Bartłomiej Grubich

(ur. 1985) – absolwent socjologii i filozofii (UAM). Obecnie mieszka w Poznaniu, choć wciąż przede wszystkim jest z Bydgoszczy. Uważa, że traci dużo czasu na rzeczy mniej istotne, że za dużo myśli i za mało działa, ale usilnie szuka dobrych proporcji pomiędzy tymi sprawami. Kontakt: bgrubich@interia.pl. Stały współpracownik „Nowego Obywatela”.

Teksty tego autora:

(Nie)patriotyczna praca

Od jakiegoś czasu coraz częściej słyszymy o patriotyzmie gospodarczym (lub ekonomicznym). W ciągu ostatnich kilku lat powstały liczne inicjatywy mające zachęcać do korzystania z usług i nabywania produktów polskich firm. Można już chyba mówić o swoistej modzie na kupowanie „naszego”. Ale czy „nasze” jest z definicji lepsze dla nas – społeczeństwa, pracowników, podatników, obywateli? W modelowej sytuacji, gdy każdy naród w imię patriotyzmu kupowałby jedynie swoje produkty i wspierał własnych przedsiębiorców, zawsze ostatecznie przegra kraj ze słabszą gospodarką, co pogłębi istniejące już różnice. Czytaj więcej

Budżety obywatelskie – rewolucja czy para w gwizdek?

Błędne byłoby spoglądanie na budżet obywatelski jako narzędzie do doraźnych działań, mimo że za jego pomocą zrealizowano wiele ważnych projektów w całej Polsce. Inga Hajdarowicz mówi: Brakuje nam refleksji nad tym, czym w istocie jest budżet obywatelski. On został wymyślony po to, żeby ludzie podjęli pierwszy krok w kierunku przejmowania władzy, aby nie wyręczać jedynie władz miejskich w pewnych kwestiach, ale żeby realnie odebrać władzy miejskiej część uprawnień. W tym momencie za budżetem nie idzie żadna realna zmiana uwarunkowań politycznych. Wprowadzamy budżet partycypacyjny, ale jednocześnie urząd miasta prowadzi wciąż swoją politykę np. prywatyzacji czy zmniejszania środków na mieszkalnictwo. Po co zatem jest budżet, skoro nie prowadzi on do żadnej zmiany? Czytaj więcej

Kiedy praca popłaca?

Wiele państw jako substytut wzrostu płac potraktowało kredyty, które zwłaszcza przed kryzysem były łatwo dostępne. Stało się tak przede wszystkim w USA, ale także w Wielkiej Brytanii, Australii, Grecji, Hiszpanii oraz Portugalii. Taki sposób zwiększania krajowej konsumpcji ma swoje granice, jest krótkotrwały i pozbawiony stabilnych podstaw – każdy kredyt trzeba kiedyś spłacić, wraz z odsetkami. Czytaj więcej

Razem lepiej

W ten sposób rozbiciu ulega coś, co Sennett nazywa trójkątem społecznym. Na jego boki składają się: zasłużone zwierzchnictwo, wzajemny szacunek oraz współpraca w sytuacjach kryzysowych. Elementy te umożliwiały ucywilizowanie pracy, nawet jeżeli sama w sobie była ona trudna. Co istotne, odbywało się to w sposób nieformalny i właściwie bezrefleksyjny. Efekty były jednak odczuwalne, na co wskazywały badania prowadzone przez Sennetta. Niestety chwiejność trójkąta społecznego jest obecnie odczuwalna wśród znacznej części pracowników, szczególnie ogarniętego kryzysem sektora finansowego. „Zrozumieli, jak nikłym szacunkiem darzyli swoich szefów, jak powierzchowne było zaufanie między współpracownikami, a przede wszystkim jak słabe okazały się więzi współpracy, gdy już doszło do katastrofy”. Czytaj więcej

Globalna OFEnsywa

Orenstein zainteresowany jest analizą tego, jak organizacje typu Bank Światowy wpływają na politykę krajową oraz w jaki sposób i w czyim interesie to robią. Zakłada przy tym słusznie, że jeżeli dzieje się tak w przypadku systemu emerytalnego (stanowiącego 10–15% dochodu narodowego), to dzieje się tak również w sprawach mniejszej wagi. Nie można również zapominać o swoistym szantażu ze strony Banku Światowego, MFW , USAID i regionalnych banków rozwoju, które często udzielały pożyczek pod warunkiem przeprowadzenia prywatyzacji systemu emerytalnego. Czytaj więcej

Reklama dźwignią ładu?

Wiele osób uznaje, że reklamy dodają uroku, kolorytu, że są świadectwem naszej przynależności do kultury Zachodu. To oczywiste nieporozumienie – sfera reklam w miastach zachodnich jest znacznie bardziej uregulowana pod względem ilościowym, jakościowym i tematycznym. Czytaj więcej