Czy transformacja ekologiczna może być sprawiedliwa społecznie?

·

Czy transformacja ekologiczna może być sprawiedliwa społecznie?

·

Transformacja to słowo, które po lewicowej czy progresywnej stronie sceny politycznej często kojarzy się niezbyt pozytywnie. Tymczasem wyzwanie związane z kryzysem klimatycznym będzie wymagać od gospodarek na całym świecie zmian o skali wręcz cywilizacyjnej – tym bardziej gwałtownych, im dłużej będziemy z nimi zwlekać. W jaki sposób możliwe będzie przeprowadzenie tej transformacji tak, by zasłużyła ona na miano sprawiedliwej?

Wypada poczynić ważne założenie, które teoretycznie powinno być oczywiste, ale w praktyce wciąż bywa kwestionowane. Zmiany klimatu dzieją się na naszych oczach, a według zdecydowanej większości badaczy i w zasadzie wszystkich uznanych organizacji naukowych za ich obecne, gwałtowne tempo odpowiada człowiek – a dokładniej rzecz biorąc spalanie przez niego paliw kopalnych, takich jak węgiel, ropa czy gaz ziemny.

Paliwa te przez dziesięciolecia napędzały rozwój gospodarczy świata, pozwalając na osiągnięcie wcześniej niespotykanego poziomu i jakości życia. Od kilkudziesięciu lat coraz wyraźniej widać, iż rozwój ten miał swoją drugą, mroczną stronę. Wystarczyło ocieplenie rzędu 1 stopnia Celsjusza powyżej poziomów z okresu przed rewolucją przemysłową, abyśmy byli dziś świadkami wzrostu skali gwałtownych zjawisk pogodowych, topnienia lodowców, podnoszenia się poziomów oceanów czy konfliktów o coraz trudniej dostępne podstawowe zasoby, takie jak woda i żywność.

Od wyzwania do rozwiązania

Jeśli mamy utrzymać skalę tych zmian na poziomie umożliwiającym nam jako takie zaadaptowanie się do wygenerowanych przez nas zmian (osiągnięte kosztem niemal zupełnego zniszczenia ekosystemów, takich jak rafy koralowe, ale również lokalnych problemów w rodzaju niedoboru wody), wzrost ten powinniśmy utrzymać na poziomie nieprzekraczającym 2, a najlepiej 1,5 stopnia Celsjusza.

Oznacza to, że w połowie obecnego wieku globalna gospodarka powinna być neutralna klimatycznie – wszelkie pozostałe po znaczących redukcjach ich poziomów emisje gazów cieplarnianych muszą być pochłaniane, np. poprzez poszerzenie areałów lasów czy, w przypadku postawienia na bardziej technologiczne rozwiązania, upowszechnienia się technologii wychwytu i magazynowania dwutlenku węgla (CCS).

Odpowiedź na to wyzwanie, udzielana głośno przez agendy ONZ, organizacje społeczne, ośrodki naukowe czy progresywne think tanki co najmniej od czasu ostatniego kryzysu finansowego (2007/2008), jest prosta. Mówi ona, że czas na odbudowę wigoru globalnej gospodarki poprzez postawienie na bardziej przyjazne dla środowiska technologie i inwestycje, tworzące nowe, zielone miejsca pracy oraz dające szansę na impuls rozwojowy również regionom dotychczas zmagającym się z problemami społecznymi i ekonomicznymi.

Już na samym początku opracowywania koncepcji, takich jak np. „Zielony Nowy Ład”, inspirowanych stymulującymi gospodarkę, amerykańskimi inwestycjami publicznymi z lat 30. XX wieku, podkreślano konieczność niemal wojennej mobilizacji na rzecz ludzi i środowiska.

„Potrzebny jest nam program szkoleń, edukacji, badań i rozwoju, nakierowany na stworzenie »niskowęglowej armii« […]. Gwałtowne redukcje emisji gazów cieplarnianych wymagać będą budowania kompetencji z zakresu analizy zużycia energii, projektowania i produkcji zaawansowanych technologicznie odnawialnych źródeł energii, realizacji projektów inżynieryjnych w rodzaju równoczesnego generowania energii elektrycznej i cieplnej oraz rozbudowy morskiej energetyki wiatrowej. Osoby o umiarkowanych czy niskich kwalifikacjach będą dbać o to, by każdy budynek był jak najlepiej ocieplony, a domy, biura i fabryki korzystały z energii w jak najbardziej efektywny sposób” – czytamy w poświęconej Zielonemu Nowemu Ładowi publikacji brytyjskiego think tanku New Economics Foundation.

Choć w ostatnich miesiącach daje się zaobserwować mobilizację, szczególnie ruszających ze szkół na ulice osób młodych, a w części świata wiatr w żagle znów zaczęły zdobywać partie ekopolityczne, to wciąż w dyskusjach przewija się wątek niedostatecznej reprezentacji różnego rodzaju grup w szeroko pojętym ruchu klimatycznym – od mniejszości etnicznych po środowiska (po)robotnicze.

