Teodor Toeplitz: Znaczenie spółdzielczego budownictwa mieszkaniowego [1928]

·

Teodor Toeplitz: Znaczenie spółdzielczego budownictwa mieszkaniowego [1928]

·

I. Budownictwo społeczne

Temat objęty powyższym tytułem jest tak szeroki, iż pokrywa się nieomal z całokształtem sprawy mieszkaniowej, która, oczywiście, nie może być przedmiotem krótkiego referatu, z natury rzeczy oświetlającego jedną tylko stronę zagadnienia, ujmującego temat w sposób możliwie najwęższy.

Zresztą, zobrazowanie klęskowego stanu sprawy mieszkaniowej w Polsce uważam dzisiaj za zbędne. Dane spisu ludności z 1921 r., opracowanie warszawskiego spisu mieszkań z 1919 r., cały szereg zestawień i publikacji, a ostatnio sprawozdanie komisji ankietowej badania warunków i kosztów produkcji oraz wymiany wydane pt. ,,Budownictwo mieszkaniowe” w dostatecznym stopniu stan sprawy oświetlają.

Jeśli pod nazwą „sprawy mieszkaniowej” rozumieć, jak to uważam za jedynie właściwe, sprawę sposobu zamieszkania szerokich warstw ludności, nie może po uwzględnieniu tych prac istnieć dwóch zdań co do tego, że w określaniu istniejących stosunków nazwą klęski mieszkaniowej nie ma najmniejszej przesady.

Należy także uważać za niewątpliwie dowiedzioną konieczność oparcia masowego budownictwa małych mieszkań, których komorne odpowiadałoby możności płatniczej warstwy pracującej inteligencji i robotników, na odpowiednich środkach publicznych. Stwierdzenie przez tę komisję, że ,,bez poprawienia warunków mieszkaniowych, bez umożliwienia danej rodzinie zapewnienia mieszkania nie może być mowy o zdrowym rozwoju życia ekonomicznego, moralnego i politycznego Polski” jest zupełnie dostatecznym dla uznania, drogą prostego sylogizmu, znaczenia społecznego budownictwa mieszkaniowego. Ponieważ poprawienie warunków mieszkaniowych jest możliwe tylko drogą społecznego budownictwa, a poprawienie to jest koniecznością, więc znaczenie tego budownictwa jest oczywiste.

Nie to jednak znaczenie budownictwa społecznego jest tematem niniejszego referatu. Tematem jego są te cechy budownictwa społecznego, które odróżniają go od budownictwa obliczonego na zysk i które powodują jego szczególne znaczenie dla fizycznego i moralnego zdrowia ludności, znaczenie, które by istniało nawet i w tym wypadku, gdyby budownictwo obliczone na zysk było w stanie pod względem ilościowym zadośćuczynić całkowicie potrzebom ludności.

Budownictwem społecznym nazywam każde budownictwo nieobliczone na osiągnięcie bezpośredniego zysku, tzn. budowę domów z myślą o ich mieszkańcach, a nie o komornym, które ma być przez nich płacone.

Budownictwo społeczne może być państwowe lub gminne, może być prowadzone przez instytucje specjalnie do tego powołane (francuskie Offices Publiques dąHabitation à bon marché, włoskie Instituti Autonomi Case Popolare itp.), przez fundacje, jak np. warszawska fundacja Wawelberga i Rotwanda, może wreszcie być budownictwem spółdzielczym lub nawet patronalnym. Budownictwo patronalne, choćby miało na celu ułatwienie produkcji, a tym samym zwiększenie zysków przedsiębiorstw przez danie robotnikom lepszych mieszkań, nie dąży bezpośrednio do osiągnięcia zysku z komornego i dlatego może zachować wiele dodatnich cech innych form budownictwa społecznego.

Wybitny znawca sprawy mieszkaniowej, zmarły w zeszłym roku prof. Eberhardt, skonstatował, że wszelki postęp w dziedzinie mieszkaniowej jest rezultatem budownictwa społecznego. Budownictwo obliczone na zysk, budownictwo domów czynszowych tworzyło właściwie tylko jedną formę, i to najgorszą, sposobu zamieszkania – wielki dom koszarowy. Myślą tego budownictwa było zawsze wykrajanie z określonego terenu drogą odpowiedniego podziału możliwie największej ilości parcel budowlanych i zabudowanie każdej parceli w sposób taki, by na niej można było jak najwięcej mieszkań pomieścić, wreszcie eksploatowanie tych mieszkań w sposób, który by pozwolił na osiągnięcie jak najwyższego komornego.

