Nie lękajmy się!

Zima 2013 |

W niedawno wydanej książce „III RP. Kulisy systemu” prof. Andrzej Zybertowicz, zapytany o przyczyny bierności Polaków i akceptowanie przez nas wielu patologicznych zjawisk, odparł: Może zawdzięczamy to Leszkowi Balcerowiczowi, który stosując terapię szokową, spowodował, że wizja bezrobocia skłoniła wiele osób do powrotu do prywatności. Ludzie zrozumieli, że muszą zabezpieczyć byt sobie i swojej rodzinie, bo zagrożenia są tak poważne. Jeśli proces przebudowy łączy się z zagrożeniem podstaw bytu dla wielkich grup ludzi, to oni w niejako naturalny sposób w krótkim czasie zrezygnują z troski o sprawy publiczne.

Takie słowa wypowiedziane przez naukowca kojarzonego z prawicą muszą cieszyć, gdyż potwierdzają to, co od wielu lat głosimy w naszym piśmie. Że warunki materialne i poziom życia społeczeństwa mają decydujący wpływ na zjawiska w sferze publicznej. Im bardziej Polska będzie liberalna, czyli biedna, pełna nierówności i niestabilności, tym bardziej będzie ona byle jaka.

Oczywiście przyczyn pogodzenia się z niedoskonałą rzeczywistością jest więcej. Jednak diagnoza prof. Zybertowicza przedstawia ważną część prawdy o Polsce ostatnich lat. Niespłacony kredyt, niesamodzielne dzieci, niestabilna posada, zarobki starczające ledwo do pierwszego… Niewidzialny bat wciąż wisi nad głowami. Gdy Polacy powstali przeciwko poprzedniemu systemowi, towarzyszyło im buńczuczne i zarazem realistyczne powiedzonko: „wszystkich nas nie zamkną”. Dzisiaj natomiast, jak śpiewał zespół Dezerter, „boimy się nie bać, kiedy trzeba”.

W bieżącym numerze przygotowaliśmy zestaw tekstów o różnych kwestiach, jednak część z nich dotyczy antytezy strachu – odwagi. To artykuły o ludziach, którzy wyprostowali kark i stawili czoła przeciwnościom. Nie zawsze wygrywali – to byłoby zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe. Jednak zazwyczaj zwyciężyli przynajmniej z własnym lękiem, z niewypowiedzianym wprost, lecz wiszącym w powietrzu przekonaniem, że „nic nie można z tym zrobić”.

O takich ludziach opowiada m.in. otwierający numer obszerny wywiad o teologii wyzwolenia. A raczej o tym, jak inspiracje czerpane z chrześcijaństwa pozwoliły tysiącom osób uwierzyć, że świat można uczynić choć trochę lepszym. Uwierzyli w to ludzie zazwyczaj znacznie ubożsi od nas, ludzie, których niepewność dotyczyła tego, czy do końca tygodnia będą mieli co jeść. Ich głosem i wsparciem stali się natomiast tacy, którym wmawiano, że w imię tradycji, porządku czy hierarchii powinni się pogodzić ze złem, że „tak przecież musi być”. Opluwano ich, oczerniano, przypisywano zbrodnicze zamiary i złe fascynacje. Ale przynajmniej częściowo udało się.

Jednak nie tylko im i nie tylko „tam”, daleko stąd. Opisujemy również Polaków. Takich, którzy rzucili wyzwanie lokalnym klikom i sitwom, próbując je obalić w referendach lokalnych. Albo takich, którzy nie zgadzali się na sprzedaż przedsiębiorstw zapewniających podstawowe usługi publiczne – dostawy wody, ciepła itp. Opisujemy również odważnych Amerykanów, którzy kreślą alternatywne wizje – kapitalizmowi w jego kolebce przeciwstawiają aktywność związków zawodowych, spółdzielni pracowniczych czy prospołeczną politykę władz lokalnych. Do numeru dołączamy natomiast broszurę z „klasycznym” tekstem sprzed ponad stu lat, pisanym w gorących latach rewolucji 1905 roku, kiedy Polacy powstali przeciwko jednocześnie carskiemu zamordyzmowi oraz swojskiemu i obcemu wyzyskowi. Wszyscy oni – ci z daleka i ci stąd sprzed dekad – mówili i krzyczeli: „nie lękajmy się”.

Nie jest i nie będzie łatwo. Jednak im bardziej kultywujemy obawy i poczucie bezsilności, tym bardziej one narastają, jeszcze mocniej paraliżując myśli i krępując ręce. Niech boją się oni. Ci, którzy nas lekceważą, wyzyskują, manipulują nami, narzucają rozwiązania korzystne tylko dla garstki łotrów. Podarujmy im to, co oni mieli dla nas jako jedyny prezent – strach. Nie lękajmy się.

Remigiusz Okraska

PS Losy „Nowego Obywatela” są niepewne. Jak każde czasopismo, które nie kłania się obozowi władzy i pieniądza, nie możemy liczyć na wsparcie możnych i stabilność. To nie do nas trafiają wielotysięczne dotacje na „rozbudzanie aktywności obywatelskiej”. Naszym jedynym oparciem jesteście Wy – Czytelnicy. Możecie pomóc bardzo łatwo – wykupić prenumeratę. Wierzymy, że nas nie zawiedziecie. Szczegóły na stronie 27 niniejszego numeru oraz na nowyobywatel.pl/akcja-prenumerata.

Remigiusz Okraska

(ur. 1976) – w roku 2000 współzałożyciel, a następnie redaktor naczelny „Obywatela”/„Nowego Obywatela”. Twórca koncepcji i redaktor portalu www.lewicowo.pl, funkcjonującego od roku 2009. W latach 2001-2005 redaktor naczelny ekologicznego miesięcznika „Dzikie Życie”, do dzisiaj jego stały współpracownik. Socjolog, społecznik. Od roku 1997 publicysta, autor kilkuset tekstów prasowych. Redaktor i pomysłodawca około 20 książek, w tym polskich przekładów prac Aldo Leopolda, Davida C. Kortena i Dave’a Foremana, a także wyborów tekstów zapomnianych lub mało znanych polskich myślicieli społeczno-politycznych, m.in. Edwarda Abramowskiego, Romualda Mielczarskiego, Jana Wolskiego, Jana Gwalberta Pawlikowskiego. Od 17. roku życia związany z działalnością społeczną. W wolnych chwilach pije wino (i pisze o nim na blogu http://literkibutelkikilometry.blogspot.com/), zbiera zioła i włóczy się po węgierskiej, czeskiej i słowackiej prowincji.

Jedna odpowiedź na „Nie lękajmy się!

  1. Antoni Okuniewicz pisze:

    Diagnoza została postawiona tylko co dalej. Do elity intelektualnej należy wyzwanie i zabranie głosu w imieniu społeczeństwa. Nie można być dalej biernym. Pokazała Ukraina jak zwyciężać mamy. Jak powiada poeta jest w ojczyżnie rachunek krzywd. Czas go wystawić władzy i systemowi, który niszczy kraj. Żyjemy w matrixie. Następuje rozwarstwienie społeczne, pauperyzacja, bieda rodzi biedę. Wleczemy się w ogonie Europy. Zacząć trzeba od zmiany konstytucji i ordynacji wyborczej ( okręgi jednomandatowe). Ograniczenie kadencyjności posłów do dwóch kadencji. Mnie polityki w życiu społecznym a więcej gospodarki. Polityka liberalna niczego nie załatwiła a wolny rynek pogłębił chaos.Brak gospodarza. Bez gazdy głupi kazdy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>