Nawet jeśli sytuacja ulega zmianie, nie da się ukryć, że niereprezentatywny charakter grup domagających się przestawienia torów globalnej gospodarki na bardziej przyjazne ludziom i środowisku może grozić ominięciem doświadczeń i perspektyw innych niż te młode, wielkomiejskie czy średnioklasowe. Zapobieżenie sytuacji, w której ugruntowują się stereotypy o postmaterialistycznych ekologach, nierozumiejących potrzeb życiowych osób gorzej sytuowanych, to już nie tylko problem tej czy innej siły politycznej czy ruchu społecznego, ale planety jako takiej.

Wizji lepszego życia, wynikłego z poważnego potraktowania ochrony środowiska – od zreformowanego i zazielenionego kapitalizmu po społeczeństwo zrywające z obsesją wzrostu gospodarczego – nie brakuje. Brakować za to wciąż może przekonującej opowieści, umożliwiającej połączenie zróżnicowanych walk, ruchów i grup społecznych oraz stworzenie warunków brzegowych dla ich urzeczywistnienia.

Warunek konieczny? Odzyskanie języka praw

Jedną z bardziej obiecujących ram wydaje się powrót do języka praw człowieka, umożliwiającego upominanie się o realizację (m.in. przez instytucje publiczne różnego szczebla) przysługujących nam fundamentalnych uprawnień. Aby jednak powrót ten miał rację bytu, potrzebne jest ponowne odkrycie ich kompleksowego charakteru i odejście od podkreślania wyłącznie ich wąskiego wycinka związanego z prawami i wolnościami jednostki, takimi jak (niewątpliwie ważne) prawo do zgromadzeń czy wolności wyrażania opinii.

Zarówno w polskiej, jak i globalnej dyskusji o prawach człowieka i sposobach ich komunikowania pojawia się wątek zaniedbania przez obrońców praw człowieka kwestii społecznych, takich jak prawo do pracy i zrzeszania się w związkach zawodowych, świadczeń socjalnych, mieszkania, opieki lekarskiej czy edukacji – kwestii, które poruszone zostały w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka z roku 1948.

Choć w ostatnich latach – szczególnie po wspomnianym już kryzysie finansowym – zainteresowane tematem instytucje i organizacje pozarządowe coraz częściej starały się odpowiedzieć na to zastrzeżenie, to jednak wciąż często można się spotkać z przekonaniem, że ich obrońcy raczej zachęcą nas do wysyłania listów w obronie uwięzionego dziennikarza w Azerbejdżanie, niż wstawią się za eksmitowanymi lokatorami lub społecznościami wiejskimi, którym grozi likwidacja lokalnej szkoły.

Powrót języka praw społecznych i gospodarczych do opowieści o prawach człowieka staje się szczególnie ważny, gdy do ich listy chcemy dopisać opracowane w kolejnych latach uprawnienia związane ze stanem środowiska. W narrację ograniczającą się np. do obrony niezależnego sądownictwa i pozbawioną odniesień do kwestii bytowych, znacznie trudniej będzie wpisać (inaczej niż w formie listka figowego) ochronę zasobów naturalnych dla przyszłych pokoleń, prawo do informacji o stanie środowiska czy wprowadzanie w życie zasady „zanieczyszczający płaci”.

Praktycznym przykładem tak zarysowanego, szerokiego i integralnego podejścia do praw człowieka są będące częścią Agendy 2030 Cele Zrównoważonego Rozwoju – zestaw 17 rekomendacji, który przyjęty został przez Zgromadzenie Ogólne ONZ w 2015 r. Zastąpiły one Milenijne Cele Rozwoju – i w przeciwieństwie do nich ich realizacją kierować powinny się nie tylko kraje Globalnego Południa, ale wszystkie państwa członkowskie.

Rzut oka na zaproponowany zestaw pokazuje, że na równych prawach występują w nim wysokiej jakości edukacja oraz działania na rzecz klimatu, innowacyjność i ochrona zdrowia, walka z głodem i ubóstwem oraz silne, sprawne instytucje.

Rama ta inspiruje biznes do odmiennego spojrzenia na prowadzoną przez siebie działalność, wymusza (zarówno poprzez system przedstawianych ONZ sprawozdań, jak i różnego rodzaju rankingi, umożliwiające porównywanie stanu ich wdrażania w życie) refleksję na temat polityki prowadzonej przez administrację publiczną, a także zachęca do nowego rzutu oka na własne działania miasta, partie polityczne, a nawet związki wyznaniowe.

Zrównoważony rozwój, czyli wychodzenie z silosa

Cele Zrównoważonego Rozwoju oraz integralne podejście do praw człowieka wspierają ważny trend polityki publicznej, umożliwiający nie tylko wymyślanie, ale również wcielanie w życie wizji świata bardziej przyjaznego dla ludzi i środowiska – odejście od silosowego podejścia do polityki i zastąpienie go holistycznym spojrzeniem, uwzględniającym powiązania między działaniami z jednego zakresu a ich wpływem na inne aspekty życia społecznego czy gospodarczego.

