Polska wola mocy

Gdy w przestrzeni publicznej ktoA� formuA�uje opinie mA?wiA�ce o potA�dze i sile, moA?e liczyA� jedynie na napiA�tnowanie jako nacjonalista o krwioA?erczych zamiarach. OczywiA�cie dotyczy to tylko a�znacjonalistA?wa�? z krajA?w zastraszonych, bo nikt tego rodzaju bzdurnych zarzutA?w nie formuA�uje, gdy a�zwielkoA�A�a�? swoich paA�stw postulujA� przywA?dcy lub politycy np. StanA?w Zjednoczonych, Francji, Niemiec czy Wielkiej Brytanii.

Nic dziwnego zatem, A?e wA�adze krajA?w sA�abych nie potrafiA� formuA�owaA� swoich zamierzeA� i wizji w takich kategoriach, jak dA�A?enie do rozwoju, potA�gi, umocnienia wA�asnej pozycji. Nie chodzi wcale o plany ekspansji zewnA�trznej a�� owszem, skA�aniajA�ce do ostroA?noA�ci, bo wszelkich konfliktA?w narodowoA�ciowych byA�o w historii aA? nadto i juA? ich wystarczy a�� lecz o cele i zamiary dotyczA�ce polityki wewnA�trznej. Elity wA�adzy takich krajA?w jak Polska nie prezentujA� obywatelom A?adnych pomysA�A?w, ktA?re zawieraA�yby obietnice a�zwielkoA�cia�? a�� nie A?adnej a�zWielkiej Polskia�?, lecz sukcesA?w i znaczA�cego dorobku w sferze kultury, w nauce, gospodarce, rozwoju technologii itp. Przestraszeni wA�asnego cienia, majA� na ustach jedynie a�zmaA�y realizma�?. Zbudujemy 78,7 km nowych drA?g, stopniowo zmodernizujemy to czy tamto, stworzymy warunki do rozpoczA�cia siedmiu lub dwunastu inwestycji, wszystko to etapami, do roku 2050, wedle rozpiski ze 148 zaA�A�cznika do rzA�dowej strategii w sprawie XYZ. Kto chce maA�o, otrzymuje jeszcze mniej, tyle co nic.

Nie ma przy tym nic do rzeczy obiektywnie kiepska sytuacja wyjA�ciowa. OczywiA�cie Polska rozpoczynaA�a start z pozycji nienajlepszej, dysponujA�c ograniczonymi zasobami aktywA?w zarA?wno materialnych, jak i ludzkich czy kulturowo-symbolicznych. ByliA�my jednak a�� i jesteA�my nadal a�� w sytuacji o niebo lepszej niA? nasi przodkowie, ktA?rzy po ponad stuletniej epoce zaborA?w stworzyli zrA�by nowoczesnego paA�stwa, zbudowali port w Gdyni i Centralny OkrA�g PrzemysA�owy itp. A my dzisiaj nie jesteA�my w stanie wymieniA� rozlatujA�cego siA� taboru paA�stwowych kolei czy sfinansowaA� maA�omiasteczkowych oczyszczalni A�ciekA?w bez A?ebraniny, zwanej aplikowaniem o brukselskie dotacje.

RA?A?nica miA�dzy nami a nimi jest taka, A?e wA?wczas istniaA�a zupeA�nie inna atmosfera zbiorowych wysiA�kA?w. Owszem, czasem naznaczona megalomaniA�, innym razem propagandowymi sztuczkami, jeszcze kiedy indziej skA�adanymi na wyrost obietnicami a�zszklanych domA?wa�?, ale potrafiA�ca zogniskowaA� spoA�ecznA� energiA� i wysiA�ek w konkretnych, wielkich czynach. ByA�a to atmosfera twA?rczego mitu budowy Polski potA�A?nej i lepszej. DziA� natomiast dominuje atmosfera przepraszania za to, A?e w ogA?le A?yjemy.

