Love 

·

Love 

·
Był uzależniony od pervitinu i niemal codziennie zaliczał dwie zmiany – szesnaście godzin pod rząd spędzonych w pracy. W dni robocze praktycznie nie spał, za to w weekendy robił sobie przerwę od metaamfetaminy i harówki. Po powrocie z ostatniej szychty padał na twarz i leżał bez ruchu, praktycznie od piątkowej nocy aż do niedzieli. Martwy robot, którego nawet gwałtowne szarpanie czy uderzanie dłonią po policzkach nie były w stanie zbudzić.
Z numeru
Nowy Obywatel 31(82) / Zima 2019 " alt="">
komentarzy