StaA� nasa�� albo leA?ymy

a�zNa gA�oA�ne ostatnio w publicystyce politycznej pytanie, czy PolskA� staA� na paA�stwo opiekuA�cze, odpowiadam a�� Polski nie staA� na rezygnacjA� z paA�stwa opiekuA�czegoa�? a�� takie sA�owa wypowiedziaA� zmarA�y przed rokiem prof. Tadeusz Kowalik. SA�owa te staA�y siA� mottem dla cyklu spotkaA� wokA?A� ksiA�A?ki a�zSocjaldemokratyczna Polityka SpoA�ecznaa�?, ktA?rA� zadedykowano Profesorowi, bA�dA�cemu inspiracjA� dla wielu dzisiejszych zwolennikA?w budowania systemu dobrobytu przy znaczA�cym udziale paA�stwa opiekuA�czego.

Wspomniana publikacja za punkt wyjA�cia bierze wartoA�ci i cele, ale nie sposA?b pominA�A� a�� zwA�aszcza w nieprzychylnym medialnym otoczeniu a�� ekonomicznego uzasadnienia dla wysiA�kA?w na rzecz rozwijania nad WisA�A� paA�stwa socjalnego, a zwA�aszcza jego najbardziej dojrzaA�ego, socjaldemokratycznego wariantu.

PaA�stwo socjalne bywa wciA�A? rozpatrywane, nie tylko przez jego organicznych przeciwnikA?w, jako odziedziczony po minionym systemie balast, na ktA?ry nie moA?emy sobie pozwoliA�. SzczegA?lnie w czasie kryzysu. Czy nie czas zmieniA� to myA�lenie? ByA� moA?e jest wA�aA�nie odwrotnie a�� nie tylko moA?emy i powinniA�my rozwijaA� politykA� spoA�ecznA�, takA?e w dobie recesji, ale niewykluczone, A?e stanowi ona jeden z motorA?w przezwyciA�A?enia kryzysu i wejA�cia na drogA� rozwoju.

Nie jest przypadkiem, A?e w Europie z kryzysem radzA� sobie wzglA�dnie dobrze kraje skandynawskie, gdzie poziom opiekuA�czoA�ci jest wysoki, a nie paA�stwa A�rA?dziemnomorskie, w ktA?rych poziom dobrobytu okreA�la siA� jako jedynie elementarny (rudimentary welfare state). Casus nordycki jest wartym przemyA�lenia tropem, za ktA?rym podA�A?anie rekomendowaA� Polsce niedawno noblista Joseph Stiglitz. Jednak powoA�anie siA� na A?w przykA�ad moA?e byA� o tyle nieprzekonujA�ce, A?e tamtejsze instytucje dobrobytu byA�y od lat tworzone na nieco innym fundamencie kulturowym i politycznym, a obecnie funkcjonujA� w kraju o innym poziomie rozwoju i ramach makroekonomicznych niA? nasze. Dlatego warto pamiA�taA� o skandynawskiej inspiracji, ale przywoA�ywaA� jA� w szerszym kontekA�cie, ze wskazaniem na bardziej uniwersalne racje przemawiajA�ce za podA�A?aniem nordyckim szlakiem rozwoju.

OtA?A? w najbardziej bezpoA�rednim wymiarze paA�stwo interweniujA�ce w stosunki gospodarczo-spoA�eczne moA?e przyczyniaA� siA� do wzrostu popytu (lub zahamowania jego spadku), a ten bA�dzie nakrA�caA� gospodarkA�. Owo wzmacnianie popytu moA?e siA� odbywaA� poprzez tworzenie miejsc pracy lub publiczne stymulowanie ich powstawania poza sektorem publicznym, ale takA?e bezpoA�rednio przez transfery socjalne, ktA?re sprawiA�, A?e osoby znajdujA�ce siA� tymczasowo poza rynkiem pracy nie znajdA� siA� takA?e poza rynkiem konsumpcji podstawowych dA?br i usA�ug. Nie przypadkiem Brazylia weszA�a w fazA� dA�ugotrwaA�ego rozwoju wA�aA�nie dziA�ki wydobyciu z nA�dzy 20 milionA?w ludzi za pomocA� paA�stwowych A�wiadczeA� rA?A?nego rodzaju. PrzykA�ad Brazylii, ktA?ra co prawda przeA?ywa tymczasowe trudnoA�ci, ale a�� patrzA�c w dA�ugim horyzoncie czasowym a�� wykazuje tendencje rozwojowe, dowodzi, A?e nie tylko w wysoko rozwiniA�tej Skandynawii, ale takA?e w krajach uboA?szych moA?liwy jest rozwA?j polityki spoA�ecznej, a nie jej zwijanie.