Z chwilą, gdy budownictwo obliczone na zysk napotkało na przeszkody w tak pojętej działalności, przestało ono produkować uprzednio najbardziej rentowne małe mieszkania. W sposób uproszczony można by stwierdzić, że budownictwo obliczone na zysk przestaje produkować małe mieszkania pod naciskiem inspekcji mieszkaniowej.

Okazało się w tym wypadku, jak w wielu innych, że działalność o charakterze inspekcyjnym, której jedyną bronią są zakazy, jest bezpłodna. Inspekcja mieszkaniowa miała stać się czynnikiem kultury mieszkaniowej. Na próżno jednak takie w niej pokładano nadzieje. Nieoparta o istotną działalność twórczą, nie może ona spełnić tego zadania.

Decydującym czynnikiem podniesienia kultury mieszkaniowej stało się natomiast budownictwo społeczne. Jednocześnie zaś stało się ono twórcą nowych form współżycia ludzkiego.

II. Kultura mieszkaniowa

Podniesienie kultury mieszkaniowej idzie dwiema drogami. Przede wszystkim przez udostępnienie szerokim warstwom ludności wszystkich tych udogodnień, które dotychczas istniały tylko dla ludzi zamożnych. Do nich należą: przeprowadzenie światła elektrycznego, zastosowanie gazu jako opału dla kuchni, urządzenia ułatwiające usunięcie śmieci, umożliwienie korzystania z kąpieli bądź w każdym mieszkaniu, bądź przez urządzenie kąpielowe dla określonych grup mieszkaniowych, woda bieżąca zimna, ewentualnie i gorąca w każdym mieszkaniu, możność użytkowania wody gorącej w odpowiednio urządzonych pralniach, wreszcie ogrzewanie centralne, które w tak wybitnym stopniu zmniejsza trud opalania mieszkań, a jednocześnie ułatwia utrzymanie ich w czystości.

Wszystkie te urządzenia są stosowane nie zawsze i nie wszędzie. Nie ma jednakże budownictwa społecznego, które by niektórych z nich, a często wielu nie stosowało. Wszędzie zaś znajdujemy bezwzględnie zadośćuczynienie tak ważnemu ze względu higieny postulatowi oddzielnego ustępu w każdym mieszkaniu. Nieomal powszechnym jest także przeprowadzenie zasady dwustronnego przewietrzania każdego, nawet najmniejszego mieszkania. Możność otwierania dwóch okien na przestrzał jest może tą cechą, która najbardziej odróżnia budownictwo, które się stosuje do potrzeb zdrowotnych mieszkańca, od oficynowych mieszkań domów czynszowych, których otwarte okna, wychodzące na ciasne podwórko, pozwalały najwyżej na wymianę złego powietrza dwóch naprzeciwko siebie położonych mieszkań.

W trosce o ułatwienie życia i pracy mieszkańcom budowanych dla nich domów budownictwo społeczne zajęło się także w sposób bardzo intensywny zagadnieniem racjonalizacji pracy domowej. Oprócz wspomnianych już urządzeń centralnych dało to szereg bardzo ciekawych rozwiązań budowy i urządzenia kuchni jako miejsca, w którym koncentruje się główna praca domowa. W wielu miastach, z Frankfurtem nad Menem na czele, każde mieszkanie zaopatrzone jest we wszystkie sprzęty kuchenne, dostosowane do budowy kuchni i pozwalające na znaczne oszczędności w jej wymiarach.

Samo udostępnienie urządzeń kulturalnych ludności nie wystarcza dla podniesienia kultury mieszkaniowej. Trzeba przyznać, iż znaczna część osób, która się znajduje w nowych warunkach mieszkaniowych, odbiegających w znacznym stopniu od dotychczasowych, musi być dopiero w odpowiedni sposób nauczona i pokierowana, aby poziom ich kultury mieszkaniowej podniósł się istotnie.

