SkA�d siA� biorA� obywatele?

nr 1/2012 |

Gdyby serio potraktowaA� slogany obecne wA�debacie publicznej, naleA?aA�oby uznaA�, A?e A?yjemy wA�demokratycznym raju. a�zSpoA�eczeA�stwo obywatelskiea�?, ktA?remu poA�wiA�cono tysiA�ce rozpraw, analiz, artykuA�A?w, wykA�adA?w iA�przemA?wieA� oraz miliony zA�otych, euro, dolarA?w iA�innych walut wA�postaci dotacji na jego a�zkrzewieniea�? czy a�zpropagowaniea�?, ma siA� znakomicie na gruncie teoretycznym. WA�praktyceA�a�� niekoniecznie.

JeA�li odrzucimy A?yczeniowe zaklA�cia, aA�zejdziemy na twardy grunt faktA?w, moA?e okazaA� siA�, A?e wA�Polsce a�zspoA�eczeA�stwa obywatelskiegoa�? wA�aA�ciwiea�� nie ma. Owszem, mamy przerA?A?ne inicjatywy czy to caA�kiem oddolne iA�spontaniczne, czy to na rA?A?ne sposoby a�zanimowanea�? iA�a�zwspieranea�? przez rozmaite instytucje, ale trudno mA?wiA� oA�istnieniu silnej, prA�A?nej, utrwalonej tkanki aktywnoA�ci spoA�ecznej. Czy weA?miemy pod uwagA� frekwencjA� wA�wyborach wA�adz rA?A?nych szczebli, czy czA�stotliwoA�A� uczestnictwa wA�dziaA�aniach organizacji pozarzA�dowych, czy udziaA� wA�A?yciu takich podmiotA?w, jak choA�by spA?A�dzielnie mieszkaniowe (wA�tego rodzaju lokalach zamieszkuje wszak kilka milionA?w PolakA?w), nasz kraj sytuuje siA� zazwyczaj wA�koA�cA?wce paA�stw Europy.

MoA?na to oczywiA�cie wyjaA�niaA� na wiele sposobA?w, poczynajA�c od zaszA�oA�ci historycznych, przez brak uksztaA�towanej a�zkultury obywatelskieja�? oraz zjawiska kulturowe (zachA�yA�niA�cie siA� konsumpcjonizmem) iA�ekonomiczne (walka oA�przetrwanie ogranicza moA?liwoA�A� innej, niepA�atnej aktywnoA�ci), aA�koA�czA�c na przerA?A?nych kwestiach patologicznych (lokalne czy a�zbranA?owea�? sitwy, ktA?re zniechA�cajA� do dziaA�ania, konserwujA�c status quo) czy natury systemowej, jak niedorozwA?j instrumentA?w udziaA�u wA�A?yciu publicznym lub brak przeA�oA?enia postaw ludzkich na decyzje iA�procesy spoA�eczne (modelowym wrA�cz przykA�adem a�zdezaktywacjia�? spoA�eczeA�stwa moA?e byA� niedawne caA�kowite zlekcewaA?enie 1,5 miliona podpisA?w obywateli pod A?A�daniem referendum wA�sprawie podwyA?szenia wieku emerytalnego). Tak, wyjaA�niaA� moA?na, aA�nawet trzeba, aby nie popaA�A� wA�ton narzekactwa iA�kompleksA?w spod znaku wywodA?w, A?e Polacy sA� tacy straszni, nie to co ci wspaniali ludzie na Zachodzie, ulepieni jakoby zA�lepszej gliny. Jednak nam potrzeba nie tylko wyjaA�nieA�, ale przede wszystkim zmiany niekorzystnych trendA?w.

