Remigiusz Okraska

(ur. 1976) – w roku 2000 współzałożyciel, a następnie redaktor naczelny „Obywatela”/„Nowego Obywatela”. Twórca koncepcji i redaktor portalu www.lewicowo.pl, funkcjonującego od roku 2009. W latach 2001-2005 redaktor naczelny ekologicznego miesięcznika „Dzikie Życie”, do dzisiaj jego stały współpracownik. Socjolog, społecznik. Od roku 1997 publicysta, autor kilkuset tekstów prasowych. Redaktor i pomysłodawca około 20 książek, w tym polskich przekładów prac Aldo Leopolda, Davida C. Kortena i Dave’a Foremana, a także wyborów tekstów zapomnianych lub mało znanych polskich myślicieli społeczno-politycznych, m.in. Edwarda Abramowskiego, Romualda Mielczarskiego, Jana Wolskiego, Jana Gwalberta Pawlikowskiego. Od 17. roku życia związany z działalnością społeczną. W wolnych chwilach pije wino (i pisze o nim na blogu http://literkibutelkikilometry.blogspot.com/), zbiera zioła i włóczy się po węgierskiej, czeskiej i słowackiej prowincji.

Teksty tego autora:

Lewica – reaktywacja?

Mniej więcej 90 lat temu pewien polski literat skomentował znany wiersz Włodzimierza Majakowskiego. Gdy rosyjski poeta, w pełnym żarliwości utworze, wzywał do maszerowania w lewo, nasz rodak odpowiedział na to uwagą, że kto ciągle skręca w lewo, ten się kręci w kółko. Czytaj więcej

Ile kosztuje życie?

Świetnie, choć dość beznamiętnie odmalowane napięcie i oczekiwanie na uratowanie zasypanych górników jest w książce dopełniane przez inne wątki. Na przykład rozmowy górników o przyczynach wypadku. „Robotnicy omijają przepisy bhp i nie stosują się do nich w imię produkcji, a kierownictwo przymyka oczy i ma nadzieję, że się uda” – mówi Bob Stacey. – „W końcu to nic dziwnego, no nie, jak nas tak naciskają? Gdybyśmy robili tak jak każą w książkach, to przez szychtę byśmy nie dawali nawet łyżki węgla. Wszyscy o tym wiedzą. Właściwie to aż dziwne, jak często nam to uchodzi”. A inny z górników, Jimmy, odpowiada na to swego rodzaju manifestem wplecionym między kolejne kęsy spożywanej kanapki: „Nie mielibyśmy nawet połowy tych wypadków, gdyby zamiast wiecznego kija i marchewki była należycie zorganizowana praca… […] Chodzi mi o to, że gdybyśmy mogli wprowadzić robotę na dniówki i samemu określać cele produkcyjne, to zapewnilibyśmy sobie bezpieczeństwo, prawda? Już byśmy dopilnowali, żeby bezpieczna praca i wydajność szły ze sobą w parze. Wtedy byśmy czuli, że to leży w naszym własnym interesie, no nie?”. Wtedy młody górnik, oczekujący na wieści o losach zasypanego ojca, przypomina sobie, iż „tata twierdził, że demokracja w przemyśle jest równie ważna jak walka o zarobki”. Nie, drodzy państwo, nie czytacie jakiegoś barrrrrrdzo rrrrradykalnego manifestu politycznego. To po prostu literatura popularna z czasów, gdy jej twórcy mieli prospołeczne poglądy, a zarówno im, jak i wielu czytelnikom/czytelniczkom przyświecała wiara w możliwość zaistnienia świata ciut lepszego niż ten zastany. Neoliberalizm nastał kilka lat później, zniszczył i nadzieję, i przemysł, i robotnicze społeczności, w których takie myśli mogły kiełkować nie tylko wśród intelektualistów. Czytaj więcej

Baza jest najważniejsza

Dawno, dawno temu osią polityki oraz podziałów partyjnych i ideologicznych był stosunek do gospodarki, własności, dochodu narodowego i jego podziału. Czyli do tego, co niemodna dziś ideologia marksowska określała hasłowo mianem „bazy”, w kontrze do „nadbudowy”. Oczywiście inne kwestie również wpływały na identyfikacje polityczne. Jednak o tym, kto jest lewicą, kto prawicą, kto centrum, kto opcją umiarkowaną, a kto skrajną, decydował głównie zestaw postulatów i wartości odnoszących się do gospodarki i podziału jej owoców. Z czasem to wszystko się zagmatwało, skomplikowało, nierzadko zostało postawione na głowie. Czytaj więcej