Nie wystarczy posiadać właściwe urządzenie, trzeba umieć użytkować je w odpowiedni sposób. Nauczyć tego może tylko budownictwo społeczne. Konieczne są w tym celu szczegółowe regulaminy i instrukcje, wyraźne nakazy, rzeczywista kontrola nad sposobem wykonywania regulaminów i spełniania nakazów i niestety sankcje karne w razie rażących odstępstw od prawidłowego sposobu użytkowania mieszkań.

Na konieczne kategoryczne stawianie sprawy utrzymania mieszkań może sobie pozwolić wobec mieszkańców jedynie organ, będący dla nich autorytetem, trzeba także, żeby to był autorytet, któremu mieszkańcy poddają się chętnie, trzeba, żeby źródłem władzy i autorytetu bądź byli oni sami, bądź by źródło było przez nich uznane jako całkowicie słusznie uprawnione. Podporządkowanie się tego rodzaju jest zupełne niemożliwe w stosunku do osób, które w jakiejkolwiek formie reprezentują dążenie do zysku.

Istnieje jednak wszędzie, gdzie istnieje budownictwo społeczne, świadczą o tym regulaminy wydane przez administrację domów miejskich, jak np. Hausordnung, wydana przez magistrat wiedeński, lub umieszczane w umowach najmu zawieranych przez instytucje wynajmujące tanie mieszkania, jak np. francuskie Offices Publiques dąHabitation à bon marché. Integralną część umowy najmu stanowią także liczne regulaminy wydawane przez spółdzielnie mieszkaniowe; dotyczą one wszystkich spraw związanych z użytkowaniem mieszkania i umożliwieniem zgodnego współżycia mieszkańców jednego domu lub osiedla. W regulaminach tych np. uwzględniona jest konieczność zachowania ciszy w określonych godzinach dnia i nocy. Istnieją regulaminy tak dalece przewidujące, że wymagają, by maszyny do szycia lub maszyny do pisania używane w mieszkaniach, były umieszczone na miękkich podkładach głuszących dźwięki.

Szczególna waga przypisywana jest utrzymywaniu mieszkań w czystości. Regulaminy zawierają czysto techniczne wskazówki, dotyczące utrzymania w czystości klozetu, sposobu używania wanny, wycierania z kurzu grzejników ogrzewania centralnego itp.

Niektóre umowy najmu zawierają nawet pośredni przymus kąpielowy, stosowany w osiedlach, w których nie ma wanny w każdym mieszkaniu, ale istnieje natomiast zakład kąpielowy przeznaczony do wspólnego użytku. Każdy lokator obowiązany jest przy opłacie komornego wykupić tyle biletów kąpielowych na miesiąc, ile osób mieszka w mieszkaniu. Oczywiście, nikt nie może go zmusić do zużytkowania tych biletów, praktyka jednak wykazuje (przymus taki istnieje w Suresnes pod Paryżem), że kto za bilet do kąpieli zapłaci, ten z niego zwykle korzysta.

W całym szeregu regulaminów znajdujemy bardzo ostre przepisy, dotyczące zapuszczenia mieszkania, a przede wszystkim zaprowadzenia w nim robactwa. Odpowiedni ustęp umowy najmu zawieranej z Office Publique de Habitation à bon marché Departamentu Sekwany brzmi jak następuje: „stwierdzenie obecności pluskiew w mieszkaniu pociąga za sobą natychmiastowe rozwiązanie umowy najmu, przy czym koszty dezynfekcji odniesione zostają podobnie jak wszelkie inne koszty odnowienia lokalu na rachunek lokatora”. Podobne zastrzeżenia zawierają i inne regulaminy.

Powszechnie powtarza się zakaz prania i suszenia bielizny w mieszkaniu wszędzie tam, gdzie w domu lub osiedlu istnieje przeznaczone do tego pomieszczenie.

Walka z zawilgoceniem mieszkania i troska o dobre w mieszkaniu powietrze jest przyczyną pomieszczenia w regulaminach wskazówek i nakazów dotyczących przewietrzania.