Przykładem mogą być zanieczyszczenia powietrza. Co roku w wyniku związanych z nimi schorzeń (głównie układu oddechowego i krwionośnego) umiera przedwcześnie 7 milionów osób, a w samej Polsce – ponad 46 tysięcy. 90% ludzkości oddycha powietrzem, które nie spełnia norm Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Aż 36 z 50 najbardziej pod tym względem zanieczyszczonych miast w Europie znajduje się (niestety) w naszym kraju.

Problem smogu nie kończy się jednak na nim samym. Zanieczyszczające powietrze substancje pojawiają się w środowisku z powodu palenia kiepskiej jakości paliwami w celach grzewczych lub z emisji transportowych. Źródła te generują nie tylko pyły zawieszone PM10 i 2,5 czy tlenki azotu, ale również wpływający na zmiany klimatu dwutlenek węgla. Ocieplanie się globalnej temperatury przyczynia się m.in. do przesuwania się granic występowania chorób tropikalnych, co w wielu krajach oznacza dalszy wzrost kosztów funkcjonowania systemów ochrony zdrowia.

Również rozwiązania tych problemów mają wymiar daleko wykraczający poza wąsko rozumianą politykę środowiskową. W przypadku wymiany źródeł ciepła w gospodarstwach domowych istotną kwestią są koszty ogrzewania czerpanego z innych niż do tej pory źródeł, mające niebagatelny wpływ na jakość życia osób zagrożonych ubóstwem energetycznym. Ograniczanie dominacji indywidualnego transportu samochodowego na polskich drogach pozostaje trudne nie tylko ze względu na kulturowe przyzwyczajenia, ale również z uwagi na kiepską jakość oferty transportu zbiorowego – szczególnie poza większymi miastami.

Dochodzimy tu do ważnego momentu, a mianowicie stwierdzenia, że ekologia jest polityczna. Choć istnieje szereg dobrych praktyk, z których można czerpać, a także rekomendacji opartych na wyliczeniach skali niezbędnych zmian, to – z wielu względów – nie możemy opierać swoich postulatów i działań na wizji, w której istnieje neutralna, obiektywna, technokratyczna ścieżka osiągnięcia pożądanych celów środowiskowych.

Po pierwsze – nie osiągniemy ich, jak już wspomniałem, wyłącznie narzędziami polityki ochrony środowiska, a nawet jeśli, to ich wcielenie w życie przynieść może skutki uboczne, które podkopią społeczne poparcie dla ich realizacji.

Widać to wyraźnie w niedawnym opracowaniu brukselskiego think tanku Breugel. Na podstawie dostępnych danych autorzy zauważyli, że wprowadzanie bez szerszego kontekstu (inwestycji publicznych czy zabezpieczeń społecznych) rozwiązań takich, jak wzrost opodatkowania paliwa czy wprowadzanie bardziej ambitnych wymogów ekologicznych produktom dostępnym na rynku, w większości przypadków uderza bardziej w osoby gorzej sytuowane.

Wynika to z realizowanych przez poszczególne grupy dochodowe wzorców konsumpcji, zależnych od dostępnych dla nich zasobów finansowych. Nielicznymi wyjątkami są dobra, z których grupy uboższe korzystają w mniejszym stopniu, takie jak transport lotniczy, którego opodatkowanie dotknęłoby głównie osoby zamożniejsze.

Jak jednak zauważają badacze, „choć polityka w zakresie klimatu może mieć wpływ na kwestie redystrybucji, to odpowiedzią na to nie może być powstrzymanie się od jego ochrony. Wstrzymanie się z działaniem pogorszyłoby sytuację nas wszystkich, a skutki zmian klimatu bardziej dotknęłyby gospodarstwa domowe o niskich, a nie wysokich dochodach. Nie mamy do czynienia z alternatywą »albo klimat, albo równość«. Kluczowym pytaniem jest to, w jaki sposób kształtujemy politykę klimatyczną, by mogła ona minimalizować negatywne skutki w zakresie podziału dochodów”.

Ekologia – polityczna, nie technokratyczna

Oznacza to, że tak jak w integralny sposób powinniśmy myśleć o prawach człowieka, tak samo polityka na rzecz ochrony klimatu (i szerzej – środowiska) musi, przynajmniej jeśli mówimy o propozycji określanej mianem lewicowej czy progresywnej, być projektowana z myślą o jednoczesnym rozwiązywaniu problemów społecznych i ekologicznych.

Wsparcie finansowe nie tylko dla wymiany źródeł ciepła, ale również dla gruntownej termomodernizacji, zmniejszającej zapotrzebowanie na energię (pozwalającej na oszczędności mimo potencjalnego wzrostu jej jednostkowej ceny), rozwijanie transportu kolejowego czy regionalnej i lokalnej sieci transportu autobusowego, powrót nocnych pociągów na trasy (krajowe i międzynarodowe), na których zostały wyparte przez tanie linie lotnicze – to tylko przykładowe działania, które pozwalają na szybsze odchodzenie od naszej zależności od paliw kopalnych bez pogarszania jakości i komfortu życia, szczególnie grup gorzej sytuowanych.