Tymczasem jak na dA�oni widaA�, A?e ze wspomnianej wieloA�ci odgA?rnego wspierania iA�animowania spoA�eczeA�stwa obywatelskiego, zazwyczaj odbywajA�cych siA� wA�ramach kolejnego unijnego, ministerialnego czy jeszcze innego a�zpriorytetu dziaA�aniaa�? (sam ten beA�kot skutecznie zniechA�ca do aktywnoA�ci), wynika doprawdy niewiele, szczegA?lnie gdy chodzi oA�inicjatywy iA�postawy dA�ugofalowe, autentyczne iA�a�zA?ywea�?. AswiadczA� oA�tym zarA?wno wspomniane kiepskie wskaA?niki zaangaA?owania spoA�ecznego wA�Polsce, ale takA?e szara rzeczywistoA�A� tzw. sektora pozarzA�dowego. Kto choA� otarA� siA� oA�A?w A�wiatek, czA�A�ciej dostrzeA?e wA�nim marazm, rutynA� iA�poczynania dostosowane do oczekiwaA� aktualnych sponsorA?w, niA? faktycznA� energiA� iA�kreatywnoA�A� rA?A?nych A�rodowisk. SkA�d siA� zatem majA� braA� obywatele?

Odpowiedzi jest wiele, zresztA� nasze czasopismo podejmuje tA� tematykA�A�a�� rA?wnieA? wA�obecnym numerzeA�a�� wielostronnie iA�konsekwentnie od lat. Warto jednak przywoA�aA� takA� pA�aszczyznA� formowania postaw pro publico bono, ktA?ra jest zarazem wrA�cz oczywista, aA�jednoczeA�nie wA�Polsce ADA�2012 niemal zupeA�nie zaniedbana lub sprowadzona do postaci atrapy. Mam na myA�li ksztaA�towanie etosu zaangaA?owania spoA�ecznego, aktywnoA�ci obywatelskiej od momentu, gdy czA�owiek moA?e A�wiadomie przyswajaA� takie wartoA�ci. MA?wiA�c krA?tkoA�a�� chodzi oA�samorzA�d uczniowski.

WA�niniejszym numerze przypominamy, A?e jest to zjawisko oA�gA�A�bokich korzeniach, rozwijajA�ce siA� dynamicznie wiele lat temu iA�angaA?ujA�ce wysiA�ki mnA?stwa osA?b, wA�tym nierzadko postaci naprawdA� wybitnych. To zresztA� kolejny paradoks. A�yjemy wA�czasach, ktA?re traktujemy jako niezwykle demokratyczne iA�liberalne wA�rozumieniu spoA�eczno-politycznym, nierzadko przeciwstawiajA�c je niegdysiejszym a�zciemnym epokoma�?. Jednak nasze zadowolenie jest zazwyczaj mocno na wyrost. Nawet jeA�li wiele rozwiA�zaA� formalnoprawnych iA�instytucjonalnych stanowi dziA� oczywistoA�A� iA�korzystamy zA�nich chA�tnie, to niemal zupeA�nie zatraciliA�my postawA� wykraczajA�cA� poza to, co jest. Status quo uwaA?amy za najlepszy system zA�dotychczasowych, albo wrA�cz za optymalny, sA�dzA�c, A?e wA�aA�ciwie wszystko juA? osiA�gniA�to. SpoczA�liA�my na laurach organizacyjnych iA�politycznych, aA�nawet intelektualnych.

PomijajA�c niewielkie A�rodowiska apologetA?w myA�li utopijnej, aA�skompromitowanej, jak komunizm, gA�A?wny nurt kultury politycznej jest niezwykle konserwatywny. Konserwatywny wA�tym sensie, A?e poza innowacjami technicznymi nie pojawia siA� niemal A?adna A�wieA?a iA�szerzej zakrojona koncepcja, ktA?ra mA?wiA�aby na przykA�ad to, A?e wcale nie osiA�gnA�liA�my optimum iA�A?e wA�kwestii takich wartoA�ci, jak demokracja-ludowA�adztwo, jest mnA?stwo obszarA?w iA�dziedzin, gdzie moA?na by dokonaA� znacznie wiA�cej. JeA�li takie projekty iA�pomysA�y sA� dyskutowane, to wA�A�rodowiskach marginalnych, zaA� wszyscy a�zpowaA?ni ludziea�? odA?egnujA� siA� od czegokolwiek, co mogA�oby choA� trochA� oA?ywiA� obecny skostniaA�y system.