Obecne realia nie wytrzymujA� porA?wnania nie tylko z II RP, ale nawet a�� przy wszelkich obiekcjach wobec tamtych czasA?w i ich gA�A?wnych aktorA?w a�� z powojennA� odbudowA� kraju przez komunistA?w. Czego byA�my nie powiedzieli o sA�aboA�ciach punktu wyjA�cia w roku 1989, bilans minionych dwA?ch dekad wypada nA�dznie rA?wnieA? w zestawieniu z tym, co dokonaA�o siA� w krajach o wiele sA�abszych lub mniejszych na rA?A?nych etapach ich dziejA?w. Sto lat temu Szwecja byA�a postrzegana jako zapyziaA�y kraj pijakA?w, leni i bezmyA�lnych awanturnikA?w, by po kilku dekadach doA�A�czyA� do A�wiatowej czoA�A?wki. Ten sam dystans przebyA�a Finlandia, jeszcze w poA�owie XX wieku zupeA�nie marginalne paA�stewko drwali i mleczarek, dziA� jeden z najbardziej rozwiniA�tych regionA?w A�wiata i liderA?w w dziedzinie nowoczesnych technologii. A czym byA�a Turcja, gdy Mustafa Kemal Pasza rozpoczynaA� tam proces modernizacji i tworzenia regionalnej potA�gi? Ba, przecieA? wspA?A�czesne polskie dokonania dwA?ch dekad wypadajA� blado nawet na tle operetkowego reA?imu puA�kownika Kaddafiego w Libii, ktA?ry w ciA�gu 20-30 lat odmieniA� nie do poznania afrykaA�ski kraik beduinA?w, przeksztaA�cajA�c go w paA�stwo nowoczesne a�� zwA�aszcza na tle realiA?w kontynentu. A�e Libia miaA�a ropA� naftowA�? A czy Polska nie ma w porA?wnaniu z LibiA� A?adnych atutA?w, jeA�li nie surowcowych, to innych, jak potencjaA� demograficzny, poziom wyksztaA�cenia ludnoA�ci, poA�oA?enie geograficzne itd.?

A przecieA? obywatele i elity A?adnego ze wspomnianych krajA?w nie skA�adali siA� z samych idealnych herosA?w a�� o ich a�zwadach narodowycha�? moA?na by napisaA� litaniA� nie krA?tszA� niA? te, w ktA?rych wylewane sA� A?ale pod adresem PolakA?w, nierzadko jak najbardziej sA�usznie. Wszystkie te projekty a�� i wiele innych, wszak to nieliczne przykA�ady a�� zawdziA�czajA� sukces rA?A?nym metodom i strategiom, ale wspA?lne jest to, A?e bazowaA�y na ideologiach i wizjach silnie nacechowanych poczuciem wA�asnej godnoA�ci i wiarA� w to, A?e a�zmy moA?emy, my potrafimy, my damy radA�a�?. Czy Polacy a�� ktA?rych wielu wad mam aA? nazbyt duA?A� A�wiadomoA�A� a�� sA� jakoA� a�zgenetyczniea�? znaczA�co gorsi? Jak to siA� dzieje, A?e wielu z nas, potrafiA�c w kraju tylko narzekaA� i utwierdzaA� siA� w przekonaniu, A?e a�znic siA� nie da zrobiA�a�?, okazuje siA� na emigracji solidnymi pracownikami, znakomitymi naukowcami, ludA?mi porywajA�cymi siA� na znacznie wiA�cej, niA? odwaA?yliby siA� dokonaA� tutaj? OczywiA�cie wielkie znaczenie majA� zagraniczne realia instytucjonalne, ale takA?e atmosfera, w jakiej zachodzA� dziaA�ania zbiorowe i jednostkowe. Gdy tam dominuje przekaz a�zmoA?emy wielea�?, u nas powszechny jest a�znie uda siA� na pewnoa�?. No i siA� nie udaje.