Jeśli jednak mówimy o polityczności ekologii, konieczne jest poruszenie drugiego wątku. W krajach, w których naukowy konsensus w sprawie zmian klimatu podzielany jest – z mniejszym lub większym przekonaniem – przez wszystkie najważniejsze siły polityczne, ochrona środowiska wpisuje się w programy i ideologie wcielających je w życie partii politycznych.

Nie jest to samo w sobie negatywne zjawisko – wręcz przeciwnie, buduje ono płaszczyznę porozumienia na scenie politycznej oraz włącza do dyskusji o najlepszych rozwiązaniach różne grupy elektoratu, w tym potencjalnie sceptyczne wobec ich wdrażania. Z drugiej oznacza jednak, że w praktyce realizowane mogą być pomysły, które nie opierają się na założeniu jednoczesnego wcielania w życie zasad sprawiedliwości społecznej i ekologicznej.

Zrozumienie tego faktu może wydatnie pomóc wszelkim siłom uznającym się za lewicowe/progresywne. Jak wspomniałem, nie każde posunięcie wpływające na zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych czy na ograniczenie zanieczyszczeń innego typu może mieć pozytywny wpływ np. na walkę z nierównościami społecznymi.

Zwiększenie opodatkowania paliwa bez udostępnienia alternatyw w postaci przystępnego cenowo transportu zbiorowego może na przykład pogłębiać wykluczenie transportowe. Zyski z wprowadzenia podatku węglowego mogą być przeznaczane bądź to na inwestycje w termomodernizację, bądź też wykorzystywane do obniżania podatków innego typu w duchu ekologicznej reformy podatkowej (przenoszenia środka ciężaru systemu podatkowego z pracy na zanieczyszczenia czy konsumpcję). W tym drugim przypadku to, które obciążenia – i w jakim zakresie – będą zmniejszane, ma kluczowy wpływ na ocenę, czy dane rozwiązanie może być określone jako sprzyjające realnej poprawie jakości życia, czy też podtrzymujące, a w skrajnych wypadkach wręcz wspierające negatywne trendy – w polskim przypadku np. regresywny charakter naszego systemu podatkowego, obciążającego najmocniej osoby o niskich i średnich dochodach.

Państwo i obywatele – wehikuły zmiany

Istotnym elementem sprawiedliwej transformacji powinno być poszerzanie przez nią wolności – zarówno tej rozumianej jako wolność od niedostatku, jak i związanej z realną partycypacją i współkształtowaniem procesów rozwojowych przez lokalne społeczności.

Tak zarysowaną zmianę wspierają dziś również reprezentanci świata pracy. „Sprawiedliwa transformacja zabezpiecza przyszłość robotników oraz społeczności, w których żyją, w trakcie przejścia do gospodarki niskoemisyjnej. Opiera się na dialogu społecznym między pracownikami i ich związkami, pracodawcami, rządami i społecznościami lokalnymi. Projekt sprawiedliwej transformacji zapewnia lepsze, godne miejsca pracy, zabezpieczenie społeczne, więcej możliwości kształcenia zawodowego oraz większe bezpieczeństwo pracy wszystkim doświadczającym globalnego ocieplenia oraz skutków polityk na rzecz ochrony klimatu” – czytamy na stronie internetowej Just Transition Centre, założonego przez Międzynarodową Konfederację Związków Zawodowych (ITUC).

Wśród wielu aktorów działających na rzecz ograniczania emisji gazów cieplarnianych, państwo ma do odegrania niezwykle istotną rolę – zarówno samodzielną, jak i w kontekście współpracy z władzami lokalnymi, regionalnymi czy europejskimi. Uczciwe komunikowanie się z innymi partnerami społecznymi, w tym związkami zawodowymi, nierzadko podejrzliwie patrzącymi na wizję budowy niskoemisyjnej gospodarki i alergicznie reagującymi na hasło „transformacji”, jest niezbędnym warunkiem do tego, by przebiegła ona w sposób, który nie kończy się dewastacją lokalnych społeczności czy wzrostem nierówności społecznych.

Aby opisywana tu zmiana mogła mieć postępowy charakter, władze centralne muszą stanąć na jej czele. Czyli uznać za kluczowy element budowy dobrobytu i bezpieczeństwa kraju oraz dać lokalnym społecznościom narzędzia do tego, by również i one poczuły się tej zmiany współgospodarzami. Partnerzy społeczni powinni aktywnie i rzetelnie kontrolować oraz punktować ewentualne niedociągnięcia tego procesu, walcząc np. o zagwarantowanie dostępu do stabilnego zatrudnienia i pełni praw pracowniczych osobom zatrudnionym w sektorze energetyki odnawialnej.

