Druga transformacja

Lato 2015 |

a�zJak mA�drze wykorzystaA� kolejnA� dekadA�?a�?A�a�� odpowiedzi na takie pytanie od pewnego czasu poszukujA� eksperci iA�komentatorzy. JuA? nie tylko urzA�dnicy administracji rzA�dowej, ale rA?wnieA? instytucje prywatne starajA� siA� pokazaA� swA?j wkA�ad wA�projektowanie a�zdrugiej transformacjia�?. Efekty tych wysiA�kA?w sA� podobneA�a�� rekomendowane jest trzymanie kciukA?w za podniesienie efektywnoA�ci sektorA?w a�zodstajA�cycha�? od unijnej A�redniej, co ma pozwoliA� uniknA�A� a�zpuA�apki A�redniego dochodua�? (zwalniajA�cego tempa wzrostu) iA�wkroczyA� na upragniony poziom a�zgospodarki opartej na wiedzya�?. Wspomniane pytanie stawiane jest wA�oderwaniu od szerszego kontekstu spoA�ecznego iA�znacznie waA?niejszych pytaA� przewodnich: jakie sA� ponadczasowe reguA�y rozwoju spoA�eczno-gospodarczego iA�jakie zasady panujA� dzisiaj wA�globalnych relacjach gospodarczych. Zastanawiamy siA� nad przyprawami, nie wiedzA�c nawet, co siA� gotuje iA�wA�jakim naczyniu, aA�wrA�cz tego, czy zasiA�dziemy przy stole, czy teA? bA�dziemy przystawkA�.

Jak wyglA�da A�wiat wA�2015 roku? Przede wszystkim wA�dalszym ciA�gu utrzymujA� siA� znaczne rA?A?nice wA�poziomach rozwoju miA�dzy krajami rozwiniA�tymi aA�zapA?A?nionymi, zA�grupA� gospodarek a�zwschodzA�cycha�? gdzieA� pomiA�dzy. ChoA� ustalony globalny podziaA� pracy podlega fluktuacjom, to porA?wnujA�c chwilA� obecnA� ze stanem rzeczy sprzed pA?A�wiecza, widzimy, A?e podobieA�stwa dominujA� nad zmianami. WA�ogromnej wiA�kszoA�ci kraje A?wczeA�nie najbardziej zaawansowane sA� takimi nadal, zaA� paA�stwa biedne zA�zapaA�em wspinajA� siA� jak po drabince obrotowej, aby przy wielkim wysiA�ku znaleA?A� siA� dokA�adnie wA�tym samym miejscu, co wczeA�niej.

DziaA�ajA�c racjonalnie wA�swoim interesie, kraje bogatsze stosujA� wybiA?rczy protekcjonizm, bardzo wyrafinowany, zwiA�zany m.in. zA�kontrolA� nad prawami wA�asnoA�ci intelektualnej iA�zarzA�dzaniem A�aA�cuchami wartoA�ci poszczegA?lnych produktA?w, tak, by najbardziej dochodowe czA�A�ci procesu tworzenia produktu byA�y pod kontrolA� a�zcentruma�?. Tymczasem, zgodnie zA�ksiA�A?kowymi reguA�ami zA�zachodnich podrA�cznikA?w, kraje biedniejsze stosujA� siA� do teorii korzyA�ci komparatywnych Davida Ricardo. Zgodnie zA�niA� kraje powinny inwestowaA� wA�te branA?e, wA�ktA?rych juA? osiA�gajA� wzglA�dne korzyA�ci, nie zawracajA�c sobie gA�owy zmianami strukturalnymi. Innymi sA�owy, kraje rozwiniA�te powinny wykorzystywaA� przewagi komparatywne produkujA�c sprzA�t precyzyjny iA�mikroczipy, zaA� kraje takie jak Polska powinny wykorzystywaA� swoje przewagiA�a�� sprzedajA�c ziemniaki.

Globalne przesuniA�cia

Hegemonia A�wiata Zachodu, wA�tym rA?wnieA? zachodniego kapitaA�u, zmierza ku koA�cowi. WA�ubiegA�ym roku, przy wielkim zaskoczeniu A�wiata finansA?w, okazaA�o siA�, A?e na liA�cie dziesiA�ciu najwiA�kszych korporacji A�wiata poA�owa, wA�tym trzy najwiA�ksze, pochodzi zA�Chin (sA� to banki ICBC, CCB, ABC iA�BoC oraz spA?A�ka naftowa Petro China). Co wiA�cej, wspA?A�praca miA�dzy krajami niebA�dA�cymi dotychczas czA�A�ciA� euroatlantyckiego centrum nabiera ram instytucjonalnych oA�rosnA�cym globalnym znaczeniuA�a�� choA�by wA�postaci Banku Rozwojowego BRICS, ktA?ry powstaA� wA�ubiegA�ym roku jako fundusz wspierania rozwoju krajA?w mniej zamoA?nych. Wiele mA?wi siA� rA?wnieA? oA�powstaniu azjatyckiego banku inwestycyjnego AIIB, zA�przewodniA� rolA� Chin, do ktA?rego akces zgA�osiA�o wiele paA�stw europejskich, m.in. Wielka Brytania iA�Polska. Aswiatowa mapa wpA�ywA?w podlega znaczA�cym modyfikacjom. Czy to oznacza, A?eA�a�� wbrew wspomnianym zaleceniom RicardaA�a�� globalizacja daje krajom biedniejszym szanse na rozwA?j iA�dogonienie a�zpierwszego A�wiataa�??