W Polsce gA�A?wnym hamulcem wychodzenia z recesji a�� co przyznaje takA?e Narodowy Bank Polski a�� jest wA�aA�nie bariera popytowa. Za niA� stojA� ubA?stwo i bezrobocie, jak rA?wnieA? niskie zarobki i niepewnoA�A� ich utrzymania na coraz bardziej niestabilnym rynku pracy. WysiA�ki paA�stwa powinny zmierzaA� w kierunku przeA�amania owej bariery, a A�rodkiem ku temu jest wA�aA�nie polityka spoA�eczna.

JeA�li nawet przyjmiemy tezA�, A?e od pewnego puA�apu podnoszenie A�wiadczeA� moA?e ograniczyA� motywacjA� do pracy, w Polsce jesteA�my dalecy od tego typu sytuacji. Mamy wciA�A? bardzo niskie i selektywne A�wiadczenia z tytuA�u wystA�pienia poszczegA?lnych ryzyk socjalnych. Co wiA�cej, ubA?stwo jest takA?e powszechne wA�rA?d osA?b pracujA�cych, wobec czego A�wiadczenia pieniA�A?ne, czy to rodzinne, czy z pomocy spoA�ecznej, sA� czA�sto niezbA�dne, aby podreperowaA� budA?ety gospodarstw osA?b pracujA�cych. W wielu przypadkach mogA� stanowiA� niezbA�dne uzupeA�nienie dochodu z pracy, a nie jego a�zdemotywujA�cA�a�? alternatywA�.

Bardzo trudno jednak podnosiA� A�wiadczenia czy pA�ace w atmosferze a�zciA�ciobsesjia�?, by nawiA�zaA� do okreA�lenia, ktA?rym posA�ugiwaA� siA� wspomniany Tadeusz Kowalik. Ten syndrom widoczny jest w myA�leniu wA�adzy w Polsce, ale takA?e w innych krajach Europy. Bez zmiany paradygmatu w kierunku inwestycji publicznych i odejA�cia od fetyszyzowania takich pojA�A� jak dA�ug i deficyt nie sposA?b rozwijaA� politykA� spoA�ecznA�, a tym samym mierzyA� siA� z kryzysem. MoA?na wiA�c powiedzieA�, A?e polityka spoA�eczna sama warunkuje stosunki gospodarcze, z drugiej zaA� strony jest zaleA?na od polityki ekonomicznej.

Polityka spoA�eczna widziana jako narzA�dzie walki z kryzysem to najbardziej bezpoA�redni, ale nie jedyny argument, jaki moA?e staA� za jej rozwojem. Prowzrostowy, a nawet prorozwojowy potencjaA� paA�stwa dobrobytu to coA� wiA�cej niA? doraA?ne wzmacnianie popytu. Przypomnijmy, A?e paA�stwa dobrobytu to nie tylko transfery socjalne, ale takA?e usA�ugi publiczne a�� od edukacji, przez sA�uA?bA� zdrowia, po opiekA�. A�w system instytucji widziany w caA�oA�ci i wewnA�trznej zA�oA?onoA�ci dopiero pozwala dostrzec gA�A�bsze i dA�ugofalowe korzyA�ci ekonomiczne pA�ynA�ce z rozbudowy sfery publicznego dobrobytu. PrzystA�pnie i ze swadA� na konkretnych przykA�adach ilustruje to w jednym z niedawnych artykuA�A?w RafaA� WoA�. PokaA?my pokrA?tce cztery zasadnicze grupy argumentA?w.

Po pierwsze a�� paA�stwo dobrobytu umoA?liwia bardziej racjonalny rozkA�ad A�rodkA?w w cyklu A?ycia jednostki, pomiA�dzy rA?A?nymi jego fazami. DziA�ki szczelnemu powszechnemu zabezpieczeniu spoA�ecznemu gromadzone sA� publicznie A�rodki, tak by osoby, ktA?re dotknie jakieA� z socjalnych ryzyk a�� np. staroA�A�, choroba czy niepeA�nosprawnoA�A� a�� nadal mogA�y partycypowaA� w rynku dA?br i usA�ug i zaspokajaA� swoje potrzeby bytowe, co nota bene powinno byA� jednym z celA?w nadrzA�dnych ekonomii politycznej. Zrozumienie dla tych zasad siA�ga juA? drugiej poA�owy XIX wieku, natomiast dopiero wraz z rozwojem paA�stwa opiekuA�czego w okresie powojennym coraz silniej w systemach zabezpieczenia (w tym w najwiA�kszym jego segmencie a�� emerytalnym) wyraA?ne byA�y wymiary solidarnoA�ciowy i redystrybucyjny. Chodzi wiA�c nie tylko o rozkA�ad A�rodkA?w miA�dzy rA?A?nymi fazami A?ycia jednostki, ale o przepA�yw miA�dzy rA?A?nymi grupami ludzi: od tych, ktA?rzy nie doA�wiadczajA� danego ryzyka, ku tym, ktA?rym siA� ono w danym czasie przytrafia, jak rA?wnieA? od zamoA?niejszych do uboA?szych. Niestety w ostatnim czasie w Polsce system emerytalny coraz bardziej traci swoje solidarystyczne oblicze, a czA�A�A� osA?b wypada poza rynek usA�ug i dA?br potrzebnych do godnego A?ycia.