Dlatego, by mieszkańcy zrozumieli konieczność właściwego obchodzenia się z mieszkaniem i jego urządzeniami, koszt wewnętrznego remontu wszędzie obciąża lokatorów; istnieją umowy sformułowane w ten sposób, by lokator materialnie zyskiwał na porządnym utrzymywaniu mieszkania. W Belgii schemat umowy ustalony przez „Société Nationale des Habitations et des Logements à bon marché” przewiduje wynajem mieszkań pod warunkiem, że lokator ponosi koszt wszelkich wewnętrznych remontów, ale remonty te dokonywane są wyłącznie przez Zarząd Spółdzielni, która środki uzyskuje drogą podnoszenia z góry określonego odsetka komornego. Zebrane w ten sposób sumy zapisuje się na dobro poszczególnego lokatora, który ma prawo do odebrania pozostałości sum nieużytkowanych na remont jego mieszkania. Dla lokatora porządnie utrzymującego mieszkanie stanowi to pewnego rodzaju przymusową oszczędność.

Troska o właściwe użytkowanie mieszkania dotyczy nie tylko strony technicznej, porządkowej itp., idzie ona dalej: mieszkanie jest mieszkaniem dla rodziny, nie może więc być zamienione na warsztat lub miejsce handlu, o ile w tym celu nie zostało specjalnie przygotowane i wynajęte. W żadnym razie nie może być ono miejscem handlu alkoholem. Pomieszczenia niemieszkalne (np. sutereny) nie mogą być użytkowane dla celów zamieszkania.

Podnajem jest w zasadzie wykluczany przez wszystkie znane mi umowy najmu i regulaminy dotyczące mieszkań budowanych przez instytucje nieobliczone na zysk. Jedynie w razach wyjątkowych, ściśle określonych, przy istnieniu warunków każdorazowo skonstatowanych, władze instytucji i spółdzielni mogą pozwolić na czasowy podnajem, przy czym warunki tego podnajmu podlegają całkowicie ich kontroli.

Wiele regulaminów zajmuje się także sprawami estetyki mieszkań, jednolitego urządzenia ogródków czy ubrania balkonów itp.

Dlatego, aby wszystkie przez regulaminy przewidziane warunki i ograniczenia nie pozostawały martwą literą papierowych kontraktów, wszędzie przewidywana jest odpowiednio zorganizowana wizytacja mieszkań oraz sankcje, jak widzieliśmy wyżej nieraz bardzo ostre, w razie ich nieprzestrzegania.

W Wiedniu wizytacje takie odbywają się stale co najmniej raz na miesiąc przez inspektorów, urzędników miejskich, którzy na odpowiednich blankietach wystawiają lokatorowi stopnie dotyczące stanu, w jakim się znajduje każda poszczególna część mieszkania (podłogi, ściany, sufity, okna, drzwi, wodociąg, piec, zlew, kuchnia, klozet). O ile trzy razy z kolei stopnie te (od 1 do 3) okażą się niedostateczne (1), lokator zostaje skazany na przeniesienie się z nowego domu do starego. Robotniczy zarząd Wiednia oprócz trzydziestu kilku tysięcy nowych mieszkań, które sam wybudował, wykupił, jak wiadomo, cały szereg domów z mieszkaniami robotniczymi, budowanych przed wojną. Uważając, iż niemożliwe jest pozbawiać kogoś dachu nad głową, zarząd miasta sądzi, że lokator, który nie jest w stanie utrzymać w porządku mieszkania zbudowanego z myślą o nim, nie zasługuje na takie mieszkanie i powinien być przeniesiony do ciasnych, nieprzewietrzanych nor, które były budowane jedynie z myślą o zysku; jego zaś mieszkanie zajmie ktoś inny, kto lepiej je potrafi cenić i do kulturalnych warunków już się przystosuje. We Francji Urzędy Tanich Mieszkań wprowadziły wizytacje polecane funkcjonariuszkom, wizytatorkom społecznym (infirmière sociale, dosłownie – pielęgniarka społeczna). Zadaniem ich jest nie tylko badanie sposobu zamieszkania, ale i warunków życia rodzin mieszkających w domach Urzędów. Obowiązkiem wizytatorki jest nie tylko badanie, ale także okazywanie możliwie najdalej idącej rady i pomocy. Spotykamy się tu z próbą połączenia działalności pomocy mieszkaniowej z opieką społeczną.