Kilku paA�stwom peryferyjnym czy sA�abo rozwiniA�tym udaA�o siA�A�a�� dziA�ki wiA�kszej samosterownoA�ci politycznej iA�umiejA�tnemu rozgrywaniu interesA?w ekonomicznych krajA?w rozwiniA�tychA�a�� wyzyskaA� zalety otwartego handlu. Na przykA�ad azjatyckie a�ztygrysya�? wykorzystaA�y rozbieA?noA�ci interesA?w zachodnich potA�g iA�za pomocA� dogodnych regulacji podatkowych czy stworzenia warunkA?w dla przenoszenia produkcji zA�krajA?w Zachodu, wygrywaA�y ze wspA?lnotowymi interesami spoA�eczeA�stw krajA?w rozwiniA�tych. DziA�ki silnej wA�adzy politycznej, poprzez mniej lub bardziej ukryty protekcjonizm, byA�y teA? wA�stanie zaoferowaA� rodzimej gospodarce nie a�zniewidzialnA�a�?, lecz pomocnA� dA�oA� wA�fazie powstawania przemysA�A?w A�redniego przetworzenia, bA�dA�cych dA?wigniA� napA�dowA� rozwoju krajA?w biednych. Co rA?wnie istotne, poniewaA? nie ograniczaA�y siA� one wA�doborze instrumentarium gospodarczego, mogA�y przeciwdziaA�aA� skutkom szokA?w spekulacyjnych, m.in. dziA�ki wprowadzeniu limitA?w przepA�ywA?w kapitaA�owych lub za pomocA� interwencyjnych skupA?w walut.

WychodzA�c poza aspekty ekonomii politycznej, nie da siA� zaprzeczyA�, A?e wA�dobie rewolucji informacyjnej iA�komunikacyjnej niektA?re formy globalizacji przynoszA� zwyA?kA� efektywnoA�ci iA�poprawA� pewnych aspektA?w A?ycia, zaA� wA�krajach rozwijajA�cych siA� pozwalajA� na szybsze rozprzestrzenianie infrastruktury iA�technologii. AA�zatem wolny handel wA�poA�A�czeniu zA�obniA?kA� kosztA?w transakcyjnych sprawiA�, A?e wA�wielu krajach pojawiA�o siA� okienko szansy rozwojowej, tym lepiej wykorzystane, im sprawniejsze okazaA�y siA� poszczegA?lne a�zperyferiea�? wA�A�A�czeniu akceptacji pozytywnych zjawisk zA�korygowaniem zagroA?eA� wynikajA�cych zA�liberalizacji. Ta skutecznoA�A� pozytywnie wspA?A�istniaA�a zA�poziomem instytucjonalnym oraz, kolokwialnie rzecz ujmujA�c, zA�a�zsiA�A�a�? organizacji paA�stwowej, aA�czA�stokroA� takA?e zA�wielkoA�ciA� danego kraju. Dobra wewnA�trzna organizacja oraz potencjaA� zasobA?w okazaA�y siA� waA?nymi argumentami przetargowymi wA�rozgrywce oA�wykorzystanie globalizacji, czego przykA�adami sA� wielkie Chiny, ale rA?wnieA? Brazylia.

Wydaje siA� jednak, A?e gA�A?wnA� przyczynA�, dla ktA?rej A�wiat poA�owy XXI wieku bA�dzie pod wzglA�dem globalnego podziaA�u pracy tak bardzo rA?A?ny od tego, jaki znamy, jest nie tyle rozsA�dek iA�spryt emancypujA�cych siA� a�zperyferiia�?, ile krA?tkowzrocznoA�A� polityki krajA?w rozwiniA�tych. Nie oznacza to, A?e spoA�eczeA�stwa rywalizujA� wA�a�zgrze oA�sumie zeroweja�?, gdzie poraA?ka jednych skutkuje wygranA� drugich. Przeciwnie, prowadzona wA�latach 60. iA�70. ubiegA�ego wieku polityka dekolonizacji iA�wspA?A�pracy wskazuje, A?e nawet mimo nierA?wnowagi zasobA?w miA�dzy poszczegA?lnymi czA�A�ciami A�wiata, te okresy, gdy A�wiaty rozwiniA�ty iA�aspirujA�cy nawiA�zywaA�y sprawiedliwA� wspA?A�pracA� rozwojowA�, byA�y zarazem dla obu stron czasami najintensywniejszego rozwoju. Obecnie jednak osA�abienie A�wiata Zachodu, poza negatywnymi zjawiskami dotyczA�cymi wewnA�trznych stosunkA?w ekonomicznych iA�politycznych rozwiniA�tych spoA�eczeA�stw, jest jednoczeA�nie osA�abieniem ponadkontynentalnego mechanizmu podziaA�u pracy iA�zyskA?w zA�kapitaA�u, niekorzystnym dla krajA?w rozwijajA�cych siA�.

