klasy średniej, co stawia rządy przed egzystencjalnym wyborem. Autorzy sugerują, że mechanizmy rynkowe przestają wystarczać do dystrybucji zasobów, ponieważ kapitał i moc obliczeniowa koncentrują się w rękach nielicznych właścicieli infrastruktury AI.

Scenariusz ten wymusza radykalne zmiany ustrojowe, takie jak wprowadzenie powszechnego dochodu podstawowego lub specjalnych podatków od automatyzacji. Bez głębokiej interwencji państwa nadmiar dóbr wytwarzanych przez AI przy jednoczesnym braku mechanizmów ich nabywania grozi trwałym paraliżem społecznym i politycznym chaosem.

Choć raport ma charakter scenariusza przyszłości, jego publikacja wywołała natychmiastowy wstrząs na rynkach finansowych 23 i 24 lutego. Inwestorzy, uderzeni wizją „pustego wzrostu”, zaczęli masowo wyprzedawać akcje spółek z sektora oprogramowania i usług, takich jak Salesforce, ServiceNow czy DoorDash, które odnotowały spadki sięgające nawet 8%.

Podczas gdy indeksy Nasdaq i S&P 500 zanurkowały pod ciężarem obaw o przyszły popyt, jedynym beneficjentem pozostali dostawcy mocy obliczeniowej, co potwierdza tezę: w świecie nadmiaru inteligencji, jedyną realną wartością pozostaje fizyczna infrastruktura do jej generowania.

Ten scenariusz to ostrzeżenie przed światem, w którym rozwiązaliśmy problem niedoboru wiedzy, ale stworzyliśmy kryzys dystrybucji pieniądza. Obecna czerwień na giełdowych ekranach sugeruje, że rynek właśnie zaczął brać ten czarny scenariusz pod uwagę.

Inwestorzy zaczęli dostrzegać, że rekordowe zyski uzyskane dzięki masowym zwolnieniom to zysk jednorazowy. W dłuższej perspektywie podkopuje on fundamenty globalnego wzrostu. Przejście od euforii AI do strachu przed „deflacją inteligencji” oznacza, że wchodzimy w fazę wielkiej weryfikacji założeń całego modelu rozwoju.

Dotychczas zakładał on, że każda rewolucja technologiczna tworzy nowe, lepiej płatne miejsca pracy. Raport Citrini Research sugeruje jednak, że tym razem jest inaczej. AI nie jest narzędziem w rękach pracownika, lecz jego kompletnym zamiennikiem.

Jeśli ten proces nie zostanie zrównoważony nowymi mechanizmami społecznymi, grozi nam całkowity gospodarczy paraliż, w którym nadmiar dóbr zderzy się z jednoczesnym brakiem pieniędzy w portfelach na ich zakup.

Jakub Wojtakajtis

Grafika w nagłówku tekstu: BrownMantis from Pixabay

Dział
Nasze opinie
komentarzy
Przeczytaj poprzednie