W spółdzielniach belgijskich wizytacje odbywają się przez komisję wyłonioną z rady spółdzielni, podobnie jak u nas w Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej wizytacje odbywa opiekun wyznaczony przez Radę Nadzorczą dla każdej kolonii.

III. Współdziałanie mieszkańców

Kilka tych przykładów wystarczy dla zrozumienia, jak głęboko budownictwo społeczne wkracza w organizację życia mieszkańców stworzonych dla nich domów. Ale na tym się jego wpływ nie kończy. Mieszkańcy domów społecznych nie są tylko obiektem działalności władz i funkcjonariuszy instytucji. Społeczne budownictwo mieszkaniowe wymaga od wszystkich mieszkańców czynnego współdziałania, powołując z konieczności do życia nowe formy organizacyjne.

Niezbędna oszczędność w budowie możliwie wielkiej ilości mieszkań małych, zmusza do przeniesienia części funkcji spełnianych dawniej w mieszkaniu, poza nie oraz do szukania jak najbardziej ekonomicznego sposobu zadośćuczynienia wspólnym potrzebom mieszkańców.

Niezależnie od tego, czy mieszkania te znajdują się w wielkich domach zbiorowych, czy w osiedlach małych domków jednorodzinnych, wszędzie istnieje i coraz się powiększa ilość tych pomieszczeń, które powstają dla zadośćuczynienia tym wspólnym potrzebom. Sale zebrań czy klubowe, czytelnie i biblioteki, żłobki dla małych dzieci, przedszkola dla większych, cały szereg wspomnianych już urządzeń o charakterze technicznym (pralnie, kąpiele, ogrzewanie itp.), wszystko to wymaga planowości w zadośćuczynieniu tym potrzebom.

Planowość ta jest konieczna zarówno przy projektowaniu osiedli, jak i przy organizowaniu w nich życia.

Organizacja życia w nowych osiedlach wymaga radykalnej zmiany stosunku mieszkańców do zamieszkiwanej przez nich nieruchomości i ze swej strony do tej zmiany się przyczynia.

Początkiem zmiany stosunku lokatora jest sposób otrzymania mieszkania. Charakterystyczną cechą, powtarzającą się w wielu regulaminach dotyczących przydziału mieszkań, jest uzależnienie tego przydziału przede wszystkim od warunków mieszkaniowych, w jakich znajduje się w okresie przydziału kandydat.

Przy jednakowych innych warunkach nowe mieszkanie otrzymuje kandydat, którego mieszkanie jest najgorsze.

Moment finansowy nie gra przy decyzji żadnej roli, albo rolę zupełnie podrzędną. Natomiast przede wszystkim brane są pod uwagę warunki rodzinne mieszkańców.

Przeważająca większość mieszkańców nowego osiedla w wysokim stopniu odczuwa różnicę pomiędzy dotychczasowym sposobem zamieszkania a tym, który udaje im się uzyskać dzięki społecznemu budownictwu. Uczucie wdzięczności za umożliwienie ludzkiego bytowania ułatwia podporządkowanie się bardzo nieraz ostrym regulaminom.

Pomimo to administrowanie wielkimi skupieniami małych mieszkań, mających wspólne urządzenia, nie jest łatwym. Nigdzie nie daje się ono uskutecznić bez stworzenia organizacji lokatorskich.

Wobec tego powstanie takich organizacji spotyka się z zachętą władz, administrujących domami, a niejednokrotnie nawet władze same powołują do życia organizacje mieszkańców.

W wielkich domach wiedeńskich z polecenia magistratu każda klatka schodowa wybiera męża zaufania. Zebranie mężów zaufania powołuje Naczelnego Męża Zaufania dla każdego osiedla.

Inspektorzy domów, którzy są organem bezpośredniego nadzoru ze strony władzy gminnej, obowiązani są do utrzymania stałego kontaktu z mężami zaufania.

Instytucja mężów zaufania bynajmniej nie ogranicza praw mieszkańców do tworzenia komitetów, z którymi, o ile istnieją, inspektorzy (funkcjonariusze miejscy) powinni współdziałać.