To oczywiA�cie wcale nie oznacza, A?e miA�dzynarodowe stosunki gospodarcze A�wiata a�zwielobiegunowegoa�? byA�yby oparte na znaczA�co rA?A?nych formach zaleA?noA�ci iA�wspA?A�pracy. Na bazie obserwacji dotychczasowego zachowania rosnA�cych gospodarek spoza krA�gu euroatlantyckiego naleA?y przyjA�A�, A?e taka zmiana niekoniecznie moA?e przynieA�A� same dobre skutki. Niewykluczone, A?e nowo rosnA�ce potA�gi wykorzystajA� te same utarte zA�e szlaki, wyznaczane przez obecne wA�kaA?dym spoA�eczeA�stwie oligarchiczne tendencje ograniczania rozwoju iA�dyfuzji zdobyczy cywilizacyjnych. Na razie jednak warto, ku przestrodze, wykazaA� zwiA�zek miA�dzy odejA�ciem paA�stw Zachodu od modelu dobrobytu, rozwoju iA�demokracji ku chciwoA�ci, krA?tkowzrocznoA�ci iA�plutokracji, aA�zagroA?eniem ich cywilizacyjnego przywA?dztwa. StabilnoA�A� dotychczasowego systemu zostaA�a zachwiana przez podwaA?enie ponadczasowych reguA� rozwoju spoA�eczno-gospodarczego przez partykularne, plutokratyczne interesy.

RozwA?j spoA�eczny iA�gospodarczy jest mechanizmem zwrotnym. Im wiA�ksze rzesze obywateli sA� pozbawione materialnych trosk, tym wiA�ksze jest zaangaA?owanie ich talentA?w wA�tworzenie nowej wiedzy, jej wdraA?anie wA�procesie produkcji iA�wykonywanie mniej fizycznie uciA�A?liwej (lecz bardziej intensywnej umysA�owo) pracy. Ta pA�tla wzrostu wydajnoA�ci pracy iA�spoA�ecznego dobrobytu jest prawdziwa wA�dA�uA?szej perspektywie historycznej, aA�opiera siA� ona na potwierdzonym historycznie fakcieA�a�� szerokie rzesze obywateli partycypujA� wA�rozwoju poprzez opanowywanie nowych umiejA�tnoA�ci iA�nabywanie nowej wiedzy. WA�praktyce oznacza to, A?e kraj, ktA?ry chce siA� rozwijaA�, powinien dA�A?yA� do jak najszybszego rozwoju nowej wiedzy, jej jak najszerszego upowszechniania poprzez edukacjA�, aA�takA?e do wdraA?ania tej wiedzy iA�umiejA�tnoA�ci do procesu gospodarowania, co uczyni go bardziej efektywnym, zaA� ludzi zamoA?niejszymi.

Co wiA�cej, zwrotna natura tego procesu wskazuje, A?e do pewnego stopnia wA�koA�cowym rozrachunku opA�acalne moA?e byA� tzw. wsparcie materialne ex nihilo, aA�zatem nie poparte uprzednimi zdobyczami produktywnoA�ci wspieranie finansowe uboA?szych grup spoA�ecznych tak, aby obniA?yA� ich bariery, np. edukacyjne. Dlatego paA�stwa dobrobytu, choA� powinny szanowaA� rzeczywiste ograniczenia gospodarki realnej, odrzucajA� przyjA�cie statycznej logiki dyscypliny budA?etu domowego. JeA�li uznamy, A?e kaA?da jednostka ludzka posiada godnoA�A�, pozwoli nam to odrzuciA� myA�lenie, wedA�ug ktA?rego kaA?dy musi na swA?j komfort A?ycia a�zzasA�uA?yA�a�? uprzedniA� mozolnA� pracA�. Zamiast tego, paA�stwa wysoko rozwiniA�te uznajA� obywateli za bA�dA�cych zA�natury twA?rcami rozwoju spoA�ecznego iA�gospodarczego, co pociA�ga za sobA� rA?wnieA? obowiA�zki wobec spoA�ecznoA�ci, ale iA�daje szereg praw obywatelskich, wA�tym ekonomicznych, naleA?nych a�zzA�gA?rya�?. Co waA?ne, oznacza to, A?e najistotniejszym wyznacznikiem moA?liwoA�ci rozwoju gospodarczego jest potencjaA� tworzenia, przyswajania iA�wdraA?ania nowej wiedzy przez aktywnA� zawodowo czA�A�A� spoA�eczeA�stwa.