Po drugie a�� zabezpieczenie przed biedA�, wykluczeniem czy brakiem moA?liwoA�ci zaspokojenia podstawowych potrzeb to nie tylko podtrzymanie rynku, ale takA?e ograniczenie kosztA?w, ktA?re koniec koA�cA?w i tak publicznie trzeba bA�dzie ponieA�A�. Wykluczenie spoA�eczne ogranicza potencjaA� konsumencki, ale takA?e moA?liwoA�ci jednostki w zakresie wytwarzania dA?br materialnych i kulturalnych oraz peA�nienia rA?l spoA�ecznych. W dA�uA?szej perspektywie osoby gA�A�boko i dA�ugotrwale wykluczone stajA� siA� coraz mniej zdolne do wykonywania rA?A?nych czynnoA�ci spoA�ecznie uA?ytecznych i ekonomicznie produktywnych. A czA�sto wrA�cz wymagajA� dodatkowych nakA�adA?w zdrowotnych i socjalnych z uwagi na skutki swego wykluczenia. PaA�stwo opiekuA�cze chroniA�c przed wykluczeniem, chroni siA� przed kosztami, jakie musiaA�oby z czasem ponieA�A�.

NaleA?y jednak zachowaA� ostroA?noA�A� w posA�ugiwaniu siA� argumentem ekonomicznym w uzasadnianiu wsparcia dla osA?b wykluczonych. Nie zawsze moA?emy znaleA?A� dla niego proste ekonomiczne wytA�umaczenie, natomiast i bez niego publiczna pomoc osobom w trudnej sytuacji A?yciowej jest wskazana.

Po trzecie a�� obok dziaA�aA� o charakterze bytowym, waA?nym filarem paA�stwa opiekuA�czego (zwA�aszcza socjaldemokratycznego) sA� rozmaite usA�ugi opiekuA�cze, socjalne i edukacyjne. Ich znaczenie, choA� czA�sto ekonomicznie niedoszacowane, wydaje siA� najbardziej istotne z ekonomicznego punktu widzenia. Na przykA�ad w przypadku ludzi opiekujA�cych siA� osobami niesamodzielnymi moA?emy dziA�ki pomocy instytucjonalnej odblokowaA� ich potencjaA� zawodowy i spoA�eczny, ktA?rego bez tego zewnA�trznego wsparcia nie mogA� wykorzystaA�. JeA�li chcemy ich aktywizowaA� zawodowo, musimy rozbudowaA� A?A�obki i przedszkola, instytucje opieki dA�ugoterminowej (w tym takA?e dziennej) oraz usA�ugi A�rodowiskowe. WA?wczas praca przynajmniej w niepeA�nym wymiarze moA?e staA� siA� dla nich moA?liwa (choA� nie w kaA?dym przypadku), a to pozwala uniknA�A� caA�kowitego, dA�ugotrwaA�ego wypadniA�cia poza rynek pracy, na ktA?ry pA?A?niej trudno wrA?ciA�. Poza tym uwspA?lnotowienie powinnoA�ci opiekuA�czych to rA?wnieA? sposA?b na odciA�A?enie opiekunA?w domowych, ktA?rzy dziA�ki temu bA�dA� mogli A�wiadczyA� wsparcie dA�uA?ej, a takA?e mniejszym kosztem zdrowotnym i psychicznym.

Po czwarte a�� wspomniane usA�ugi, a jeszcze bardziej te zwiA�zane z edukacjA�, zdrowiem i podnoszeniem kwalifikacji zawodowych, to sposA?b na podniesienie i podtrzymywanie potencjaA�u ludzkiego, co stanowi cenny zasA?b w spoA�eczeA�stwie kognitywnym, wymagajA�cym elastycznoA�ci i innowacyjnoA�ci. Sam poziom bezpieczeA�stwa socjalnego zresztA� teA? temu sA�uA?y. Innowacje wiA�A?A� siA� z ludzkA� kreatywnoA�ciA�, gotowoA�ciA� do zachowaA� niestandardowych i prA?bowania rzeczy nowych, a do tego przydatne jest zabezpieczenie na wypadek, gdyby podczas eksperymentowania noga siA� powinA�A�a. Rzecz w tym, A?e gdy ludziom nie zapewni siA� siatki bezpieczeA�stwa, niekoniecznie bA�dA� skA�onni ryzykowaA�, w obawie przed upadkiem. A nawet jeA�li sprA?bujA�, a siA� nie powiedzie, mogA� kolejnej szansy nie mieA�, gdy siatka bezpieczeA�stwa jest sA�aba lub dziurawa. W tym sensie bezpieczeA�stwo sprzyja innowacyjnoA�ci i kreatywnoA�ci, a nie jA� hamuje. E. Byrd w swych publikacjach o charakterze porA?wnawczym znajduje dla owych zaleA?noA�ci takA?e empiryczne potwierdzenie.

