Michał Sobczyk

(ur. 1981) – absolwent ochrony środowiska, obecnie pracownik branży gastronomicznej. Od urodzenia mieszka na łódzkich Bałutach.

Teksty tego autora:

System zorganizowanej nierówności

Za podejmowaniem działań zmniejszających rozwarstwienie przemawia jego bezprecedensowa skala. Szwedzki socjolog zestawił zarobki dzisiejszego menedżera wysokiego szczebla w brytyjskiej korporacji oraz jej szeregowego pracownika, a następnie dochody baroneta z XVII–XVIII w. oraz parobka pracującego na jego ziemiach. Okazuje się, że w feudalnym społeczeństwie brytyjskim dysproporcje między tymi na dole struktury społecznej a tymi na górze były wielokrotnie mniejsze niż obecnie. W naszym kraju problem nierówności jest szczególnie palący. Jeżeli mierzyć je stosunkiem dochodów najbogatszych i najbiedniejszych dziesięciu procent, to w ostatnich dwóch dekadach wśród krajów OECD rozwarstwienie najbardziej wzrosło w Polsce, nawet bardziej niż w Stanach Zjednoczonych. W tym samym czasie nasz system łagodzenia różnic materialnych był dramatycznie niedorozwinięty. Czytaj więcej

Oczy po mamie, bezrobocie po tacie?

Badacze podkreślają, że niełatwo znaleźć rodzinę, w której choćby dwa kolejne pokolenia nigdy nie pracowały i były uzależnione od „socjalu”. W analizowanych gospodarstwach domowych w ogóle nie stwierdzono czegoś, co można by nazwać „kulturą bezrobocia” – ugruntowanych postaw, które uniemożliwiają zdobycie zatrudnienia, a jednocześnie wzmacniają uzależnienie od wsparcia socjalnego. Czytaj więcej

Wszystkie ręce na pokład!

Państwa można podzielić na zorientowane na morze oraz te, które są zorientowane na ląd. Wśród naszych rodaków panuje przekonanie, które dobrze oddaje cytat ze sztuki „Flisacy”: „Po co Polakowi morze, kiedy sieje i orze?”. Zapominaliśmy i nadal zapominamy o tym, co dawno zrozumieli Brytyjczycy, którzy twierdzą, że kto włada morzem, włada bogactwem. Czytaj więcej

Droga do równości i dobrobytu

Skandynawskie państwo opiekuńcze opiera się na uniwersalnej regule: wszyscy korzystamy ze szczodrych świadczeń społecznych i usług publicznych, ale też wszyscy wnosimy do wspólnej kasy znaczące wkłady, by umożliwić ich finansowanie. Ludzie rozumieją, że na egalitaryzującej redystrybucji zyskują nie tylko grupy uboższe, lecz także ci zamożniejsi, a więc całe społeczeństwo. Czytaj więcej

Przestańmy strzelać sobie w stopę

Zostaliśmy zalani ogromną ilością nędznej żywności z Zachodu, konkurencyjnej cenowo ze względu na wysokość dopłat do tamtejszego rolnictwa. Ostry dumping wykończył znaczną część polskiej produkcji rolnej i zakładów przetwórczych. Czytaj więcej

Na pomoc!

Pomoc psychiatryczna powinna być blisko pacjenta – dostępna i przyjazna, z pobytem w szpitalu jako ostatecznością. Między tym ideałem a realiami polskiej służby zdrowia widnieje jak na razie przepaść. Czytaj więcej

Bieda po polsku

Biedni to nie tylko żebracy w łachmanach, kryminaliści czy osoby z zaawansowanym alkoholizmem, lecz także zwykłe rodziny, które mają identyczne problemy jak te zamożniejsze, tyle że spotęgowane przez brak środków. Ludzie powinni nauczyć się, że w dzisiejszym świecie łatwo stracić pracę, a pozycja społeczna, zdrowie i szczęście nie są nam dane na zawsze. Czytaj więcej

Uwaga na jednorękich ekonomistów!

Jeffrey Sachs, były doradca Leszka Balcerowicza, mówi, iż jest zwolennikiem „ekonomii klinicznej”. Tłumaczy, że żona-lekarka uzmysłowiła mu, jak ważne jest całościowe podejście do organizmu. Pozwala ono wyeliminować „syndrom hepatologa”, który co prawda wyleczy pacjenta, ale leki, które zastosuje, zaatakują inne organy i wyleczony pacjent, ze zdrową wątrobą, wkrótce umrze np. na chorobę nerek. Czytaj więcej

Finis Poloniae?

Koncentrowanie debaty na aspekcie solidarnościowym zamiast na polityce prorodzinnej, powoduje niestety, że wspólnym mianownikiem staje się dążenie do obniżenia świadczeń emerytalnych. Działania określane jako naprawcze omijają główny problem, jakim jest brak osób młodych, które będą pracować na świadczenia rodziców i dziadków. Czytaj więcej

Dla dobra własnego

Gdy elity nawołują do troski o dobro wspólne, najwyższy czas stanąć po stronie „roszczeniowego tłumu”. Czytaj więcej