Nie jesteś tym, co jesz

·

Nie jesteś tym, co jesz

·

Popularny slogan mówi, że jesteś tym, co jesz. Jego użytkownicy często mają dobre zamiary. Chcą zwrócić uwagę, że jakość, rodzaj i dobór pożywienia są ważne. Dla zdrowia, samopoczucia, kondycji, ale także dla innych ludzi, zwierząt, środowiska naturalnego itp. Jednak slogan ten jest często fałszywy. Albo służy jako pałka do okładania najsłabszych.

Liberalna ideologia fałszywie przekonuje, że każdy może wszystko. Że od pucybuta do milionera. Że wystarczy tylko chcieć. Że każdy kowalem swojego losu. Że zmień pracę i weź kredyt. Jednym słowem: jeśli coś jest w twoim życiu nie tak, to odpowiadasz za to wyłącznie samemu. Nie ma miejsca na refleksję, że ludzie startują z przeróżnych pozycji, bardzo nierównych. Nie ma też miejsca na oczekiwania wobec społeczeństwa, instytucji, państwa itd. – radź sobie samemu i tyle.

Wiara w takie mity jest wygodna dla elit. Nikogo poza „samymi swoimi” nie muszą wspierać, za nic nie ponoszą odpowiedzialności, a skoro jej członkowie są na szczytach władzy i pieniądza, to widocznie w pełni zasłużenie i tylko dzięki sobie.

Tak samo jest z jedzeniem. Wmówienie ludziom, że każdy jest kowalem swojej łyżki oraz panem własnego żołądka, pozwala nie zadawać wielu pytań. Jaki ktoś posiada budżet na wyżywienie siebie i rodziny. Jaką ma pracę i realia życia. Jaka żywność jest łatwo dostępna. Co wyprawiają koncerny spożywcze i czego od nich (nie) wymaga władza publiczna. Co robią instytucje. Zamiast tego słyszymy, że ktoś jest „grubasem”, „nie dba o siebie”, „zapuścił się”. Masz pilnować każdej kalorii, każdego opakowania produktu spożywczego, każdego kęsa. Za biznes i władzę wykonać kawał roboty. W nagrodę usłyszeć, że nie dość mocno dbałeś/-aś o swój wygląd, zdrowie, życie, o własne dzieci, rodzinę itp. – i że to właśnie przez ciebie cierpią orangutany na Borneo.

W tym numerze pokazujemy, że często nie masz wyboru, aby jeść dobrze, zdrowo, jakościowo. Bo masz chudy portfel. Bo nie masz czasu. Bo edukacja żywieniowa kuleje. Bo masowy handel oferuje byle co. Bo przemysłowe rolnictwo przedkłada zysk ponad jakość. Bo mimo reklamowego szumu o swojskości, ekologiczności, produktach babuni i dziadunia – coraz trudniej zdobyć żywność zdrową, wartościową, lokalną i wytwarzaną bez niszczenia środowiska. Że w efekcie jesz to, co możesz, a nie to, co chciał(a)byś.

Żywność jest kluczowa nie tylko z punktu widzenia nakarmienia jednostek i społeczeństwa. Także gdy patrzymy na społeczne i ekologiczne skutki jej wytwarzania. Tym bardziej warto o niej rozmawiać na serio. Odrzucić liberalne mity. Zajrzeć pod podszewkę sloganów biznesu. Wypiąć się na moralistów z grubym portfelem i mnóstwem innych zasobów. Tym wszystkim w bieżącym numerze zajmuje się wiele osób – spotkali się w nim rolnicy-praktycy, aktywiści ekologiczni i eko-rolniczy, lider rolniczych protestów, dziennikarze kulinarni, popularna autorka książek kucharskich, kucharka i blogerka, kucharz, naukowcy, literat-rolnik itd.

Remigiusz Okraska

PS. Jeśli „Nowy Obywatel” ma się nadal ukazywać i poruszać tematy, jakich wcale lub prawie nie znajdziecie w innych mediach, potrzebne jest Wasze wsparcie – spójrzcie proszę tutaj.

Zdjęcie w nagłówku tekstu fot. Magdalena Okraska.

Z numeru
Nowy Obywatel 34(85) / Zima 2020 " alt="">
komentarzy