NOWY OBYWATEL: Wiosna 2016

Zobacz zajawkę tego numeru:

Ludzie są najważniejsi

Zmienił się rząd, zmienił parlament, zmieniają obsady instytucji publicznych. Czy zmieni się Polska? Jak się zmieni? Czy przeciętni Polak i Polka będą za rok czy kilka lat mogli z przekonaniem powiedzieć, że żyje im się lepiej? Czy tak powiedzą również ci z nich, którzy nie popierają rządzącej opcji politycznej? To najważniejszy sprawdzian. Czytaj więcej

Z dr Sylwią Urbańską rozmawia

Matka Polka wyjechała

Oprócz motywacji ekonomicznych wyjazdów istotne są inne przyczyny – przemoc wobec kobiet w Polsce. W Brukseli po jakimś czasie zrozumiałam, że zamiast opowieści o macierzyństwie na odległość, słucham historii o problemach polskich żon. W większości wywiadów kobiety mówiły, że wyjazd był dyktowany nie tylko potrzebami ekonomicznymi. To były ucieczki przed kilkoma formami przemocy: psychiczną, fizyczną, ekonomiczną i gwałtem małżeńskim. Skala tego zjawiska wśród badanych przeze mnie migrantek była uderzająca. Czytaj więcej

Marcin Malinowski

Rozwój naprawdę zrównoważony, czyli jak ochronić polskie zasoby naturalne i strategiczną infrastrukturę przed pazernością globalnego kapitału

Dobre państwo to takie, z którego obywatele nie emigrują i które nie ma problemów z demografią, ponieważ istnieją tam dobry rynek pracy, rzetelne zabezpieczenia socjalne, solidna publiczna służba zdrowia, edukacja, przedszkola, żłobki czy usługi komunalne. To państwo, które konkuruje nie tylko tanią siłą roboczą, lecz przede wszystkim produkcją zaawansowanych technologii opatentowanych przez rodzime podmioty gospodarcze. Troszczy się o swoje środowisko naturalne, ekologię, lasy, rzeki i jeziora, o piękno architektoniczne, ma sprawną armię, solidną policję i inne służby. To państwo o stabilnych finansach, z bezpiecznym prywatnym i publicznym długiem oraz oszczędnościami obywateli zarządzanymi zgodnie z interesem narodowym, posiadające dość rezerw, aby móc aktywnie reagować na nieprzewidziane szoki i kryzysy. Czytaj więcej

Z prof. Janem Toporowskim rozmawia

Niemała destabilizacja

Zarówno decydenci polityczni i gospodarczy, jak i część środowisk lewicowych, przeceniają rolę zmian, które zachodzą na rynkach finansowych. Tymczasem rynki finansowe nie są ani sednem naszego problemu, ani kluczem do jego rozwiązania. Żeby prawidłowo zareagować na kryzys gospodarczy, trzeba zrozumieć mechanizmy, które odpowiadają za koniunkturę i rozwój, a te znajdują się poza światem finansów, w realnej gospodarce, a konkretniej w inwestycjach sektora prywatnego. Kryzysy kapitalizmu biorą się ze zbyt niskiego poziomu inwestycji. Czytaj więcej

dr hab. Katarzyna Lisowska, Magdalena Gudyka

Blaski i cienie upraw GMO – doświadczenia amerykańskie

Wiele efektów upowszechniania się biotechnologii rolniczej nie było dotychczas przedmiotem systematycznych naukowych badań i ocen. Wśród nich są przede wszystkim zagadnienia społeczne i ekonomiczne. Liczne dane z Ameryki Południowej wskazują, że upowszechnianie się upraw GMO może mieć niekorzystny wpływ na kondycję drobnych gospodarstw, prowadząc do wzrostu bezrobocia i ubożenia społeczeństwa. Wiele korzyści przewidywanych przez nauki ekonomiczne nie zostało udokumentowanych. Podobnie niewiele jest badań dotyczących tego, w jaki sposób zwiększenie koncentracji rynku dostawców nasion wpływa na wydajność plonów, różnorodność genetyczną upraw, dostępność określonych odmian i ceny nasion. Na wiele kluczowych pytań wciąż nie ma zatem odpowiedzi, a wiele obaw związanych z GMO pozostaje nierozstrzygniętych. Czytaj więcej

