Biała flaga z napisem na literę es. Oraz Kosmici

·

Biała flaga z napisem na literę es. Oraz Kosmici

·

Nie rozumiałam, o co mu chodzi, ale w końcu mi się przypomniało. Przecież raz do roku przylatują do nas ci łysi z wielkimi oczami z Kosmosu, żeby w imieniu Wszechświatowego Porządku zrobić u nas kontrol. Nasz premier też ostatnio robił kontrol. Sprawdzał w ZUS-ie, czy Polacy nagle tacy chorzy, czy tylko im lekarze wystawiają lipne zwolnienia z dobrego serca. Bo każdy ma swój plan kontroli. I oni tam w Kosmosie też mają, no i co – raz muszą przylecieć, żeby nas sprawdzić. Kontrolowanie wszystkiego, co się rusza oraz całkowity brak zaufania nie jest w końcu polskim wynalazkiem – taki świat, można powiedzieć. A nawet – taki Wszechświat.

No więc wykorzystali ten maszt Bono i przyjechali. Ja już tych z Kosmosu mam serdecznie dosyć i już nie mam siły im tłumaczyć, że u nas wszystko jest OK i tylko wygląda, że jest dziwne i jakby na odwrót. Jak byli rok temu – jakoś zawsze w sierpniu przylatują (zobacz tutaj) – to jeszcze jakoś wytrzymywałam. Ale teraz?

No bo oni się zachwycili, że jak tylko Bono machnął flagą „Solidarności”, to zaraz siedemdziesiąt tysięcy gardeł na stadionie jęknęło z zachwytem: Tak, tak! To my! Wspaniali Polacy!

No, a potem ci z Kosmosu czytają gazety i tam jest o jednej pani z Poznania, co pięć lat mieszka sama, samiuteńka bez prądu i wody, w kamienicy, co ją już dawno sprzedali i właściciel podniósł czynsz, więc wszyscy się wynieśli, a pani nie ma dokąd, to została. Chodzi pani o kulach na swoje piętro, zawał miała, ale samorząd jakoś jej nie chce pomóc, bo mówi, że ma dobrze.

Potem ci z Kosmosu wzięli inną gazetę i przeczytali, że po wakacjach dzieci nie dostaną w szkołach obiadów, bo rząd ma kryzys i tnie koszty gdzie najłatwiej.

No, albo o Helu przeczytali, który się zaraz zapadnie w morze od nadmiaru samochodów na centymetr kwadratowy półwyspu. Czytają, czytają i nie mogą załapać, że to już tak od dwudziestu lat i nikt nic nie może zrobić, chociaż to park krajobrazowy, bo przecież dbamy o środowisko i mamy przepisy. Ja im tłumaczę, że przepisy u nas nie są po to, żeby ktoś egzekwował ich przestrzeganie, tylko po to, żeby były, jak się Unia zapyta, czy są. Policja czy miejskie straże mają przecież ważniejsze rzeczy na głowie. Muszą się liczyć z obywatelem i to im zajmuje bardzo dużo czasu. No i kupili im nowe mundury, w których się odparzają, więc naprawdę mają co robić. Smarują się maściami po tych odparzeniach. To dużo czasu zajmuje w końcu.

Więc mówię tym z Kosmosu, że u nas tak już po prostu jest, że na pokaz to jesteśmy cacy, a na co dzień jest do kitu, tak że tylko uciekać stąd.

To oni mówią, że my tu mamy jako naród schizofrenię i że trzeba nas leczyć.

To ja na to, że żadna schizofrenia, tylko elity zwariowały i wmówiły narodowi, że teraz ma być ostry kapitalizm z państwowym sterowaniem, sprzedaje się ile można, miedź czy srebra, co tam kto zauważy, byle wyżywić coraz więcej dziewczynek z pieczątkami i chłopców z placu skarbowego oraz pracowników dawnych służb, bo przecież ktoś ich musi wykarmić, a jak nie my – to kto?

To oni mówią, że przecież jak jest źle, to można do sądu.

A ja ostatnio byłam w jednym sądzie i sama widziałam te sterty pism dowodowych i procesowych, co ich normalnym językiem nie opiszesz, i parę kobitek, co w tych stertach buszowały jak w zbożu, próbując znaleźć cokolwiek. Na płacz mi się zebrało. Jedna jedyna toga walała się samotna pod biurkiem z nieczynną drukarką.

Nasza ciotka Temida jest szalona – mówię tym z Kosmosu. No i strasznie niedoinwestowana. Dlatego tylko dzieci zabiera mamom, jak uzna, że mamy się nie nadają, a tata za stary. Jedna Róża, co się właśnie urodziła – tak miała. A teraz jeszcze jeden pan pracodawca, co mówi o sobie „Lewiatan”, chce żeby nie tylko sąd zabrał mamom dzieci, ale i rząd wdowom renty, gdyby mąż jakiś umarł. I jak posłowie klepną, to sąd zabierze. I też będzie git. Potem pan Tymochowicz w „Dzienniku” znowu nada do wierzenia narodowi, że nie powinniśmy zazdrościć celebrytom wielkich pieniędzy, co je dostają za nic, a my się tylko możemy oblizać, bo oni się umieli sprzedać, a my nie. I że my mamy popracować nad tym, jak się sprzedać.

To wtedy ci z Kosmosu nastawiają te swoje wielkie niebieskie oczy i jak to oni… Że rekomendują nam zmianę ordynacji wyborczej. Że jak obywatel będzie wybierał konkretną osobę w jednomandatowym okręgu, to będzie lepiej. I że powinna być przez rząd zainicjowana, tfu tfu, debata, żeby nową umowę społeczną zawrzeć, bo stara nie działa i nie wiadomo co by ludzie chcieli finansować za swoje podatki, żeby chociaż nie szkolenia z mówienia miłym głosem dla pracowników ZUS-u i że nie można tak wszystkiego sprzedawać i tylko wciąż narodowi dokładać formularzy i zabierać świadczeń, bo się naród na śmierć zamęczy i wtedy nawet cztery ZUS-y nie nadąża z drukowaniem pieniędzy na renty, a minister Boni chyba się zapłacze, że mu tu nikt nie pasuje do wizji nowoczesnej Polski.

Teraz siedzą mi jeszcze koło biurka i w kółko mówią, że nie powinnam być taka sprzeczna wewnętrznie, że raz mi się podoba, a raz nie i że trzeba u nas wreszcie wprowadzić jakiś porządek.

No to jak ja im mam wytłumaczyć, że tu już nikt nie ma na nic siły, a najbardziej ja. Kompletny brak porozumienia międzygalaktycznego.

Przeczytali jeszcze w gazecie jedną znaną dość panią socjolog, co powiedziała, że: „Jeżeli politycy będą wykonywać ruchy pozorne, to ludzie zdeterminowani – tak jak ja – rzucą się do walki, by pokazać, że rządzący nami są pacanami. I powinni zrobić miejsce dla kogoś innego”.

– Matko jedyna! Jak już światli ludzie nauki chcą się brać do walki z pacanami, to my wracamy do siebie – powiedzieli. I odlecieli.

Wcale nie wiem, czy jak przyjadą za rok, też się zgodzę im Polskę tłumaczyć. Co najwyżej machnę im flagą z napisem na „S”, jak Bono w Chorzowie. A co!

Dział
Nasze opinie
komentarzy
Przeczytaj poprzednie