To przetrA�cenie skrzydeA�, zanim ktoA� w ogA?le sprA?buje siA� poderwaA� do lotu, widaA� w przerA?A?nych sferach. To smA�tny, pA�aczliwy ton liderA?w politycznych. To kompleksy i skierowana ku obcym wzorcom czoA�obitnoA�A� twA?rcA?w kultury czy myA�licieli. To paraliA?ujA�ce narzekania a�zzwykA�ych ludzia�? przy wA?dce. To nawet jA�zyk politycznych, wedle wA�asnych deklaracji, radykaA�A?w a�� dziA� pogrobowcy orA�downikA?w a�zWielkiej Polskia�? potrafiA� jedynie stA�kaA� i kwA�kaA�, A?e przeA�laduje ich Rusek, Niemiec i A�yd, zaA� pogrobowcy tych, ktA?rzy A�piewali a�zDziA� niczym, jutro wszystkim mya�?, pojA�kujA� z cicha i wstydliwie, A?e sA� dyskryminowani, A?e zasA�uA?yli na rA?wne prawa i A?e proszA� o litoA�A�, gdyA? uginajA� siA� pod ciA�A?arem wyzysku. DziA� niczym, jutro niczym wy.?.?.

Przypominamy trzy archiwalne teksty spod znaku a�zpolskiej woli mocya�? a�� takie, ktA?re odrzucajA� pA�aczliwe biadolenie i wzywajA� do wielkich czynA?w w wymiarze zbiorowym i jednostkowym. Celowo wybraliA�my takie, ktA?rych nie da siA� obA�oA?yA� wspomnianymi na wstA�pie klA�twami oskarA?eA� o nacjonalizm. WielkoA�A� Polski i wielkoA�A� PolakA?w byA�y postulatami myA�licieli nie tylko odlegA�ych od nacjonalizmu o lata A�wietlne, ale i znanych jako zaciekli krytycy polskich A�rodowisk nacjonalistycznych, a nawet sztampowo pojmowanej a�ztradycji narodoweja�?.

Pierwszy z prezentowanych tekstA?w to swoista deklaracja ideowa autorstwa Adama SkwarczyA�skiego (1886-1934), poczA�tkowo dziaA�acza Polskiej Partii Socjalistycznej, pA?A?niej Legionisty, w niepodlegA�ej Polsce zwiA�zanego ze A�rodowiskami lewicujA�cej inteligencji, a nastA�pnie jednego z czoA�owych ideologA?w obozu sanacji (obszernie prezentowaA�em postaA� SkwarczyA�skiego w a�zObywatelua�? nr 47). Napisany w roku 1924, w dziesiA�ciolecie powstania LegionA?w, jest chyba najbardziej dobitnym manifestem tego, co okreA�la siA� jako polskA� a�zfilozofiA� czynua�?. Wskazuje, jak wielkA� rolA� w dziejach mogA� odegraA� wola, determinacja i zapaA� a�� i choA� bez wA�tpienia jest to nieco zmitologizowany obraz zjawiska, znakomicie oddaje on atmosferA�, w ktA?rej takie mity powstajA�, stajA�c siA� nastA�pnie jej waA?nym, wzmacniajA�cym elementem.

Kolejny z prezentowanych tekstA?w to fragmenty sA�ynnej a�zLegendy MA�odej Polskia�? (ukoA�czonej w roku 1909) autorstwa StanisA�awa Brzozowskiego (1878-1911). Autor, caA�e A?ycie zwiA�zany z lewicA�, przeszedA� drogA� od stosunkowo ortodoksyjnego marksizmu do wA�asnej a�zfiloA�zofii pracya�?. ZsyntetyzowaA� w niej a�� mA?wiA�c w uproszczeniu a�� przekonanie, A?e praca ludzka jest wartoA�ciA� najwyA?szA�, stwarzajA�c A�wiat kulturowy i wyzwalajA�c ze A�wiata przyrody, z wpA�ywami syndykalizmu (klasa robotnicza jako gA�A?wny czynnik sprawczy procesA?w dziejowych, w dodatku nieskaA?ony burA?uazyjnA� a�zzniewieA�ciaA�oA�ciA�a�?) i akcentowaniem interesA?w wspA?lnoty narodowej. ZaowocowaA�o to dogA�A�bnA�, bezpardonowA� krytykA� zastanej kultury polskiej (a�zPolska zdziecinniaA�aa�?), ale zarazem wezwaniem do wytA�A?onych, pozbawionych zapatrzenia w obce wzorce wysiA�kA?w na rzecz stworzenia jej nowej, wyA?szej, znakomitej formy. Brzozowski mocno jak chyba nikt inny wzywaA� PolakA?w do czynu, do pracy, do przezwyciA�A?enia uwarunkowanej historycznie gnuA�noA�ci i apatii.