Stacy Mitchell

Małe banki – wielkie korzyści

W ciągu ostatnich siedmiu lat zniknął w USA co czwarty bank lokalny (community bank). Tych małych, miejscowych instytucji finansowych mamy dziś o 1971 mniej niż na początku 2008 r. To niepokojący trend, który z kilku powodów powinniśmy traktować jako przejaw ogólnonarodowego kryzysu. W 1995 r. megabanki, czyli banki z aktywami przekraczającymi 100 miliardów dolarów, kontrolowały 17% ogółu aktywów. W roku 2005 ich udział sięgnął 41%, a dziś jest to aż 59%. Czytaj więcej

Z dr. Adamem Mrozowickim rozmawia

Opuszczona klasa

Trudno wskazać partię polityczną, która realnie odwoływałaby się po 1989 roku do doświadczeń robotników. Nie było wrażliwości na głosy płynące z dołu. W sytuacji, w której miały one ograniczone przełożenie na proces polityczny, głosy pracowników nie były po prostu słyszalne. Takich dramatycznych momentów było wiele. Związkowczyni z jednego z wrocławskich zakładów opowiadała mi, że siedziała na zebraniu rady pracowniczej, gdy głosowali decyzję o komercjalizacji, i płakała, bo widziała, że ten zakład się rozpada. Mamy do czynienia z potężną konfrontacją z maszyną transformacji, która nie dawała w zakładach pracy szans osobom bez wsparcia w postaci armii prawników i ekspertów. Transformacja była tragedią dla zbiorowego sprawstwa robotników. Czytaj więcej

Marcin Rzepa

Przebudzenie obywatelskie, emancypacja Indian, nowa polityka. Problemy społeczne Boliwii

Za największy sukces Moralesa oraz rządzącej partii Movimiento al Socialismo (MAS) powszechnie uznaje się politykę społeczną. Wielu Boliwijczyków zostało wyciągniętych z ubóstwa, polepszyły się wskaźniki dostępu do edukacji i ochrony zdrowia. Gospodarka jako całość odczuła przy tym stabilny wzrost, co przełożyło się na poprawę sytuacji ludności. Co jednak najważniejsze, obywatele uzyskali wpływ na proces podejmowania decyzji. Tradycyjnie marginalizowane grupy zwiększały swoją reprezentację na arenie politycznej. Z drugiej strony, Boliwia idzie tą samą niebezpieczną drogą, co wszystkie lewicowe rządy w regionie. Powszechnie krytykuje się w tym kraju koncentrację władzy, zwiększanie uprawnień partii rządzącej, nadmierną władzę przywódcy oraz postępującą zależność od przemysłu wydobywczego. Czytaj więcej

William Hurst

Dwa w jednym – ruch robotniczy w dzisiejszych Chinach

Czy pracownicy będą kiedyś w stanie grupowo zmobilizować się pomimo dzielących ich różnic? To kluczowe dla chińskiej polityki i społeczeństwa pytanie, na które odpowiedź poznamy w nadchodzących latach. Zasięg ich ruchu i mobilizacja zwiększają się, a ich krzywdy, taktyki i żądania stają się coraz bardziej podobne do siebie. Jeżeli obok zbieżnych interesów pracowniczych będą szły podobne sposoby działania, całkiem możliwe jest, że ruch robotniczy zmieni kształt chińskiej polityki i społeczeństwa. Chińscy przywódcy będą musieli zacząć dbać o robotników, a także rozwinąć bardziej zrównoważoną formę rządów, czyli taką, która byłaby mniej zależna od swojej przymusowej funkcji, a mocniej zakorzeniona w reakcjach społecznych i legitymacji, jaką dostaje od ludu. Czytaj więcej