Dlaczego oA�tym wspominam? PoniewaA? samorzA�d uczniowski naleA?aA� niegdyA� do tych konceptA?w, ktA?re wydawaA�y siA� oczywiste nie tylko adeptom myA�li, nazwijmy to ogA?lnie, postA�powej, ale wA�zasadzie wszystkim stojA�cym na gruncie takich wartoA�ci, jak zaangaA?owanie obywateli wA�losy wspA?lnot lokalnych, regionalnych iA�narodowych czy paA�stwowych. Natomiast dzisiaj wA�Polsce, jeA�li samorzA�d uczniowski wystA�puje, to zazwyczaj jako rutynowa atrapaA�a�� odbywajA� siA� wybory do samorzA�du szkolnego iA�na stanowisko a�zgospodarza klasya�?, ale sA� to zazwyczaj a�zposadya�? reprezentacyjne lub zA�bardzo ograniczonym zasobem kompetencji decyzyjnych, wA�dodatku dotyczA� wybranych jednostek, prawie nigdy nie stajA�c siA� zaczynem postaw zbiorowych. WiA�cej wA�tym zabawy iA�a�zkonkursowoA�cia�? niA?A�a�� dostosowanych do wieku iA�poziomu rozwoju uczniA?wA�a�� prA?b uksztaA�towania wA�spoA�ecznoA�ci szkolnej ducha demokracji, zaangaA?owania, odpowiedzialnoA�ci za wspA?lne dobro.

Dawne formy rozwoju samorzA�du uczniowskiego wynikaA�y zA�oczywistej konstatacji: jeA�li mamy wyrobiA� nawyki iA�postawy obywatelskie, to naleA?y zaczA�A� moA?liwie wczeA�nie oraz na takim gruncie, gdzie kaA?dy, nawet pozbawiony szerszych horyzontA?w czy zainteresowaA�, moA?e poznaA� iA�zrozumieA� ich znaczenie dla samego siebie iA�wspA?lnoty, zA�ktA?rA� jest zwiA�zany. Czy byA� to A?arliwy lewicowy utopista, czy stateczny centrysta, aA�nawet prawicowy wielbiciel a�zA�adu iA�porzA�dkua�?, rozumieli oni, A?e ksztaA�towanie postaw prospoA�ecznych uA�ludzi dorosA�ych bA�dzie wA�wielu przypadkach juA? spA?A?nione iA�nieefektywne. WA�dodatku rozumiano, A?e paA�stwo naprawdA� demokratyczne nie polega liA�tylko na ustanowieniu praw, spisaniu zasad iA�epatowaniu wzniosA�ymi hasA�ami, lecz stanowi przede wszystkim efekt faktycznych postaw spoA�ecznych. Postawy te zaA� nie biorA� siA� znikA�d. StA�d teA? samorzA�d uczniowski nie byA� traktowany ani jako dziwactwo, ani jako niezobowiA�zujA�ca zabawa. MnA?stwo powaA?nych osA?b iA�instytucji traktowaA�o go jako najlepszA� szkoA�A� demokracji a�zdorosA�eja�?. TrawestujA�c sA�ynnA� maksymA�, rozumiano, A?e takie bA�dA� Rzeczypospolite, jakie mA�odzieA?y wychowanie wA�duchu samorzA�dnoA�ci.

Przypominamy trzy teksty dotyczA�ce tej tematyki. JA?zef WA?jcik, czynny pedagog, kierownik szkoA�y powszechnej nr 29 wA�Warszawie, definiuje podstawowe cele samorzA�du uczniowskiego. ChoA� zamieszczony przez nas fragment jego obszernej rozprawy ma charakter teoretyczny, stanowisko autora jest pokA�osiem zaawansowanej praktyki. CaA�y tekst opisywaA� bowiem 8-letnie dzieje samorzA�du, iA�to wA�szkole grupujA�cej gA�A?wnie mA�odzieA? ze A�rodowisk a�ztrudnycha�? iA�a�zzaniedbanycha�?, aA�mA?wiA�c wprostA�a�� zA�ubogich rejonA?w warszawskiego PowiA�la. Nie sA� to wiA�c mrzonki lekkoducha, lecz efekt przemyA�leA� na bazie bardzo konkretnych, nieraz nieA�atwych doA�wiadczeA�. Ich autor mA?wi nam przede wszystkim, A?e choA� samorzA�d uczniowski nie jest (jeszcze) powszechnie stosowany, to bez jego wcielenia wA�A?ycie wA�rA?d ogA?A�u szkA?A� trudno bA�dzie oA�wyrobienie postaw obywatelskich wA�Polsce.

