Tradycja i postęp

August Cieszkowski to postać wymykająca się wszelkim klasyfikacjom. Jedni określają go mianem filozofa katolickiego, inni zarzucają popadanie w herezje. Spotykamy się z określaniem go mianem konserwatysty, liberała oraz przedstawiciela młodoheglistów. Zarzuca mu się czasami mistycyzowanie i romantyczny irracjonalizm lub widzi w nim prekursora pozytywizmu, popularyzatora wzorców „pracy organicznej”. Traktowany jest jako wybitny przedstawiciel „filozofii narodowej” XIX w., ale nazywany był też „znamienitym niemieckim pisarzem”, zarzucano mu niewolnicze trzymanie się heglizmu oraz nadmierne czerpanie z myśli francuskiej.

Znany jest przede wszystkim jako filozof, czyli – wedle utartych przekonań – ktoś bujający w obłokach, pogrążony w kontemplacji, teoretycznych rozważaniach, a jednocześnie słabo orientujący się w sprawach świata. Stereotyp ten jednak zupełnie nie pasuje do Cieszkowskiego, który mimo, że poświęcił niemało uwagi problemowi Boga, przeznaczeń końcowych ludzkości etc., to równocześnie dał się poznać jako właściciel majątku ziemskiego propagujący i wdrażający w nim nowe metody uprawy, krzewiciel oświaty, działacz społeczny i polityczny. Implikuje to już sama, na wskroś praktycystyczna, wizja filozofii, którą odnajdujemy w jego pismach. Postulował on bowiem tworzenie nowego typu filozofii, która nie byłaby tylko rozumowym dążeniem do prawdy, ale i jej ucieleśnianiem. W związku z tym, stawiał przed nią cel praktyczny: musi tworzyć, wdrażać, zmieniać, winna znaleźć swój wyraz w życiu społecznym i politycznym, a nie tylko zadawalać się kontemplowaniem i poznawaniem.

***

Cieszkowski urodził się 12 września 1814 r. w Suchej koło Siedlec, zmarł 12 marca 1894 r. w Poznaniu. Jego ojciec był właścicielem majątków ziemskich na Podlasiu, Wołyniu i ziemi chełmińskiej. W dzieciństwie spędził kilka lat we Włoszech, gdzie ojciec oddał go pod opiekę byłej wychowawczyni Zygmunta Krasińskiego, baronowej de la Haye. Po powrocie do kraju pobierał nauki w Warszawie i Krakowie. Po otrzymaniu świadectwa dojrzałości rozpoczął studia na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, które kontynuował w Berlinie i Heidelbergu, gdzie w 1838 r. z powodzeniem obronił pracę doktorską. Następnie przez kilka lat podróżował po Europie, we Francji uczestniczył w zebraniach naukowych na Sorbonie i w Collége de France, przysłuchiwał się posiedzeniom parlamentu, zwiedzał fabryki i gospodarstwa rolne, w Anglii zaś studiował panujące tam stosunki społeczne, polityczne i ekonomiczne.

W 1840 r. wrócił do kraju i rozpoczął zakrojoną na szeroką skalę działalność społeczną i polityczną. Początkowo przebywał w zaborze rosyjskim, wkrótce jednak kupił majątek w Wierzenicy k. Poznania. W 1848 r. z jego inicjatywy powstała Liga Polska, której celem było „…utrzymanie, bronienie, popieranie i rozwijanie sprawy narodowej polskiej na drodze jawności i legalności”1. Liga działała bardzo prężnie, czego dowodem jest fakt, iż po roku miała 246 placówek w Wielkopolsce i na Pomorzu. Po jej zamknięciu przez władze pruskie w 1850 r., Cieszkowski kontynuował działalność patriotyczną. W 1857 r. założył Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, którego prezesem był trzy kadencje. Przez kilkanaście lat zasiadał w parlamencie pruskim, występując m.in. w obronie języka polskiego w życiu publicznym, postulując tworzenie towarzystw kredytowych i nowych szkół w Wielkim Księstwie Poznańskim, które pod względem ich liczebności zajmowało ostatnie miejsce w monarchii pruskiej. Jego szczególne zainteresowanie budziły sprawy finansowe i na te tematy najczęściej zabierał głos na forum parlamentu; Cieszkowskiemu zaproponowano nawet stanowisko ministra finansów, którego jednakże nie przyjął.