Kwestionowanie konsensusu naukowego grozi nie tylko zmianami klimatu, ale również odkładaniem na później zmian o fundamentalnym znaczeniu dla gospodarki – od energetyki po wspieranie innowacyjności. Podtrzymywanie narracji, w myśl której działania na rzecz klimatu są przykrym, narzucanym z zewnątrz obowiązkiem, a nie szansą rozwojową oraz narzędziem, które w przypadku odpowiedniego użycia może pomóc w rozwiązywaniu problemów nawarstwiających się przez dziesięciolecia – od smogowych po transportowe – grozi niewykorzystaniem szans rozwojowych oraz ponoszeniem kosztów zaniechań, takich jak unijne kary za niewywiązywanie się z udziału odnawialnych źródeł energii (OZE) w krajowym miksie energetycznym. Sprawiać też będzie, że również na innych poziomach (lokalnym czy biznesowym) utrzyma się niekorzystne status quo.

Śląsk: nowy, zielony przemysł

Tymczasem z szansy na zieloną transformację skorzystać mogą również regiony kraju, których zamożność przez lata budowana była na paliwach kopalnych. Najbardziej oczywistym – i nieźle zbadanym – przykładem jest dzisiejsze województwo śląskie. Analizujący zachodzące na jego obszarze trendy zauważają na przykład, że rozłożone w czasie odchodzenie od wydobycia węgla energetycznego nie musi wiązać się z utartymi ścieżkami masowych zwolnień i gwałtownego zamykania kopalń, lecz wykorzystywać np. naturalne starzenie się i przechodzenie na emeryturę osób zatrudnionych przy wydobyciu węgla, połączone z oferowaniem przekwalifikowania pozostałym pracownikom.

Gdzie mogliby oni znaleźć zatrudnienie? Trzy sektory gospodarki przewijają się regularnie we wszelkich zestawieniach dotyczących rozwijania zielonej gospodarki – budownictwo, energetyka odnawialna (OZE) i transport.

W tym pierwszym przypadku niezbędnym elementem transformacji energetycznej jest głęboka termomodernizacja, która znacząco zmniejszyłaby energochłonność gospodarstw domowych i pomogła w redukcji kosztów życia. Miałoby to niebagatelne znaczenie szczególnie dla ok. 12% gospodarstw domowych, zagrożonych w Polsce ubóstwem energetycznym. Uznanie tego działania za polityczny priorytet mogłoby wygenerować od 40 do nawet 250 tysięcy nowych miejsc pracy netto w skali kraju – już po uwzględnieniu zwolnień m.in. w sektorze górniczym. Co ważne, cechą charakterystyczną tych miejsc pracy jest ich lokalny charakter, umożliwiający zaoferowanie pracy również w bezpośrednim otoczeniu dawnych kopalń i innych zakładów.

W przypadku energetyki odnawialnej kluczowe staje się dostrzeżenie – i wykorzystanie – globalnego trendu spadających cen energii wygenerowanych ze źródeł odnawialnych. Szeroko zakrojone instalowanie paneli fotowoltaicznych na budynkach prywatnych i instytucjach publicznych przyniosłoby oszczędności w ich budżetach, stworzyłoby okazję zarobku dla instalatorów oraz rynek o rozmiarze umożliwiającym pojawienie się na nim również polskich producentów.

Odblokowanie rozwoju lądowej energetyki wiatrowej na zasadach innych niż te przed 2015 r. – czyli odejście od wolnej amerykanki w stronę dialogu społecznego, obowiązkowego udziału społeczności lokalnej w inwestycjach oraz wspieranie tworzenia oddolnych spółdzielni energetycznych – zapobiegłoby ponownej erupcji protestów społecznych przeciwko wiatrakom i pomogło w wykorzystaniu pełnego potencjału nowych miejsc pracy w sektorze OZE.

Ich ogólnopolski potencjał jeszcze w 2011 r. został oszacowany nawet na 190 tysięcy netto (bez utraconych w energetyce tradycyjnej) do roku 2030. Sęk w tym, że mógł być w pełni zrealizowany w sytuacji, gdyby ambitne działania na rzecz energetyki odnawialnej zostały zainicjowane przez władze centralne jeszcze w 2010 r. Nie stać nas na utratę kolejnych podobnych szans rozwojowych – w tym związanych z tworzeniem nowych, zielonych miejsc pracy.

W kwestii transportu jedna z najnowszych analiz wskazuje na zaskakujące niedociągnięcia w integracji regionu górnośląskiego poprzez transport publiczny. „Górnośląski transport publiczny zdominowany jest […] przez komunikację autobusową, przy zauważalnym niedorozwoju transportu szynowego: liczba miejsc w tramwajach w przeliczeniu na jednego mieszkańca województwa jest kilkukrotnie niższa niż m.in. w Małopolsce, Wielkopolsce, województwie łódzkim czy na Mazowszu” – zauważają jego autorzy. Naprawa tego stanu rzeczy, uwzględniająca również kwestie poprawy jakości połączeń kolejowych, wymiany taboru czy wzrostu poziomu finansowania usług przez samorządy, nie tylko lepiej zintegrowałaby region, ale także ułatwiła korzystanie z szans zawodowych poza najbliższą okolicą, nie generując przy tym zanieczyszczeń powietrza.