Wielkie niemieckie spółdzielnie (np. Spółdzielnia Mieszkaniowa w Duisburgu) przewidują istnienie Komitetów Administracyjnych dla każdej kolonii mieszkalnej. Komitet taki składa się z trzech członków, mianowanych przez Zarząd Spółdzielni po wysłuchaniu opinii lokatorów. Ci trzej członkowie kooptują dwoje dalszych lokatorów. O ile dana kolonia składa się z większej ilości mieszkań, ilość członków komitetu wzrasta w taki sposób, by każde sto mieszkań było reprezentowane przez troje członków.

Wszystkie Komitety połączone stanowią Radę Administracyjną.

Zakres działania zarówno Komitetów, jak i Rady jest bardzo obszerny. Obejmuje on zarówno reprezentację interesów mieszkańców, jak poparcie Zarządu Spółdzielni we wszystkich zarządzeniach mających na celu przestrzeganie warunków najmu i regulaminów.

Między innymi Rada Administracyjna opiniuje o wnioskach Komitetów, dotyczących wymówienia mieszkania.

Poszczególne Komitety regulują także sposób użytkowania urządzeń, które służą dla wspólnego lub kolejnego użytkowania wszystkich mieszkańców.

Zadania organizacji lokatorskich nie są łatwe, szczególniej w spółdzielniach, gdzie celem ich winno być wzmocnienie znaczenia i powagi spółdzielni, obrona jej interesów materialnych i moralnych, a jednocześnie zadośćuczynienie słusznym nieraz pretensjom mieszkańców. Łagodzenie powstających przeciwieństw, w żadnym zaś razie zaostrzanie ich, jest jedyną drogą, którą instytucje te mogą działać.

Pójście po tej drodze jest znacznie ułatwione, jeśli organizacja lokatorów ma cele dalsze, spełnia wobec swych członków inne pożyteczne funkcje poza tymi, które wynikają ze stosunków związanych z administracją domów.

Charakter taki mają stowarzyszenia lokatorów, które obejmują, poza zadaniami administracyjnymi, sferę czynności o charakterze kulturalnym, społecznym, dobroczynnym.

Takimi są przede wszystkim Towarzystwa Wzajemnej Pomocy (Mutuelles), które istnieją we Francji w osiedlach zbudowanych przez Urząd Tanich Mieszkań Departamentu Sekwany. Należenie do tych Towarzystw nie jest wprawdzie obowiązkowe, ale pod wpływem Zarządu instytucji nieomal wszyscy lokatorzy w nich biorą udział.

Składka na Towarzystwo jest pobierana przez administrację jako określony odsetek od komornego i wpłacana do kasy Towarzystwa.

Towarzystwo okazuje materialną pomoc lokatorom w razie wydarzeń losowych, które uzasadniają jej konieczność.

O ile lokator nie zapłaci komornego i Rada Towarzystwa uzna, iż zasługuje on na pomoc, wnosi za niego komorne do kas Urzędu, traktując w zasadzie pomoc taką jak pożyczkę.

O ile istotnie powodem niepłacenia były okoliczności przejściowe, pożyczka zostaje zwrócona i Kasa Wzajemnej Pomocy nie zostaje uszczuplona. W przeciwnym razie, gdy warunki jeszcze się pogorszyły (w razie śmierci, ciężkiej choroby, długotrwałego bezrobocia) pożyczka zostaje zamieniona na zapomogę.

W ten sposób lokatorzy mieszkania osiedla, znający dokładnie sąsiedzkie warunki bytowania, okazują sobie wzajemną pomoc, Urząd zaś ma zapewniony aktualny wpływ komornego, bez którego żadna działalność gospodarcza nie mogłaby się ostać. W wypadkach, w których sąsiedzi-towarzysze uznają, że okazanie pomocy jest niewskazane, Urząd ma rozwiązane ręce i może przystąpić do eksmitowania lokatora, który bez uzasadnionej przyczyny zalega z komornym.

W końcu roku Urząd poddaje badaniu straty, które „Mutuelle” poniosła z powodu niezwróconych pożyczek lub udzielonych zapomóg i część tej straty (zwykle 1/3) pokrywa przez udzielenie Towarzystwu subwencji.

Pewność regularnego otrzymywania komornego ma dla Spółdzielni mieszkaniowych jeszcze większe znaczenie niż dla Urzędów Tanich Mieszkań.

