W Łodzi odbył się protest lokatorów mieszkań komunalnych.
Łódzkie Stowarzyszenie Lokatorów zorganizowało wczoraj protest przeciwko polityce lokalowej władz miasta. Był on reakcją na śmierć czterech lokatorów mieszkań komunalnych podczas tej zimy, ale także przejawem krytyki pod adresem władz za całokształt polityki lokalowej.
Około 100 osób protestowało pod budynkiem Zarządu Lokali Miejskich. Domagali się oni daleko posuniętych zmian w polityce lokalowej. Uważają, że mieszkania i budynki komunalne są w fatalnym stanie – wiele z nich nie było remontowanych od dekad. Nie są też podłączone do sieci ciepłowniczej, co sprawia, że koszty ogrzewania przerastają możliwości mieszkańców. Zamiast ogrzewać, przebywają oni w chłodnych pomieszczeniach, z wszystkimi tego konsekwencjami zdrowotnymi. Jedna z lokatorek-emerytek mówiła mediom, że miesięczny koszt ogrzewania jej mieszkania prądem to 2000 zł, co oznacza konieczność wydania ogromnej części emerytury na elementarne ogrzanie. Niemal 30% lokali komunalnych w Łodzi jest ogrzewanych w ten sposób, a do sieci ciepłowniczej podłączono zaledwie 40% ogółu mieszkań miejskich.
Organizatorzy protestu oprócz problemu z ogrzewaniem i fatalnym stanem technicznym wielu budynków wskazywali także na konieczność zmiany polityki czynszowej w przypadku tak zaniedbanego zasobu. Uważają, że czynsze powinny być znacznie niższe, jeśli miasto nie zapewnia nawet podstawowego standardu.
Protestujący blokowali wejście do siedziby zarządu ZLM. Policja użyła siły wobec nich. Weronika Dąbrowicz z Łódzkiego Stowarzyszenia Lokatorów, cytowana przez portal tulodz.pl, mówiła: „Urząd Miasta, prezydent, Rada Miejska i Zarząd Lokalny Miejski mają gdzieś nasze postulaty. Mają gdzieś to, co mówimy. Jedynie co nam oferują, to drobne zmiany. Chcemy budynków, które są w dobrym stanie technicznym. Chcemy, żeby urząd reprezentował nas, a nie swoje interesy. Chcemy rozmów na temat tego, w jaki sposób robić politykę mieszkaniową”.
Do protestujących wyszedł Paweł Jędrachowicz, dyrektor Departamentu Mieszkalnictwa UMŁ, proponując spotkanie delegatom protestujących. Ci jednak nie zgodzili się i chcieli rozmawiać publicznie, przy udziale wszystkich zgromadzonych. Spotkanie zatem nie odbyło się. Protestujący mieli z sobą trumnę symbolizującą śmierć z wychłodzenia lokatorów mieszkań komunalnych.
O fatalnej polityce mieszkaniowej w Łodzi pisał dla nas w poprzednim numerze „Nowego Obywatela” Damian Duszczenko. Numer wciąż do kupienia: https://nowyobywatel.pl/sklep/sklep-kwartalnik/nowy-obywatel-4798/
Zdjęcie w nagłówku tekstu: Łódzkie Stowarzyszenie Lokatorów
70 procent zatrudnionych straci pracę.
Jak informuje Express Bydgoski, wielka redukcja zatrudnienia właśnie dokonuje się w jednym z zakładów. W Bydgoskich Zakładach Przemysłu Gumowego „Stomil” zwolnienia z pracy otrzymały 92 osoby. To duża część całej załogi, obejmującej przed zwolnieniami 134 osoby.
Likwidacji ulega znaczna część przedsiębiorstwa. Produkcja zostanie utrzymana w wydziale płyt, wykładzin gumowych i sznurów przemysłowych. Zlikwidowane zostały wydziały produkcji węży hydraulicznych, węży przemysłowych oraz uszczelek i artykułów formowych.
Przedsiębiorstwo jest publiczne, należy do państwowej Agencji Rozwoju Przemysłu.
Nawet 200 osób może stracić pracę w kolejnej krakowskiej firmie redukującej zatrudnienie.
Jak informuje Kurier Krakowski, niepokój ogarnął załogę firmy Electrolux Poland – oddziału w Krakowie. Obawiają się o pracę, którą może stracić nawet 200 osób.
Najpierw poinformowano ich, że część zadań tego oddziału – procesów finansowych i księgowych – zostanie przeniesiona do Indii. 18 lutego firma przedstawiła im Plan Dobrowolnych Odejść – w ciągu trzech tygodni chętni mają się zgłosić i przyjąć zaoferowane warunki. Pracownicy twierdzą, że są na nich wywierane naciski, aby przystępowali do PDO. Sam plan nie ma jawnej i dostępnej postaci, lecz ma polegać na indywidualnych negocjacjach z szefostwem. Oznacza to brak możliwości porównania oferowanych warunków rezygnacji z pracy.
Nieoficjalne informacje mówią o redukcji 200 etatów.
Niemal połowa zatrudnionych w zakładzie straci pracę.
Jak informuje Głos Wielkopolski, niemal połowa pracowników Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego w Poznaniu zostanie zwolniona.
Zakład produkuje aparaturę do silników wysokoprężnych oraz części do samolotów. W ostatnim czasie ma miejsce duży spadek zamówień, a sytuacja finansowa firmy jest fatalna. Brakuje płynności finansowej, dwie ostatnie wypłaty pracownicy otrzymywali w ratach.
Zwolniona zostanie niemal połowa pracowników – 60 osób na nieco ponad 120 ogółem zatrudnionych. O pracę nikt nie może być spokojny. Przedsiębiorstwo jest od listopada objęte postępowaniem sanacyjnym. To oznacza, że zwolnieni mogą zostać absolutnie wszyscy, łącznie z kobietami w ciąży czy osobami w wieku przedemerytalnym. Średnia wieku w zakładzie wynosi około 50 lat, czyli są to osoby w wieku, w którym bardzo trudno znaleźć nowe zatrudnienie.