To te ogA?lne zasady wyznaczaA�y przez wieki drogA� dobrobytu. DziA� model dobrobytu, rozwoju iA�demokracji zostaA� zastA�piony przez model chciwoA�ci, krA?tkowzrocznoA�ci iA�plutokracji. To, co wspA?lnotowe, ustA�powaA�o przed partykularyzmami, na czym traciA�a poczA�tkowo spA?jnoA�A� spoA�eczna paA�stw rozwiniA�tych, teraz zaA�, wraz zA�postA�pujA�cA� erozjA� klasy A�redniej, zagroA?ona jest konkurencyjna hegemonia zachodniego biznesu.

Niestety, silny wpA�yw pierwiastka plutokratycznego utrudnia elitom paA�stw rozwiniA�tych poA�A�czenie skutku zA�przyczynA�. ProspoA�eczne inicjatywy, wskazujA�ce na koniecznoA�A� przeciwdziaA�ania problemom wykluczenia iA�nierA?wnoA�ci (zA�ich gospodarczymi konsekwencjami), wA�tym takA?e inicjatywy proprzemysA�owe, nadal sA� tA�em dla gA�A?wnej agendy, ktA?rA� interesujA� skutki, nie zaA� przyczyny. AA�zatem tej dekady mamy a�zna tapeciea�? prA?bA� obrony przez euroamerykaA�skie interesy gospodarcze ich globalnych terms of tradeA�a�� za pomocA� zwiA�kszenia skali iA�koordynacji dziaA�aA� poprzez euroatlantycki sojusz TTIP iA�planowane partnerstwo transpacyficzne zA�niektA?rymi krajami Azji PoA�udniowo-Wschodniej.

Miej zasady? A?am zasady?

Polska, przy wszystkich zastrzeA?eniach, jest beneficjentem swoich powiA�zaA� ze A�wiatem Zachodu. Nie oznacza to oczywiA�cie, A?e nasi europejscy iA�amerykaA�scy przyjaciele bA�dA� siA� trudziA�, abyA�my dogonili ich wA�rozwoju, konkurujA�c zA�ich przedsiA�biorstwami iA�ich umiejA�tnoA�ciami jak rA?wny zA�rA?wnym. Niemniej jednak, wA�obecnym systemie globalnej wymiany gospodarczej Polska przesuwa siA� coraz wyA?ej, chociaA? tempo zbliA?ania siA� jej poziomu gospodarczego do poziomu krajA?w bardziej rozwiniA�tych zaczyna przygasaA�. Wobec tego pojawia siA� wA�tpliwoA�A�, czy kraj taki jak nasz bA�dzie peA�niA� istotnA� funkcjA� wA�tym systemieA�a�� czy bA�dzie potrafiA� uzasadniA� koniecznoA�A� wzrostu swojej pozycji. Nie jest tajemnicA� dla niemieckich koncernA?w, A?e rolA� poddostawcy konkurujA�cego taniA� siA�A� roboczA� moA?e wA�przyszA�ej dekadzie przejA�A� od nas Ukraina.

Polskie krA�gi gospodarcze iA�polityczne, aA�takA?e organizacje spoA�eczne, powinny wyciA�gaA� wnioski na podstawie obserwacji zastanego stanu rzeczy, jak iA�trendA?w, ktA?re mogA� je zmieniA�, wpisujA�c swe dziaA�ania wA�reguA�y rozwoju spoA�eczno-gospodarczego. WA�obliczu tworzenia siA� A�wiata wielobiegunowego oA�wielu przeciwnych wektorach oddziaA�ywania (przy rosnA�cej roli nie tylko Chin, ale rA?wnieA? wielu innych krajA?w nie-euroatlantyckich), atrakcyjna moA?e siA� wydaA� polityka tzw. pragmatyzmu, rozumianego jako osA�abienie powiA�zaA� zA�zachodnimi paA�stwami iA�instytucjami. Takie podejA�cie nie dostrzega jednak faktu, A?e kraje rozwiniA�te, mimo relatywnego osA�abienia, pozostanA� bardzo waA?nym iA�wpA�ywowym elementem globalnego systemu, zaA� narracje oA�a�zkoA�cu Europya�? nie biorA� pod uwagA� skali zakumulowanej iloA�ci zasobA?w, wpA�ywA?w iA�(mimo wszystko) wartoA�ci, oddziaA�ujA�cych na caA�y A�wiat. Co wiA�cej, ten wielki biegun po czA�A�ci narzuca ograniczenia polskiej A�cieA?ce wzrostu, ale jest jednoczeA�nie jej gA�A?wnym napA�dem. To ta bliskoA�A� sprawia, A?e Polska jest lub mogA�aby byA� atrakcyjnym partnerem rA?wnieA? dla wschodzA�cych a�ztygrysA?wa�? zA�rA?A?nych czA�A�ci A�wiata.