Z działalności politycznej wycofał się w 1866 r., poświęcając większość uwagi gospodarstwu w Wierzenicy, pracy naukowej i społecznej.

***

Jako filozof kojarzony jest Cieszkowski przede wszystkim z oryginalnym systematem historiozoficznym, przedstawionym przez niego najpełniej w pracach „Prolegomena do historiozofii”, „Bóg i palingeneza” oraz „Ojcze nasz”. Ostatnia z nich stanowi bez wątpienia jego dzieło życia. Cieszkowski podjął jej ideę w 1836 r., kiedy to w czasie modlitwy ze swoim ojcem miał doznać objawienia i zrozumieć, iż Modlitwa Pańska nie ma li tylko charakteru błagalnego, ale stanowi swoiste proroctwo, zapowiedź „Królestwa Bożego na Ziemi”, które nie pojawi się jednak samo z siebie, w sposób automatyczny, ale tylko wtedy, gdy ludzkość poprzez czyn, działanie, pracę, doprowadzi do jego urzeczywistnienia. Na kartach „Ojcze nasz” konstatuje on bowiem, iż ustał już czas Łaski, nastał zaś czas Zasługi.

W swojej historiozofii Cieszkowski wyszedł od zakwestionowania Heglowskiej periodyzacji dziejów, obejmującej cztery epoki, podkreślając, iż berliński filozof popełnił błąd odchodząc od schematu trójdzielnego na rzecz czterodzielnego, zawieszając w tej kwestii działanie praw dialektyki. Drugim kardynalnym jego błędem miało być usunięcie przyszłości z obszaru swych rozważań – Hegel, który tak mocny nacisk położył w „Fenomenologii ducha” na całość, jej pierwotny wobec części charakter, na tej płaszczyźnie znów dopuścił się niekonsekwencji. Dzieje rozważane jako całość nie mogą bowiem obejmować tylko wydarzeń przeszłych i teraźniejszych, ale i to, co się dopiero zdarzy. Zdaniem Cieszkowskiego, „…bez poznawalności przyszłych czasów, bez przyszłości jako integralnej części historii przedstawiającej urzeczywistnienie przeznaczeń ludzkości” nie można dojść do poznania procesu dziejów powszechnych2.

Całość dziejów Cieszkowski dzieli na trzy epoki: przeszłość (starożytność, epoka Sztuki), teraźniejszość (świat chrześcijański, epoka Nauki) i przyszłość („Królestwo Boże na Ziemi”, epoka Czynu). Zgodnie z Heglowską dialektyką, pierwsza faza ma charakter tetyczny (okres nadmiernej materialności), druga antytetyczny (okres spirytualistyczny, zwrócenia się człowieka ku własnemu wnętrzu), trzecia zaś syntetyczny (jedność praktyki i teorii, bytu i myśli, powszechna reintegracja). Kolejne epoki następują po sobie ewolucyjnie, każda z nich jest koniecznym ogniwem rozwoju, najwyższą wartość posiada oczywiście przyszłość, ale ta nie mogłaby zaistnieć, gdyby nie okresy ją poprzedzające i wartości wypracowane w nich.

Nie ma więc u Cieszkowskiego przeciwstawienia świetlanej przyszłości dawnym wiekom ciemnoty i niesprawiedliwości, ani też utopii retrospektywnej, mitu „złotego wieku”. Prawdziwy konserwatysta, jego zdaniem, oddaje sprawiedliwość przeszłości i teraźniejszości, nie przestając ani na moment być człowiekiem przyszłości. Ideał i rzeczywistość nie stanowią przeciwieństw – ten pierwszy jest raczej rozwinięciem, udoskonaleniem drugiego. Pisze on wręcz, iż głównym błędem każdej utopii jest to, iż „…zamiast rozwijać się razem z rzeczywistością, chce ona wtargnąć w rzeczywistość; a to nigdy jej się nie uda, skoro bowiem jest utopią musi ją dzielić od rzeczywistości otchłań nie do przebycia”3.

