Lewica SmoleA�skiem silna?

GdzieA� na kartach a�zLalkia�? opisana jest scena, w ktA?rej pannA� IzabelA� A?A�ckA� odwiedza dwA?ch dandysA?w z arystokracji. MA�odzieA�cy chwalA� siA�, A?e na przyjA�ciu jedli kaszA� tatarczanA� z wykwintnej zastawy. SA� zachwyceni, A?e dane im byA�o uczestniczyA� w tak ekscentrycznym posiA�ku. CzyA?by w modnych ostatnio dyskusjach o a�zlewicy smoleA�skieja�? pobrzmiewaA�y podobne a�� co do natury rzeczy a�� snobizm i moda?

Dyskusja o a�zlewicy smoleA�skieja�? toczy siA� gA�A?wnie w niewielkich krA�gach ideowo-A�rodowiskowych. Warto wiA�c pokrA?tce przypomnieA� kilka istotnych tekstA?w dotyczA�cych tego okreA�lenia i wiA�A?A�cych siA� z nim dyskusji i interpretacji. Bodaj najwaA?niejszy jest artykuA� kilku redaktorA?w Nowych Peryferii: a�zSmoleA�sk, k…!a�?. Istotna jest rA?wnieA? publicystyka Agaty Czarnackiej, ktA?ra rozpropagowaA�a okreA�lenie i z caA�ym zaangaA?owaniem podtrzymuje debaty na ten temat. Polecam jej artykuA� a�zLewica smoleA�skaa�?, o tyle znamienny, A?e w krA�g tego efemerycznego zjawiska wpada nawet a�zNowy Obywatela�?, a takA?e lewicujA�ce A�rodowisko katolickie z pisma a�zKontakta�?. To wszystko nieA?le pokazuje definicyjny galimatias. Warto takA?e przeczytaA� artykuA� Katarzyny KA�dzieli a�zPytam o SmoleA�sk…a�? a�� to wA�aA�ciwie najmocniejszy tekst, ktA?ry moA?na by uznaA� za samookreA�lenie, nie zaA� opis a�zlewicy smoleA�skieja�?. Z kolei krytycznie do zjawiska odniosA�a siA� Hanna Gill-PiA�tek w felietonie a�zBiaA�o-czerwonA� wprowadziA�a�?. W dyskusji o lewicy smoleA�skiej doA�A� A�atwo zatem okreA�liA� a�� na podstawie lektury ww. publicystyki a�� kto uA?ywa tego terminu. Ale o wiele trudniej znaleA?A� A�rodowiska, ktA?re identyfikowaA�yby siA� z takA� nazwA�. To takA?e pokazuje, z jak nieczytelnym fenomenem mamy do czynienia.

MoA?na odnieA�A� wraA?enie, A?e lewica w Polsce uwielbia przeskakiwaA� ze skrajnoA�ci w skrajnoA�A�. Jeszcze niedawno poza obyczajowymi hasA�ami niewiele wiA�cej dostawaliA�my w ramach gA�A?wnej lewicowej narracji. Natomiast dziA� gA�owy i piA?ra aA? huczA� od SmoleA�ska. To, co przed chwilA� budziA�o jednoznaczne potA�pienie i nieledwie wykluczaA�o z maA�ego, lewicowego A�wiatka, nagle staje siA� caA�kiem nieA?le widzianym ekscentryzmem. Jakby goszystom brakowaA�o juA? innych podniet i postanowili znaleA?A� sobie nowA� modA� lub piA�A� minut sA�awy na publicystycznych salonach, dziA�ki uruchomieniu a�zsmoleA�skiej narracjia�?, ktA?rej ujA�cie budzi ciekawoA�A� takA?e na prawicy.

Przejaskrawiam? ByA� moA?e. Ale ciekaw jestem, kiedy lewica zajmie siA� wreszcie, z poczucia przyzwoitoA�ci i w imiA� wA�asnych zobowiA�zaA� i tradycji, czymA� innym. Na przykA�ad na powaA?nie podejmie problemy spoA�eczno-gospodarcze i debaty o nich. PodkreA�lam a�� na powaA?nie, czyli bez traktowania ich jako kwiatka do koA?ucha, jako obocznoA�ci czy wA�tku bez wiA�kszych konsekwencji dla postaw i wA�asnych zaA�oA?eA� ideowych. Bo pA?ki co, jak siA� wydaje, moda okoA�osmoleA�ska przypomina kolejny sposA?b na ucieczkA� od tematA?w, ktA?re niegdyA� bardzo interesowaA�y naszych lewicowych przodkA?w.