Oznacza to, A?e przyszA�e zawirowania np. unii politycznej paA�stw europejskich, powinny nas obchodziA�A�a�� przy czym A�cisA�e iA�dobre stosunki zA�wieloma paA�stwami mogA� osA�oniA� nasz kraj przed konsekwencjami wystA�pienia tak negatywnej ewentualnoA�ci, jak rozwA?d wspA?lnot europejskich lub ich znaczA�ce rozluA?nienie. JednoczeA�nie jednak szukanie powiA�zaA� zA�krajami wschodzA�cymi iA�sA�abo rozwiniA�tymi jest jak najbardziej wskazanA� praktykA�A�a�� wprost zaczerpniA�tA� od krA�gA?w gospodarczych paA�stw zachodnich. Nowe iA�coraz mocniejsze powiA�zania pozwalajA� nie tylko na wykorzystanie polskich atutA?w rynkowych, ale rA?wnieA? na awaryjne bA�dA? oportunistyczne przegrupowanie kierunkA?w wymiany. Postawienie na antyzachodniA� kartA� nie jest realistyczne, lecz warto, szukajA�c drogi rozwoju, adaptowaA� najlepsze zachodnie praktyki, lecz nie powtarzaA� najgorszych zachodnich bA�A�dA?w.

Na mocnych fundamentach

Jednym zA�takich bA�A�dA?w byA�o zachwianie rA?wnowagi spoA�ecznej, co zagroziA�o rozwojowi zasobA?w niezbA�dnych do podtrzymania tempa wzrostu. Bezkrytyczne przyjA�cie logiki a�zwyA�cigu na dnoa�? spowodowaA�o ograniczenie wielkoA�ci publicznych A�rodkA?w na potrzeby takie jak badania iA�rozwA?j, edukacja, zdrowie, pomoc socjalna iA�inne. WA�przypadku Polski wiA�kszoA�A� wskaA?nikA?w spoA�ecznych nie pogarsza siA�, jednak wA�stosunku do aspiracji konsumpcyjnych (aA�czA�sto nawet zwyczajnych pierwszych potrzeb) sA� to wskaA?niki niewystarczajA�ce. Jak wskazujA� naukowcy zA�Akademii Leona KoA?miA�skiego, dA�ugotrwaA�e utrzymywanie siA� niezadowolenia zA�tempa poprawy sytuacji materialnej moA?e skutkowaA� negatywnymi zjawiskami, zagraA?ajA�cymi moA?liwoA�ci mobilizacji politycznej obywateli na rzecz celA?w rozwojowychA�a�� co charakteryzuje dojrzaA�e paA�stwa narodowe. JuA? dziA� jest to widoczne wA�statystykach dotyczA�cych np. deklaracji chA�ci podjA�cia pracy za granicA�.

WiA�kszoA�A� dotychczas formuA�owanych odpowiedzi na pytanie a�zjak mA�drze wykorzystaA� kolejnA� dekadA�?a�? nie uwzglA�dnia zA�oA?onoA�ci problemu. OA�ile moA?na wskazaA� potencjalne najwiA�ksze zdobycze produktywnoA�ci wA�poszczegA?lnych sektorach (choA� iA�tego brakuje wA�dotychczasowych opracowaniach), oA�tyle jest to zaledwie element szerszej ukA�adanki. Warto wyjA�A� od zdefiniowania punktu poczA�tkowegoA�a�� od czego trzeba zaczA�A�? Niestety od wszystkiego.

Trzy najistotniejsze sfery, przed ktA?rymi stojA� wyzwania zmiany to: sektor publiczny, sektor obywatelski iA�biznes. Brak zgodnego wspA?A�dziaA�ania wszystkich trzech elementA?w moA?e przynieA�A� tylko poraA?kA�. Nawet najlepsze wspA?A�dziaA�anie biznesu iA�sektora publicznego na nic siA� zda, jeA?eli wbrew teoretycznym modelom obywatele postanowiA� ciA�A?ko pracowaA� nie wA�kraju nad WisA�A�, lecz nad TamizA�. Nawet najlepsze wspA?A�dziaA�anie paA�stwa iA�obywateli nie przeniesie Polski do cywilizacyjnej pierwszej ligi bez dA�ugofalowego powiA�zania biznesu zA�interesem spoA�ecznym. Nawet najlepsza wola biznesu iA�obywateli nie pomoA?e, jeA?eli poszczegA?lne agendy sektora publicznego nie zadziaA�ajA� prawidA�owo. Natomiast konsekwentna praca nad ulepszaniem kaA?dej zA�tych sfer iA�rozwiniA�ciem sieci wspA?A�pracy moA?e zaowocowaA� pozytywnymi synergiami, zauwaA?alnymi wA�krajach wysokorozwiniA�tych.