Przyszłość zaś to dla Cieszkowskiego uniwersalna synteza, harmonia, przezwyciężenie dualizmu działalności duchowej i praktycznej, religii i polityki, myśli i bytu, „stopienie zewnętrzności i wewnętrzności w procesie absolutnego czynu”. Jak pisze Piotr Bartula, aktywność ludzka rozumiana była przez Cieszkowskiego dwojako: „raz jako mistyczne obcowanie istot ziemskich z Absolutem i metafizyczną z nim współpracę w urzeczywistnieniu dziejowego prawa, po wtóre jako działanie polityczne, jako czyn społeczny. W filozofii czynu przezwycięża Cieszkowski dualizm działalności duchowej i działalności praktycznej. Mistyczna więź z Absolutem nie jest sprzeczna z praktyczną działalnością w świecie ziemskim. Człowiek chcący wspiąć się na wyższy szczebel bytu nie powinien porzucać doczesności na rzecz zaświata, pracy i rozumnej konsumpcji na rzecz ascezy. Nie powinien pogardzać swą skończonością, ziemską egzystencją, ani dążyć do anihilacji w absolucie. Kłóciłoby się to bowiem z samą naturą Absolutu. Jest nią wszak syntetyzowanie jednostkowości i ogólności, doczesności i wierności, materii i ducha. /…/ Człowiek dotychczas rozparcelowany w czasie historycznym na segmenty: estetyczny, religijny, intelektualny, przejdzie w nową fazę syntetyczną: istoty mistyczno-praktycznej”4.

Filozofia w epoce przyszłości, zdaniem Cieszkowskiego, przejdzie „z czystej swej postaci w inny element”. Przestanie być jedynie czystą teorią bytu, rozumowym dążeniem do prawdy, będzie zaś kreowaniem, przekształcaniem świata, „filozofią stosowaną”, upraktycznioną. Odkrycie metody – jak pisze Cieszkowski – stanowi bowiem upragnione od dawna odkrycie „…kamienia mądrości: teraz chodzi o to, aby zdziałać owe cuda, które leżą w jego mocy”5. Przyszłe uniwersalistyczne „Królestwo Boże” nie oznacza też dla Cieszkowskiego jakiejś powszechnej uniformizacji, jedność nie jest tożsama z ujednostajnieniem. „Rzeczywista jedność jest zawsze Jednością wielu, czyli zjednoczeniem, pojednaniem, jest zawsze organizmem, skojarzeniem różnorodnych żywiołów, nie zaś stopieniem ich w jedną martwą formę”6. Kto marzy zaś o kosmopolitycznym „…zatarciu narodowości, o zamalowaniu wszystkich ludów jedną barwą, i przypasowaniu ich do jednej miary, tenby marzył tylko o Prokrustowem łożu dla ludów”7.

***

Dla Cieszkowskiego nie ma uniwersalnych form rządu, odpowiednich w każdym miejscu i czasie, nie istnieją jednakowo dobre dla wszystkich rozwiązania społeczno-gospodarcze. Świat bowiem to nie sterylne laboratorium, a więc „…życie instytucji społecznych musi rozwijać się na gruncie pierwiastków Narodowych pod karą śmierci bezowocnej”8. Zdaniem badaczy problemu, w poglądach ekonomicznych Cieszkowskiego najmocniej widoczne są wpływy konserwatywnych romantyków niemieckich na czele z Adamem Müllerem, socjalistów utopijnych oraz ekonomii drobnomieszczańskiej Jeana Charlesa Sismonde de Sismondiego9. Sposób gospodarowania co prawda, jak podkreśla, „…u rozmaitych narodów różnym być powinien, stosownie do różnicy ducha narodowego”10, jednak można oczywiście wskazać pewne ogólne mechanizmy, którymi powinien się kierować.

Przede wszystkim winno nastąpić „organiczne pojednanie” między interwencjonizmem państwowym a leseferyzmem. Zasadę laissez faire laissez passer należy zastąpić inną, mówiącą aidez á faire et developpez – organisez (pomagajcie i rozwijajcie). Wprawdzie z sympatią mówi o wolnym handlu, jednak odrzuca skrajny liberalizm gospodarczy, uznając, iż państwo ma prawo interweniowania w życie gospodarcze, byle czyniło to w sposób umiarkowany, ostrożny i okazjonalny. „Kapitały prywatne – podkreślał – kosztem teraźniejszości niewiele dbają o przyszłość; wymagają korzyści natychmiastowych i wyzyskują najchętniej to, co już mniej lub więcej dochód przynosi. Słowem kąt widzenia jednostki, a nawet stowarzyszenia nie obejmuje widnokręgu dość rozległego. /…/ Tylko przeto działanie publiczne może pomóc w sposób pobudzający i dodatnio protekcyjny niedomaganiem akcji prywatnej; dlatego właśnie uznajemy konieczność zarządzeń administracyjnych”11.