Kolejny tekst, Adolpha FerriA?re, przedstawia natomiast wybrane przykA�ady zastosowania idei samorzA�du wA�szkolnictwie kilku krajA?w, na ktA?re Polacy zazwyczaj sA� zapatrzeni jeA�li chodzi oA�trendy kulturowe iA�spoA�eczne. FerriA?re, wybitny szwajcarski pedagog, wtedy iA�dzisiaj zaliczany do grona najwaA?niejszych postaci wA�dziedzinie rozwoju oA�wiaty, opisuje pokrA?tce najciekawsze lub prekursorskie przykA�ady samorzA�du uczniowskiego, opatrujA�c je takA?e uwagami natury ogA?lnej, wykraczajA�cej poza kontekst opisywanych krajA?w. ZA�jego dzieA�a, liczA�cego ponad 250 stron drobiazgowych opisA?w samorzA�dnoA�ci szkolnej wA�wielu paA�stwach iA�typach placA?wek edukacyjnych, mogliA�my przedrukowaA� zaledwie drobny wycinek, jednak iA�on mA?wi, A?e wdraA?anie uczniA?w wA�postawy obywatelskie iA�prospoA�eczne nie byA�o jakA�A� fanaberiA� czy dziwacznym eksperymentem, lecz znaczA�cym ruchem spoA�ecznym oA�wartoA�ciowych rezultatach.

Trzeci tekst, autorstwa Adama ZieleA�czyka, dotyczy polskich realiA?w samorzA�du szkolnego. ZA�obszernej rozprawy wybraliA�my fragmenty streszczajA�ce najwaA?niejsze wyniki badaA�. OtA?A? na przeA�omie lat 20. iA�30. MiA�dzynarodowe Biuro Wychowania wA�Genewie prowadziA�o wA�krajach Europy badania ankietowe systemu edukacji. WA�Polsce objA�to nimi aA? 400 szkA?A� rA?A?nego typu, aA�zebrane wyniki pozwoliA�y ZieleA�czykowi na szerokA� analizA� zjawiska. Otrzymujemy zatem swoisty reflektor skierowany na to zjawisko, jego skalA� iA�efektyA�a�� mA?wiA� one m.in., A?e skutki wprowadzenia samorzA�du byA�y zazwyczaj bardzo pozytywne.

Dwie kwestie warto podkreA�liA�. Po pierwsze, samorzA�d byA� naprawdA� samorzA�dem. KaA?dy zA�autorA?w podkreA�la, A?e nie chodzi tutaj oA�odgA?rne wpojenie uczniom jakichA� zasad iA�przekonaA�. Nie ma a�zwkuwaniaa�? na podobieA�stwo przyswajania wzorA?w matematycznych czy reguA� gramatyki. Jest to demokracja na serio, samorzA�dnoA�A� posuniA�ta jak najdalej tylko pozwalajA� ramy spoA�ecznoA�ci szkolnej; mamy tu wrA�cz przestrogi przed niepotrzebnymi, paternalistycznymi ingerencjami wA�to, jak dzieci iA�mA�odzieA? bA�dA� siA� rzA�dziA�. WidaA� zatem, A?e samorzA�d uczniowski nie byA� traktowany przez pedagogA?w instrumentalnie. To, co rzuca siA� wA�oczy, zwA�aszcza na tle dzisiejszego skostnienia instytucji oraz pesymistycznej oceny ludzkich skA�onnoA�ci, to otwartoA�A� na nowe formy, akceptacja swobody, aA�takA?e wiara, A?e mimo bA�A�dA?w iA�trudnoA�ci mA�odzieA? dziA�ki takim nowatorskim pomysA�om a�zwyjdzie na ludzia�? bez koniecznoA�ci stania nad niA� zA�kijem, marchewkA� iA�zestawem paragrafA?w.