Warto teA? na samym poczA�tku sformuA�owaA� wyraA?nie dwa wyzwania, zA�ktA?rymi przyjdzie siA� zmierzyA� na drodze rozwoju. SA� to, po pierwsze, trylemat a�zkrA?tkiej koA�drya�?, aA�po drugie udziaA� wA�asnoA�ci pozostajA�cej wA�rodzimych rA�kach.

Trylemat a�zkrA?tkiej koA�drya�? wskazuje, A?e trudno pogodziA� trzy uzasadnione potrzeby: potrzebA� wzrostu wydatkA?w inwestycyjnych, koniecznych dla wykorzystania potencjaA�u paA�stwa nadganiajA�cego; potrzebA� wzrostu wydatkA?w socjalnych, koniecznych zA�uwagi na niedofinansowanie tej sfery iA�konkurencjA� socjalnA� o obywateli z paA�stwami zamoA?niejszymi; potrzebA� utrzymania dyscypliny budA?etowej, aA�wiA�c moA?liwie najmniejszych wzrostA?w wydatkA?w, gdyA? wskaA?nik ten wpA�ywa na postrzeganie kraju iA�jego gospodarczA�, aA�czA�sto takA?e politycznA� stabilnoA�A�.

Ten trylemat nie jest podyktowany przez uniwersalne zasady rozwoju spoA�eczno-gospodarczego, lecz stanowi raczej cechA� charakterystycznA� A�wiata doby konsensusu waszyngtoA�skiego. Polska, prA?bujA�c przezwyciA�A?yA� dystans dzielA�cy jA� od krajA?w rozwiniA�tych, musi mieA� A�wiadomoA�A�, A?e nie jest moA?liwe jednoczesne zaspokajanie tych trzech potrzeb wA�tym samym stopniu. PeA�ne wykorzystanie potencjaA�u rozwojowego nie jest moA?liwe wA�przypadku rygorystycznego stosowania siA� do zasad dyscypliny budA?etowej. Ten zaA� wniosek musi prowadziA� do dwA?ch potencjalnych rozwiA�zaA�. Pierwszym jest odejA�cie od zasad dyscypliny budA?etowej poprzez zwiA�kszenie deficytu budA?etowego, drugim zaA� ominiA�cie go poprzez niestandardowe rozwiA�zania pozwalajA�ce finansowaA� czA�A�A� dodatkowych paA�stwowych wydatkA?w bez zadA�uA?ania siA�, poprzez specjalne spA?A�ki lub fundusze inwestycyjne (jak np. niemiecki KfW czy polski PIR) lub bank centralny. Oba rozwiA�zania mogA� cieszyA� siA� maA�A� popularnoA�ciA� wA�rA?d krA�gA?w politycznych iA�gospodarczych A�wiatowego a�zcentruma�?. WaA?ne jednak, aby nie tkwiA� wA�iluzji, A?e tej dyskusji moA?na uniknA�A�: na starych zasadach nie da siA� zbudowaA� nowego A�adu.

Kolejnym wyzwaniem jest iloA�A� wA�asnoA�ci wA�rodzimych rA�kach. WA�kraju takim jak Polska, gdzie umiejA�tnoA�ci zawodowe ludnoA�ci sA� doA�A� wysokie, brak kapitaA�u nie pozwala wykorzystaA� istniejA�cego potencjaA�u wiedzy. PrzeciA�tny Polak nie jest kilkakrotnie mniej a�zwyedukowanya�? niA? jego kolega zA�Zachodu, jest jednak kilka razy gorzej wyposaA?ony wA�kapitaA� pozwalajA�cy mu przekuA� umiejA�tnoA�A� wA�produkt. NiewystarczajA�ca iloA�A� wA�asnoA�ci oznacza takA?e niewiele wA�asnoA�ci intelektualnej. Fuzje iA�przejA�cia dokonywane przez chiA�skie przedsiA�biorstwa wA�Europie pokazujA�, jak istotny jest ten aspekt. Prawa do wA�asnoA�ci intelektualnej wA�coraz wiA�kszej mierze determinujA� globalny podziaA� pracy.

Poza tymi dwoma ograniczeniami wszystko jest wA�naszych rA�kach, aA�pozostaA�e bariery moA?na wA�duA?ej mierze przezwyciA�A?yA� niematerialnie, gdyA? sA� to tzw. luki kompetencyjne, czyli braki doA�wiadczenia, wiedzy oraz wypracowanych schematA?w dziaA�ania. WymagaA� to jednak bA�dzie ciA�A?kiej iA�A?mudnej pracy organicznej wA�trzech wymienionych obszarach iA�na ich styku.