Ostatni z przypominanych tekstA?w wyszedA� spod piA?ra wybitnego naukowca, znakomitego dziaA�acza spoA�ecznego, nazywanego a�zpapieA?em polskiego marksizmua�? a�� Ludwika Krzywickiego (1859-1941). Pisany w okolicach rewolucji 1905, w ramach cyklu skierowanego do mA�odzieA?y o poglA�dach prospoA�ecznych, rA?A?ni siA� od dwA?ch przypomnianych tu tekstA?w tym, A?e odwoA�uje siA� nie do zbiorowoA�ci i jej wspA?lnych poczynaA�, lecz do jednostek. Na tej wA�aA�nie pA�aszczyA?nie akcentuje Krzywicki a�zmoca�? czA�owieczA�, potrzebA� jej ksztaA�towania, nieulegania biernoA�ci i minimalizmowi. Tekst A?w, stanowiA�cy czA�A�A� cyklu, razem z innymi skA�adaA� siA� na swoisty elementarz moralny przyszA�ych bojownikA?w spraw wielkich i szlachetnych, wzywaA� mA�odzieA? do pracy nad sobA�, przekonywaA�, A?e naleA?y A�miaA�o zmierzaA� ku wielkim celom, wbrew rozmaitym rodzajom malkontenctwa i a�zrealizmua�?.

Wszystkie prezentowane materiaA�y a�� wybrane ze znacznie wiA�kszych zasobA?w tego rodzaju a�� majA� mimo rA?A?nic cechujA�cych autorA?w, a nawet sam moment i intencje powstania, ten wspA?lny element, A?e akcentujA� czynnik wolnej woli oraz wartoA�A� jej swoistej koncentracji. Pisane w czasach trudniejszych niA? dzisiejsze, w czasach, gdy moA?na byA�o wskazaA� wiele czynnikA?w usprawiedliwiajA�cych przekonanie, iA? a�ztak byA� musia�? czy a�znic zrobiA� siA� nie daa�?, nie poddawaA�y siA� takim nastrojom. WrA�cz przeciwnie a�� dobitnie podkreA�laA�y, A?e to czA�owiek stwarza swA?j A�wiat oraz A�wiat spoA�eczny, A?e mimo rA?A?nych ograniczeA� bardzo wiele zaleA?y od nas samych, od tego, w jakim stopniu bA�dziemy potrafili A�wiadomie oddziaA�ywaA� na realia jako jednostki i czA�onkowie wspA?lnot.

DziA� niczym, jutro wszystkim my?

Remigiusz Okraska

(ur. 1976) – w roku 2000 współzałożyciel, a następnie redaktor naczelny „Obywatela”/„Nowego Obywatela”. Twórca koncepcji i redaktor portalu www.lewicowo.pl, funkcjonującego od roku 2009. W latach 2001-2005 redaktor naczelny ekologicznego miesięcznika „Dzikie Życie”, do dzisiaj jego stały współpracownik. Socjolog, społecznik. Od roku 1997 publicysta, autor kilkuset tekstów prasowych. Redaktor i pomysłodawca około 20 książek, w tym polskich przekładów prac Aldo Leopolda, Davida C. Kortena i Dave’a Foremana, a także wyborów tekstów zapomnianych lub mało znanych polskich myślicieli społeczno-politycznych, m.in. Edwarda Abramowskiego, Romualda Mielczarskiego, Jana Wolskiego, Jana Gwalberta Pawlikowskiego. Od 17. roku życia związany z działalnością społeczną. W wolnych chwilach pije wino (i pisze o nim na blogu http://literkibutelkikilometry.blogspot.com/), zbiera zioła i włóczy się po węgierskiej, czeskiej i słowackiej prowincji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>