Przykładowymi dziedzinami, które pozostawałyby poza zainteresowaniem prywatnego kapitału ze szkodą dla dobra publicznego, są kolejnictwo czy górnictwo, wymagające wielkich nakładów finansowych i nie generujące natychmiastowych zysków. Cieszkowski zwraca tutaj zresztą uwagę na jeszcze jeden mechanizm, podkreślając, iż w wypadku eksploatacji górniczej już zaawansowanej, kiedy kopalnie przynoszą poważne dochody „…wzgląd na rentowność przeważa nad troską o przyszłość, a chciwość osobista może błędnymi zarządzeniami wyczerpać źródła bogactw, z których korzystać by mogła rozsądna eksploatacja”. Rolnictwo czy leśnictwo to kolejne gałęzie gospodarki narażone na poważne szkody w przypadku pozostawienia wszystkiego wolnej grze interesów oraz całkowitej prywatyzacji.

Cieszkowski bynajmniej nie jest jednak zwolennikiem monopolu państwowego, nie żąda całkowitej nacjonalizacji górnictwa, lasów czy kolejnictwa. Zaleca jedynie istnienie państwowej konkurencji w tych gałęziach gospodarki czy też ich wspomaganie przez państwo. Widzi potrzebę równoległego współdziałania i współistnienia różnych form własności: prywatnej, państwowej i samorządowej, wierząc, że zapewni to gospodarce harmonijny rozwój i zapobiegnie tworzeniu się monopoli, w których upatrywał największe zagrożenie dla swobody gospodarowania i wolności politycznej. Nie podzielał natomiast opinii, iż niewidzialna ręka rynku jest w stanie zawsze doprowadzić do powszechnego dobrobytu i harmonii, że realizacja egoistycznych interesów per saldo wychodzi na dobre społeczeństwu.

Z drugiej strony jednakże przestrzega przed nadmiernym interwencjonizmem państwa, zwracając uwagę, iż tam, gdzie interesy prywatne w żaden sposób z publicznymi nie kolidują, „wkroczenie rządowe zdołałoby jedynie spaczyć lub wstrzymać” rozwój prywatnego przedsiębiorstwa. Państwo winno rozwijać w dziedzinie gospodarczej działalność pozytywną, granice jego kompetencji powinny być ściśle zakreślone. Tam, gdzie jednostka, a przede wszystkim zrzeszenia wytwórcze (czyli tzw. asocjacje, używając nomenklatury autora „Ojcze nasz”), których tworzenie postuluje, mogą sobie poradzić bez jego pomocy, winno ono pozostawić im swobodę działania.

Wiąże się to z bardzo mocnymi akcentami decentralistycznymi. Jego zdaniem, każdy obywatel ma nie tylko prawo, ale i obowiązek brać udział w życiu publicznym, czego warunkiem jest organizacja państwa na zasadach samorządności. Państwo bowiem to wspólnota wspólnot – postuluje on zatem przekazanie szeregu prerogatyw samorządom terytorialnym oraz zawodowym, czyli wspomnianym asocjacjom. W „Ojcze nasz” czytamy, iż „jak środkiem i organem Wolności jest współuczestnictwo wszech obywateli do spraw publicznych oraz samorządność gmin i wszelkich społeczeństw – tak znowu środkiem i organem Porządku jest Rząd – silna centralizacja administracyjna, nie wyłączająca wcale owej samorządności gmin w większych i mniejszych zakresach…”12.