Harmonia interesA?w

Co niestety charakterystyczne dla III RP, najmniej wA�poszczegA?lnych opracowaniach iA�debatach zauwaA?ana jest rola samego spoA�eczeA�stwa, ktA?rego dotyczyA� majA� zmiany. WA�oczywisty sposA?b obywatelska partycypacja jest wymagana wA�celu legitymizacji iA�realizacji jakichkolwiek ambitniejszych planA?w rozwojowych paA�stwa iA�wysiA�kA?w A�wiata biznesu. Brak tej partycypacji jest jednak duA?o wiA�kszA� szkodA� niA? brak legitymacji dziaA�aA� dwA?ch pozostaA�ych sfer. BiernoA�A� obywatelska spod znaku a�zmya�?A�a�� a�zonia�? oznacza, A?e usprawnianie sfery publicznej bA�dzie siA� odbywaA�o powoli. UrzA�dy centralne, lokalne uczelnie iA�inne instytucje, pozbawione intensywnych interakcji ze zorganizowanym A?ywioA�em obywatelskim, nie majA� bodA?cA?w, aA�czA�sto nawet informacji potrzebnych do pozytywnej zmiany. Biznes, traktujA�cy pracownikA?w krA?tkowzrocznie, nie bA�dzie wA�stanie czerpaA� zA�dobrych pomysA�A?w iA�ulepszeA�, nie starajA�c siA� nawet dostrzec kapitaA�u intelektualnego, dostA�pnego wA�warunkach partnerskiej wspA?A�pracy.

Obecnie aspiracje materialne spoA�eczeA�stwa rozjeA?dA?ajA� siA� znaczA�co zA�rzeczywistoA�ciA�, co bA�dzie utrudniaA� obywatelskA� partycypacjA� wA�wyzwaniach rozwojowych. Bardziej prawdopodobne jest raczej zjawisko a�zdrenaA?u mA?zgA?wa�?, spowodowanego konkurencjA� socjalnA� (iA�ekonomicznA�) paA�stw lepiej rozwiniA�tych. Aby tego uniknA�A�, dwa pozostaA�e sektory muszA� zauwaA?yA� niebezpieczeA�stwo iA�odpowiednio zareagowaA�. Sektor publiczny musi podjA�A� szeroko zakrojone dziaA�ania korygujA�ce drastyczne nierA?wnoA�ci spoA�eczne oraz uA�atwiA� dostA�p do usA�ug waA?nych dla standardu A?ycia. Tym samym bardzo wskazane jest znaczA�ce podniesienie kwoty wolnej od podatkuA�a�� najszybciej odczuwalne wA�kieszeniach obywateliA�a�� przy jednoczesnym ograniczeniu umA?w A�mieciowych iA�wzroA�cie pA�acy minimalnej. Dodatkowo konieczne jest zapewnienie odpowiedniego finansowania dla takich fundamentA?w rozwoju, jak edukacja, nauka iA�mieszkalnictwo, co wskazuje, jak istotne jest podjA�cie wA�aA�ciwych decyzji dotyczA�cych a�zkrA?tkiej koA�drya�?. Sektor biznesu musi zaA� uznaA�, A?e okres zdobywania rynku za pomocA� niskich kosztA?w pA�ac jest zakoA�czony iA�naleA?y przejA�A� do bardziej partnerskiego modelu relacji zA�pracownikami.

Sam biznes potrzebuje wielu przeobraA?eA�, ktA?re dotyczyA� muszA� kwestii strukturalnych iA�operacyjnych. Polscy pracodawcy muszA� zrozumieA�, A?e wyzwanie, zA�ktA?rym przyjdzie im siA� zmierzyA�, jest jakoA�ciowo inne od dotychczasowych. NieubA�agana a�ztwA?rcza destrukcjaa�? unicestwi te przedsiA�biorstwa, ktA?re bA�dA� patrzeA�, jak zA�roku na rok topniejA� marA?e utrzymywane dotychczas za pomocA� niskich pA�ac. Dla tysiA�cy przedsiA�biorcA?w nadchodzA�ca dekada bA�dzie a�zrzeziA� niewiniA�teka�?, ale wielu ma szanse, dziA�ki poprawie organizacji, uwaA?nej nauce, podejmowaniu kalkulowanego ryzyka, inwestycjom, talentom pracownikA?w oraz innowacjom produktowym iA�procesowym, przeformuA�owaA� sposA?b funkcjonowania biznesu tak, by podoA�aA� wyzwaniom.