Mówiąc o regionach kraju takich jak Śląsk i Zagłębie, nie sposób pominąć temat przemysłu. Po latach traktowania go w kategoriach reliktu przeszłości powraca zrozumienie jego roli jako kreatora innowacji w gospodarce czy sektora, w którym możliwe jest tworzenie przyzwoicie płatnych miejsc pracy, zanikających w wielu krajach Europy i świata, a zastępowanych przez dobrze wynagradzane miejsca pracy dla specjalistów oraz niskopłatne, prekaryjne zatrudnienie dla całej reszty.

Nagromadzenie na małym obszarze sporego potencjału przemysłowego i naukowego daje szansę na wzmacnianie współpracy tych dwóch sektorów, koniecznej dla odpowiedzenia na jedno z większych wyzwań polskiej gospodarki, o którym wciąż mówi się zbyt rzadko. Mianowicie o tym, że do wytworzenia 1% PKB potrzebuje ona ok. 2,5 razy więcej energii i surowców niż wynosi europejska średnia. Opracowanie i wdrożenie technologii zwiększających efektywność procesów produkcyjnych przynieść może podwójną korzyść: zmniejszenie nacisku na środowisko oraz oszczędności, które będą mogły zostać przeznaczone np. na podwyżki płac czy kolejne inwestycje.

Działania te realizowane mogą być pod hasłem budowy gospodarki o obiegu zamkniętym (GOZ). To model, w którym odpady z jednego procesu produkcyjnego stają się cennym surowcem dla innego i w którym priorytetem jest jak najdłuższe podtrzymywanie wartości danego produktu i jego znaczenia gospodarczego. Wsparcie dla tworzenia klastrów przemysłowych może być korzystniejsze ze względów społecznych i ekologicznych niż niegdysiejsze stawianie na specjalne strefy ekonomiczne.

Podkarpacie: Eko-Dolina Lotnicza?

Tak zarysowany zestaw działań, który bywa prezentowany pod hasłem Zielonego Nowego Ładu (odwołując się do szeroko zakrojonych działań inwestycyjnych, realizowanych w walczących ze skutkami Wielkiego Kryzysu Stanach Zjednoczonych w latach 30. XX wieku), może znaleźć zastosowanie również w innych rejonach kraju, dostosowując się do ich kontekstu ekonomicznego i skupiając na odpowiedzi na lokalne wyzwania.

Przykładem może być województwo o zupełnie innym charakterze – podkarpackie. Problemy transportowe urastają tu do rangi o wiele wyższej, m.in. w związku ze znacznie rzadszą siecią kolejową. To namacalny problem dla wszystkich chcących dostać się autobusem do najbliższego miasta powiatowego (szczególnie poza porannym i popołudniowym szczytem) czy poruszać się pomiędzy miastami niepołączonymi koleją. W skrajnych przypadkach oznacza to np. przejazd z Przemyśla do Krosna z przesiadką w Rzeszowie, zamiast wydłużenia omijającego stolicę regionu kursu przez Sanok.

Podobne przykłady można mnożyć – skądinąd pożądane inwestycje w nowy tabor kolejowy czy plany budowy obsługującej Rzeszów i okolice kolei aglomeracyjnej niestety nie są w stanie na nie odpowiedzieć. Jedynie spójna, wspierana finansowo i legislacyjne przez administrację centralną polityka województwa mogłaby stworzyć warunki dla rezygnacji czy ograniczenia używania samochodów przez choć część jego mieszkańców. Zwiększyłaby również atrakcyjność turystyczną regionu, którego dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze rozproszone jest często po miejscowościach niewielkich, oddalonych od głównych szlaków transportowych.

Znacznie większy niż na Śląsku odsetek osób mieszkających na wsi (wskaźnik urbanizacji sięga tu tylko nieco ponad 40%) stanowi na Podkarpaciu wyzwanie nie tylko transportowe. Na część z nich odpowiedzią może być wspomniana już wcześniej energetyka odnawialna, której rozwój mógłby generować kolejne dochody i oszczędności gminom, zmniejszając pokusę oszczędzania np. na zamykaniu czy oddawaniu podmiotom niepublicznym wiejskich szkół. Termomodernizacja w takich warunkach miałaby wysoki potencjał tworzenia lokalnych miejsc pracy.

Dodatkowym źródłem korzyści mogłoby stać się wykorzystywanie lokalnej biomasy w postaci resztek z działalności rolniczej – pod warunkiem minimalizacji potencjalnych odorów i innych uciążliwości, utożsamianych z tą formą generowania energii. Warunkiem jej wykorzystywania w duchu zrównoważonego rozwoju byłoby również korzystanie z lokalnego, resztkowego surowca, nie zaś opieranie się na jego imporcie czy wypieraniu przez niego upraw żywnościowych.

Obok korzyści z pielęgnowania bardziej przyjaznego naturze rolnictwa czy bogactwa kulinarnego regionu wspomnieć można o innym, bardziej przemysłowym jego potencjale. Podkarpacie jest domem dla Doliny Lotniczej – klastra przedsiębiorstw z branży, która nie kojarzy się dziś jako szczególnie przyjazna dla środowiska i która coraz częściej znajduje się na cenzurowanym, np. w związku z rosnącą ilością pasażerów oraz związaną z tym faktem dynamiką wzrostu emisji sektora.