Cieszkowski wysuwa również postulaty udziału pracowników w zyskach przedsiębiorstwa, widząc w tym środek, który posłuży najlepiej pobudzaniu do większej aktywności i bardziej twórczej pracy. Wedle niego, robotnikowi oprócz zwykłej pensji, zapewniającej „minimum egzystencji”, wypłacane powinny być również tantiemy stanowiące narzędzie uwłaszczenia, w dalszej perspektywie pozwalające dojść nawet do posiadania własnego przedsiębiorstwa. Postuluje też zabezpieczenie każdemu człowiekowi niezbędnego minimum, proporcjonalnego do aktualnego dobrobytu danego społeczeństwa. Obejmowałoby ono nie tylko dochód pieniężny, ale i podstawową edukację powszechną czy dostęp do dóbr kulturalnych. Obowiązek zabezpieczenia wszystkim owego minimum spoczywać miał na państwie. Człowiek bowiem dopiero wówczas stanie się człowiekiem w pełnym tego słowa znaczeniu, gdy nie będzie już pracował, aby przeżyć, lecz żył po to, aby pracować, tzn. rozwijać się i doskonalić.

Tego rodzaju stanowisko Cieszkowskiego powoduje, iż niektórzy badacze, jak np. Andrzej Walicki, kwalifikują je jako antycypację koncepcji welfare state. Wydaje się jednak, iż bliżej autorowi „Ojcze nasz” do pomysłów rozwijanych w ówczesnej katolickiej nauce społecznej. Sporo racji wydaje się mieć więc ks. Michał Poradowski pisząc, iż był on tym dla Polaków, kim bp. Wilhelm von Ketteler dla Niemców, a Frédéric Ozanam dla Francuzów, a nawet nazywając go poprzednikiem Leona XIII13.

***

Cieszkowski nie był jednak człowiekiem, który jedynie dawał rady innym. We własnym gospodarstwie usiłował bowiem wcielać w życie te pomysły, które przedstawiał w swoich pracach. W 1842 r. osiadł w Wierzenicy, stając się właścicielem jej oraz kilku okolicznych folwarków. Dobra te należały do najbogatszych wówczas podpoznańskich majątków. Został właścicielem olbrzymiego areału rolnego oraz torfowisk, gorzelni, młyna, cegielni czy wapniarni.

Od początku postanowił przekształcić ów majątek w gospodarstwo wzorcowe, służące przykładem dla innych, w którym wdrażano by w życie najnowsze osiągnięcia agrotechniczne. Na łamach „Ziemianina” pisał w 1850 r., że dziś „…już nie może ślepa rutyna prowadzić rolnika, obudził się do najwyższego stopnia duch spekulacji. W rolnictwie są pewne zasady, pewne niezbite aksjomata, z których za pomocą nauk przyrodniczych wystawiona została ściśle naukowa i umiejętna budowa gospodarstw rolnych. Porównajmy gospodarstwa nasze z gospodarstwami Belgii, Anglii, Niemczech. Jakże daleko za nimi jesteśmy”14. W związku z tym stworzył gospodarstwa doświadczalne, rolnicze stacje naukowo-badawcze, promował swe pomysły, nowe rozwiązania i techniki jako członek Towarzystwa Włościańskiego, Towarzystwa Agronomicznego czy Towarzystwa Rolników Poznańsko-Szamotulskiego.

Mając na celu polepszenie bytu pracowników, w swoim majątku w Wierzenicy dopuścił ich na określonych zasadach do udziału w dochodach z gospodarstwa. Cieszkowski zainicjował również tworzenie tzw. ochronek wiejskich – zagadnieniu temu poświęcił zresztą osobną rozprawę pt. „O ochronach wiejskich” zapewniających dzieciom opiekę, ale i realizujących określony program wychowawczy. Postulował rozwój sieci tego rodzaju placówek, finansowanych przez rząd, w całym kraju. Wskazywał  na potrzebę właściwego wychowania dziecka w wieku przedszkolnym. Tym bardziej, że dzieci wiejskie, przychodzące do szkół elementarnych, nie mają żadnego przygotowania. Szkoła zaczyna pracę pedagogiczną, lecz nie od początku; pominięty zostaje bowiem zupełnie pierwszy, 7-letni okres rozwojowy.