Toteż Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa, której celem jest dostarczenie możliwie wielkiej liczbie robotników i pracowników mieszkania odpowiadającego wszystkim zasadom społecznego budownictwa mieszkaniowego, uznała za konieczne powołanie do życia organizacji zbliżonej do tej, która istnieje w Departamencie Sekwany.

Stowarzyszenie wzajemnej pomocy lokatorów Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej pod nazwą „Szklane Domy” ma na celu stworzenie podstaw sąsiedzkiego współżycia wszystkich zamieszkujących domy zbudowane przez Warszawską Spółdzielnię Mieszkaniową.

Dla spełnienia swych zadań Stowarzyszenie zajmuje się wszelkimi sprawami dotyczącymi dobrobytu moralnego i materialnego lokatorów Spółdzielni, organizowaniem instytucji, ułatwiających wychowanie dzieci, organizowaniem zabaw, odczytów, koncertów, konkursów itp., ustanawianiem reprezentacji lokatorów w stosunku do administracji domów i władz Spółdzielni, okazywaniem pomocy drogą zapomóg lub pożyczek swym członkom, których wydarzenia losowe (śmierć, choroba, brak pracy) postawiły w trudne położenie materialne, wreszcie ewentualnym administrowaniem domów, które zostaną mu oddane w zarząd przez Spółdzielnię lub innymi sprawami przekazanymi mu przez Zarząd Spółdzielni.

Stowarzyszenie nie dopuszcza na swych zebraniach żadnych dyskusji politycznych i religijnych.

Czyż zaprawdę nie jesteśmy świadkami powstawania nowych form współżycia ludzkiego, które zawdzięczamy całkowicie budownictwu nieobliczonemu na zysk, budownictwu, które mając na celu jedynie zaspokajanie potrzeb lokatorów, nie może tego czynić bez ich udziału i pomocy.

A pomoc wzajemna okazywana w tych nowych osiedlach, czyż to nie początek wymarzonych przez Edwarda Abramowskiego Związków Przyjaźni?

,,Pomoc wzajemna, rozszerzona na wszystkie wypadki życia i wykonywana w małych grupach ludzi znających się osobiście”. „Związek, w którym nie powinno być żadnego biurokratyzmu… czysty typ związku ludzi dobrej woli, czyniących dobro bezinteresownie, nie jak urzędnicy towarzystw dobroczynnych, lecz tak jak pomagają przyjaciele”.

Społeczne budownictwo mieszkaniowe znajduje się ledwie w zaczątkach, ale dziś już są nam widne wszystkie tające się w nim możliwości oraz znaczenie, jakie mieć ono może dla przekształcenia życia ludności osiedli miejskich.

Teodor Toeplitz

Powyższy tekst to cała broszura, wydana przez Komitet Polski Międzynarodowej Konferencji Służby Społecznej, wydana z zasiłku Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej, Warszawa 1928. Od tamtej pory nie była wznawiana, poprawiono pisownię według obecnych reguł.

Teodor Toeplitz (1875-1937) – wybitny działacz spółdzielczy i samorządowy, urbanista, przez wiele lat związany z Polską Partią Socjalistyczną. Współzałożyciel Towarzystwa Urbanistów Polskich. Współtwórca Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, przewodniczącym Zarządu WSM. Współtwórca i prezes zarządu Społecznego Przedsiębiorstwa Budowlanego – głównego wykonawcy prac budowlanych w WSM i innych spółdzielniach warszawskich, ale także dla spółdzielni mieszkaniowych w Gdyni i Krakowie. W 1929 r. założyciel Polskiego Towarzystwa Reformy Mieszkaniowej, które z jego inicjatywy zorganizowało w 1937 r. pierwszy Polski Kongres Mieszkaniowy (Toeplitz zmarł kilka miesięcy przed Kongresem). Współtwórca Związku Miast Polskich. Wiceprezes Międzynarodowego Związku do Spraw Mieszkaniowych. Autor wielu publikacji fachowych i popularyzatorskich, poświęconych spółdzielczości mieszkaniowej, aspektom socjalno-bytowym mieszkalnictwa robotniczego, problemom urbanistycznym itp.

Dział
Nasze opinie
komentarzy
Przeczytaj poprzednie