Czemu jednak nie puścić wodzy fantazji i – wykorzystując m.in. ogromny potencjał, wynikły z obecności w Rzeszowie największej liczby studentów w stosunku do liczby mieszkańców w Unii Europejskiej – nie uczynić jednym z krajowych priorytetów badań nad alternatywnymi, nisko- lub zgoła zeroemisyjnymi paliwami i napędami dla samolotów? Wraz z rosnącymi wymogami ekologicznymi, których można spodziewać się chociażby ze strony Unii Europejskiej, tego typu technologie stałyby się obiektem niemałego zainteresowania branży.

Nie zostawać w tyle

Udział w tym wyścigu technologicznym może zatem stać się źródłem niemałych zysków – zarówno finansowych, jak i związanych ze stymulowaniem innowacyjności całej gospodarki, która uznawana jest za jedną z naszych pięt achillesowych w globalnych rankingach realizacji Celów Zrównoważonego Rozwoju. Stymulowałoby również transgraniczną współpracę gospodarczą, która mogłaby z kolei sięgać po unijne wsparcie finansowe.

Kto wie, czy osiągnięte rezultaty, umożliwiające dalsze funkcjonowanie sektora w świecie neutralności klimatycznej, nie stałyby się dla nas powodem do dumy – realną cegiełką, którą dołożyliśmy do globalnego rozwiązania kryzysu klimatycznego?

Brzmi utopijnie? Wydaje się, że dużo bardziej utopijne jest trzymanie się status quo i późniejsze gwałtowne z nim zrywanie, narażające gospodarkę na koszty związane z koniecznością szybkiego wdrożenia opracowanych przez kogoś innego technologii i rozwiązań (bez korzyści związanych z ich samodzielnym wytwarzaniem), a obywateli – na ponoszenie kosztów zmiany niezaplanowanej i przekładanej w nieskończoność.

Choć spoglądając na podejście innych państw, w których parlament w jeden dzień potrafi ogłosić stan alarmu klimatycznego, a rząd w kolejny ogłasza budowę nowych ropociągów (jak w przypadku Kanady), widzimy niemało powodów do uznania, że Polska nie jest jedynym krajem mającym problem z odejściem od dotychczasowego, opartego na paliwach kopalnych modelu gospodarki. Nie oznacza to oczywiście, że ambicją kolejnych ekip rządzących powinno być czekanie na innych.

Oczekując (słusznie) wsparcia dla procesu transformacji ekologicznej, m.in. poprzez dodatkowe środki unijne, już dziś możemy myśleć o tym, jak ruszać z nią naprzód, unikając błędów innych i dbając, by sprawiedliwość społeczna i ekologiczna szły ze sobą w parze. Nie stać nas już ani na bezczynność, ani na fałszywe kroki, które utrudnią budowanie społecznej mobilizacji na rzecz zmiany – lub, co gorsza, uniemożliwią jej przeprowadzenie. Byłoby to nie tylko ze szkodą dla przyszłych pokoleń, zmuszonych do życia w bardziej nieprzyjaznym dla nich świecie, ale również dla nas samych, tu i teraz.

Przypisy:

  1. Szczegółowy opis aktualnego konsensusu naukowego – w tym wpływu prognozowanej skali ocieplenia na ekosystemy oraz jakość życia – znaleźć można w raporcie Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC): https://www.ipcc.ch/sr15/.
  2. Na temat wpływu aktualnego poziomu emisji oraz zobowiązań redukcyjnych poszczególnych państw na poziom podnoszenia się średniej, globalnej temperatury, a także sposobów na zasypanie różnicy między deklaracjami a redukcjami niezbędnymi do ograniczenia jej wzrostu do ww. poziomów przeczytać można w raporcie Programu Narodów Zjednoczonych ds. Środowiska (UN Environment) Emissions Gap Report 2018: https://www.unenvironment.org/resources/emissions-gap-report-2018.
  3. Zob. np. Towards a Green Economy. Pathways to Sustainable Development and Poverty Eradication, UN Environment, Nairobi 2011: https://www.unenvironment.org/resources/report/towards-green-economy-pathways-sustainable-development-and-poverty-eradication-10.
  4. A Green New Deal. Joined-up policies to solve the triple crunch of the credit crisis, climate change and high oil prices, New Economics Foundation, Londyn 2008: https://neweconomics.org/uploads/files/8f737ea195fe56db2f_xbm6ihwb1.pdf. Tłum. własne.
  5. Pełna treść Deklaracji: http://www.unesco.pl/fileadmin/user_upload/pdf/Powszechna_Deklaracja_Praw_Czlowieka.pdf.
  6. Zasady, zaprezentowane w Deklaracji Sztokholmskiej w roku 1972 oraz na Szczycie Ziemi, który odbył się w Rio de Janeiro w roku 1992. Z ich treścią zapoznać się można m.in. pod adresem https://en.m.wikisource.org/wiki/Declaration_of_the_United_Nations_Conference_on_the_Human_Environment oraz http://libr.sejm.gov.pl/tek01/txt/inne/1992.html.
  7. Szczegółowe informacje nt. Celów Zrównoważonego Rozwoju – ich spis oraz zestaw celów szczegółowych – dostępny jest na stronie internetowej UNIC – Ośrodka Informacji ONZ w Warszawie: http://www.un.org.pl. S
  8. Więcej informacji nt. zanieczyszczeń powietrza znaleźć można na stronie kampanii społecznej Zielona wstążka #DlaPlanety – www.dlaplanety.pl – oraz międzynarodowego projektu BreatheLife, realizowanego m.in. przez UN Environment oraz WHO: https://breathelife2030.org.
  9. B. Kozek, Jak zielone jest zdrowie? [w:] Zdrowie. Przewodnik Krytyki Politycznej, Warszawa 2012.
  10. G. Claeys, G. Fredriksson, G. Zachmann, The distributional effects of climate policies, Breugel, Bruksela 2018: http://bruegel.org/2018/11/distributional-effects-of-climate-policies/ – tłum. własne.
  11. B. Kozek, Fiskus na zielono [w:] Podatki. Przewodnik Krytyki Politycznej, Warszawa 2011.
  12. Dużo przykładów na to, jak kształtowana jest polityka klimatyczna w zależności od barw politycznych wcielających ją w życie władz, znaleźć można [w:] B. Dahlby, D. Drummond, B. Frank, F. St-Hilaire, C. Ragan, 10 Myths about Carbon Pricing in Canada, Ecofiscal Commision, Montreal 2019: https://ecofiscal.ca/reports/10-myths-about-carbon-pricing-in-canada/.
  13. https://www.ituc-csi.org/just-transition-centre.
  14. B. Kozek, F. Moch, Nie możemy zostawić ludzi bez wsparcia, „Zielone Wiadomości” 9.1.2015: http://zielonewiadomosci.pl/tematy/energetyka/nie-mozemy-zostawic-ludzi-bez-wsparcia/.
  15. M. Antosiewicz, J. Baran, P. Lewandowski, A. Szpor, J. Witajewski-Baltvilks, Transformacja górnictwa w ambitnym scenariuszu dekarbonizacji w Polsce – skutki dla rynku pracy, Instytut Badań Strukturalnych, Warszawa 2018: http://ibs.org.pl/publications/transformacja-gornictwa-w-ambitnym-scenariuszu-dekarbonizacji-w-polsce-skutki-dla-rynku-pracy/.
  16. Dane Instytutu Badań Strukturalnych. Więcej: http://ibs.org.pl/news/infografika-i-filmy-nt-ubostwa-energetycznego/.
  17. Wpływ na rynek pracy programu głębokiej modernizacji energetycznej budynków w Polsce, European Climate Foundation, Haga 2012: http://fewe.pl/wp-content/uploads/2018/08/raport_pl.pdf.
  18. Pracując dla klimatu. Zielone miejsca pracy w Polsce, Greenpeace Polska, Warszawa 2011: https://www.greenpeace.org/archive-poland/pl/press-centre/dokumenty-i-raporty/Pracujac-dla-klimatu/.
  19. M. Bukowski, A. Śniegocki, Z. Wetmańska, Od restrukturyzacji do trwałego rozwoju. Przypadek Górnego Śląska, WiseEuropa dla Fundacji WWF Polska, Warszawa 2018: https://www.wwf.pl/aktualnosci/czy-jest-plan-na-transformacje-gornego-slaska.
  20. Zob. np. Work on the Horizon: Tracking Employment’s Transformation in Europe – poświęcone przyszłości pracy wydanie magazynu „Green European Journal”: https://www.greeneuropeanjournal.eu/edition/work-on-the-horizon-tracking-employments-transformation-in-europe/.
  21. Zamknięty obieg – otwarte możliwości, Deloitte Polska, Warszawa 2018: https://www2.deloitte.com/pl/pl/pages/zarzadzania-procesami-i-strategiczne/articles/innowacje/raport-zamkniety-obieg-otwarte-mozliwosci.html.
  22. Zob. np. D. Szwed (red.), Zielony Nowy Ład w Polsce, Warszawa 2011: https://pl.boell.org/pl/2014/05/15/zielony-nowy-lad-w-polsce i B. Kozek, B. Maciejewska, D. Szwed, Zielony Nowy Ład społeczny, Warszawa 2012: https://pl.boell.org/pl/2014/05/15/zielony-nowy-lad-spoleczny.
  23. Więcej nt. możliwości wdrażania wizji ekologicznej transformacji Podkarpacia: B. Kozek, Zielony Nowy Ład dla Podkarpacia [w:] Aktywne Podkarpacie 2013, Instytut Podkarpacki, Krosno 2013: https://issuu.com/instytutpodkarpacki/docs/aktywne_podkarpacie_2013.
komentarzy