Zainteresowania pedagogiczne Cieszkowskiego nie kończyły się jednak na wychowaniu przedszkolnym. Dążył również do przełamania tradycyjnego modelu kształcenia rolniczego. Chciał oprzeć je na podstawach naukowych, stworzyć w Wierzenicy zalążek gospodarstwa doświadczalnego, a następnie instytutu naukowo-badawczego. Powołał w związku z tym Wyższą Szkołę Rolniczą im. Haliny w Żabikowie (nazwaną na cześć żony zmarłej w 1861 r.), która miała na celu kształcenie młodzieży do zarządzania majątkami. Dysponowała bogatą biblioteką, laboratoriami i poletkami doświadczalnymi – zyskała rangę szkoły wyższej i stanowiła, zdaniem badaczy, prekursorską pod wieloma względami uczelnię rolniczą w Europie. Oprócz przedmiotów teoretycznych, w programie nauczania znajdowały się podstawy produkcji roślinnej i zwierzęcej, budownictwo wiejskie, maszynoznawstwo, użytkowanie i hodowla lasu, melioracje rolnicze i leśne oraz ekonomika i organizacja rolnictwa, leśnictwa, ogrodnictwa, sadownictwa, warzywnictwa. Wyższa Szkoła Rolnicza nie tylko przygotowywała absolwentów do pracy zawodowej, ale rozwijała również własną działalność naukową w zakresie rolnictwa i leśnictwa. Jednak fakt, iż obok nauczania rolniczego nie zaniedbywano tam również formacji patriotycznej, zaniepokoił władze pruskie i w 1876 r. została zlikwidowana przez Bismarcka. Przez 25 lat toczył też Cieszkowski, zakończoną niestety niepowodzeniem, batalię z rządem pruskim o erygowanie w Wielkim Księstwie Poznańskim uczelni wyższej. Kiedy zaś, już po jego śmierci, w roku 1919 doszło do utworzenia w Poznaniu polskiego uniwersytetu, w jego skład, oprócz Wydziałów Filozoficznego i Prawnego, wszedł także Wydział Rolniczo-Leśny (w 1951 r. przekształcony w samodzielną Wyższą Szkołę Rolniczą, dziś Akademia Rolnicza), oparty w dużym stopniu na dorobku naukowym i dydaktycznym oraz zasobach materialnych Wyższej Szkoły Rolniczej z Żabikowa.

***

Hegel w „Wykładach z filozofii dziejów” pisał o szczególnym talencie Niemców do teoretycznych spekulacji, Francuzów zaś do praktycznego działania. Polakowi Cieszkowskiemu, jak się wydaje, udało się harmonijnie połączyć te dwie tendencje w swym życiu i twórczości. Poprzez działalność pisarską i społeczną potwierdził słowa Krasińskiego, który akceptując ową Heglowską dyferencjację stwierdzał, iż jest jeszcze obok „plemienia” francuskiego (politycznego) i niemieckiego (filozoficznego), także plemię słowiańskie – religijne, syntetyzujące pierwiastki francuskie i niemieckie, „…nie goniące wyłącznie za doczesnymi przypadki ni też fanatycznie zapatrzone w światło oderwanej od świata mądrości”15.

Cieszkowskiego można również nazwać osobą budującą pomost między romantyzmem i pozytywizmem, a raczej ilustrującą słabości akademickich podziałów „romantyzm – pozytywizm”, wedle których przedstawicieli pierwszej z epok przedstawia się jako pięknoduchów, z niechęcią patrzących na sprawy przyziemne, natomiast drugiej jako ludzi twardo stąpających po ziemi, realistów zajętych organicznikowską pracą. Tego rodzaju rozróżnienie okazuje się nie mieć wielkiego przełożenia na rzeczywistość, a przykład Cieszkowskiego jest co prawda jednym z wielu, ale bardzo wymownym tego dowodem. Autor „Ojcze nasz” to bowiem romantyk, człowiek swojej epoki, współczesny nie tylko czasowo, ale i filozoficznie Mickiewiczowi, Krasińskiemu, Hoene Wrońskiemu, a jednocześnie adept „konkretnej roboty”.