Nie piszA� tego, A?eby deprecjonowaA� znaczenie SmoleA�ska. Nie jestem zwolennikiem ekonomii funkcjonujA�cej poza rzeczywistoA�ciA� spoA�ecznA� czy kulturowA�. Interesuje mnie lewicowoA�A� takA?e w odniesieniu do patriotyzmu czy religii. Doceniam rA?wnieA? fakt, A?e redaktorzy Nowych Peryferii bardzo rzetelnie potraktowali temat a�zsmoleA�skia�? we wA�aA�ciwym dla swojego portalu kluczu postkolonialnej i peryferyjnej dyskusji o polskiej specyfice (geo)politycznej. Nie mam jednak pewnoA�ci, co dalej. Czy nie budujemy kolejnej trampoliny ku nadrzeczywistoA�ci? Czy znA?w nie zapominamy, A?e mamy bardzo konkretne zobowiA�zania wobec polskiego spoA�eczeA�stwa i tych grup, ktA?re powinny byA� punktem odniesienia dla lewicy? ZobowiA�zania te dotyczA� a�� brzydko mA?wiA�c a�� bazy. I nie idzie o patos, ale o bardzo prozaiczne uznanie choA�by faktu, A?e fundamentalny podziaA� na prawicA� i lewicA� dotyczyA� konkurencyjnych ideologii i sposobA?w rozumienia politycznoA�ci i ekonomii. OdnosiA� siA� rA?wnieA? do sporu koncepcji egalitarnych z hierarchicznymi/wykluczajA�cymi, do innego zdefiniowania znaczenia pracy i praw A�wiata pracy, jego odniesienia do beneficjentA?w kapitalizmu, a zatem klasy A�redniej, burA?uazji i oligarchii.

W moich rodzinnych stronach nie ma juA? poA�A�czeA� kolejowych, komunikacja autobusowa teA? prawie nie wystA�puje. Wiem, A?e wracam do tych kwestii doA�A� obsesyjnie, ale to jest kawaA�ek (zapomnianej) Polski, z ktA?rego wyrastam. To A�wiat niemal zupeA�nie zepchniA�ty na margines przez triumfalizm ideologii i ideologA?w realnego liberalizmu. Wobec kogo odczuwaA� mam etyczne zobowiA�zanie lewicowca, jeA�li nie wobec miejsc spustoszonych modelem polskiej transformacji? A antyspoA�eczne przemiany wciA�A? postA�pujA�, sprawnie hierarchizujA�c przestrzeA� wedle logiki bogactwa, przywilejA?w i wpA�ywA?w. Poza tym mA�odzi majA� problemy ze znalezieniem staA�ej pracy i okreA�leniem sensownych, dA�ugofalowych planA?w A?yciowych. Grozi im wieczna prowizorka, praktyczna realizacja neoliberalnej gadaniny o wolnoA�ci: A?yj, wegetuj, prostytuuj siA� za grosze albo emigruj. A�yj i zgrzytaj zA�bami a�� na jawie lub we A�nie. A�yj z wdrukowanymi w A�epetynA� wolnorynkowymi kalkami, choA� wA�aA�nie przejeA?dA?a ciebie i twoje otoczenie spoA�eczne walec A?elaznych, neoliberalnych koniecznoA�ci, ktA?re uczyniA� ciA� albo frajerem, albo tA�pym, amoralnym cwaniakiem, albo nieco dziwacznym typem skrajnego indywidualisty, tA�skniA�cego za wartoA�ciami i a�zporzA�dnym spoA�eczeA�stwema�?.

Nieustannie otrzymujemy sygnaA�y o kolejnych formach demontaA?u prospoA�ecznych funkcji paA�stwa na poziomie centralnym i lokalnym. Mamy za sobA� reformA� emerytalnA�, a przed sobA� jej skutki spoA�eczne. Mamy zapowiedzi dalszej dewastacji prawa pracy. Platforma Obywatelska nie odpuszcza a�� jako partia beneficjentA?w transformacji posiada bardzo silne zaplecze medialne i wciA�A? doA�A� duA?e poparcie elektoratu. BezkarnoA�A� PO wzmacnia takA?e fakt, A?e wA�aA�ciwie jej przeciwnicy o sprawach spoA�eczno-gospodarczych myA�lA� czA�sto bardzo podobnie. Tyle A?e ci drudzy wierzA�, A?e Tusk to obecnie socjalista, bo panicznie szuka pieniA�dzy takA?e w kieszeniach czA�A�ci swych uboA?szych wyborcA?w. Oni sami zaA� daliby Polsce a�zprawdziwy wolny ryneka�?. Pytanie, skA�d by go wziA�li, uwaA?am za otwarte. Zapewne z czytanek drukowanych w a�zNajwyA?szym Czasiea�?, albo wypoA?yczyliby go z ambasady USA. W koA�cu nikt siA� tak nie zna na wolnym rynku jak Amerykanie, co najdobitniej pokazaA�y niedawne wojny o ropA�.