Z dr. hab. inż. Andrzejem Szaratą rozmawia

Transport publiczny – cywilizacja potrzebna od zaraz

Wszędzie działa mechanizm, który powoduje, że jeśli rozbudujemy układ drogowy, to on się zapełni samochodami. To mechanizm niejako naturalny, oparty na tym, że wpuszczamy do ruchu kolejnych ludzi, którzy spostrzegli, że przez chwilę zrobiło się nieco więcej miejsca. To, co robiliśmy w Polsce przez ostatnich dwadzieścia lat, było nadganianiem zapóźnień i zaległości z czasów wcześniejszych. Dwadzieścia lat temu ta dysproporcja między nakładami na transport indywidualny a zbiorowy była ogromna, oczywiście na niekorzyść tego drugiego, a o rowerach w ogóle nie było mowy. Teraz coraz więcej myśli się o infrastrukturze rowerowej, o transporcie zbiorowym, włodarze miast dostrzegają takie potrzeby, widzą, że powinny one być czymś standardowym. Nasyciliśmy nasz układ drogowy do takiego stopnia, że jest on wystarczający. Czytaj więcej

Miasto słońca. O odwiecznym marzeniu i pierwszej rewolucji

Osamotniony w klasach posiadających, musiał poszukać sobie sojuszników w warstwach dotąd nieobecnych na arenie politycznej – wśród niewolników i wolnej biedoty. Tłumom zrewoltowanych niewolników, wyrobników, wieśniaków, półdzikich górali potrzebny był sztandar, wokół którego by się skupili, idea zapewniająca im motywację do walki. Dynastyczne rozgrywki takim hasłem być nie mogły. Sama obietnica nadania wolności to środek doraźny. Tu mamy zaś do czynienia z zalążkiem rewolucyjnej ideologii, formułującej utopijny ideał społeczny. Stoickie marzenie o królestwie sprawiedliwości społecznej, idealnym państwie rządzonym przez Wielkie Powszechne Prawo, zaczęło przeobrażać się z abstrakcyjnego teorematu w program polityczny. Czytaj więcej

„Socjalizm” powstańców listopadowych. Rzecz o Gromadach Ludu Polskiego

Wówczas to spod pióra polskich emigrantów przebywających w angielskim Portsmouth wyszła odezwa adresowana „do Emigracji Polskiej”. Rozpoczynała się od słów: Obywatele! Polska upadła egoizmem, poświęceniem jedynie zmartwychwstać zdoła. Polska upadła – a z jej śmiercią rozpoczął się dla ludzkości nowy wiek poświeceń i męczeństw. Tym sposobem w ówczesnym polskim życiu publicznym powstał wyłom, przez który przenikały zupełnie nowe idee. Gromady Ludu Polskiego, funkcjonujące w środowisku emigracji polskiej w latach 1835–1846, sformułowały bowiem program radykalnego rozliczenia z przeszłością Polski szlacheckiej oraz zaproponowały wizję egalitarnej Polski Ludowej. Czytaj więcej

O powrót państwa

Tam, gdzie państwo zaczęło zanikać, w sferach, z których zaczęło być wypierane, nie powstał wcale – wbrew optymistycznym prognozom piewców liberalizmu – obszar dla nieskrępowanej prywatnej inicjatywy czy aktywności obywatelskiej. W tym pustym miejscu pojawiły się transnarodowe korporacje i międzynarodowe instytucje finansowe, narzucające rozwiązania korzystne dla siebie i kierujące się wyłącznie zasadą zysku. Z olbrzymim zapleczem finansowym, technologicznym i intelektualnym stały się potęgą przewyższającą niejedno państwo, zyskały możliwość wpływania na politykę poszczególnych krajów, uciekania się do szantażu wobec niewystarczająco spolegliwych rządów, doprowadzenia do zagrożenia ich suwerenności i bezpieczeństwa ekonomicznego. Czytaj więcej