Piotr Bartula, usiłując uwypuklić specyfikę myśli Cieszkowskiego, podkreśla, iż dostrzegamy w niej splatanie się elementów utopijnych i realistycznych, konserwatywnych, liberalnych i socjalnych, odrzucenie rewolucyjnych metod działania, ale i zdystansowanie się od czysto technicznego rozumienia polityki jako realizacji woli panowania. Świat zaś aby mógł, wedle niego, zmierzać we właściwym kierunku „musi być Boską harmonią przez ludzi poznaną i odegraną. Prawo to nie jest dane raz na zawsze przez Łaskę Absolutną, ale musi być kultywowane przez Czyn i Zasługę wielu pokoleń. Jest bowiem to prawo wkomponowane w proces ewolucyjnego samorozwoju moralnego ludzkości zbliżającej się nieustannie do samopoznania swej kondycji i wstąpienia do Królestwa Bożego. Z jednej strony Cieszkowski sądził, iż możliwe jest przewidywanie przyszłości i tworzył wizję socjalną tej przyszłości, z drugiej natomiast przeprowadził krytykę rewolucyjnych ideologii, gotowych poświęcać teraźniejszość dla przyszłości. Gdy ważny jest tylko »bój nasz ostatni«, nieważna staje się rzeczywistość istniejąca »tu i teraz«, a to przesądza o zapaści cywilizacyjnej i obniżeniu się poziomu dziejów16.

Przypisy:

1 J. Kutta, Działalność parlamentarna Augusta Cieszkowskiego w latach 1848-1866 [w:] Spacer aleją filozofów. August Cieszkowski i jego intelektualna spuścizna, pod red. J. Banaszaka, W. Trzeciakowskiego, Bydgoszcz 2004, s. 25.

2 A. Cieszkowski, Prolegomena do historiozofii, Poznań 1911, s. 8.

3 Ibid., s. 99.

4 P. Bartula, „Jako w niebie tak i na ziemi”. August Cieszkowski redivivus, Kraków 2006, ss. 37-38.

5 A. Cieszkowski, op. cit., s. 88.

6 Tenże, Ojcze nasz, t. 4, Poznań 1906, s. 84.

7 Ibid., s. 100.

8 Tenże, O izbie wyższej i arystokracji w naszych czasach, Poznań 1908, s. 6.

9 A. Roszkowski, Poglądy społeczne i ekonomiczne Augusta Cieszkowskiego, Poznań 1923; G. Spychalski, Myśl społeczno-gospodarcza Augusta Cieszkowskiego, Łódź 2001.

10 A. Cieszkowski, O kredycie i obiegu, Poznań 1911, s. 251.

11 Ibid., s. 99.

12 Tenże, Ojcze…, s. 163.

13 Ks. M. Poradowski, Palimpsest, [Wrocław] 1994, s. 144.

14 J. Stępień, Społeczno-ekonomiczne aspekty funkcjonowania majątku Cieszkowskiego w Wierzenicy [w:] Duch wielki serce złote. August Cieszkowski i jego intelektualna i materialna spuścizna, red. A. Kurowski, E. J. Buczyńska, W. Buczyński, Swarzędz 2004, s. 59.

15 Z. Krasiński, O stanowisku Polski z Bożych i ludzkich względów [w:] Tenże, Pisma filozoficzne i polityczne, Warszawa 1999, ss. 51-52.

16 P. Bartula, „Jako w niebie tak i na ziemi…, s. 96.

dr hab. Rafał Łętocha

(ur. 1973) – politolog i religioznawca. Doktor habilitowany nauk humanistycznych, zastępca dyrektora w Instytucie Religioznawstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego, profesor w Instytucie Politologii Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Oświęcimiu. Autor książek „Katolicyzm a idea narodowa. Miejsce religii w myśli obozu narodowego lat okupacji” (2002), „Oportet vos nasci denuo. Myśl społeczno-polityczna Jerzego Brauna” (2006), „O dobro wspólne. Szkice z katolicyzmu społecznego” (2010) i „Ekonomia współdziałania. Katolicka nauka społeczna wobec wyzwań globalnego kapitalizmu” (2016). Od urodzenia mieszka w Myślenicach i bardzo jest z tego zadowolony. Stały współpracownik „Nowego Obywatela”.

Jedna odpowiedź na „Tradycja i postęp

  1. Jan Prokop pisze:

    Sylwetka Cieszkowskiego istotnie warta przypomnienia. W obiegu „popularnym” funkcjonuje on trochę jako dziwak piszący postheglowskim slangiem. A jest postacią niezwykle aktualną, łączącą myśl głęboko religijną z wolą wcielania w życie „zasad”. Pokazuje też potrzebę ale i granice interwencji państwa w inicjatywę jednostek. To wszystko trzeba przypomnieć młodym, których z jednej strony kusi „liberalny” permisywizm, a z drugiej odstrasza „insurekcyjny” hurrapatriotyzm pt. hej kto Polak na bagnety.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>