Lewica bez klasy

Jedynie głupiec, nawet jeśli jest to głupiec z doktoratem czy z elitarnego saloniku kulturalnego, ma dla postaw spod znaku zdziczenia tylko potępienie i jałowe moralizowanie. Alternatywą dla tak czy inaczej pojętego faszyzmu, nawet jeśli to faszyzm zdecentralizowany, przybierający postać setek indywidualnych stron internetowych zamiast karnego maszerowania czwórkami w jednakowych mundurach, nie jest moralizowanie, nie są zaklęcia i pouczenia. Jest nią zmiana systemowa, zmiana reguł gry, zmiana podziału dochodu narodowego na korzyść słabszych. Tak stało się np. w ramach rooseveltowskiego New Deal. Reformy socjalne uchroniły USA przed piekłem autorytaryzmu, przemocy, czystek, wojny wszystkich ze wszystkimi. Ale reformy są trudne. Klasy posiadające rzadko kiedy stać na refleksję nieegoistyczną. Przy okazji „czarnego protestu” – tak masowego i udanego właśnie dlatego, że projektowane zmiany uderzały również, jeśli nie przede wszystkim, w kobiety z klasy ludowej – środowiska lewicowe przywoływały znane słowa z „Opery za trzy grosze”:

Panowie, co stawiacie wymagania,

by świat rozkosznie was podniecał wciąż —

jeść dajcie najpierw wszystkim bez żebrania,

a potem róbcie ewidencję ciąż.

Zgoda, słuszny postulat. Tyle że można to bez trudu sparafrazować tak: Jeść dajcie najpierw wszystkim bez żebrania, a potem róbcie ewidencję poparcia dla tolerancji, mniejszości, Trybunału Konstytucyjnego, ekologii, swobód obywatelskich i obyczajowych itd., itp. Bez zmian w „bazie” nie będzie zmian w „nadbudowie”. Jeszcze nikt nie oszukał piramidy potrzeb Maslowa.
Czytaj więcej

Tu zaszła zdrada

Obojętnie jakie mamy poglądy dotyczące państwa, to jednak, pomijając marginalny dziś nurt anarchistyczny, zgodzimy się między sobą – lewicowiec z prawicowcem, centrysta z populistą, etatysta z liberałem, socjalista z chadekiem – że państwo powinno bronić elementarnych praw i bezpieczeństwa obywateli. Bo w zasadzie po co innego jest państwo? Najpierw właśnie po to, a dla zwolenników jego ograniczonej roli i zasięgu – tylko po to. Jeśli państwo nie gwarantuje nawet tego, równie dobrze mogłoby nie istnieć wcale. Czytaj więcej

Mapa polskiej zapaści

Kolejne rządy lubią mówić o sukcesach. Głosiciele wizji zielonej wyspy przegrywają z głosicielami wizji Polski w ruinie, a następnie zaczynają głosić wizję Polski w ruinie przeciwko wizji zielonej wyspy obozu rządzącego. I tak mniej więcej w kółko. Sęk w tym, że rządy się zmieniają, a problemy pozostają. Czytaj więcej

To nie jest kraj dla słabych ludzi?

Stare ludowe porzekadło mówi, że zanim gruby schudnie – chudy umrze. Pochodzi ono oczywiście z tych dawnych czasów, w których otyłość była synonimem zamożność pozwalającej uzyskać „słuszną” tuszę, gdy inni przymierali głodem. Czytaj więcej

Ludzie są najważniejsi

Zmienił się rząd, zmienił parlament, zmieniają obsady instytucji publicznych. Czy zmieni się Polska? Jak się zmieni? Czy przeciętni Polak i Polka będą za rok czy kilka lat mogli z przekonaniem powiedzieć, że żyje im się lepiej? Czy tak powiedzą również ci z nich, którzy nie popierają rządzącej opcji politycznej? To najważniejszy sprawdzian. Czytaj więcej

Ludu kolonii powstań z kolan

Okładka tego numeru wprost nawiązuje do tekstu, którego autor stawia tezę, że jesteśmy (neo)kolonią. Czyli terytorium, grupą ludzi i zbiorem różnych aktywów eksploatowanych przez podmioty zewnętrzne wbrew naszemu interesowi. Teza nie jest nowa, na naszych łamach gościła już wielokrotnie, ale tym razem zdecydowaliśmy się na próbę całościowego, choć syntetycznego opisu zjawiska. Czytaj więcej

Punkt zwrotny?

Prace nad niniejszym numerem kończyliśmy w momencie, gdy decydowały się losy Grecji. Kraju, którego niedawne perypetie są wręcz modelowe dla wyjaśnienia, jak działa współczesny system polityczno-finansowy. Czytaj więcej