Ponadto wspA?A�czesna innowacyjnoA�A� a�� mimo indywidualizacji A?ycia spoA�ecznego a�� wymaga jednak wspA?A�pracy, zaufania i miA�kkich kompetencji. Instytucje publiczne integrujA�ce ludzi o rA?A?nych cechach spoA�ecznych wyksztaA�cajA� juA? na etapie przedszkolnym te umiejA�tnoA�ci, walnie przyczyniajA�c siA� do budowania spoA�eczeA�stwa wiedzy. Nie przypadkiem to wA�aA�nie skandynawskie paA�stwa dobrobytu wiodA� prym w rankingach innowacyjnoA�ci gospodarczej.

PowyA?szy zbiA?r argumentA?w ukazuje, jak wiele czynnikA?w rozwoju moA?e zostaA� zaprzepaszczonych, jeA�li sfera usA�ug publicznych i A�wiadczeA� socjalnych bA�dzie podlegaA�a nieubA�aganej logice ciA�A� i oszczA�dnoA�ci. PaA�stwo opiekuA�cze zdaje siA� broniA� ekonomicznie nie tylko z punktu widzenia pobudzania wzrostu, ale takA?e dostarcza czynnikA?w rozwoju spoA�eczno-gospodarczego. Obranie jednak A�cieA?ki ku budowie paA�stwa opiekuA�czego/socjalnego/dobrobytu nie usuwa dylematA?w wzglA�dem tego, ktA?ry z jego wariantA?w byA�by najkorzystniejszy i ktA?ry ma najwiA�ksze szanse zostaA� zrealizowanym w istniejA�cych warunkach. Nie zwalnia teA? z ciA�gA�ego wysiA�ku krytycznego i przyglA�dania siA� powoA�anym instytucjom oraz a�� w razie koniecznoA�ci a�� modyfikowania ich.

Dobrze byA�oby, gdybyA�my nie musieli juA? dyskutowaA�, czy w ogA?le potrzebne jest nam paA�stwo opiekuA�cze, ktA?rego racje bytu wydajA� siA� bezsprzeczne, ale o tym, jak uczyniA� je najsprawniejszym i najbardziej wydolnym w realizacji przypisanych mu celA?w.

Rafał Bakalarczyk

(ur. 1986) – absolwent polityki społecznej na Uniwersytecie Warszawskim i socjologii politycznej w Högskolan Dalarna (Szwecja); od 2010 r. doktorant na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW. Interesuje się szeroko rozumianą polityką społeczną, zwłaszcza problemami opieki, edukacją, skandynawskim modelem dobrobytu oraz mechanizmami dialogu społecznego. Publikował m.in. w „Głosie Nauczycielskim”, „Dziś” i „Przeglądzie”. Współautor książki „Jaka Polska 2030?”, wydanej przez Ośrodek Myśli Społecznej im. Ferdynanda Lassalle’a, z którym stale współpracuje. Zwolennik współdziałania i wymiany doświadczeń między różnymi środowiskami prospołecznymi. Bliski jest mu duch książek Żeromskiego, zwłaszcza postać Szymona Gajowca z „Przedwiośnia”. Stały współpracownik „Nowego Obywatela”.

2 odpowiedzi na „StaA� nasa�� albo leA?ymy

  1. Mrsz pisze:

    Wszystkie przedstawione zalety Państwa opiekuńczego rozumiem i chciałbym mieszkać w takim państwie.
    Nie rozumiem tylko –
    1) jak sfinansować w Polsce takie państwo opiekuńcze – czyli skąd brać pieniądze. Zakładam, że trzeba po prostu zabrać tym co mają (a nie są „nasi”) i dać :naszym
    2) jak zapewnić że środki publiczne kreujące popyt – nie zostaną utopione w błocie przez niekompetentny i o niskim morale aparat urzędniczy?
    Też czytałem ostatnia książkę Paula Krugmana i w sumie rozumiem jego argumentację – ale On proponuje takie tematy z punktu widzenia Stanów Zjednoczonych – czyli jednak trochę poważniejszy twór państwowy niż my.

  2. zen78 pisze:

    Osobiście od państwa opiekuńczego wolałbym, państwo które nie podcina skrzydeł obywatelom. Jak patrzę na mój odcinek od wypłaty i uświadamiam sobie jak bardzo jestem okradany…… :-(

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>