Ale funkcjonowanie przedsiA�biorstwa wA�bardziej nowoczesny sposA?b to nie jedyne wyzwanie dla polskich pracodawcA?w. Prowadzenie skutecznej dA�ugofalowej polityki gospodarczej jest wA�XXI wieku nie tylko zadaniem paA�stwa. PoniewaA? na gospodarkA� skA�adajA� siA� poszczegA?lne organizacje, ich decyzje takA?e mogA� byA� sprzeczne lub zgodne zA�interesem narodowym. Efektywne osiA�ganie celA?w wymaga takA?e przeformuA�owania sposobu funkcjonowania a�zbiznesua�? jako A�rodowiska, ktA?re do tej pory skupiaA�o siA� na ludoA?erczej ekspansji wewnA�trznej. Jako grupa nacisku przedsiA�biorcy wywalczyli sobie, wedA�ug trafnych sA�A?w szefa NBP Marka Belki, a�zwarunki cieplarnianea�?, wymuszajA�c ustA�pstwa na sektorze publicznym oraz na pracownikach. WyjA�wszy ten wA�ski, a�zA�rodowiskowya�? interes, sektor biznesu jest zatomizowany jak reszta spoA�eczeA�stwa. WA�kontaktach polskich przedsiA�biorcA?w zbyt wiele jest rywalizacji, aA�za maA�o wspA?A�pracy. RozwA?j gospodarczy wymaga odczuwania przez biznes silnego poczucia interesu A�rodowiskowegoA�a�� ale interesu dalekowzrocznego, nastawionego na wzajemnA� wspA?A�pracA�, ekspansywnego (lecz skierowanego poza granice kraju), oraz identyfikujA�cego siA� zA�interesami paA�stwa iA�spoA�eczeA�stwa.

WreszcieA�a�� wielkie przeobraA?enia muszA� byA� udziaA�em sektora publicznego. Nie jest moA?liwe stworzenie nowoczesnego paA�stwa bez udziaA�u wykwalifikowanych, kompetentnych iA�zmotywowanych pracownikA?w urzA�dA?w, uczelni, szkA?A�, agend iA�innych instytucji oraz sA�uA?b publicznych. Ostatnie A�wierA�wiecze nie byA�o oczywiA�cie pod tym wzglA�dem stracone. Specjalne uczelnie szkolA�ce kadrA� administracyjnA� (KSAP), kierunki, stypendia, wzrost skolaryzacji iA�wymiany zagraniczne, sprawiA�y, iA? stereotyp peerelowskiego urzA�dnika czA�sto okazuje siA� nieadekwatny. ChoA� urzA�dy centralne osiA�gnA�A�y wA�IIIA�RP wysoki poziom, to zbyt czA�sto obywatele wciA�A? trafiajA� na urzA�dniczy mur niemoA?noA�ci. PracownikA?w sektora publicznego czA�sto cechujA� formalizm iA�brak elastycznoA�ci. OA�ile brak elastycznoA�ci jest dobrym (chroniA�cym obywatela) rozwiA�zaniem przy niskim poziomie kapitaA�u ludzkiego iA�zwykA�ej zA�ej woli urzA�dnika, oA�tyle stanem idealnym sA� elastycznoA�A� iA�wysoka jakoA�A� pracy wA�sektorze publicznym.

Skok wA�nowoczesnoA�A� musi byA� wiA�c rA?wnieA? udziaA�em sektora publicznego, wspA?A�pracujA�cego, przyjaznego, oA�wysokich kwalifikacjach, jednoczeA�nie zaA� rozumiejA�cego misjA� bA�dA�cA� jego udziaA�em. Dobrze funkcjonujA�cy sektor publiczny poprzez swoje praktyki wpA�ywaA�by pozytywnie na biznes iA�uA�atwiaA� obywatelom zaangaA?owanie wA�sprawy publiczne. JeA�li nie doprowadzimy do dobrego wspA?A�dziaA�ania tych trzech elementA?w, Europa Zachodnia dA�ugo pozostanie niedoA�cigA�ym wzorem.

AA�przecieA? za skokiem wA�nowoczesnoA�A� kryjA� siA� wA�aA�nie ustalone poprzez wielokrotne powtarzanie dobre reguA�y wspA?A�pracy na rzecz wspA?lnego celu oraz sprawnie zorganizowana praca, przechodzA�ca zA�pojedynczych pozytywnych przykA�adA?w wA�zorganizowany nawyk. Gdy nie bezpoA�redni interes, ani teA? odosobniony dobrotliwy gest, ale mechaniczna kultura wzajemnej uprzejmej pomocy sprawiajA�, A?e poszczegA?lni aktorzy spoA�ecznej gry mogA� liczyA� na wsparcie innychA�a�� wtedy krzepnA� instytucje. Gdy jedni wspierajA� drugich, zyskujA� wszyscy. AA�zatem, wbrew optymistycznym raportom wA�stylu a�zPolska przyszA�oA�cia�?, nie tylko ten czy A?w sektor muszA� siA� zmieniA�, lecz zmiana musi przenikaA� caA�e spoA�eczeA�stwo, gdyA? nie moA?e siA� dokonaA� wA�nim, aA�bez niego.

Krzysztof Mroczkowski

(ur. 1987) – publicysta, ekonomista i historyk. Propagator zapomnianej
historii myśli ekonomicznej i teorii rozwoju. Stały współpracownik
„Nowego Obywatela”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>