Druga kwestia warta podkreA�lania, choA� juA? wspominaA�em oA�niej, dotyczy statusu takich inicjatyw. JeA�li dzisiaj pojawia siA� cokolwiek nowatorskiego, moA?emy byA� pewni, A?e wywodzi siA� ze A�rodowiska takiej czy innej a�zniszya�?, A?e stojA� za tym jacyA�, sympatyczni zazwyczaj, ale dziwacy, ktA?rym otoczenie pozwala na intelektualne a�zzabawya�?, lecz traktuje to zA�przymruA?eniem oka. Tymczasem okoA�o 80 lat temu, bo mniej wiA�cej tyle liczA� zamieszczone tutaj teksty, za pomysA�ami takimi jak autentyczny samorzA�d uczniowski staA�y powaA?ne persony iA�instytucje. Jak wspomniaA�em, profesor FerriA?re, jakkolwiek innowator spoA�eczny, traktowany byA� zA�wielkim respektem juA? wtedy. Polska edycja jego ksiA�A?ki ukazaA�a siA� wA�prestiA?owej serii przekA�adA?w zagranicznych dzieA� wybitnych pedagogA?w, nakA�adem duA?ego, renomowanego wydawnictwa. Tekst JA?zefa WA?jcika, bA�dA�cegoA�a�� jak wspomniaA�emA�a�� kierownikiem stoA�ecznej szkoA�y, opublikowano wA�zbiorze wydanym nakA�adem oficyny naleA?A�cej do najwiA�kszego zwiA�zku zawodowego nauczycieli, aA�caA�y tom przedmowA� opatrzyA� wybitny pedagog prof. Bogdan NawroczyA�ski, wA?wczas kierownik Katedry Pedagogiki Uniwersytetu Warszawskiego. ZA�kolei Adam ZieleA�czyk zamieA�ciA� swojA� rozprawA� wA�fachowym czasopiA�mie naukowym, aA�sam na co dzieA� byA� nie tylko profesorem Wolnej Wszechnicy Polskiej, ale takA?e pracownikiem Ministerstwa WyznaA� Religijnych iA�OA�wiecenia Publicznego, czyli odpowiednika dzisiejszego MEN-u. Widzimy zatem, A?e byA�o to zjawisko powaA?ne iA�popierane przez kluczowe instytucje a�zbranA?owea�?. Potwierdza to mojA� powyA?szA� opiniA�, A?e wA�aA�nie wtedy, wA�epoce postrzeganej dzisiaj nierzadko jako a�zciemnaa�?, byA�o wiA�cej nowatorstwa, odwagi iA�postA�pu niA? obecnie, gdy przekonani jesteA�my oA�swojej nowoczesnoA�ci iA�oA�wieceniu. ZarA?wno my, jak iA�teraA?niejsza polska szkoA�a wypadamy na tle czasA?w sprzed kilku dekad jako a�zciemnogrA?da�?. Czas to zmieniA�. Zacznijmy od dziecka.

Remigiusz Okraska

(ur. 1976) – w roku 2000 współzałożyciel, a następnie redaktor naczelny „Obywatela”/„Nowego Obywatela”. Twórca koncepcji i redaktor portalu www.lewicowo.pl, funkcjonującego od roku 2009. W latach 2001-2005 redaktor naczelny ekologicznego miesięcznika „Dzikie Życie”, do dzisiaj jego stały współpracownik. Socjolog, społecznik. Od roku 1997 publicysta, autor kilkuset tekstów prasowych. Redaktor i pomysłodawca około 20 książek, w tym polskich przekładów prac Aldo Leopolda, Davida C. Kortena i Dave’a Foremana, a także wyborów tekstów zapomnianych lub mało znanych polskich myślicieli społeczno-politycznych, m.in. Edwarda Abramowskiego, Romualda Mielczarskiego, Jana Wolskiego, Jana Gwalberta Pawlikowskiego. Od 17. roku życia związany z działalnością społeczną. W wolnych chwilach pije wino (i pisze o nim na blogu http://literkibutelkikilometry.blogspot.com/), zbiera zioła i włóczy się po węgierskiej, czeskiej i słowackiej prowincji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>