Damian Temimi

O Trzecim Świecie w pierwszej osobie

Jako Europejczycy przywykliśmy do postrzegania świata z perspektywy rozwiniętego Zachodu, patrzącego protekcjonalnie na pozostałe części globu. Pomysł, aby spróbować zmienić punkt widzenia – ze wszystkimi idącymi za tym konsekwencjami – wydaje się irracjonalny czy może nawet zupełnie abstrakcyjny. Szukanie analogii między historią Polski a przeszłością byłych kolonii może wydawać się niedorzeczne. Ale czy na pewno? W dyskusji nad zrewidowaniem podejścia do badań nad najnowszymi dziejami naszego kraju padło już kilka poważnych głosów sugerujących zastosowanie w tym celu teorii postkolonialnej. Czytaj więcej

O nierównościach chłodno i gorąco

Nierówności życiowe, a więc te związane z życiem ludzi, ich zdrowiem i zdolnością do funkcjonowania, ustabilizowały się w XX wieku, lecz ostatnio mają tendencję do zwiększania się. Autor przywołuje dość dobitne przykłady z badań brytyjskich. Różnica długości życia między mieszkańcami bogatych rejonów Kensington and Chelsea w Londynie a rejonem Tottenham Garden wynosi 17 lat, czyli tyle, ile między Wielką Brytanią a Birmą. Różnica między długością życia w dwóch dzielnicach Glasgow – Calton i Lenzie, wynosi 28 lat, czyli tyle, ile między Wielką Brytanią a Haiti, trzy piąte populacji Brazylijczyków żyje zaś na wyższym poziomie niż najuboższa jedna piąta Amerykanów. Czytaj więcej

Misja Franciszka – misja niemożliwa?

W związku z pontyfikatem Franciszka doszło w naszym kraju do wymownych i wyrazistych przeobrażeń w obrębie tradycyjnych podziałów debaty wewnątrz i wokół Kościoła. Na lewicy widać życzliwe zainteresowanie tymi aspektami Franciszkowego przekazu, które harmonijnie współbrzmią z wątkami socjaldemokratycznymi, ekologicznymi, spółdzielczymi, alterglobalistycznymi czy kwestiami dotyczącymi zrównoważonego rozwoju. Konwergencja zachodząca między Franciszkiem a lewicą społeczną jest dla rodzimych liberalnych konserwatystów kolejnym dowodem na „lewacką” tożsamość głowy Kościoła. W bardzo niewielu prawicowych środowiskach pojawił się w trakcie tego pontyfikatu samokrytyczny namysł, że wypadałoby się raczej wsłuchać w argumentację papieża niż przeciwstawiać mu swoje wizje ładu społeczno-gospodarczego. Czytaj więcej

Andrzej Muszyński

Amezri

Po południu jeszcze gdzieś za górą zawarczał silnik, ucichł, przybrał mocy, znów ucichł i w końcu przechylona beżowa maska kamaza wyłoniła się zza skały. Z samochodu wyskakiwali wąsaci Berberowie ubrani w beżowe swetry z wzorkami i mokasyny z łuskami, i zmierzali do swoich rodzin. Wieczorem bordowe, ale lekkie chmury rozproszyły nasycone, miedziane światło, wyciągając z roślinności zupełnie nieziemski odcień. Ponad wioską rozpostarła się wielka tęcza. Niewykluczone, że w podobnych okolicznościach Mahomet doznał objawienia, bo stało się to w czasie wędrówek po górach. Uroczyście ubrani i pachnący ludzie wyszli z domów. W naszym kierunku zmierzał stary człowiek odziany w śnieżnobiałą szatę. Zanim przywitał się z ciepłym, niepojęcie serdecznym uśmiechem, kilka młodych osób ucałowało go w rękę. Wszyscy ściskali się i pozdrawiali, rzucając w naszą stronę błyski raz oczu, raz zębów. To właśnie wtedy po raz pierwszy przyszło mi do głowy, by przejść na islam. Czytaj więcej