To, co robi rzA�dzA�ca partia, powinno byA� zatem dzieA� w dzieA� na ustach lewicy. Ale na lewicy zaczA�liA�my teraz kolejnA� paplaninA� a�� na temat kaszy tatarczanej. WyobraA?am sobie, jak lekko, A�atwo i przyjemnie bA�dA� siA� wzajem przekomarzaA� publicyA�ci lewicy kawiorowej z a�zlewicA� smoleA�skA�a�?. MogA� siA� oczywiA�cie myliA�, ale pouczanie albo pochylanie siA� nad tA� drugA� moA?e pomA?c specjalistom od zarzA�dzania ideami znA?w odwrA?ciA� uwagA� publiki od wspomnianych juA? arcybanalnych, lecz niezmiernie waA?nych kwestii bazy. I ponownie okaA?e siA�, A?e zamiast dyskusji o meritum, nawet w kontekA�cie tak draA?liwych zagadnieA� jak a�zlewica a patriotyzma�?, mamy kolejnA� modA�, nastA�pnA� zasA�onA� dymnA� rozsnutA� nad rzeczywistoA�ciA�.

Tak, SmoleA�sk jest tematem waA?nym (geo)politycznie. Warto takA?e w jego kontekA�cie umieA� czytaA� dzisiejsze problemy spoA�eczne i polityczne. Ale moda na a�zlud smoleA�skia�? przypomina nieco paternalistyczne iluzje znanej z XIX wieku chA�opomanii. Ta zaA� koA�czyA�a siA� albo kompromitacjA�, albo (wzajemnymi) rozczarowaniami. Historyczny sukces PPS i innych formacji autentycznej lewicy wynikaA� z klasowego rozpoznania potrzeb i perspektyw mas. W tym sensie a�zlewica smoleA�skaa�? odrobiA�a co najwyA?ej czA�A�A� lekcji a�� okreA�liA�a siA� wobec symbolicznego (i realnego) politycznego sporu. Ale lewicA� w Polsce odzyskamy dopiero wA?wczas, gdy ta w peA�ni A�wiadomie wyniesie na swe sztandary hasA�a sprawiedliwoA�ci spoA�ecznej w najbardziej elementarnym sensie troski o realia spoA�eczno-gospodarcze i o jakoA�A� paA�stwa. Musimy takA?e pytaA� o aktywnoA�A� obywatelskA�. Powiem w skrA?cie: zostawmy prawicy miesiA�cznice, nie szydzA�c z nich. Ale sami propagujmy spA?A�dzielczoA�A�, uczciwA� dziaA�alnoA�A� pozarzA�dowA�, wspierajmy a�� na ile potrafimy a�� a�ztematycznea�? ruchy spoA�eczne itp. DopA?ki tego nie bA�dzie a�� takA?e a�zlewica smoleA�skaa�? bA�dzie kawiarnianym snobizmem, zabawkA� doktorantA?w, publicystA?w i hipsterskiej lewicy, szukajA�cych nowych podniet dla swoich podniebieA�.

Krzysztof Wołodźko

(ur. 1977) – zastępca redaktora naczelnego „Nowego Obywatela”, dziennikarz i publicysta, członek krakowskiej Spółdzielni „Ogniwo”, ekspert Narodowego Centrum Kultury w Zespole ds. Polityki Lokalnej, felietonista „Gazety Polskiej Codziennie”, felietonista radiowy Polskiego Radia 24. Pisze lub pisał m.in. do „Znaku”, „Ha!artu”, „Frondy Lux”, portalu internetowego TV Republika, „W Sieci”, „Nowej Konfederacji”, „Rzeczpospolitej”, „Pressji”, „Kontaktu”.

Autorką fotografii Krzysztofa jest Katarzyna Derda.

Jedna odpowiedź na „Lewica SmoleA�skiem silna?

  1. Plautilla pisze:

    Pierwszy raz czytam K.Wołodźko i jestem pod wrażeniem. Podoba mi się naszkicowany tu program lewicy niekomunistycznej. Sympatyzuję z nauką społeczną KK, ale po tym eseju widzę, że serce mam zdecydowanie po lewej stronie i wiele spraw postrzegam, jak szanowny Autor. Zdecydowanie brzydzą mnie aktywiści lewaccy,postkomunistyczne potomstwo, nowobogaccy „działacze”, traktujący hasła społeczne, jako trampolinę do stanowisk i stania się”wyższą” warstwą. Życzę stania się ważną siłą rozgrywającą w Polsce, do której może też dołączę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>